Dodaj do ulubionych

jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek bezro-

27.03.04, 00:59
bocia?
Trzeba koniecznie działać w kierunku zmniejszenia kosztów pracy - już teraz,
żeby nie zmarnować i nie przespać kolejnej szansy. W przeciwnym razie firmy
będą wyprowadzały wypracowane zyski i inwestycje za granicę (wiele polskich
przedsiębiorców przenosi lub myśli o przeniesieniu się na Ukrainę).

W dalszym ciągu nie opłaca się zatrudniać. Należy w końcu uczynić
zatrudnienie opłacalnym.

Poniżej ciekawa analiza:
Obserwuj wątek
    • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:00
      Co w Polsce musi się zmienić, żeby wzrost gospodarczy stał się udziałem
      wszystkich Polaków?
      - Z punktu widzenia przeciętnego Polaka musi wzrosnąć zatrudnienie - uważa
      Katarzyna Piętka, ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych w Warszawie. -
      Na razie nie rośnie. Jeśli nadal utrzyma się taka struktura wzrostu jak
      obecnie, a więc silny wzrost eksportu przy mizernych inwestycjach, to przyrost
      miejsc pracy będzie bardzo powolny. Przyczyna tkwi w tym, że firmy eksportowe
      są bardzo efektywne i nie potrzebują zwiększania zatrudnienia przy wzroście
      produkcji sprzedanej.
      Ekspertka uważa, że nowe miejsca pracy mają szanse powstać wtedy, gdy firmy
      zaczną robić inwestycje. Pytanie tylko, kiedy inwestycje zaczną rosnąć. I
      dlaczego nie teraz? Jest to zastanawiające tym bardziej, że sytuacja finansowa
      przedsiębiorstw bardzo się poprawiła, a oprocentowanie kredytów mocno spadło w
      stosunku do lat poprzednich.
      Odpowiedź na to pytanie (przynajmniej częściowo) daje przypadek Hyundaia, który
      przymierzał się do dużej inwestycji w Polsce, ale w ostateczności wybrał
      Słowację. Inwestora odstraszyły wysokie koszty zatrudnienia, zły system
      podatkowy i niestabilność finansów państwa. Polska coraz bardziej traci na
      atrakcyjności jako miejsce do inwestowania, ust pując pola sąsiadom. W Polsce,
      mimo że kolejne rządy wciąż mówią o reformach, reform naprawdę się nie robi.
      Przeprowadziły je natomiast Słowacja, Rosja, Ukraina i kraje nadbałtyckie. W
      Polsce za wszystkie reformy robi u nas plan Hausnera, którego głównym celem
      jest zapobieżenie katastrofie finansów państwa.
      - Okazuje się, że we współczesnej gospodarce dużą skuteczność wykazują
      reformatorskie programy stworzone przez zespoły niezależnych ekspertów, często
      naukowców, w odróżnieniu od programów tworzonych przez polityków bądź
      współpracujących z nimi doradców - twierdzi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu
      Badań nad Gospodarką Rynkową. - Jako przykład nieskuteczności programów
      tworzonych przez polityków można podać elementy pakietu programu gospodarczego
      ogłoszonego przez koalicję SLD-UP-PSL na początku 2002 roku. Jednym z warunków
      udanych reform jest przyzwolenie społeczne na ich realizację, inaczej mówiąc -
      powszechna gotowość społeczeństwa do czasowego ponoszenia wyrzeczeń. Nie ma
      bowiem programów reformatorskich, które nie zawierałyby elementów odbierania
      przywilejów, obniżania dochodów realnych ludności lub ograniczania dostępu do
      świadczeń z budżetu państwa. O tej stronie reform nie wspominają szamani
      gospodarczy i zwykle ich cudowne kuracje nie przewidują potrzeby ponoszenia
      wyrzeczeń.

      Politycy nie są zdolni do przeprowadzenia reform, bo działają i żyją tylko w
      perspektywie następnych wyborów.
      Plan Hausnera jest żywym tego dowodem, bo najboleśniejsze decyzje zakłada nie
      już dziś, tylko wtedy, kiedy w Polsce rządzić już będzie nowa koalicja.
      Gdy niezależni ekonomiści krytykują sytuację w Polsce, prezes NBP Leszek
      Balcerowicz przypuścił na nich atak. Podczas debaty ekonomicznej w
      redakcji "Newsweeka" powiedział: "Nie widzę powodów do tak skrajnych ocen. To
      poetyka lamentu. Nie lubię propagandy klęski, bo ona jest tania. To populizm,
      jak takie myślenie staje się powszechne, to ludzi ogrania beznadzieja".
      Problem jednak w tym, że bezrobotnych Polaków nie da się natchnąć nadzieją
      płynącą z wysokich wskaźników makroekonomicznych, dopóki te nie przełożą się na
      efekty w postaci zmniejszenia bezrobocia.
      - Jeżeli na jednej szali położymy to, że jedna piąta ludności kraju czynnej
      zawodowo nie ma pracy, a na drugiej wszystkie te imponujące wskaźniki, to
      trzeba znać wagę i moim zdaniem, czynnik bezrobocia jest tu rozstrzygający -
      twierdzi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. - Efekt tego
      ważenia znaczy tyle, że w naszym państwie i w naszej gospodarce dzieje się źle,
      bo brakuje wolności gospodarczej. Bo są wysokie koszty pracy, które
      uniemożliwiają wykorzystanie tego, co w gospodarce jest najważniejsze -
      kapitału ludzkiego. Nie wiadomo, czy obecny wzrost produkcji ma charakter
      trwały, bo w części został osiągnięty przez chwilowe zdarzenia: większość
      fabryk sprzedaje teraz zapasy magazynowe, bo przed 1 maja, czyli wejściem
      Polski do Unii Europejskiej, konsumenci obawiają się, że wrosną ceny artykułów
      w związku ze wzrostem podatku VAT. Dlatego dokonują większych zakupów. W ten
      sposób gospodarka nagle sztucznie zwiększa swoje możliwości. Jeżeli nie powie
      się uczciwie, jakie jest źródło wzrostu gospodarczego, to nie można powiedzieć,
      że ma ono stały charakter i że już lada moment wszystko będzie dobrze. Jak to
      się dzieje, że mamy prawie 5 proc., a nie rośnie zatrudnienie? Bo źródłem
      rzeczywistego hamowania rozwoju są wysokie koszty pracy.
      • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:00
        Plan Hausnera w ogóle nie podejmuje problemu bezrobocia.
        Nie próbuje go zidentyfikować ani wskazać lekarstwa na tę chorobę. Wicepremier
        (tak jak jego poprzednicy reformatorzy) specjalizuje się w rozwiązaniach
        cząstkowych i chwilowych, które - jak sam to przyznał - nie przyniosły żadnego
        rezultatu (patrz program Rozwój - Przedsiębiorczość - Przyszłość). Później były
        inne projekty, np. obniżenie podatku dla osób prawnych (19-proc. PIT zamiast 27-
        proc. CIT). Teraz ministerstwo gospodarki wymyśliło, że obniży o trzy czwarte
        składkę na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców, który rozpoczną
        działalność gospodarczą. Taką składkę nowe firmy mają płacić przez dwa lata. To
        wszystko są posunięcia cząstkowe i krótkoterminowe. Przyświeca im cel: niech
        powstaną nowe firmy, niech zatrudnią ludzi, niech się rozkręcą, a potem
        wszystko wróci do normy, czyli niech - tak jak wszyscy - płacą haracz.
        Takie posunięcie oznacza, że minister gospodarki zdaje sobie sprawę z tego, co
        hamuje przedsiębiorczość, ale nie ma woli ani odwagi politycznej, by ten
        problem rozwiązać. Co więcej, gdy jednym proponuje ulgę i ułatwienie, innym
        podnosi podatki, bo wszystkie decyzje są podejmowane pod presją zagrożonych
        finansów państwa. Najnowszy pomysł Hausnera polega na drastycznym wzroście
        składki na ubezpieczenie społeczne płaconej przez przedsiębiorców. Takie
        właśnie zmiany zakłada projekt ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.
        Ekonomiści mówią "to horror".
        - Jeśli chodzi o impulsy pobudzające gospodarkę, to plan Hausnera niewiele ich
        dostarcza - mówi Marcin Peterlik z Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową. -
        Szczególnie jeśli chodzi o warunki inwestowania, jest on za mało radykalny.
        Niezbędne jest uelastycznienie rynku pracy. W tej chwili, mimo lekkiej
        liberalizacji kodeksu pracy, pracodawca prawie nie ma możliwości zwolnienia
        pracownika. Dlatego boi się zatrudniać nowych ludzi, bo gdy obniżą mu się
        wyniki finansowe, to praktycznie w takiej sytuacji nie ma możliwości manewru.

        Politycy są przekonani, że gdy wskaźniki rosną, to bezrobocie z czasem opadnie.
        W Polsce upowszechnia się przekonanie, że miejsc pracy przybywa w momencie, gdy
        Produkt Krajowy Brutto (PKB) osiąga 5 proc. Wydaje się, że w tej chwili
        jesteśmy o krok od tego progu.
        - Ta zależność wzięła się z obserwacji gospodarki z połowy lat
        dziewięćdziesiątych, ale nie jest to żaden automat - mówi Katarzyna Piętka z
        CASE. - Polska gospodarka znajduje się w transformacji, a w takiej sytuacji
        mówienie o jakichkolwiek modelach i wskaźnikowych barierach wzrostu
        zatrudnienia jest trochę naciągane, bo nikt tak naprawdę nie wie, jak nasza
        gospodarka funkcjonuje. Ona ciągle się zmienia. Nie ma prostych zależności,
        które są ugruntowane od lat. Może tylko w Stanach Zjednoczonych można sobie
        pozwolić na rysowanie takich modelowych zależności. Natomiast my mamy prawie 5-
        procentowy wzrost gospodarczy, a zatrudnienie nam spada. Twierdzenie, że u nas
        taka zależność lada chwila zadziała, jest raczej życzeniowe.
        ***
        Politycy bardzo lubią przywoływać rosnące wskaźniki i uprawiać propagandę
        sukcesu, bo myślą, że wyborcy to kupią i zaczną im przypisywać zasługi. Jak
        pokazują wyniki badań opinii publicznej, Polacy nie dają się zarazić
        wskaźnikowym optymizmem. Jeśli pracujący Polak co drugą zarobioną złotówkę musi
        oddać państwu, to dopóki to się nie zmieni, gospodarka i rynek pracy nigdy nie
        nabiorą oddechu. Beneficjantami obecnego ożywienia są głównie firmy sprzedające
        swoje produkty za granicę. One inwestują, ale ponieważ inne przedsiębiorstwa
        nie robią tego wcale, efekt dla gospodarki i dla rynku pracy jest niezauważalny.
        Niedocenianie nieszczęścia, jakim jest bezrobocie i czekanie na to, że problem
        sam się rozwiąże, jest postawą niebezpieczną i nieodpowiedzialną. Co piąty
        Polak, który nie ma co włożyć do garnka, staje się wyznawcą religii Andrzeja
        Leppera. Nie ma lepszego sprzymierzeńca Leppera jak wysokie bezrobocie. Ci,
        którzy boją się wzrostu znaczenia politycznego Samoobrony, powinni wziąć to pod
        rozwagę.



        Joanna Jakubowska
    • iza.bella.iza Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:09
      Katarsis! Plan Hausnera zakłada podwyższenie, i to duże, składek na ZUS,
      płaconych przez przedsiębiorców!
      Każdy dzień tego rządu jest dniem straconym. O przkładaniu wzrostu na spadek
      można myśleć przy następnej ekipie.
      • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:17
        iza.bella.iza napisała:

        > Katarsis! Plan Hausnera zakłada podwyższenie, i to duże, składek na ZUS,
        > płaconych przez przedsiębiorców!
        > Każdy dzień tego rządu jest dniem straconym. O przkładaniu wzrostu na spadek
        > można myśleć przy następnej ekipie.


        Dlatego trzeba grzmieć na alarm, że szamani od gospodarki znowu chcą wszystko w
        zarodku uwalić.
        Plan Hausnera to wydmuszka. Pic na wodę fotomontaż. W artykule stoi, ze trzeba
        odpolitycznić decyzje gospodarcze. Mniejsze kraje już to uczyniły
        przez 'radzenie się w tych sprawach' środowisk pozapolitycznych.
        • iza.bella.iza Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:20
          katarsis napisała:

          >
          > Dlatego trzeba grzmieć na alarm, że szamani od gospodarki znowu chcą wszystko
          w
          >
          > zarodku uwalić.
          > Plan Hausnera to wydmuszka. Pic na wodę fotomontaż. W artykule stoi, ze
          trzeba
          > odpolitycznić decyzje gospodarcze. Mniejsze kraje już to uczyniły
          > przez 'radzenie się w tych sprawach' środowisk pozapolitycznych.

          Vide - Słowacja. Odkąd pozbyli się Mecziara, prą do przodu i z najgorszego
          państawa kandydującego do UE, stali się liderem.
          • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:25
            iza.bella.iza napisała:

            > katarsis napisała:
            >
            > >
            > > Dlatego trzeba grzmieć na alarm, że szamani od gospodarki znowu chcą wszys
            > tko
            > w
            > >
            > > zarodku uwalić.
            > > Plan Hausnera to wydmuszka. Pic na wodę fotomontaż. W artykule stoi, ze
            > trzeba
            > > odpolitycznić decyzje gospodarcze. Mniejsze kraje już to uczyniły
            > > przez 'radzenie się w tych sprawach' środowisk pozapolitycznych.
            >
            > Vide - Słowacja. Odkąd pozbyli się Mecziara, prą do przodu i z najgorszego
            > państawa kandydującego do UE, stali się liderem.

            A ciekawe jak Polsce wyszłaby zamiana Millera na Belkę. Czyżby Marek odzyskał
            siły witalne w piaskach Babilonu? Myślę, ze przy tym układzie jest to zamiana
            najlepsza z możliwych. Belka wydawał mi się zawsze najbardziej rzeczowo-rozsądy
            i najmniej polotykującym politykiem.
            • iza.bella.iza Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:31
              Belka nie jest głupi. Dwa razy uciekł od kierowania MF, gdy zobaczył, że czeka
              go niewdzięczna harówka. Nie wierzę, że zgodziłby się na patronowanie
              zdychającym rządom sojuszu. Po co miałby teraz d... umoczyć?
              • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:37
                iza.bella.iza napisała:

                > Belka nie jest głupi. Dwa razy uciekł od kierowania MF, gdy zobaczył, że
                czeka
                > go niewdzięczna harówka. Nie wierzę, że zgodziłby się na patronowanie
                > zdychającym rządom sojuszu. Po co miałby teraz d... umoczyć?

                Dla prezydenta, który po cichu przejąłby władzę nad formacja i doprowadził do
                ponownego zjednoczenia lewicy. Tu otwiera się dla Kwacha misja, z której pewnie
                skorzysta. Co on by robił z tym swoim angielskim w międzynarodowych
                instytucjach?
                • iza.bella.iza Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 01:40
                  katarsis napisała:

                  > iza.bella.iza napisała:
                  >
                  > > Belka nie jest głupi. Dwa razy uciekł od kierowania MF, gdy zobaczył, że
                  > czeka
                  > > go niewdzięczna harówka. Nie wierzę, że zgodziłby się na patronowanie
                  > > zdychającym rządom sojuszu. Po co miałby teraz d... umoczyć?
                  >
                  > Dla prezydenta, który po cichu przejąłby władzę nad formacja i doprowadził do
                  > ponownego zjednoczenia lewicy. Tu otwiera się dla Kwacha misja, z której
                  pewnie
                  >
                  > skorzysta. Co on by robił z tym swoim angielskim w międzynarodowych
                  > instytucjach?

                  Belka się dla prezydenta nie poświęci, bo Belka w przeciwieństwie do Kwacha
                  jest cenionym, nie tylko w kraju, ekonomistą i zawsze może wrócić do pracy
                  naukowej. Belka jest cwany i rozważny. Nie podłączy się pod coś, co jest
                  enigmatyczne i niepewne.
                  • katarsis Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 02:00
                    iza.bella.iza napisała:

                    > Belka się dla prezydenta nie poświęci, bo Belka w przeciwieństwie do Kwacha
                    > jest cenionym, nie tylko w kraju, ekonomistą i zawsze może wrócić do pracy
                    > naukowej. Belka jest cwany i rozważny. Nie podłączy się pod coś, co jest
                    > enigmatyczne i niepewne.

                    Z tego poświęcenia, to mogą jeszcze korzyści dla niego wyjść. To zależy w jaki
                    sposób mówi się o przyszłości 'za kulisami'. Dziś nie odciął się od tego
                    pomysłu. Powiedział tylko, że o swojej przyszłości będzie mówił po powrocie do
                    kraju.
                  • Gość: jack Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be IP: *.proxy.aol.com 27.03.04, 02:21
                    Malo kto odrzuca propozycje zostania premierem, nawet na kilka miesiecy.
                    Watpie czy Belka sie temu oprze.
                    Do tematu.
                    Rozwoj drobnej i sredniej przedsiebiorczosci zostal powaznie zahamowany w
                    zwiazku z narzucanym przez EU wymogami.
                    Wlasciwie kapitalizm rozwijajacy sie na zachodzie od dziesiecioleci zostal w
                    Polsce zduszony w zarodku. I nie ma szans na dalszy rozwoj.
                    Pozostala sfera uslugowa. Polska nie ma szans stac sie potentatem w branzy
                    turystycznej tak, ze niewiele wariantow jej pozostaje.
                    Nowe inwestycje wymagaja powaznych nakladow finansowych a inwestorow nie widac.
                    Polscy miliarderzy - potencjalni krajowi inwestorzy zajmuja sie najczesciej
                    dzialalnoscia spekulacyjna i nowych miejsc pracy nie tworza.
                    W dobie postepujacego globalizmu sytuacja panstw tak duzych jak Polska o ZADNYM
                    przemysle (a duzym stosunkowo kosztem pracy)jest nieciekawa a wrecz
                    beznadziejna.
                    Tempo wzrostu jast chwilowe, spowodowane zblizajaca sie aneksja i jest
                    iluzoryczne.
                    Za pol roku dopiero mozna ocenic ewentualne ozywienie.
                  • maksimum Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 05:40
                    iza.bella.iza napisała:

                    > katarsis napisała:
                    >
                    > > iza.bella.iza napisała:
                    > >
                    > > > Belka nie jest głupi. Dwa razy uciekł od kierowania MF, gdy zobaczył,
                    > że czeka go niewdzięczna harówka. Nie wierzę, że zgodziłby się na
                    patronowanie zdychającym rządom sojuszu. Po co miałby teraz d... umoczyć?
                    > > Dla prezydenta, który po cichu przejąłby władzę nad formacja i doprowadził
                    > do ponownego zjednoczenia lewicy. Tu otwiera się dla Kwacha misja, z której
                    > pewnie skorzysta. Co on by robił z tym swoim angielskim w międzynarodowych
                    > > instytucjach?

                    Z punktu widzenia ekonomicznego,to Kwasniewski jest cymbalem.
                    Bardzo slabo sprawdzil sie rowniez jako prawodawca,bo przeciez on moze
                    proponowac nowe uchwaly w Sejmie.
                    BMW-Bierny,Mierny ale Wierny-i to wszystko.
                    On sie do EU nie nadaje.

                    > Belka się dla prezydenta nie poświęci, bo Belka w przeciwieństwie do Kwacha
                    > jest cenionym, nie tylko w kraju, ekonomistą i zawsze może wrócić do pracy
                    > naukowej. Belka jest cwany i rozważny. Nie podłączy się pod coś, co jest
                    > enigmatyczne i niepewne.

                    A skad u was dziewczyny tyle wiedzy na tematy gospodarcze?
                    Belka jest dosc dobrym ekonomista i Kwasniewski przy nim jest nikim,tym
                    bardziej ze konczy mu sie kadencja.
                    Czas najwyzszy by w Polsce sprawy zarzadzania gospodarka byly w rekach
                    ekonomistow,a nie specjalistow od kierowania lodziami podwodnymi.
                    • Gość: marcee Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.03.04, 06:51
                      MOglabys Katarsis napisac jak obnizyc te koszty pracy?

                      zwlaszcza ze koszty pracy w polsce wynosza zaledwie niecale 25% i naleza do
                      niskich w europie
                      nizsze juz sa tylko na slowacji

                      Co do Belki. Belka jest po prostu niezainteresowany lapokami i ukladami. To po
                      prostu fachowiec bez lepkich rak. Za to jest ceniony
                      • maksimum Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 07:11
                        Gość portalu: marcee napisał(a):

                        > MOglabys Katarsis napisac jak obnizyc te koszty pracy?
                        >
                        > zwlaszcza ze koszty pracy w polsce wynosza zaledwie niecale 25% i naleza do
                        > niskich w europie
                        > nizsze juz sa tylko na slowacji
                        >
                        > Co do Belki. Belka jest po prostu niezainteresowany lapokami i ukladami. To
                        >po prostu fachowiec bez lepkich rak. Za to jest ceniony

                        Ja juz to wczesniej poruszalem,ze facet byl zestresowany pracowaniem,z tymi
                        zlodziejami i lapowkarzami.
                        Przeciez tam praktycznie wszyscy,ktorzy maja jakies uklady kradna.
                        • Gość: marcee ropna belka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.03.04, 07:20
                          Belka odszedl m.in z Min Fin kiedy sie okazalo ze jego urzednicy sa uwalani w
                          aferze z homologacja kas fiskalnych

                          pytanie do katarsis
                          umiesz w ogole policzyc koszt pracy w polsce?
                          na ize bym nie stawiala bo jej firma upadla ale ja moge ci rozjasnic w glowie
                          bo jak wiadomo w plebanii najjasniej
                          • Gość: marcee KOSZT PRACY W POLSCE IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.03.04, 07:28
                            jak zliczysz sobie ten slupek, moze byc nawet na palcach to tyle wynosi koszt
                            pracy w polsce

                            9,76%
                            6,50%
                            1,93%
                            2,45%
                            0,15%


                            suma jaka ci wyjdzie jest kosztem pracy w polsce
                            wielu oszolomow pisze ze 40% czy 45% nawet 60% tylko ze nikt nijak nie podal
                            skad te procenty im wyszly
                            co mnie jako absolwenta finansow i bankowosci na AE w krakowie oraz
                            rachunkowosci na SGh w warszawie doslownie powala z nog

                            wasz Lis jak to sie mowi miedzy nami finansistami tez daje nieskomplikowane
                            recepty , ja go nie slyszalam aby ocenic ale moi znajomi twierdza ze poza
                            niskie podatki i niskie wydatki publiczne nie wyszedl

                            czyli mniej zeby zalizcyc kolokwium z makroekonomii na drugim roku



                            • stefan4 Re: KOSZT PRACY W POLSCE 27.03.04, 09:11
                              marcee:
                              > jak zliczysz sobie ten slupek, moze byc nawet na palcach to tyle wynosi koszt
                              > pracy w polsce
                              >
                              > 9,76%
                              > 6,50%
                              > 1,93%
                              > 2,45%
                              > 0,15%

                              Przepraszam, Marcee, ja nie jestem ekonomistą, więc nie rozumiem liczb w Twoim
                              słupku. Czy mogłabyś wyjaśnić tak, żeby nierozgarnięty forumowicz zajarzył?

                              Ja bym koszt pracy liczył nie od słupka, tylko sprawdziłbym, ile pieniędzy musi
                              wydać pracodawca, żeby zatrudnić pracownika. Wydaje mi się, że w Polsce w tej
                              chwili ta suma wynosi średnio ok. 3tys. PLN
                              • Gość: t1s Re: KOSZT PRACY W POLSCE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.03.04, 13:52
                                stefan4 napisał:

                                > marcee:
                                > > jak zliczysz sobie ten slupek, moze byc nawet na palcach to tyle wynosi ko
                                > szt
                                > > pracy w polsce
                                > >
                                > > 9,76%
                                > > 6,50%
                                > > 1,93%
                                > > 2,45%
                                > > 0,15%
                                >
                                > Przepraszam, Marcee, ja nie jestem ekonomistą, więc nie rozumiem liczb w Twoim
                                > słupku. Czy mogłabyś wyjaśnić tak, żeby nierozgarnięty forumowicz zajarzył?

                                Po kolei; składka emerytalna, rentowa, wypadkowa, na fundusz pracy, ta ostatnia
                                też pewnie na jakiś fundusz. Naliczane od płacy brutto.
                                Tyle, że są to jedynie składki płacone przez pracodawcę. Drugie tyle płaci
                                pracownik. Nawet więcej, bo obowiązuje go wyższa od wpadkowej składka chorobowa
                                i zaliczka na podatek też jest większa niż składka na fundusz pracy. I to także
                                obciąża pracodawcę, bo przecież, żeby pracownik mógł dostać ileś tam na rękę
                                płaca brutto musi być przez wszystkie te składki dużo wyższa. Jeśli zsumować
                                wszstkie te koszty, rzeczywiście wynoszą ok. 40% całkowitch kosztów pracownika.
                                Reszta to płaca netto.
                                • Gość: marcee Re: KOSZT PRACY W POLSCE do t1s IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.03.04, 14:38
                                  tylko ze placa brutto jest MOJA naleznoscia za wykonana prace
                                  te skladki obciazaja moj majatek tak naprawde
                                  pracodawca jest tylko POSREDNIKIEM w pzrekazywaniu mojej zcesci skladki

                                  i jak slusznie wyliczyl t1s obciazenia po stronie pracownika sa wieksze jednak

                                  ozcywiscie ze ja wiem skad sie biora te kretynizmy jak 40% koszt pracy
                                  dziwie sie tylko ze pracodawca zapomina ze w momencie terminu platnosci
                                  wynagrodzenia placa brutto juz nie jest jego majatkiem tylko staje sie
                                  majatkiem pracownika a on tylko posredniczy w przekazywaniu zcesci pieniedzy
                                  ktore sa juz majatkiem pracownika a nie jego do ZUS

                                  koszt pracy to placa brutto + tzw narzuty czyli niecale 20 pare procent
                                  • Gość: t1s Re: KOSZT PRACY W POLSCE do t1s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.03.04, 20:45
                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                    > tylko ze placa brutto jest MOJA naleznoscia za wykonana prace
                                    > te skladki obciazaja moj majatek tak naprawde
                                    > pracodawca jest tylko POSREDNIKIEM w pzrekazywaniu mojej zcesci skladki


                                    Pracownika obchodzi tylko płaca netto. A płaca brutto i narzuty to cena jaką
                                    płaci pracodawca. Gdby zatrudnienie pracownika nie było tak obciążone ta cena
                                    mogłaby być niższa, podczas gdy płaca netto nie uległaby zmianie. Zmniejszyłby
                                    się koszty jakie ponosi pracodawca. A jak cena niższa to i popyt na siłę
                                    roboczą rośnie. Przy takim bezrobociu jakie jest w Polsce, pierwsze co się
                                    narzuca to właśnie obniżenie tej ceny. Budżet państwa nie straciłby, bo nowy
                                    pracownik też dokładałby już do niego zamiast pobierać na przykład zasiłek dla
                                    bezrobotnych.
                                    • Gość: marcee Re: KOSZT PRACY W POLSCE do t1s IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.03.04, 21:18
                                      no widze ze wykules na blaszke cwiczenia i zaliczylbys na 3,0 u mnie kolokwium
                                      bo zolza nie bylabym

                                      ale padlyby takie pytania lub zagadnienia:

                                      po pierwsze: nie do konca sie zgodze ze pracownika interesuje tylko placa netto
                                      czesc skladek ktore de facto on placi pracuja mu na pzryszla emeryture jednak
                                      im wyzsza placa brutto (bo od niej sie nalicza skladki) tym wieksza skladka na
                                      fundusz emerytalny
                                      wbrew temu co sie rozglasza wysokosc skladek bedzie sie pzrekladala na wysokosc
                                      swiadczenia emerytalnego

                                      po drugie: nie do konca sie zgodze z opisanym mechanizmem ze placa netto by sie
                                      nie zmienila (choc u zcesci pracodawcow dokladnie tak by sie dzialo jak to
                                      przedstawiles) gdyby obnizyc skladki na fundusze
                                      ale nawet gdyby tak bylo to swiadczyloby ze pracodawca pzrywlaszczylby sobie
                                      pieniadze pracownika (te wlasnie roznice a raczej jej polowe)
                                      a kiedy by ich nie ukradl?
                                      ano gdyby powiedzial: nadwyzke netto prosze sobie samemu zagospodarowac albo
                                      przejesc albo zainwestowac samemu w jakis fundusz emerytalny

                                      • Gość: t1s Re: KOSZT PRACY W POLSCE do t1s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.03.04, 21:49
                                        Gość portalu: marcee napisał(a):

                                        > no widze ze wykules na blaszke cwiczenia i zaliczylbys na 3,0 u mnie
                                        kolokwium
                                        > bo zolza nie bylabym

                                        Dziękuję Pani Profesor, kiedy mogę przyjść z indeksem:)?


                                        > ale padlyby takie pytania lub zagadnienia:
                                        >
                                        > po pierwsze: nie do konca sie zgodze ze pracownika interesuje tylko placa
                                        netto
                                        > czesc skladek ktore de facto on placi pracuja mu na pzryszla emeryture jednak
                                        > im wyzsza placa brutto (bo od niej sie nalicza skladki) tym wieksza skladka
                                        na
                                        > fundusz emerytalny
                                        > wbrew temu co sie rozglasza wysokosc skladek bedzie sie pzrekladala na
                                        wysokosc
                                        >
                                        > swiadczenia emerytalnego

                                        Mniejsze bezrobocie, to więcej osób płacących składkę, państwo może więc
                                        wypłacać w tym czasie wyższe emertury, bo oszczędza na czym innym. Mówię o
                                        mechaniźmie-oczwiście musiałby się on utrzymać do czasy, gdy ci, którzy teraz
                                        pracują dociągną do wieku emerytalnego.


                                        > po drugie: nie do konca sie zgodze z opisanym mechanizmem ze placa netto by
                                        sie
                                        >
                                        > nie zmienila (choc u zcesci pracodawcow dokladnie tak by sie dzialo jak to
                                        > przedstawiles) gdyby obnizyc skladki na fundusze
                                        > ale nawet gdyby tak bylo to swiadczyloby ze pracodawca pzrywlaszczylby sobie
                                        > pieniadze pracownika (te wlasnie roznice a raczej jej polowe)
                                        > a kiedy by ich nie ukradl?
                                        > ano gdyby powiedzial: nadwyzke netto prosze sobie samemu zagospodarowac albo
                                        > przejesc albo zainwestowac samemu w jakis fundusz emerytalny


                                        Pewnie, że płaca netto mogłaby nawet wzrosnąć. Pisałem tylko przykładowo, bo o
                                        co innego mi chodziło. Mianowicie o to, że nie zmalałaby chęć podjęcia pracy,
                                        ludzie nie kalkulowaliby czy może iść na wcześniejszą emeryturę, uciec w szarą
                                        strefę czy może ciągnąć zasiłek i pracy wcale nie szukać. Chdziło mi o to, że
                                        podaż na rynku pracy nie zmieniłaby się, rósł by tylko na nią popyt.
                                      • bush_w_wodzie panstwo widze wciaz na ii roku... 30.03.04, 18:33
                                        Gość portalu: marcee napisał(a):

                                        > no widze ze wykules na blaszke cwiczenia i zaliczylbys na 3,0 u mnie kolokwium
                                        > bo zolza nie bylabym
                                        >
                                        > ale padlyby takie pytania lub zagadnienia:
                                        >
                                        > po pierwsze: nie do konca sie zgodze ze pracownika interesuje tylko placa
                                        netto
                                        > czesc skladek ktore de facto on placi pracuja mu na pzryszla emeryture jednak
                                        > im wyzsza placa brutto (bo od niej sie nalicza skladki) tym wieksza skladka na
                                        > fundusz emerytalny
                                        > wbrew temu co sie rozglasza wysokosc skladek bedzie sie pzrekladala na
                                        wysokosc
                                        >
                                        > swiadczenia emerytalnego

                                        no i przyszlo mnie uczyc elementarza szacownych absolwentow esgiecha. co prawda
                                        korepetycje udzielane zdolnej podopiecznej moga byc wrecz czysta przyjemnoscia
                                        ale to troche inna sprawa

                                        otoz powyzej ii roku powinni takze nauczyc ze skladka emerytalna w polsce tylko
                                        w niewielkim stopniu ulega kapitalizacji. zdecydowana jej wiekszosc zostaje
                                        natychmiast wydana w postaci swiadczen. w zamian dostaje sie mglista obietnice
                                        ze panstwo w przyszlosci zapewni godziwe emerytury (o ile panstwnie zbankrutuje
                                        lepper nie zdefrauduje poslowie nie zdecyduja inaczej za 15 lat itp). czyli te
                                        skladki maja dla pracownikow znacznie nizsza wartosc niz gotowka do reki. co
                                        gorsza skladka na fundusz rentowy jest niemal tak wysoka jak skladka na fundusz
                                        emerytalny i takze jest natychmiast wydawana przy czym jej obecna wysokosc
                                        odziwerciedla raczej ilosc dzisiejszych rencistow niz wysokosc przyszlej renty
                                        dzisiejszego skladkowicza.


                                        > po drugie: nie do konca sie zgodze z opisanym mechanizmem ze placa netto by
                                        sie
                                        >
                                        > nie zmienila (choc u zcesci pracodawcow dokladnie tak by sie dzialo jak to
                                        > przedstawiles) gdyby obnizyc skladki na fundusze
                                        > ale nawet gdyby tak bylo to swiadczyloby ze pracodawca pzrywlaszczylby sobie
                                        > pieniadze pracownika (te wlasnie roznice a raczej jej polowe)
                                        > a kiedy by ich nie ukradl?
                                        > ano gdyby powiedzial: nadwyzke netto prosze sobie samemu zagospodarowac albo
                                        > przejesc albo zainwestowac samemu w jakis fundusz emerytalny
                                        >

                                        otoz wysokosc placy jest skutkiem umowy pracownika i pracodawcy i nie ma tu mowy
                                        o zadnym zlodziejstwie jesli przedsiebiorca zdyskontuje korzystne zmiany w
                                        przepisach. zreszta w tym wlasnie problem ze rentownosc prowadzenia w polsce
                                        dzialalnosci gospodarczej jest obecnie zastraszajaco niska a co za tym idzie
                                        niski jest poziom inwestycji i nie sa tworzone miejsca pracy


                                        no i wreszcie meritum. moze by panstwo troszke pomysleli o takich sprawach jak
                                        sztywnosc prawa pracy niestabilnosc przepisow brak zaufania przedsiebiorcow do
                                        panstwa i jego organow. no i do tego na co i jak wydawane sa te pozaplacowe
                                        koszta pracy. prosze spisac przemyslenia i przyniesc do pokoju nr 22 na wczoraj.
                                        • Gość: marcee Re: panstwo widze wciaz na ii roku... IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.03.04, 19:35
                                          Buszujacy w Wodzie !
                                          No prosze. Mialam odszukac nasz watek i tam cos dopisac ale zapomnialam co juz
                                          chcialam
                                          EEE ja uwielbiam korepetycje !

                                          Tylko ze ja zdolna nie jestem , rozpraszam wykladowce i pasjami uwielbiam
                                          balamucic asystentow.

