Gość: czesarna
IP: *.chello.pl
06.07.10, 17:16
Kiedy los tak sprawił, że na najwyższych urzędach w państwie znajdowali
się bliźniaczy bracia Kaczyńscy lub przez nich wyznaczone osoby, w
uroczystościach państwowych uczestniczyli wyłącznie ich przedstawiciele
lub (ich) koalicji rządzącej. Dla nikogo innego nie było miejsca,
oczywiście jeśli pominąć duchownych "prawowiernego kościoła". Kiedy
Jarosław K. przerżnął wybory (2007), jako ex-premier zapadł się był tak
głęboko w podziemie, że nowy szef rządu był skazany na odtwarzanie ładu
państwowego pod nieobecność jego poprzednika - krnąbrnego bachora; tylko
z udziałem urzędników z nominacji, a nie z wyboru narodu. Tym przejawiał
się kaczyzm! Teraz, kiedy minęła już bewzględnie prezydencka kampania
wyborcza, przerżnięta przez tego samego kaczora, nic się nie liczy
bardziej od jego fanaberii. Nie może przecież taki kaczor zacząć
respektować porządku państwa. Na oficjalne ogłoszenie wyniku wyborów
przez PKW kaczor się nie stawia, bo kaczor przerżnął wybory, a kaczor -
jego zdaniem - jest (był) najważniejszy w zakamuflowanym jego haśle
wyborczym, w którym Polska miała utożsamiać, wg jego mniemania jego
samego - tego kurdupla - z państwem, a dla nas nasze Państwo, Polskę. Na
Zamku Królewskim go nie zobaczyliśmy. Nie umie takie Yaro, tak jak
obydwaj bracia Kaczyńscy wcześniej, przegrywać. Buntowali się obaj, a
teraz buntuje się ocalały ostatek, przeciwko oczywistym dowodom, że ich
domeną jest przegrywanie(w złym stylu). To oni przynosili wstyd
narodowi, a teraz Jarosław prezes Kaczyński - robi to w pojedynkę, bo do
tego doprowadził w krótkim okresie od 10.04 br. Nie tak dawno sam
zapowiadał/ogłaszał swą metamorfozę. Rację, niestety, mieli ci, którzy
te jego zapowiedzi oceniali za funta kłaków niewarte.
To nie byli ludzie słabej wiary. To byli autentyczni chłodni
racjonaliści.
Okazuje się, że my wszyscy powinniśmy się po ich stronie opowiedzieć.
Teraz jest na to
czas! Jeżeli się nie przebudzimy dzisiaj, znów przyjdze czas na to, że
to paskudne ptaszysko będzie udawać orła.
To będzie kolejna kpina z Polaków. Ale oni pokazują od czasu do czasu,
że wolą, gdy ich ktoś wystrychnie na dudka, choć wydawać by się mogło,
że lepiej byłoby dać się wydudkać na strychu.