Dodaj do ulubionych

Dlaczego dałem się zamknąć w klatce?

24.03.04, 12:00
Komentarz Rybińskiego z dzisiejszej rzepy:

"Dlaczego dałem się zamknąć w klatce

Odsiedziałem swoje pół godziny w klatce przed Sejmem nie dlatego, że jestem
zwolennikiem zasady pełnego braku odpowiedzialności dziennikarzy za słowo.
Nie domagam się też dla mojej korporacji żadnych przywilejów. W gruncie
rzeczy nie popchnął mnie do tej klatki także los Andrzeja Marka. Jest on
tylko symbolem. Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie
funkcjonariuszy publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich
obywateli praw i poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci,
szczególnej ochronie. Mówiąc po prostu, przeciw poddaniu zniesławienia,
potwarzy, obrazy urzędnika państwowego czy samorządowego przepisom prawa
karnego, podczas gdy wszyscy inni mogą korzystać tylko z ochrony prawa
cywilnego.

Gdyby redaktor Andrzej Marek napisał o prywatnym przedsiębiorcy cokolwiek
złego, obojętnie, czy byłaby to prawda, czy nieprawda, obrażony musiałby
wynająć sobie adwokata, złożyć pozew w sądzie cywilnym, poprocesować się
przez kilka instancji i gdyby w końcu wygrał, otrzymałby satysfakcję moralną,
a jego adwersarz zapłaciłby grzywnę i parę tysięcy na PCK. Nie poszedłby
siedzieć, bo sądy cywilne nie mają uprawnień do sadzania ludzi za kraty. Nie
zajmują się bowiem zbrodniami przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu, tylko
pyskówkami. Gdyby ten przedsiębiorca poszedł do prokuratury, zostałby
wyrzucony za drzwi. Urzędnik natomiast ma do obrony honoru swoich zarękawków
prawo karne, prokuraturę i sąd kryminalny.

W tym wypadku, ale tylko w tym, słowo traktowane jest jak narzędzie
przestępstwa, na równi z nożem, łomem i rewolwerem. Na to się nie godzę.

Kiedy rozmawia się z przedstawicielami każdej, bez wyjątku, partii
politycznej, wszyscy przyznają, że jednym z największych deficytów w Polsce
jest brak zaangażowania obywateli w terenie, małe zainteresowanie sprawami
regionu i najbliższego otoczenia. Ale co tu się dziwić. Redaktor Marek się
zainteresował, zaangażował i ma za to swoje trzy miesiące. Nad całą lokalną
prasą w Polsce wisi dziś ten wyrok, razem z przepisem prawa, który go
umożliwił. Kto jeszcze będzie chciał ryzykować krytykę? Kto odważy się
cokolwiek ujawnić?

W Republice Federalnej Niemiec uczniowie liceów muszą czytać rozdział "O
władzy prasy" pochodzący z książki byłego prezydenta Waltera
Scheela "Przyszłość wolności". Potem piszą o tym wypracowania i dyskutują nad
tym m.in. fragmentem: "Jeśli demokracja decyduje się na to, aby nie
kontrolować władzy prasy, to dlatego, że uznaje szkody wynikłe z ograniczenia
wolności prasy za znacznie większe, niż szkody, które mogą powstać w wyniku
nadużycia tej wolności".

Dwaj panowie mogą sobie pójść do sądu cywilnego, nawet jeśli jeden z nich
jest urzędnikiem. Sąd karny w sprawach prasowych to jest ograniczenie
wolności. Przeciwko temu warto siedzieć w klatce."

Maciej Rybiński
Obserwuj wątek
    • leszek.sopot Dlaczego dziennikarze... 24.03.04, 12:40
      W tej całej słusznej sprawie dziwi mnie jedno. Dlaczego ta akcja z klatką tak
      dobrze Warszawiakom się udała i spodobała? A gdyby chodziło o dziennikarza
      wyrzuconego z pracy przez właściciela swojej gazety, że krytykował władzę mniej
      lub bardziej lokalną czy centralną, co byłoby niezgodne z interesem
      właściciela, też by protestowali? Z pewnością nie. We wszystkich mediach jest
      szlaban na protesty wynikające z nacisku pracodawców na dziennikarzy. Wielu
      nieznanych i znanych pismaków wylądowało i lądować będzie na zielonej trawce.
      Nikt się za nimi nie ujmie. Czy ktoś protestował np. przeciwko czystkom w TVP,
      czy zwolnieniom "GW" czy "Rzepie" - nie. Każdy pilnuje pewnie pracy dla siebie.
      SDP czy Syndykat lub inne organizacje dziennikarskie są bezsilne i nie udaje im
      się zmobilizować ludzi. Tak więc właściciele mediów mogą robić bezkarnie co
      chcą.
      Może ta akcja uświadomi co poniektórym gwiazdom dziennikarskim, że dla
      przytoczonego przez Rybińskiego cytatu:
      "Jeśli demokracja decyduje się na to, aby nie kontrolować władzy prasy, to
      dlatego, że uznaje szkody wynikłe z ograniczenia wolności prasy za znacznie
      większe, niż szkody, które mogą powstać w wyniku nadużycia tej wolności".