                                          Zostawmy ZUS na razie.
                                          Czyli chcesz mi wmowic ze emerytura wyplacana ze skaldek od 800 zl brutto
                                          bedzie taka sama jak od kwoty 8000 zl brutto?

                                          W kosztach pracy to jest tak jak w sklepie. Kazdy woli placic mniej niz wiecej
                                          i pracodawcy nie popzrestaliby na utzrymaniu placy brutto na tym samym poziomie
                                          gdyby mieli mozliwosc ja obnizyc bo sam piszesz ze rentownosc jest
                                          zastraszajaco niska.

                                          Mozesz mi napisac jakis przyklad na sztywnosc prawa pracy?
                                          • bush_w_wodzie Re: panstwo widze wciaz na ii roku... 31.03.04, 15:39
                                            Gość portalu: marcee napisał(a):

                                            > Buszujacy w Wodzie !

                                            dzien dobry marcee

                                            > No prosze. Mialam odszukac nasz watek i tam cos dopisac ale zapomnialam co juz
                                            > chcialam
                                            > EEE ja uwielbiam korepetycje !

                                            jak podopieczna pojetna to paluszki lizac

                                            > Tylko ze ja zdolna nie jestem , rozpraszam wykladowce i pasjami uwielbiam
                                            > balamucic asystentow.
                                            >

                                            zawsze mozna jakas powtorke sobie zafundowac a jak sie trafi na pasjonatke to i
                                            do bialego rana trzeba konsultowac

                                            > Zostawmy ZUS na razie.
                                            > Czyli chcesz mi wmowic ze emerytura wyplacana ze skaldek od 800 zl brutto
                                            > bedzie taka sama jak od kwoty 8000 zl brutto?
                                            >

                                            marcee na pewno wiesz ze w polsce mamy emeryture maksymalna i minimalna ktore
                                            pozostaja do siebie w stosunku mniejszym niz jeden do dziesiec. poza tym lepszy
                                            wrobel w garsci niz golab na dachu. reasumujac sadze ze wiekszosc dzisiejszych
                                            pracownikow przed 50ka interesuje sie glownie kwota netto a kalkulacja emerytury
                                            jest malym dodatkiem

                                            > W kosztach pracy to jest tak jak w sklepie. Kazdy woli placic mniej niz wiecej
                                            > i pracodawcy nie popzrestaliby na utzrymaniu placy brutto na tym samym
                                            poziomie
                                            >
                                            > gdyby mieli mozliwosc ja obnizyc bo sam piszesz ze rentownosc jest
                                            > zastraszajaco niska.

                                            tymczasem pracodawcy podwyzszaja place. jak to pani wytlumaczy

                                            >
                                            > Mozesz mi napisac jakis przyklad na sztywnosc prawa pracy?

                                            trudno jest zwolnic pracownika. oprocz zapor w kodeksie sa sady pracy na ogol
                                            stojace po stronie pracownika a w wiekszych firmach bywaja bardzo agresywne
                                            zwiazki zawodowe
                                            • Gość: marcee Re: panstwo widze wciaz na ii roku... IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 31.03.04, 16:19
                                              Buszujacy glowa mnie boli wiec na razie tylko sie zapytam: a jak ty
                                              wytlumaczysz wzrost wynagrodzen? (w co ja nie wierze bo nie widze tego)
                                              • bush_w_wodzie Re: panstwo widze wciaz na ii roku... 31.03.04, 17:55
                                                Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                > Buszujacy glowa mnie boli wiec na razie tylko sie zapytam: a jak ty
                                                > wytlumaczysz wzrost wynagrodzen? (w co ja nie wierze bo nie widze tego)

                                                okropnie mi przykro ze glowa cie boli. mam nadzieje ze juz przeszlo! uwazam ze
                                                wzrost wynagrodzen bierze sie stad ze firmom przybywa zamowien a najmniej
                                                ryzykowny sposob ich realizacji to zadanie od pracownikow pracy w nadgodzinach.
                                                drugi skladnik wzrostu plac to zapewne prowizje zalezne od obrotu. w obydwu
                                                przypadkach zatrudnienie tych pracownikow jest dla pracodawcy oplacalne.

                                                a wiec chcialbym zadac swoje pytanie: dlaczego w polsce jest tak malo firm na
                                                tyle konkurencyjnych zeby musialy zatrudniac pracownikow aby sprostac rosnacym
                                                zamowieniom?
                                                • Gość: marcee Re: panstwo widze wciaz na ii roku... IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 31.03.04, 20:10
                                                  Niestety.
                                                  Wrocilam na dobre do domu i dalej boli. Wlasnie sie zastanawiam co sobie
                                                  zaaplikowac jeszcze bo lyknelam juz wczesniej cefalgin.

                                                  No ja prawie slysze jak stukasz dlugopisem o stolik! Cos takiego !

                                                  Czyli zmierzasz do tego ze koszty pracy podkopuja konkurencyjnosc polskich
                                                  firm? Nigdy w to nie uwierze ! A wiesz dlaczego?
                                                  Wystarczy popatzrec na ten koszt jako udzial ogolnej sumy kosztow. Najlepiej
                                                  zapytaj robiego bo on codziennie analizuje sprawozdania finansowe wielu firm.
                                                  Ja ktora je spozradzam dla firm tez widze jaki to jest udzial. Mniej niz 10%

                                                  Na Gospodarce pojawil sie niezwykle interesujacy tekst VIVA ARGENTINA autorstwa
                                                  Zbigniewa (jeden z najlepszych dyskutantow i rownie wybitnych jak sam MAciej)
                                                  wkleje go na samym koncu postu.
                                                  Jakbys mogl go skomentowac. Prosze. Jestem ciekawa co myslisz.
                                                  Wysle go tez dla MAcieja na skrzynke.
                                                  Niestety nikt nie podjal wyzwania. jak to zwykle bylo z tekstami Zbigniewa.

                                                  • bush_w_wodzie Re: panstwo widze wciaz na ii roku... 31.03.04, 22:57
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > Niestety.
                                                    > Wrocilam na dobre do domu i dalej boli. Wlasnie sie zastanawiam co sobie
                                                    > zaaplikowac jeszcze bo lyknelam juz wczesniej cefalgin.

                                                    noc piekna w calej polsce wiec juz powinno chyba minac. coz. zmiana czasu zmiana
                                                    pory roku zmiana rzadu zmiana epoki moze

                                                    >
                                                    > No ja prawie slysze jak stukasz dlugopisem o stolik! Cos takiego !
                                                    >

                                                    tak i nawet patrze wyczekujaca tym spojrzeniem bedacym mieszanina zblazowania i
                                                    sceptycyzmu starannie maskujacym nadzieje na spotkanie z drugiej strony jasnych
                                                    iskier inteligencji


                                                    > Czyli zmierzasz do tego ze koszty pracy podkopuja konkurencyjnosc polskich
                                                    > firm?

                                                    niestety nie

                                                    > Nigdy w to nie uwierze ! A wiesz dlaczego?
                                                    > Wystarczy popatzrec na ten koszt jako udzial ogolnej sumy kosztow. Najlepiej
                                                    > zapytaj robiego bo on codziennie analizuje sprawozdania finansowe wielu firm.
                                                    > Ja ktora je spozradzam dla firm tez widze jaki to jest udzial. Mniej niz 10%
                                                    >

                                                    no wlasnie. zaczynasz juz rozumiec?


                                                    > Na Gospodarce pojawil sie niezwykle interesujacy tekst VIVA ARGENTINA
                                                    autorstwa
                                                    >
                                                    > Zbigniewa (jeden z najlepszych dyskutantow i rownie wybitnych jak sam MAciej)

                                                    lepiej nie draznij bestii

                                                    > wkleje go na samym koncu postu.
                                                    > Jakbys mogl go skomentowac. Prosze. Jestem ciekawa co myslisz.

                                                    czuje sie zaszczycony i postaram sie cie rozczarowac intersujaco

                                                    > Wysle go tez dla MAcieja na skrzynke.
                                                    > Niestety nikt nie podjal wyzwania. jak to zwykle bylo z tekstami Zbigniewa.
                                                    >

                                                    az tak ciekawie pisze ten zbigniew.. juz sie oblizuje
                          • katarsis Re: ropna belka 28.03.04, 23:42
                            Gość portalu: marcee napisał(a):

                            > Belka odszedl m.in z Min Fin kiedy sie okazalo ze jego urzednicy sa uwalani w
                            > aferze z homologacja kas fiskalnych
                            >
                            > pytanie do katarsis
                            > umiesz w ogole policzyc koszt pracy w polsce?
                            > na ize bym nie stawiala bo jej firma upadla ale ja moge ci rozjasnic w glowie
                            > bo jak wiadomo w plebanii najjasniej

                            jak w plebanii najjaśniej, to co jeszcze chcesz mi rozjaśniać. w końcu dostęp
                            bezpośredni mam.
                            a w koncu to jak wyszło? liczymy koszty pracy dla pracodawcy, pracownika - czy
                            sumujemy - ile z czyjejś pracy bierze sobie państwo na przewalenie, dorzucając
                            sobie jeszcze vat. i z tej sumy nie jest w stanie nic ani nikogo sprawnie
                            funkcjonującego utrzymać.

                            • Gość: marcee Re: ropna belka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 28.03.04, 23:51
                              mniej wiecej towarzysz sekretarz juz ci napisal ze jak pelne zatrudnienie to
                              niskie podatki w panstwie hulaja bo mozna je obnizac dlatego ze wlasnie duzo
                              osob pracuje , zarabia a wiec jest co i kogo danina oblozyc

                              ale jak wtedy panstwo w ogole bedzie funkcjonowac i czy bedzie sprawne to ja
                              nie wiem , spac mnie sie chce juz
                              • katarsis Re: ropna belka 29.03.04, 00:08
                                Gość portalu: marcee napisał(a):

                                > mniej wiecej towarzysz sekretarz juz ci napisal ze jak pelne zatrudnienie to
                                > niskie podatki w panstwie hulaja bo mozna je obnizac dlatego ze wlasnie duzo
                                > osob pracuje , zarabia a wiec jest co i kogo danina oblozyc
                                >
                                > ale jak wtedy panstwo w ogole bedzie funkcjonowac i czy bedzie sprawne to ja
                                > nie wiem , spac mnie sie chce juz

                                Ale jak widać jest to zamknięte koło. Nie ma rozwoju bo są wysokie koszty i
                                duża biurokracja, są wysokie koszty bo nie ma rozwoju. To jest istny węzeł
                                gordyjski.
                                A teraz policzmy dobrze jakie są koszty utrzytmania blisko 4 mln bezrobotnych
                                (chociażby w samej służbie zdrowia) - i administracji, która się nimi zajmuje,
                                aktywizuje bezzskutecznie itd.
                                Polska nie powinna się oglądać na socjalistyczną unię tylko dążyć do wzrostu
                                konkurencyjności żeby przyciągać inwestycje i dać ludziom wolność gospodarczą.
                                nawet sama nie powinna się zajmować pomocą publiczną - tylko wyciągnąć ręce do
                                III-ciego sektora, zeby tą pomoc ludzie od ludzi otrzymywali. państwo ma być
                                tylko strażnikiem, koordynatorem - a nie graczem w gospodarce wolno-rynkowej
                                wchodzącym w konkurencję z innymi podmiotami - bo to rodzi pokusy 'skoku na
                                kasę' i korupcję. to są życzenia, ale możliwe do spełnienia.





                                • clarence Re: ropna belka 29.03.04, 00:41
                                  Czy Szanowne Forumowiczki,mogłyby wytłumaczyć tumanowi ekonomicznemu,jak to
                                  się stało,że najwyzszy podatek dochodowy w Poznaniu zapłacił Krzesimir Dębski -
                                  muzyk?
                                  Gdzie sa ci wszyscy przedsiębiorcy- miliarderzy,którym chcecie obnizyć
                                  podatki,by tworzyli miejsca pracy?
                                  Tak cienko przędą ich firmy?
                                  Mają superspeców od unikania płacenia podatków?
                                  Wszyscy juz zarejestrowali firmy w rajach podatkowych?
                                  To po co zmniejszać obciążenia ,skoro to sie nie przekłada na wzrost
                                  zatrudnienia?
                                  Ja serio pytam,może mi się coś rozjaśni.Będę zobowiazany.
                                  • katarsis Re: ropna belka 29.03.04, 01:09
                                    clarence napisał:

                                    > Czy Szanowne Forumowiczki,mogłyby wytłumaczyć tumanowi ekonomicznemu,jak to
                                    > się stało,że najwyzszy podatek dochodowy w Poznaniu zapłacił Krzesimir
                                    Dębski -
                                    >
                                    > muzyk?
                                    A Kulczyk płaci w Holandii. Przypadek poznańskiego kuriozum jest znany.

                                    > Gdzie sa ci wszyscy przedsiębiorcy- miliarderzy,którym chcecie obnizyć
                                    > podatki,by tworzyli miejsca pracy?

                                    Mówimy o kosztach pracy dokładnie, a nie podatkach jako takich.

                                    > Tak cienko przędą ich firmy?
                                    > Mają superspeców od unikania płacenia podatków?
                                    Idą tam, gdzie najtaniej i obsługa najsprawniejsza. Jak polski urzędnik może
                                    się w świetle prawa pomylić o parę ładnych baniek i nic mu się nie dzieje, to
                                    idziesz tam - gdzie kasa Twoja bezpieczniejsza.

                                    > Wszyscy juz zarejestrowali firmy w rajach podatkowych?
                                    > To po co zmniejszać obciążenia ,skoro to sie nie przekłada na wzrost
                                    > zatrudnienia?

                                    Oczywiście rzecz nie ogranicza się tylko do obniżenia obciążeń finansowych.
                                    Jest to jeden z aspektów, który koniecznie trzeba przemyśleć i zastanowić się
                                    dlaczego Citroen, Hyunday wybierają Słowację - jak u nas tak dobrze jest.
                                    Z obniżenia kosztów pracy korzysta pracownik przede wszystkim, wię dlaczego
                                    krzyczysz, że znowu ktoś się tylko za bogatymi ujmuje?

                                    > Ja serio pytam,może mi się coś rozjaśni.Będę zobowiazany.
                                    • clarence Re: ropna belka 29.03.04, 01:58
                                      katarsis napisała:
                                      Oczywiście rzecz nie ogranicza się tylko do obniżenia obciążeń finansowych.
                                      > Jest to jeden z aspektów, który koniecznie trzeba przemyśleć i zastanowić się
                                      > dlaczego Citroen, Hyunday wybierają Słowację - jak u nas tak dobrze jest.
                                      > Z obniżenia kosztów pracy korzysta pracownik przede wszystkim, wię dlaczego
                                      > krzyczysz, że znowu ktoś się tylko za bogatymi ujmuje?
                                      Dziękuję za odpowiedż,choć w sumie niewiele rozjaśniłaś w mej tępej łepetynie.
                                      Ja nie krzyczę,"że ktos się za bogatymi ujmuje". Chcę zrozumiec po prostu, co
                                      Polacy skorzystają na podatku liniowym,obniżeniu kosztów pracy itd. Polacy jako
                                      społeczeństwo,a nie jednostki.Zawsze możesz odpowiedzieć,że kiedy bogaci się
                                      jednostka, to bogaci się również państwo. Ale to bardziej wygląda mi na
                                      kapitalizm latynoamerykanski. A to chyba nie jest wzorzec dla nas.
                                      Coraz częściej zaczynam myśleć,że najlepsza dla Polski byłaby jednak UPR-
                                      owa "wolna amerykanka"(kto umie sobie radzić, niech żyje -reszta niech zdycha).
                                      Brutalny ale chyba najuczciwszy (dla takiego laika jak ja) program
                                      gospodarczy, ze wszystkich prezentowanych przez partie polityczne.
                                      Czy dałoby się go zrealizować? Czy tłumy głodnych,prędzej czy póżniej nie
                                      rozwaliłyby tych normalnie żyjących? Może takie muszą byc koszty wyjścia z
                                      tego bagna?
                                      Martwię się po prostu,jaką przyszłość będą miały moje dzieci. I wątpię by po
                                      objęciu władzy przez PO czy PIS cokolwiek zmieniło się na lepsze.
                                      To wszystko zmierza raczej do totalnej lepperiady.
                                      pozdrawiam.
                                      • katarsis Re: ropna belka 29.03.04, 03:01
                                        clarence napisał:

                                        Dziękuję za odpowiedż,choć w sumie niewiele rozjaśniłaś w mej tępej łepetynie
                                        > .
                                        > Ja nie krzyczę,"że ktos się za bogatymi ujmuje". Chcę zrozumiec po prostu, co
                                        > Polacy skorzystają na podatku liniowym,obniżeniu kosztów pracy itd. Polacy
                                        jako
                                        > społeczeństwo,a nie jednostki.

                                        Jak się obniży koszty pracy to Polacy będą więcej zarabiać, wzrośnie
                                        konkurencyjność Polski wśród inwestorów (bo powiekszy się zasobnośc gospodarstw
                                        domowych), a jak bedzie więcej inwestycji to będzie więcej miejsc pracy.
                                        Zatrzymamy też tych, którzy chcą iśc tam - gdzie jest taniej: np. Ukraina,
                                        Słowacja.

                                        Zawsze możesz odpowiedzieć,że kiedy bogaci się
                                        > jednostka, to bogaci się również państwo. Ale to bardziej wygląda mi na
                                        > kapitalizm latynoamerykanski. A to chyba nie jest wzorzec dla nas.

                                        Teraz jest to jakaś jego forma - przede wszystkim jeśli chodzi o stopień
                                        korupcji. Ale nie wiem do końca co masz na myśli mówiąc kapitalizm
                                        latynooamerykański, jak jest mowa o bogaceniu się państwa wraz z jednostką.

                                        Coraz częściej zaczynam myśleć,że najlepsza dla Polski byłaby jednak UPR-
                                        > owa "wolna amerykanka"(kto umie sobie radzić, niech żyje -reszta niech
                                        zdycha).
                                        > Brutalny ale chyba najuczciwszy (dla takiego laika jak ja) program
                                        > gospodarczy, ze wszystkich prezentowanych przez partie polityczne.

                                        I niedoceniony! Teraz to jedyne wyjście. Taki kurs, żeby nie było całej wstecz.
                                        To jest sofizmat, że biedniejsi będą pozostawiani sami sobie. Tak jak mówiłam -
                                        otwera się więcej swobody i możliwości do działania przez innych na rzecz
                                        innych. Poza tym hołubi się aktywność, a nie bierność - biedniejsi musza wpierw
                                        chcieć pomóc sobie sami.

                                        Dlatego Realnie - to bardzo ważny składnik nazwy tej partii. Bo to, co daje nam
                                        teraz państwo opiekuncze to nierzeczywistość. No bo jak mówić o bezpłatnej
                                        opiece zdrowotnej, gdzie w kolejce do specjalisty czekas się po kilka miesiecy.
                                        Niech w pakiecie usług refundowanych załączą osobno zdobycie sprawności
                                        jasnowidza, żebym mogła z wyprzedzieniem wiedzieć kiedy zachoruję.

                                        Finansowanie szkół dźwigają co prawda samorządy dzięki subwencjom i udziale w
                                        podatku dochodowym, ale bez dobrych sponsorów - szkoła też ledwo zipie, nic nie
                                        może uczniom zapropropnować więcej bez sztampowych zajęć.
                                        Mniejsza ze szkołą. Studia powinny być takze płatne , ale odpłatność
                                        wprowadzana powinna być stopniowo - wraz z bogaceniem się społeczeństwa.

                                        Mówić, że coś jest bezpłatne to tyle, co kłamać. Najlepiej samemu decydować na
                                        co wydać własne pieniądze. Trzeba tylko dać możliwość ich zarobienia.
                                        Jeśli samemu się wydaje więcej, odpadają pośrednicy, którym w procesie ich
                                        przekazywania - nasze pieniądze przeciekają do ich prywatnych kieszeni.

                                        Model socjalistyczny nie jest konkurencyjny z szybko rozwijającymi się
                                        gospodarkami. Chcemy dalszy marazm - czy kopa? Tu nie ma się nad czym
                                        zastanawiać, tylko odebrać darmozjadom co nasze.

                                        Do takich absurdów dochodzi coś jest finansowane przez państwo z naszych
                                        podatków, ale w połowie: połowa zębów u dentysty, przyjazd połowy zespołu
                                        muzycznego, połowa kultury, połowa zycia na zasiłkach, połowa renty czy
                                        emerytury, z której człowiek cały miesiąc musi się utrzymać. Tymczasem
                                        zabierane jest ok. 70%. Powstaje pytanie, kto zabiera dla siebie 20% z tej
                                        kwoty i jakim prawem? Z tego tytułu, że oszukuje na rozliczeniach?

                                        Myślenie Polaków o gospodarce trzeba Urealnić i to jak najprędzej.
                                        • maksimum Re: ropna belka 29.03.04, 03:49
                                          katarsis napisała:

                                          > clarence napisał:
                                          >
                                          > Dziękuję za odpowiedż,choć w sumie niewiele rozjaśniłaś w mej tępej łepetynie
                                          > > .
                                          > > Ja nie krzyczę,"że ktos się za bogatymi ujmuje". Chcę zrozumiec po prostu,
                                          > co
                                          > > Polacy skorzystają na podatku liniowym,obniżeniu kosztów pracy itd. Polacy
                                          >
                                          > jako
                                          > > społeczeństwo,a nie jednostki.
                                          >
                                          > Jak się obniży koszty pracy to Polacy będą więcej zarabiać, wzrośnie
                                          > konkurencyjność Polski wśród inwestorów (bo powiekszy się zasobnośc
                                          gospodarstw
                                          > domowych), a jak bedzie więcej inwestycji to będzie więcej miejsc pracy.
                                          > Zatrzymamy też tych, którzy chcą iśc tam - gdzie jest taniej: np. Ukraina,
                                          > Słowacja.
                                          >
                                          > Zawsze możesz odpowiedzieć,że kiedy bogaci się
                                          > > jednostka, to bogaci się również państwo. Ale to bardziej wygląda mi na
                                          > > kapitalizm latynoamerykanski. A to chyba nie jest wzorzec dla nas.
                                          >
                                          > Teraz jest to jakaś jego forma - przede wszystkim jeśli chodzi o stopień
                                          > korupcji. Ale nie wiem do końca co masz na myśli mówiąc kapitalizm
                                          > latynooamerykański, jak jest mowa o bogaceniu się państwa wraz z jednostką.

                                          Latynoamerykanski,tzn pogardzany kapitalizm,gdzie kapitalista jest bogaty a
                                          spoleczenstwo biedne.
                                          Bo socjologowie wymyslili,ze w EUropie wszyscy maja byc bogaci i dobrze by sie
                                          to sprawdzalo,gdyby stagnacja nie pokrzyzowala im planow.

                                          > Coraz częściej zaczynam myśleć,że najlepsza dla Polski byłaby jednak UPR-
                                          > > owa "wolna amerykanka"(kto umie sobie radzić, niech żyje -reszta niech
                                          > zdycha).
                                          > > Brutalny ale chyba najuczciwszy (dla takiego laika jak ja) program
                                          > > gospodarczy, ze wszystkich prezentowanych przez partie polityczne.
                                          >
                                          > I niedoceniony! Teraz to jedyne wyjście. Taki kurs, żeby nie było całej
                                          wstecz.
                                          > To jest sofizmat, że biedniejsi będą pozostawiani sami sobie. Tak jak
                                          mówiłam -
                                          > otwera się więcej swobody i możliwości do działania przez innych na rzecz
                                          > innych. Poza tym hołubi się aktywność, a nie bierność - biedniejsi musza
                                          >wpierw chcieć pomóc sobie sami.

                                          Nie wmowisz im,bo oni wola rano po belta siegnac.

                                          > Dlatego Realnie - to bardzo ważny składnik nazwy tej partii. Bo to, co daje
                                          nam teraz państwo opiekuncze to nierzeczywistość. No bo jak mówić o bezpłatnej
                                          > opiece zdrowotnej, gdzie w kolejce do specjalisty czekas się po kilka
                                          miesiecy.
                                          > Niech w pakiecie usług refundowanych załączą osobno zdobycie sprawności
                                          > jasnowidza, żebym mogła z wyprzedzieniem wiedzieć kiedy zachoruję.
                                          > Finansowanie szkół dźwigają co prawda samorządy dzięki subwencjom i udziale w
                                          > podatku dochodowym, ale bez dobrych sponsorów - szkoła też ledwo zipie, nic
                                          nie może uczniom zapropropnować więcej bez sztampowych zajęć.
                                          > Mniejsza ze szkołą. Studia powinny być takze płatne , ale odpłatność
                                          > wprowadzana powinna być stopniowo - wraz z bogaceniem się społeczeństwa.
                                          >
                                          > Mówić, że coś jest bezpłatne to tyle, co kłamać. Najlepiej samemu decydować
                                          na co wydać własne pieniądze. Trzeba tylko dać możliwość ich zarobienia.
                                          > Jeśli samemu się wydaje więcej, odpadają pośrednicy, którym w procesie ich
                                          > przekazywania - nasze pieniądze przeciekają do ich prywatnych kieszeni.
                                          > Model socjalistyczny nie jest konkurencyjny z szybko rozwijającymi się
                                          > gospodarkami. Chcemy dalszy marazm - czy kopa? Tu nie ma się nad czym
                                          > zastanawiać, tylko odebrać darmozjadom co nasze.
                                          >
                                          > Do takich absurdów dochodzi coś jest finansowane przez państwo z naszych
                                          > podatków, ale w połowie: połowa zębów u dentysty, przyjazd połowy zespołu
                                          > muzycznego, połowa kultury, połowa zycia na zasiłkach, połowa renty czy
                                          > emerytury, z której człowiek cały miesiąc musi się utrzymać. Tymczasem
                                          > zabierane jest ok. 70%. Powstaje pytanie, kto zabiera dla siebie 20% z tej
                                          > kwoty i jakim prawem? Z tego tytułu, że oszukuje na rozliczeniach?
                                          >
                                          > Myślenie Polaków o gospodarce trzeba Urealnić i to jak najprędzej.

                                          Zaczynam miec treme przed Toba.
                                        • clarence Re: ropna belka 29.03.04, 21:10
                                          Dzięki za wykład.
                                          • katarsis Re: ropna belka 29.03.04, 23:51
                                            clarence napisał:

                                            > Dzięki za wykład.


                                            Eee, jak na wykład to za mało poważnie, ale fakt - rozpisało mi się :)
                                • maksimum Re: ropna belka BARDZIEJ NIZ BUSH 29.03.04, 01:17
                                  katarsis napisała:

                                  > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                  >
                                  > > mniej wiecej towarzysz sekretarz juz ci napisal ze jak pelne zatrudnienie
                                  > to
                                  > > niskie podatki w panstwie hulaja bo mozna je obnizac dlatego ze wlasnie du
                                  > zo
                                  > > osob pracuje , zarabia a wiec jest co i kogo danina oblozyc
                                  > >
                                  > > ale jak wtedy panstwo w ogole bedzie funkcjonowac i czy bedzie sprawne to
                                  > ja
                                  > > nie wiem , spac mnie sie chce juz
                                  >
                                  > Ale jak widać jest to zamknięte koło. Nie ma rozwoju bo są wysokie koszty i
                                  > duża biurokracja, są wysokie koszty bo nie ma rozwoju. To jest istny węzeł
                                  > gordyjski.
                                  > A teraz policzmy dobrze jakie są koszty utrzytmania blisko 4 mln bezrobotnych
                                  > (chociażby w samej służbie zdrowia) - i administracji, która się nimi
                                  zajmuje,
                                  > aktywizuje bezzskutecznie itd.
                                  > Polska nie powinna się oglądać na socjalistyczną unię tylko dążyć do wzrostu
                                  > konkurencyjności żeby przyciągać inwestycje i dać ludziom wolność
                                  gospodarczą.
                                  > nawet sama nie powinna się zajmować pomocą publiczną - tylko wyciągnąć ręce
                                  do III-ciego sektora, zeby tą pomoc ludzie od ludzi otrzymywali. państwo ma być
                                  > tylko strażnikiem, koordynatorem - a nie graczem w gospodarce wolno-rynkowej
                                  > wchodzącym w konkurencję z innymi podmiotami - bo to rodzi pokusy 'skoku na
                                  > kasę' i korupcję. to są życzenia, ale możliwe do spełnienia.

                                  Ty mowisz lepiej niz politym,ze o dobrym ekonomiscie nie wspomne.
                                  Zakochac sie mozna w takich textach.
                                  Ja Cie polubilem bardziej niz Busha!
                                  • katarsis Re: ropna belka BARDZIEJ NIZ BUSH 29.03.04, 02:30
                                    maksimum napisał:

                                    >> Ty mowisz lepiej niz politym,ze o dobrym ekonomiscie nie wspomne.
                                    > Zakochac sie mozna w takich textach.
                                    > Ja Cie polubilem bardziej niz Busha!

                                    Ja tu nic nowego nie wymyślam. Balcerowicz o tym mówił zanim odszedł z rządu
                                    AWS. A potem już tylko pisał w swoich felietonach we Wprost.
                                    Za pokpienie sprawy przez AWS - musi być teraz chłopcem do kopania przez
                                    Samoobrone. Ofiara jest niewinna. Nie postawił nigdy kropki nad I bo b(a)uce
                                    chciały doraźnie robić dobrze, co jak widzimy ma opłakany skutek.
                                • maksimum Re: ropna belka 29.03.04, 01:43
                                  katarsis napisała:

                                  > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                  >
                                  > > mniej wiecej towarzysz sekretarz juz ci napisal ze jak pelne zatrudnienie
                                  > to
                                  > > niskie podatki w panstwie hulaja bo mozna je obnizac dlatego ze wlasnie du
                                  > zo
                                  > > osob pracuje , zarabia a wiec jest co i kogo danina oblozyc
                                  > >
                                  > > ale jak wtedy panstwo w ogole bedzie funkcjonowac i czy bedzie sprawne to
                                  > ja
                                  > > nie wiem , spac mnie sie chce juz
                                  >
                                  > Ale jak widać jest to zamknięte koło. Nie ma rozwoju bo są wysokie koszty i
                                  > duża biurokracja, są wysokie koszty bo nie ma rozwoju. To jest istny węzeł
                                  > gordyjski.
                                  > A teraz policzmy dobrze jakie są koszty utrzytmania blisko 4 mln bezrobotnych
                                  > (chociażby w samej służbie zdrowia) - i administracji, która się nimi
                                  zajmuje,
                                  > aktywizuje bezzskutecznie itd.
                                  > Polska nie powinna się oglądać na socjalistyczną unię tylko dążyć do wzrostu
                                  > konkurencyjności żeby przyciągać inwestycje i dać ludziom wolność
                                  gospodarczą.
                                  > nawet sama nie powinna się zajmować pomocą publiczną - tylko wyciągnąć ręce
                                  do
                                  > III-ciego sektora, zeby tą pomoc ludzie od ludzi otrzymywali. państwo ma być
                                  > tylko strażnikiem, koordynatorem - a nie graczem w gospodarce wolno-rynkowej
                                  > wchodzącym w konkurencję z innymi podmiotami - bo to rodzi pokusy 'skoku na
                                  > kasę' i korupcję. to są życzenia, ale możliwe do spełnienia.

                                  No wiec najlepiej jest zaczac od obnizenia podatkow.
                                  Nie ma sie co przejmowac faktem,ze dziura budzetowa wtedy rosnie,bo gdy
                                  bezrobocie rosnie to dziura tez .
                                  • Gość: t1s Re: ropna belka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.03.04, 04:10
                                    maksimum napisał:

                                    > katarsis napisała:
                                    >
                                    > > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                    > >
                                    > > > mniej wiecej towarzysz sekretarz juz ci napisal ze jak pelne zatrudni
                                    > enie
                                    > > to
                                    > > > niskie podatki w panstwie hulaja bo mozna je obnizac dlatego ze wlasn
                                    > ie du
                                    > > zo
                                    > > > osob pracuje , zarabia a wiec jest co i kogo danina oblozyc
                                    > > >
                                    > > > ale jak wtedy panstwo w ogole bedzie funkcjonowac i czy bedzie sprawn
                                    > e to
                                    > > ja
                                    > > > nie wiem , spac mnie sie chce juz
                                    > >
                                    > > Ale jak widać jest to zamknięte koło. Nie ma rozwoju bo są wysokie koszty
                                    > i
                                    > > duża biurokracja, są wysokie koszty bo nie ma rozwoju. To jest istny węzeł
                                    >
                                    > > gordyjski.
                                    > > A teraz policzmy dobrze jakie są koszty utrzytmania blisko 4 mln bezrobotn
                                    > ych
                                    > > (chociażby w samej służbie zdrowia) - i administracji, która się nimi
                                    > zajmuje,
                                    > > aktywizuje bezzskutecznie itd.
                                    > > Polska nie powinna się oglądać na socjalistyczną unię tylko dążyć do wzros
                                    > tu
                                    > > konkurencyjności żeby przyciągać inwestycje i dać ludziom wolność
                                    > gospodarczą.
                                    > > nawet sama nie powinna się zajmować pomocą publiczną - tylko wyciągnąć ręc
                                    > e
                                    > do
                                    > > III-ciego sektora, zeby tą pomoc ludzie od ludzi otrzymywali. państwo ma b
                                    > yć
                                    > > tylko strażnikiem, koordynatorem - a nie graczem w gospodarce wolno-rynkow
                                    > ej
                                    > > wchodzącym w konkurencję z innymi podmiotami - bo to rodzi pokusy 'skoku n
                                    > a
                                    > > kasę' i korupcję. to są życzenia, ale możliwe do spełnienia.
                                    >
                                    > No wiec najlepiej jest zaczac od obnizenia podatkow.
                                    > Nie ma sie co przejmowac faktem,ze dziura budzetowa wtedy rosnie,bo gdy
                                    > bezrobocie rosnie to dziura tez .


