kataryna.kataryna
29.05.04, 14:06
"NIE" rozmawia z posłanką SLD ANITĄ BŁOCHOWIAK.
– Kto jest twoim ulubionym kolegą w SLD?
– Nie mam kolegów w klubie.
– A Leszek Miller?
– On jest moim szefem, jesteśmy per pan i pani.
– Ja bym za mojego szefa nie świeciła oczami przed całym narodem, chyba żeby
łączyła nas wyjątkowa sympatia...
– Nasze stosunki są bardzo formalne, ale słyszałam sporo opowieści sejmowych.
Niektóre panie posłanki bardzo się tym chwalą. Brzydzę się tymi kobietami.
– Ale że co? Że bzykały czy bzykają się z premierem?
– Nie po imieniu czy nazwisku, ale czasem padają wyraźne sugestie. Zresztą w
klubie są takie stare pary, niektórym w Sejmie strasznie się nudzi, zwłaszcza
gdy to któraś z kolei kadencja. Romanse kwitną.
– Odmówiłaś "Playboyowi". Jesteś feministką?
– Nie jestem. Nie nienawidzę mężczyzn. Nie uważam, że dlatego, iż jestem
kobietą, należy mi się stanowisko. Wolę sama o to powalczyć.
– Mężczyźni o stanowiska nie walczą, a kobiety, żeby coś osiągnąć, często
muszą
przechodzić przez męskie łóżka...
– Ja nic o tym nie wiem. Jeśli pojawia się taki klimat, to bardzo ostro
reaguję
już na wstępie. A te, które przez te łóżka przechodzą, pewnie same tego chcą.
– Po czym poznać lesbę.
– Po ubiorze, zachowaniu, wyglądzie. Widziałam w Londynie paradę
homoseksualistów. Ubiór często ich zdradza.
– Ale w robocie: po czym w pracy poznać lesbijkę?
– Nie wiem, ale chyba trochę po zachowaniu.
– No właśnie. Ty podobno masz takie bardzo męskie zachowania?
– Mam, ale mam też partnera i chronię moją prywatność.
– W Sejmie mówią, że jesteś lesbijką...
– To kłamstwo. Kto tak mówi?
– Nie powiem. Co ci strzeliło do głowy z pedałami w kolorowych skarpetkach na
komisji śledczej?
– To była moja luźna rozmowa z redaktorem Michnikiem. Co z tego, że były
kamery? Wkoło chodzą dowcipy o pedałach, Murzynach i Żydach i nikogo to
przecież nie obraża.
– Nikogo poza pedałami, Żydami i Murzynami.
– Ale przecież używa się tego w mowie potocznej. Ja wcale nie jestem
antygejowska.
– To prawda, że wolniej myślisz, niż mówisz? Tak ocenili cię
czytelnicy "Super
Expressu".
– To prawda, że szybko mówię, ale z myśleniem problemów nie mam. Na pewno mam
wyższe IQ od czytelników "Super Expressu".
– Ooo, a jaki miałaś wynik w testach?
– Nie, nieważne, nie chwaląc się.
– Powiedz chociaż, co to były za testy?
– Są takie zagraniczne firmy, które robią takie testy na IQ i nie tylko.
– Ale raport z komisji śledczej trochę kłóci się z przeciętnym IQ. Padają
oskarżenia, że dobijasz partię.
– Nie dobijam. Nie ma grupy trzymającej władzę, a jeśli już, to w jej skład
wchodzą także Rapaczyńska i Łuczywo, czyli "Gazeta Wyborcza", Banasiński i
inni.
– Jesteś młodą babką. Narażasz swój image dla partii, której noto- wania lecą
na pysk. Wszyscy spieprzają, gdzie się da, a ty co?
– Dopóki mogę spojrzeć w lustro, to reszta może się walić. Dzisiaj jestem w
SLD, a jutro mogę w ogóle odejść z polityki. Na pewno nie zapiszę się do
innej
partii. Wiesz co, miałam raz taki moment. Widziałam te wszystkie dokumenty na
komisji i pomyślałam sobie, że lepiej byłoby kogoś naznaczyć...