      ważna jest także niezależność w miejscu pracy od swego wydawcy.
      • Gość: wartburg mimo wszystko szopka IP: *.b.dial.de.ignite.net 24.03.04, 12:59
        Jestem przekonany o słusznych intencjach Rybińskiego, który składnie wyjaśnił,
        o co mu chodzi. Nic dodać, nic ująć. Ale happening z klatką jako taki był
        dla mnie żałosny, odbierałem go z mieszanymi uczuciami. To była mimo wszystko
        szopka. Głównie ze względu na uczestnictwo naszych "gwiazd" z TVP, takich jak
        Pieńkowska czy Milewicz. Wszyscy przecież na codzień widzimy, w jakiej grze
        biorą udział i jak spijają z ust swoim przełożonym każde życzenie. Wolność
        prasy jest dla nich hasłem ze słownika wyrazów obcych.
        • mn7 Re: mimo wszystko szopka 24.03.04, 13:06
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Jestem przekonany o słusznych intencjach Rybińskiego, który składnie
          wyjaśnił,
          > o co mu chodzi. Nic dodać, nic ująć. Ale happening z klatką jako taki był
          > dla mnie żałosny, odbierałem go z mieszanymi uczuciami. To była mimo
          wszystko
          > szopka. Głównie ze względu na uczestnictwo naszych "gwiazd" z TVP, takich
          jak
          > Pieńkowska czy Milewicz. Wszyscy przecież na codzień widzimy, w jakiej grze
          > biorą udział i jak spijają z ust swoim przełożonym każde życzenie. Wolność
          > prasy jest dla nich hasłem ze słownika wyrazów obcych.

          A co do meritum to nie była szopka? Urządzanie takiego cyrku dla wywarcia
          nacisku na sądy w obronie kolegi-dziennikarza? Może by tak podobny happening w
          obronie ludzi bezpodstawnie gnojonych przez dziennikarzy za nic mających etykę
          zawodową i powszechną? Nie ma chętnych?
          • leszek.sopot Re: mimo wszystko szopka 24.03.04, 13:24
            mn7 napisała:
            "Może by tak podobny happening w obronie ludzi bezpodstawnie gnojonych przez
            dziennikarzy za nic mających etykę zawodową i powszechną? Nie ma chętnych?"
            Do dziennikarstwa trafiło i trafi wiele przypadkowych osób, nie ma żadnego
            wymogu posiadania licencji na uprawianie tego zawodu. Tak więc uogólniasz
            pisząc o czymś co nie istnieje.
            Myślę, że postulowane gdzieś od czasu do czasu wprowadzenie licencji
            dziennikarskich (nie mylić z dyplomem jakiejś szkoły dziennikarskiej!) byłoby
            dobrym wyjściem. Teraz nawet gdy dziennikarz się pomyli lub na umyślnie kogoś
            oczerni, to zapłaci najwyżej kaucję (może też posiedzieć) a gazeta wydrukuje
            przeproszenie. Powinno być tak, że możnaby takiemu na jakiś czas odebraćź prawo
            do uprawiania zawodu (jak sportowcom za doping).
            • mn7 Re: mimo wszystko szopka 24.03.04, 13:29
              leszek.sopot napisał:

              > mn7 napisała:
              > "Może by tak podobny happening w obronie ludzi bezpodstawnie gnojonych przez
              > dziennikarzy za nic mających etykę zawodową i powszechną? Nie ma chętnych?"
              > Do dziennikarstwa trafiło i trafi wiele przypadkowych osób, nie ma żadnego
              > wymogu posiadania licencji na uprawianie tego zawodu. Tak więc uogólniasz
              > pisząc o czymś co nie istnieje.

              Nie rozumiem. Co nie istnieje? Etyka zawodowa, skoro nie ma licencji? Chodziło
              mi tylko o to, że obowiązują pewne standardy, których nalezy przestrzegać,
              choćby za to nie groziła żadna kara w sensie prawnym.

              > Myślę, że postulowane gdzieś od czasu do czasu wprowadzenie licencji
              > dziennikarskich (nie mylić z dyplomem jakiejś szkoły dziennikarskiej!) byłoby
              > dobrym wyjściem. Teraz nawet gdy dziennikarz się pomyli lub na umyślnie kogoś
              > oczerni, to zapłaci najwyżej kaucję (może też posiedzieć) a gazeta wydrukuje
              > przeproszenie. Powinno być tak, że możnaby takiemu na jakiś czas odebraćź
              prawo
              > do uprawiania zawodu (jak sportowcom za doping).

              Taki zakaz wykonywania zawodu mozna orzec i dziś. Tylko jak go wyegzekwować? W
              wypadku dziennikarza niewykonalne, zwłaszcza gdy nie ma obowiązku posiadania
              licencji.
              Jak z pewnościa wiesz, parę lat temu proponowano uporządkowanie styuacji i
              wprowadzenie symbolicznych licencji, ale środowisko podniosło taki jazgot, że
              nikt się do pomysłu nie chciał przyznać.
              • leszek.sopot Re: mimo wszystko szopka 24.03.04, 13:54
                Nie istnieje coś takiego jak dziennikarska etyka, są jedynie ludzie, którzy
                uprawiają zawód dziennikarza w taki sposób jaki narzuca im redaktor a temu z
                kolei wydawca.
                Jazgot podniosło, bo głupio wymyślono, kto takie licencje mógłby wydawać i
                komu. Moim zdaniem mogliby go otrzymać wszyscy mający przynajmniej określony
                czas stażu pracy. Drugim punktem zapalnym było jak egzekwować zatrudnianie
                dziennikarzy z licencją - o to już jazgot nie podnieśli dziennikarze lecz
                pracodawcy, któzy najchętniej zatrudniaja dziennikarzy mających zarejestrowaną
                działalność, albo też tylko staż.
        • leszek.sopot Re: mimo wszystko szopka, 24.03.04, 13:15
          Intencje są słuszne, ale źle sformułował argumenty, co widać w poście niżej.
          Nie zastanawia się także nad tym, ze wielu dziennikarzy jest pociąganych za
          sznurki jak marionetki przez właścicieli. Dawno, dawno temu, za pisanie
          nieprawdy bądź zniesławianie sadzano do więzienia redaktora naczelnego bądź
          właściciela (nie pamiętam) i wtedy istniał nawet we wszystkich gazetach taki
          fikcyjny urząd prezesa, którego w razie czego można było wsadzić do więzienia.
          Natomiast na zwolnienie dziennikarza z pracy właściciel musiał przedstawić
          związkom dziennikarskim uzasadnione powody.
          Po trójmiejskiej prasie lokalnej (niewyłączając lokalnej "GW", a może nawet ze
          szczególnym jej uwzględnieniem) widać jacy ludzie i w jaki sposób doszli do
          redaktorskich stołków. Jeszcze nie jest do końca tak, że w tym interesie liczy
          się tylko robienie przez wydawców kasy, ale ten aspekt jest dla nich o wiele b.
          ważny od pisania uczciwych reportaży i prawdy.
          • mn7 Re: mimo wszystko szopka, 24.03.04, 13:17
            leszek.sopot napisał:

