lewy_andy
15.05.10, 17:33
autor Azrael
To zastanawiające jest, jak partia, która mieni się być odpowiedzią na
potrzeby inteligencji, chce być głosem
odrzuconych, konserwatystów i środowisk patriotycznych, przyciąga do
siebie zupełnie inny elektorat. Jak to
możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość, które chciałoby nam wmówić, że jego
nadrzędnym celem jest dobro obywateli
i silne państwo, doprowadziło do tak głębokiej polaryzacji w
społeczeństwie i do osłabienia pozycji i
znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, w trakcie swoich
dwuletnich rządów? I jak to jest możliwe, że
ideologia patriotyczna i bogoojczyźniana, mająca zintegrować
społeczeństwo, została powszechnie odrzucona?
Wielu przyczynę trwałej, dość niskiej, pozycji sondażowej PiS-u, pomimo
problemów Platformy Obywatelskiej i
kryzysu ekonomicznego, wskazuje w osobaie Jarosława Kaczyńskiego. Jest
to prawda, ale te przyczyny są
głębsze. Tym powodem jest to, że ideologia, która legła u podstaw
budowy tak zwanej IV RP, może zainteresować
tylko ludzi, którzy są przesiąknięci schematami myślenia rodem z czasów
PRL, czymś takim na wskroś
bolszewickim. Ludzi, którzy są zamknięci, zafiksowani tylko na pewną,
jedną opcję polityczną i społeczną i
chcieliby zmusić innych do tego, aby nagięli swoje postępowanie i swoje
życie do wymogów jedynie słusznych
poglądów. Dlatego też do PiS-u jak do mało której formacji ciągnie
zamknięty, ksenofobiczny, żądny zemsty i
rewanżu elektorat, w dużej części przejęty od postkomunistów – i
dodatkowo barbaria intelektualna.
Pisałem już wielokrotnie, że tak zwana IV RP to projekt intelektualnie
i ideowo miałki i pusty, sztuczny i
bez żadnej głębi, ale za to pociągający swoją prostotą i prostackością.
Oparcie tego o polski katolicyzm,
nacjonalizm i polo-centryczny pseudo-mesjanizm, jest nęcące dla
niewyrobionego odbiorcy – a ku takiemu zwraca
się właśnie PiS. Do tego należy jeszcze tylko dodać wroga, lub wrogów i
będziemy mieli kwintesencję
populistycznego ruchu politycznego. A trafia on na podatny grunt,
ponieważ zdobycze i doświadczenia
demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są w Polsce w dalszym ciągu
kruche.
Po roku 1989 w Polsce stworzył się wprawdzie konsensus demokracji
parlamentarnej i liberalizmu gospodarczego,
ale nigdy nie ukonstytuował się jednak pełny obraz nowoczesnego
społeczeństwa, w której dominującą rolę
odgrywa warstwa średnia i inteligencja. Nie przez przypadek Prawo i
Sprawiedliwość wygrało w roku 2005 i
utrzymuje swój poziom poziom poparcia dzięki warstwom małomiasteczkowym
– i wielu przypadkach – anty
inteligenckim. Hasła ” demokracja” i liberalizm gospodarczy” zostały
zastąpione w projekcie tak zwanej IV RP
ideologią nacjonalistyczną, z zabarwieniem katolickim, populizmem
ekonomicznym i przynajmniej w warstwie
werbalnej – socjalistycznym podejściem do gospodarki. Zerwanie z
demokracją i liberalizmem, a postawienie na
populizm i narodowy klerykalizm – zapewniło sukces partii braci
Kaczyńskich w wyborcach w roku 2005, i stały,
betonowy elektorat.
Jednym z czołowych postulatów Prawa i Sprawiedliwości, jest
“rewolucja moralna”. Już samo to, że partia
mieniąca się prawicową mówi o rewolucji – jest kuriozalne . Rewolucja
oznacza pewną radykalną zmianę, która
powinna nastąpić we wszystkich sferach życia społecznego, politycznego,
a także – ekonomicznego. Tylko, że
pomysł na państwo i na społeczeństwo Jarosława Kaczyńskiego tak
naprawdę jest kontrrewolucją, sprzeciwem
wobec politycznej modernizacji, sprzeciwem wobec państwa otwartego,
obywatelskiego, demokratycznego, próbą
przywrócenia XX -wiecznej koncepcji suwerenności narodowej oraz
dążeniem do stworzenia państwa silnie o
profilu narodowym, z zaakcentowanym pierwiastkiem katolickim. Jest też
mocno zakamuflowanym sprzeciwem wobec
Unii Europejskiej – której bracia Kaczyńscy nie rozumieją i się
boją.