                                    Obniżanie, obniżanie-tak, tylko że trzeba wiedzieć co i jak obniżać. Dochody
                                    budżetowe to jednak same podatki prawie a trzeba wiedzieć, że bezrobotni to
                                    niespecjalnie wykwalifikowana siła robocza i jeśli znajdą zatrudnienie to za
                                    niską płacę, więc to co będą oddawali do budżetu tez kokosami nie będzie.
                                    Obniżać ale rozsądnie, bo jak deficyt rośnie to chociażby kredyty drożeją i
                                    nici z inwestcji, co za tm idzie nici z nowych miejsc pracy.
                                    Takie łatwe to wszystko nie jest.
                      • leszek.sopot Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 27.03.04, 09:48
                        Jak to tylko 25 proc.? Mi się cos wydaje, że to jest ponad 40 proc.
    • Gość: Emily nalezy PL przeniesc do Chin albo Indii! IP: *.dc.dc.cox.net 30.03.04, 01:42
      w ramach globalizacji. tam za godzine pracy placi sie 15 centow, tego nikt nie
      pobije, ponadto ludzie zamykani sa tam w amero-chinskich gulagach
      produkcyjnych, bo sa przypisani do ziemi. Globalizacja to swietlany postep!;((
    • reichman Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 30.03.04, 10:46
      Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek bezrobocia! Wzrost
      gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej INTENSYWNOSCI!
      Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki pracooszczednemu ze swej
      natury postepowi technologicznemu jest w stanie wyprodukowac wiecej, lepiej i
      taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji i komputeryzacji wzrost
      gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze bezrobocie, bo jest osiagany poprzez
      ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora nie wytrzymuje po prostu konkurencji z praca
      skomputeryzownaych robotow czy w pelni zautomatyzowanych nowoczesnych linii
      technologicznych...
    • bush_w_wodzie ...uczynić zatrudnienie opłacalnym...??? 30.03.04, 18:00
      jak to moze byc ze mimo ze zatrudnienie nie jest oplacalane to srednia placa w
      polsce w sektorze przedsiebiorstw wynosi prawie dwa i pol tysiaca i rosnie?
      przeciez to ze trzy razy wyzej niz placa minimalna wiec jakby sie chcialo
      obnizyc to by bylo miejsce

      no i oczywiscie koszta pracy to jest dla przedsiebiorcy placa netto + rozne
      skladki + pozaplacowe koszta pracy. to wszystko zsumowane jest w przypadku
      polski kilkia razy nizsze niz w sasiadujacych niemczech i kilkakrotnie wyzsze
      niz w takich chinach w ktorych zreszta tez jest spore bezrobocie. wiec jak to
      jest naprawde?

      mam nadzieje ze nikt tu nie proponuje jako recepty pojscia na czysta konkurencje
      cenowa z ukraincami bo to oznacza drastyczne pogorszenie poziomu zycia polakow.
      niestety obecna sytuacja gospodarcza wymaga inwestycji w zwiekszanie wydajnosci
      pracy i jest to droga do wzbogacenia sie kraju. jesli jednak inwestycje w
      wydajnosc pochlaniaja wiekszosc srodkow to miejsca pracy beda bardzo wolno
      powstawaly. mysle ze kreacja miejsc pracy (glownie w uslugach) zacznie sie
      dopiero kiedy nasycenie technologia firm polskich bedzie zblizone do sredniej
      europejskiej

      katarsis napisała:

      > bocia?
      > Trzeba koniecznie działać w kierunku zmniejszenia kosztów pracy - już teraz,
      > żeby nie zmarnować i nie przespać kolejnej szansy. W przeciwnym razie firmy
      > będą wyprowadzały wypracowane zyski i inwestycje za granicę (wiele polskich
      > przedsiębiorców przenosi lub myśli o przeniesieniu się na Ukrainę).
      >
      > W dalszym ciągu nie opłaca się zatrudniać. Należy w końcu uczynić
      > zatrudnienie opłacalnym.
      >
      > Poniżej ciekawa analiza:
      >
      • Gość: marcee Re: ...uczynić zatrudnienie opłacalnym...??? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.03.04, 19:38
        mnie te chiny nirtuja
        maciej pisze ze tam sie drugi manhattan buduje i ze w pekinie wiecej drapaczy
        chmur niz w berlinie i bonn razem wzietych
        • Gość: homo Re: ...uczynić zatrudnienie opłacalnym...??? IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 19:44
          Trzeba myśleć usilnie także i nad wzrostem przychodów a w konsekwencji nad
          potanienien kosztow pracy. Wrócić do lat 90-tych. uwolnić przedsiębiorczość i
          przedsiębiorców od pętli podatkowej.
          • bush_w_wodzie marzenia 31.03.04, 13:17
            Gość portalu: homo napisał(a):

            > Trzeba myśleć usilnie także i nad wzrostem przychodów a w konsekwencji nad
            > potanienien kosztow pracy.

            ejze w te strone nie ma zwiazku przyczynowo skutkowego. potanienie kosztow lub
            wzrost wydajnosci zwieksza rentownosc i moze dac mozliwosc obnizenia ceny a co
            za tym idzie wzrostu przychodu. w druga strone nie dziala

            > Wrócić do lat 90-tych. uwolnić przedsiębiorczość i
            > przedsiębiorców od pętli podatkowej.

            zapomnij o tych pieknych czasach kiedy szczeka na placu x-lecia to byl super
            interes. dlaczego? po prostu srednia placa netto w roku 1989 wynosila ca 100 usd
            a dzis wynosi ona 400 usd. mamy za soba radosne przejadanie dochodow z
            prywatyzacji i wykorzystanie rezerw prostych czyli czas rozwoju ekstensywnego.
            teraz mozliwy jest tylko rozwoj intensywny. a wiec ciezka harowa. do tego co
            smaczniejsze kaski z naszego rynku juz przynosza dochody dywidendy inwestorom
            spoza kraju. wieksza wolnosc gospodarcza by nie zaszkodzila ale lata 90te sie
            juz nie powtorza.
            • homosovieticus Re: marzenia moga staś się rzeczywistoscią 31.03.04, 13:46
              bush_w_wodzie napisał:

              > Gość portalu: homo napisał(a):
              >
              > > Trzeba myśleć usilnie także i nad wzrostem przychodów a w konsekwencji na
              > d
              > > potanienien kosztow pracy.
              >
              > ejze w te strone nie ma zwiazku przyczynowo skutkowego. potanienie kosztow lub
              > wzrost wydajnosci zwieksza rentownosc i moze dac mozliwosc obnizenia ceny a co
              > za tym idzie wzrostu przychodu. w druga strone nie dziala
              Przecież jak byk napisałem,ze trzeba myśleć jak przy wzroscie przychodów
              zachecić w konsekwencji do tworzenia nowych miejsc pracy. O odpowiednim
              systemie podatkowym kochasiu myśleć trzeba. Znane są przecież mechanizmy
              pobudzenia gospodarki w warunkach wolnorynkowych.Klasa polityczno -biznesowa
              krępuje ten rozwój we własnym interesie.

              >
              > > Wrócić do lat 90-tych. uwolnić przedsiębiorczość i
              > > przedsiębiorców od pętli podatkowej.
              >
              > zapomnij o tych pieknych czasach kiedy szczeka na placu x-lecia to byl super
              > interes. dlaczego? po prostu srednia placa netto w roku 1989 wynosila ca 100
              us
              > d
              > a dzis wynosi ona 400 usd. mamy za soba radosne przejadanie dochodow z
              > prywatyzacji i wykorzystanie rezerw prostych czyli czas rozwoju ekstensywnego.
              > teraz mozliwy jest tylko rozwoj intensywny. a wiec ciezka harowa. do tego co
              > smaczniejsze kaski z naszego rynku juz przynosza dochody dywidendy inwestorom
              > spoza kraju. wieksza wolnosc gospodarcza by nie zaszkodzila ale lata 90te sie
              > juz nie powtorza.
              Nie trzeba żadnej powtórki trzeba swobody gospodarczej lat 90-tych.Niech
              powstają tysiacami nowe firmy i niech upadają tylko w ten sposob dorobimy sie
              konkurencyjnej z zachodem gospodarki.Podobnie jak w sporcie, im więcej sport
              uprawiajacych w sprzyjajacych warunkach, tym więcej mistrzów.
              • bush_w_wodzie Re: marzenia moga staś się rzeczywistoscią 31.03.04, 15:50
                homosovieticus napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                > > Gość portalu: homo napisał(a):
                > >
                > > > Trzeba myśleć usilnie także i nad wzrostem przychodów a w konsekwenc
                > ji na
                > > d
                > > > potanienien kosztow pracy.
                > >
                > > ejze w te strone nie ma zwiazku przyczynowo skutkowego. potanienie kosztow
                > lub
                > > wzrost wydajnosci zwieksza rentownosc i moze dac mozliwosc obnizenia ceny
                > a co
                > > za tym idzie wzrostu przychodu. w druga strone nie dziala

                > Przecież jak byk napisałem,ze trzeba myśleć jak przy wzroscie przychodów
                > zachecić w konsekwencji do tworzenia nowych miejsc pracy.

                niestety napisales zupelnie cos innego

                > O odpowiednim
                > systemie podatkowym kochasiu myśleć trzeba.

                homosiu poszukaj sobie lepiej kochasiow na dworcu
                a mysles owszem nalezy

                > Znane są przecież mechanizmy
                > pobudzenia gospodarki w warunkach wolnorynkowych.

                a owszem sa i jest tez cena do zaplacenia

                > Klasa polityczno -biznesowa
                > krępuje ten rozwój we własnym interesie.
                >

                widzem ze kolega nawet dziadka marksa zna na wyrywki
                bardzo mnie siem podoba ze przedsiembiorcy nie chcom siem bogacic a rzond chce
                miec same gospodarcze klenski

                > >
                > > > Wrócić do lat 90-tych. uwolnić przedsiębiorczość i
                > > > przedsiębiorców od pętli podatkowej.
                > >
                > > zapomnij o tych pieknych czasach kiedy szczeka na placu x-lecia to byl sup
                > er
                > > interes. dlaczego? po prostu srednia placa netto w roku 1989 wynosila ca 1
                > 00
                > us
                > > d
                > > a dzis wynosi ona 400 usd. mamy za soba radosne przejadanie dochodow z
                > > prywatyzacji i wykorzystanie rezerw prostych czyli czas rozwoju ekstensywn
                > ego.
                > > teraz mozliwy jest tylko rozwoj intensywny. a wiec ciezka harowa. do tego
                > co
                > > smaczniejsze kaski z naszego rynku juz przynosza dochody dywidendy inwesto
                > rom
                > > spoza kraju. wieksza wolnosc gospodarcza by nie zaszkodzila ale lata 90te
                > sie
                > > juz nie powtorza.

                > Nie trzeba żadnej powtórki trzeba swobody gospodarczej lat 90-tych.

                owszem przydaloby sie wiecej swobody ale ta swoboda absolutnie nie tlumaczy
                wszystkiego

                > Niech powstają tysiacami nowe firmy i niech upadają tylko w ten sposob
                dorobimy sie
                >
                > konkurencyjnej z zachodem gospodarki.Podobnie jak w sporcie, im więcej sport
                > uprawiajacych w sprzyjajacych warunkach, tym więcej mistrzów.

                no o piknie. niech powstaja i upadaja byle tylko zdonzaly w miendzyczasie zrobic
                cos wiencej niz tylko zebrac zlecenia i zaliczki
                • homosovieticus Re: marzenia moga staś się rzeczywistoscią 31.03.04, 16:07
                  czy ty przypadkiem megalomanem nie jestes?
                  Dziwny z Ciebie dyskutant. Jak Bratek. Forma przede wszystkim. Artysci od
                  wszystkiego tylko nie od myślenia. Kapitalizm to naturalny odruch ludzkiej
                  walki o uznanie innych. Zajrzyj durniu do fizjokratów i Smitha i przestań
                  udawać ekonomistę.
                  • bush_w_wodzie Re: marzenia moga staś się rzeczywistoscią 31.03.04, 18:01
                    homosovieticus napisał:

                    > czy ty przypadkiem megalomanem nie jestes?

                    nie znam czlowieka

                    > Dziwny z Ciebie dyskutant. Jak Bratek. Forma przede wszystkim. Artysci od
                    > wszystkiego tylko nie od myślenia.

                    tresc tez jest na miejscu

                    > Kapitalizm to naturalny odruch ludzkiej
                    > walki o uznanie innych. Zajrzyj durniu do fizjokratów i Smitha i przestań
                    > udawać ekonomistę.
                    >

                    twoje uprzejme uwagi sa na tyle ogolne ze niestety nie potrafie ich powiazac z
                    nasza dyskuja
                    • Gość: homo Re: marzenia moga staś się rzeczywistoscią IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.04, 20:29
                      bush_w_wodzie napisał:

                      > homosovieticus napisał:
                      >
                      > > czy ty przypadkiem megalomanem nie jestes?
                      >
                      > nie znam czlowieka
                      >
                      > > Dziwny z Ciebie dyskutant. Jak Bratek. Forma przede wszystkim. Artysci od
                      > > wszystkiego tylko nie od myślenia.
                      >
                      > tresc tez jest na miejscu
                      >
                      > > Kapitalizm to naturalny odruch ludzkiej
                      > > walki o uznanie innych. Zajrzyj durniu do fizjokratów i Smitha i przestań
                      > > udawać ekonomistę.
                      > >
                      >
                      > twoje uprzejme uwagi sa na tyle ogolne ze niestety nie potrafie ich powiazac z
                      > nasza dyskuja
                      dlatego po raz drugi zmuszony jestem zwrócić Ci uprzejmię uważe zes dureń do
                      kwadratu.:((
                      ps
                      wybacz ale się wkurzyłem.:((
                      • bush_w_wodzie oczywiscie 31.03.04, 22:46
                        Gość portalu: homo napisał(a):

                        > dlatego po raz drugi zmuszony jestem zwrócić Ci uprzejmię uważe zes dureń do
                        > kwadratu.:((

                        nadal nie widze tu zwiazku z kwestia bezrobocia

                        > ps wybacz ale się wkurzyłem.:((

                        mnie to nie przeszkadza wiec sie nie przejmuj
        • bush_w_wodzie Re: ...uczynić zatrudnienie opłacalnym...??? 31.03.04, 15:22
          Gość portalu: marcee napisał(a):

          > mnie te chiny nirtuja
          > maciej pisze ze tam sie drugi manhattan buduje i ze w pekinie wiecej drapaczy
          > chmur niz w berlinie i bonn razem wzietych

          chiny to przede wszystkim kraj bardzo duzy i bardzo zroznicowany. do tego
          pokutuje tam centralizm. drapacze chmur wcale nie dziwia bo latwiej zbudowac
          drapacz niz zamozne spoleczenstwo. niemcy sa ludzmi mocno chodzacymi po ziemi a
          ich drobnomieszczanskie korzenie tradycje urbanistyczne i doswiadczenia wojenne
          czynia drapacze malo popularnymi

          coz chiny sa intrygujace i ponoc maja calkiem spore bezrobocie

    • Gość: marcee VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 31.03.04, 20:13
      Ostatnio zagladam na to forum jako niemy obserwator , ale chciałbym podzielić
      się
      pewnymi spostrzeżeniami.Kiedyś w roku 2002 napisałem post dotyczący Argentyny
      w Polsce
      gdzie zauważyłem pewne paralele między przyjętą w Argentynie w roku 2000
      planem "Reforma Tributaria " a planem pana Belki.Ten plan "Reforma
      Tributaria" tj. znaczących podwyżek podatków
      w powiązaniu z nienaturalnie silną walutą spowodował spadek dochodów
      budżetowych w Argentynie o 10-15% a w konsekwencji załamanie systemu
      finansowego kraju i utratę zaufania międzynarodowych lichwiarzy , co
      spowodowało odcięcie od kredytowania zagranicznego.
      Po gwałtownych rozruchach w 2002 r. o Argentynie ucichło.
      Nawet pan Hausner przedstawiając swój program naprawy finansów publicznych
      nie straszy już Argentyną w Polsce , ale raczej Polską roku 2001 tyle że do
      kwadratu.
      O Argentynie ani mru mru - a szkoda , bo można się wiele nauczyć.
      Sciągnąłem sobie niemieckojęzyczną gazetę "Argentinisches Tageblatt" (
      www.tageblatt.com.ar)
      - nie żadną propagandową ściemę , ale gazetę dla mniejszości niemieckiej w
      Argentynie istniejącą już
      114 lat i poczytałem co nieco o gospodarce tego fascynującego kraju.
      I tak w roku 2002 od wiosny , czyli po przegnaniu w diabły polityków typu
      Balcerowicz ( Carlos Menem i de La Rua ) międzynarodowi lichwiarze z WBank i
      IMF obłożyli Arentynę anatemą.
      Kraj znalazł się na dnie kryzysu. Zadnego finansowania z zewnątrz , banki
      praktycznie nie funkcjonują.
      Firmy padają jak muchy , a bezrobocie sięga 23% , co wraz z zatrudnionymi w
      niepełnym wymiarze godzin daje 45% społeczeństwa bez stałego
      zatrudnienia.Zdarzają się wypadki umierania ludzi z głodu na dalekiej
      prowincji.Ludzie nie mają pieniędzy , bo poprzedni rząd zablokował im konta
      bankowe tak , że nie mogą wyciągnąć gotówki.Krwioobieg gospodarczy -czyli
      cyrkulacja pieniądza jest całkowicie załamana.Znaczna część handlu odbywa się
      za pomocą bonów "creditos" czyli papierków akceptowanych na "czarnych
      rynkach", a peso jest najbardziej pożądaną rzeczą na świecie.
      Niestety brakuje go.Na bruku lądują nie tylko lenie ale pracowicie
      wykształceni ludzie.Większość Argentyńczyków marzy o wyjeździe za granicę.
      I tak jak ciężka jest ta sytuacja to w niej tkwi ziarno nadziei.
      Peso zostało zdewaluowane - bo taki śmieć nie jest wart nawet 1/3 dolara choć
      3 miesiące wcześniej
      warte było całego dolca.Kurs został uwolniony i o dziwo zatrzymał się na
      poziomie ok. 3 peso za dolara.
      Ponieważ płace nie wzrosły a ceny wzrosły tylko o 30% zaczęło to nakręcać
      eksport.
      Rządowi nikt nie chciał pożyczyć złamanego centavo więc od 2002 roku każdy
      budżet jest chcąc nie chcąc zrównoważony.Konieczne były cięcia w
      administracji ,a ponieważ na każdą próbę likwidacji
      swobód gospodarczych ( np. likwidacji targów gdzie akceptowane
      są "creditos" ) ludzie reagowali w sposób agresywny - rząd przyzwycził się do
      tego , że nie ściągnie jakiś niebotycznych podatków.
      Obecnie skala wydatków publicznych wynosi 25% PKB ( dla porównania w Brazylii
      30% , UE ponad 40% , Polska 45% ).W 2003 r. władzę objął taki prawie
      Lepperowiec pan Nestor Kirchner. Jego lewicowość polega przede wszystkim na
      tym , że twierdzi , że rozwój gospodarczy i miejsca pracy dla własnych
      obywateli jest ważniejsza niż interesy międzynarodowych bankowych lichwiarzy.
      Stwierdził też , że jedynie 3% NADWYŻKA BUDŻETOWA może być przeznaczana na
      spłatę zadłużenia wobec wierzycieli , gdyż to oni sami poprzez politykę IMF
      wobec Argentyny - vide kurs peso do USD jak 1:1 są źródłem jej
      problemów.Żadnych "ekspertów" nie chce więcej widzieć w Argentynie.
      Prawdziwym majsterszykiem były jego negocjacje z WB , gdzie na trzy godziny
      przed upływem terminu przelał 3 mld. USD do banku , wiedząc , że za parę
      godzin wrócą one do Argentyny znacznie niżej oprocentowane.
      A jak na to co się stało w Argentynie czyli na swoisty "lepperyzm"
      gospodarczy + zrównoważenie budżetu na poziomie 25% PKB i wymuszona
      debiurokratyzacja gospodarki - zareagowała właśnie gospodarka ?
      Wzrost PKB 2003 + 8,7 %. Wzrost budownictwa 34% , przemysłu 18% , handlu 12%.
      Tylko biedne usługi finansowe nie mogąc pożyczać na lichwiarski % rz ądowi -
      spadek o 15%.
      Banki funkcjonują normalnie , wszystkie konta odblokowano już w 2002 , banki
      udzielają kredytów i przyjmują depozyty.Rząd ma nadmiar dewiz ( w 02/2004
      nadwyżka 665 mln USD ) których nikt nie chce kupić po kursie banku
      centralnego , tak że bank centralny musi reagować skupując je po zawyżonym
      kursie
      wynoszącym 1 USD : 2,94 peso.
      Aha , od wiosny 2002 roku do końca roku 2003 utworzono ponad 2 miliony nowych
      miejsc pracy.
      W pierwszych dwóch miesiącach 2004 ilość nowych sprzedanych samochodów
      wzrosła o 150%.
      Pierwsze miejsce zajmuje VW przed Renault.
      W prasie opinie są dwie :
      - jedna , że Argentyna wypięła się na międzynarodowe banki , nie słucha
      dobrych rad i kiedyś żle na tym wyjdzie a na razie trzeba ją bojkotować
      dopóki nie wprowadzi "normalnego rządu".
      - druga , że Argentyna wypięła się na międzynarodowe banki , nie
      słucha "dobrych" rad i dlatego trwa tam i będzie trwał CUD GOSPODARCZY.
      O tym , że prywatni zagraniczni inwestorzy wierzą bardziej opinii nr. 2 niech
      świadczy fakt , że
      Metro AG otwarło w marcu 14 halę MAKRO w Argentynie i planuje otworzyć do
      końca roku 6 następnych.
      A tak w ogóle to obligacje państwowe denominowane w peso z terminem wykupu w
      2006 rząd chciałby wykupić już dziś, gdyż ma na to środki.No cóż- te bondy
      są one warte w dolarach 1/3 tego co 3 lata temu , więc "inwestorzy"
      zagraniczni nie są zachwyceni taką propozycją , gdyż kiedyś
      argentyński "Balcerowicz" obiecał stały kurs wymianypeso 1:1 w stosunku do
      dolca.
      Ale żeby obraz Argentyny nie był zbyt przesłodzony to : od 2000 roku średnia
      płaca spadła realnie
      o 36%, dochód narodowy o 5%.Silne są związki zawodowe wymuszające ustępstwa
      np. blokadami dróg.Choć z drugiej strony opodatkowanie płac ( ZUS ) ma być
      zmniejszone o 35%, a nowy kodeks pracy ogranicza rolę związków w firmach do
      80 osób.
      Największym pozytywem całej tej sytuacji jest , że naród ma wreszcie nadzieję.
      Sezon turystyczny 2003 był najbardziej udany w historii , pobity jest także
      rekord budowy nowych domów.Więc VIVA ARGENTINA !

      Wszystkie dane które przytoczyłem można znaleźć na www. tageblatt.com.ar

      -------
      autor: Zbigniew
      • Gość: homo Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.04, 20:41
        Brzmi prawdopodobnie a najważniejsze , że przywrocono Narodowi nadzieję.
        Czółko całuję.
        Dzięki!
        ps
        dzisiaj w ćwierćfinale turnieju tenisowego w "majami", Argentyczyk młody ograł
        herosa Amerykanina Agassiego.
        Brawo Argentyna!!
      • katarsis Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki 31.03.04, 21:34
        Ja też Marcee bardzo Ci za ten tekst dziekuję.
        Jak czytam takie teksty to przestaję się bać. Może faktycznie trzeba sięgnąc
        dna, aby większe ciśnienie wyrzuciło na powierzchnię - zamiast dryfować bez
        celu i sensu.

        Pozdrawiam

        Katar.
        • Gość: le Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 21:47
          Ale czy zauważyłaś, że w Argentynie to sięganie dna oznaczało także śmierć z
          głodu. Może to były nieliczne przypadki (brak inf. w tekście). Nie chciałbym
          aby do takiego dna doszło i w Polsce.
          • Gość: marcee Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 31.03.04, 22:00
            Na prowincji i u nas sie zdarza zapewne. Na prowincje skazani sa ludzie zcesto
            uposledzeni i niezaradni zyciowo i zwyzcajnie analfabeci. Zreszta kiedys
            naglosniono sprawe jak zmarla matka z synem zaglodzona na smierc
            • katarsis Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki 31.03.04, 22:14
              Gość portalu: marcee napisał(a):

              > Na prowincji i u nas sie zdarza zapewne. Na prowincje skazani sa ludzie
              zcesto
              > uposledzeni i niezaradni zyciowo i zwyzcajnie analfabeci. Zreszta kiedys
              > naglosniono sprawe jak zmarla matka z synem zaglodzona na smierc

              Widzisz- czy to już jest dno???
              A te kobiety co podżynają gardła swoim dzieciom i duszą noworodki, marynują
              kiszą itd- z czego to się bierze jak nie z nędzy???

            • leszek.sopot Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki 31.03.04, 22:20
              Gość portalu: marcee napisał(a):

              > Na prowincji i u nas sie zdarza zapewne. Na prowincje skazani sa ludzie
              zcesto uposledzeni i niezaradni zyciowo i zwyzcajnie analfabeci. Zreszta kiedys
              > naglosniono sprawe jak zmarla matka z synem zaglodzona na smierc

              "uposledzeni i niezaradni zyciowo i zwyzcajnie analfabeci" - nie uważasz ich za
              ludzi, którzy maja prawo do życia, a w imię reformy gospodarczej dopuszczasz
              możliwość śmieci takich ludzi!?
              • Gość: marcee Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 31.03.04, 22:29
                nie rob ze mnie nieczlowieka bo nic takiego nie powiedzialam
                mialam na mysli sytuacje w ktorej niektore osoby nie potrafia same sobie NIGDY
                pomoc i oczywiscie ze potrzebni sa im do zycia inni ludzie czyli ciagla opieka
                • leszek.sopot Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki 31.03.04, 23:12
                  Dzięki za to dopowiedzenie, bo już się przestraszyłem, że jedynym dla nas
                  rozwiązana jest jakaś drastyczna reforma podczas której wyginie sporo narodu, o
                  czym w trakcie rządów Buzka wciąż mówiło SLD
        • Gość: marcee Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 31.03.04, 21:51
          hej katarsis
          szkoda tylko ze maciej juz nie pisze i nie skomentuje tego, niestety
          zbigniew czyli Zbigniew Klasa , warto go czytac o ile sie odezwie, zwlaszcza ze
          facet jest praktykiem (jak maciej ) i wie co mowi bo prowadzi interesy nie
          tylko w polsce

          a ja tesknie za twoimi wierszami
          nie bedziesz ich juz pisac?
          • katarsis Re: VIVA ARGENTINA- tekst Zbigniewa z Gospodarki 31.03.04, 22:36
            Gość portalu: marcee napisał(a):

            > hej katarsis
            > szkoda tylko ze maciej juz nie pisze i nie skomentuje tego, niestety
            > zbigniew czyli Zbigniew Klasa , warto go czytac o ile sie odezwie, zwlaszcza
            ze
            >
            > facet jest praktykiem (jak maciej ) i wie co mowi bo prowadzi interesy nie
            > tylko w polsce

            Widać, że warto. Korespondowałam kiedys z takim argentyńczykiem jednym
            (ściągnęłam sobie od niego Kraftwerk i takeśmy się poznali), ale cóż on:

            wolał opisywać wdzięki swej dziewczyny z Ukrainy
            niż sytuację gospodarczą Argentyny.

            a ja tesknie za twoimi wierszami
            > nie bedziesz ich juz pisac?

            Mój Drogi!

            W oczekiwaniu na twe
            ponętne pisanie
            czekam niecierpliwie
            na to, co dalej się stanie
            Czy okręcisz mnie w okół
            Czy w ślepą ulicę zagnasz
            Przez to, coś pozostawił
            spokoju nie zaznasz
            Przywołam twe myśli
            obrócę na wspak
            ach, czekam tylko na to
            byś dał jakiś znak.


            Muszę poczekać na natchnienie, by wydeptać ścieżkę pogłębiające rozważania o
            kolejne dno. Na razie głucho.

      • bush_w_wodzie dobry tekst 31.03.04, 23:38
        swietnie napisany cudownie ze go tu wkleilas. dla mnie bije macieja o dwie klasy
        rzeczowoscia i kultura. opis argentyny przywodzi mi na mysl rok 1989 i 1990 w
        polsce kiedy to inflacja zjadla ludziom oszczednosci a pkb spadl o circa 20% ale
        wszyscy mieli nadzieje... ktore wystarczyly na kilka lat

        sa takie sytuacje od ktorych wszystko jest lepsze nawet wielki krach. to
        sytuacje kiedy strach jest tak silny ze paralizuje. wtedy kryzys jest wrecz
        niezbedny dla odbudowania normalnosci ale w wyzszej cenie jest sztuka
        harmonijnego rozwoju niz hustawka niskich upadkow i nadziei na wysokie wzloty

        w kilku punktach dopytalbym chetnie zbigniewa. czy mi sie zdaje czy argentynie
        zawieszono splate czesci gigantycznego dlugu ktory bedzie wisial nad tym krajem
        jeszcze przez dziesieciolecia. czy obecny skok gospodarczy jest zwyczajnym
        efektem bazy czy ma szanse przelozyc sie na trwaly rozwoj. czy spadek poziomu
        zycia z powodu drastycznie zmniejszonych wydatkow publicznych i realnych plac
        jest cena ktora chcielibysmy zaplacic za zmiane status quo. co do
        miedzynarodowych lichwiarzy to wielu z nich potracilo w argentynie mase
        pieniedzy np. banki hiszpanskie a wiec trudno mi powiedziec czy to oni wlasnie
        wypijali soki zywotne z tego kraju o wielkim potencjale

        porownanie argentyny do polski napotyka na kilka powaznych przeszkod ktore nie
        sa niuansami. po pierwsze plynny kurs zlotowki umozliwia elastyczne dopasowanie
        do zmieniajacych sie warunkow. niekorzystne wyniki w handlu zagranicznym
        spowodowaly spadek wartosci zlotowki i oplacalnosc eksportu wzrosla a wiec
        zadzial mechanizm rynkowy. po drugie polska idzie jak po sznurku po liczbach
        belki 1-2-5% wzrostu gospodarczego w latach 2002 2003 2004 podczas gdy w
        argentynie byla dlugotrwala recesja. po trzecie zadluzenie zagraniczne polski
        wyrazone w pkb jest ze dwa razy nizsze niz to bylo w argentynie i jest to
        zadluzenie dlugoterminowe. po czwarte kredyt zrobil sie relatywnie tani. po
        piate prog 60% dlugu publicznego jest silna kotwica ktora zmusi do
        uporzadkowania finansow publicznych bez krachu walutowego.

        moje wnioski sa takie ze interpretacja zbigniewa idaca w kierunku zerwania sie
        argentyny z postronka lichwiarzy jako sposobu na sukces jest watpliwa. mnie sie
        zdaje ze mamy tu zwyczajna petle zadluzenia zakonczona krachem po ktorym wszyscy
        (ktorzy przezyli) sie ciesza ze jednak przezyli. polska wciaz ma szanse na
        zdrowy i szybki rozwoj bez latynowskich zrywow czego paniom i sobie zycze

        • katarsis Szanowny Buszujacy i Marcee, Zbigniewie (nieobecny 01.04.04, 00:24
          Pełna jestem uznania dla Waszych poczynań tutaj. Dowiedziałam się dziś więcej
          dzięki waszym postom. Kiedyś nasze założenia z Tajniakiem były takie, zeby z
          każdej takiej dyskusji konkluzje powyciągać, jakieś wskazówki, kierunki itp.
          Ale ja wiedzy wystarczającej ku temu nie mam.
          Co się natomiast nasuwa tak zdroworozsądkowo, że sytuacja nasza jak zwykle jest
          specyficzna i cokolwiek się teraz nie uczyni - będzie to eksperyment na skalę
          światową. w '89 też był i jak się powszechnie przyjęło uważać - wiele państw
          poszło za polskim przykładem. Tylko nasz przykład gdzie indziej lepiej pracuje
          dla kogoś niż na nas samych.

          Wiadomo, że nie jednym rozwiązaniem człowiek żyje, jedną receptą ręką odjął po
          jej zastosowaniu będzie. To jest raczej działanie na wielu poziomach
          równocześnie, które umiałby wykonać supermózg, a w chwiejnym systemie
          państwowym nie da rady za bardzo (ten spójny system to też jakiś poziom do
          przepracowania).
          mam wobec tego pytanie do was:
          1. czy w takim razie obniżenie kosztów pracy może wpłynąc na spadek bezrobocia
          2. czy działania administracji państwowej i ingerencja w dziedzinę gospodarki,
          może się na jakiejś płaszczyźnie przyczynić do takiego spadku?
          3. jakimi zabiegami można obniżyć bezrobocie?

          pozdrawiam

          Katar.
          • bush_w_wodzie szanowna katarsis 01.04.04, 02:03
            katarsis napisała:

            > Pełna jestem uznania dla Waszych poczynań tutaj.

            mnie zas wypada podziekowac za niezwykle ciekawy watek a slowa uznania sa takze
            bardzo mile

            > Dowiedziałam się dziś więcej dzięki waszym postom.
            > Kiedyś nasze założenia z Tajniakiem były takie, zeby z
            > każdej takiej dyskusji konkluzje powyciągać, jakieś wskazówki, kierunki itp
            > Ale ja wiedzy wystarczającej ku temu nie mam.
            > Co się natomiast nasuwa tak zdroworozsądkowo, że sytuacja nasza jak zwykle
            jest
            > specyficzna i cokolwiek się teraz nie uczyni - będzie to eksperyment na skalę
            > światową. w '89 też był i jak się powszechnie przyjęło uważać - wiele państw
            > poszło za polskim przykładem. Tylko nasz przykład gdzie indziej lepiej pracuje
            > dla kogoś niż na nas samych.

            trzeba przyznac ze polska pokonala imponujacy kawal drogi w ciagu tych pietnastu
            lat. zmiany zmiany zmiany. a to rodzi napiecia i moze wyrzucac ludzi poza nawias

            >
            > Wiadomo, że nie jednym rozwiązaniem człowiek żyje, jedną receptą ręką odjął po
            > jej zastosowaniu będzie. To jest raczej działanie na wielu poziomach
            > równocześnie, które umiałby wykonać supermózg, a w chwiejnym systemie
            > państwowym nie da rady za bardzo (ten spójny system to też jakiś poziom do
            > przepracowania).
            > mam wobec tego pytanie do was:

            > 1. czy w takim razie obniżenie kosztów pracy może wpłynąc na spadek bezrobocia

            na pewno wplynie ale ja sadze ze znacznie slabiej niz to sie z pozoru wydaje
            otoz firmy maja do podzialu ciacho popytu krajowego i wielki tort popytu
            zagranicznego do uszkniecia. samo obnizenie pozaplacowych kosztow pracy nie
            zwiekszy popytu krajowego a wiec nie spowoduje koniecznosci zatrudniania nowych
            pracownikow w celu zaspokojenia. oczywiscie zwiekszy rentownosc firm co moze
            zwiekszyc poziom inwestycji. jesli jednak te inwestycje pojda glownie w
            zwiekszenie wydajnosci (np urzadzenia i technologie) to i tak nie musi
            spowodowac wzrostu zatrudnienia. troche lepiej to wyglada dla firm
            eksportujacych. te firmy konkuruja z zagranica jakoscia i cena produktow. tutaj
            malejace koszta pracy potaniajac produkty moga spowodowac duzy wzrost sprzedazy
            i koniecznosc zatrudniania. oczywiscie wartaloby zmniejszyc pozaplacowe koszta
            pracy ale jest ta druga strona medalu mianowicie wydatki. niestety wlasnie ta
            czesc jest trudniejsza.

            > 2. czy działania administracji państwowej i ingerencja w dziedzinę gospodarki,
            > może się na jakiejś płaszczyźnie przyczynić do takiego spadku?

            mnie sie zdaje ze jesli myslisz o szybkich efektach (np w ciagu roku dwoch) to
            raczej szanse nie sa duze. dzialania wladz zmierzajace do zmniejszenia
            bezrobocia to powinny byc dzialania poprawiajace konkurencyjnosc firm i tworzace
            im dobre warunki do dzialania. mam tu na mysli zapewnianie stabilnosci
            makroekonomicznej stabilne i mocne prawodobrze przygotowana infrastrukture i
            kompetentna oraz przyjazna administracje. firmy w sprzyjajacych warunkach beda
            wygrywaly w konkurencji miedzynarodowej i zwiekszajac sprzedaz beda zwiekszaly
            zatrudnienie. z drugiej strony panstwo powinno stworzyc sprzyjajace warunki dla
            tworzenia nowych malych firm. minimum biurokracji ewentualnie doradztwo i
            gwarancje kredytowe

            > 3. jakimi zabiegami można obniżyć bezrobocie?

            bardzo madre glowy sie nad tym zastanawiaja a gotowych recept wciaz nie ma.
            jedni odpowiadaja liberalizowac inni mowiac etatyzowac. nie sadze abym ja
            bush_w_wodzie zdolal tu powiedziec cos szczegolnie odkrywczego ale mnie sie
            zdaje ze tu jeszcze jest jeden zwykle pomijany aspekt. otoz chodzi o to co kto
            chce kupic. jesli na ten przyklad apetyt na wytwory automatycznych fabryk jak np
            samochody jest bardzo duzy a apetyt na dajmy na to uslugi fryzjersko
            kosmetyczne maly to moze skutkowac wysokimi zyskami wlasciciela fabryki i
            technologii i malym zatrudnieniem fryzjerow. jesli popyt na wegiel maleje a na
            gaz rosnie to spadnie zatrudnienie w gornictwie a wzrosna zyski gazpromu. jesli
            1/3 polskich rolnikow wystarczy do wyzywienia reszty narodu to 2/3 musi sie
            przekwalifikowac i tu jest problem bo nie bardzo wiadomo co ci ludzie
            uzytecznego potrafia. dalej - jesli ludzie wola kupic plyty dvd niz pojsc do
            teatru to bedzie roslo bezrobocie wsrod aktorow teatralnych i rosly zyski
            producentow filmow itp. czyli mamy kwestie priorytetow konsumentow wazonych
            zasobnoscia ich portfeli.

            jeszcze inaczej patrzac na sprawe mamy polske dwu predkosci.tych ktorzy sobie
            radza w coraz bardziej otwartej konkurencji z reszta swiata i tych
            `niepotrzebnych' ktorzy odpadli z wyscigu. dopoki ci radzacy sobie nie okrzepna
            i sie nie dorobia to raczej nie beda sie zajmowali organizowaniem zajec dla
            nieporadnych bo na razie sami ledwo nadazaja a mowiac prawde niewyksztalcona
            sila robocza ktora nic nie potrafi to tansza jest w chinach
            • katarsis Re: szanowny Buszujący 01.04.04, 02:17
              bush_w_wodzie napisał:

              > > jeszcze inaczej patrzac na sprawe mamy polske dwu predkosci.tych ktorzy
              sobie
              > radza w coraz bardziej otwartej konkurencji z reszta swiata i tych
              > `niepotrzebnych' ktorzy odpadli z wyscigu. dopoki ci radzacy sobie nie
              okrzepna
              > i sie nie dorobia to raczej nie beda sie zajmowali organizowaniem zajec dla
              > nieporadnych bo na razie sami ledwo nadazaja a mowiac prawde niewyksztalcona
              > sila robocza ktora nic nie potrafi to tansza jest w chinach

              Znajomy ekonomista, ale tez i spory fantasta sprzedał mi kiedyś taki patent
              polegający na tym w jaki sposób można zachęcać firmy do wzrostu zatrudnienia (a
              nie tylko inwestowania w nowe technologie).
              Powiedział, że zchodzenie z progów podatkowych w dół powinno być odwrotnie
              proporcjonalne do dynamiki zatrudnienia w przedsiębiorstwie.
              Nie znam się kompletnie na ekonomii - nie wiem czy takie coś jest realne, ale
              czy dla zwiększających zatrudnienie nie można by zastosować czasowo z jakiś
              ulg, przywilejów? W końcu to się powinno państwu opłacać.
              • bush_w_wodzie mysle ze fantasta 01.04.04, 02:42
                katarsis napisała:


                > Znajomy ekonomista, ale tez i spory fantasta sprzedał mi kiedyś taki patent
                > polegający na tym w jaki sposób można zachęcać firmy do wzrostu zatrudnienia
                (a
                >
                > nie tylko inwestowania w nowe technologie).
                > Powiedział, że zchodzenie z progów podatkowych w dół powinno być odwrotnie
                > proporcjonalne do dynamiki zatrudnienia w przedsiębiorstwie.

                zdaje mi sie ze takie bodzce maja wady. po pierwsze wydatnie komplikuja system
                podatkowy i zwiekszaja ilosc danych wymieniana miedzy urzedem a podatnikiem. w
                dodatku latwo tu chyba o oszustwa a co za tym idzie trzeba zwiekszyc kontrole.
                wydaje mi sie ze jesli masz na mysli podatek od zysku firm to ewentualne ulgi
                tutaj mialyby stosunkowo niewielkie znaczenie bo firma musi byc przede wszystkim
                rentowna i konkurencyjna a to mozna osiagnac jedynie dobierajac wlasciwa
                taktyke. czyli - wiekszosc firm kupi i tak technologie jesli to da widoki na
                lepsze zyski i nie zmieni swojej wizji rozwoju firmy _na_ekonomicznie_gorsza_
                pod wplywem ulg podatkowych.


                > Nie znam się kompletnie na ekonomii - nie wiem czy takie coś jest realne, ale
                > czy dla zwiększających zatrudnienie nie można by zastosować czasowo z jakiś
                > ulg, przywilejów? W końcu to się powinno państwu opłacać.

                wydawalo mi sie ze jest jakas forma wspolpracy miedzy urzedami pracy a firmami
                tworzacymi nowe miejsca pracy. ue ma tez jaki program wspierajacych
                przedsiebiorcow spelniajacych jakies tam kryteria. trudno mi powiedziec na ile
                to jest skuteczne ale jakichs ogromnych sukcesow chyba nie widac
              • rolotomasi Wielce Szanowna Pani, piszę do Ciebie powoli, 01.04.04, 02:45
                "Nie znam się kompletnie na ekonomii-nie wiem czy takie coś jest realne,ale[..]"

                Nie chcę nikogo tu krytykowac, aby nie urazić wysublimowanego ego, ale[..]hłehłe
                --
                >Dajemy radę

                na marginesie>>
                Ze znajomością ekonomi nie jest źle, gorzej że ta łączy się przez socjotechnikę
                z polityką, a wtedy trzeba mieć -nazwijmy to- twarde narządy,aby myśl wprowadzić
                w życie i przy niej wytrwać do końca realizacji-czyli mówiąc krótko-trzeba mieć
                Zaufanie Ludu lub Władzę <<najlepiej jedno i drugie. Banalne, prawda ?
                • katarsis Re: Wielce Szanowna Pani, piszę do Ciebie powoli, 01.04.04, 02:55
                  w oczekiwaniu na muzyczną odpowiedź (głównie) udam się tym czasem na spoczynek,
                  nikogo więcej juz nie krytykując i nie przetaczając przez 'pakiet';)

                  ps. co z wątkiem z ostatniej chwili? czyżby żaden event w ostatnim czasie nie
                  był inspirujący dostatecznie?

                  pzdr

                  Katar
                  • rolotomasi Re: Wielce Szanowna Pani, piszę do Ciebie powoli, 01.04.04, 02:59
                    PZDR + Sleep Well
                    " ps. co z wątkiem z ostatniej chwili? czyżby żaden event w ostatnim czasie nie
                    był inspirujący dostatecznie? "
                    Myśli się ;)
                    • maksimum JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? 01.04.04, 05:16
                      katarsis napisała:

                      > mam wobec tego pytanie do was:
                      > 1. czy w takim razie obniżenie kosztów pracy może wpłynąc na spadek bezrobocia

                      Oczywiscie ,ze tak.Jest to w tej chwili praktykowane bardzo nieudolnie w Polsce.

                      > 2. czy działania administracji państwowej i ingerencja w dziedzinę
                      >gospodarki, może się na jakiejś płaszczyźnie przyczynić do takiego spadku?

                      -uproszczenie przepisow
                      -uproszczenie podatkow,tak by maly przedsiebiorca nie musial zatrudniac
                      ksiegowej(chyba ze ladna jest).

                      > 3. jakimi zabiegami można obniżyć bezrobocie?

                      Dwa podstawowe,to sa:
                      a-obnizenie kosztow pracy
                      b-obnizenie kursu waluty

                      Podstawy ekonomii w EU sa calkiem inne niz w USA.
                      Rozumowanie EUnuchow jest,ze:
                      -Poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
                      Efekty sa jak widac na zalaczonym obrazku,euro jest mocne,a EU w stagnacji.
                      Wniosek z tego jeden,ze mocna waluta prowadzi do stagnacji i wzrostu bezrobocia.
                      Co robia kraje,ktore sie najszybciej rozwijaja?
                      Chiny przywiazaly sie do dolara,a USA caly czas gra na oslabienie dolara.
                      Nawet heart attack wymyslili A.Greenspanowi zeby dolara oslabic.
                      Chiny rozwijaja sie 8% rocznie,a Stany 4,1%.
                      Czy byloby to mozliwe bez slabego dolara?
                      W zadnym wypadku.
                      Mocny dolar wzmoglby import i oslabil export i produkcje w USA,ze o bezrobociu
                      nie wspomne.
                      Argentyna miala nadmiernie rozbudowana administracje i brak mozliwosci splaty
                      zaciagnietych kredytow.
                      Tu jest taki catch 22.
                      Jesli obnizysz wartosc waluty krajowej,a dlug jest w dolarach,to potrzeba ci
                      wiecej waluty krajowej na splate tego samego 1 mln dolarow dlugu.
                      Jesli 1doll=4 zl to potrzeba ci 4 mln zl na splate 1 mln doll.
                      Gdy zloty spadnie do 1 doll= 5 zloty,to potrzeba ci bedzie 5 mln zl na splate
                      1 mln doll.
                      Obnizanie wartosci waluty zwieksza produkcje,export i zatrudnienie,ale potrzeba
                      jest wiecej waluty krajowej na splate zadluzenia zagranicznego.
                      I musisz rozwazyc wariant,ktory cie nie wykonczy,bo zadluzenie zagraniczne
                      trzeba splacac.
                      Argentyna skorzystala na spadku wartosci waluty,bo wzrosla
                      produkcja,zatrudnienie i doch nar,ale splacac zadluzenia nie daje rady,bo peso
                      to tylko 1/3 tego co przedtem.
                      Dolar w ciagu poltora roku spadl o okolo 30%,swiat sie nie zawalil,rozwoj
                      gospodarczy w Stanach jest i bezrobocie jest niskie.
                      euro w tym samym czasie wzroslo o 30% i jest stagnacja oraz rosnace bezrobocie.
                      Wybor masz dosc prosty.Zloty powinien stracic w stosunku do dolara okolo 20-30%
                      i bezrobocie zaczelo by szybko malec,a produkcja rosnac.
                      Wejscie do euro byloby tragedia.
                      Widzisz co sie dzieje?
                      Fabryczki caly swiat stawia w Slowacji,a w Polsce bezrobocie rosnie.
                      To nie chodzi o wynalezienie prochu,kola czy ognia.
                      Polska nie jest w sytuacji,zeby musiala cokolwiek wymyslac,bo dobre przyklady
                      do nasladowania istnieja,trzeba tylko podjac wlasciwa decyzje.

                      > pozdrawiam
                      >
                      > Katar.

                      Pozdr Mac
                      • maksimum Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? 01.04.04, 16:17
                        1/2004 5:00 PM: EUR/$..1.2315 $/JPY..104.16 GBP/$..1.8454 $/CHF..1.2656 AUD/
                        $..0.7665 $/CAD..1.3090

                        Dollar Hit by Yen, Weak Data & Greenspan Rumor by Ashraf Laidi



                        The dollar sustained broad declines on a combination of weakening manufacturing
                        data in the US, aggressive buying of the Japanese currency and a rumor of a
                        heart attack inflicting Fed Chairman Greenspan. Although it’s not the first
                        time that such a rumor surfaces in the markets, this particular one did have
                        some weight due to the relative delay in its denial and Greenspan’s
                        cancellation of a speech last week attributed to health reasons. The dollar’s
                        tumble to 4-year lows against the yen was accompanied by prolonged losses
                        versus the European currencies. Gold prices shot up to a 2 ½ month high at
                        $426.90 per ounce but oil prices remained well contained despite OPEC’s
                        announcement to stick with its previous decision to cut output by 1 million
                        barrels.

                      • rolotomasi Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? 01.04.04, 17:21
                        Aleś nawypisywał !
                        W dziesięciu zdaniach nie da się omówić 1/2 gospodarki światowej, w ujęciu
                        produkcyjnym i inwestycyjnym, finansowo-monetarnym i socjalnym. Miałbym coś do
                        powiedzenia n.t. z racji posiadanych paierów, chociażby, ale po co ? Każdy
                        zostanie przy swoim zdaniu, w najlepszym razie uznany zostanę za znawcę tematu -
                        zbędna satisfaction, na pewno obrzucony wyrazami.
                        Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i dużo więcej by pisać, niż kilka
                        wpisów na forum.
                        • maksimum Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? 01.04.04, 17:24
                          rolotomasi napisał:

                          > Aleś nawypisywał !
                          > W dziesięciu zdaniach nie da się omówić 1/2 gospodarki światowej, w ujęciu
                          > produkcyjnym i inwestycyjnym, finansowo-monetarnym i socjalnym. Miałbym coś
                          do
                          > powiedzenia n.t. z racji posiadanych paierów, chociażby, ale po co ? Każdy
                          > zostanie przy swoim zdaniu, w najlepszym razie uznany zostanę za znawcę
                          tematu
                          > -
                          > zbędna satisfaction, na pewno obrzucony wyrazami.
                          > Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i dużo więcej by pisać, niż kilka
                          > wpisów na forum.

                          To moze policz ile zdan napisales i nic na temat?
                          Warto bylo?
                          • rolotomasi Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? 02.04.04, 01:14
                            Powtórzę tylko swój jeden wyimek>>
                            "Wzrost PNB=4,1% w usa to za Moniki Lewinsky był - teraz jest 0,5%-0,8""

                            Wojna jest dobra na wszystko, ale nie ta, nie w Iraku - Dla usa ' bój to będzie
                            ostatni', gdyż Dżordż Dżunior nie zna się nie tylko na polityce ale i na ekonomi
                            również, i żadną miarą > nie da rady; Im bardziej ucieka od globalizacji w wojnę
                            tym większy będzie gradient spadku gospodarczego wuja Sama.

                            N.t. bezrobocia można rozmawiać po ułożeniu fundamentu,tej czy innej
                            gospodarki, a nie wymuszaniu rozwiązań siłą.
                      • Gość: t1s Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE ? HEART ATTACK ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 02:58
                        maksimum napisał:

                        > katarsis napisała:
                        >
                        > > mam wobec tego pytanie do was:
                        > > 1. czy w takim razie obniżenie kosztów pracy może wpłynąc na spadek bezrob
                        > ocia
                        >
                        > Oczywiscie ,ze tak.Jest to w tej chwili praktykowane bardzo nieudolnie w
                        Polsce
                        > .
                        >
                        > > 2. czy działania administracji państwowej i ingerencja w dziedzinę
                        > >gospodarki, może się na jakiejś płaszczyźnie przyczynić do takiego spadku?
                        >
                        > -uproszczenie przepisow
                        > -uproszczenie podatkow,tak by maly przedsiebiorca nie musial zatrudniac
                        > ksiegowej(chyba ze ladna jest).
                        >
                        > > 3. jakimi zabiegami można obniżyć bezrobocie?
                        >
                        > Dwa podstawowe,to sa:
                        > a-obnizenie kosztow pracy
                        > b-obnizenie kursu waluty
                        >
                        > Podstawy ekonomii w EU sa calkiem inne niz w USA.
                        > Rozumowanie EUnuchow jest,ze:
                        > -Poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
                        > Efekty sa jak widac na zalaczonym obrazku,euro jest mocne,a EU w stagnacji.
                        > Wniosek z tego jeden,ze mocna waluta prowadzi do stagnacji i wzrostu
                        bezrobocia
                        > .
                        > Co robia kraje,ktore sie najszybciej rozwijaja?
                        > Chiny przywiazaly sie do dolara,a USA caly czas gra na oslabienie dolara.
                        > Nawet heart attack wymyslili A.Greenspanowi zeby dolara oslabic.
                        > Chiny rozwijaja sie 8% rocznie,a Stany 4,1%.
                        > Czy byloby to mozliwe bez slabego dolara?
                        > W zadnym wypadku.
                        > Mocny dolar wzmoglby import i oslabil export i produkcje w USA,ze o
                        bezrobociu
                        > nie wspomne.
                        > Argentyna miala nadmiernie rozbudowana administracje i brak mozliwosci splaty
                        > zaciagnietych kredytow.
                        > Tu jest taki catch 22.
                        > Jesli obnizysz wartosc waluty krajowej,a dlug jest w dolarach,to potrzeba ci
                        > wiecej waluty krajowej na splate tego samego 1 mln dolarow dlugu.
                        > Jesli 1doll=4 zl to potrzeba ci 4 mln zl na splate 1 mln doll.
                        > Gdy zloty spadnie do 1 doll= 5 zloty,to potrzeba ci bedzie 5 mln zl na splate
                        > 1 mln doll.
                        > Obnizanie wartosci waluty zwieksza produkcje,export i zatrudnienie,ale
                        potrzeba
                        >
                        > jest wiecej waluty krajowej na splate zadluzenia zagranicznego.
                        > I musisz rozwazyc wariant,ktory cie nie wykonczy,bo zadluzenie zagraniczne
                        > trzeba splacac.
                        > Argentyna skorzystala na spadku wartosci waluty,bo wzrosla
                        > produkcja,zatrudnienie i doch nar,ale splacac zadluzenia nie daje rady,bo peso
                        > to tylko 1/3 tego co przedtem.
                        > Dolar w ciagu poltora roku spadl o okolo 30%,swiat sie nie zawalil,rozwoj
                        > gospodarczy w Stanach jest i bezrobocie jest niskie.
                        > euro w tym samym czasie wzroslo o 30% i jest stagnacja oraz rosnace
                        bezrobocie.
                        > Wybor masz dosc prosty.Zloty powinien stracic w stosunku do dolara okolo 20-
                        30%
                        > i bezrobocie zaczelo by szybko malec,a produkcja rosnac.


                        Polskę bardziej niż dolar interesuje euro:)
                        Ale oczwiście trochę słabszy kurs złotego byłby korzystny. Nie aż tak słaby
                        jednak. Polska to nie USA i jest dużo bardziej zależna od importu. Długotrwałe
                        utrzmywanie się złotego na bardzo niskim poziomie właśnie przez drogi import
                        spowodowałoby inflację, musiałyby więc wzrosnąć też płace a to odbiłoby się na
                        opłacalności eksportu. I bezrobocie mogłoby jeszcze wzrosnąć. Chba, że kolejna
                        dewaluacja. Ale potem jeszcze następna okazałaby się potrzebna i w efekcie
                        takie notorczne obniżanie złotego skutkowałoby tym, że Polska miałaby potężne
                        problemy ze spłatą długów, o których wspomniałeś.
    • rajchman Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! 01.04.04, 16:27
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=11719082
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=11685140
      • maksimum Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! ????? 01.04.04, 17:33
        reichman napisał:

        > Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek bezrobocia! Wzrost
        > gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej INTENSYWNOSCI!
        > Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki pracooszczednemu ze swej
        > natury postepowi technologicznemu jest w stanie wyprodukowac wiecej, lepiej i
        > taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji i komputeryzacji
        > wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze bezrobocie, bo jest
        > osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora nie wytrzymuje po prostu
        > konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy w pelni zautomatyzowanych
        > nowoczesnych linii technologicznych...
        > Wzrost gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej
        > INTENSYWNOSCI! Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki
        > pracooszczednemu ze swej natury postepowi technologicznemu jest w stanie
        > wyprodukowac wiecej, lepiej i taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji,
        > robotyzacji i komputeryzacji wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie,
        > wyzsze bezrobocie, bo jest osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora
        > nie wytrzymuje po prostu konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy
        > w pelni zautomatyzowanych nowoczesnych linii technologicznych... To smutna
        > prawda!

        To jest jedna strona medalu,a druga to ta, o ktorej ja wspomnialem.
        Obnizenie wartosci waluty zwieksza konkurencyjnosc na rynkach
        swiatowych,dlatego tez szybko rozwijajace sie kraje-Chiny,USA-maja slabe waluty.

        Ten twoj paradoks wyzej opisany,moze ewentualnie sie sprawdzic wewnatrz jednego
        kraju,a w gospodarce swiatowej wazne jest ,kto ten sam towar wykona taniej.

        Dlaczego w Chinach nie ma wzrostu bezrobocia,mimo ze przybywa tam rocznie 10
        mln ludzi?
        • Gość: marcee Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! ???? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 01.04.04, 20:42
          eeee
          ja sie z tym nie zgadzam ze bezrobocie bierze sie z postepu technicznego
          wlasnie nowe technologie namnazaja nowe miejsca pracy
          ale kiedy indziej bo musze spadac
          • bush_w_wodzie Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! ???? 01.04.04, 21:30
            Gość portalu: marcee napisał(a):

            > eeee
            > ja sie z tym nie zgadzam ze bezrobocie bierze sie z postepu technicznego
            > wlasnie nowe technologie namnazaja nowe miejsca pracy
            > ale kiedy indziej bo musze spadac

            no wiec jednym namnazaja a innym moga zjadac. rewolucje technologiczne zmieniaja
            zasadniczo styl zycia i zanim sie narod zorientuje co i jak to czesto nie bardzo
            wiadomo co robic z ta wielka wydajnoscia i bezrobocie gotowe.

            • Gość: marcee Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! ???? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 01.04.04, 22:02
              ja musze juz isc ale ja tu jeszcze wroce Buszujacy
              • bush_w_wodzie przemknela jak motyl 01.04.04, 22:13
                nocny
                musnela skrzydlem
                czy to tylko cien
                albo powiew wiatru
                nie wiem
                poczekam
                moze wroci
                • Gość: marcee Re: przemknela jak motyl IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 01.04.04, 22:19
                  to sie zgadza bo mnie sie najbardziej cmy z motyli podobaja wlasnie
                  • bush_w_wodzie a wiec opiszmy ja 01.04.04, 23:26
                    bez zbednych ozdobnikow cicha
                    tajemnicza
                    troche zagubiona
                    troche tragiczna bo ciagnie ja do swiata ktory nie jest dla niej stworzony
                    ani ona dla niego
                    niszczy ja i spala i ona to wie
                    zna ta jalowosc lecz
                    to jest silniejsze
                    • maksimum Re: a wiec opiszmy ja 01.04.04, 23:31
                      bush_w_wodzie napisał:

                      > bez zbednych ozdobnikow cicha
                      > tajemnicza
                      > troche zagubiona
                      > troche tragiczna bo ciagnie ja do swiata ktory nie jest dla niej stworzony
                      > ani ona dla niego
                      > niszczy ja i spala i ona to wie
                      > zna ta jalowosc lecz
                      > to jest silniejsze

                      Brzechwa?
                      • bush_w_wodzie chotomska 01.04.04, 23:44
                        brzechwa tak pisal:

                        maks jest grozny maks jest zly
                        maks ma bardzo ostry styl
                        kto podejmie polemike
                        tego maksiu juz zaklika

                        • Gość: marcee O.kwa zlalam sie ze smiechu )))))))))))))))))))))) IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 02.04.04, 07:26
                          KTO PODEJMIE POLEMIKA TEGO MAKSIO JUZ ZAKLIKA )))))))))))))))))))))))))))))

                          buszujacy ty jestes w sumie rozlazly ale to bylo znakomite

                          ps
                          nie pzrejmuj sie, Lupus tez mysli ze mnie sie podoba jakis 19 wiek
                          mnie sie podobaja faceci ktozry mi zycie ustawiaja i mowia co mam robic zebym
                          sie sama nie musiala z decyzjami meczyc
                          no i kase maja
                          generalnie jak moj tatus, silne osobowosci o wysokiej pozycji spolecznej
                          • bush_w_wodzie nic sie nie boj 02.04.04, 15:38
                            Gość portalu: marcee napisał(a):

                            > KTO PODEJMIE POLEMIKA TEGO MAKSIO JUZ ZAKLIKA )))))))))))))))))))))))))))))
                            >
                            > buszujacy ty jestes w sumie rozlazly ale to bylo znakomite
                            >

                            czy ja wiem taki gniot nocny

                            > ps
                            > nie pzrejmuj sie, Lupus tez mysli ze mnie sie podoba jakis 19 wiek
                            > mnie sie podobaja faceci ktozry mi zycie ustawiaja i mowia co mam robic zebym
                            > sie sama nie musiala z decyzjami meczyc

                            jakos mi sie nie wydaje zebys byla taka powolna

                            > no i kase maja
                            > generalnie jak moj tatus, silne osobowosci o wysokiej pozycji spolecznej

                            tak konkretnie to ile tej kasy potrzeba i jaka pozycja spoleczna. no i co w
                            zamian bo powolnosc to malo i malo wiarygodna
        • bush_w_wodzie co ty znowu pleciesz 01.04.04, 21:45
          maksimum napisał:


          >
          > To jest jedna strona medalu,a druga to ta, o ktorej ja wspomnialem.
          > Obnizenie wartosci waluty zwieksza konkurencyjnosc na rynkach
          > swiatowych,dlatego tez szybko rozwijajace sie kraje-Chiny,USA-maja slabe
          waluty
          > .
          >

          slabe waluty maja - w stosunku do czego? czy moze chciales napisac ze amerykanie
          i chinczycy malo zarabiaja i dlatego coraz wiecej kupuja? a moze chciales
          napisac ze amerykanie swieca triumfy w zdobywaniu nowych rynkow dla swoich
          towarow i wlasnie dlatego importuja tylko poltora razy tyle ile eksportuja?
          naprawde potrafie sobie to wytlumaczyc tylko jako rubaszny zart

          > Ten twoj paradoks wyzej opisany,moze ewentualnie sie sprawdzic wewnatrz
          jednego
          >
          > kraju,a w gospodarce swiatowej wazne jest ,kto ten sam towar wykona taniej.
          >

          a moze kto wykona lepiej albo zupelnie nowy towar

          > Dlaczego w Chinach nie ma wzrostu bezrobocia,mimo ze przybywa tam rocznie 10
          > mln ludzi?

          bo wydajnosc pomnozona przez ilosc pracownikow rosnie w takim samym tempie jak
          konsumpcja
          • maksimum co ty znowu plecieDOBRZE ZE MASZ SIE OD KOGO UCZYC 01.04.04, 23:16
            bush_w_wodzie napisał:

            > maksimum napisał:
            >
            >
            > > To jest jedna strona medalu,a druga to ta, o ktorej ja wspomnialem.
            > > Obnizenie wartosci waluty zwieksza konkurencyjnosc na rynkach
            > > swiatowych,dlatego tez szybko rozwijajace sie kraje-Chiny,USA-maja slabe
            > > waluty .
            >
            > slabe waluty maja - w stosunku do czego?

            Waluty mozna porownywac tylko z walutami,tak jak pomarancze z pomaranczami a
            jablka z gruszkami.I balony z balonami.
            No wiec jak jedna waluta jest slaba(dolar) to druga jest mocna(euro).
            Jedno jablko jest ladniejsze a drugie jest zgnile,co nie ma wplywu na gruszke.


            > czy moze chciales napisac ze amerykanie
            > i chinczycy malo zarabiaja i dlatego coraz wiecej kupuja?

            Zarobki uzaleznione sa od wydajnosci pracy.
            Wiec Amerykanie tyle zarabiaja na ile zasluguja,tak jak i Chinczycy,ze o
            Polakach nie wspomne.


            > a moze chciales
            > napisac ze amerykanie swieca triumfy w zdobywaniu nowych rynkow dla swoich
            > towarow i wlasnie dlatego importuja tylko poltora razy tyle ile eksportuja?

            Na imporcik trzeba miec kaske i to wymienialna.

            > naprawde potrafie sobie to wytlumaczyc tylko jako rubaszny zart

            Nie bede ukrywal,ze tez sie niezle usmialem!

            > > Ten twoj paradoks wyzej opisany,moze ewentualnie sie sprawdzic wewnatrz
            > jednego
            > > kraju,a w gospodarce swiatowej wazne jest ,kto ten sam towar wykona taniej
            > .
            > a moze kto wykona lepiej albo zupelnie nowy towar

            Jakosc towaru zalezy od jakosci wykonawcow tego towaru,czyli od wyksztalconej i
            zdyscyplinowanej sily roboczej.

            > > Dlaczego w Chinach nie ma wzrostu bezrobocia,mimo ze przybywa tam rocznie
            > 10 mln ludzi?
            >
            > bo wydajnosc pomnozona przez ilosc pracownikow rosnie w takim samym tempie jak
            > konsumpcja

            Wydajnosc pomnozona przez ilosc roboli daje wysokosc produkcji,ktora nie musi
            rownac sie konsumpcji.
            Zapomniales o nadwyzce w handlu zagranicznym.
            • bush_w_wodzie flip i flap 01.04.04, 23:38
              maksimum napisał:

              > bush_w_wodzie napisał:
              >
              > > maksimum napisał:
              > >
              > >
              > > > To jest jedna strona medalu,a druga to ta, o ktorej ja wspomnialem.
              > > > Obnizenie wartosci waluty zwieksza konkurencyjnosc na rynkach
              > > > swiatowych,dlatego tez szybko rozwijajace sie kraje-Chiny,USA-maja sl
              > abe
              > > > waluty .
              > >
              > > slabe waluty maja - w stosunku do czego?
              >
              > Waluty mozna porownywac tylko z walutami,tak jak pomarancze z pomaranczami a
              > jablka z gruszkami.I balony z balonami.
              > No wiec jak jedna waluta jest slaba(dolar) to druga jest mocna(euro).

              upewnie sie. czy chodzi ci o to ile dolarow dostaje sie za euro?
              w takim razie yen jest bardzo slaby. wiec chyba nie o to.

              a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez blednego kola typu
              co to gruby? ten obok chudego.

              > Jedno jablko jest ladniejsze a drugie jest zgnile,co nie ma wplywu na gruszke.
              >

              zgnile jablko to takie ktore ma brzydki brazowy kolor i jest miekkie.
              ladne jablko to takie ktore ma kolor zolty czerowny lub zielony jest okragle
              blyszczace jedrne i bez plam

              sprobuj teraz z tymi walutami. moze pojdzie lepiej

              >
              > > czy moze chciales napisac ze amerykanie
              > > i chinczycy malo zarabiaja i dlatego coraz wiecej kupuja?
              >
              > Zarobki uzaleznione sa od wydajnosci pracy.
              > Wiec Amerykanie tyle zarabiaja na ile zasluguja,tak jak i Chinczycy,ze o
              > Polakach nie wspomne.
              >

              czyli nie poziom zarobkow miales na mysli piszac o slabej walucie
              wiec co?

              >
              > > a moze chciales
              > > napisac ze amerykanie swieca triumfy w zdobywaniu nowych rynkow dla swoich
              > > towarow i wlasnie dlatego importuja tylko poltora razy tyle ile eksportuja
              > ?
              >
              > Na imporcik trzeba miec kaske i to wymienialna.
              >

              jak sie podpisze wekselek to nie problem. nawet gierkowe brali.

              > > naprawde potrafie sobie to wytlumaczyc tylko jako rubaszny zart
              >
              > Nie bede ukrywal,ze tez sie niezle usmialem!
              >

              smiech to zdrowie i ja sobie go tez nie odmawiam

              > > > Ten twoj paradoks wyzej opisany,moze ewentualnie sie sprawdzic wewnat
              > rz
              > > jednego
              > > > kraju,a w gospodarce swiatowej wazne jest ,kto ten sam towar wykona t
              > aniej
              > > .
              > > a moze kto wykona lepiej albo zupelnie nowy towar
              >
              > Jakosc towaru zalezy od jakosci wykonawcow tego towaru,czyli od wyksztalconej
              i
              > zdyscyplinowanej sily roboczej.

              o! widze ze sie powoli rozwijasz


              >
              > > > Dlaczego w Chinach nie ma wzrostu bezrobocia,mimo ze przybywa tam roc
              > znie
              > > 10 mln ludzi?
              > >
              > > bo wydajnosc pomnozona przez ilosc pracownikow rosnie w takim samym tempie
              > jak
              > > konsumpcja
              >
              > Wydajnosc pomnozona przez ilosc roboli daje wysokosc produkcji,ktora nie musi
              > rownac sie konsumpcji.
              > Zapomniales o nadwyzce w handlu zagranicznym.

              chiny maja zrownowazony handel i to oczywiscie wzialem pod uwage
              • maksimum Re: flip i flap SLABA WALUTA-MOCNA WALUTA 01.04.04, 23:52
                bush_w_wodzie napisał:

                > maksimum napisał:
                >
                > > bush_w_wodzie napisał:
                > >
                > > > maksimum napisał:
                > > >
                > > >
                > > > > To jest jedna strona medalu,a druga to ta, o ktorej ja wspomnial
                > em.
                > > > > Obnizenie wartosci waluty zwieksza konkurencyjnosc na rynkach
                > > > > swiatowych,dlatego tez szybko rozwijajace sie kraje-Chiny,USA-ma
                > jaabe
                > > > > waluty .
                > > >
                > > > slabe waluty maja - w stosunku do czego?
                > >
                > > Waluty mozna porownywac tylko z walutami,tak jak pomarancze z pomaranczamia
                > > jablka z gruszkami.I balony z balonami.
                > > No wiec jak jedna waluta jest slaba(dolar) to druga jest mocna(euro).
                >
                > upewnie sie. czy chodzi ci o to ile dolarow dostaje sie za euro?
                > w takim razie yen jest bardzo slaby. wiec chyba nie o to.
                >
                > a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez blednego kola typu
                > co to gruby? ten obok chudego.

                euro gdy zostalo stworzone,to bylo 1 euro=1 doll.
                teraz jest 1 euro= 1,23 doll ,co wskazuje na to,ze euro od momentu swoje
                poczecia wzmocnilo sie w stosunku do dolara.
                I w tej chwili euro w stosunku do doll jest waluta mocna,a doll w stos do euro
                jest waluta slaba.
                Z tym grubym i chudym tez jest dobre!