            > Intencje są słuszne, ale źle sformułował argumenty, co widać w poście niżej.
            > Nie zastanawia się także nad tym, ze wielu dziennikarzy jest pociąganych za
            > sznurki jak marionetki przez właścicieli. Dawno, dawno temu, za pisanie
            > nieprawdy bądź zniesławianie sadzano do więzienia redaktora naczelnego bądź
            > właściciela (nie pamiętam) i wtedy istniał nawet we wszystkich gazetach taki
            > fikcyjny urząd prezesa, którego w razie czego można było wsadzić do
            więzienia.

            Nie prezesa, lecz "redaktora odpowiedzialnego". Nazywano go "sitzredaktorem",
            łatwo zgadnąć dlaczego.

            > Natomiast na zwolnienie dziennikarza z pracy właściciel musiał przedstawić
            > związkom dziennikarskim uzasadnione powody.
            > Po trójmiejskiej prasie lokalnej (niewyłączając lokalnej "GW", a może nawet
            ze
            > szczególnym jej uwzględnieniem) widać jacy ludzie i w jaki sposób doszli do
            > redaktorskich stołków. Jeszcze nie jest do końca tak, że w tym interesie
            liczy
            > się tylko robienie przez wydawców kasy, ale ten aspekt jest dla nich o wiele
            b.
            > ważny od pisania uczciwych reportaży i prawdy.

            Dziennikarzem może być dziś kazdy, bez kwalifikacji kierunkowych, ani nawet
            jakichkolwiek. Nie ma żadnych mechanizmów kontrolnych wewnątrz zawodu, wymogi
            etyczne są dla frajerów. Skutki widac dookoła.

          • mn7 Re: mimo wszystko szopka, 24.03.04, 13:21
            leszek.sopot napisał:

            > Intencje są słuszne, ale źle sformułował argumenty, co widać w poście niżej.
            > Nie zastanawia się także nad tym, ze wielu dziennikarzy jest pociąganych za
            > sznurki jak marionetki przez właścicieli. Dawno, dawno temu, za pisanie
            > nieprawdy bądź zniesławianie sadzano do więzienia redaktora naczelnego bądź
            > właściciela (nie pamiętam) i wtedy istniał nawet we wszystkich gazetach taki
            > fikcyjny urząd prezesa, którego w razie czego można było wsadzić do
            więzienia.
            > Natomiast na zwolnienie dziennikarza z pracy właściciel musiał przedstawić
            > związkom dziennikarskim uzasadnione powody.
            > Po trójmiejskiej prasie lokalnej (niewyłączając lokalnej "GW", a może nawet
            ze
            > szczególnym jej uwzględnieniem) widać jacy ludzie i w jaki sposób doszli do
            > redaktorskich stołków. Jeszcze nie jest do końca tak, że w tym interesie
            liczy
            > się tylko robienie przez wydawców kasy, ale ten aspekt jest dla nich o wiele
            b.
            >
            > ważny od pisania uczciwych reportaży i prawdy.
    • mn7 kłamie, czy sam został okłamany? 24.03.04, 12:58

      Albo kłamie, albo sam dał się okłamać i wziął w tym udział w dobrej wierze.

      > Dlaczego dałem się zamknąć w klatce
      >
      > Odsiedziałem swoje pół godziny w klatce przed Sejmem nie dlatego, że jestem
      > zwolennikiem zasady pełnego braku odpowiedzialności dziennikarzy za słowo.
      Nie
      > domagam się też dla mojej korporacji żadnych przywilejów. W gruncie rzeczy
      nie
      > popchnął mnie do tej klatki także los Andrzeja Marka. Jest on tylko symbolem.
      > Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie funkcjonariuszy
      > publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich obywateli praw i
      > poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci, szczególnej ochronie.
      Mówiąc
      > po prostu, przeciw poddaniu zniesławienia, potwarzy, obrazy urzędnika
      > państwowego czy samorządowego przepisom prawa karnego, podczas gdy wszyscy
      inni
      > mogą korzystać tylko z ochrony prawa cywilnego.

      NIEPRAWDA
      Nie ma takiego zróznicowania. Andrzej Marek został skazany z art. 212 k.k. Daje
      on prawnoskarną ochrone przez zniesławieniem KLAŻDEMU - bez róznicowania czy
      jest funkcjonariuszem publicznym czy nie jest.
      Gdyby istniało takie zróżnicowanie, to rzeczywiście nalezałoby protestować. Ale
      takiego zróżnicowania nie ma i nigdy nie było.

      Wzmożoną ochronę (w tym ściganie z urzędu) funkcjonariuszom publicznym zapewnia
      art. 226 k.k., ale w tej sprawie w ogóle nie wchodził on w grę.


      > Gdyby redaktor Andrzej Marek napisał o prywatnym przedsiębiorcy cokolwiek
      > złego, obojętnie, czy byłaby to prawda, czy nieprawda, obrażony musiałby
      > wynająć sobie adwokata, złożyć pozew w sądzie cywilnym, poprocesować się
      przez
      > kilka instancji i gdyby w końcu wygrał, otrzymałby satysfakcję moralną, a
      jego
      > adwersarz zapłaciłby grzywnę i parę tysięcy na PCK.

