Dodaj do ulubionych

Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka

IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 13.04.04, 18:54
Wrzucam link na to forum, bo to właśnie tutaj toczyła się najbardziej zażarta
dyskusja o dzielnego redaktora z Polic

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2018464.html
I cytacik na zachętę:
"Wbrew temu, co się pisze o Marku, nie walczył on z lokalną sitwą. Sam - do
czasu nastania Misiły - czerpał profity ze współpracy z urzędem. Intencja
jego krytycznych artykułów była jedna - Misiło zastąpił na stanowisku
naczelnika wydziału promocji Urzędu Miejskiego w Policach człowieka
życzliwego Markowi. Tym samym odciął go od intratnych, stałych zleceń
reklamowych. Marek nie reprezentował żadnego interesu społecznego - wyłącznie
siebie."

Nurtuje mnie co teraz zrobią ci wszyscy obrońcy wolności słowa jak Jacek
Żakowski, Maciej Rybiński, Piotr Najsztub, Krzysztof Skowroński czy Jolanta
Pieńkowska, którzy z tak niewysłowionym pośiwęceniem zamykali się w klatce na
kwadransik albo dwa. Co teraz napiszą ci wszyscy, którzy w związku z tą
sprawą trąbili o "białorusinizacji" polskich sądów (poprawniej by chyba było
napisać "białorutenizacji", ale mniejsza z tym).
Wyjścia są chyba trzy:
1. Udawać, że nic się nie stało i w ogóle siedzieć cicho. To bardzo wygodne,
ale koszty moralne są dość wysokie.
2. Robić z siebie idiotę, jak red. Czuchnowski i twierdzić, że nie chodziło o
jakiegoś tam Marka, tylko ogólnie o wolność mediów w Polsce. To z kolei jest
jeszcze bardziej wygodne, tyle, że wymaga pewnego samozaparcia i odporności
na rzeczywistość. W ferworze walki nikt nie zauważał, że Marek został skazany
na karę pozbawienia wolności Z WARUNKOWYM ZAWIESZENIEM JEJ WYKONANIA, i
został zobowiązany do przeprosin. Jeżeli zatem jest tylko drobnym
cwaniaczkiem, który odgrywał się na znajomkach, wszelkie argumenty przeciwko
zmuszaniu go do przeprosin są zupełnie chybione.
3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Niestety, do
tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zaprawieni w
bojach o wolność słowa żurnaliści?
Obserwuj wątek
    • mn7 Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 11:38
      Gość portalu: ich1 napisał(a):

      > Wrzucam link na to forum, bo to właśnie tutaj toczyła się najbardziej zażarta
      > dyskusja o dzielnego redaktora z Polic
      >
      > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2018464.html
      > I cytacik na zachętę:
      > "Wbrew temu, co się pisze o Marku, nie walczył on z lokalną sitwą. Sam - do
      > czasu nastania Misiły - czerpał profity ze współpracy z urzędem. Intencja
      > jego krytycznych artykułów była jedna - Misiło zastąpił na stanowisku
      > naczelnika wydziału promocji Urzędu Miejskiego w Policach człowieka
      > życzliwego Markowi. Tym samym odciął go od intratnych, stałych zleceń
      > reklamowych. Marek nie reprezentował żadnego interesu społecznego - wyłącznie
      > siebie."
      >
      > Nurtuje mnie co teraz zrobią ci wszyscy obrońcy wolności słowa jak Jacek
      > Żakowski, Maciej Rybiński, Piotr Najsztub, Krzysztof Skowroński czy Jolanta
      > Pieńkowska, którzy z tak niewysłowionym pośiwęceniem zamykali się w klatce na
      > kwadransik albo dwa. Co teraz napiszą ci wszyscy, którzy w związku z tą
      > sprawą trąbili o "białorusinizacji" polskich sądów (poprawniej by chyba było
      > napisać "białorutenizacji", ale mniejsza z tym).
      > Wyjścia są chyba trzy:
      > 1. Udawać, że nic się nie stało i w ogóle siedzieć cicho. To bardzo wygodne,
      > ale koszty moralne są dość wysokie.
      > 2. Robić z siebie idiotę, jak red. Czuchnowski i twierdzić, że nie chodziło o
      > jakiegoś tam Marka, tylko ogólnie o wolność mediów w Polsce. To z kolei jest
      > jeszcze bardziej wygodne, tyle, że wymaga pewnego samozaparcia i odporności
      > na rzeczywistość. W ferworze walki nikt nie zauważał, że Marek został skazany
      > na karę pozbawienia wolności Z WARUNKOWYM ZAWIESZENIEM JEJ WYKONANIA, i
      > został zobowiązany do przeprosin. Jeżeli zatem jest tylko drobnym
      > cwaniaczkiem, który odgrywał się na znajomkach, wszelkie argumenty przeciwko
      > zmuszaniu go do przeprosin są zupełnie chybione.
      > 3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Niestety, do
      > tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
      > Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zaprawieni w
      > bojach o wolność słowa żurnaliści?

      Mnie natomiast nurtuje coś innego. Gdzie się nagle podziali ci wszyscy
      pryncypialni obrońcy wolności słowa rozumianej jako całkowity brak
      odpowiedzialności nawet za ewidentne przestępstwa popełnione słowem? Gdzie się
      podział "nikt", który przy tej okazji proponował W OGÓLE znieść jakąkolwiejk
      ochronę prawną przed zniesławieniem i zniewagą ? No gdzie?

      • Gość: nikt Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem IP: *.utp.pl 15.04.04, 15:08
        mn7 napisała:
        > Mnie natomiast nurtuje coś innego. Gdzie się nagle podziali ci wszyscy
        > pryncypialni obrońcy wolności słowa rozumianej jako całkowity brak
        > odpowiedzialności nawet za ewidentne przestępstwa popełnione słowem? Gdzie
        się
        > podział "nikt", który przy tej okazji proponował W OGÓLE znieść jakąkolwiejk
        > ochronę prawną przed zniesławieniem i zniewagą ? No gdzie?