                > > Jedno jablko jest ladniejsze a drugie jest zgnile,co nie ma wplywu na grus
                > zke.
                >
                > zgnile jablko to takie ktore ma brzydki brazowy kolor i jest miekkie.
                > ladne jablko to takie ktore ma kolor zolty czerowny lub zielony jest okragle
                > blyszczace jedrne i bez plam
                >
                > sprobuj teraz z tymi walutami. moze pojdzie lepiej
                >
                > >
                > > > czy moze chciales napisac ze amerykanie
                > > > i chinczycy malo zarabiaja i dlatego coraz wiecej kupuja?
                > >
                > > Zarobki uzaleznione sa od wydajnosci pracy.
                > > Wiec Amerykanie tyle zarabiaja na ile zasluguja,tak jak i Chinczycy,ze o
                > > Polakach nie wspomne.
                > >
                >
                > czyli nie poziom zarobkow miales na mysli piszac o slabej walucie
                > wiec co?
                >
                > >
                > > > a moze chciales
                > > > napisac ze amerykanie swieca triumfy w zdobywaniu nowych rynkow dla s
                > woich
                > > > towarow i wlasnie dlatego importuja tylko poltora razy tyle ile ekspo
                > rtuja
                > > ?
                > >
                > > Na imporcik trzeba miec kaske i to wymienialna.
                > >
                >
                > jak sie podpisze wekselek to nie problem. nawet gierkowe brali.
                >
                > > > naprawde potrafie sobie to wytlumaczyc tylko jako rubaszny zart
                > >
                > > Nie bede ukrywal,ze tez sie niezle usmialem!
                > >
                >
                > smiech to zdrowie i ja sobie go tez nie odmawiam
                >
                > > > > Ten twoj paradoks wyzej opisany,moze ewentualnie sie sprawdzic w
                > ewnatrz jednego kraju,a w gospodarce swiatowej wazne jest ,kto ten sam towar
                wykona taniej
                > > > .
                > > > a moze kto wykona lepiej albo zupelnie nowy towar
                > >
                > > Jakosc towaru zalezy od jakosci wykonawcow tego towaru,czyli od wyksztalco
                > nej i zdyscyplinowanej sily roboczej.
                >
                > o! widze ze sie powoli rozwijasz
                >
                >
                > >
                > > > > Dlaczego w Chinach nie ma wzrostu bezrobocia,mimo ze przybywa ta
                > m rocznie 10 mln ludzi?
                > > >
                > > > bo wydajnosc pomnozona przez ilosc pracownikow rosnie w takim samym t
                > empie jak konsumpcja
                > >
                > > Wydajnosc pomnozona przez ilosc roboli daje wysokosc produkcji,ktora nie m
                > usi rownac sie konsumpcji.
                > > Zapomniales o nadwyzce w handlu zagranicznym.
                >
                > chiny maja zrownowazony handel i to oczywiscie wzialem pod uwage
                • bush_w_wodzie rozumiem 01.04.04, 23:57
                  miales wiec na mysli walute slabnaca

                  mocna to wzmacniajaca a slaba to slabnaca
                  czyli jakby flap stracil 20 funtow to bys powiedzial ze jest chudy

                  nie ma sprawy

                  zaleczasz wiec by waluta kraju slabla
                  tu musze zapytac czy wystarczy raz oslabic czy trzeba tak przez caly czas?

              • stefan4 Re: flip i flap 01.04.04, 23:57
                bush_w_wodzie:
                > a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez blednego kola typu
                > co to gruby? ten obok chudego.

                To może ja spróbuję, ale proszę o wyrozumiałość, bo nie byłem szkolony w
                ekonomii. Dlatego podam dwie odpowiedzi sprzeczne ze sobą a Ty powiedz, która
                Ci się bardziej podoba.

                Odpowiedź 1 (przypuszczam, że bliższa podręcznikowej):
                Nie ma żadnych słabych lub silnych walut, natomiast mogą być waluty słabnące lub
                wzmacniające się. Jeśli waluta A słabnie a waluta B wzmacnia się, a następnie
                się ustabilizują, to na końcu procesu obie są tak samo mocne.

                Odpowiedź 2 (bliższa rozumieniu potocznemu):
                Waluta jest słaba, jeśli ludzie nie chcą jej przyjmować po oficjalnym kursie.
                Powody mogą być różne, na przykład powszechne oczekiwanie, że osłabnie; albo
                jakieś ograniczenia w jej wymienialności, lub trudności z użyciem do zakupu
                pewnych dóbr (jak polska złotówka przed 1989).

                Zaliczyłem?

                - Stefan
                • bush_w_wodzie Re: flip i flap 02.04.04, 00:05
                  stefan4 napisał:

                  > bush_w_wodzie:
                  > > a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez blednego kola
                  > typu
                  > > co to gruby? ten obok chudego.
                  >
                  > To może ja spróbuję, ale proszę o wyrozumiałość, bo nie byłem szkolony w
                  > ekonomii. Dlatego podam dwie odpowiedzi sprzeczne ze sobą a Ty powiedz, która
                  > Ci się bardziej podoba.
                  >
                  > Odpowiedź 1 (przypuszczam, że bliższa podręcznikowej):
                  > Nie ma żadnych słabych lub silnych walut, natomiast mogą być waluty słabnące
                  lu
                  > b
                  > wzmacniające się. Jeśli waluta A słabnie a waluta B wzmacnia się, a następnie
                  > się ustabilizują, to na końcu procesu obie są tak samo mocne.
                  >
                  > Odpowiedź 2 (bliższa rozumieniu potocznemu):
                  > Waluta jest słaba, jeśli ludzie nie chcą jej przyjmować po oficjalnym kursie.
                  > Powody mogą być różne, na przykład powszechne oczekiwanie, że osłabnie; albo
                  > jakieś ograniczenia w jej wymienialności, lub trudności z użyciem do zakupu
                  > pewnych dóbr (jak polska złotówka przed 1989).
                  >
                  > Zaliczyłem?
                  >

                  pewnie ale to dopiero poczatek. no i nie wiem co ci po moim zaliczeniu

                  ktora odpowiedz mi sie bardziej podoba? druga. ale to bez znaczenia bo na razie
                  jestesmy dopiero na etapie definicji
      • katarsis Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! 01.04.04, 23:53
        Z Rajchmanem się nie zgodzę. Tak jak się nie znam na ekonomii to jednak jestem
        sobie w stanie wyobrazić co inszego w temacie zbawiennego wpływu nowoczesnych
        technologii na rynek pracy i wydaje mi się, że to wyobrażenie ma uzasadnienie.

        Zapotrzebowanie na wzrost efektywności pracy generuje miejsca pracy w
        obszarach, które ten wzrost stymulują. I na ten przykład nad pewnymi
        innowacjami technologicznymi ktoś musi przecież pracować, wdrażać, obsługiwać
        technicznie itd.
        Dzięki lepszej technologii - powstaje więcej obszarów, w których ludzka praca
        jest potrzebna.

        Przypuśćmy, że fabryka gumowej dentki w Koluszkach, która inwestuje w nową
        technologię - zwalnia kilkudziesięciu pracowników po jej zakupie. Tych
        kilkudziesięciu zwalnia, ale generuje zapotrzebowanie na: pracowników od
        obsługi nowego ciągu technologicznego (niekoniecznie w swojej firmie),
        innowatorów w innej fabryce, którzy za jakiś czas będą mogli zaproponować zakup
        nowego efektu swojej pracy - maszyny jeszcze bardziej efektywnej i wydajnej.

        Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj pracy -
        a na inne wzrasta - i to pracy jakościowo nieporównywalnej.
        Dalej jak wiemy entropia we wszechświecie wzrasta - co można również odnieśc do
        różnicowania się zawodów i specjalistów od każdej śrubki w tej maszynie.
        Takie stopniowe uszczegóławianie układu.
        I przykładowo: polski 'złota rączka' potrafi naprawić wszystko poczynając od
        elektrycznego gniazdka (nam ostatnio naprawiał to hydraulik przy okazji), przez
        przeczyszczenie kanaliku ściekowego, aż po samochód. Tymczasem w Wielkiej
        Brytanii - do tych trzech zadań potrzeba już trzech różnych specjalistów
        (miałam okazję się o tym przekoanać). Każdy zna się tylko na swojej wąskiej
        dziedzinie i na niczym więcej, chyba że hobbystycznie.

        I tak na przykład powstanie nowoczesnego przedsiębiorstwa zmieniła jakość
        pracy, a nie ilość zatrudnianych ludzi. No bo kto pomyślał kiedyś w fazie
        wczesnego kapitalizmu, albo realnego socjalizmu ze będzie potrzebne coś takiego
        jak: marketing, obsługa klienta, analitycy, serwis posprzedażowy, logistyka
        itd?

        Podobnie uważa Marek Kasperski - z UMCS-u, jeden z twórców polskiej wersji
        wirtualnej osobowości o wdzięcznej nazwie AIDA. Zapytany, czy nie obawia się -
        że jego program spowoduje spadek zatrudnienia w działach obsługi klienta -
        odpowiedział, że nie. Może tak się stać - że nie będzie już konieczności
        zatrudniania opiekunów klienta - natomiast wynalazek taki jak ten - generuje
        zapotrzebowanie na informatyków, lingwistów, grafików komputerowych. Czyli w
        efekcie wzrasta zapotrzebowanie na pracę tylko inny jej rodzaj.

        Aby się nie rozpisywac o oczywistym więcej, każdy chyba zna kawał o tym, że
        maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana przez 11-
        tu specjalistów. I jest w tym sporo prawdy - tak uważam.

        Natomiast nie można już się utrzymywać tylko z sadzenia cebuli jak postuluje
        Lepper (słyszałam, jak powiedział w jednym z programów, że rolnictwo w każdym z
        krajów rozwiniętych jest najwazniejszą gałęzią gospodarki :)

        pozdrawiam
        • bush_w_wodzie bardzo slusznie ale 02.04.04, 00:18
          katarsis napisała:

          > Przypuśćmy, że fabryka gumowej dentki w Koluszkach, która inwestuje w nową
          > technologię - zwalnia kilkudziesięciu pracowników po jej zakupie. Tych
          > kilkudziesięciu zwalnia, ale generuje zapotrzebowanie na: pracowników od
          > obsługi nowego ciągu technologicznego (niekoniecznie w swojej firmie),
          > innowatorów w innej fabryce, którzy za jakiś czas będą mogli zaproponować
          zakup
          >
          > nowego efektu swojej pracy - maszyny jeszcze bardziej efektywnej i wydajnej.

          co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy


          >
          > Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj pracy
          > -
          > a na inne wzrasta - i to pracy jakościowo nieporównywalnej.


          no wlasnie. tylko ze ten inny rodzaj pracownika moze byc w danym momencie albo
          drogi albo w danym kraju niewystepujacy a ten stary niereformowalny rodzaj
          pracownika jest nikomu niepotrzebny

          > Dalej jak wiemy entropia we wszechświecie wzrasta - co można również odnieśc
          do
          >
          > różnicowania się zawodów i specjalistów od każdej śrubki w tej maszynie.
          > Takie stopniowe uszczegóławianie układu.
          > I przykładowo: polski 'złota rączka' potrafi naprawić wszystko poczynając od
          > elektrycznego gniazdka (nam ostatnio naprawiał to hydraulik przy okazji),
          przez
          >
          > przeczyszczenie kanaliku ściekowego, aż po samochód. Tymczasem w Wielkiej
          > Brytanii - do tych trzech zadań potrzeba już trzech różnych specjalistów
          > (miałam okazję się o tym przekoanać). Każdy zna się tylko na swojej wąskiej
          > dziedzinie i na niczym więcej, chyba że hobbystycznie.
          >
          > I tak na przykład powstanie nowoczesnego przedsiębiorstwa zmieniła jakość
          > pracy, a nie ilość zatrudnianych ludzi. No bo kto pomyślał kiedyś w fazie
          > wczesnego kapitalizmu, albo realnego socjalizmu ze będzie potrzebne coś
          takiego
          >
          > jak: marketing, obsługa klienta, analitycy, serwis posprzedażowy, logistyka
          > itd?

          wszelako zajelo to troche czasu i owczesny robotnik manufaktury nie stal sie po
          paru latach dzisiejszym logistykiem

          >
          > Podobnie uważa Marek Kasperski - z UMCS-u, jeden z twórców polskiej wersji
          > wirtualnej osobowości o wdzięcznej nazwie AIDA. Zapytany, czy nie obawia się -
          > że jego program spowoduje spadek zatrudnienia w działach obsługi klienta -
          > odpowiedział, że nie. Może tak się stać - że nie będzie już konieczności
          > zatrudniania opiekunów klienta - natomiast wynalazek taki jak ten - generuje
          > zapotrzebowanie na informatyków, lingwistów, grafików komputerowych. Czyli w
          > efekcie wzrasta zapotrzebowanie na pracę tylko inny jej rodzaj.

          czyzby ten wynalazek powodowal wzrost zatrudnienia i to drozszego?

          >
          > Aby się nie rozpisywac o oczywistym więcej, każdy chyba zna kawał o tym, że
          > maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana przez
          11-
          > tu specjalistów. I jest w tym sporo prawdy - tak uważam.
          >
          > Natomiast nie można już się utrzymywać tylko z sadzenia cebuli jak postuluje
          > Lepper (słyszałam, jak powiedział w jednym z programów, że rolnictwo w każdym
          z
          >
          > krajów rozwiniętych jest najwazniejszą gałęzią gospodarki :)
          >
          > pozdrawiam
          >

          chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne ale
          malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowacji fabryki
          detek.
          • katarsis Re: bardzo slusznie ale 02.04.04, 00:45
            bush_w_wodzie napisał:

            chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne ale
            > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowacji
            fabryk
            > i
            > detek.

            I dlatego każde z państw rozwija studia strategiczne nad gospodarką, aby nie
            dopuścić do temu podobnych kanałów (przedkłada się to na określenie ile szkół
            może kształcić w jakich profilach równocześnie - przynajmniej powinno), jakie
            zawody wygaszać itd.
            Głupi ten kraj, który podobnych zmiennych nie uwzględnia. Nie będę wskazywać
            palcem. Od dawna u nas trąbi się o niżu demograficznym, a kierunków
            pedagogicznych przybywa itd itp.

            Co do małorolnego jeszcze. Taki proces zmiany jakości pracy i zapotrzebowania
            na nią niestety jest faktem - bez względu, czy my chcemy by małorolny pracował
            czy nie. Powstaje pytanie co można zrobić by:
            a) pomóc mu po utracie pracy
            b) przekwalifikować go
            c) sprawić by chciał się przekwalifikować i nie traktował utraty pracy jako
            paraliżującej na przyszłość tragedii osobistej
            (kolejność odwrotna raczej)

            Jeżeli utrata pracy przez kogoś przełoży się na jej pozyskanie przez innego -
            to małorolny w efekcie też będzie potrzebny np. do czyszczenia biura, mycia
            szyb, przygotowywania posiłków. Ważne, że jest ktoś kto mu za te niezbędne dla
            siebie usługi będzie mógł zapłacić.

            Zupełnie inny problem jest wtedy, gdy ludzie tracą pracę hurtowo i tracących
            jest niewspółmiernie dużo do tych, co zyskali.

            Stąd i się wzęło pytanie naszego wątku.
            • bush_w_wodzie Re: bardzo slusznie ale 02.04.04, 00:55
              katarsis napisała:

              > bush_w_wodzie napisał:
              >
              > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne ale
              > > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowacji
              > fabryk
              > > i
              > > detek.
              >
              > I dlatego każde z państw rozwija studia strategiczne nad gospodarką, aby nie
              > dopuścić do temu podobnych kanałów (przedkłada się to na określenie ile szkół
              > może kształcić w jakich profilach równocześnie - przynajmniej powinno), jakie
              > zawody wygaszać itd.

              no ale mysmy tych rolnikow czy gornikow nie ksztalcili. oni sa jak ziemia.
              zostali z nami spadku po rwpg

              > Głupi ten kraj, który podobnych zmiennych nie uwzględnia. Nie będę wskazywać
              > palcem. Od dawna u nas trąbi się o niżu demograficznym, a kierunków
              > pedagogicznych przybywa itd itp.

              >
              > Co do małorolnego jeszcze. Taki proces zmiany jakości pracy i zapotrzebowania
              > na nią niestety jest faktem - bez względu, czy my chcemy by małorolny pracował
              > czy nie. Powstaje pytanie co można zrobić by:
              > a) pomóc mu po utracie pracy
              > b) przekwalifikować go
              > c) sprawić by chciał się przekwalifikować i nie traktował utraty pracy jako
              > paraliżującej na przyszłość tragedii osobistej
              > (kolejność odwrotna raczej)

              i to wszystko ma robic panstwo? urzednik? psycholog? popatrz realnie.

              >
              > Jeżeli utrata pracy przez kogoś przełoży się na jej pozyskanie przez innego -
              > to małorolny w efekcie też będzie potrzebny np. do czyszczenia biura, mycia
              > szyb, przygotowywania posiłków.

              tyle ze malorolny jest w pacanowie a praca w warszawie

              > Ważne, że jest ktoś kto mu za te niezbędne dla
              > siebie usługi będzie mógł zapłacić.

              jakos tak wyglada ze jednak albo tych ktosiow jest za malo albo maja male
              potrzeby albo zwyczajnien oszczedzaja


              > Zupełnie inny problem jest wtedy, gdy ludzie tracą pracę hurtowo i tracących
              > jest niewspółmiernie dużo do tych, co zyskali.
              >
              > Stąd i się wzęło pytanie naszego wątku.

              i brutalna odpowiedz jest taka ze nie tak duzo mozna zrobic niestety. na
              poczatek mozna nieprzeszkadzac firmom w dzialaniu
          • Gość: t1s Re: bardzo slusznie ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 01:07
            bush_w_wodzie napisał:

            > katarsis napisała:
            >
            > > Przypuśćmy, że fabryka gumowej dentki w Koluszkach, która inwestuje w nową
            >
            > > technologię - zwalnia kilkudziesięciu pracowników po jej zakupie. Tych
            > > kilkudziesięciu zwalnia, ale generuje zapotrzebowanie na: pracowników od
            > > obsługi nowego ciągu technologicznego (niekoniecznie w swojej firmie),
            > > innowatorów w innej fabryce, którzy za jakiś czas będą mogli zaproponować
            > zakup
            > >
            > > nowego efektu swojej pracy - maszyny jeszcze bardziej efektywnej i wydajne
            > j.
            >
            > co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy
            >

            Dostarczają do Polski nowe technologie. Tylko tak można je pozyskać za niską
            cenę.


            > > Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj p
            > racy
            > > -
            > > a na inne wzrasta - i to pracy jakościowo nieporównywalnej.
            >
            >
            > no wlasnie. tylko ze ten inny rodzaj pracownika moze byc w danym momencie albo
            > drogi albo w danym kraju niewystepujacy a ten stary niereformowalny rodzaj
            > pracownika jest nikomu niepotrzebny

            To wymusza rozwój edukacji. I dobrze bo nowoczesna gospodarka powinna opierać
            się na nauce.


            > > Dalej jak wiemy entropia we wszechświecie wzrasta - co można również odnie
            > śc
            > do
            > >
            > > różnicowania się zawodów i specjalistów od każdej śrubki w tej maszynie.
            > > Takie stopniowe uszczegóławianie układu.
            > > I przykładowo: polski 'złota rączka' potrafi naprawić wszystko poczynając
            > od
            > > elektrycznego gniazdka (nam ostatnio naprawiał to hydraulik przy okazji),
            > przez
            > >
            > > przeczyszczenie kanaliku ściekowego, aż po samochód. Tymczasem w Wielkiej
            > > Brytanii - do tych trzech zadań potrzeba już trzech różnych specjalistów
            > > (miałam okazję się o tym przekoanać). Każdy zna się tylko na swojej wąskie
            > j
            > > dziedzinie i na niczym więcej, chyba że hobbystycznie.
            > >
            > > I tak na przykład powstanie nowoczesnego przedsiębiorstwa zmieniła jakość
            > > pracy, a nie ilość zatrudnianych ludzi. No bo kto pomyślał kiedyś w fazie
            > > wczesnego kapitalizmu, albo realnego socjalizmu ze będzie potrzebne coś
            > takiego
            > >
            > > jak: marketing, obsługa klienta, analitycy, serwis posprzedażowy, logistyk
            > a
            > > itd?
            >
            > wszelako zajelo to troche czasu i owczesny robotnik manufaktury nie stal sie
            po
            > paru latach dzisiejszym logistykiem
            >
            > >
            > > Podobnie uważa Marek Kasperski - z UMCS-u, jeden z twórców polskiej wersji
            >
            > > wirtualnej osobowości o wdzięcznej nazwie AIDA. Zapytany, czy nie obawia s
            > ię -
            > > że jego program spowoduje spadek zatrudnienia w działach obsługi klienta -
            >
            > > odpowiedział, że nie. Może tak się stać - że nie będzie już konieczności
            > > zatrudniania opiekunów klienta - natomiast wynalazek taki jak ten - generu
            > je
            > > zapotrzebowanie na informatyków, lingwistów, grafików komputerowych. Czyli
            > w
            > > efekcie wzrasta zapotrzebowanie na pracę tylko inny jej rodzaj.
            >
            > czyzby ten wynalazek powodowal wzrost zatrudnienia i to drozszego?
            >
            > >
            > > Aby się nie rozpisywac o oczywistym więcej, każdy chyba zna kawał o tym, ż
            > e
            > > maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana prze
            > z
            > 11-
            > > tu specjalistów. I jest w tym sporo prawdy - tak uważam.
            > >
            > > Natomiast nie można już się utrzymywać tylko z sadzenia cebuli jak postulu
            > je
            > > Lepper (słyszałam, jak powiedział w jednym z programów, że rolnictwo w każ
            > dym
            > z
            > >
            > > krajów rozwiniętych jest najwazniejszą gałęzią gospodarki :)
            > >
            > > pozdrawiam
            > >
            >
            > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne ale
            > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowacji
            fabryk
            > i
            > detek.


            A co z następnym pokoleniem?
            • bush_w_wodzie Re: bardzo slusznie ale 02.04.04, 01:17
              Gość portalu: t1s napisał(a):

              > >
              > > co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy
              > >
              >
              > Dostarczają do Polski nowe technologie. Tylko tak można je pozyskać za niską
              > cenę.
              >

              nie zaprzeczam tyle ze to oznacza mozliwosc zwolnienia ludzi a nie ozacza
              tworzenia miejsc pracy w sektorze badawczo rozwojowym. czyli szybka modernizacja
              tego rodzaju wywola wzrost bezrobocia

              >
              > To wymusza rozwój edukacji. I dobrze bo nowoczesna gospodarka powinna opierać
              > się na nauce.

              sluszne ale malo praktyczne. powod? niektorych ludzi trudno sie edukuje na
              starosc.

              >

              > > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne ale
              > > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowacji
              > fabryk
              > > i
              > > detek.
              >
              >
              > A co z następnym pokoleniem?

              to jest doskonale pytanie i wielki problem. strukturalne bezrobocie moze stac
              sie dziedziczne!!! tu wlasnie jest rola panstwa zeby chociaz nastepne pokolenia
              mialy szanse
              • Gość: t1s Re: bardzo slusznie ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 01:32
                bush_w_wodzie napisał:

                > Gość portalu: t1s napisał(a):
                >
                > > >
                > > > co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy
                > > >
                > >
                > > Dostarczają do Polski nowe technologie. Tylko tak można je pozyskać za nis
                > ką
                > > cenę.
                > >
                >
                > nie zaprzeczam tyle ze to oznacza mozliwosc zwolnienia ludzi a nie ozacza
                > tworzenia miejsc pracy w sektorze badawczo rozwojowym.

                Oznacza wzrost w sektorze produkcji np. nowych maszyn.


                czyli szybka modernizacj
                > a
                > tego rodzaju wywola wzrost bezrobocia

                Ale tlko w krótkim okresie czasu. Potem nastąpi jego spadek.


                > > To wymusza rozwój edukacji. I dobrze bo nowoczesna gospodarka powinna opie
                > rać
                > > się na nauce.
                >
                > sluszne ale malo praktyczne. powod? niektorych ludzi trudno sie edukuje na
                > starosc.

                Chodzi o ludzi młodych. Jeśli kolejne pokolenia będą stał w miejscu bezrobocie
                będzie rosło, rosło i rosło.


                >
                > > > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest piekne a
                > le
                > > > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub innowa
                > cji
                > > fabryk
                > > > i
                > > > detek.
                > >
                > >
                > > A co z następnym pokoleniem?
                >
                > to jest doskonale pytanie i wielki problem. strukturalne bezrobocie moze stac
                > sie dziedziczne!!! tu wlasnie jest rola panstwa zeby chociaz nastepne
                pokolenia
                > mialy szanse

                Nie będzie dziedziczne, jeśli rynek będzie wmuszał jakościowe zmiany w
                wykształceniu.
                • bush_w_wodzie Re: bardzo slusznie ale 02.04.04, 01:44
                  Gość portalu: t1s napisał(a):

                  > bush_w_wodzie napisał:
                  >
                  > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  > >
                  > > > >
                  > > > > co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy
                  > > > >
                  > > >
                  > > > Dostarczają do Polski nowe technologie. Tylko tak można je pozyskać z
                  > a nis
                  > > ką
                  > > > cenę.
                  > > >
                  > >
                  > > nie zaprzeczam tyle ze to oznacza mozliwosc zwolnienia ludzi a nie ozacza
                  > > tworzenia miejsc pracy w sektorze badawczo rozwojowym.
                  >
                  > Oznacza wzrost w sektorze produkcji np. nowych maszyn.
                  >

                  w niemczech

                  >
                  > czyli szybka modernizacj
                  > > a
                  > > tego rodzaju wywola wzrost bezrobocia
                  >
                  > Ale tlko w krótkim okresie czasu. Potem nastąpi jego spadek.
                  >

                  krotko - to znaczy? no i spadek nie nastapi zupelnie sam

                  >
                  > > > To wymusza rozwój edukacji. I dobrze bo nowoczesna gospodarka powinna
                  > opie
                  > > rać
                  > > > się na nauce.
                  > >
                  > > sluszne ale malo praktyczne. powod? niektorych ludzi trudno sie edukuje na
                  > > starosc.
                  >
                  > Chodzi o ludzi młodych. Jeśli kolejne pokolenia będą stał w miejscu bezrobocie
                  > będzie rosło, rosło i rosło.

                  zgadzam sie. jesli gdzies nalezy szczegolnie aktywnie dzialac to w dziedzinie
                  przygotowania mlodych ludzi i usuwania im barier

                  >
                  >
                  > >
                  > > > > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jest pie
                  > kne a
                  > > le
                  > > > > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu lub i
                  > nnowa
                  > > cji
                  > > > fabryk
                  > > > > i
                  > > > > detek.
                  > > >
                  > > >
                  > > > A co z następnym pokoleniem?
                  > >
                  > > to jest doskonale pytanie i wielki problem. strukturalne bezrobocie moze s
                  > tac
                  > > sie dziedziczne!!! tu wlasnie jest rola panstwa zeby chociaz nastepne
                  > pokolenia
                  > > mialy szanse
                  >
                  > Nie będzie dziedziczne, jeśli rynek będzie wmuszał jakościowe zmiany w
                  > wykształceniu.

                  nie wszystko da sie wymusic w ten sposob. czasem trzeba np czyms zastapic wzorce
                  zyciowe rodzicow (kleska biadolenie eskapizm lub alkoholowo-kryminogenne)
                  • Gość: t1s Re: bardzo slusznie ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 02:02
                    bush_w_wodzie napisał:

                    > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    >
                    > > bush_w_wodzie napisał:
                    > >
                    > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    > > >
                    > > > > >
                    > > > > > co zrobic jak robotnicy sa polscy a innowatorzy niemieccy
                    > > > > >
                    > > > >
                    > > > > Dostarczają do Polski nowe technologie. Tylko tak można je pozys
                    > kać z
                    > > a nis
                    > > > ką
                    > > > > cenę.
                    > > > >
                    > > >
                    > > > nie zaprzeczam tyle ze to oznacza mozliwosc zwolnienia ludzi a nie oz
                    > acza
                    > > > tworzenia miejsc pracy w sektorze badawczo rozwojowym.
                    > >
                    > > Oznacza wzrost w sektorze produkcji np. nowych maszyn.
                    > >
                    >
                    > w niemczech

                    Nowe technologie, nowe narzędzia pracy-wytwarzane już w Polsce.


                    > > czyli szybka modernizacj
                    > > > a
                    > > > tego rodzaju wywola wzrost bezrobocia
                    > >
                    > > Ale tlko w krótkim okresie czasu. Potem nastąpi jego spadek.
                    > >
                    >
                    > krotko - to znaczy? no i spadek nie nastapi zupelnie sam

                    Choćby przy produkcji tych nowych narzędzi pracy ale przede wszystkim rosnący
                    popyt-odsłam do mojego najniższego postu:)


                    > > > > To wymusza rozwój edukacji. I dobrze bo nowoczesna gospodarka po
                    > winna
                    > > opie
                    > > > rać
                    > > > > się na nauce.
                    > > >
                    > > > sluszne ale malo praktyczne. powod? niektorych ludzi trudno sie eduku
                    > je na
                    > > > starosc.
                    > >
                    > > Chodzi o ludzi młodych. Jeśli kolejne pokolenia będą stał w miejscu bezrob
                    > ocie
                    > > będzie rosło, rosło i rosło.
                    >
                    > zgadzam sie. jesli gdzies nalezy szczegolnie aktywnie dzialac to w dziedzinie
                    > przygotowania mlodych ludzi i usuwania im barier
                    >
                    > >
                    > >
                    > > >
                    > > > > > chcialbym byc dobrze zrozumianym. uwazam ze to wszystko jes
                    > t pie
                    > > kne a
                    > > > le
                    > > > > > malorolny z pacanowa nie da sobie rady w dziale marketingu
                    > lub i
                    > > nnowa
                    > > > cji
                    > > > > fabryk
                    > > > > > i
                    > > > > > detek.
                    > > > >
                    > > > >
                    > > > > A co z następnym pokoleniem?
                    > > >
                    > > > to jest doskonale pytanie i wielki problem. strukturalne bezrobocie m
                    > oze s
                    > > tac
                    > > > sie dziedziczne!!! tu wlasnie jest rola panstwa zeby chociaz nastepne
                    >
                    > > pokolenia
                    > > > mialy szanse
                    > >
                    > > Nie będzie dziedziczne, jeśli rynek będzie wmuszał jakościowe zmiany w
                    > > wykształceniu.
                    >
                    > nie wszystko da sie wymusic w ten sposob. czasem trzeba np czyms zastapic
                    wzorc
                    > e
                    > zyciowe rodzicow (kleska biadolenie eskapizm lub alkoholowo-kryminogenne)


                    tu zgoda, nie wszystko.
        • stefan4 Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! 02.04.04, 00:20
          katarsis:
          > Z Rajchmanem się nie zgodzę.
          [...]
          > Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj pracy
          > - a na inne wzrasta
          [...]
          > maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana przez
          > 11-tu specjalistów.

          Ja myślę, że tak najczęściej jest. Również na skalę pojedynczego człowieka.
          Najpierw kupujesz sobie samochód, żeby dojazdy do pracy krócej trwały. Potem
          kombinujesz, że możesz zamieszkać pod miastem, bo przecież samochód cię dowiezie
          do pracy. Potem inni kombinują tak samo, robią się korki i ta sama droga
          zajmuje Ci więcej czasu niż pierwotne dochodzenie na piechotę. Kupiłeś samochód
          po to, żeby zaoszczędzić czas, w tej roli nie sprawdził się wcale, natomiast
          podwyższył jakość Twojego miejsca zamieszkania.

          Ponieważ za drogo nas kosztuje siła robocza, sprawiamy sobie maszynę, zwalniamy
          100 robotników niewykwalifikowanych po 1000zł/miesiąc, zatrudniamy 10
          wyszkolonych operatorów tej maszyny po 1200zł/miesiąc. W ten sposób koszty
          pracy spadają ze 100tys.zł/miesiąc do 12 tys.zł/miesiąc. Produkujemy taniej,
          więc popyt nam rośnie; żeby go zaspokoić, kupujemy jeszcze 9 takich maszyn i do
          każdej zatrudniamy po 10 operatorów po 1200zł/miesiąc. Koszt pracy wzrasta do
          120tys.zł/miesiąc. Tak jak samochód, mechanizacja nie spełniła nadziei na
          oszczędności na kosztach pracy, ale przyniosła dochody, o których początkowo nie
          myśleliśmy.

          Gdybyśmy mieli wykształcenie ekonomiczne, to byśmy pomyśleli...

          - Stefan
          • katarsis Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! 02.04.04, 00:32
            stefan4 napisał:

            > katarsis:
            > > Z Rajchmanem się nie zgodzę.
            > [...]
            > > Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj p
            > racy
            > > - a na inne wzrasta
            > [...]
            > > maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana prze
            > z
            > > 11-tu specjalistów.
            >
            > Ja myślę, że tak najczęściej jest. Również na skalę pojedynczego człowieka.
            > Najpierw kupujesz sobie samochód, żeby dojazdy do pracy krócej trwały. Potem
            > kombinujesz, że możesz zamieszkać pod miastem, bo przecież samochód cię
            dowiezi
            > e
            > do pracy. Potem inni kombinują tak samo, robią się korki i ta sama droga
            > zajmuje Ci więcej czasu niż pierwotne dochodzenie na piechotę. Kupiłeś
            samochó
            > d
            > po to, żeby zaoszczędzić czas, w tej roli nie sprawdził się wcale, natomiast
            > podwyższył jakość Twojego miejsca zamieszkania.
            >
            > Ponieważ za drogo nas kosztuje siła robocza, sprawiamy sobie maszynę,
            zwalniamy
            > 100 robotników niewykwalifikowanych po 1000zł/miesiąc, zatrudniamy 10
            > wyszkolonych operatorów tej maszyny po 1200zł/miesiąc. W ten sposób koszty
            > pracy spadają ze 100tys.zł/miesiąc do 12 tys.zł/miesiąc. Produkujemy taniej,
            > więc popyt nam rośnie; żeby go zaspokoić, kupujemy jeszcze 9 takich maszyn i
            do
            > każdej zatrudniamy po 10 operatorów po 1200zł/miesiąc. Koszt pracy wzrasta do
            > 120tys.zł/miesiąc. Tak jak samochód, mechanizacja nie spełniła nadziei na
            > oszczędności na kosztach pracy, ale przyniosła dochody, o których początkowo
            ni
            > e
            > myśleliśmy.
            >
            > Gdybyśmy mieli wykształcenie ekonomiczne, to byśmy pomyśleli...
            >
            > - Stefan

            I dlatego Stefan zapobiegliwie dojeżdża do pracy na rowerze :)
            Chcesz przechytrzyć ten system???

          • bush_w_wodzie tak mialo byc a jest... 02.04.04, 00:44
            stefan4 napisał:
            >
            > Ponieważ za drogo nas kosztuje siła robocza, sprawiamy sobie maszynę,
            zwalniamy
            > 100 robotników niewykwalifikowanych po 1000zł/miesiąc, zatrudniamy 10
            > wyszkolonych operatorów tej maszyny po 1200zł/miesiąc. W ten sposób koszty
            > pracy spadają ze 100tys.zł/miesiąc do 12 tys.zł/miesiąc.

            to bylo latwe

            > Produkujemy taniej, więc popyt nam rośnie; żeby go zaspokoić, kupujemy jeszcze
            9 takich maszyn i do
            > każdej zatrudniamy po 10 operatorów po 1200zł/miesiąc.

            okazalo sie ze z tych 100 operatorow 50 jest do niczego i wyrzucamy do szeregu
            bezrobotnych. w dodatku nasza produkcja wypiera towary innych i w 5 innych
            miastach upadaja firmy ktore zwalniaja po 100 robotnikow. niektorych by se dalo
            wyszkolic ale niestety nie stac ich na dojazdy lub na mieszkania w naszym
            miescie. popyt nie bardzo chce rosnac bo ludzie nie maja pracy i nie maja za co
            kupic nawet tych tanszych towarow. zmowien starczy na 3 maszyny, zwalniamy
            kolejnych 20 operatorow. bezrobodni wybieraja tradzinskiego na premiera.
            tradzinksi upanstwawia nam maszyne a nas pakuje do ciupy.