      NIEPRAWDA
      Przestępstwo z art. 212 k.k. jest przestępstwem ściganym z oskarżenia
      prywatnego. SAM POKRZYWDZONY wnosi akt oskarżenia. Prokuratorowi nic do tego.
      Jest to sprawa między dwiema równorzędnymi stronami a sad tylko rozstrzyga. Jak
      sprawa cywilna.

      > Urzędnik natomiast ma do obrony honoru swoich zarękawków prawo karne,
      > prokuraturę i sąd kryminalny.

      NIEPRAWDA
      W tej sprawie (ani w innych z art. 212 k.k.) prokuratura nie uczestniczy.

      > Kto jeszcze
      > będzie chciał ryzykować krytykę? Kto odważy się cokolwiek ujawnić?

      Szczytem demagogii jest utożsamianie pospolitego przestępstwa z krytyką. Marek
      nie zaostał skazany na przeproszenie za krytykę, tylko za zniesławienie.
      Krytykowac można do woli i nigdy nie jest to przestępstwem. Wręcz przeciwnie -
      przestępstwem jest tłumienie krytyki.

      Albo red. Rybiński świadomie wypisuje takie androny (nie ma dla takiego
      zachowania usprawiedliwienia), albo sam został przez kogoś wprowadzony w błąd i
      myśli, że rzeczywiście jest tak, jak napisał, a więc trzeba z tym walczyć.
      • Gość: wartburg androny IP: *.b.dial.de.ignite.net 24.03.04, 13:07
        mn7 napisała:

        >
        > Albo kłamie, albo sam dał się okłamać i wziął w tym udział w dobrej wierze.
        >
        > > Dlaczego dałem się zamknąć w klatce
        > >
        > > Odsiedziałem swoje pół godziny w klatce przed Sejmem nie dlatego, że jeste
        > m
        > > zwolennikiem zasady pełnego braku odpowiedzialności dziennikarzy za słowo.
        >
        > Nie
        > > domagam się też dla mojej korporacji żadnych przywilejów. W gruncie rzeczy
        >
        > nie
        > > popchnął mnie do tej klatki także los Andrzeja Marka. Jest on tylko symbol
        > em.
        > > Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie funkcjonariuszy
        > > publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich obywateli praw i
        > > poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci, szczególnej ochronie.
        > Mówiąc
        > > po prostu, przeciw poddaniu zniesławienia, potwarzy, obrazy urzędnika
        > > państwowego czy samorządowego przepisom prawa karnego, podczas gdy wszyscy
        >
        > inni
        > > mogą korzystać tylko z ochrony prawa cywilnego.
        >
        > NIEPRAWDA
        > Nie ma takiego zróznicowania. Andrzej Marek został skazany z art. 212 k.k.
        Daje
        >
        > on prawnoskarną ochrone przez zniesławieniem KLAŻDEMU - bez róznicowania czy
        > jest funkcjonariuszem publicznym czy nie jest.
        > Gdyby istniało takie zróżnicowanie, to rzeczywiście nalezałoby protestować.
        Ale
        >
        > takiego zróżnicowania nie ma i nigdy nie było.
        >
        > Wzmożoną ochronę (w tym ściganie z urzędu) funkcjonariuszom publicznym
        zapewnia
        >
        > art. 226 k.k., ale w tej sprawie w ogóle nie wchodził on w grę.
        >
        >
        > > Gdyby redaktor Andrzej Marek napisał o prywatnym przedsiębiorcy cokolwiek
        > > złego, obojętnie, czy byłaby to prawda, czy nieprawda, obrażony musiałby
        > > wynająć sobie adwokata, złożyć pozew w sądzie cywilnym, poprocesować się
        > przez
        > > kilka instancji i gdyby w końcu wygrał, otrzymałby satysfakcję moralną, a
        > jego
        > > adwersarz zapłaciłby grzywnę i parę tysięcy na PCK.
        >
        > NIEPRAWDA
        > Przestępstwo z art. 212 k.k. jest przestępstwem ściganym z oskarżenia
        > prywatnego. SAM POKRZYWDZONY wnosi akt oskarżenia. Prokuratorowi nic do tego.
        > Jest to sprawa między dwiema równorzędnymi stronami a sad tylko rozstrzyga.
        Jak
        >
        > sprawa cywilna.
        >
        > > Urzędnik natomiast ma do obrony honoru swoich zarękawków prawo karne,
        > > prokuraturę i sąd kryminalny.
        >
        > NIEPRAWDA
        > W tej sprawie (ani w innych z art. 212 k.k.) prokuratura nie uczestniczy.
        >
        > > Kto jeszcze
        > > będzie chciał ryzykować krytykę? Kto odważy się cokolwiek ujawnić?
        >
        > Szczytem demagogii jest utożsamianie pospolitego przestępstwa z krytyką.
        Marek
        > nie zaostał skazany na przeproszenie za krytykę, tylko za zniesławienie.
        > Krytykowac można do woli i nigdy nie jest to przestępstwem. Wręcz przeciwnie -

        > przestępstwem jest tłumienie krytyki.
        >
        > Albo red. Rybiński świadomie wypisuje takie androny (nie ma dla takiego
        > zachowania usprawiedliwienia), albo sam został przez kogoś wprowadzony w błąd
        i
        >
        > myśli, że rzeczywiście jest tak, jak napisał, a więc trzeba z tym walczyć.

        Androny to wy wypisujecie, kolego. Jakie jest polskie prawo i jak funkcjonuje,
        widzi każdy. Godne trzeciego świata. Właściwie to należałoby je pogrzebać.
        Wraz ze skorumpowanym do szczętu "aparatem sprawiedliwości" i jego bełkotliwymi
        obrońcami.
        • mn7 Re: androny 24.03.04, 13:12
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          >
          > Androny to wy wypisujecie, kolego. Jakie jest polskie prawo i jak
          funkcjonuje,
          >
          > widzi każdy. Godne trzeciego świata. Właściwie to należałoby je pogrzebać.
          > Wraz ze skorumpowanym do szczętu "aparatem sprawiedliwości" i jego
          bełkotliwymi
          > obrońcami.

