Dodaj do ulubionych

Marsz LPR - refleksje

03.05.04, 01:53
Eurosceptycy są niewygodnym tematem dla mediów publicznych. Ale ilość lewicy,
jaka zebrała się by świętować dzień ludu pracującego zwiastuje rychły koniec
ich obecności w świecie polityki.

Tylko w najgorszych snach euroentuzjaści mogli wyśnić taki scenariusz, a
jednak: kiedy to cała Polska niby powinna świętować wejście do Unii, do
stolicy przyjeżdża 5 tys. osób, które dają wyraz swojej dezaprobacie.
Manifestanci przemierzają centrum miasta, udają się pod Pałac Prezydencki,
następnie pod Sejm. Dali w ten sposób autentyczny wyraz nastrojów tej części
społeczeństwa, która nie nabrała się na teatrzyk w wykonaniu opcji rządzącej.
Opcji, o której można już mówić tylko w czasie przeszłym.

Odegrany przed Pałacem Prezydenckim marsz żałobny był wymownym symbolem
relacji zebranych w stosunku do głowy części obywateli państwa polskiego. Był
też zwiastunem nowego, które nadejdzie po politycznym unicestwieniu panującej
opcji, jak i tych wszystkich, którym daleko jest od wrażliwości społecznej i
poczucia tożsamości narodowej. Udział LPR w wyborach do Parlamentu
Europejskiego będzie kolejnym krokiem ku umocnieniu i powiększeniu wpływu na
bieg rzeczywistości autentycznej narodowej reprezentacji politycznej naszego
narodu.

Podnoszą się głosy – dlaczego ci, którzy w referendum powiedzieli NIE dziś
startują w wyborach do P.E. My odpowiadamy – a kto ma reprezentować
kilkudziesięcioprocentową , stale powiększająca się część społeczeństwa
polskiego, która nie jest zadowolona z wynegocjowanych warunkach i z takiego
kształtu Unii, jaki jest obecnie? SLD, który będzie miał może jednego posła w
Europarlamencie, a żadnego w polskim sejmie? PO, która w populizmie
wyprzedziła już nawet Samoobronę, a reprezentuje w rzeczywistości interes
wąskiej grupy społecznej? A może Unia Wolności, której przebrzmiałe już sławy
bardzo by chciały, ale nikt ich już nie chce?

„Marsz niepodległości” był silnym głosem tej części społeczeństwa, która chce
silnej i konsekwentnej w działaniu reprezentacji polskiej w Europarlamencie.
I ten odważny i zdecydowany głos został w mediach publicznych przemilczany.
Bo był bardzo niewygodny wobec ckliwych i słodkich obrazków z Dublina, gdzie
występowała razem para (to jedyny przypadek wśród reprezentantów państw
wchodzących do Unii!) Kwaśniewski i Miller.

Znamiennym faktem i zwiastunem nowej sytuacji politycznej była ilość
manifestantów lewicowych, którzy w Warszawie tradycyjnie zebrali się, by
uczcić święto klasy pracującej. Niespełna 500 osób to śmiesznie mało, jak na
opcję polityczną, która jeszcze niedawno grzmiała i huczała w ferworze
wyborczego zwycięstwa. Gdzie podziali się ci wszyscy, którzy gremialnie
udawali się do urn oddać swe głosy na SLD i UP?

Przed nami wytężona praca podczas kampanii wyborczej. Czujemy się pewnie,
gdyż Ligę stanowią ludzie ideowi, którym nie trzeba obiecywać stanowisk i
poklasku w mediach. Nasi działacze nie pchają się przed kamery telewizyjne i
nie zieją cynizmem. Ich mrówcza praca wypływająca z miłości do Boga, swoich
rodzin i kraju jest bronią, której nie pokona żaden pieniądz czy upokarzające
słowo z ust lewicowych czy liberalnych pseudointelektualistów. 208563
podpisów zebranych w kraju na listy LPR są kolejnym owocem takiej sumiennej,
pozytywistycznej pracy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pawel Jezus umarl, ale kilkaset tysiecy facetow pilnuje IP: 211.182.155.* 03.05.04, 02:07
      interesu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka