iza.bella.iza
17.05.04, 22:19
O PIS
„Optymalny wariant takiej koalicji polegałby na tym, że Prawo i
Sprawiedliwość zajęłoby się prawem i sprawiedliwością i tam szukało
spektakularnych sukcesów, a wszystko, co gospodarcze, zostawiło Platformie.
Mogłoby czasem robić miny wskazujące na swoją uciśnioną przez platformersów
wrażliwość społeczną, czasem się wstrzymać od głosu, ale tak by nie
zaszkodzić projektowi PO. To jednak pomysł nie na charakter braci
Kaczyńskich. Ich histeryczne ongiś poparcie Wałęsy, a wkrótce potem jeszcze
bardziej histeryczne ataki na niego, a także roztrwonienie potężnego ongiś
kapitału politycznego Porozumienia Centrum, nie świadczą o nich jako o
politykach dokonujących trafnych wyborów, zwolennikach rozwagi, konsekwencji,
umiaru i kompromisu. A tego, nie zaś histerii i wrzasku, wymaga dziś prawa
strona sceny politycznej. Ich gwałtowne ataki na Platformę, przyszłego
koalicjanta, nie wskazują, by się panowie K. mieli zmienić. Nie wiadomo, czy
w ten sposób uda się im urwać nieco głosów Platformie, wiadomo natomiast, że
ucierpi ich wiarygodność, gdy jednak utworzą koalicję z PO.”
Kiedy publicyści GW zmienią płytę wreszcie? Od 15 lat wciąż te same śpiewki o
Kaczyńskich. Czy naprawdę nie można poważniej liderów PIS- u krytykować?
Zamiast tej pseudopsychoanalizy wolałabym prawdziwą analizę ich obecnych
dokonań. Jakieś np., wytłumaczenie fenomenu popularności obecnego prezydenta
stolicy, a importowanego do niej z Gdańska.
A to o kim? O SLD? Nie o PO!
„Od przyzwoitej partii oczekiwałoby się powściągnięcia odruchów obronnych i
ustosunkowania się do meritum oskarżenia. Bo konkretne zarzuty są potrzebne
do postawienia przed sądem, a ich udowodnienie do skazania, natomiast
wiarygodność polityka wymaga, aby opinia publiczna była dobrego zdania o jego
uczciwości.”
Jak już się nie ma pomysłu do czego by tu się przyczepić (a przecież PO można
wiele wytknąć) – to można i takie wywody snuć:
„Problemem PO, jak każdej partii idącej do władzy, staje się również
gwałtowny napływ nowych członków, którego początkowo nikt nie kontrolował.
Później podjęto jakieś kroki, aby powstrzymać koniunkturalistów
przeskakujących z partii do partii. Niezręcznie jest to jednak robić w
partii, której liderem jest wędrujący po partiach Rokita.”
Czy ja nadal czytam publikację GW?
” Na podstawie okoliczności towarzyszących sprawie można sobie wykoncypować
różne konstrukcje myślowe, a więc i tę, do której doszedł Rokita. „
Przy następnych zdaniach nie mam już wątpliwości:
„Roztropny człowiek zastanowiłby się jednak, czy warto bez dowodów wysuwać
publicznie tak ciężkie oskarżenie. Polityk musi w tym mieć jakąś rachubę.
Jaką? Może Rokita, zdobywszy popularność w kończącej prace komisji śledczej,
szuka podobnego zajęcia na miesiące dzielące go od wyborów. Albo uznał, że ma
już tak mocną pozycję, iż może sobie pozwolić na wszystko. "Gazeta Wyborcza"
z tego powodu nie zmieni sposobu relacjonowania ani oceny wydarzeń
politycznych, lecz Rokita demonstruje swym zwolennikom - a
przeciwników "Gazety" należy raczej szukać nie między nimi - że tocząc ciężką
kampanię polityczną, otwiera sobie jeszcze jeden front. Posunięcie raczej w
stylu braci Kaczyńskich.”
Acha – Rokita już w jednym worku z histerycznymi braćmi Kaczyńskimi siedzi.
Dwa cele jednym strzałem pan Skalski osiągnął. Pięknie, pogratulować.
Rokita i Nicea
„Pułapką okazało się hasło Rokity "Nicea albo śmierć", z którego trudno się
wycofywać, podczas gdy już od pewnego czasu widać było, że upieranie się przy
nim stawało się niepoważne i że trzeba iść na kompromis.”
