Gość: paul
IP: 193.0.117.*
26.02.02, 15:46
Skandal w Kościele katolickim! Wszystkie media trąbią, że arcybiskup
metropolita poznański Juliusz Paetz jest gejem i molestował księży i kleryków!
Jedni kościelni urzędnicy nabrali wody w usta i milczą, inni zanoszą się w
zwyczajowych chóralnych lamentach.
A przecież o wyczynach poznańskiego arcybiskupa wiadomo było już od bardzo
dawna. Pisały o tym w szczegółach tygodniki "Nie" oraz "Fakty i Mity".
Szczegóły zaś sięgały tak głęboko, że mogliśmy się dowiedzieć, że Jego
Eminencja nosi czerwone majtki, które leżą w szufladzie biskupiej komody. Nie
majtki jednak są tym razem istotne, ale fakt, że prześladowani przez
sutannowego lubieżnika księża i klerycy zdołali wyciągnąć sprawę na światło
dzienne. To właśnie daje wiele do myślenia. Nie jest wykluczone, że arcybiskup
miał potężnego wroga, który swą wiedzę wykorzystał, by pozbyć się wroga lub
rywala. Gdyby bowiem Kościół - jako instytucja - wykorzystywał uczciwie swą
wiedzę o homoseksualizmie wśród kapłanów do chlubnego oczyszczenia swych
szeregów, ze skandalami konfrontowani bylibyśmy codziennie.
Wszyscy wiedzą, że w obronie swego "imienia" Kościół idzie w zaparte i broni
nawet kryminalistów-pedofilów. Przykłady takiej strategii są bardzo liczne. Co
się teraz stanie - można łatwo przewidzieć. Kościół ma bowiem ogromną wprawę i
praktykę w wmiataniu brudów pod dywan. Juliuszowi Paetzowi nie stanie się
krzywda. Zostanie dyskretny przeniesiony na inne stanowisko, być może za
granicę. W ostateczności wysłany zostanie do klasztoru, tak, jak przydarzyło
się to kardynałowi Groerowi, metropolicie wiedeńskiemu, któremu udowodniono
homoseksualne kontakty z nieletnimi - a zwykły obywatel za takie rzeczy idzie w
Austrii do więzienia.
Homoseksualizm wśród księży i zakonników jest zjawiskiem powszechnym. Z całego
świata dochodzą wiadomości o skandalach obyczajowych, których głównymi aktorami
są ludzie w czarnych sukienkach. W Polsce, księża są bywalcami gejowskich saun.
Wiadomo nawet, że niektóre zakony przeprowadzają w nich czasami kontrole. Na
widok kościelnego inkwizytora, duchowni chowają się jak myszy w szafkach i
innych zakamarkach. Można uważać to za śmieszne. My sądzimy, że to tragiczne.
Duchowni są w Polsce cenionymi klientami agencji towarzyskich. Płacą chętnie i
sowicie. Na własne oczy widzieliśmy, jak jeden z wielebnych przyniósł
chłopakowi, uprawiającemu najstarszy zawód świata pieniądze z niedzielnej tacy,
zawinięte w odpowiednie, urzędowe banderole. Ogłoszenia w rodzaju "szukam
duchownego" często pojawiają się w internecie i w gejowskiej prasie.
Jednak najpowszechniejsze - bo bezpieczne - wśród kleru są prywatne układy.
Mogą one być "zamknięte", w rodzaju proboszcz-wikary lub też "otwarte" - z
osobą świecką. Właściwa każdemu człowiekowi potrzeba uczucia, ciepła, miłości
utrzymuje przy życiu niejeden związek, w którym kochanek księdza proboszcza
występuje jako "siostrzeniec" lub "krewniak". Wiele takich par łączy prawdziwa
miłość. Znamy chłopców, którzy korzystając z ojcowskiej opieki swych sponsorów
w sutannach skończyli szkoły i ustawili się w życiu.
O księżowskich aferach gejowskich można godzinami opowiadać anegdoty. Nie brak
w szeregach kleru osób o podłym charakterze i wypaczonej seksualności. Jeden z
proboszczów, siedzący na bogatej parafii w P. w pobliżu Krakowa dał się we
znaki niejednemu znanemu nam małolatowi. Typowa opowieść poszkodowanego brzmi
następująco: "Po mszy, do której służyłem jako ministrant, ksiądz zaprosił mnie
do swego mieszkania. Pojawił się po cywilnemu, zaproponował alkohol..." Ten sam
duchowny wygłasza od ołtarza grzmiące kazania, smagając swym słusznym gniewem
grzeszników. Inny, z parafii B. Zaprasza chłopców na wekendy, wycieczki
połączone z bogatym programem rozrywkowym i prezentami. Przykładów jest
mnóstwo.
To nie homoseksualizm, lecz celibat, przy którym Watykan upiera się z
praktycznych względów, jest całkowicie sprzeczny z naturą. Można się oburzać,
że ludzie świata polityki skrywają głęboko swój homoseksualizm. Ale skandalem
jest, że ludzie Kościoła katolickiego nie zadają sobie nawet trudu by cokolwiek
ukrywać, bowiem pewni są swej bezkarności. Wiadomo przecież, że arcybiskup
Paetz nie jest jedynym gejem w Episkopacie Polski. W środowisku gejowskim nic
się nie ukryje. Wiedza o tym kto z kim, gdzie i kiedy staje się bardzo szybko
publiczną tajemnicą.
Nie sądzimy, by ktokolwiek z nas był zainteresowany kolekcjonowaniem
kościelnych czarnych teczek. Duchowny, kierowca autobusu czy profesor
uniwersytetu - każdy ma prawo do swej intymności. Kościół nie zmieni się pod
wpływem skandali seksualnych, bo tych nigdy w jego historii nie brakowało.
Seminaria duchowne w dalszym ciągu przyjmować będą chłopaków, którzy wychowani
w dewotycznym społeczeństwie nie mają zielonego pojęcia o własnej seksualności
i którym wydaje się, że skoro nie mają pociągu do kobiet, to z pewnością są
przeznaczeni Bogu.
Oburzająca jest tylko straszliwa hipokryzja instytucji Kościoła - który
zapomina, że jest z TEGO świata. I choć dźwiga na sobie straszliwe brzemię
grzechu, nie waha się rzucać kamieniami w innych. Nie ma powodu do satysfakcji,
kiedy od czasu do czasu kamień zamienia się w bumerang...
Janusz Marchwiński
Wiecej w www.gej.net