          Panie kolego. Rybiński uzasadnił swój udział w proteście trzema rzeczami, które
          rzekomo obowiązują w Polskim prawie, z którymi się nie zgadza.
          ŻADNA z tych rzeczy nie obowiązuje w rzeczywistości. ŻADNA! Określenie tego
          mianem "androny" było naprawdę najdelikatniejsze z możliwych.
          Może Pan Kolega Wartburg ma lepsze określenie dla tekstu, którego chybotliwa
          konstrukcja opiera się na trzech twierdzeniach rażąco nieprawdziwych?
          I czy poza tym Pan Kolega mógłby coś merytorzycznego powiedzieć na ten temat?
          Czy tylko, że wszystko jest źle, ale kiedy przychodzi do konkretu - trzeba się
          posługiwac kłamstwami i przeinaczeniami?


          • Gość: wartburg państwo prawa IP: *.b.dial.de.ignite.net 24.03.04, 13:55
            Nie będę koledze przytaczać skandali, w jakie wplątany jest polski aparat
            sprawiedliwości, bo są nimi zapełnione gazety. Od dołu do góry. Od emerytki z
            Legnicy skazanej przez sąd na 3 miesiące za rzekomą kradzież batonika za 70 gr
            i ucznia, który trafił za kraty za podrobienie daty urodzenia w legitymacji
            szkolnej, po sprawę pana Kluski oraz toczący się obecnie proces Rywina z
            popisami pani prokurator Kwiatkowskiej, nie mówiąc już o smrodzie wokół
            okoliczności, w jakich wyszedł na wolność w 1995 seryjny gwałciciel i morderca
            Kunowski. Dlaczego okoliczności te są teraz z takim pośpiechem utajniane? Z
            artykułu w "GW" dowiedziałem się, że karany wielorokrotnie pedofil Kunowski
            zanim jeszcze wyjechał do Londynu, sprzedał mieszkanie własnościowe w Mławie.
            Założę się, że musiał dać w łapę sędziemu. Wypisanie z więzienia kogoś z takim
            życiorysem pewnie trochę kosztowało.

            Korupcja aparatu sprawiedliwości w Polsce jest niewyobrażalna. Można kupić
            każdy wyrok, każdego prokuratora i sędziego. W żadnym państwie europejskim
            czegoś takiego nie ma. Tajemnicą poliszynela jest, że każdy absolwent prawa
            ubiegający się o aplikację musi zapłacić łapówkę. Przyszłe filary aparatu
            sprawiedliwości - adwokaci, prokuratorzy, sędziowie i notariusze zaczynają
            swoje kariery od dawania w łapę. A te, które mamy, też od tego zaczynały. Nic
            dziwnego, że o państwie prawa w Polsce można tylko pomarzyć.

            Nigdy nie ceniłem prawników. A do aparatu sprawiedliwości, szczególnie w jego
            polskim wydaniu, czuję głeboką odrazę . Zresztą nie ja jeden. A kolega,
            domyślam się, z prawem ma dużo wspólnego. Korzystam więc z okazji, żeby
            pogratulować.
            • mn7 Re: państwo prawa 24.03.04, 19:03
              Gość portalu: wartburg napisał(a):

              > Nie będę koledze przytaczać skandali, w jakie wplątany jest polski aparat
              > sprawiedliwości, bo są nimi zapełnione gazety. Od dołu do góry. Od emerytki
              z
              > Legnicy skazanej przez sąd na 3 miesiące za rzekomą kradzież batonika za 70 gr

              Po pierwsze: nie rzekomą, tylko niewątpliwą.
              Po drugie: jest to wykroczenie, wpłynęła sprawa do sądu grodzkiego, więc się
              nią sąd zajął. Nie zalezy to od widzimisię sądu którymi wnioskami o ukaranie
              sie zajmie a którymi nie.
              Po trzecie: Przy wykroczeniach nie ma w ogóle takiej kary jak "3 miesiące".
              Maksimum to 30 dni, ale na pewno nigdy się takiej kary nie stosuje za kradzież
              batonika o wartosci 69 groszy.
              Po czwarte: W tej konkrwtnej sprawie sąd odstąpił od wymierzenia kary słusznie
              uznając, że koniecznośc stawienia sie przed sadem jest wystarczającym
              napiętnowaniem.

              Krótko mówiąc: nie tylko nie ma mowy o skandalu, ale ostępowanie sądu było
              optymalne.
              Jak widzę, bezkkrytycznie wierzysz w kazdą sensację z brukowej prasy. Ja
              natomiast staram sie krytycznie oceniac dopływające do mnie informacje. DSzkada
              ze tobie ta umiejętnośc jest całkowice obca.


              > i ucznia, który trafił za kraty za podrobienie daty urodzenia w legitymacji
              > szkolnej,

              O ile w sprawie tego batonika za 69 groszy nie zakładam twojej złej woli, o
              tyle w tym wypadku jest oczywsite, że świadomie kłamiesz. Ta sprawa była tak
              szeroko opisywana i tak szeroko dyskutowana (także w 6 czy 7 watkach na tym
              forum), że po prostu niemożliwe, żebyś nie wiedział o co naprawdę chodziło.