        Uspokój się, mn7. Twoja euforia i triumfalizm są przedwczesne. Ekscytacja
        tekstem niejakiego Sawki (GW), bijącego się w pierś Czuchnowskiego(też GW)
        świadczy tylko o trudnościach w czytaniu ze zrozumieniem. Dla mnie
        ta "polemika" jest ewidentną, ambicjonalną kłótnią redakcyjną: szczeciński
        dodatek GW przeoczył sprawę Marka, wyręczyła go dopiero warszawska centrala.
        Teksty (bo prócz polemiki w GW, ukazały się ostatnio w podobnym tonie artykuły
        w "Przeglądzie" i "Wprost") rzekomo "demaskujących" Andrzeja Marka, są wyrazem
        frustracji tzw. srodowiska, że ich bohater nie okazał sie taki, jak sobie
        wymarzyli. I przede wszystkim - nie z klubu. Myślę, że koledzy dziennikarze
        mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im szansy do końca
        odegrać roli obrońców wolności słowa. Stąd ta żółć. Bierze się też stąd, że
        żaden z tych prominentów dziennikarstwa polskiego nie wysilił się, aby
        przeczytać akta sprawy, popytać ludzi, wyrobić sobie pogląd. Bazowali, jak
        Pieńkowska w TV, na "prefabrykatach". I tak jak fałszywie zrobili z Marka
        bohatera, tak teraz - równie falszywie - robią z niego oszusta. "Oszukał nas"-
        żali się Cezary Gmyz we "Wprost", kompromitując siebie i swoją redakcję.
        Jeszcze bardziej żenujący jest Najsztub, dla którego pobyt w klatce dopiero
        teraz okazał się obciachem. Sam jest jednym wielkim obciachem: od 10 lat
        przegrywa proces ze Smolarkiem, dzięki prawnikom AGORY stosuje uniki i liczy na
        przedawnienie. Zamykając się w klatce, sądził, że stanie się znów "tygrysem"
        polskiego dziennikarstwa. Podobnie sądzili inni chwilowi lokatorzy klatki, i
        było oczywiste, że sprawę A.Marka mają w głębokim poważaniu, a chodzi im
        jedynie te kilkanaście sekund telewizyjnej popularności.
        Bardzo musieli jej łaknąc, skoro teraz odbierają nawet małemu Markowi zPolic
        jego małe pięć minut. Odbierają w znów w fatalnym stylu, bo w żadnej z
        ostatnich, "demaskatorskich" publikacji nie znalazłem niczego, co byłoby
        wcześniej ukryte przed opinią publiczną. Pisze red.Sawka, na podstawie sobie
        tylko znanych faktów (?), że Marek walczy o kasę, a nie o wolność słowa. Pisząc
        tak, stawia siebie w równym szeregu z tymi, którzy na podstawie własnych
        domysłów głoszą, że Michnik ujawniając sprawę Rywina, walczył o kasę, a nie z
        korupcją. Ciekawe, czy Sawce starczyłoby odwagi, aby to powiedzieć swojemu
        szefowi?
        Na marginesie: kiedy rozmawiałem z kilkoma dziennikarzami,
        obsługującymi "newsowo" sprawę MArka, żachnęli się: "ten Marek już nas
        wk...wia, za głośno o nim". I chyba tu tkwią źródła tej nagłej do niechęci do
        wczorajszego "bohatera".

        I sprawa najważniejsza, która ucieka wciąż tuzom żurnalistyki. Cała afera
        wzięła się stąd, że za obrazę urzędnika dziennikarz dostał wyrok 3 miesięcy
        więzienia w zawieszeniu. Większość forumowych (i nie tylko) prawników uważa
        karę "w zawiasach" za łagodną i iluzoryczną. Kara w zawiasach to nie kara
        więzienia - twierdzą oni.Oczywiście, złodziej, malwersant, zabójca ucieszyłby
        sie z takiego wyroku, bo to przecież żadna kara. Ale facet, który dostał ten
        wyrok za to, że napisał o urzędniku coś, co potwierdziło w procesie 4 świadków
        obrony - słisznie może uważać taki wyrok za niesprawiedliwy. W aktach sprawy
        nie ma uzasadnienia przyczyn odrzucenia tych zeznań. Jest natomiast
        stwierdzenie sądu, że "wyjaśnienia oskarżonego w tej mierze[chodziło o
        reklamowanie swojej prywatnej firmy przez naczelnika Misiłę- mój przypisek] nie
        zostały zakwestionowane przez oskarżyciela." Skoro nie zostały zawestionowane
        przez oskarzyciela, to tym bardziej nie przez sąd. Nie przeszkodziło to jednak
        sądowi uznać Marka za kłamcę w sentencji wyroku. Skoro w samym uzasadnieniu
        wyroku znajdujemy sprzeczności, czy można odmawiać skazanemu prawa do dlaszej
        obrony?
        Okazuje się, że - w opinii można. Większość forumowych obrońców TEGO prawa
        uznaje prawomocność wyroku za wystarczający argument do zamknięcia ust
        skazanemu. Prawomocny wyrok - to tabu. Marek to tabu łamie, domagając się
        głosno kasacji wyroku, wskazując na leceważący stosunek sądu do zasad
        procedowania, nieuzasadnioną dowolność w doborze dowodów. Nie przeprasza
        urzędnika, bo twierdzi, że sprawa jeszcze się nie skończyła. Uważa za skandal,
        że za słowa, na które znalazł potwierdzenia świadków, lecz nie znalazł
        zrozumienia sądu - ma przepraszać i iść siedzieć.
        Red.Chećko (Polityka) , krytycznie odnosząc się do osoby Marka, przyznaje
        jednak, że cała ta historia, :nadęta została jak balon dzięki niewspółmiernemu
        wyrokowi sądu. Sędzia, zgodnie z prawem zresztą, pomajsterkował przy par. 212
        kk i wyszło mu, że 3 miesiące więzienia w zawiasach będzie karą akuratną.
        Okazało się, że absurdalną. Dlatego twierdzę, że przepisy: 212 kk a także 226
        kkjeszcze bardziej anachroniczny i potencjanie rodządzy jeszcze większe absurdy
        i konflikty - powinny zniknąć z kodeksu karnego. Ochrona dóbr osobistych
        powinna pozostać domeną kodeksu cywilnego.

