kontestatorbg
06.10.10, 13:34
"rząd wziął się za określenie, co znajdzie się na liście substancji zakazanych. Tu, jeżeli wierzyć stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, szykuje się jeszcze większy odlot: lista jest otwarta (czytaj: nie ma jej) i ma postać ogólnego
zakazu wytwarzania i wprowadzania do obrotu jakichkolwiek substancji lub produktów (niezależnie od ich stanu fizycznego, źródła pochodzenia, w tym roślin, grzybów i ich części), które mogą być używane, jako środki odurzające lub substancje psychotropowe.
Jak się dobrze wczytać, szczęka opada: w definicji zmieszczą się tak różne produkty, jak benzyna, rozpuszczalniki, klej butapren i lakier do paznokci (najłatwiej dostępne środki odurzające), siano (może zawierać psychodeliczne szałwię i uspokajający rumianek) oraz kawa, herbata, piwo, czekolada i w ogóle wszystko, co ma w sobie podnoszący nastrój cukier. Gdyby po uchwaleniu zapowiadanego prawa urzędnicy Sanepidu chcieli to wszystko traktować poważnie, musieliby z automatu zamykać nie tylko “sklepy kolecjonerskie”, ale także cukiernie i stacje benzynowe. W efekcie ustawa już z daleka pachnie bublem prawnym, co sprawia, że jej los jest przesądzony: znając polski Sejm, trudno sobie wyobrazić lepszą rekomendację dla jej uchwalenia."
Piękne, jak tak wygląda działanie na granicy prawa to ja jednak proponuję, że jeśli się uparli delegalizować dopalacze, niech te sklepy podziałają do końca roku, a w tym czasie przygotować porzadną ustawę. Bo na końcu wyjdzie takie dzieło jak ustawa hazardowa, którą kazdy ma w d...e a tez była szumnie zapowiadana i na kolanie napisana