              Otóz nie chodziło o podrobienie podpisu, lecz io sfałszowanie całej
              legitymacji, co jest powaznycm przestępstwem (chyba nie zaprzeczysz). NIE ZA TO
              oskarzony został tymczasowo aresztowany. Do aresztu trafił dlatego, że najpierw
              KILKA RAZY olał wezwanie na przesłuchanie do prokuratury, potem zaś - po
              wpłynięciu aktu oskarżenia KILKA RAZY nie stawił się na wezwanie do sądu i
              nawet nie raczył telefonicznie choćby próbowac usprawiedliwic swojego
              niestawiennictwa.
              Dla ciebie to oczywiście straszny skandal. Do czasu. Do czasu, gdy to TOBIE coś
              takiego się zdarzy. Jesteś świadkiem w jakiejś sprawie, zwalniasz się z pracy,
              być może jedziesz kilkaset kilometrów (tak tez bywa), a potrem sie dowiadujesz,
              że rozprawy nie będzie, bo oskarżony prawidłowo zawiadomiony nie raczył
              przybyć. Potem przyjeżdżasz drugi raz, trzeci, czarty - za każdym razem to
              samo.
              Wtedy oczywiście założysz watek na forum o kolejnym skandalu - że sad nawet nie
              potarfi zdyscyplinować jakiegoś beczelnego chama, który olewa wezwania i
              marnuje czas kilu ludzi. W skali ca łego roku w ca łej Polsce to są TYSIĄCE
              ludzi przyjeżdżających do sadu, zwalniających się z pracy i dowiadujących się,
              ze sprawa znowu "spadła".
              Wtedy będizesz pytał damatycznie: dlaczego on jeszcze nie siedzi? Dlaczego sąd
              pozwala na coś takiego
              Gdyby ten biedny Radek nie olewał wezwań ANI JEDNEGO DNIA nie przesiedziałby w
              areszcie a sprawa skończyłaby się symboliczną grzywną (tak się zresztą
              skończyła - taki był wyrok).

              W Niemczech czy w ANglii NIEWYOBRAŻALNE byłoby nioeusprawiedliwone
              niestawiennictwo do sadu czy innego organu. Niemcowi czy Anglikowi coś
              podobnego w ogóle się w głowie nie mieści. U nas natimoast "biedny Radek", 22-
              letni "chłopak" i "nastolatek" zawsze znajdzie obrońców, który podniosa
              histeryczny rwetes, że mu się potworna krzywda dzieje.


              po sprawę pana Kluski oraz toczący się obecnie proces Rywina z
              > popisami pani prokurator Kwiatkowskiej,

              Mnie tez to dziwi, ale politycznie uwarunkowana sprawa Rywina i GTW jnie daje z
              czysto metodologicznego powodu zadnych podsatw do czynienia uogólnień oo całym
              wymiarze sprawiedliwości. Cały wymiar sprawiedliwości to jest kilka milionów
              spraw rocznie, w 99% załatwianych bez zarzutu.

              nie mówiąc już o smrodzie wokół
              > okoliczności, w jakich wyszedł na wolność w 1995 seryjny gwałciciel i
              morderca
              > Kunowski. Dlaczego okoliczności te są teraz z takim pośpiechem utajniane?

              Choćby dlatego, że tego wyraźnie i kategorycznie zażądała strony brytyjska.

              Z
              > artykułu w "GW" dowiedziałem się, że karany wielorokrotnie pedofil Kunowski
              > zanim jeszcze wyjechał do Londynu, sprzedał mieszkanie własnościowe w
              Mławie.
              > Założę się, że musiał dać w łapę sędziemu.

              Jeśli już, to chyba komisji lekarskiej. Dlaczego akurat sedziemu??? Sfałszował
              opinię o ciężkiej chorobie? Jeśli coś wiesz, alaczego nikomu o tym nie mówisz?

              > Korupcja aparatu sprawiedliwości w Polsce jest niewyobrażalna.

              Dlaczego więc wypływa kilka przypadków rocznie i to raczej drobnych?

              > Można kupić każdy wyrok, każdego prokuratora i sędziego.

              Kłamiesz bezczelnie. Kariera sędziowska to zbyt powazna sprawa, żeby ryzykowac
              branie łapówek. Niemożliwe, żeby przy tak masowej - według ciebie - skali
              zjawiska praktycznie nic nie było ujawniane.

              > Tajemnicą poliszynela jest, że każdy absolwent prawa
              > ubiegający się o aplikację musi zapłacić łapówkę.

              W tym momencie obraziłeś mnie i to dotkliwie. Dostałem się na aplikację,
              skończyłem ją, w żadnym momencie nie dawałem jakiejkolwiek łapówki ani też nikt
              nigdy nie dawał mi nawet do zrozumienia, ze miałbym dać. To kompletna bzdura.
              Nie masz żadnego pojęcia o realiach.

              Przyszłe filary aparatu
              > sprawiedliwości - adwokaci, prokuratorzy, sędziowie i notariusze zaczynają
              > swoje kariery od dawania w łapę.

              Co do aplikacji adwokackiej i notarialnej - owszem, różne rzeczy słyszałem. Co
              do sędziowskiej czy prokuratorskiej - to są brednie.

              > Nigdy nie ceniłem prawników. A do aparatu sprawiedliwości, szczególnie w
              jego
              > polskim wydaniu, czuję głeboką odrazę . Zresztą nie ja jeden. A kolega,
              > domyślam się, z prawem ma dużo wspólnego. Korzystam więc z okazji, żeby
              > pogratulować.

              Nie powiem ci (...), gdzie mam twoje gratulacje. Ale dobrze - przyjmuje,
              udając, że nie dostrzegam ironii. Przyjmuję, bo do wszystkiego, do czego
              doszedłem, doszedłem wyłącznie bardzo ciężką pracą. Nigdy nie zrobiłem niczego,
              czego mógłbym się wstydzić. W moim bliższym i dalszym otoczeniu zawodowy,
              zdecydowaną większość stanowią tacy jak ja - uczciwi i naprawdę ciężko
              pracujący.
              Co ty w ogóle osiągnąłeś w życiu, żeby mnie tak bezczelnie obrażać? Jakiem masz
              podstawy, żeby czynić takie głupie i bezpodstawne uogólnienia?