        NIe jest to równoznaczne z likwidacją ochrony prawnej przed zniesławieniem i
        zniewagą, jak - manipulując - zarzuca mi przedmówca o kryptonimie mn7. Ochrona
        tak, ale nie poprzez więzienie za słowo. I choć mam niskie mniemanie o
        dziennikarzach, którzy zamykają się w klatce, a potem tego żałują - nie
        chciałbym ich oglądać tam na stałe. A ideałem byłoby, aby pełna wolność słowa,
        nie zagrożona karą więzienia, stała się udziałem obywateli ze wszystkich grup
        zawodowych. Także prawników.
        • lupus.lupus Re: Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem 15.04.04, 16:25
          Gość portalu: nikt napisał(a):

          >Dla mnie ta "polemika" jest ewidentną, ambicjonalną kłótnią redakcyjną:
          szczeciński
          > dodatek GW przeoczył sprawę Marka, wyręczyła go dopiero warszawska centrala.
          > Teksty (bo prócz polemiki w GW, ukazały się ostatnio w podobnym tonie
          artykuły
          > w "Przeglądzie" i "Wprost") rzekomo "demaskujących" Andrzeja Marka, są
          wyrazem
          > frustracji tzw. srodowiska, że ich bohater nie okazał sie taki, jak sobie
          > wymarzyli. I przede wszystkim - nie z klubu. Myślę, że koledzy dziennikarze
          > mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im szansy do końca
          > odegrać roli obrońców wolności słowa. Stąd ta żółć.

          Ciekawa teoria :)

          >Bierze się też stąd, że
          > żaden z tych prominentów dziennikarstwa polskiego nie wysilił się, aby
          > przeczytać akta sprawy, popytać ludzi, wyrobić sobie pogląd. Bazowali, jak
          > Pieńkowska w TV, na "prefabrykatach".

          W podobny sposób tłumaczył się Rybiński.


          > Jeszcze bardziej żenujący jest Najsztub, dla którego pobyt w klatce dopiero
          > teraz okazał się obciachem. Sam jest jednym wielkim obciachem: od 10 lat
          > przegrywa proces ze Smolarkiem, dzięki prawnikom AGORY stosuje uniki i liczy
          na przedawnienie. Zamykając się w klatce, sądził, że stanie się znów "tygrysem"
          > polskiego dziennikarstwa.

          Najsztuba, podobnie jak i Pieńkowską, należało zatrzymać w klatce na znacznie
          dłużej. Najsztuba za to co zrobił z "Przekrojem". Z niegdyś lekkiego i
          czarującego pisma zrobił kolejny dodatek do "Gazety" o uroku radzieckiego
          czołgu.

          >Nie przeprasza urzędnika, bo twierdzi, że sprawa jeszcze się nie skończyła.
          Uważa za skandal,
          > że za słowa, na które znalazł potwierdzenia świadków, lecz nie znalazł
          > zrozumienia sądu - ma przepraszać i iść siedzieć.

          Nikt nie czepia się Marka za to, że nie przeprosił To chyba logiczne, że jeśli
          stawiane przez nas tezy uważamy za prawdziwe to nie przepraszamy za nie.
          Słyszałem jednak coś bardziej niepokojącego. Marek odmawiał opublikowania
          nakazanych Prawem Prasowym sprostowań urzędnika, a to już jest karygodnym
          naruszeniem etyki dziennikarskiej. Odmowa przeprosin to jedno, odmowa prawa
          sprostowania to drugie. Choć przypominam sobie, że tak samo postąpił red
          Łukasiewicz z "Rz". Nie znam dokładnie tej sprawy, a sama specjalnie mnie nie
          ekscytuje, więc nie wypowiem się co do meritum.Sprawa Marka dla mnie to
          bardziej przyczynek do dyskusji o zasadności istnienia odpowiedzialności karnej
          za zniesławienie.


        • ayran Re: Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem 15.04.04, 16:29
          Gość portalu: nikt napisał(a):

          > Myślę, że koledzy dziennikarze
          > mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im szansy do końca
          > odegrać roli obrońców wolności słowa.

          Sądzisz, że weszli do klatki protestując przeciwko zamknięciu A. Marka licząc
          na to, że ten zostanie jednak zamknięty? Czy nie byłoby jednak racjonalniej z
          ich punktu widzenia poczekać aż rzeczywiście go zamkną?
          • homosovieticus Re: Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem 15.04.04, 16:30
            ayran napisał:

            > Gość portalu: nikt napisał(a):
            >
            > > Myślę, że koledzy dziennikarze
            > > mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im szansy do ko
            > ńca
            > > odegrać roli obrońców wolności słowa.
            >
            > Sądzisz, że weszli do klatki protestując przeciwko zamknięciu A. Marka licząc
            > na to, że ten zostanie jednak zamknięty? Czy nie byłoby jednak racjonalniej z
            > ich punktu widzenia poczekać aż rzeczywiście go zamkną?
            KRĘTAAAAACZ!
            • ayran Re: Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem 15.04.04, 16:34
              homosovieticus napisał:

              > ayran napisał:
              >
              > > Gość portalu: nikt napisał(a):
              > >
              > > > Myślę, że koledzy dziennikarze
              > > > mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im szansy
              > do ko
              > > ńca
              > > > odegrać roli obrońców wolności słowa.
              > >
              > > Sądzisz, że weszli do klatki protestując przeciwko zamknięciu A. Marka lic
              > ząc
              > > na to, że ten zostanie jednak zamknięty? Czy nie byłoby jednak racjonalnie
              > j z
              > > ich punktu widzenia poczekać aż rzeczywiście go zamkną?
              > KRĘTAAAAACZ!

              Widzę, że się podpisałeś. A pod czym?
              • homosovieticus Re: Spokojnie, jestem, nigdzie nie uciekłem 15.04.04, 17:06
                ayran napisał:

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > ayran napisał:
                > >
                > > > Gość portalu: nikt napisał(a):
                > > >
                > > > > Myślę, że koledzy dziennikarze
                > > > > mają też za złe Markowi, że nie dał się zamknąć. I nie dał im sz
                > ansy
                > > do ko
                > > > ńca
                > > > > odegrać roli obrońców wolności słowa.
                > > >
                > > > Sądzisz, że weszli do klatki protestując przeciwko zamknięciu A. Mark
                > a lic
                > > ząc
                > > > na to, że ten zostanie jednak zamknięty? Czy nie byłoby jednak racjon
                > alnie
                > > j z
                > > > ich punktu widzenia poczekać aż rzeczywiście go zamkną?
                > > KRĘTAAAAACZ!
                >
                > Widzę, że się podpisałeś. A pod czym?
                Tonkość słowa i mysli w jednym.
                Krzyknąłem krętacz.Bo nie w tym rzecz.Podobni politykom jesteście bo jak oni
                nierzetelni i kłamliwi jestescie bo za kasa gonicie a nie za prawdą.
                Bo niby kto tej rzetelnosci miał Was nauczyc. Urban? Michnik? Ziemkiewicz?
                Unger?Paradowska? Passent, Gorecki, Woźniak? a może Durczok, Kolanko,
                Milewicz,Najsztub, Gadzinowski, Rozenek, Majcherek, Rolicki,itd itp.
                Sorry, palec mnie zabolał , pisze jednym palcem to, co mi dyktuje jedna połowa
                mózgu.
                Rozumiemy się ?
                • Gość: sk Ale dlaczego on jeszcze nie siedzi IP: 213.199.198.* 16.04.04, 21:23
        • mn7 nikt - jesteś demagogiem i manipulantem 16.04.04, 16:45
          Gość portalu: nikt napisał(a):

          > Uspokój się, mn7. Twoja euforia i triumfalizm są przedwczesne. Ekscytacja
          > tekstem niejakiego Sawki (GW), bijącego się w pierś Czuchnowskiego(też GW)
          > świadczy tylko o trudnościach w czytaniu ze zrozumieniem.

          Ani jednego ani drugiego tekstu w ogóle nie znam. Znam natomiast sprawę, bo
          kiedy wybuchła "afera" zadałem sobie trud, żeby NAJPIERW dowiedzieć się o
          fakty, a POTEM zabierać głos. Odwrotnie, niż 80% dyskutantów, choćby Ty.

          > Bardzo musieli jej łaknąc, skoro teraz odbierają nawet małemu Markowi zPolic
          > jego małe pięć minut. Odbierają w znów w fatalnym stylu, bo w żadnej z
          > ostatnich, "demaskatorskich" publikacji nie znalazłem niczego, co byłoby
          > wcześniej ukryte przed opinią publiczną.

          Ja też. I dokładnie o to mi właśnie chodzi!

          > I sprawa najważniejsza, która ucieka wciąż tuzom żurnalistyki. Cała afera
          > wzięła się stąd, że za obrazę urzędnika dziennikarz dostał wyrok 3 miesięcy
          > więzienia w zawieszeniu. Większość forumowych (i nie tylko) prawników uważa
          > karę "w zawiasach" za łagodną i iluzoryczną. Kara w zawiasach to nie kara
          > więzienia - twierdzą oni.Oczywiście, złodziej, malwersant, zabójca ucieszyłby
          > sie z takiego wyroku, bo to przecież żadna kara. Ale facet, który dostał ten
          > wyrok za to, że napisał o urzędniku coś, co potwierdziło w procesie 4
          > świadków obrony

          Jeśli by tak było, to zostałby uniewinniony.

          > Okazuje się, że - w opinii można. Większość forumowych obrońców TEGO prawa
          > uznaje prawomocność wyroku za wystarczający argument do zamknięcia ust
          > skazanemu. Prawomocny wyrok - to tabu.

          A dlaczego? Kto tak twierdzi? Ja na pewno nie.

          > Marek to tabu łamie, domagając się
          > głosno kasacji wyroku,

          Przeinaczasz fakty. Jedną z istotnych kwestii jest tutaj to, że Marek NIE
          DOMAGAŁ SIĘ KASACJI przez półtora roku. nagle zaczął, kiedy z niego zrobiono
          bohatera. Właśnie to jest istotne.

          > wskazując na leceważący stosunek sądu do zasad
          > procedowania, nieuzasadnioną dowolność w doborze dowodów. Nie przeprasza
          > urzędnika, bo twierdzi, że sprawa jeszcze się nie skończyła.

          Ocena, czy sprawa się nie skończyła nie należy jednak do niego. Skończyła się w
          tym sensie, że zapadł prawomocny wyrok.
          Sąd Najwyższy raczej kasację oddali. I co wtedy: dalej będziesz twierdzić,
          że "sprawa się nie skończyła"? Jak długo? Do końca świata?

          > Uważa za skandal,
          > że za słowa, na które znalazł potwierdzenia świadków, lecz nie znalazł
          > zrozumienia sądu - ma przepraszać i iść siedzieć.

          Tez nieprawda. Ma przeprosić ALBO iść siedzieć. Coś za dużo tych "nieścisłości"
          w Twojej wypowiedzi.

          > Dlatego twierdzę, że przepisy: 212 kk a także 226
          > kkjeszcze bardziej anachroniczny i potencjanie rodządzy jeszcze większe
          absurdy
          > i konflikty - powinny zniknąć z kodeksu karnego.

          Ty w kółko to samo. Dla 1% dziennikarzy bezkarnymi ma być 99% "zwykłych"
          oszczerców?

          > Ochrona dóbr osobistych
          > powinna pozostać domeną kodeksu cywilnego.
          >
          > NIe jest to równoznaczne z likwidacją ochrony prawnej przed zniesławieniem i
          > zniewagą, jak - manipulując - zarzuca mi przedmówca o kryptonimie mn7.
          Ochrona
          > tak, ale nie poprzez więzienie za słowo.

          Jak widać, prawo karne kojarzy ci się wyłącznie z karą pozbawienia wolnosci.
          Szkoda, że nie słyszałeś o szerokiej gamie innych środków. Tworzysz z gruntu
          FAŁSZYWĄ alternatywę - albo więzienie za słowo, albo ochrona tylko
          cywilnoprawna. Pośrodku jest jeszcze wariant taki: bez kary pozb. wolności, ale
          z zachowaniem ochrony karnoprawnej.

          Cała ta dyskusja nad twoją propozycją ma jednak charakter akademicki. Bez
          zmiany Konstytucji nie jest możliwe skreślenie art. 212 i 216, ponieważ
          Konstytucja nakłada na Państwo obowiązek ochrony adekwatnymi środkami czci i
          godności człowieka. Byłoby to zresztą kuriozum na skalę europejską. Wszędzie
          jest ochrona karnoprawna. Polskie przepisy są wyraźnie wzorowane na
          niemieckich. Tam zagrożenie karą jest identyczne - do roku w typie podstawowym
          i do dwóch za zniesławienie przy pomocy środków masowego przekazu.

          > I choć mam niskie mniemanie o
          > dziennikarzach, którzy zamykają się w klatce, a potem tego żałują - nie
          > chciałbym ich oglądać tam na stałe. A ideałem byłoby, aby pełna wolność
          słowa,
          > nie zagrożona karą więzienia, stała się udziałem obywateli ze wszystkich
          grup
          > zawodowych. Także prawników.

          To już manpiulujesz bez wstydu. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się
          naruszanie wolności innych ludzi, na przykład wolności od bycia obrażanymi,
          zniesławianymi i znieważanymi. Kara pozbawienia wolności nie grozi więc nigdy
          za "używanie" wolnosci słowa lecz TYLKO I WYŁĄCZNIE za jej nadużywanie.

          • Gość: nikt Re: nikt - jesteś demagogiem i manipulantem IP: *.pl / *.utp.pl 16.04.04, 19:30
            Twoje epitety świadczą tylko o tym, że Twój arsenał argumentów już się
            wyczerpał. Zamiast więc wchodzić w jałową polemikę, zapytam:
            - z jakich źródeł czerpiesz wiedzę o sprawie Andrzeja Marka? Czy znasz akta
            sprawy: akt oskarżenia, protokół z rozprawy pojednawczej, protokoły rozprawy
            głównej, zeznania wszystkich świadków (oskrżenia i obrony), skargi oskarżonego
            na postępowanie sedziego i odpowiedzi na nie, treść wyroku I instancji wraz z
            uzasadnieniem, treść apelacji oskarżonego, wyrok II instancji z uzasadnieniem,
            treść wniosku o kasację wyroku złożonego przez RPO.
            - czy znasz zaskarżone publikacje Andrzeja Marka oraz treść sprostowań,
            nadesłanych przez urzędnika Misiłę oraz okoliczności w jakich zostały nadesłane?

            Ja na powyższe pytania mogę odpowiedzieć twierdząco. Z Twojego postu wynika, że
            Ty raczej nie. Zdradza Cię chociażby twierdzenie, jakoby Marek mógł już od 1,5
            roku wnioskować o kasację wyroku. Półtora roku temu, dokładnie 8 listopada 2002
            roku zapadł wyrok I instancji. Jak wiadomo, kasacja jest środkiem
            nadzwyczajnym , wnoszonym od PRAWOMOCNYCH wyroków BEZWZGLĘDNEGO POZBAWIENIA
            WOLNOŚCI. Warunki do złożenia kasacji zaistniały więc w tym wypadku dopiero 6
            lutego 2004 roku, kiedy to sędzia Marcin Jędrzejewski postanowił odwiesić karę
            3 miesięcy więzienia. Wniosek kasacyjny RPO został złozony 13 lutego 2004.
            Oczywiście tacy jak Ty twierdzą, że prof. Zoll jest ignorantem w dziedzinie
            prawa i uległ presji mediów. Nie będę tego komentował.

            To, że większość dziennikarzy - zarówno "klatkowych" obrońców, jak i
            dzisiejszych "demaskatorów afery Andrzeja Marka" nie zadała sobie trudu
            (podobnie jak Ty i Tobie podobni, forumowi "oskarżyciele") przynajmniej lektury
            materiałów źródłowych.

            Jeśli dalej chcesz dyskutować na ten temat, podaj jakiś adres mailowy - chętnie
            prześlę Ci komplet materiałów. Bez ich znajomosci - rozmowa jest bezcelowa.

            Co do kwestii obecności art. 212, 213, a zwłaszcza 216 w kodeksie karnym - za
            ich skresleniem z kk przemawia nie tylko cassus Marka, ale wiele innych. Też
            mam je udokumentowane. Takie mam hobby. I uważam, że czas najwyższy rozpocząć
            dyskusję na ten temat. Choćby nawet akademicką. Byle nie knajacką.

            • mn7 Nie kompromituj się! 16.04.04, 19:57
              Gość portalu: nikt napisał(a):

              > Zdradza Cię chociażby twierdzenie, jakoby Marek mógł już od 1,5
              > roku wnioskować o kasację wyroku. Półtora roku temu, dokładnie 8 listopada
              2002
              > roku zapadł wyrok I instancji. Jak wiadomo, kasacja jest środkiem
              > nadzwyczajnym , wnoszonym od PRAWOMOCNYCH wyroków BEZWZGLĘDNEGO POZBAWIENIA
              > WOLNOŚCI. Warunki do złożenia kasacji zaistniały więc w tym wypadku dopiero
              6
              > lutego 2004 roku, kiedy to sędzia Marcin Jędrzejewski postanowił odwiesić
              karę
              > 3 miesięcy więzienia.

              Nie kompromituj się!
              Oskarżony może złożyć kasację rzeczywiście tylko od wyroku wymierzającego
              bezwzględną karę pozbawienia wolności. Sam oskarżony A.Marek nie mógł więc
              kasacji złożyć, ani wtedy, gdy zapadł wyrok, ani teraz, ponieważ postanowienie
              zarządzające wykonanie zawieszonej kary oczywiście nie podlega kasacji. Nie
              tylko dlatego, że wbrew temu, cpo tobie się najwyraźniej wydaje nie
              przekształca kary.
              Kasację od takiego wyroku mogą natomiast wnieść podmioty kwalifikowane - MS/PG
              i RPO. W tym celu A.Marek powinien był się zwrócić do któregokolwiek z nich,
              czego NIE UCZYNIŁ.
              A więc uznał, że "sprawa nie skończona" ale nie zrobił NIC w kierunku kasacji,
              która zresztą jest środkiem nadzwyczajnym - przysługuje od wyroków
              prawomocnych.
              Nie musisz się znać na prawie, i nie zamierzam się nad Tobą z powodu Twojej
              ignorancji pastwić, zwłaszcza, że są z pewnością takie dziedziny, na których Ty
              się znasz a ja nie. Jeśli jednak zamierzasz używac tego rodzaju argumentów,
              powinieneś przynajmniej spytać kogoś w swoim otoczeniu, kto ma jakieś pojęcie a
              nie wygłupiać się.

              > Wniosek kasacyjny RPO został złozony 13 lutego 2004.

              I jest to oczywiście kasacja opd wyroku a nie od postanowienia o zarządzeniu
              wykonania kary! Nie wierzysz, to sobie sprawdź.

              > Oczywiście tacy jak Ty twierdzą, że prof. Zoll jest ignorantem w dziedzinie
              > prawa i uległ presji mediów. Nie będę tego komentował.

              Ja na pewno tak nie twierdzę, faktem jednak jest, że wypowiedzi prof. Zolla na
              temat kasacji którą podpisał jasno pokazują, że się od niej dystansuje i nie ma
              wielkich nadziei na jej powodzenie. Wydźwięk tej kasacji jest zresztą
              jednoznaczny i można go streścić nastęująco: "W zasadzie wszystko było OK, no
              ale może by tak jednak dokładniej sprawdzić czy aby na pewno".

              > To, że większość dziennikarzy - zarówno "klatkowych" obrońców, jak i
              > dzisiejszych "demaskatorów afery Andrzeja Marka" nie zadała sobie trudu
              > (podobnie jak Ty i Tobie podobni, forumowi "oskarżyciele") przynajmniej
              lektury
              > materiałów źródłowych.

              Zadałem sobie - były dostępne w sieci

              • Gość: ich1 Cześć mn7 IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 16.04.04, 20:16
                Porzucam link do pierwszej informacji o wyroku, jeszcze przed wybuchem afery.
                Dość ciekawa dyskusja na forum szczecińskim, wypowiada się też Misiło osobiście.

                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,1797378.html
                A teraz kilka cytatów z atykułu w GW, który ukazał się na pierwszej stronie.
                "Andrzej Marek walczy o wznowienie procesu."
                "Zamiast odpowiedzieć, rzecznik podał go do sądu, oskarżając o pomówienie i
                narażenie na utratę zaufania potrzebnego do sprawowania funkcji."
                "Czuję się zaszczuty, bez względu na to, czy pójdę do więzienia, jestem już
                człowiekiem karanym, moja gazeta ma przez to ogromne problemy finansowe. - mówi
                Andrzej Marek."

                Nie ma ani słowa o działalności gospodarczej Marka, o jego umowach z gminą,
                nie ma zdania Misiły, nie ma wypowiedzi rzecznika sądu. Kawał solidnego
                dziennikarstwa.

                • Gość: a Re: Cześć mn7 IP: *.law.uj.edu.pl 16.04.04, 20:19
                  nikt to na pewno pochwali
              • Gość: a Re: Nie kompromituj się! IP: *.law.uj.edu.pl 16.04.04, 20:22
                mn7 napisała:

                > Gość portalu: nikt napisał(a):
                >
                > > Zdradza Cię chociażby twierdzenie, jakoby Marek mógł już od 1,5
                > > roku wnioskować o kasację wyroku. Półtora roku temu, dokładnie 8 listopada
                >
                > 2002
                > > roku zapadł wyrok I instancji. Jak wiadomo, kasacja jest środkiem
                > > nadzwyczajnym , wnoszonym od PRAWOMOCNYCH wyroków BEZWZGLĘDNEGO POZBAWIENI
                > A
                > > WOLNOŚCI. Warunki do złożenia kasacji zaistniały więc w tym wypadku dopie
                > ro
                > 6
                > > lutego 2004 roku, kiedy to sędzia Marcin Jędrzejewski postanowił odwiesić
                > karę
                > > 3 miesięcy więzienia.
                >
                > Nie kompromituj się!
                > Oskarżony może złożyć kasację rzeczywiście tylko od wyroku wymierzającego
                > bezwzględną karę pozbawienia wolności.

                Plus sytuacja, gdy zarzuca bezwzgl. przyczynę odwoławczą z art. 439 k.p.k., co
                przecież mógł zrobić, gdyby chciał.

                Nagle się obudził po półtora roku. A na przeprosiny miał tydzień.
                • mn7 Re: Nie kompromituj się! 16.04.04, 21:15
                  Gość portalu: a napisał(a):

                  >
                  > Plus sytuacja, gdy zarzuca bezwzgl. przyczynę odwoławczą z art. 439 k.p.k.,
                  co
                  > przecież mógł zrobić, gdyby chciał.
                  >
                  Wiem. Pominąłem to, bo chciałem zwięźle odpowiedzieć, ale dziękuję za
                  uzupełnienie, które zresztą wzmacnia to, co pisałem - nie tylko mógł pisać do
                  Rzecznika lub do Ministra, ale w pewnym zakresie mógł tez sam coś próbowac
                  robić. On tylko olał wyrok i czekał nie wiadomo na co. Biedny redaktor!

            • Gość: ich1 Nikt, jka jesteś tak spragniony dyskusji IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 16.04.04, 20:08
              merytorycznej to może odpiszesz mi w dyskusji pod arykułami Sawki i
              Czuchnowskiego?
              • Gość: nikt Mówisz i masz !;-) IP: *.pl / *.utp.pl 17.04.04, 00:01
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=11940816&a=12033138
    • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 11:52
      Gość portalu: ich1 napisał(a):

      > 3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Niestety, do
      > tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
      > Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zaprawieni w
      > bojach o wolność słowa żurnaliści?


      Jeśli chodzi o Najsztuba to w dzisiejszym Przekroju jest taka notka w
      rubryce "w tym tygodniu nie piszemy":

      ...o największym obciachu, w którym wzięliśmy udział, czyli akcji obrony
      Andrzeja Marka z Polic. Środowisko dziennikarskie tak się zakręciło w obronie
      wolności słowa, że zapomniało o sprawdzeniu faktów. Przytomność na szczęście
      zachował tygodnik Przegląd, po nim inni przejrzeli na oczy i zobaczyli, że
      Markowi groziło więzienie nie za poglądy lecz za odmowę przeproszenia
      pomówionego. Bo nam wstyd za niego i za nas.
      • mn7 Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 11:56
        kataryna.kataryna napisała:

        > Gość portalu: ich1 napisał(a):
        >
        > > 3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Niestety,
        > do
        > > tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
        > > Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zaprawieni
        > w
        > > bojach o wolność słowa żurnaliści?
        >
        >
        > Jeśli chodzi o Najsztuba to w dzisiejszym Przekroju jest taka notka w
        > rubryce "w tym tygodniu nie piszemy":
        >
        > ...o największym obciachu, w którym wzięliśmy udział, czyli akcji obrony
        > Andrzeja Marka z Polic. Środowisko dziennikarskie tak się zakręciło w obronie
        > wolności słowa, że zapomniało o sprawdzeniu faktów. Przytomność na szczęście
        > zachował tygodnik Przegląd, po nim inni przejrzeli na oczy i zobaczyli, że
        > Markowi groziło więzienie nie za poglądy lecz za odmowę przeproszenia
        > pomówionego. Bo nam wstyd za niego i za nas.

        A mnie się wydaje, że wystarczyło czytać dyskusje na tym forum, gdzie rózne
        osoby, na przykład ich1, hydy, lolo i moja skromna osoba od samego początku
        podkreślały te fakty, rzekomo niedostęne dla dziennikarzy.
        Może jeszcze przeprosiny za równie wielki obciach z obroną w zeszłym
        roku "biednego Radka", który przez wiele miesięcy olewał wszystkie wezwania do
        sądu a potem do prokuratury, a kiedy wreszcie go za to zwinięto, to nagle
        znalazł tysiące obrońców kłamliwie powtarzających, ze siedzi za jazdę na gapę,
        albo za zrobienie kropki w legitymacji szkolnej?


        • lupus.lupus Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 12:20
          Sprawa Radka była rozkoszna :) Te społeczne komitety obrony Radka Falisza...
          W sprawie Marka pierwszym sprawiedliwym był Krzysztof Gottesman, który studził
          rozpalone głowy kolegów dzinnikarzy. Ta sprawa to straszny kiks środowiska (
          paradoskalnie protestowali też dziennikarze uznawani za dyspozycyjnych tacy jak
          Pieńkowska czy też Żakowski), które występowało w tej sprawie w "obronie
          wolności słowa" właśnie. Apel o zniesienie kary pozbawienia wolności za tego
          tego typu przestępstwa, a pełne poparcie składane Markowi to dwie zupełnie
          róźne sprawy. O ile poparcie tego pierwszego i postualt stosowania wyłącznie
          srodków ochrony dóbr osobistych jest słuszny ,to już drugi postulat wynikający
          wyłącznie z fałszywie rozumianej solidarności zawodowej był wyjatkowo
          niepokojacy.
          • mn7 Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 12:24
            lupus.lupus napisał:

            > Sprawa Radka była rozkoszna :) Te społeczne komitety obrony Radka Falisza...
            > W sprawie Marka pierwszym sprawiedliwym był Krzysztof Gottesman, który
            studził
            > rozpalone głowy kolegów dzinnikarzy. Ta sprawa to straszny kiks środowiska (
            > paradoskalnie protestowali też dziennikarze uznawani za dyspozycyjnych tacy
            jak
            >
            > Pieńkowska czy też Żakowski), które występowało w tej sprawie w "obronie
            > wolności słowa" właśnie. Apel o zniesienie kary pozbawienia wolności za tego
            > tego typu przestępstwa, a pełne poparcie składane Markowi to dwie zupełnie
            > róźne sprawy. O ile poparcie tego pierwszego i postualt stosowania wyłącznie
            > srodków ochrony dóbr osobistych jest słuszny ,

            To sa dwa różne postulaty. Co innego zniesienie zagrożenia k.p.w. co innego
            postulat zupełnej likwidacji ochrony prawnokarnej. O ile pierwszy jest
            rozsądny, o tyle drugi absolutnie nie do przyjęcia i niemożliwy z powodów
            konstytucyjnych.

            to już drugi postulat wynikający
            > wyłącznie z fałszywie rozumianej solidarności zawodowej był wyjatkowo
            > niepokojacy.