            • maksimum Re: tak mialo byc a jest...NIE ZALICZYLES 02.04.04, 00:48
              bush_w_wodzie napisał:

              > stefan4 napisał:
              >
              > > bush_w_wodzie:
              > > > a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez blednego
              > kola
              > > typu
              > > > co to gruby? ten obok chudego.
              > >
              > > To może ja spróbuję, ale proszę o wyrozumiałość, bo nie byłem szkolony w
              > > ekonomii. Dlatego podam dwie odpowiedzi sprzeczne ze sobą a Ty powiedz, k
              > tóra
              > > Ci się bardziej podoba.
              > >
              > > Odpowiedź 1 (przypuszczam, że bliższa podręcznikowej):
              > > Nie ma żadnych słabych lub silnych walut, natomiast mogą być waluty słabną
              > ce
              > lu
              > > b
              > > wzmacniające się. Jeśli waluta A słabnie a waluta B wzmacnia się, a nastę
              > pnie
              > > się ustabilizują, to na końcu procesu obie są tak samo mocne.
              > >
              > > Odpowiedź 2 (bliższa rozumieniu potocznemu):
              > > Waluta jest słaba, jeśli ludzie nie chcą jej przyjmować po oficjalnym kurs
              > ie.
              > > Powody mogą być różne, na przykład powszechne oczekiwanie, że osłabnie; al
              > bo
              > > jakieś ograniczenia w jej wymienialności, lub trudności z użyciem do zakup
              > u
              > > pewnych dóbr (jak polska złotówka przed 1989).
              > >
              > > Zaliczyłem?
              > >
              >
              > pewnie ale to dopiero poczatek. no i nie wiem co ci po moim zaliczeniu
              >
              > ktora odpowiedz mi sie bardziej podoba? druga. ale to bez znaczenia bo na
              >razie jestesmy dopiero na etapie definicji

              Nie zaliczyles.
              Druga definicja nie wchodzi w rachube,bo zlotowka wtedy nie byla wymienialna.
              • bush_w_wodzie co to jakies animozje 02.04.04, 00:59
                to sie czesto zdarza jak kompetencji brak a trzeba zdyscyplinowac mlodziez

                maksimum napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                > > stefan4 napisał:
                > >
                > > > bush_w_wodzie:
                > > > > a wiec sprobuj najpierw napisac definicje slabej waluty bez bled
                > nego
                > > kola
                > > > typu
                > > > > co to gruby? ten obok chudego.
                > > >
                > > > To może ja spróbuję, ale proszę o wyrozumiałość, bo nie byłem szkolon
                > y w
                > > > ekonomii. Dlatego podam dwie odpowiedzi sprzeczne ze sobą a Ty powie
                > dz, k
                > > tóra
                > > > Ci się bardziej podoba.
                > > >
                > > > Odpowiedź 1 (przypuszczam, że bliższa podręcznikowej):
                > > > Nie ma żadnych słabych lub silnych walut, natomiast mogą być waluty s
                > łabną
                > > ce
                > > lu
                > > > b
                > > > wzmacniające się. Jeśli waluta A słabnie a waluta B wzmacnia się, a
                > nastę
                > > pnie
                > > > się ustabilizują, to na końcu procesu obie są tak samo mocne.
                > > >
                > > > Odpowiedź 2 (bliższa rozumieniu potocznemu):
                > > > Waluta jest słaba, jeśli ludzie nie chcą jej przyjmować po oficjalnym
                > kurs
                > > ie.
                > > > Powody mogą być różne, na przykład powszechne oczekiwanie, że osłabni
                > e; al
                > > bo
                > > > jakieś ograniczenia w jej wymienialności, lub trudności z użyciem do
                > zakup
                > > u
                > > > pewnych dóbr (jak polska złotówka przed 1989).
                > > >
                > > > Zaliczyłem?
                > > >
                > >
                > > pewnie ale to dopiero poczatek. no i nie wiem co ci po moim zaliczeniu
                > >
                > > ktora odpowiedz mi sie bardziej podoba? druga. ale to bez znaczenia bo na
                > >razie jestesmy dopiero na etapie definicji
                >
                > Nie zaliczyles.
                > Druga definicja nie wchodzi w rachube,bo zlotowka wtedy nie byla wymienialna.

                nie plec prosze bo juz po polnocy. slaba waluta w tym zanczeniu to waluta
                podlegajaca duzej inflacji i wymienialnosc ma tu malo do rzeczy. slaba czyli
                niegodna zaufania.
                • maksimum Re: co to jakies animozje SLABA WALUTA 02.04.04, 01:19
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > nie plec prosze bo juz po polnocy. slaba waluta w tym zanczeniu to waluta
                  > podlegajaca duzej inflacji i wymienialnosc ma tu malo do rzeczy. slaba czyli
                  > niegodna zaufania.

                  To jest definicja stosowana przez ekonomistow europejskich i popatrz jak sie ma
                  ona do rzeczywistosci.
                  Inflacja w Stanach jest nizsza niz w EU a wartosc dolara spadla w stosunku do
                  euro.

                  Walute musisz porownac do innej waluty,by moc powiedziec,czy slabnie czy sie
                  wzmacnia.
                  Poziom inflacji w porownywaniu euro i dolara praktycznie nic ci nie mowi.
                  To porownanie chudego z grubym bylo lepsze.
                  • bush_w_wodzie chetnie poloze glowe 02.04.04, 01:29
                    maksimum napisał:

                    pod topor twojej nabytej elokwencji ale wrocmy juz do mojego pytania:
                    czy oslabiac trzeba ciagle czy raz wystarczy.

                    > To jest definicja stosowana przez ekonomistow europejskich i popatrz jak sie
                    ma
                    >
                    > ona do rzeczywistosci.
                    > Inflacja w Stanach jest nizsza niz w EU a wartosc dolara spadla w stosunku do
                    > euro.
                    >
                    > Walute musisz porownac do innej waluty,by moc powiedziec,czy slabnie czy sie
                    > wzmacnia.
                    > Poziom inflacji w porownywaniu euro i dolara praktycznie nic ci nie mowi.
                    > To porownanie chudego z grubym bylo lepsze.

                    przy inflacji ponizej 5% nie mowi sie przeciez o slabej walucie. porownywanie
                    dwu walut da ci tylko miare zmiany sily a nie miare sily
              • stefan4 Re: tak mialo byc a jest...NIE ZALICZYLES 02.04.04, 01:01
                maksimum:
                > Druga definicja nie wchodzi w rachube,bo zlotowka wtedy nie byla wymienialna.

                Dawno z Polski wyjechałeś i już nie pamiętasz słowa ,,cinkciarz'', prawda? Ani
                ogłoszeń ,,kupię bony''? Była wymienialna, tyle że nie przez oficjalnie
                zarejestrowane banki i po wariackich kursach nie odzwierciedlających zwykłej
                siły nabywczej tylko stosunek cen samochodów dodatkowo obciążony kosztem
                nielegalności takich operacji.

                Maksimum, nie stosuj takich uproszczonych formułek do analizy zjawisk
                społecznych albo gospodarczych. To są skomplikowane organizmy i działają wg
                własnych praw niezawsze zgodnych z ustawami. Nawet komunistyczny reżim nie mógł
                skutecznie zarządzić, że deszcz spadnie do góry albo że za złotówki nie kupi się
                dolara.

                - Stefan
            • stefan4 Re: tak mialo byc a jest... 02.04.04, 01:18
              bush_w_wodzie:
              > okazalo sie ze z tych 100 operatorow 50 jest do niczego i wyrzucamy do szeregu
              > bezrobotnych. w dodatku nasza produkcja wypiera towary innych i w 5 innych
              > miastach upadaja firmy ktore zwalniaja po 100 robotnikow.
              [...]

              Tak też bywa. Ja przedstawiłem jeden scenariusz (czy może ilustrację do
              scenariusza Katarsis), Ty przestawiłeś inny przeciwny. Teraz pytanie
              zasadnicze: która z tych rzeczy zdarza się częściej?

              Gdyby postęp technologiczny miał ogólną skłonność do zwiększania bezrobocia, to
              ono miałoby skłonność do stałego wzrastania. Przynajmniej od połowy XVIII wieku
              bezrobocie powinno tylko rosnąć i rosnąć. Tymczasem ono rośnie i maleje, ale
              nie widać wyraźnego trendu do jego zwiększania.

              Przyczyna jest chyba dosyć oczywista: rosnąca produkcja ciągle znajduje zbyt, bo
              nasze apetyty ciągle wzrastają. Zużywamy coraz więcej coraz bardziej
              skomplikowanych przedmiotów i usług. Czy istnieje jakaś naturalna granica na
              taki wzrost apetytów, tego nie wiem. Jeśli istnieje, to wzrost się załamie i
              postęp techniczny stanie się prawdziwym wrogiem zatrudnienia. Ale na razie nie
              wygląda na to, żeby to już się stało.

              Czy się bardzo mylę?

              - Stefan
              • bush_w_wodzie nic a nic 02.04.04, 01:24
                stefan4 napisał:

                > bush_w_wodzie:
                > > okazalo sie ze z tych 100 operatorow 50 jest do niczego i wyrzucamy do sze
                > regu
                > > bezrobotnych. w dodatku nasza produkcja wypiera towary innych i w 5 innych
                > > miastach upadaja firmy ktore zwalniaja po 100 robotnikow.
                > [...]
                >
                > Tak też bywa. Ja przedstawiłem jeden scenariusz (czy może ilustrację do
                > scenariusza Katarsis), Ty przestawiłeś inny przeciwny. Teraz pytanie
                > zasadnicze: która z tych rzeczy zdarza się częściej?

                to zalezy w ktorej czesci swiata

                > Gdyby postęp technologiczny miał ogólną skłonność do zwiększania bezrobocia,
                to
                > ono miałoby skłonność do stałego wzrastania. Przynajmniej od połowy XVIII
                wiek
                > u
                > bezrobocie powinno tylko rosnąć i rosnąć. Tymczasem ono rośnie i maleje, ale
                > nie widać wyraźnego trendu do jego zwiększania.

                zgadzam sie. a jednak pracujemy chyba coraz mniej w proporcji do dlugosci zycia.
                co wiecej - to dobrze. moj message jest taki - w okresach wyjatkow szybkiego
                wzrostu wydajnosci (rewolucje technologiczne czy tez szybka modernizacja
                gospodarki) czesto wystepuje wzrost bezrobocia - niedlugi - trwajacy na przyklad
                10 lat.


                > Przyczyna jest chyba dosyć oczywista: rosnąca produkcja ciągle znajduje zbyt,
                b
                > o
                > nasze apetyty ciągle wzrastają. Zużywamy coraz więcej coraz bardziej
                > skomplikowanych przedmiotów i usług.

                oczywiscie to swinta prowda

                > Czy istnieje jakaś naturalna granica na
                > taki wzrost apetytów, tego nie wiem. Jeśli istnieje, to wzrost się załamie i
                > postęp techniczny stanie się prawdziwym wrogiem zatrudnienia. Ale na razie
                nie
                > wygląda na to, żeby to już się stało.
                >
                > Czy się bardzo mylę?
                >
                tytulowe nic a nic
          • Gość: t1s Re: Wzrost gospodarczy to wzrost bezrobocia! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 00:57
            stefan4 napisał:

            > katarsis:
            > > Z Rajchmanem się nie zgodzę.
            > [...]
            > > Obserwując te tendencje widać, że spada zapotrzebowanie na pewien rodzaj p
            > racy
            > > - a na inne wzrasta
            > [...]
            > > maszyna która zastępuje pracę 10-ciu pracowników musi być obsługiwana prze
            > z
            > > 11-tu specjalistów.
            >
            > Ja myślę, że tak najczęściej jest. Również na skalę pojedynczego człowieka.
            > Najpierw kupujesz sobie samochód, żeby dojazdy do pracy krócej trwały. Potem
            > kombinujesz, że możesz zamieszkać pod miastem, bo przecież samochód cię
            dowiezi
            > e
            > do pracy. Potem inni kombinują tak samo, robią się korki i ta sama droga
            > zajmuje Ci więcej czasu niż pierwotne dochodzenie na piechotę. Kupiłeś samochó
            > d
            > po to, żeby zaoszczędzić czas, w tej roli nie sprawdził się wcale, natomiast
            > podwyższył jakość Twojego miejsca zamieszkania.
            >
            > Ponieważ za drogo nas kosztuje siła robocza, sprawiamy sobie maszynę,
            zwalniamy
            > 100 robotników niewykwalifikowanych po 1000zł/miesiąc, zatrudniamy 10
            > wyszkolonych operatorów tej maszyny po 1200zł/miesiąc. W ten sposób koszty
            > pracy spadają ze 100tys.zł/miesiąc do 12 tys.zł/miesiąc. Produkujemy taniej,
            > więc popyt nam rośnie; żeby go zaspokoić, kupujemy jeszcze 9 takich maszyn i
            do
            > każdej zatrudniamy po 10 operatorów po 1200zł/miesiąc. Koszt pracy wzrasta do
            > 120tys.zł/miesiąc. Tak jak samochód, mechanizacja nie spełniła nadziei na
            > oszczędności na kosztach pracy, ale przyniosła dochody, o których początkowo
            ni
            > e
            > myśleliśmy.


            I tak właśnie jest. Postęp technologiczny, niższe koszty (bo liczy się na
            jednostkę wytworzonego towaru), niższa cena, większy popyt. A popyt wiadomo
            stmuluje wzrost zatrudnienia.
            Więc wzrost bezrobocia występuje tylko w krótkim okresie czasu. I to tylko w
            gospodarkach zamkniętch na inne. Takich już teraz praktcznie nie ma, więc jeśli
            państwo nie ma dostępu do nowych technologii zostaje zalane tanim importem z
            kraju gdzie takie są powszechne. I dopiero wtedy szykuje się bezrobocie.
            • rolotomasi Wzrost gospodarczy to złożona sprawa 02.04.04, 01:21
              Nie czytałem wszystkiego, ale jedno mną szarpło, więc i piszę>>
              Temu nickowi, co mierzy wrost gospodarczy poprawą wydajności proponuję przykład
              z krajów OPEC-u: O ile % wzrośnie PNB przy zwiększeniu wydobycia dziennego ropy
              naftowej o 100 tys baryłek ropy/doba.
              Dla ułatwienia dodam, że obecne wydobycie wynosi 1mln barrets/doba, ceny stałe
              35us$/barret.
              w razie potrzeby podaję >>
              www.opec.org/
              • maksimum Re: Wzrost gospodarczy to złożona sprawa 02.04.04, 01:35
                rolotomasi napisał:

                > Nie czytałem wszystkiego, ale jedno mną szarpło, więc i piszę>>
                > Temu nickowi, co mierzy wrost gospodarczy poprawą wydajności proponuję
                przykład
                > z krajów OPEC-u: O ile % wzrośnie PNB przy zwiększeniu wydobycia dziennego
                ropy naftowej o 100 tys baryłek ropy/doba.
                > Dla ułatwienia dodam, że obecne wydobycie wynosi 1mln barrets/doba, ceny stałe
                > 35us$/barret.
                > w razie potrzeby podaję >>
                > www.opec.org/

                To jest ciekawy przyklad,bo wskazywalby na to,ze wzrost wydobycia ropy przez
                kraje OPEC jest w ich wlasnym interesie.
              • rolotomasi Re: Wzrost gospodarczy to złożona sprawa 08.04.04, 22:16
                "Dla ułatwienia dodam, że obecne wydobycie wynosi 1mln barrets/doba,"

                Tak jak zauważyłem poprzednio, niewielu tu jest fachmanów od ekonomi.
                Była okazja - za friko, wykazać się wiedzą, wziętą choćby ze strony telegazety,
                gdyż info o wydobyciu wynoszącym 1mln baryłek/doba było fałszywe. Jest 24,5mln/d
    • katarsis czyli zasadniczo 02.04.04, 02:02
      zarówno Stefan, Maciej, Buszujący, Tees, Rolo i mła zgadzamy się w tym, że
      wzrost wydajności pracy nie oznacza spadku bezrobocia.
      Z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście, ale to już jakieś coś.
      • Gość: t1s Re: czyli zasadniczo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 02:32
        katarsis napisała:

        > zarówno Stefan, Maciej, Buszujący, Tees, Rolo i mła zgadzamy się w tym, że
        > wzrost wydajności pracy nie oznacza spadku bezrobocia.


        Sam w sobie wzrost wydajności pracy oznacza wyższe bezrobocie.
        Ale Tobie chodzi chyba o efektywność produkcji?



        > Z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście, ale to już jakieś coś.
        • Gość: katarsis Re: czyli zasadniczo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 03:14
          Gość portalu: t1s napisał(a):

          > katarsis napisała:
          >
          > > zarówno Stefan, Maciej, Buszujący, Tees, Rolo i mła zgadzamy się w tym, że
          >
          > > wzrost wydajności pracy nie oznacza spadku bezrobocia.
          >
          >
          > Sam w sobie wzrost wydajności pracy oznacza wyższe bezrobocie.
          > Ale Tobie chodzi chyba o efektywność produkcji?
          >
          >
          >
          > > Z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście, ale to już jakieś coś.

          Tak, chodziło mi o to. Ale jak zastanawiam się nad wydajnością, to dochodzę do
          tych samych wniosków co z efektywnością. Większa wydajność to większa
          oszczędność też w końcu. zawsze jakieś lepiej.
          pzdr
          dbrnc
          • Gość: t1s Re: czyli zasadniczo IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.04.04, 03:23
            Gość portalu: katarsis napisał(a):

            > Gość portalu: t1s napisał(a):
            >
            > > katarsis napisała:
            > >
            > > > zarówno Stefan, Maciej, Buszujący, Tees, Rolo i mła zgadzamy się w ty
            > m, że
            > >
            > > > wzrost wydajności pracy nie oznacza spadku bezrobocia.
            > >
            > >
            > > Sam w sobie wzrost wydajności pracy oznacza wyższe bezrobocie.
            > > Ale Tobie chodzi chyba o efektywność produkcji?
            > >
            > >
            > >
            > > > Z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście, ale to już jakieś coś.
            >
            > Tak, chodziło mi o to. Ale jak zastanawiam się nad wydajnością, to dochodzę
            do
            > tych samych wniosków co z efektywnością. Większa wydajność to większa
            > oszczędność też w końcu. zawsze jakieś lepiej.

            Tak, ale oszczędność tylko i wyłącznie na pracownikach.

            > pzdr

            To ja bez skrótów:)
            pozdrawiam

            > dbrnc

            i dobranoc
            • Gość: katarsis Re: czyli zasadniczo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 03:29
              Gość portalu: t1s napisał(a):

              > Gość portalu: katarsis napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: t1s napisał(a):
              > >
              > > > katarsis napisała:
              > > >
              > > > > zarówno Stefan, Maciej, Buszujący, Tees, Rolo i mła zgadzamy się
              > w ty
              > > m, że
              > > >
              > > > > wzrost wydajności pracy nie oznacza spadku bezrobocia.
              > > >
              > > >
              > > > Sam w sobie wzrost wydajności pracy oznacza wyższe bezrobocie.
              > > > Ale Tobie chodzi chyba o efektywność produkcji?
              > > >
              > > >
              > > >
              > > > > Z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście, ale to już jakieś coś.
              > >
              > > Tak, chodziło mi o to. Ale jak zastanawiam się nad wydajnością, to dochodz
              > ę
              > do
              > > tych samych wniosków co z efektywnością. Większa wydajność to większa
              > > oszczędność też w końcu. zawsze jakieś lepiej.
              >
              > Tak, ale oszczędność tylko i wyłącznie na pracownikach.

              No i to może się pomyliło. W każdym razie pisząc o wydajności mam na myśli nie
              powielanie tych samych czynności wskutek błędnego zarządzania np. jak w
              urzędach chociażby. Czy to już jest efektywność.

              No to bez skrótów śpij dobrze. Ciekawe jak się czujesz bez piórek, czy aby Ci
              nie za zimno?


              >
              > > pzdr
              >
              > To ja bez skrótów:)
              > pozdrawiam
              >
              > > dbrnc
              >
              > i dobranoc
              • Gość: t1s Re: czyli zasadniczo IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.04.04, 03:36
                Gość portalu: katarsis napisał(a):


                > No i to może się pomyliło. W każdym razie pisząc o wydajności mam na myśli
                nie
                > powielanie tych samych czynności wskutek błędnego zarządzania np. jak w
                > urzędach chociażby. Czy to już jest efektywność.


                Cholera wie, w każdm razie nie jest marnotrawstwem:)


                > No to bez skrótów śpij dobrze. Ciekawe jak się czujesz bez piórek, czy aby Ci
                > nie za zimno?

                Najwżej jakiś zgrzebny wór założe.
                • maksimum Re: czyli zasadniczo 02.04.04, 07:31
                  Gość portalu: t1s napisał(a):

                  > Gość portalu: katarsis napisał(a):
                  >
                  >
                  > > No i to może się pomyliło. W każdym razie pisząc o wydajności mam na myśli
                  >
                  > nie powielanie tych samych czynności wskutek błędnego zarządzania np. jak w
                  > > urzędach chociażby. Czy to już jest efektywność.
                  >
                  >
                  > Cholera wie, w każdm razie nie jest marnotrawstwem:)
                  >
                  >
                  > > No to bez skrótów śpij dobrze. Ciekawe jak się czujesz bez piórek, czy aby
                  > Ci nie za zimno?
                  >
                  > Najwżej jakiś zgrzebny wór założe.

                  Tylko na chwile ja z oka spuszcze i juz za chlopami sie rozglada!

    • Gość: axx Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be IP: 207.191.236.* 02.04.04, 07:17
      Takiej recepty po prostu nie ma. USA maja wszystkie technologie, jest duzy wzrost produkcji,bezrobocie nieznacznie ...wzroslo i to w sytuacji
      gdy USA prowadza wojne i duzo wydaja. Co jest tego przyczyna? Jest tylko jedna. Zbyt duze obciazenie pracodawcy kosztami dodatkowymi a w szczegolnosci
      kosztami ubezpieczen. Zatem duze przedsiebiorstwa jak np.Ford likwiduja produkcje lub przenosza ja do np.Chin. Ford glowny zysk zarabia z dzialalnosci
      finansowej jak udzielanie kredytu,karty kredytowe i inne. Toyota inwestuje w biotechnologie. Samochody to juz historia. Dlaczego one to tobia
      i kto jest winien? Winne sa roznej masci organizacje zawodowe ktore jakoby bronia interesow pracownikow. Sa niestety malo elastyczne
      ,ludzi nie mozna zwalniac bo jest to w umowach itd. Zwiazki zawodowe musza byc zlamane a jezeli to jest niemozliwe firmy wyeksportuja miejsca pracy.
      Kapital nie kieruje sie zadnymi uczuciami. Jest bezwzgledny. I sytuacja jest teraz taka ze amerykanie nie maja pracy i miec nie beda. Bo przeciez nie wszyscy
      beda obslugiwac komputery. Zatem praca w Macu lub podobnym businessie. USA sa jeszcze w yym korzystnym polozeniu ze swiat inwestuje w USA
      kazdego roku sporo miliardow i miejsca powstaja ale w nowoczesnych dziedzinach o minimalnym zatrudnieniu i to fachowcow.
      Dla Polski prognozy nie sa korzystne. W Polsce miejsca pracy moga byc wykreowane tylko w drodze inwestycji. Zatem jakie przemysly?
      Te same czy inne? Jezeli nowe to Polska nie posiada bazy do high-technology. To zajmie kilkanascie lat. Sprawa sama sie rozwiaze. Czesc wyjedzie,
      czesc pojdzie na emeryture, zadnego przemyslu nie bedzie tylko rolnictwo . Na przykladzie bylej NRD widac wszystko co trzeba zrobic,ile to kosztuje i jak dlugo trwa.
      Zatem bezrobocie w polsce bedzie sie utrzymywac na tym samym poziomie.
    • bush_w_wodzie maksiu 02.04.04, 15:42
      co z ta waluta nie odpowiedziales. czy ma slabnac raz a dobrze czy tez moze
      ciagle. ja rozumiem ze masz klopoty z wyjasnieniem tego co napisales ale miales
      juz chyba wystarczajaco duzo czasu i zaraz pomysle ze nie wiesz co piszesz
      • maksimum Re: maksiu 02.04.04, 15:55
        bush_w_wodzie napisał:

        > co z ta waluta nie odpowiedziales. czy ma slabnac raz a dobrze czy tez moze
        > ciagle. ja rozumiem ze masz klopoty z wyjasnieniem tego co napisales ale
        miales
        > juz chyba wystarczajaco duzo czasu i zaraz pomysle ze nie wiesz co piszesz

        Wyjasnienie jest bardzo proste i daje je zycie,a ty zdaje sie go nie
        obserwujesz.
        Przyjrzyj sie wiec dolarowi.
        Spadek ma byc spokojny i systematyczny,zeby nie dawac za duzo powodow
        kapitalowi zagranicznemu kupowania amerykanskich assets.
        • bush_w_wodzie hle hle 02.04.04, 16:05
          maksimum napisał:

          no dobrze ze wreszciw wydusiles ze waluta ma wg ciebie stale slabnac w stosunku
          do walut partnerow handlowych w tempie przynajmniej kilka procent rocznie.
          teraz napisz jak to osiagnac i jakie z tego pozytki jeszcze raz bo to co ponizej
          to tronca pomyleniem przyczyn ze skutkami

          >
          > Wyjasnienie jest bardzo proste i daje je zycie,a ty zdaje sie go nie
          > obserwujesz.
          > Przyjrzyj sie wiec dolarowi.
          > Spadek ma byc spokojny i systematyczny,zeby nie dawac za duzo powodow
          > kapitalowi zagranicznemu kupowania amerykanskich assets.

          tymczasem efekt bylby wrecz odwrotny bo wlasnie te assets sie niezle sprzedaja
          czyli to nie o to chodzi
          • maksimum Re: hle hle ZNOWU NIC NIE ROZUMIESZ ! 02.04.04, 16:24
            bush_w_wodzie napisał:

            > maksimum napisał:
            >
            > no dobrze ze wreszciw wydusiles ze waluta ma wg ciebie stale slabnac w
            stosunku
            > do walut partnerow handlowych w tempie przynajmniej kilka procent rocznie.
            > teraz napisz jak to osiagnac i jakie z tego pozytki jeszcze raz bo to co
            >ponizej to tronca pomyleniem przyczyn ze skutkami

            A czego nie rozumiesz,ze sie zapytam?
            Przeciez to jest dokladnie to samo:"spokojny i systematyczny".

            > > Wyjasnienie jest bardzo proste i daje je zycie,a ty zdaje sie go nie
            > > obserwujesz.
            > > Przyjrzyj sie wiec dolarowi.
            > > Spadek ma byc spokojny i systematyczny,zeby nie dawac za duzo powodow
            > > kapitalowi zagranicznemu kupowania amerykanskich assets.
            >
            > tymczasem efekt bylby wrecz odwrotny bo wlasnie te assets sie niezle sprzedaja
            > czyli to nie o to chodzi

            Znowu nie kontaktujesz!
            Maja sie sprzedawac wystarczajaco,a nie bardzo dobrze,bo wtedy dolar by wzrosl.
            Nie mozesz tej swojej zolci sie gdzies na boczku pozbyc,to lepiej by ci do
            glowy wchodzilo?
            • bush_w_wodzie nie rozumiem bo sie krecisz 02.04.04, 16:51
              maksimum napisał:
              >
              > > teraz napisz jak to osiagnac i jakie z tego pozytki jeszcze raz bo to co
              > >ponizej to tronca pomyleniem przyczyn ze skutkami
              >
              > A czego nie rozumiesz,ze sie zapytam?
              > Przeciez to jest dokladnie to samo:"spokojny i systematyczny".

              ja tu wcale nie widze ani konkretnego sposobu realizacji ani tych pozytkow wiec
              mnie i wszystkim to uprzejmie wyjasnij co masz na mysli jesli cos naprawde masz



              > > > Wyjasnienie jest bardzo proste i daje je zycie,a ty zdaje sie go nie
              > > > obserwujesz.
              > > > Przyjrzyj sie wiec dolarowi.
              > > > Spadek ma byc spokojny i systematyczny,zeby nie dawac za duzo powodow
              >
              > > > kapitalowi zagranicznemu kupowania amerykanskich assets.
              > >
              > > tymczasem efekt bylby wrecz odwrotny bo wlasnie te assets sie niezle sprze
              > daja
              > > czyli to nie o to chodzi
              >
              > Znowu nie kontaktujesz!
              > Maja sie sprzedawac wystarczajaco,a nie bardzo dobrze,bo wtedy dolar by
              wzrosl.

              najpierw bylo ze dolar trzeba obnizac zeby sie assets nie sprzedawaly a teraz
              jest zeby tak zrobic zeby assets sie nie sprzedawaly bo dolar wzrosnie. cus mi
              sie zdaje ze to jest w kolo macieju

              > Nie mozesz tej swojej zolci sie gdzies na boczku pozbyc,to lepiej by ci do
              > glowy wchodzilo?

              nie tyle zolc ale krew mnie zalewa jak ktos nie wie o czym mowi i oczy mnie chce
              mydlic
              • maksimum SPADEK WARTOSCI WALUTY OBNIZA KOSZTY PRACY 02.04.04, 20:04
                bush_w_wodzie napisał:

                > maksimum napisał:
                > >
                > > > teraz napisz jak to osiagnac i jakie z tego pozytki jeszcze raz bo to
                > co
                > > >ponizej to tronca pomyleniem przyczyn ze skutkami
                > >
                > > A czego nie rozumiesz,ze sie zapytam?
                > > Przeciez to jest dokladnie to samo:"spokojny i systematyczny".
                >
                > ja tu wcale nie widze ani konkretnego sposobu realizacji ani tych pozytkow
                wiec mnie i wszystkim to uprzejmie wyjasnij co masz na mysli jesli cos naprawde
                >masz

                Kryzys jest dlatego,ze ludzie nie kupuja,a nie kupuja,bo nie maja kapusty.
                Jak im nie mozna kapuchy dorzucic,to trzeba obnizyc cene towaru.
                Zeby obnizyc cene towaru,trzeba obnizyc koszty pracy.
                Obnizka wartosci dolara w stos do euro jest wlasnie obnizka cen towarow oraz
                kosztow pracy w Ameryce w stos do towarow europejskich i japonskich.
                Jak wartosc dolara spada o 30%,to cena towaru amerykanskiego na rynku
                europejskim spada o 30%.
                Are You with me?


                > > > > Wyjasnienie jest bardzo proste i daje je zycie,a ty zdaje sie go
                > nie obserwujesz.
                > > > > Przyjrzyj sie wiec dolarowi.
                > > > > Spadek ma byc spokojny i systematyczny,zeby nie dawac za duzo po
                > wodow kapitalowi zagranicznemu kupowania amerykanskich assets.
                > > >
                > > > tymczasem efekt bylby wrecz odwrotny bo wlasnie te assets sie niezle
                > sprzedaja czyli to nie o to chodzi
                > >
                > > Znowu nie kontaktujesz!
                > > Maja sie sprzedawac wystarczajaco,a nie bardzo dobrze,bo wtedy dolar by
                > wzrosl.
                >
                > najpierw bylo ze dolar trzeba obnizac zeby sie assets nie sprzedawaly a teraz
                > jest zeby tak zrobic zeby assets sie nie sprzedawaly bo dolar wzrosnie. cus mi
                > sie zdaje ze to jest w kolo macieju

                Wlasnie o to chodzi,zeby nie bylo za jasne,bo wtedy EUropejczycy by to zalapali!
                Trzeba w mediach stworzyc taka paranoie,ze gospodarka USA jest na krawedzi
                bankructwa,to ludziska zaczna sie pozbywac dolarow i beda kupowac
                euro,szwajcary i zloto.
                Ludziska juz sie kapli,ze gospodarka USA rozwija sie dobrze,to trzeba
                Greenspanowi dac zapalenie pluc albo jeszcze gorzej.

                > > Nie mozesz tej swojej zolci sie gdzies na boczku pozbyc,to lepiej by ci do
                > > glowy wchodzilo?
                >
                > nie tyle zolc ale krew mnie zalewa jak ktos nie wie o czym mowi i oczy mnie
                >chce mydlic

                I to jest wlasnie cala taktyka!
                Utwierdzic ludzi w przekonaniu,ze EU ma sie bardzo dobrze i nie se tam baneckuja
                a zle wiesci nie rozchodza sie na caly swiat z Ameryki,zeby nam dolar sie nie
                umocnil.
                Bo gdybys zrozumial,to krew by z oczu odeszla i zaczalbys kupowac amerykanskie
                assets.
                • bush_w_wodzie SPADEK WARTOSCI WALUTY OBNIZA SILE NABYWCZA 03.04.04, 23:27
                  maksimum napisał:


                  > Kryzys jest dlatego,ze ludzie nie kupuja,a nie kupuja,bo nie maja kapusty.
                  > Jak im nie mozna kapuchy dorzucic,to trzeba obnizyc cene towaru.
                  > Zeby obnizyc cene towaru,trzeba obnizyc koszty pracy.

                  czyli zabrac ludziom kapuche

                  > Obnizka wartosci dolara w stos do euro jest wlasnie obnizka cen towarow oraz
                  > kosztow pracy w Ameryce w stos do towarow europejskich i japonskich.

                  zgadzam sie jest to forma protekcjonizmu ze wszystkimi tego skutkami

                  > Jak wartosc dolara spada o 30%,to cena towaru amerykanskiego na rynku
                  > europejskim spada o 30%.

                  owszem ale po pierwsze to jednorazowy numer po drugie spada takze sila nabywcza
                  amerykanow po trzecie moze dojsc do competitive devaluation i wreszcie jakos
                  niespodziewanie drozeje ropa

                  > Are You with me?

                  not really. probably i am ahead of you.

                  >
                  > Wlasnie o to chodzi,zeby nie bylo za jasne,bo wtedy EUropejczycy by to
                  zalapali
                  > !

                  nie wcisniesz mi takiego crapu

                  > Trzeba w mediach stworzyc taka paranoie,ze gospodarka USA jest na krawedzi
                  > bankructwa,to ludziska zaczna sie pozbywac dolarow i beda kupowac
                  > euro,szwajcary i zloto.

                  ja widze ze media bush i greenspan robia wszystko zeby sprawiac wrazenie ze jest
                  cukierkowo tylko ze ludziska tego nie czuja bo miejsca pracy im znikaja

                  > Ludziska juz sie kapli,ze gospodarka USA rozwija sie dobrze,to trzeba
                  > Greenspanowi dac zapalenie pluc albo jeszcze gorzej.

                  no maksiu nie rub z ludzi idiotow. jak by bylo tak swietnie to po co komu bylby
                  greenspan

                  >
                  > > > Nie mozesz tej swojej zolci sie gdzies na boczku pozbyc,to lepiej by
                  > ci do
                  > > > glowy wchodzilo?
                  > >
                  > > nie tyle zolc ale krew mnie zalewa jak ktos nie wie o czym mowi i oczy mni
                  > e
                  > >chce mydlic
                  >
                  > I to jest wlasnie cala taktyka!

                  mowic o rzeczach o ktorych sie nie ma pojecia? fakt caly bush.

                  > Utwierdzic ludzi w przekonaniu,ze EU ma sie bardzo dobrze i nie se tam
                  baneckuj
                  > a
                  > a zle wiesci nie rozchodza sie na caly swiat z Ameryki,zeby nam dolar sie nie
                  > umocnil.


                  jakie zle wiesci? przeciez sa same dobre. jako insider pewnie wiesz jakie sie
                  beda niedlugo rozchodzic... dobrze wiedziec

                  > Bo gdybys zrozumial,to krew by z oczu odeszla i zaczalbys kupowac amerykanskie
                  > assets.

                  czy mnie sie zdaje czy mnie chcesz odsprzedac swoje papiery?

                  z zasady oceniam przedsiebiorstwo pod katem przejzystosci jakosci kierownictwa i
                  wizji rozwoju. a wedlug ciebie ta firma usiluje oszukiwac o kierownictwie zdanie
                  mam wyrobione a wizja jest protekcjonizm. insider mnie sugeruje ze jest lepiej
                  niz mnie sie zdaje choc media i wladze robia propagande pro. cos mi sie zdaje ze
                  chcesz skozystac ze zwyzki dolara uplynnic towar i se kupic pare sztabek na
                  stare lata
                  • maksimum SPADEK WARTOSCI WALUTY OBNIZA SILE NABYWCZA 04.04.04, 00:08
                    bush_w_wodzie napisał:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    >
                    > > Kryzys jest dlatego,ze ludzie nie kupuja,a nie kupuja,bo nie maja kapusty.
                    > > Jak im nie mozna kapuchy dorzucic,to trzeba obnizyc cene towaru.
                    > > Zeby obnizyc cene towaru,trzeba obnizyc koszty pracy.
                    >
                    > czyli zabrac ludziom kapuche
                    >
                    > > Obnizka wartosci dolara w stos do euro jest wlasnie obnizka cen towarow or
                    > az
                    > > kosztow pracy w Ameryce w stos do towarow europejskich i japonskich.
                    >
                    > zgadzam sie jest to forma protekcjonizmu ze wszystkimi tego skutkami
                    >
                    > > Jak wartosc dolara spada o 30%,to cena towaru amerykanskiego na rynku
                    > > europejskim spada o 30%.
                    >
                    > owszem ale po pierwsze to jednorazowy numer po drugie spada takze sila
                    nabywcza
                    > amerykanow po trzecie moze dojsc do competitive devaluation i wreszcie jakos
                    > niespodziewanie drozeje ropa
                    >
                    > > Are You with me?
                    >
                    > not really. probably i am ahead of you.

                    Ahead of us,to jestescie TYLKO w bezrobociu.
                    Napisales,ze "spadek wartosci waluty obniza sile nabywcza" i wiem ze tego nie
                    rozumiesz,wiec sprobuj sobie wytlumaczyc w jaki sposob spadek wartosci waluty
                    ogranicza sile nabywcza.
                    Gdybys napisal,ze;
                    1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                    2-amerykanscy turysci nie wyjezdzaja do EU,a EUropejscy przyjezdzaja do USA
                    to bym widzial,ze cos rozumiesz.
                    Jesli Amerykanin ma 40 tys doll na Mercedesa,ale relacja doll/euro sie zmieni
                    to wtedy:
                    1-Mercedes musi obnizyc ceny w USA
                    2-Amerykanin kupi Lincolna,ktory jest lepszy i tanszy od Mercedesa
                    Sila nabywcza sie nie zmienia przy zmianie wartosci waluty,bo nikt nie musi
                    kupowac towarow drozejacych jak moze kupic tansze.
                    Jesliby w Stanach produkcja zadnych samochodow nie istniala,to wtedy
                    rzeczywiscie Mercedes moglby sobie pozwolic na ustalanie cen jakie chce i wtedy
                    rzeczywiscie przy spadku wartosci waluty obnizalaby sie sila nabywcza
                    konsumenta.

                    Nie wiem czemu caly czas piszesz o komunistycznej gospodarce sterowanej,gdzie
                    nie ma zadnego wyjscia,tylko sie powiesic,dokladnie tak jak w EU.

                    P.S. Dlaczego ja wychowalem sie w EUropie i nie przywiozlem ze soba "musu"
                    kopowania aut europejskich ?
                    • bush_w_wodzie Re: SPADEK WARTOSCI WALUTY OBNIZA SILE NABYWCZA 04.04.04, 00:35
                      maksimum napisał:

                      > > not really. probably i am ahead of you.
                      >
                      > Ahead of us,to jestescie TYLKO w bezrobociu.

                      czu zastosowales pluralis majestatis do mnie a pluralis modestiae do siebie czy
                      na odwrot? a moze wolisz zastapic niewygodna kwestie porownania dwu osob
                      porownaniem dwu grup osob?

                      > Napisales,ze "spadek wartosci waluty obniza sile nabywcza" i wiem ze tego nie
                      > rozumiesz,wiec sprobuj sobie wytlumaczyc w jaki sposob spadek wartosci waluty
                      > ogranicza sile nabywcza.

                      juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie kursu waluty jest
                      sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm. to znaczy ze utrudniasz
                      kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny crap. w konsekwencji
                      ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nabywcza spada.


                      > Gdybys napisal,ze;
                      > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu

                      wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu. jakby handel nie byl
                      korzystny to by usa mialy zamkniete granice wiec ograniczajanie importu bedace
                      ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowalem ci przekazac


                      > 2-amerykanscy turysci nie wyjezdzaja do EU,a EUropejscy przyjezdzaja do USA

                      nie wydaje mi sie zeby kursy walut byly az tak istotne przy turystyce
                      transatlantyckiej. na taka zwykle sie decyduja ludzie ktorzy poszukuja wrazen a
                      niekoniecznie chca oszczedzac

                      > to bym widzial,ze cos rozumiesz.
                      > Jesli Amerykanin ma 40 tys doll na Mercedesa,ale relacja doll/euro sie zmieni
                      > to wtedy:
                      > 1-Mercedes musi obnizyc ceny w USA
                      > 2-Amerykanin kupi Lincolna,ktory jest lepszy i tanszy od Mercedesa

                      jakby lin byl lepszy i tanszy to by sie mercedesy nie sprzedawaly w usa a
                      tymczasem nie ma z tym klopotow. zatem amerykanin bedzie sobie mogl pozwolic na
                      gorszy towar niz poprzednio. spalajacy wiecej bardziej awaryjny i mniej stylowy.

                      w dodatku jesli dolar spadnie to zysk ze sprzedazy lin-a za stala cene tez
                      spadnie. nie wierzysz?

                      > Sila nabywcza sie nie zmienia przy zmianie wartosci waluty,bo nikt nie musi
                      > kupowac towarow drozejacych jak moze kupic tansze.

                      ano tak to juz jest ze czasami musi bo nie ma wlasnych substytutow w
                      odpowiedniej ilosci lub odpowiedniej jakosci

                      > Jesliby w Stanach produkcja zadnych samochodow nie istniala,to wtedy
                      > rzeczywiscie Mercedes moglby sobie pozwolic na ustalanie cen jakie chce i
                      wtedy
                      >
                      > rzeczywiscie przy spadku wartosci waluty obnizalaby sie sila nabywcza
                      > konsumenta.

                      > Nie wiem czemu caly czas piszesz o komunistycznej gospodarce sterowanej,gdzie
                      > nie ma zadnego wyjscia,tylko sie powiesic,dokladnie tak jak w EU.


                      nie wiem o czym mowisz
                      >
                      > P.S. Dlaczego ja wychowalem sie w EUropie i nie przywiozlem ze soba "musu"
                      > kopowania aut europejskich ?

                      to dosyc naturalne zachowanie. w ktorym kraju eu sie wychowywales?
                      • maksimum CLA W EU A PROTEKCJONIZM -ZNOWU NIC NIE LAPIESZ 04.04.04, 00:54
                        bush_w_wodzie napisał:
                        > juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie kursu waluty jest
                        > sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm.

                        Cla zewnetrzne stosowane przez EU oraz zakaz sprzedawania zywnosci usprawnianej
                        genetycznie -TO JEST PROTEKCJONIZM.
                        Wartosc waluty jak wiesz ustalana jest przez rynek i nie ma tam
                        protekcjonizmu,chyba ze jak Japonia i EU skupuja dolary,zeby podniesc jego
                        wartosc,TO WTEDY JEST TO PROTEKCJONIZM.

                        > to znaczy ze utrudniasz
                        > kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny crap. w konsekwencji
                        > ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nabywcza spada.

                        Nie gorszy,tylko tanszy.
                        Mercedes jakosciowo jest gorszy od Lincolna.

                        > > Gdybys napisal,ze;
                        > > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                        >
                        > wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu.

                        Znowu sobie przeczysz.Przeczytaj jeszcze raz to co napisales.

                        > jakby handel nie byl korzystny to by usa mialy zamkniete granice wiec
                        ograniczajanie importu bedace
                        > ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowalem ci przekazac
                        >
                        >
                        > > 2-amerykanscy turysci nie wyjezdzaja do EU,a EUropejscy przyjezdzaja do USA
                        >
                        > nie wydaje mi sie zeby kursy walut byly az tak istotne przy turystyce
                        > transatlantyckiej. na taka zwykle sie decyduja ludzie ktorzy poszukuja wrazen
                        >a niekoniecznie chca oszczedzac

                        Lot z Londynu do Wloch moze byc drozszy niz z Londynu do NYC.

                        > > to bym widzial,ze cos rozumiesz.
                        > > Jesli Amerykanin ma 40 tys doll na Mercedesa,ale relacja doll/euro sie zmi
                        > eni to wtedy:
                        > > 1-Mercedes musi obnizyc ceny w USA
                        > > 2-Amerykanin kupi Lincolna,ktory jest lepszy i tanszy od Mercedesa
                        >
                        > jakby lin byl lepszy i tanszy to by sie mercedesy nie sprzedawaly w usa a
                        > tymczasem nie ma z tym klopotow. zatem amerykanin bedzie sobie mogl pozwolic
                        na gorszy towar niz poprzednio. spalajacy wiecej bardziej awaryjny i mniej
                        >stylowy

                        Powiedzmy sobie szczerze,ze o samochodach nie wiesz wiele!

                        > w dodatku jesli dolar spadnie to zysk ze sprzedazy lin-a za stala cene tez
                        > spadnie. nie wierzysz?

                        Bo czesci do Lincolna sa wykonywane w Niemczech?

                        > > Sila nabywcza sie nie zmienia przy zmianie wartosci waluty,bo nikt nie musi
                        > > kupowac towarow drozejacych jak moze kupic tansze.
                        >
                        > ano tak to juz jest ze czasami musi bo nie ma wlasnych substytutow w
                        > odpowiedniej ilosci lub odpowiedniej jakosci

                        Na najwiekszym rynku na swiecie nie ma substytutow?
                        Chyba to w polskiej ksiazce przeczytales!

                        > > Jesliby w Stanach produkcja zadnych samochodow nie istniala,to wtedy
                        > > rzeczywiscie Mercedes moglby sobie pozwolic na ustalanie cen jakie chce i
                        > wtedy rzeczywiscie przy spadku wartosci waluty obnizalaby sie sila nabywcza
                        > > konsumenta.
                        >
                        > > Nie wiem czemu caly czas piszesz o komunistycznej gospodarce sterowanej,gd
                        > zie nie ma zadnego wyjscia,tylko sie powiesic,dokladnie tak jak w EU.
                        >
                        >
                        > nie wiem o czym mowisz

                        Brak substytutow.

                        > > P.S. Dlaczego ja wychowalem sie w EUropie i nie przywiozlem ze soba "musu"
                        >
                        > > kopowania aut europejskich ?
                        >
                        > to dosyc naturalne zachowanie. w ktorym kraju eu sie wychowywales?

                        Dla mnie tak,bo sie potrafie dostosowac do zmieniajacego swiata,ale dla ciebie
                        nie bardzo,bo cytujesz stara polska mysl ekonomiczna.
                        • bush_w_wodzie tajemnica merca kto wie lepiej 04.04.04, 01:26
                          maksimum napisał:

                          > bush_w_wodzie napisał:
                          > > juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie kursu waluty j
                          > est
                          > > sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm.
                          >
                          > Cla zewnetrzne stosowane przez EU oraz zakaz sprzedawania
                          > zywnosci usprawnianej genetycznie -TO JEST PROTEKCJONIZM.

                          pierwsze tak drugie nie jest zagadieniem czysto ekonomicznym

                          > Wartosc waluty jak wiesz ustalana jest przez rynek i nie ma tam
                          > protekcjonizmu,chyba ze jak Japonia i EU skupuja dolary,zeby podniesc jego
                          > wartosc,TO WTEDY JEST TO PROTEKCJONIZM.

                          ebc praktycznie nie broni kursu euro choc politycy by tego chcieli

                          to jednak ty pisales ze usa specjalnie obniza kurs waluty. pozostaje mi zap[ytac
                          co miales wtedy na mysli (jesli..) bo tu mi piszesz ze to po prostu rynek co ma
                          zreszta rence i inne konczyny

                          >
                          > > to znaczy ze utrudniasz
                          > > kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny crap. w konsekwen
                          > cji
                          > > ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nabywcza spada.
                          >
                          > Nie gorszy,tylko tanszy.

                          jesli byl drozszy i sie sprzedawal to byl chyba lepszy dla pewnej grupy
                          konsumentow przynajmniej. i teraz ty mi piszesz ze wiesz lepiej od tych
                          konsumentow i ze oni nie mieli racji. na jakiej podstawie?

                          > Mercedes jakosciowo jest gorszy od Lincolna.
                          >

                          > > > Gdybys napisal,ze;
                          > > > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                          > >
                          > > wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu.
                          >
                          > Znowu sobie przeczysz.Przeczytaj jeszcze raz to co napisales.
                          >

                          nie ma sprzecznosci. sproboj pomyslec.


                          > > jakby handel nie byl korzystny to by usa mialy zamkniete granice wiec
                          > ograniczajanie importu bedace
                          > > ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowalem ci przekaza
                          > c
                          > >

                          nic tutaj? to ciekawe bo to chyba najciekawszy moment

                          > >
                          > > > 2-amerykanscy turysci nie wyjezdzaja do EU,a EUropejscy przyjezdzaja
                          > do USA
                          > >
                          > > nie wydaje mi sie zeby kursy walut byly az tak istotne przy turystyce
                          > > transatlantyckiej. na taka zwykle sie decyduja ludzie ktorzy poszukuja wra
                          > zen
                          > >a niekoniecznie chca oszczedzac
                          >
                          > Lot z Londynu do Wloch moze byc drozszy niz z Londynu do NYC.
                          >

                          ale my lubimy jezdzic autami przez chunel. to very exciting od 11 marca

                          > > > to bym widzial,ze cos rozumiesz.
                          > > > Jesli Amerykanin ma 40 tys doll na Mercedesa,ale relacja doll/euro si
                          > e zmi
                          > > eni to wtedy:
                          > > > 1-Mercedes musi obnizyc ceny w USA
                          > > > 2-Amerykanin kupi Lincolna,ktory jest lepszy i tanszy od Mercedesa
                          > >
                          > > jakby lin byl lepszy i tanszy to by sie mercedesy nie sprzedawaly w usa a
                          > > tymczasem nie ma z tym klopotow. zatem amerykanin bedzie sobie mogl pozwol
                          > ic
                          > na gorszy towar niz poprzednio. spalajacy wiecej bardziej awaryjny i mniej
                          > >stylowy
                          >
                          > Powiedzmy sobie szczerze,ze o samochodach nie wiesz wiele!
                          >

                          no to mi wytlumacz skad sukcesy merca i beemki w usa

                          > > w dodatku jesli dolar spadnie to zysk ze sprzedazy lin-a za stala cene tez
                          > > spadnie. nie wierzysz?
                          >
                          > Bo czesci do Lincolna sa wykonywane w Niemczech?

                          to jeden z powodow ze praktycznie nie ma dzisiaj skomplikowanych produktow
                          narodowych ale nie jedyny


                          > > > Sila nabywcza sie nie zmienia przy zmianie wartosci waluty,bo nikt ni
                          > e musi
                          > > > kupowac towarow drozejacych jak moze kupic tansze.
                          > >
                          > > ano tak to juz jest ze czasami musi bo nie ma wlasnych substytutow w
                          > > odpowiedniej ilosci lub odpowiedniej jakosci
                          >
                          > Na najwiekszym rynku na swiecie nie ma substytutow?

                          przyklad prosty jak cep to oil. wiesz niejaki hoover mial podobne zdanie jak ty
                          ze sie wszystko da latwo subtytucic na taaaakim duuuuzym rynku. skutki przeszly
                          najsmieeeeeelsze oczekiwania. myslelem ze czegos sie jednak nauczyliscie

                          > Chyba to w polskiej ksiazce przeczytales!
                          >


                          > > > Jesliby w Stanach produkcja zadnych samochodow nie istniala,to wtedy
                          > > > rzeczywiscie Mercedes moglby sobie pozwolic na ustalanie cen jakie ch
                          > ce i
                          > > wtedy rzeczywiscie przy spadku wartosci waluty obnizalaby sie sila nabywcz
                          > a
                          > > > konsumenta.
                          > >
                          > > > Nie wiem czemu caly czas piszesz o komunistycznej gospodarce sterowan
                          > ej,gd
                          > > zie nie ma zadnego wyjscia,tylko sie powiesic,dokladnie tak jak w EU.
                          > >
                          > >
                          > > nie wiem o czym mowisz
                          >
                          > Brak substytutow.
                          >

                          nie ma w eu cel na takie towary dla ktorych nie ma wlasnych substytutow


                          > > > P.S. Dlaczego ja wychowalem sie w EUropie i nie przywiozlem ze soba "
                          > musu"
                          > >
                          > > > kopowania aut europejskich ?
                          > >
                          > > to dosyc naturalne zachowanie. w ktorym kraju eu sie wychowywales?
                          >
                          > Dla mnie tak,bo sie potrafie dostosowac do zmieniajacego swiata,ale dla ciebie
                          > nie bardzo,bo cytujesz stara polska mysl ekonomiczna.

                          nie odpowiedziales na pytanie
                          • maksimum Re: tajemnica merca kto wie lepiej 04.04.04, 02:55
                            bush_w_wodzie napisał:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > bush_w_wodzie napisał:
                            > > > juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie kursu wal
                            > uty jest sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm.
                            > >
                            > > Cla zewnetrzne stosowane przez EU oraz zakaz sprzedawania
                            > > zywnosci usprawnianej genetycznie -TO JEST PROTEKCJONIZM.
                            >
                            > pierwsze tak drugie nie jest zagadieniem czysto ekonomicznym

                            Ludzie powinni decydowac o tym co chca kupowac a nie rzady i DLATEGO JEST TO
                            CZYSTO POLITYCZNE ELIMINOWANIE KONKURENCJI.
                            W EU przeciez nie ma znaczenia w jaki sposob sie eliminuje konkurencje,wazne
                            aby byla wyeliminowana.
                            Podczas gdy zywnosc z EU jest sprzedawana w USA bez ograniczen.

                            > > Wartosc waluty jak wiesz ustalana jest przez rynek i nie ma tam
                            > > protekcjonizmu,chyba ze jak Japonia i EU skupuja dolary,zeby podniesc jego
                            > > wartosc,TO WTEDY JEST TO PROTEKCJONIZM.
                            >
                            > ebc praktycznie nie broni kursu euro choc politycy by tego chcieli

                            Moze ostatnich kilka tygodni nie broni ale pare miesiecy temu bronila i
                            zwracala sie o pomoc do USA w tym rowniez.

                            > to jednak ty pisales ze usa specjalnie obniza kurs waluty. pozostaje mi zap
                            [ytac co miales wtedy na mysli (jesli..) bo tu mi piszesz ze to po prostu rynek
                            >co ma zreszta rence i inne konczyny

                            Poprzez wytykanie Japonii i Chinom i EU,ze sztucznie zawyzaja kurs dolara.

                            > > > to znaczy ze utrudniasz
                            > > > kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny crap. w kons
                            > ekwencji ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nabywcza spa
                            > da.
                            > >
                            > > Nie gorszy,tylko tanszy.
                            >
                            > jesli byl drozszy i sie sprzedawal to byl chyba lepszy dla pewnej grupy
                            > konsumentow przynajmniej. i teraz ty mi piszesz ze wiesz lepiej od tych
                            > konsumentow i ze oni nie mieli racji. na jakiej podstawie?

                            Bo gusta ludzkie moga byc oparte na zludnej reklamie,ze wszystko co z rzekomo
                            bardziej "kulturalnej" EUropy jest lepsze.

                            > > Mercedes jakosciowo jest gorszy od Lincolna.
                            > >
                            >
                            > > > > Gdybys napisal,ze;
                            > > > > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                            > > >
                            > > > wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu.
                            > >
                            > > Znowu sobie przeczysz.Przeczytaj jeszcze raz to co napisales.
                            >
                            > nie ma sprzecznosci. sproboj pomyslec.

                            Mylisz popyt z podaza i nie widzisz tego.
                            Popyt maleje mimo ze dostepnosc jest bez zmian.

                            > > > jakby handel nie byl korzystny to by usa mialy zamkniete granice wiec
                            >
                            > > ograniczajanie importu bedace
                            > > > ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowalem ci prz
                            > ekazac
                            > > >
                            >
                            > nic tutaj? to ciekawe bo to chyba najciekawszy moment

                            Obnizenie wartosci waluty nie musi obnizyc importu,wystarczy ,ze ceny towarow
                            importowanych dostosuja sie do zmieniajacych warunkow.
                            • bush_w_wodzie Re: tajemnica merca kto wie lepiej 04.04.04, 03:26
                              maksimum napisał:

                              > bush_w_wodzie napisał:
                              >
                              > > maksimum napisał:
                              > >
                              > > > bush_w_wodzie napisał:
                              > > > > juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie kurs
                              > u wal
                              > > uty jest sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm.
                              > > >
                              > > > Cla zewnetrzne stosowane przez EU oraz zakaz sprzedawania
                              > > > zywnosci usprawnianej genetycznie -TO JEST PROTEKCJONIZM.
                              > >
                              > > pierwsze tak drugie nie jest zagadieniem czysto ekonomicznym
                              >
                              > Ludzie powinni decydowac o tym co chca kupowac a nie rzady i DLATEGO JEST TO
                              > CZYSTO POLITYCZNE ELIMINOWANIE KONKURENCJI.

                              nieprawda. kazdy produkt spozycwczy i lek musi byc uznany za bezpieczny przed
                              dopuszczeniem do obrotu tak w ue jak i w usa (fda). przy zywnosci modyfikowanej
                              genetycznie nie ma tej pewnosci

                              > W EU przeciez nie ma znaczenia w jaki sposob sie eliminuje konkurencje,wazne
                              > aby byla wyeliminowana.

                              produkcja zywnosc to akurat absolutny margines gospodarki obecnie i wiecej w tym
                              polityki niz znaczenia dla gospodarki

                              > Podczas gdy zywnosc z EU jest sprzedawana w USA bez ograniczen.

                              he he nie do konca bo niektorym dojrzale sery cuchna

                              >
                              > > > Wartosc waluty jak wiesz ustalana jest przez rynek i nie ma tam
                              > > > protekcjonizmu,chyba ze jak Japonia i EU skupuja dolary,zeby podniesc
                              > jego
                              > > > wartosc,TO WTEDY JEST TO PROTEKCJONIZM.
                              > >
                              > > ebc praktycznie nie broni kursu euro choc politycy by tego chcieli
                              >
                              > Moze ostatnich kilka tygodni nie broni ale pare miesiecy temu bronila i
                              > zwracala sie o pomoc do USA w tym rowniez.

                              byc moze jeden raz cos skupili przy szczegolnie silnym skoku ale to ma znikomy
                              wplyw na aktualny kurs


                              > > to jednak ty pisales ze usa specjalnie obniza kurs waluty. pozostaje mi za
                              > p
                              > [ytac co miales wtedy na mysli (jesli..) bo tu mi piszesz ze to po prostu
                              rynek
                              >
                              > >co ma zreszta rence i inne konczyny
                              >
                              > Poprzez wytykanie Japonii i Chinom i EU,ze sztucznie zawyzaja kurs dolara.

                              eu i chiny maja zrownowarzony bilans handlowy ale japonia rzeczywiscie cos tam
                              chyba majstruje. czyli okazuje sie ze to stale i systematyczne obnizanie
                              wartosci dolara ktore zalecales to wcale nie jest manipulacja kursem ale proba
                              zapobiezenia manipulacjom - dosyc dziwacznie to okresliles


                              > > > > to znaczy ze utrudniasz
                              > > > > kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny crap. w
                              > kons
                              > > ekwencji ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nabywcza
                              > spa
                              > > da.
                              > > >
                              > > > Nie gorszy,tylko tanszy.
                              > >
                              > > jesli byl drozszy i sie sprzedawal to byl chyba lepszy dla pewnej grupy
                              > > konsumentow przynajmniej. i teraz ty mi piszesz ze wiesz lepiej od tych
                              > > konsumentow i ze oni nie mieli racji. na jakiej podstawie?
                              >
                              > Bo gusta ludzkie moga byc oparte na zludnej reklamie,ze wszystko co z rzekomo
                              > bardziej "kulturalnej" EUropy jest lepsze.
                              >
                              w usa??? nie rozsmieszaj mnie. a przy okazji - wiec jednak wiesz lepiej co dla
                              kogo dobre. tak wlasnie myslalem ze ci - zamozni - ludzie zupelnie glupio wydaja
                              wlasne ciezko zarobione pieniadze i trzeba ich o tym uswiadomic i przywrocic do
                              porzadku


                              > > > Mercedes jakosciowo jest gorszy od Lincolna.
                              > > >
                              > >
                              > > > > > Gdybys napisal,ze;
                              > > > > > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                              > > > >
                              > > > > wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu.
                              > > >
                              > > > Znowu sobie przeczysz.Przeczytaj jeszcze raz to co napisales.
                              > >
                              > > nie ma sprzecznosci. sproboj pomyslec.
                              >
                              > Mylisz popyt z podaza i nie widzisz tego.
                              > Popyt maleje mimo ze dostepnosc jest bez zmian.
                              >

                              maleje dostepnosc bo rosnie cena dlatego maleje popyt - albo nie maleje bo nie
                              ma substytu np oil


                              > > > > jakby handel nie byl korzystny to by usa mialy zamkniete granice
                              > wiec
                              > >
                              > > > ograniczajanie importu bedace
                              > > > > ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowalem c
                              > i prz
                              > > ekazac
                              > > > >
                              > >
                              > > nic tutaj? to ciekawe bo to chyba najciekawszy moment
                              >
                              > Obnizenie wartosci waluty nie musi obnizyc importu,wystarczy ,ze ceny towarow
                              > importowanych dostosuja sie do zmieniajacych warunkow.

                              usa to oczywiscie bardzo wazny rynek ale nie jedyny. mogles tego nie zauwazyc
                              ale rosna ceny praktycznie wszystkich surowcow liczone w dolarach i szybko rosna
                              niektore rynki. sprzedawca moze nie obnizac ceny zanadto tylko pojsc na inny
                              rynek. czyli obnizenie kursu waluty jest normalna konstatacja ze naleza sie wam
                              nizsze zarobki i mnie to nie przeszkadza
                              • bush_w_wodzie a polska 04.04.04, 03:33
                                to juz jest rynek bez wielkiego znaczenia wiec ostatni argument spada. no i
                                byloby jednak lepiej zeby zarobki w polsce rosly bo jak sobie inaczej wyobrazasz
                                wzbogacanie sie spoleczenstwa
                                • maksimum Re: a polska 04.04.04, 03:54
                                  bush_w_wodzie napisał:

                                  > to juz jest rynek bez wielkiego znaczenia wiec ostatni argument spada. no i
                                  > byloby jednak lepiej zeby zarobki w polsce rosly bo jak sobie inaczej
                                  >wyobrazasz wzbogacanie sie spoleczenstwa

                                  Poprzez wzrost wydajnosci.
                                  Bo gdy zarobki beda w Polsce rosly,a w Chinach bedzie rosla wydajnosc,to w
                                  Polsce nastapi zapasc i jeszcze wieksze bezrobocie.
                                  • Gość: marcee Re: a polska a chinska WYDAJNOSC i WYDOJNOSC IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 04.04.04, 06:58
                                    No nareszcie jakis kulturalny watek gdzie mozna z sensem pogadac i dobre watki
                                    poczytac a nie roztrzasanie co z torebka jakubowskiej czy morale michnika

                                    Ja w ogole nie rozumiem co to jest z ta wydajnoscia. Juz rok temu na Gospodarce
                                    mialam maksiu.maksiu ciebie zapytac bo pisales o tym ze amerykanskie
                                    przedsiebiorstwa sa lepiej zarzadzane od polskich czyli europejskich

                                    Lepiej tzn jak sa zarzadzane?
                                    Pracowales w polsce , teraz ameryke klepiesz to powiedz mi to.
                                    • maksimum Re: a polska a chinska WYDAJNOSC i WYDOLNOSC 04.04.04, 07:58
                                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                                      > No nareszcie jakis kulturalny watek gdzie mozna z sensem pogadac i dobre
                                      watki
                                      > poczytac a nie roztrzasanie co z torebka jakubowskiej czy morale michnika
                                      >
                                      > Ja w ogole nie rozumiem co to jest z ta wydajnoscia. Juz rok temu na
                                      Gospodarce
                                      >
                                      > mialam maksiu.maksiu ciebie zapytac bo pisales o tym ze amerykanskie
                                      > przedsiebiorstwa sa lepiej zarzadzane od polskich czyli europejskich
                                      >
                                      > Lepiej tzn jak sa zarzadzane?
                                      > Pracowales w polsce , teraz ameryke klepiesz to powiedz mi to.

                                      Zaczyna sie od charakteru ludzi.
                                      W Stanach ludzie ida do pracy pracowac,w Polsce patrza co i jak zakombinowac.
                                      System kapitalistyczny jest bardzo dobrze uksztaltowany,wiec kazdy znajduje
                                      swoja polke w tym systemie.W Polsce to w duzej mierze jest jeszcze uzaleznione
                                      od znajomosci i ukladow.
                                      Ludzie sa bardziej zdyscyplinowani i nie musisz ich tak nadzorowac,sa tez
                                      bardziej elastyczni w przystosowaniu sie do inne pracy czy zakresu obowiazkow.
                              • maksimum A STUDENTOM Z EU AMERYKANSKIE UCZELNIE SZKODZA? 04.04.04, 03:51
                                bush_w_wodzie napisał:

                                > maksimum napisał:
                                >
                                > > bush_w_wodzie napisał:
                                > >
                                > > > maksimum napisał:
                                > > >
                                > > > > bush_w_wodzie napisał:
                                > > > > > juz ci tlumacze skoro sie przymawiasz. otoz jesli obnizenie
                                > kurs
                                > > u wal
                                > > > uty jest sztucznym zabiegiem to jest to zwykly protekcjonizm.
                                > > > >
                                > > > > Cla zewnetrzne stosowane przez EU oraz zakaz sprzedawania
                                > > > > zywnosci usprawnianej genetycznie -TO JEST PROTEKCJONIZM.
                                > > >
                                > > > pierwsze tak drugie nie jest zagadieniem czysto ekonomicznym
                                > >
                                > > Ludzie powinni decydowac o tym co chca kupowac a nie rzady i DLATEGO JEST
                                > TO
                                > > CZYSTO POLITYCZNE ELIMINOWANIE KONKURENCJI.
                                >
                                > nieprawda. kazdy produkt spozycwczy i lek musi byc uznany za bezpieczny przed
                                > dopuszczeniem do obrotu tak w ue jak i w usa (fda). przy zywnosci
                                >modyfikowanej genetycznie nie ma tej pewnosci

                                Zywnosc ta spozywana jest na calym swiecie poza EU.
                                Dzieki tej wlasnie zywnosci kraje 3-ciego swiata zaspokajaja swoje potrzeby na
                                zywnosc.
                                A jak wysylacie studentow z EU na amerykanskie uczelnie ,to nie boicie sie,ze
                                moze im zaszkodzic?

                                > > W EU przeciez nie ma znaczenia w jaki sposob sie eliminuje konkurencje,waz
                                > ne aby byla wyeliminowana.
                                >
                                > produkcja zywnosc to akurat absolutny margines gospodarki obecnie i wiecej w
                                >tym polityki niz znaczenia dla gospodarki

                                Polowa budzetu EU,czyli 44 mld euro to fundusz rolny-niby malo ale jednak.

                                > > Podczas gdy zywnosc z EU jest sprzedawana w USA bez ograniczen.
                                >
                                > he he nie do konca bo niektorym dojrzale sery cuchna
                                >
                                > >
                                > > > > Wartosc waluty jak wiesz ustalana jest przez rynek i nie ma tam
                                > > > > protekcjonizmu,chyba ze jak Japonia i EU skupuja dolary,zeby pod
                                > niesc
                                > > jego
                                > > > > wartosc,TO WTEDY JEST TO PROTEKCJONIZM.
                                > > >
                                > > > ebc praktycznie nie broni kursu euro choc politycy by tego chcieli
                                > >
                                > > Moze ostatnich kilka tygodni nie broni ale pare miesiecy temu bronila i
                                > > zwracala sie o pomoc do USA w tym rowniez.
                                >
                                > byc moze jeden raz cos skupili przy szczegolnie silnym skoku ale to ma znikomy
                                > wplyw na aktualny kurs
                                >
                                >
                                > > > to jednak ty pisales ze usa specjalnie obniza kurs waluty. pozostaje
                                > mi za
                                > > p
                                > > [ytac co miales wtedy na mysli (jesli..) bo tu mi piszesz ze to po prostu
                                > rynek
                                > >
                                > > >co ma zreszta rence i inne konczyny
                                > >
                                > > Poprzez wytykanie Japonii i Chinom i EU,ze sztucznie zawyzaja kurs dolara.
                                >
                                > eu i chiny maja zrownowarzony bilans handlowy ale japonia rzeczywiscie cos tam
                                > chyba majstruje.

                                Zrownowazony bilans handlowy nie swiadczy o braku manipulacji waluta.

                                > czyli okazuje sie ze to stale i systematyczne obnizanie
                                > wartosci dolara ktore zalecales to wcale nie jest manipulacja kursem ale proba
                                > zapobiezenia manipulacjom - dosyc dziwacznie to okresliles

                                No wlasnie,bo nie ma tej inflacji o ktora sie tak dopominales.
                                Przy braku inflacji nie ma zwyklego dodruku,czyli obnizka wartosci doll byla
                                jak na miejscu.