Ważnym elementem ideologii IV RP miał być sojusz z Kościołem
Katolickim. Dlatego sojuszu warto było pójść na
ustępstwa, jak choćby przy ustawie lustracyjnej, gdzie funkcjonariusze
Kościoła Katolickiego mieli pozostać
poza nawiasem ustawy. Jarosław Kaczyński, dla zwycięstwa wyborczego
swojej formacji w 2005 roku zdecydował
się na udanie do Torunia, po głosy Tadeusza Rydzyka, pomimo, że w tym
czasie był z nim w nie najlepszej
komitywie.
Warto pamiętać, że Prawo i Sprawiedliwość to tak naprawdę nie jest
klasyczna, demokratyczna partia w stylu
zachodnim, lecz wymyślonym prywatny projekt Jarosława Kaczyńskiego,
który miał mu utorować drogę do władzy i
zapewnić panowanie. To projekt marketingowy, który miał mu i jego bratu
spłacić lata upokorzeń, „chodzenia” w
trzecim szeregu polityków, lata odsuwania poza nawias wielkiej
polityki. To projekt pozbawiony własnej idei
politycznej – i pozbawiony moralności. To projekt mentalnie bliski
aparatczykowskiej, komunistycznej partii
władzy.
Czytając opinie i poglądy zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, ma się
wrażenie częstokroć, że ludzie ci
osadzeni są mentalnie w latach 50.. Ich wizja Polski i Świata jest tak
ograniczona, hermetyczna i płaska, jak
płaskie i hermetyczne były poglądy stalinistów. Dla zwolenników PiS
Unia Europejska to imperialiści z lat
stalinowskich. Widać to w języku komunikacji, gdzie bardzo często
występuje sformułowanie “eurokołchoz”.
Zwolennicy PiS wszędzie widzą wrogów czyhających na nich i na Polskę.
Niemcy, Rosjanie, Żydzi, układ
postkomunistyczny, eurokraci, agenci obcych służb – no i wróg najgorszy
– wewnętrzny, najbardziej
znienawidzony, ohydni demo-liberałowie. Każdy, kto wątpi w zdrowe,
katolickie jądro narodu, jest podejrzany,
każdy, kto w ogóle wspomina o aborcji, in vitro, eutanazji, pyta się o
prawa mniejszości seksualnych, czyta
Gazetę Wyborczą i Tygodnik Powszechny – jest już z automatu zaliczony
do wrogów i szkodników.
Ten tok myślenia nie obcy jest też części mediów i dziennikarzy. Nie
myślę to tylko o “imperium” Tadeusza
Rydzyka. Również media mainstreamu, z “Rzepą” i odzyskaną (w części)
TVP schlebiają temu środowisku i takim
poglądom.
Ale jest jeszcze coś gorszego; Otóż Prawo i Sprawiedliwość, ze swoim
programem i swoimi działaniami wypchnęło
z rynku politycznego prawdziwą, chadecką i konserwatywną prawicę. Jest
poważnym nadużyciem nazywanie PiS i
braci Kaczyńskich prawicą. Nie jest to też endecja, ani partia
narodowa. To najgorsza w stylu, metodzie
działania nacjonalistyczna, populistyczna formacja, które jest
najbliższa bolszewickim, stalinowskim
jaczejkom, tyle, że zamiast czerwieni, mamy czerń. Dosłownie i w
przenośni – czerń swoich zwolenników. Czerń,
która zrobiłaby wszystko, aby w Polsce ograniczyć wolność, swobody
demokratyczne. Można wiele Adamowi
Michnikowi zarzucić, manipulacje i zdominowanie sceny prasowej – nie
można mu jednak zarzucić, że był
krótkowzroczny. On już na początku lat 90. wiedział, że coś takiego,
jak PiS w Polsce znajdzie pożywkę.
Polska zasługuje na prawdziwą, polską, chadecką i konserwatywną
prawicę. To naturalna formacja w każdym
społeczeństwie, przyzwyczajonym do wartości narodowych i swojej
historii. Mam nadzieję, że kiedyś po prawej
stronie powstanie taka formacja i część biernego elektoratu znajdzie
swoją reprezentację. I przede wszystkim,
że odbierze PiS skradzione miejsce po prawej stronie sceny politycznej.
Wybierając prezydenta pamiętajmy o tym.
Pamiętajmy też o tym że człowiek który dzisiaj sięga po ten urząd już
raz palił kukłę prezydenta