camille_pissarro
01.05.04, 11:10
jest aktualnie zjawiskiem normalnym w szeregach eurozwolenników i tych
wszystkich gloryfikujących nasz akces do EU. Należę do grupy tzw.
eurorealistów i dzisiejszy dzień budzi u mnie ambiwalentne uczucia.
Owszem doceniam znaczenie tej przełomowej chwili li tylko ze względu na
demokratyczny wybór przez naszych obywateli drogi jaka podążąć ma III RP.
Jednak gdy przypomnę sobie nachalna kampanie bez dopuszczania do głosu
ludzi , którzy mają odmienne zdanie i artykułowali w dalszym ciągu istotne
obawy to mam jak wyżej nie najlepsze konotacje. Ba , jak widzę tę formacje z
przedstawicielami ( , których nie wymienie aby nie psuc nastroju ), która nas
do tej EU symbolicznie ale jednak wprowadza - to słowo ambiwalentność jest
w tym miejscu niewątpliwie eufemizmem.Nikt za nas nie posprzata na własnym
podwórku - sprawy bezrobocia, reformy państwowych finansów, sanacja wymiaru
sprawiedliwości czy służby zdrowia to zadania dla nas , EU może nas w tym
wesprzeć ale nie wykona tych wszystkich reform za nas Polaków.
Oczywista nie mam nic przeciwko zabawie i festynom gdzie młodzi ludzie daja
upust swojej radości i afirmacji wedłuch nich jedynemu słusznemu aktowi....
Ale czyż, epatowanie sie faktem , ze kolejny kraj Szwecja otworzy swoje
podwoje z miejscami pracy dla młodych ludzi z Polski, nie jest aktem
cynizmu ???? Czy nie jest znamienny fakt , że w dnich , w których wkraczamy w
unijny raj , kolejna inwestycja znajdzie miejsce nie Polsce lecz w Chinach ???
Trochę scepycyzmu jak odrobina zimnej głowy może sie przydac na rozgrzane
gorace głowy .......