              Brzydzę się takimi ludźmi jak ty
      • indris Zamazane sedno sprawy 24.03.04, 13:59
        Czy Andrzej Marek został skazany za ZNIESŁAWIENIE czy za ZNIEWAŻENIE ? Bo nie
        wiem jak teraz, ale kiedyś były to rzeczy RÓŻNE. Zniesławienie, to publiczne
        KŁAMSTWO mogące wyrządzić komuś szkodę, np. powiedzenie "Kwaśniewski załatwia
        ułaskawienia za łapówki". Znieważenie, to np. powiedzenie "Kwaśniewski to
        sk...syn". Za takie właśnie rzeczy był skazany kiedyś (z oskarżenia
        publicznego !) Andrzej Lepper, nie słyszałem, żeby ktos protestował... Otóż wg
        dostępnych mi wiadomości sąd skazał A. Marka za znieważenie a nie
        zniesławienie, bo stwierdził w wyroku, że podane przez niego fakty były
        prawdziwe.
        Jeżeli to jest prawdą, to skandaliczne jest nie tylko skazanie dziennikarza (i
        OCZYWIŚCIE nie-dzienikarza też!), ale w ogóle możliwość zajmowania sie sprawą
        przez sądy. Bo Konstytucja RP zapewnia wolność rozpowszechniania opinii, a
        zniewaga jest de facto wyrażeniem opinii.
        • Gość: wartburg gwarancje praworządności IP: *.b.dial.de.ignite.net 24.03.04, 14:27
          Dziennikarstwo mimo że dużo w nim ludzi przypadkowych, małowiarygodnych i
          często po prostu niekompetentnych, jest teraz jedyną gwarancją praworządności.
          Na pewno skuteczniejszą od skompromitowanego wymiaru sprawiedliwości w Polsce
          Przy wszystkich dyskusjach, jak ta w sprawie Andrzeja Marka z Polic, nie wolno
          o tym zapominać.

          Przytoczę jeszcze b. rozsądny komentarz Gottesmana z Rzepy na ten temat

          AD VOCEM
          Wolność - odpowiedzialność - bezkarność

          Wolność słowa nierozerwalnie związana jest z odpowiedzialnością. Sprawa
          polickiego dziennikarza Andrzeja Marka skłoniła kilkudziesięciu dziennikarzy
          różnych mediów do wytoczenia dział najcięższego kalibru. - Nie zamkniecie nam
          ust - głośno wołali i dobrowolnie zamykali się w klatce na znak solidarności z
          kolegą z Polic. Wydaje się, że nie do końca mieli rację.

          Sąd w dwóch instancjach wydał wyrok skazujący Marka, który przed sądem nie
          wykazał prawdziwości swoich zarzutów. To nie jest to samo, co wyrok za głoszone
          poglądy. Wyrok więzienia - nawet w zawieszeniu i uzależniony od ogłoszenia
          przeprosin - był oczywiście kompromitującą pomyłką i powinien być już dawno
          naprawiony. Sąd mógł wybrać inną karę. Prawdopodobnie tylko dzięki
          zainteresowaniu mediów ogólnopolskich wiele instytucji zajęło się sprawą i
          procedura kasacji została uruchomiona. Lokalne szczecińsko-polickie układy -
          jak gdzie indziej - mogły źle służyć prawdzie.

          Tyle w sprawie Marka. Teraz o wolności. Słowa mogą wyrządzić ogromną szkodę i
          krzywdę. Nieraz trudną do naprawienia. Niefrasobliwie napisane w gazecie,
          wypowiedziane w radiu lub telewizji mogą zniszczyć człowieka, pozbawić go czci
          i dobrego imienia. Musi istnieć mechanizm obronny. Jak skutecznie łączyć troskę
          o dobro jednostki, jej podstawowe wolności z troską o dobro publiczne? Czy
          człowiek pomówiony nie ma prawa oczekiwać, że ktoś się za nim wstawi, pomoże
          obronić dobre imię? Czy gdyby koledzy, którzy zgodzili się zamknąć w klatce,
          zostali nazwani złodziejami czy agentami, nie oczekiwaliby, że państwo pomoże
          im w dochodzeniu sprawiedliwości? Wyegzekwuje naprawienie krzywdy?

          Wolność słowa jest jedną z podstawowych wartości i fundamentów państwa
          demokratycznego. Wolne i niezawisłe sądy również. Media, jako instytucje
          zaufania publicznego, mają prawo, nawet obowiązek kontrolować i krytykować
          wymiar sprawiedliwości. Nie wyłączając wyroków ferowanych przez sądy i przepisy
          kodeksów. Więcej - są sytuacje, gdy przepisy te powinny kontestować. Nie mogą
          jednak z założenia stawiać się ponad nimi. To prowadzi do nieuzasadnionej
          bezkarności.

          Nie znam Andrzeja Marka. Nie znam jego oponenta Piotra Misiło. Jestem
          przekonany natomiast, że obaj powinni być równi wobec prawa. Zarówno, gdy
          naruszone może być ich dobre imię, jak i wtedy, gdy wypowiadają o sobie różne
          opinie.

          Polski wymiar sprawiedliwości jest rzeczywiście chory. Są nierzetelni
          sędziowie, prokuratorzy i adwokaci. My, dziennikarze, powinniśmy zrobić
          wszystko, by chorobę tę jak najszybciej wyleczyć. Biorąc się do leczenia myślmy
          jednak przede wszystkim o pacjencie, a nie o tym, czy nasza metoda będzie
          atrakcyjna, a my - choćby nieliczni - dzięki niej bardziej popularni.

