buldog2
14.03.11, 21:43
Na stronie TOK FM pojawiła się relacja - www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9251359,Nie__dla_elektrowni_jadrowej_w_Polsce___Jestesmy_szczesliwym.html - na temat energetyki jądrowej w Polsce. W wypowiedziach ekologa, P. Radosława Gawlika były kłamstwa i bzdury, które warto sprostować na tym Forum, bo sprawa dotyczy kraju i jej znaczenie wykracza poza gospodarkę.
Określenie „szajs” w żadnym razie nie odnosi się do energetyki atomowej i gdzie indziej autor powinien poszukać jego źródła.
Po drugie, jest kłamstwem, że kraje wysokorozwinięte porzucają pomysł energetyki jądrowej. Przykładem Norwegia, która chce na nim zbudować fundament energetyki (ADS – Accelerator Driver Systems), program energetyki atomowej (wysokotemperaturowe reaktory torowe), to samo robią Indie, kraj o chyba najbardziej rozwiniętych technologiach nuklearnych na świecie, do tego samego (program strategiczny) przystępują USA.
Jeszcze jedna nazwa najnowocześniejszego typu reaktora torowego, to Accelerator Driven Sub-critical System (ADSS). Reaktor podkrytyczny. Do działania potrzebny jest mu dopływ energii elektrycznej (do akceleratora) i kiedy on ustaje, w reaktorze ustają reakcje jądrowe i przestaje on wytwarzać ciepło. W jaki sposób taki reaktor działa, zostanie niedługo szczegółowo opisane w jednym z pism (nie wiem, czy wolno mi podawać jego tytuł). Tu tylko kilka uwag. Nie ma w nim uranu, jest tor. Nie może wybuchnąć, w razie zburzenia wskutek klęsk naturalnych (nawet do fundamentu), działań wojennych czy ataku terrorystycznego nie wywoła skażenia ani takiego, jakie było w Czernobylu, ani takiego, jakie mogłoby się wydarzyć wskutek stopienia rdzenia i wybuchu w reaktorze PHWR w Japonii. Niewielkie skażenie w promieniu kilkudziesięciu, może kilkuset metrów od reaktora. Ileś ciężarówek ziemi do wywiezienia i po sprawie. Takie reaktory mogą być umieszczane pod ziemią (jeszcze bezpieczniej, niż rakiety balistyczne w podziemnych wyrzutniach) i być niewrażliwe na wszystko, prócz bezpośredniego uderzenia bomby atomowej.
W miarę wzrostu wymagań bezpieczeństwa rosną koszty, jednocześnie nowe rozwiązania technologiczne prowadzą do ich obniżki. Nieprawdziwe są podawane przez Pana Gawlika ceny (5 mln dolarów za megawat mocy, jak pamiętam). Gawlik kłamie. Współczesny reaktor uranowy o mocy 1,1 GW firmy Westinghouse AP1000 kosztuje ok. 1,5 mld dolarów (1,4 mln dolarów za megawat) i w Internecie podana jest cena katalogowa.
Wg ocen indyjskich, reaktor torowy (ale nie ADS) o mocy 100 MW, zainstalowany w niewielkim pomieszczeniu, wymagający minimalnej obsługi, ma kosztować ok. 25 mln dolarów. Koszt reaktora o mocy 1 MW ma wynieść ¼ miliona dolarów. Ma on zaopatrywać w energię osiedle 1000 ludzi, przy zużyciu 20 kg paliwa rocznie, bezobsługowej pracy i serwisowaniu nie częstszym, niż raz do roku.
Droższe są systemy ADS, ale to nowinka, która ma cały szereg innych zalet. Norweska grupa Aker Solutions zakupiła technologię reaktorów ADSS i pracuje nad budową wysokotemperaturowego reaktora ADSS o mocy 600 MW i cenie 2 miliardów funtów szterlingów. Można oczekiwać, że Hindusi zrobią takie reaktory o wiele taniej.
Katastrofa w Japonii nie przyniosła prawie żadnego zagrożenia. Zapewne bardziej niebezpieczne jest przebywanie u podnóży gór granitowych (radon), niż niedaleko zniszczonego reaktora. Kiedy się pomyśli o katastrofach w zakładach chemicznych w Indiach, czy choćby nas, niedaleko na Węgrzech, to widać, że dopiero to jest prawdziwe zagrożenie. Przy wydobyciu uranu nie ginie praktycznie nikt, wydobycie toru będzie jeszcze łatwiejsze i tańsze, natomiast przy wydobyciu węgla ginie rocznie kilka tysięcy ludzi.
W polskich warunkach energetyka słoneczna i wiatrowa to kompletny absurd. Zimą, kiedy energia elektryczna potrzebna jest najbardziej, jest jej najmniej. Żadna energetyka typu wiatrowa, czy słoneczna nie zwalnia z posiadania kompletu elektrowni innych typów, których mocy można okresowo nie wykorzystywać w całości (w całości wtedy, gdy wiatr przestanie wiać i jest ciemno).
Hałdy z wypalonego węgla są o wiele bardziej radioaktywne i chemicznie szkodliwe, niż odpady energetyki uranowej. Te odpady można spalać w reaktorach torowych, które mogą pracować w cyklu zamkniętym i nie wytwarzać praktycznie żadnych odpadów do składowania.
Można tak długo. Radosław Gawlik kłamie. Zastanawiać może, dlaczego to robi.
(Tak sobie myślę, że należało to opisać.)
--
Pozdrowienia, buldog.