– Jak to naznaczyć?
– No, mimo że nie ma dowodów, to stwierdzić, że ktoś jest winny...
– Słucham?
– Tak. Po to, żeby zamknąć całą sprawę. Szybko mi ten pomysł wyparował z
głowy.
– Łaaał, ty to jesteś moralna...
– Nie jestem tchórzem ani szczurem. Nie jestem Nałęczem ani Rokitą, nie
promuję
się kosztem ofiar.
– Poczekaj, a może ty wierzysz, że wskrzesisz SLD?
– Czemu nie? Gdyby zakończyły się te wszystkie afery prawdziwe i
nieprawdziwe,
to SLD wcale nie jest złą partią.
– Brzmi to jak życzenie śmierci.
– Są partie, które nie ciągną za sobą afer, ale też nie mają pomysłu na
życie.
– Za to SLD nie ma pomysłu i ma afery.
– Jest wzrost gospodarczy, nie rośnie bezrobocie. Dane ekonomiczne
potwierdzają, że wzrósł eksport. U mnie przedsiębiorcy szyjący ubranka dla
dzieci obecnie sprzedają za granicę dużo więcej niż np. rok temu.
– Ale większość ludzi nie szyje ubranek. Ludzie mają gdzieś wskaź-niki
ekonomiczne. Za waszych rządów Kowalski ma tak samo przesrane jak za AWS i do
tego słyszy o aferach na trzy razy większą skalę.
– Jestem ekonomistką. Wzrost gospodarczy nie przełoży się od razu na spadek
bezrobocia. Zresztą gdyby ludzie mieli pracę, dach nad głową i stać by ich
było
na to, żeby pojechać raz w roku na wczasy, to gówno obchodziłyby ich te
wszystkie afery.
– Chyba jaja sobie robisz. Lubisz, jak kradną ci portfel? Bo ja nie. Choćbym
nie wiem, ile miała na koncie. Temu, kto zapieprzyłby mi szmal z kieszeni,
poucinałabym tasakiem paluchy.
– Gdyby ludziom dobrze się żyło, to aferami przejmowaliby się tylko ci,
którzy
je rozumieją, inteligencja. Ludzi pracujących przy maszynach kompletnie by te
afery nie interesowały.
– Zalatuje podziałem klasowym...
– Gdyby ludzie mieli pieniądze...
– ...to nie interesowałyby ich pieniądze, tak? Bzdury gadasz. Chociaż trochę
cię kumam. Twój ojciec jest prezesem banku, odwala tam już trzecią kadencję.
Hajs jest dla ciebie bytem oczywistym.
– Zresztą o jakich my mówimy aferach w SLD? O jakich pieniądzach? Ja nie
zostałam posłem dla pieniędzy. Bycie posłem to służba społeczna. A mój tata
nie
pracuje w banku komercyjnym.
– I co konkretnie wysłużyłaś z SLD?
– Jestem idealistką. Myślałam, że da się ludziom pomóc. Ale SLD to się nie
udało, jak do tej pory.
– Masz jeszcze jakieś polityczne plany?
– Doczekać do końca kadencji. Jeśli to będzie sierpień, to znowu będę
kandydować.
– I nadal zbawiać naród. A jeśli to będzie później? Za rok?
– To pewnie nie będę, ale jeszcze nie wiem. Wtedy się wszyscy nareszcie ode
mnie odczepią.
– I wtedy pozwiesz "Wyborczą" do sądu za te wszystkie brednie – jak
twierdzisz –
które o tobie wypisywali?
– Po co miałabym zarzucać sąd pozwami? A z "Gazetą" i tak nikt nie wygra.
Weźmy
na przykład to, jak napisali ostatnio, że Anita Błochowiak patronowała akcji
rozdawania prezerwatyw...
– Nie używasz prezerwatyw?
– Nie o to chodzi. To było kłamstwo i nie wiem, po co oni to robią. Tę akcję
organizowała moja młodzieżówka SLD z Pabianic.
– Eee, no to wiedziałaś o rozdawaniu gumek...
– No tak, ale ja ich nie rozdawałam.
Autor : Iza Kosmala