A nie przyszło panu autorowi do głowy, że upór PO (a nie Rokity) w sprawie
Nicei (której stanowisko nie było w sejmie odosobnione – przypominam uchwałę
parlamentu w tej sprawie), to dziś nie było warunków do negocjowania
kompromisu? Jak miałoby do niego dochodzić, gdybyśmy zogodzili się bez
szemrania na propozycje Niemiec i Francji – największych państw UE?
„PO też tego nie mówi. Wycofuje się nawet z zapowiadanego wcześniej poparcia
do Hausnerowskiej ustawy o rewaloryzacji emerytur, gdyż - jak powiedział
Rokita - z rozmów z emerytami dowiedział się, że oni tego nie popierają. Nie
wiedział tego, zanim z nimi podjął rozmowy?”
Czy pan Ernest Skalski udaje głupiego czy uważa za głupków swoich czytelników?
PO wycofała się z popierania wszelkich projektów ustaw sporządzonych przez
SLD, bo domaga się wcześniejszych wyborów. A że przy okazji chce zebrać parę
punktów u emerytów, to chyba normalne. Wcześniej PO krytykuje się za
nieumiejętność (bądź niechęć) do wyzyskania propagandowych korzyści z innych
swoich posunięć. Tu się ją za postawę wprost przeciwną gani.
Oddech Leppera
„Samoobrona jest partią wodzowską. Bez Leppera nie liczyłaby się, zaś on sam
zawdzięcza swoją pozycję mediom. Źle, dobrze - byle z nazwiskiem. A
prowokacja, skandal najbardziej przyciągają uwagę. Media są w sytuacji
przymusowej, jak coś się dzieje, to muszą relacjonować, lecz politycy nie
muszą wchodzić z nim w kontakty, uwiarygodniać go. Prezydent publicznie
znieważany przez Leppera i zapraszający go na naradę, politycy SLD, którzy go
robią wicemarszałkiem Sejmu, a potem z hukiem zdejmują ze stanowiska -
wszyscy oni pracują na jego popularność i swoją zgubę. Jak Marek Belka, który
zabiegał u Leppera o poparcie dla swego rządu, wiedząc z góry, że nic z tego
nie będzie, a samo spotkanie jedynie podkreśli ważność lidera Samoobrony.”
„...od pewnego czasu Lepper, nadal ostry w atakach słownych, ale bez blokad,
demonstracji, skandali. Chce przyciągnąć tych, którzy tych gwałtowności nie
lubią, a jego radykałowie nie zniechęcą się doń, bo i tak nie mają do kogo
pójść.”
To jest wszystko co pan Skalski ma do powiedzenia o Samoobronie. Reszta pod
powyższy podtytułem poświęcona jest PO a w zasadzie Rokicie.
ZAKOŃCZENIE
„Scena polityczna przebudowuje się w sposób żywiołowy, a poparcie społeczne
na pstrym koniu jeździ. Coraz trudniej przewidywać układ polityczny po
wyborach, które nie wiadomo zresztą, kiedy nastąpią. Prawdopodobnie jednak
nie wcześniej niż na wiosnę przyszłego roku, a jeszcze prawdopodobniej
dopiero jesienią 2005 roku.”
A pan Skalski skąd wczoraj wiedział, gdy oddawał swój artykuł do druku, że
dziś SDPL zrobi woltę i wyrazi jednak poparcie dla rządu Belki?
I co ma zrobić zagubiony czytelnik GW wyborczej po przecztaniu artykułu pana
Skalskiego? Nawet jak ma serce polityczne po prawej stronie, to powinien
pójści zagłosować na... Na kogo właśnie? A jak marzy się temu czytelnikowi
państwo praworządne, z dobrze funkcjonującą gospodarką, to gdzie ma szukać
polityków, którzy choćby częściowo chcieli takie państwo budować? No gdzie,
skoro wszyscy są be i nie ma nikogo, ktoby jakiekolwiek zalety posiadał?
Czekam z niecierpliwością na artykuł pana Skalskiego pt. "Na lewo zwrot". Na
pełne konstruktywnej krytyki opisanie partii Marka Borowskiego lub
zaprezentowanie po raz pierwszy na polskiej scenie politycznej partii
prezydenckiej, firmowanej znaną i szanowaną powszechnie marką A. Kwaśniewski.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2076312.html