Gość: ich1
IP: *.ists.pl / *.crowley.pl
13.04.04, 18:54
Wrzucam link na to forum, bo to właśnie tutaj toczyła się najbardziej zażarta
dyskusja o dzielnego redaktora z Polic
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2018464.html
I cytacik na zachętę:
"Wbrew temu, co się pisze o Marku, nie walczył on z lokalną sitwą. Sam - do
czasu nastania Misiły - czerpał profity ze współpracy z urzędem. Intencja
jego krytycznych artykułów była jedna - Misiło zastąpił na stanowisku
naczelnika wydziału promocji Urzędu Miejskiego w Policach człowieka
życzliwego Markowi. Tym samym odciął go od intratnych, stałych zleceń
reklamowych. Marek nie reprezentował żadnego interesu społecznego - wyłącznie
siebie."
Nurtuje mnie co teraz zrobią ci wszyscy obrońcy wolności słowa jak Jacek
Żakowski, Maciej Rybiński, Piotr Najsztub, Krzysztof Skowroński czy Jolanta
Pieńkowska, którzy z tak niewysłowionym pośiwęceniem zamykali się w klatce na
kwadransik albo dwa. Co teraz napiszą ci wszyscy, którzy w związku z tą
sprawą trąbili o "białorusinizacji" polskich sądów (poprawniej by chyba było
napisać "białorutenizacji", ale mniejsza z tym).
Wyjścia są chyba trzy:
1. Udawać, że nic się nie stało i w ogóle siedzieć cicho. To bardzo wygodne,
ale koszty moralne są dość wysokie.
2. Robić z siebie idiotę, jak red. Czuchnowski i twierdzić, że nie chodziło o
jakiegoś tam Marka, tylko ogólnie o wolność mediów w Polsce. To z kolei jest
jeszcze bardziej wygodne, tyle, że wymaga pewnego samozaparcia i odporności
na rzeczywistość. W ferworze walki nikt nie zauważał, że Marek został skazany
na karę pozbawienia wolności Z WARUNKOWYM ZAWIESZENIEM JEJ WYKONANIA, i
został zobowiązany do przeprosin. Jeżeli zatem jest tylko drobnym
cwaniaczkiem, który odgrywał się na znajomkach, wszelkie argumenty przeciwko
zmuszaniu go do przeprosin są zupełnie chybione.
3. Najmniej prawdopobne - przyznać się do błędu, jak red. Sawka. Niestety, do
tego potrzebne jest elementarne poczucie przywoitości.
Czy ktoś ma jakieś wątpliwości, które rozwiązanie wybiorą nasi zaprawieni w
bojach o wolność słowa żurnaliści?