piq
05.08.11, 20:40
Przypadek Czumy to najlepszy test na to, kto jest lemingiem, a kto nie.
Lemingi pisie w ciągu 5 sekund pokochały Czumę, tak samo jak lemingi platfusie go znienawidziły. Ćwoki, które trzy dni temu obrzucały Czumę góvvnem, dzisiaj jedzą mu z fajki, a pajace, które by go broniły jak partyjnej kasy trzy dni temu, dzisiaj wdeptują go gumofilcami w szambo.
A wszystkie te lemingi mają się za posiadaczy jedynej prawdy. Zwierzątka, nie macie pojęcia o własnej śmieszności.
To już kolejny przypadek, jednak tym razem nie chodzi o "zdradę" partyi, jeno o zwykłą uczciwość: Czuma stwierdził, że ponieważ nie ma 100% dowodów na naciski, to nie będą zawarte w raporcie. Jak porządny człowiek, który dodatkowo przestrzega zasad państwa prawa. Bo on jest szefem komisji najwyższego organu ustawodawczego w Polsce i to go zobowiązuje, by wyrażenia ocenne ("ziobro dupek smalony") nie miały prawa bytu w oficjalnym raporcie polskiego sejmu.
Ale już za chwilę wystarczy, żeby Czuma (słusznie) nazwał Jarosława durniem, a wszystko się znów obróci o 180 stopni. Bo leming pisi i leming platfusi nie mają odruchu przyzwoitego człowieka, żeby się trzymać własnych zasad. Mają mentalność skretyniałych kiboli, co pozwala im wczorajszemu idolowi ze swojej kamandy po transferze do innej podpalić auto.