          Krzysztof Gottesman
          • leszek.sopot Celny komentarz Gottesmana 24.03.04, 14:54
            Dziennikarstwo na pewno jest gwarancją demokracji i praworządności, ale
            dziennikarze do swojej obrony powinni mieć jeszcze coś co obroniłoby ich od
            często nieetycznych nacisku wydawców. W zamian powinni się zgodzić na
            licencjonowanie prawa do wykonywania zawodu. Licencja wbrew obawom wzmocniłaby
            ich pozycję.
        • mn7 Re: Zamazane sedno sprawy 24.03.04, 18:40
          indris napisał:

          > Czy Andrzej Marek został skazany za ZNIESŁAWIENIE czy za ZNIEWAŻENIE ? Bo nie
          > wiem jak teraz, ale kiedyś były to rzeczy RÓŻNE. Zniesławienie, to publiczne
          > KŁAMSTWO mogące wyrządzić komuś szkodę, np. powiedzenie "Kwaśniewski załatwia
          > ułaskawienia za łapówki". Znieważenie, to np. powiedzenie "Kwaśniewski to
          > sk...syn". Za takie właśnie rzeczy był skazany kiedyś (z oskarżenia
          > publicznego !) Andrzej Lepper, nie słyszałem, żeby ktos protestował... Otóż
          wg
          > dostępnych mi wiadomości sąd skazał A. Marka za znieważenie a nie
          > zniesławienie, bo stwierdził w wyroku, że podane przez niego fakty były
          > prawdziwe.

          A może byś sobie po prostu przeczytał bardzo łatwo dostęny w sieci wyrok z
          uzasadnieniem w tej sprawie? Za trudne?

    • oszolom.z.radia.maryja w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.Maryja 24.03.04, 18:46
      przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie moglem inaczej tego
      zmieścić w polu temat
      • mn7 Re: w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.M 24.03.04, 19:04
        oszolom.z.radia.maryja napisał:

        > przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie moglem inaczej
        tego
        >
        > zmieścić w polu temat

        Ty natomiast powinieś siedziec w pomieszczeniu obitym od wewnątrz gąbką i bez
        klamki
        • oszolom.z.radia.maryja Re: w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.M 24.03.04, 19:34
          mn7 napisała:

          > oszolom.z.radia.maryja napisał:
          >
          > > przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie moglem inaczej
          >
          > tego
          > >
          > > zmieścić w polu temat
          >
          > Ty natomiast powinieś siedziec w pomieszczeniu obitym od wewnątrz gąbką i bez
          > klamki

          - takie miejsce bardziej odpowiednie jest dla lewaków ktorzy czuja się wród
          gumowych ścian jak u siebie w domu
          • mn7 Re: w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.M 24.03.04, 20:07
            oszolom.z.radia.maryja napisał:

            > mn7 napisała:
            >
            > > oszolom.z.radia.maryja napisał:
            > >
            > > > przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie moglem in
            > aczej
            > >
            > > tego
            > > >
            > > > zmieścić w polu temat
            > >
            > > Ty natomiast powinieś siedziec w pomieszczeniu obitym od wewnątrz gąbką i
            > bez
            > > klamki
            >
            > - takie miejsce bardziej odpowiednie jest dla lewaków ktorzy czuja się wród
            > gumowych ścian jak u siebie w domu

            Nie gumowych, tylko gąbczanych - tak jak resztki twojego mózgu
            • oszolom.z.radia.maryja Re: w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.M 24.03.04, 20:12
              mn7 napisała:

              > oszolom.z.radia.maryja napisał:
              >
              > > mn7 napisała:
              > >
              > > > oszolom.z.radia.maryja napisał:
              > > >
              > > > > przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie mogl
              > em in
              > > aczej
              > > >
              > > > tego
              > > > >
              > > > > zmieścić w polu temat
              > > >
              > > > Ty natomiast powinieś siedziec w pomieszczeniu obitym od wewnątrz gąb
              > ką i
              > > bez
              > > > klamki
              > >
              > > - takie miejsce bardziej odpowiednie jest dla lewaków ktorzy czuja się wr
              > ód
              > > gumowych ścian jak u siebie w domu
              >
              > Nie gumowych, tylko gąbczanych - tak jak resztki twojego mózgu

              -u ciebie nawet tych resztek sie trudno doptarzeć...
              • mn7 Re: w tej klatce winni siedzieć cico szkalują R.M 24.03.04, 20:15
                oszolom.z.radia.maryja napisał:

                > mn7 napisała:
                >
                > > oszolom.z.radia.maryja napisał:
                > >
                > > > mn7 napisała:
                > > >
                > > > > oszolom.z.radia.maryja napisał:
                > > > >
                > > > > > przepraszam za kolokwializm cio to się pisze osobno ale nie
                > mogl
                > > em in
                > > > aczej
                > > > >
                > > > > tego
                > > > > >
                > > > > > zmieścić w polu temat
                > > > >
                > > > > Ty natomiast powinieś siedziec w pomieszczeniu obitym od wewnątr
                > z gąb
                > > ką i
                > > > bez
                > > > > klamki
                > > >
                > > > - takie miejsce bardziej odpowiednie jest dla lewaków ktorzy czuja s
                > ię wr
                > > ód
                > > > gumowych ścian jak u siebie w domu
                > >
                > > Nie gumowych, tylko gąbczanych - tak jak resztki twojego mózgu
                >
                > -u ciebie nawet tych resztek sie trudno doptarzeć...

                Wcale nie trudno, tylko trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć. Ja mam mózg w głowie.
                To miejsce, gdzie ty masz resztki mózgu służy mi do siedzenia.

    • Gość: Ed Re: Dlaczego dałem się zamknąć w klatce? - bomba IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 19:49
      basia.basia napisała:

      > Komentarz Rybińskiego z dzisiejszej rzepy:
      >
      > "Dlaczego dałem się zamknąć w klatce

      > ... Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie
      > funkcjonariuszy publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich
      > obywateli praw i poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci,
      > szczególnej ochronie.

      Nie lubię chipsów i dla tego wybieram karnawał w Rio...

      Zupełnie niezła prasówka :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka