basia.basia
06.07.10, 00:29
Kiedyś założyłam wątek, w którym zgłaszałam pretensje do Piotra Zaremby (wtedy
dziennik.pl) o to, że dopiero w 2 lata po wyborze Lecha Kaczyńskiego na
prezydenta napisał co o nim sądzi, co mówią o nim obecni i byli
współpracownicy a także ci, co go znali czy znają.
Wyliczył jego wady w tym marne zdrowie, skłonność do wybuchów złości,
uleganie otoczeniu, skłonność do czerwonego wina pitego w dużych ilościach do
późnej nocy w towarzystwie urzędników i gości. Ale przede wszystkim opisał
zależność Lecha od brata, którego był narzędziem.
Tu link z artykułami Zaremby:
forum.gazeta.pl/forum/w,28,73147289,,Panie_Zaremba_.html?v=2
Sądzę, że właśnie te artykuły dały paliwo Palikotowi! To z nich czerpał wiedzę
o Lechu Kaczyńskim i zaczął zadawać niewygodne pytania.
Palikotowi zdarza się popaść w grubą przesadę jak np. publiczne nazwanie
prezydenta chamem (tu on sam popełnił chamstwo) czy dzisiaj z tą "krwią na
rękach" (zbyt drastyczne i nie powinien papugować oszołoma, który ma prawo do
autorstwa) ale na ogół pełni rolę tego,
który ma w nosie poprawność polityczną i dzięki niemu dowiadujemy się o tym,
co się przed nami ukrywa. Albo nazywa po imieniu rzeczy,
które się próbuje zamazać czy zmanipulować. Po prostu woła, że "król jest nagi".