witek.bis
08.05.04, 12:47
A już myślałem, że nigdy więcej nie będzie mi dane zgodzić się z opinią Adama
Michnika. Co za miła niespodzianka! Ja również spieszę nisko pokłonić
się „odwadze i niestandardowej uczciwości Tomasza Nałęcza”. Niestandardowej,
bo ściśle związanej z sondażowymi wynikami rządu Leszka Millera. Ja również
jestem pełen podziwu dla tej niesłychanej wolty, jaką na naszych oczach
wykonał ten niestandardowo odważny i uczciwy legista (humoris causa). Któż
mógł się bowiem spodziewać, że facet, który swego czasu tak karnie uwalał
istotne wnioski dowodowe, który był tak służalczy wobec premiera, że pozwalał
mu na wszystko, łącznie z obrażaniem posłów zasiadających w komisji,
przedzierzgnie się nagle w pryncypialnego krytyka Millera i nieustraszonego
tropiciela GTW?
Przy okazji niech mi będzie wolno nisko pokłonić się „niestandardowej
uczciwości” Adama Michnika, który w Millerze widzi uczciwego polityka,
którego największą wadą jest to, że stosuje zasadę domniemania niewinności i
ze „śmiertelną wiernością” broni swoich przyjaciół. Krótko mówiąc – poczciwe
z tego Millera chłopisko. Szczególnie na tle niejakiego Rokity Jana Marii, o
którym Adam Michnik może powiedzieć tylko tyle, „że działanie z motywów
niskich lub też pobudek materialnych jest dla niego jedynym możliwym
wytłumaczeniem cudzego postępowania.”
Na koniec jeszcze raz nisko się kłaniam wszystkim niestandardowo uczciwym
Michnikom, Nałęczom i Millerom. „Tak po polsku, czapką do ziemi”...Oni tak
lubią