                                > > > > > to znaczy ze utrudniasz
                                > > > > > kupowanie towarow obcych i morzesz wtedy sprzedac wlasny cr
                                > ap. w
                                > > kons
                                > > > ekwencji ludzie za swoja prace dostaja gorszy towar wiec ich sila nab
                                > ywcza
                                > > spa
                                > > > da.
                                > > > >
                                > > > > Nie gorszy,tylko tanszy.
                                > > >
                                > > > jesli byl drozszy i sie sprzedawal to byl chyba lepszy dla pewnej gru
                                > py
                                > > > konsumentow przynajmniej. i teraz ty mi piszesz ze wiesz lepiej od ty
                                > ch
                                > > > konsumentow i ze oni nie mieli racji. na jakiej podstawie?
                                > >
                                > > Bo gusta ludzkie moga byc oparte na zludnej reklamie,ze wszystko co z rzek
                                > omo
                                > > bardziej "kulturalnej" EUropy jest lepsze.
                                > >
                                > w usa??? nie rozsmieszaj mnie. a przy okazji - wiec jednak wiesz lepiej co dla
                                > kogo dobre. tak wlasnie myslalem ze ci - zamozni - ludzie zupelnie glupio
                                wydaj
                                > a
                                > wlasne ciezko zarobione pieniadze i trzeba ich o tym uswiadomic i przywrocic
                                do
                                > porzadku
                                >
                                >
                                > > > > Mercedes jakosciowo jest gorszy od Lincolna.
                                > > > >
                                > > >
                                > > > > > > Gdybys napisal,ze;
                                > > > > > > 1-maleje zapotrzebowanie na towary z importu
                                > > > > >
                                > > > > > wlasnie niekoniecznie. maleje dostepnosc towarow z importu.
                                > > > >
                                > > > > Znowu sobie przeczysz.Przeczytaj jeszcze raz to co napisales.
                                > > >
                                > > > nie ma sprzecznosci. sproboj pomyslec.
                                > >
                                > > Mylisz popyt z podaza i nie widzisz tego.
                                > > Popyt maleje mimo ze dostepnosc jest bez zmian.
                                > >
                                >
                                > maleje dostepnosc bo rosnie cena dlatego maleje popyt - albo nie maleje bo nie
                                > ma substytu np oil
                                >
                                >
                                > > > > > jakby handel nie byl korzystny to by usa mialy zamkniete gr
                                > anice
                                > > wiec
                                > > >
                                > > > > ograniczajanie importu bedace
                                > > > > > ograniczaniem handlu ma rowniez negatywne skutki co usilowa
                                > lem c
                                > > i prz
                                > > > ekazac
                                > > > > >
                                > > >
                                > > > nic tutaj? to ciekawe bo to chyba najciekawszy moment
                                > >
                                > > Obnizenie wartosci waluty nie musi obnizyc importu,wystarczy ,ze ceny towa
                                > row
                                > > importowanych dostosuja sie do zmieniajacych warunkow.
                                >
                                > usa to oczywiscie bardzo wazny rynek ale nie jedyny. mogles tego nie zauwazyc
                                > ale rosna ceny praktycznie wszystkich surowcow liczone w dolarach i szybko
                                rosn
                                > a
                                > niektore rynki. sprzedawca moze nie obnizac ceny zanadto tylko pojsc na inny
                                > rynek. czyli obnizenie kursu waluty jest normalna konstatacja ze naleza sie
                                wam
                                > nizsze zarobki i mnie to nie przeszkadza
                                • Gość: marcee Re: A STUDENTOM Z EU IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 04.04.04, 06:43
                                  studenci z UE sami sobie finansuja studia w ameryce
                                  taka jest tez roznica miedzy Olkiem i Toba
                                  twoim dzieciom sfinansuje panstwo studia o ile sa na tyle zdolne a pewnie tak,
                                  Olek sam bedzie musial za nie zaplacic zeby corka miala znakomite wyksztalcenie

                                  to dlazcego denerwuje ciebie fakt ze olka Prezydentowna bedzie sie uczyc w usa
                                  to ja juz nie rozumiem skoro z twoic. podatkow ani cent nie pojdzie na ta
                                  sprawe?
                                  • maksimum Re: A STUDENTOM Z EU 04.04.04, 07:52
                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                    > studenci z UE sami sobie finansuja studia w ameryce
                                    > taka jest tez roznica miedzy Olkiem i Toba
                                    > twoim dzieciom sfinansuje panstwo studia o ile sa na tyle zdolne a pewnie
                                    tak, Olek sam bedzie musial za nie zaplacic zeby corka miala znakomite
                                    >wyksztalcenie

                                    A skad wiesz,ze Ola jest na tyle zdolna,ze studiowanie w USA jej sie na
                                    cokolwiek przyda?
                                    Czy uwazasz,ze obcowanie ze zdolnymi ludzmi czyni Cie automatycznie zdolna?
                                    Czy obserwujac Kwasniewskiego i jego historie zycia doszlas do wniosku,ze jest
                                    on osoba wybitna?
                                    Czy uwazasz,ze jesli nie udalo mu sie skonczyc galopki w Gdansku,to skonczylby
                                    dobra uczelnie w Warszawie,czy ten twoj wydzial medyczny w Krakowie?
                                    A jak z Walesy,prostego elektryka zrobili prezydenta,to na ile on zmadrzal w
                                    czasie tych 5 lat?
                                    Przebywanie w palacu nie czyni cie madrzejszym.
                                    Najpierw trzeba miec zdolnosci i predyspozycje,a pozniej siegac poza wlasny
                                    kraj.


                                    > to dlazcego denerwuje ciebie fakt ze olka Prezydentowna bedzie sie uczyc w
                                    usa to ja juz nie rozumiem skoro z twoic. podatkow ani cent nie pojdzie na ta
                                    > sprawe?

                                    Po pierwsze:
                                    1-Nie denerwuje mnie to
                                    2-Jest sens wyjechac do USA kiedy wybijasz sie duzo ponad przecietnosc w Polsce
                                    3-Sa ludzie urodzeni w USA i niezadowoleni ze swojego zycia w USA.
                                    4-Sa rowniez obcokrajowcy w Stanach niezadowoleni ze swojej sytuacji w USA.
                                    5-Stany ci szczescia nie dadza jak sobie sama na nie nie zapracujesz.
                                    • _lafirynda Olka Prezydentowna 04.04.04, 16:05
                                      A dlaczego zakladasz ze ona jest do niczego?
                                      Dziedziczy sie tez po matce a Jolka glupia nie jest jakby tego chciala Baska z
                                      KaParyna.
                                      JOlka skonczyla UW.
                                      Cos ci to mowi? Mam nadzieje. Powiedzmy ze jej corka jest przynajmniej w
                                      polowie tak madra jak twoje dzieci.
                                      Czy studiowanie w USa sie prezydentownie na cos pzryda ?
                                      A to juz nie twoj problem.
                                      Powiedzmy ze Olek ma prawo robic ze swoja forsa co mu sie podoba i jak chce ja
                                      wpakowac w wasz system edukacyjny to jego sprawa.
                                      Prosta sprawa, nie facet?
                                      Ma sie forse ma sie prawo wyboru. Nie ma sie forsy nie ma sie prawa wyboru.

                                      Druga sprawa jest taka ze Prezydentowna w europie moze czuc sie nieswobodnie z
                                      racji pozycji ojca. Jednak Olek bedzie caly czas pociagal za sznurki , jakby
                                      Kaparyna roztrzasla te sprawe, ona na szczescie nie ma wplywu na to. Co
                                      najwyzej moze ciebie zbojkotowac i pisywac z pinzcerkiem. Na zdrowie.
                                      No wiec Prezydentowna bedzie sie czuc swobodnie w USA, bedzie anonimowa a poza
                                      tym bedzie studiowac w innej kulturze i byc mo0ze na najlepszym uniwerku na
                                      swiecie.

                                      Ma te geny Jolka!

                                      Moze se Baska z Kaparyna pomarzyc o czyms takim. a na razie jedyny lek na zal
                                      co dupe sciska to popie...c uczenie o morale Michnika

                                      Dobry temat na wspolzcesne bolaczki polskie, sorry europejskie: jakajacy sie
                                      nieudacznik- redaktorek gazetki ktorej w reku nie miewa 50% spoleczenstwa albo
                                      i wiecej
                                      W ogole kto w Europie zna tego pzryglupasa i pjanice michnika?
                                      nawet jak zeznawal w sadzie to sie zaklinal ze byl trzezwy kiedy mial
                                      pzryjemnosc rozmawiac z rywinem

                                      no ludzie! z kim ja sie tutaj mecze????

                                      z jakims dretwym babsztylem i zeswirowanym tatuskiem
                                      • homosovieticus Re: Olka Prezydentowna i forumowa lafirynda 04.04.04, 16:18
                                        Jacek Janowicz
                                        W poczekalni
                                        Wczoraj wieczorem rozbolał mnie ząb. Na początku próbowałem zignorować ból, ale
                                        ból jakoś nie chciał ignorować mnie. Sięgnąłem po tabletki, jednak opakowanie
                                        było puste. Postanowiłem przemęczyć się do rana i pójść do dentysty, jeżeli
                                        sytuacja się nie poprawi.

                                        Pogorszyła się. W poczekalni znajdowało się już kilka osób.

                                        - Przepraszam, kto jest ostatni? - zapytałem.

                                        - Pan - odpowiedział mi mężczyzna stojący jako drugi.

                                        - Dziękuję - odpowiedziałem zapamiętując twarze osób stojących przede mną.

                                        Tymczasem pojawił się nowy pacjent.

                                        - Przepraszam, kto jest Ostatni? - zapytał.

                                        - Ja - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

                                        - To ja będę Przed Panem - padła odpowiedź.

                                        – Zaraz, zaraz - pomyślałem ze złością, ale przyznałem rację nowo przybyłemu.
                                        Przecież jeżeli znalazłbym się przed nowo przybyłym, nie byłbym już ostatni. Z
                                        toku myślenia wyrwał mnie wyglądający przez drzwi lekarz stomatolog:

                                        - Następny!

                                        - To chyba pan - powiedział Drugi do mężczyzny stojącego przed nim..

                                        - Nie, ja jestem Pierwszy - odpowiedział Pierwszy.

                                        - Ja Drugi - zaznaczył Drugi.

                                        - Kto jest Następny? - powtórzył zniecierpliwiony dentysta.

                                        - A, to może ja - wyrwał się ktoś składając pospiesznie gazetę.

                                        - Nie, pan jest Kolejny - odebrał mu nadzieję Pierwszy.

                                        - W takim razie kto jest Za Mną? - odrzekł Kolejny.

                                        - Za Mną to jestem ja - powiedział stojący za nim. A Drugi dodał jakby coś
                                        sobie przypomniał:

                                        - A Następny to chyba wyszedł.

                                        - Jak wróci, niech wejdzie Pierwszy - skwitował lekarz i zamknął drzwi do
                                        gabinetu..

                                        - Pierwszy, czyli ja - dobitnie zadeklarował Pierwszy. Nastała cisza. Wtedy do
                                        poczekalni wkroczył pacjent trzymający się za szczękę. Nie wyglądał najlepiej.

                                        - Przepraszam, kto jest Ostatni? - zagaił tradycyjnie.

                                        - Ja. - odpowiedziałem bez zastanowienia.

                                        - To ja będę Kolejny - rzucił nowy.

                                        - Ja jestem Kolejny - zaprotestował Kolejny.

                                        - Tak, ten pan jest Kolejny - potwierdził Pierwszy.

                                        - A kto jest Następny? - padło pytanie przybysza.

                                        - Następny wyszedł - wyjaśnił mu Drugi.

                                        - To kto jest za panem? - Nowy Pacjent nie dawał za wygraną.

                                        - Za mną jest Przed Panem - rzekł po namyśle Drugi zaś Przed Panem wstał i
                                        ukłonił się kulturalnie.

                                        - A przed panem? - dopytywał się nowy.

                                        - Przede mną jest Za Mną. - padła szybka odpowiedź.

                                        - Przyznam, że jestem Skołowany - przedstawił się Skołowany.

                                        - Miło mi, jestem Ostatni - wyciągnąłem dłoń w przypływie nagłej serdeczności.

                                        - Drugi - przyłączył się Drugi.

                                        - Kolejny - powiedział przytomnie Kolejny.

                                        - Za Mną - krzyknął Za Mną i ruszył do wyjścia. Cóż było robić. Wszyscy jak
                                        jeden mąż wstali i poszli Za Nim. Ja wyszedłem ostatni
                                        • homosovieticus forumowa lafirynda golutka i samiuteńka 04.04.04, 16:21
                                          Janusz Jastrzębski

                                          Horror w Złotopolicach
                                          Gdy noc zgasiła wszystkie gwiazdy

                                          (Ponure było jej oblicze),

                                          W ciemności jakiś typ się skradał

                                          Przez słynną wieś Złotopolice.

                                          Wytrychem poczty drzwi otworzył,

                                          I bezszmerowo, jak łasiczka,

                                          Wszedł do pokoju, w którym spała

                                          Tego urzędu naczelniczka.

                                          Ręką pod kołdrą zaczął gmerać,

                                          Widać na wszystko był gotowy,

                                          Z pod biustu pani poczmistrzyni

                                          Wyciągnął rower swój służbowy.

                                          Gorąco ucałował ramę,

                                          Pogłaskał dłonią dzwonek mały,

                                          I czule szeptał: - No, nareszcie,

                                          Docisnę was, moje pedały!



                                          Odkryjmy karty, ujawniając

                                          Kim był włamywacz tak wrażliwy.

                                          To doręczyciel, stary Józef,

                                          Którego w sposób niegodziwy,

                                          Natrętny, przy użyciu siły,

                                          Spragniona uczuć naczelniczka

                                          Molestowała seksualnie.

                                          I jego rower!... Fetyszystka!



                                          Listonosz ściągnął z niej kołderkę,

                                          Żeby popatrzeć na jej ciało,

                                          I chociaż trwało to dość długo,

                                          Patrzył z pogardą, jak przystało

                                          Na tego, który obowiązek

                                          Stawia nad ruję, wstrętne chuci.

                                          Ona przez sen westchnęła lekko,

                                          A Józef , jak się do drzwi rzuci,

                                          Na łeb, na szyję gna po schodach,

                                          Rower na plecach mu się dynda.

                                          Wtem słyszy, że do niego woła

                                          Nienasycona lafirynda.

                                          - Józefie, skoro już tak bardzo

                                          Pragniesz się wybrać na przejażdżkę,

                                          To przy okazji weź z rozdzielni

                                          I Złotopolskim dostarcz paczkę.

                                          A potem wskocz tu pod kołderkę,

                                          Drobne mi marzy się obscenie.

                                          Na drzwiach urzędu powieś kartkę,

                                          Że do południa jest szkolenie.



                                          Józef przesyłkę osobiście

                                          Dostarczył do rąk pani Julii,

                                          Która, gdy paczkę otworzyła,

                                          Dostała spazmów oraz furii.

                                          I trudno było się jej dziwić,

                                          Bowiem szlag trafił by każdego,

                                          Gdyby odnalazł w swojej paczce

                                          Niektóre... członki Dionizego.

                                          Julia poznała je od razu,

                                          Wszak była z nimi w komitywie.

                                          Pękami rwała sobie włosy

                                          Krzycząc: - Dionizy, stary grzybie,

                                          Teraz już wiem z całą pewnością,

                                          Nie chłop był z ciebie, lecz mimoza,

                                          Wolałeś dać się pociąć w paski,

                                          Niż do mojego wrócić łoża!



                                          Wieść straszna, lotem błyskawicy,

                                          Po całej gminie się rozniosła,

                                          Szczególnie mocno poruszając

                                          Syna tej ziemi, pana posła.

                                          Biernacki bimbru szklankę łyknął

                                          I niesłychanie się rozsrożył,

                                          Po czym do laski marszałkowskiej

                                          Projekt ustawy szybko złożył,

                                          Iż zakazuje się wkładania

                                          Do wszystkich paczek oraz listów,

                                          Członki wybitnych polityków,

                                          A zwłaszcza parlamentarzystów.



                                          Natychmiast też wdrożono śledztwo,

                                          Kto Dionizego słał do raju,

                                          Ale utknęło w martwym punkcie,

                                          Jak większość ważnych śledztw w tym kraju.

                                          Dopiero podinspektor Wiesiek

                                          Gabriel (chociaż ateista),

                                          I jego wdzięczna asystentka,

                                          Marylka Baka oczywista,

                                          Przejęli sprawę i dokładnie

                                          Raz jeszcze obejrzeli paczkę,

                                          Poddali analizie adres

                                          Nagryzmolony drobnym maczkiem.

                                          I załkał wtedy podinspektor,

                                          Chociaż do płaczu nie był skory,

                                          Charakter pisma rozpoznając,

                                          Mamusi swej, Eleonory.



                                          Z pianą na ustach wpadł do domu,

                                          Wcześniej wyważył drzwi otwarte,

                                          I wyciągając wierną spluwę

                                          Zastrzelił swoją... żonę, Martę.

                                          Po czym zapisał w pamiętniku,

                                          W którym zakładki miał z podwiązek:

                                          ???Wiem już, jak czuje się policjant,

                                          Który swój spełnił obowiązek.

                                          Jestem po prostu w euforii,

                                          Szczęście z bliźnimi pragnę dzielić”.

                                          Zamknął pamiętnik, zrobił listę,

                                          Do kogo jeszcze chciałby strzelić.

                                          Systematyczny, konsekwentny,

                                          Natychmiast zabrał się do dzieła,

                                          A że ta lista była długa,

                                          Wiesiek do dzisiaj jeszcze strzela.

                                          I tylko stary proboszcz Leski

                                          Spod lufy ciągle mu umyka,

                                          Bowiem go chroni długie ramię

                                          Powiązanego z nim ???Słowika”.



                                          A gdy Gabriel pistoletem

                                          Skreślał nazwiska z swojej listy.

                                          W remizie wsi Złotopolice

                                          Odbywał się dwudniowy festyn,

                                          Który – z loterią i zabawą –

                                          Zorganizował aktyw wiejski,

                                          Z radości, że stary Dionizy

                                          Opuścił wreszcie padół ziemski.

                                          Wieś już po dziurki miała w nosie

                                          Sołtysa, który był zbyt szczery,

                                          I wszystkich prawdą w oczy walił,

                                          A laską tłukł w cztery litery.

                                          Wystąpił na festynie zespół

                                          Zniewalający swą urodą -

                                          Duet pod nazwą ???New Old Tatu”,

                                          Czyli Kleczkowska z Kęsikową.

                                          Nad sceną duży plakat wisiał

                                          Ze zdjęciem Pereszczaki Zenka,

                                          Pod nim transparent był z napisem:

                                          ???Wybierzmy go na prezydenta”.



                                          Niczego w tym śmiesznego nie ma

                                          Proszę szanownych mych rodaków.

                                          Do władz wciąż wielu wybieramy,

                                          Przeróżnej maści, Pereszczaków.

                                          A oni, gdy już władzę biorą,

                                          Puszczają obietnice w niebyt,

                                          I tak, jak w Zenka sklepie, dają

                                          Żyć nam na zeszyt, czyli kredyt.

                                          My zaś dajemy się nabierać,

                                          Na farmazonów liść figowy,

                                          Że ta ich hucpa i prywata

                                          To nasz interes narodowy.

    • bombik-91 Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 03.04.04, 23:31
      Pierwszym i kluczowym krokiem jest ustąpienie całego obecnego gabinetu.Potem
      należy przeprowadzić przedwczesne wybory.I daj Boże ,żeby Lepper nie
      wygrał.Wtedy jedyną rzeczą ,którą będziemy przekładać będzie.......siano.
    • homosovieticus Wzorce są elytotom nie chodziło o kapitalizm. 04.04.04, 11:16
      Margaret Hilda Roberts Thatcher baronessa Kesteven (ur. 1925) najwybitniejsza
      kobieta – polityk XX w, i jedna z najważniejszych postaci politycznej sceny
      konserwatywnej. Studiowała na uniwersytecie w Oxfordzie. W 1959 wybrana do Izby
      Gmin z ramienia Partii Konserwatywnej. W 1975 r. objęła przywództwo tej partii.
      W latach 1979-1990 była premierem W. Brytanii. Jej rządy umożliwiły wzrost
      gospodarczy i wzmocnienie W. Brytanii na arenie międzynarodowej. Obok Jana
      Pawła II i Ronalda Reagana miała decydujący wpływ na upadek komunizmu.
      (www.bezuprzedzen.pl)

      System państwowej opieki wychował właściwy sobie typ człowieka, który nie
      podejmuje ryzyka, któremu na niczym nie zależy, który żyje na
      państwowym „garnuszku” i o nic nie musi się starać.

      Problem zaczyna się wtedy, gdy państwu zaczyna brakować pieniędzy na utrzymanie
      tego systemu. Gdy większość bierze pieniądze, a mniejszość ich utrzymuje -
      dochodzi do kryzysu. Państwo - co prawda - może dodrukować pieniądze, ale nie
      ma już komu produkować, gdyż ludzie nauczeni przez państwo otrzymywania
      wszystkiego prawie za darmo, wcale nie garną się do pracy. Taka jest ludzka
      natura.

      Rozwiązaniem tego problemu stała się prywatyzacja, czyli zmiana bliżej nie
      określonego, państwowego właściciela na konkretną osobę, która w naturalny
      sposób będzie dbała o swój majątek. Prywatny właściciel nie będzie się bał
      ryzyka inwestycji przynoszących duże korzyści . Jeżeli on odniesie sukces, to
      będzie to także sukces tych, którzy z nim współpracują. Ich wspólny wysiłek
      zostanie nagrodzony i stanie się przyczynkiem do następnych przedsięwzięć.
      Jeżeli państwo (w formie podatków) nie odbiera zbyt wielu wytworzonych w ten
      sposób dóbr, wtedy taki przedsiębiorca staje się osobą, która popycha innych do
      pracy. Kraj zaczyna wychodzić z kryzysu. Taki proces zaszedł na wielką skalę w
      Wielkiej Brytanii za czasów Margaret Thatcher.

      Jednak prywatyzacja brytyjskiego przemysłu nie obyła się bez przeszkód. Pani
      premier mogła prywatyzację zapoczątkować, wystawiając na sprzedaż takie
      państwowe kolosy jak British Gas (rafinerie) czy British Steel (hutnictwo).
      Mieszkańcy Wielkiej Brytanii natomiast musieli podjąć wysiłek ich wykupienia i
      doprowadzenia do sytuacji, gdy zaczną przynosić zyski. Zmniejszono podatki,
      przeprowadzono deregulacje i pozwolono na wejście międzynarodowej konkurencji...

      ...Po pięciu latach jej reformy zaczęły przynosić owoce. Dzięki masowej
      prywatyzacji gospodarka brytyjska zaczęła pierwszy raz od dłuższego czasu
      przynosić zyski i coraz prężniej się rozwijać, wchłaniając licznych
      bezrobotnych. Po tym sukcesie udało się jej rozgromić potężne związki zawodowe
      górników i drukarzy oraz sprzedać dziesiątki tysięcy mieszkań komunalnych tym,
      którzy w nich mieszkali. Na fali gospodarczych sukcesów Margaret Thatcher
      została trzeci raz z rzędu wybrana premierem...

      ... Margaret Thatcher potrafiła zaufać człowiekowi i jego zdolności
      rozwiązywania problemów. Pewnie dlatego stała się ona obok Ronalda Reagana
      symbolem i wzorem dla tych, którzy pragną prawdziwej wolności.

      • Gość: CGN Re: Wzorce są elytotom nie chodziło o kapitalizm. IP: 213.199.192.* 04.04.04, 16:54
        Pieprzysz koles. Tchatcher, corka sklepikarza i otakiej mentalnosci rozlozyla
        gospodarke brytyjska i spoleczenstwo brytyjskie, i uratowala swoj rzad tylko
        dzieki wojnie z Argentyna... :( Jej spuscizna to rekordowo niskie notowania jej
        partii, szczegolnie wsrod inteligentnych Szkotow...
        A wzrost gospodarczy = wyzsze bezrobocie, bo wtedy kapitalisci kupuja nowe,
        bardziej wydajne maszyny, ktore produkuja wiecej przy mniejszym zatrudnieniu, a
        wiec po nizszych kosztach...
        • homosovieticus Re: Wzorce są elytotom nie chodziło o kapitalizm. 04.04.04, 17:48
          Gość portalu: CGN napisał(a):

          > Pieprzysz koles. Tchatcher, corka sklepikarza i otakiej mentalnosci rozlozyla
          > gospodarke brytyjska i spoleczenstwo brytyjskie, i uratowala swoj rzad tylko
          > dzieki wojnie z Argentyna... :( Jej spuscizna to rekordowo niskie notowania
          jej
          >
          > partii, szczegolnie wsrod inteligentnych Szkotow...
          > A wzrost gospodarczy = wyzsze bezrobocie, bo wtedy kapitalisci kupuja nowe,
          > bardziej wydajne maszyny, ktore produkuja wiecej przy mniejszym zatrudnieniu,
          a
          >
          > wiec po nizszych kosztach...Masz rację koleś. To Anglicy - podobnie jak
          Polacy już niedługo - opuszczaja swoją wyspę w poszukiwaniu godziwego życia na
          swiecie.
          Spadaj na jeża mądralo gazetowy!
          • pravvdziwy_starywiarus Re: Wzorce są elytotom nie chodziło o kapitalizm. 05.04.04, 10:20
            homosovieticus napisał:
            Gość portalu: CGN napisał(a): Pieprzysz koles. Tchatcher, corka sklepikarza i
            o takiej mentalnosci rozlozyla gospodarke brytyjska i spoleczenstwo brytyjskie,
            i uratowala swoj rzad tylko dzieki wojnie z Argentyna... :( Jej spuscizna to
            rekordowo niskie notowania jej partii, szczegolnie wsrod inteligentnych
            Szkotow...
            A wzrost gospodarczy = wyzsze bezrobocie, bo wtedy kapitalisci kupuja nowe,
            bardziej wydajne maszyny, ktore produkuja wiecej przy mniejszym zatrudnieniu,
            a wiec po nizszych kosztach...

            Masz rację koleś. To Anglicy - podobnie jak Polacy już niedługo - opuszczaja
            swoją wyspę w poszukiwaniu godziwego życia na swiecie.
            - ???
            Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek bezrobocia! Wzrost
            gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej INTENSYWNOSCI!
            Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki pracooszczednemu ze swej
            natury postepowi technologicznemu jest w stanie wyprodukowac wiecej, lepiej i
            taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji i komputeryzacji
            wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze bezrobocie, bo jest
            osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora nie wytrzymuje po prostu
            konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy w pelni zautomatyzowanych
            nowoczesnych linii technologicznych...
            Wzrost gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej
            INTENSYWNOSCI! Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki
            pracooszczednemu ze swej natury postepowi technologicznemu jest w stanie
            wyprodukowac wiecej, lepiej i taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji,
            robotyzacji i komputeryzacji wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie,
            wyzsze bezrobocie, bo jest osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora
            nie wytrzymuje po prostu konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy
            w pelni zautomatyzowanych nowoczesnych linii technologicznych... To smutna
            prawda!

            > Spadaj na jeża mądralo gazetowy!
    • pravvdziwy_starywiarus Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 05.04.04, 10:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=11685140
    • homosovieticus Jak obniżyć bezrobocie w Polsce radzi Chamberlain 10.04.04, 12:16
      Prorocze słowa szanownego Josepha Chamberlaina skierowane do brytyjskich
      robotników są bardzo aktualne w Polsce 2004 :
      Warto zwrócić uwagę na słowa Josepha Chamberlaina, byłego brytyjskiego
      sekretarza do spraw kolonialnych oraz jednego z najbardziej błyskotliwych mężów
      stanu naszych dni. Przyjmując delegację bezrobotnych szewców, którzy przybyli,
      by wystąpić w obronie warsztatów miejskich, wykazał im dobitnie, że to, czego
      się domagają, może im pomóc jedynie doraźnie, że takie warsztaty mogą tylko
      doprowadzić do przewagi podaży nad popytem i pozbawić pracy innych robotników,
      którzy obecnie dość dobrze sobie radzą, że jedyną słuszną polityką jest
      podtrzymywanie dobrych stosunków handlowych ze światem zewnętrznym w celu
      znalezienia nowych nabywców butów, których zakupy szybko wywołałyby
      zapotrzebowanie na ich pracę. Powiedział on:

      "Waszym celem nie powinno być zmienianie warsztatu, w którym produkuje się
      buty, ale zwiększanie popytu na obuwie. Jeśli znajdziecie nowych nabywców dla
      waszych produktów, to nie tylko wy, którzy teraz pracujecie, dalej utrzymacie
      swą pracę, ale jeszcze dacie zatrudnienie tym, którzy są obecnie bezrobotni. To
      powinno być naszym wielkim celem. W uzupełnieniu do tego szczególnego
      zagadnienia, które mi przedstawiliście, muszę wam uzmysłowić, że najogólniej
      mówiąc, najlepszym sposobem zaradzenia problemowi bezrobocia jest poszukiwanie
      nowych rynków zbytu. Jesteśmy wypierani przez zagraniczną konkurencję z naszych
      tradycyjnych rynków, z neutralnych regionów, które dawniej były zaopatrywane
      przez Wielką Brytanię. Jednocześnie rządy innych krajów bezwzględnie usuwają
      nasze towary ze swoich rynków wewnętrznych. Dokąd zatem nie będziemy umieli
      powiększyć tych rynków zbytu, które są obecnie pod naszą kontrolą albo znaleźć
      nowych, zagadnienie bezrobocia, które już obecnie jest bardzo poważnym
      problemem, nabierze najważniejszego znaczenia. Mam też wszelkie podstawy, by
      żywić wielkie obawy co do komplikacji, jakie mogą się z tym wiązać.
      Przedstawiam wam to zagadnienie w sposób ogólny, ale błagam was, abyście
      słysząc odgłosy krytyki wobec postępowania tego czy innego rządu albo generała,
      związanego z ekspansją Brytyjskiego Imperium, pamiętali, że nie jest to kwestia
      szowinizmu, jak się niekiedy sugeruje, lub nieuzasadnionej agresji, ale że w
      rzeczywistości chodzi tu o kontynuację zadania, które zawsze było celem ludu
      Anglii, a mianowicie o poszerzanie rynków zbytu i związków gospodarczych z nie
      zagospodarowanymi miejscami na ziemi. Dokąd zaś tego nie będziemy czynić, i to
      w sposób ciągły, jestem przekonany, że zagrożenia, które już dzisiaj są tak
      poważne, będą miały w nieodległym czasie daleko poważniejsze konsekwencje."

    • Gość: homo Mądrość późnych scholastyków IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 03:53
      Mądrość późnych scholastyków

      Książka Alejandro Antonio Chafuena - "Chrześcijanie za wolnością. Ekonomia
      późnoscholastyczna", należy niewątpliwie do tych lektur, po przeczytaniu
      których nabiera się przekonania, że "wszystko już kiedyś było". I jeśli w XVI-
      sto i XVII-sto wiecznej Hiszpanii nie było kapitalizmu, rozumianego jako system
      organizacji społeczeństwa, to byli jednak ludzie, i to silnie związani z
      Kościołem katolickim, którzy, na długo przed Adamem Smithem, potrafili wyczuć i
      opisać pewne zasady ekonomii, których przestrzeganie przyniosło w późniejszym
      czasie wielu krajom olbrzymi postęp gospodarczy.
      Zbiór mądrości późnoscholastycznych, zebranych przez argentyńskiego ekonomistę,
      opublikowało właśnie Wydawnictwo "Arcana". Tematyka książki jest dość rozległa
      i obejmuje w zasadzie każdą dziedzinę ekonomicznej aktywności człowieka. Mamy
      więc tutaj omówienie takich zagadnień, jak stosunek do własności prywatnej, do
      finansów publicznych, przybliżenie kwestii wartości i ceny, zarobków, a także
      handlu i zysków.

      Szczególnie ciekawe wydają się rozważania późnych scholastyków hiszpańskich na
      temat finansów publicznych. Jest to kwestia tym bardziej interesująca, że
      niezwykle aktualna dla nas. Gdyby tak nasi politycy, którzy przez ostatnie lata
      sprawowali w Polsce władzę, czerpali z nauk XVI-sto i XVII-sto wiecznych
      myślicieli chrześcijańskich, zapewne nie mielibyśmy dziś słynnej dziury
      budżetowej. Przekonajmy się więc, co na te tematy mieli do powiedzenia
      scholastycy ze szkoły w Salamance.

      "Jakże smutne jest dla państwa i jakże znienawidzone dla uczciwych ludzi jest
      obserwowanie tych, którzy rozpoczynając pracę w administracji publicznej jako
      nędzarze, a stają się bogaci i otyli w służbie publicznej". Tak właśnie pisał
      wieki temu Juan de Mariana, próbując tym sposobem wpływać na władców, by umieli
      zachować odpowiednie proporcje w swoim postępowaniu i by nie zrażali do siebie
      poddanych. Jego zdaniem ratowanie kulejącego budżetu powinno zacząć się
      od "(...) zredukowania wszystkich zbytecznych wydatków i nałożenia
      umiarkowanych podatków". Mariana już wtedy dostrzegał niebezpieczeństwa mogące
      wyniknąć z braku równowagi budżetowej. "Naszą główną troską musi być
      zbalansowanie przychodów z wydatkami, tak, aby państwo nie było uwikłane w
      większe zło z racji niemożności spłacenia zadłużenia. Jeśli wydatki Korony
      wzrastają przewyższając podatki, zło będzie nieuniknione. Bowiem konieczne
      będzie codzienne zwiększanie podatków" - ostrzegał.

      Inny chrześcijański myśliciel hiszpański, Domingo de Soto, w XVII wieku
      pisał: "Wielkie zagrożenia dla republiki wypływają z finansowego wyczerpania,
      ludność cierpi niedostatek i jest wielce uciskana poprzez codzienny wzrost
      podatków", zaś Diego de Saavedra Fajardo nie tylko sprzeciwiał się wydatkom
      większym od wpływów, ale także radził, jak pozbyć się tego problemu. Otóż, jego
      zdaniem, należy po prostu obniżyć podatki. "Władza jest szaleństwem i musi być
      opanowana poprzez ekonomiczną rozwagę" - pisał.

      Zdaniem Pedro Fernandeza Navarette, najlepszą rzeczą jaką może uczynić król,
      aby umocnić królestwo, powinno być umiarkowanie w wydawaniu pieniędzy ze
      skarbca. Jak pisał, niektórzy cesarze Rzymu "(...) byli zmuszeni do zajęcia
      własności swoich poddanych, do pozbawienia żołnierzy ich żołdu, pozostawienia
      armii bez dostaw i fortec bez utrzymania. (...) A wszystko to przez ich wielkie
      i rozrzutne wydatki na absurdalne przedsięwzięcia, znakomite uczty,
      nadzwyczajne stroje ...". Zwracał on też uwagę na to, iż z budżetu żyje ogromna
      rzesza ludzi "wysysających jak harpie" królewskie bogactwo, podczas gdy
      inni "(...) z trudem się utrzymują, jedzą żytni chleb i zioła". Navarette
      wiedział, że bogate są nie te prowincje, w budżetach których znajduje się dużo
      pieniędzy, lecz te, które wykazują największą produktywność. Tej jednak nie da
      się na dłuższą metę utrzymać, kiedy producenci zmuszani są do płacenia wysokich
      podatków. "Powodem biedy są wysokie podatki. W ciągłym lęku przed poborcami
      podatków [farmerzy] wolą porzucić swą ziemię, aby uniknąć przykrości. (...) Ten
      kto nakłada wysokie podatki otrzymuje je od bardzo nielicznych" - pisał.

      Jakże znajomo brzmią te wszystkie przestrogi i spostrzeżenia, choć pisane wieki
      temu. I jak wiele można się z nich nauczyć. Gdyby tak nasi ministrowie,
      parlamentarzyści, samorządowcy i wszyscy, którzy mają w państwie wpływ na
      decyzje gospodarcze, w przerwie między uchwaleniem kolejnej, niekoniecznie
      rozsądnej, ustawy, czy podjęciem następnej, niezbyt mądrej, uchwały, zechcieli
      zerknąć na pracę Alejandro Antonio Chafuena, wówczas byłoby jeszcze jakaś
      nadzieja. Na naukę nigdy ponoć nie jest za późno.



      Paweł Sztąberek
    • reichman Re: jak przełożyć wzrost gospodarczy na spadek be 05.05.04, 18:49
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=11685140

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka