Gość: Jan
IP: 5.2.1R1D* / 193.251.169.*
14.04.04, 20:16
Przez półtora tysiąclecia chrześcijaństwo kształtowało Europejczyków,
pokolenie za pokoleniem, rządzących i rządzonych, kapłanów i ludzi świeckich,
nauczycieli i uczniów. Chrześcijaństwo przenikało wszędzie, wszystko
determinowało, miało wpływ na życie prywatne, publiczne, na rodzinę,
małżeństwo, miłość, kształcenie, gospodarkę, prawodawstwo i państwo. A jednak
jeszcze w XX wieku chrześcijańskie narody toczyły największe w dziejach
wojny, w których zginęło więcej ludzi niż kiedykolwiek przedtem.
Jak to było możliwe? Jak te narody osiągały dojrzałość? Jak wychowywano owych
ludzi? Jak rządzono nimi?
Najlepszej odpowiedzi na te pytania udziela przeszłość Kościoła. Kościół
bowiem wpływał dłużej i przemożniej na mieszkańców Europy, dłużej
determinował ich losy niż wszelkie królestwa, dynastie, ustroje społeczne, a
był to wpływ pod każdym względem wysoce negatywny, tak też oceniany zgodnie -
czego nie należałoby lekceważyć - przez myślicieli całkowicie odmiennych od
siebie: Goethego, Nietzschego, Marksa, Kierkegaarda, gdy tymczasem historycy,
z nielicznymi wyjątkami, nadal go nie dostrzegają, a w najlepszym razie ów
wpływ bagatelizują. A przecież właśnie to jest istotne,
Niech wykaże to zaprezentowana tu zwięzła prehistoria dwudziestowiecznego
barbarzyństwa: jedynie zarysowana i być może jednostronna, ale w tym tylko,
że dalej będzie wciąż mowa o regule, nie zaś o wyjątkach. Naświetlam bowiem
wyłącznie decydujące, przesądzające o orientacjach politycznych oddziaływanie
miarodajnego chrześcijaństwa reprezentowanego przez Kościół powszechny, a
ignoranci, pochlebcy, najrozmaitsi piewcy religijnej idylli zechcą je na
pewno poddać w wątpliwość.
rumburak1.webpark.pl/obluda/dzieje_zbawienia.html