            To jasne.
            • lupus.lupus Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 12:35
              mn7 napisała:

              > To sa dwa różne postulaty. Co innego zniesienie zagrożenia k.p.w. co innego
              > postulat zupełnej likwidacji ochrony prawnokarnej. O ile pierwszy jest
              > rozsądny,

              Pewnie się zgodzimy. Ochrona dóbr osobistych po nowelizacji art. 448 kc daje
              szerokie pole do majątkowej ochrony dóbr osobistych. W zasadzie można puścić z
              torbami zarowno dziennikarza jak i całą gazetę. Kara pozbawienia wolnosci
              wydaje się niepotrzebnym przeżytkiem.


        • basia.basia Re: Jeszcze o sprawie "redaktora" A. Marka 15.04.04, 12:30
          mn7 napisała:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Gość portalu: ich1 napisał(a):
          > >
          > > > 3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Nies
          > tety,
          > > do
          > > > tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
          > > > Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zapraw
          > ieni
          > > w
          > > > bojach o wolność słowa żurnaliści?
          > >
          > >
          > > Jeśli chodzi o Najsztuba to w dzisiejszym Przekroju jest taka notka w
          > > rubryce "w tym tygodniu nie piszemy":
          > >
          > > ...o największym obciachu, w którym wzięliśmy udział, czyli akcji obrony
          > > Andrzeja Marka z Polic. Środowisko dziennikarskie tak się zakręciło w obro
          > nie
          > > wolności słowa, że zapomniało o sprawdzeniu faktów. Przytomność na szczęśc
          > ie
          > > zachował tygodnik Przegląd, po nim inni przejrzeli na oczy i zobaczyli, że
          >
          > > Markowi groziło więzienie nie za poglądy lecz za odmowę przeproszenia
          > > pomówionego. Bo nam wstyd za niego i za nas.
          >
          > A mnie się wydaje, że wystarczyło czytać dyskusje na tym forum, gdzie rózne
          > osoby, na przykład ich1, hydy, lolo i moja skromna osoba od samego początku
          > podkreślały te fakty, rzekomo niedostęne dla dziennikarzy.
          > Może jeszcze przeprosiny za równie wielki obciach z obroną w zeszłym
          > roku "biednego Radka", który przez wiele miesięcy olewał wszystkie wezwania
          do
          > sądu a potem do prokuratury, a kiedy wreszcie go za to zwinięto, to nagle
          > znalazł tysiące obrońców kłamliwie powtarzających, ze siedzi za jazdę na
          gapę,
          > albo za zrobienie kropki w legitymacji szkolnej?
          >

          To jest bardzo dziwna sprawa. Osobiście wolałabym poczekać na wynik kasacji.

          W sieci było mnóstwo informacji o nieprawidłowym przebiegu całego procesu,
          jakichś kumoterskich układach w sądzie, losie Misiły, któremu powinęła się
          noga, bo się okazało, że narobił jakichś przekrętów wykorzystując swoje
          stanowisko a to potwierdzałoby zdanie Marka o kombinatorstiwe Misiły.
          Czy to wszystko było kłamstwem? Jeśli tak, to bardzo źle świadczy
          o rzetelności dziennikarskiej ludzi z najważniejszych gazet.
          Inną sprawą jest karanie więzieniem, co uważam za idiotyzm. Lepszym wyjściem
          jest wysoka grzywna, na tyle dolegliwa, by się dziennikarz czy gazeta w
          przyszłości ustrzegła pisania niesprawdzonych i krzywdzących kogoś informacji.
          • homosovieticus Kłania się rzetelność. Jak w każdym zawodzie. 15.04.04, 16:20
            Rzetelność dziennikarzy przystaje do rzetelnosci polityków. Planimetria.
            I politycy, właśnie poprzez omiawany przez Was przykład, wykazali to.
            Wart Pac.. itd
    • ich1 "w miarę możliwości kreował aferalne newsy", czyli 15.04.04, 21:53
      kilka luźnych uwag na marginesie.
      Tytuł postu jest dosłownym cytatem z odpowiedzi red. Czuchnowskiego na artykuł
      red. Sawki (patrz link), który dotyczy red. Marka właśnie. Konia z rzędem temu,
      kto mi wyjaśni o co mu chodziło.
      Inny cytat, tym razem z artykułu Stefana Bratkowskiego zamieszczonego w
      Rzeczpospolitej:
      " Trzeba bronić Marka. Trzeba wyśmiać sędziego".
      Już w tą sobotę ukaże się kolejna Rzeczpoaspolita z kolejnym felietonem
      Bratkowskiego. Ciekawe, czy jakoś się odniesie do swoich słów sprzed ponad
      miesiąca. Natomiast jutro rano w radiu Tok Fm audycję będzie miał red.
      Żakowski, który w poprzednich audycjach bardzo ciepło wypowiadał się o red,
      Marku. Ciekaw jestem co powie.
      Artykuł "Kraty za tytuł" ukazał się na pierwszej stronie Gazety Wyborczej.
      Super Express, Fakt i Rzeczpospolita również pisały o nich na "jedynkach".
      Postanowienie o odroczeniu wykonania kary została przez SE skomentowana jako
      sukces czwartej władzy, ktora w domyśle pokazała trzeciej gdzie jej miejsce.
      Jakoś nie przypominam sobie czołówek w tych gazetach informujących o "nowych"
      wątkach w całej sprawie.
      A po co w ogóle o tym piszę?
      Ano dlatego, że w cała sprawa była swoistą próbą sił pomiędzy dziennikarzami a
      sędziami ( to rażące uproszczenie z mojej strony, ale odczucie społeczne było
      chyba właśnie takie). Próbą, z której dzięki nieuczciwym metodom dziennikarze
      wyszli zwycięsko, bo przecież zainteresowanie tekstami zawierającymi
      sprostowanie jest znikome. Przypuszczalnie dziennikarze poczują się zupełnie
      bezkarni i uznają, że jako ostatni bastion demokracji w naszym pięknym kraju
      będą mogli pisać co im się żywnie podoba.
      Smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka