Dodaj do ulubionych

Anita Błochowiak - "Piekny umysł"

29.05.04, 14:06
"NIE" rozmawia z posłanką SLD ANITĄ BŁOCHOWIAK.

– Kto jest twoim ulubionym kolegą w SLD?

– Nie mam kolegów w klubie.

– A Leszek Miller?

– On jest moim szefem, jesteśmy per pan i pani.

– Ja bym za mojego szefa nie świeciła oczami przed całym narodem, chyba żeby
łączyła nas wyjątkowa sympatia...

– Nasze stosunki są bardzo formalne, ale słyszałam sporo opowieści sejmowych.
Niektóre panie posłanki bardzo się tym chwalą. Brzydzę się tymi kobietami.

– Ale że co? Że bzykały czy bzykają się z premierem?

– Nie po imieniu czy nazwisku, ale czasem padają wyraźne sugestie. Zresztą w
klubie są takie stare pary, niektórym w Sejmie strasznie się nudzi, zwłaszcza
gdy to któraś z kolei kadencja. Romanse kwitną.

– Odmówiłaś "Playboyowi". Jesteś feministką?

– Nie jestem. Nie nienawidzę mężczyzn. Nie uważam, że dlatego, iż jestem
kobietą, należy mi się stanowisko. Wolę sama o to powalczyć.

– Mężczyźni o stanowiska nie walczą, a kobiety, żeby coś osiągnąć, często
muszą
przechodzić przez męskie łóżka...

– Ja nic o tym nie wiem. Jeśli pojawia się taki klimat, to bardzo ostro
reaguję
już na wstępie. A te, które przez te łóżka przechodzą, pewnie same tego chcą.

– Po czym poznać lesbę.

– Po ubiorze, zachowaniu, wyglądzie. Widziałam w Londynie paradę
homoseksualistów. Ubiór często ich zdradza.

– Ale w robocie: po czym w pracy poznać lesbijkę?

– Nie wiem, ale chyba trochę po zachowaniu.

– No właśnie. Ty podobno masz takie bardzo męskie zachowania?

– Mam, ale mam też partnera i chronię moją prywatność.

– W Sejmie mówią, że jesteś lesbijką...

– To kłamstwo. Kto tak mówi?

– Nie powiem. Co ci strzeliło do głowy z pedałami w kolorowych skarpetkach na
komisji śledczej?

– To była moja luźna rozmowa z redaktorem Michnikiem. Co z tego, że były
kamery? Wkoło chodzą dowcipy o pedałach, Murzynach i Żydach i nikogo to
przecież nie obraża.

– Nikogo poza pedałami, Żydami i Murzynami.

– Ale przecież używa się tego w mowie potocznej. Ja wcale nie jestem
antygejowska.

– To prawda, że wolniej myślisz, niż mówisz? Tak ocenili cię
czytelnicy "Super
Expressu".

– To prawda, że szybko mówię, ale z myśleniem problemów nie mam. Na pewno mam
wyższe IQ od czytelników "Super Expressu".

– Ooo, a jaki miałaś wynik w testach?

– Nie, nieważne, nie chwaląc się.

– Powiedz chociaż, co to były za testy?

– Są takie zagraniczne firmy, które robią takie testy na IQ i nie tylko.

– Ale raport z komisji śledczej trochę kłóci się z przeciętnym IQ. Padają
oskarżenia, że dobijasz partię.

– Nie dobijam. Nie ma grupy trzymającej władzę, a jeśli już, to w jej skład
wchodzą także Rapaczyńska i Łuczywo, czyli "Gazeta Wyborcza", Banasiński i
inni.

– Jesteś młodą babką. Narażasz swój image dla partii, której noto- wania lecą
na pysk. Wszyscy spieprzają, gdzie się da, a ty co?

– Dopóki mogę spojrzeć w lustro, to reszta może się walić. Dzisiaj jestem w
SLD, a jutro mogę w ogóle odejść z polityki. Na pewno nie zapiszę się do
innej
partii. Wiesz co, miałam raz taki moment. Widziałam te wszystkie dokumenty na
komisji i pomyślałam sobie, że lepiej byłoby kogoś naznaczyć...

– Jak to naznaczyć?

– No, mimo że nie ma dowodów, to stwierdzić, że ktoś jest winny...

– Słucham?

– Tak. Po to, żeby zamknąć całą sprawę. Szybko mi ten pomysł wyparował z
głowy.

– Łaaał, ty to jesteś moralna...

– Nie jestem tchórzem ani szczurem. Nie jestem Nałęczem ani Rokitą, nie
promuję
się kosztem ofiar.

– Poczekaj, a może ty wierzysz, że wskrzesisz SLD?

– Czemu nie? Gdyby zakończyły się te wszystkie afery prawdziwe i
nieprawdziwe,
to SLD wcale nie jest złą partią.

– Brzmi to jak życzenie śmierci.

– Są partie, które nie ciągną za sobą afer, ale też nie mają pomysłu na
życie.

– Za to SLD nie ma pomysłu i ma afery.

– Jest wzrost gospodarczy, nie rośnie bezrobocie. Dane ekonomiczne
potwierdzają, że wzrósł eksport. U mnie przedsiębiorcy szyjący ubranka dla
dzieci obecnie sprzedają za granicę dużo więcej niż np. rok temu.

– Ale większość ludzi nie szyje ubranek. Ludzie mają gdzieś wskaź-niki
ekonomiczne. Za waszych rządów Kowalski ma tak samo przesrane jak za AWS i do
tego słyszy o aferach na trzy razy większą skalę.

– Jestem ekonomistką. Wzrost gospodarczy nie przełoży się od razu na spadek
bezrobocia. Zresztą gdyby ludzie mieli pracę, dach nad głową i stać by ich
było
na to, żeby pojechać raz w roku na wczasy, to gówno obchodziłyby ich te
wszystkie afery.

– Chyba jaja sobie robisz. Lubisz, jak kradną ci portfel? Bo ja nie. Choćbym
nie wiem, ile miała na koncie. Temu, kto zapieprzyłby mi szmal z kieszeni,
poucinałabym tasakiem paluchy.

– Gdyby ludziom dobrze się żyło, to aferami przejmowaliby się tylko ci,
którzy
je rozumieją, inteligencja. Ludzi pracujących przy maszynach kompletnie by te
afery nie interesowały.

– Zalatuje podziałem klasowym...

– Gdyby ludzie mieli pieniądze...

– ...to nie interesowałyby ich pieniądze, tak? Bzdury gadasz. Chociaż trochę
cię kumam. Twój ojciec jest prezesem banku, odwala tam już trzecią kadencję.
Hajs jest dla ciebie bytem oczywistym.

– Zresztą o jakich my mówimy aferach w SLD? O jakich pieniądzach? Ja nie
zostałam posłem dla pieniędzy. Bycie posłem to służba społeczna. A mój tata
nie
pracuje w banku komercyjnym.

– I co konkretnie wysłużyłaś z SLD?

– Jestem idealistką. Myślałam, że da się ludziom pomóc. Ale SLD to się nie
udało, jak do tej pory.

– Masz jeszcze jakieś polityczne plany?

– Doczekać do końca kadencji. Jeśli to będzie sierpień, to znowu będę
kandydować.

– I nadal zbawiać naród. A jeśli to będzie później? Za rok?

– To pewnie nie będę, ale jeszcze nie wiem. Wtedy się wszyscy nareszcie ode
mnie odczepią.

– I wtedy pozwiesz "Wyborczą" do sądu za te wszystkie brednie – jak
twierdzisz –
które o tobie wypisywali?

– Po co miałabym zarzucać sąd pozwami? A z "Gazetą" i tak nikt nie wygra.
Weźmy
na przykład to, jak napisali ostatnio, że Anita Błochowiak patronowała akcji
rozdawania prezerwatyw...

– Nie używasz prezerwatyw?

– Nie o to chodzi. To było kłamstwo i nie wiem, po co oni to robią. Tę akcję
organizowała moja młodzieżówka SLD z Pabianic.

– Eee, no to wiedziałaś o rozdawaniu gumek...

– No tak, ale ja ich nie rozdawałam.


Autor : Iza Kosmala
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna "Piekny umysł" się broni 29.05.04, 14:07
      Piękny umysł

      Posłanka Anita Błochowiak upowszechnia wśród swych koleżanek i kolegów w
      Sejmie „List otwarty do Jerzego Urbana”. Publikuję go w całości (pisownia
      oryginalna), aby z równą otwartością odpowiedzieć.

      List otwarty do Jerzego Urbana
      W dniu 20 kwietnia, odbyłam z dziennikarką Pana gazety p. Izą Kosmalą ponad
      godzinną rozmowę. Rozmowa w znacznej części dotyczyła kwestii gospodarki, SLD,
      i sprawy Rywina.
      Gdy 26 kwietnia 2004 został mi przesłany tekst do autoryzacji (o co wyraźnie
      zabiegałam zgodnie z prawem prasowym) odniosłam wrażenie, że artykuł napisany
      był jeszcze przed rozmową i chodziło tylko o formalność a mianowicie o
      spotkanie. Przesłany mi do autoryzacji tekst znacznie różnił się od przebiegu
      rozmowy. Zaznaczyłam, że treść tekstu przed
      autoryzacją jest nie do przyjęcia przeze mnie, gdyż zarówno pytania jak i
      odpowiedzi nie odpowiadały treści rozmowy z dziennikarką.
      W dniu następnym tj. 27 kwietnia 2004 r. odbyłam 40 minutową rozmowę z
      dziennikarką, w czasie której nanosiłyśmy poprawki do tekstu, w szczególności
      do pierwsze jego części, gdyż w wywiadzie znalazły się wyrwane z kontekstu
      zdania, ułożone w ciąg wygodny dla redakcji.
      Pani Iza Kosmala, zgodnie z obowiązującym prawem prasowym naniosła poprawki do
      tekstu; zastrzegła sobie jednak prawo do samodzielnego formułowania pytań (choć
      formalnie nie zostały zadane). Uzyskałam zapewnienie, że zgodnie z autoryzacją
      wynikającą z prawa prasowego tekst zostanie poprawiony.
      Moje oburzenie wywołał więc tekst, który ukazał się w numerze 19 z dnia 6 maja
      2004 r., gdyż w znacznej części nie zawierał naniesionej korekty.
      W dniu publikacji, odbyłam rozmowę z panią Izą i dowiedziałam się, że korekty
      zostały dokonane, ale to Pan osobiście wprowadził do tego tekstu zmiany.
      Usłyszałam, że wtrąca się Pan do każdego wersu w gazecie nawet, jeśli jest to
      wywiad, którego przecież Pan nie przeprowadził. To przykre, że stosuje Pan
      takie metody i do takich działań nakłania także młodych dziennikarzy. Przykład
      tego zdarzenia dowodzi, że dla Pana gazeta i pracujący w niej dziennikarze to
      jedynie narzędzie do własnych partykularnych celów i osobistych rozgrywek. Nie
      ma to nic wspólnego z obiektywizmem i prawdziwym zawodem dziennikarskim. Budzi
      to mój smutek, gdyż był Pan dla mnie i wielu ludzi mojego pokolenia symbolem
      kunsztu dziennikarskiego.
      Z wyrazami szacunku
      Anita Błochowiak
      PS. Zdaje sobie sprawę, że zależy Panu na wniesieniu pozwu do sądu z mojej
      strony, co dałoby Panu okazje do kilku kolejnych artykułów i występów
      medialnych. Zresztą i treść tego listu zapewne będzie dla Pana podstawą do
      kolejnego pomawiania i obrażania. Nie życzę Panu powodzenia na tej drodze.



      Odpowiedź

      Red. Iza Kosmala przeprowadziła wywiad prasowy z Posłanką Błochowiak. Rozmowę z
      nią nagrała. Przedstawiła tekst wywiadu do autoryzacji. Wszystkie poprawki
      Anity Błochowiak wprowadziła – z wyjątkiem tych, które nie dotyczyły wypowiedzi
      Pani Poseł, lecz pytań zadawanych przez red. Kosmalę. Wyjaśniła rozmówczyni, że
      prawo do autoryzacji dotyczy wypowiedzi własnych, a nie cudzych. Nagranie
      dowodzi, że w opublikowanym wywiadzie nie było ani pytań nie postawionych w
      rozmowie, ani odpowiedzi, których Pani Błochowiak nie sformułowała.

      Do autoryzowanego już tekstu wywiadu sekretarz redakcji wprowadził jedną
      poprawkę: zamiast „eselde” – SLD, a redaktor prowadzący zwrot: „Po co
      zarzucałabym sąd pozwami” zamienił na: „Po co miałabym zarzucać...”. Ja sam
      aprobując autoryzowany już wywiad do druku ani jednej choćby najdrobniejszej
      poprawki nie wprowadziłem. Red. Kosmala twierdzi, że nie mówiła Pani
      Błochowiak, iż zmieniłem autoryzowany tekst, lecz tylko, że wywiad czytałem i
      że aprobuję do druku wszystko, co „NIE” publikuje. Jeśli więc znęcam się nad
      dziennikarzami i ich tekstami, to nie w tym przypadku.

      Dla uwiarygodnienia tego, co tu oświadczam, a też odświeżenia pamięci Anity
      Błochowiak przesyłam Pani Poseł:

      1. Maszynopis wywiadu po autoryzacji, który skierowany został do druku pod
      później nadanym mu tytułem „Piękny umysł” z dwiema poprawkami redakcji.

      2. Pierwotny nieautoryzowany jeszcze tekst wywiadu z licznymi zmianami
      podyktowanymi przez Posłankę Błochowiak.

      3. Kopię taśmy z nagraniem rozmowy red. Izy Kosmali z Posłanką Błochowiak; na
      podstawie której red. Kosmala zredagowała wywiad.

      Komentarz

      Anita Błochowiak mogła była nie autoryzować wywiadu wykluczając jego
      publikację. Swojej aprobaty – jak dowiedziałem się z plotek sejmowych –
      pożałowała dopiero pod wpływem wyrzutów, z jakimi spotkała się w klubie
      poselskim SLD. Koleżanki i koledzy łajali ją za ten wywiad słowami urażającymi
      jej kwalifikacje polityka i kwestionującymi sprawność umysłową. Zamiast bronić
      tego, co myśli i mówiła, albo też przeciwnie – walić się w kształtne piersi –
      Anita Błochowiak wpierw ogłosiła w „Trybunie”, że jest ofiarą
      nieuczciwości „NIE”. Potem w Sejmie rozdawała list, w którym mnie przypisywała
      preparowanie jej wypowiedzi dla własnych partykularnych celów i osobistych
      rozgrywek. A przecież ja mam cele wzniosłe, zatem Anita Błochowiak z natury
      rzeczy do nich nie należy.

      Ciekaw zaś byłbym się dowiedzieć, jaką osobistą grę miałbym z Panią Poseł
      prowadzić. Czy rywalizujemy oboje o fotel premiera? Czy może rad bym ją
      zastąpić w roli Miss Parlamentu? Każdy rodzaj gry ze słynną Posłanką Błochowiak
      łechtałby moją próżność, nawet jeśli, realnie biorąc, jest to najwyżej gra w
      durnia.

      Sejm zmierza do głosowania nad przyjęciem raportu komisji śledczej badającej
      aferę Rywina pióra Anity Błochowiak i noszącego Jej imię. Izba ów raport
      odrzuci niezależnie od tego, czy Błochowiak w wywiadzie z Nią zaprezentowała
      się Czytelnikom „NIE” jako nowe wcielenie prof. Kołakowskiego czy jako zaplecze
      umysłowe sołtysa z Klewek. Komisja ta ma czarodziejską moc. Wpierw osoby
      stające przed nią wychodziły z tej kąpieli ochotniczo ubrudzone lub spalone.
      Teraz z kolei pozornie zwycięski politycznie sędzia śledczy wskakuje do kotła
      ze smołą. Swym „Listem otwartym” Anita Błochowiak potwierdziła bowiem swój
      udział w korowodzie krętaczy i łgarzy. Mataczy ona urągając prawdopodobieństwu.
      Moralna równorzędność podsądnych, świadków i sędziów nie jest oczywiście u nas
      żadną osobliwością.

      Autor : Jerzy Urban
      • Gość: myśl złota przy okazji jeszcze o tym tępym cynicznym zewłoku IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 30.05.04, 00:18
        "Budzi to mój smutek, gdyż był Pan dla mnie i wielu ludzi mojego pokolenia
        symbolem kunsztu dziennikarskiego".

        to z listu do Urbana. Czy znacie kogoś oprócz Anity, dla kogo Urban był
        symbolem kunsztu dziennikarskiego? Np. podczas stanu wojennego.
        To chyba też dużo mówi o tej kobiecie, tym razem nie o jej IQ, lecz o jej
        moralności.
        • goniacy.pielegniarz Re: przy okazji jeszcze o tym tępym cynicznym zew 30.05.04, 00:22
          Gość portalu: myśl złota napisał(a):

          > "Budzi to mój smutek, gdyż był Pan dla mnie i wielu ludzi mojego pokolenia
          > symbolem kunsztu dziennikarskiego".
          >
          > to z listu do Urbana. Czy znacie kogoś oprócz Anity, dla kogo Urban był
          > symbolem kunsztu dziennikarskiego? Np. podczas stanu wojennego.
          > To chyba też dużo mówi o tej kobiecie, tym razem nie o jej IQ, lecz o jej
          > moralności.


          Może nie w sprawie autorytetów, ale kończąc dzisiejszy piękny dzień, powiem
          tylko, że kiedyś Tomasz Lis na jakimś czacie powiedział, że jego zdaniem Urban
          to jedno z najlepszych piór dziennikarskich w Polsce, tylko szkoda, że to taki
          człowiek i z takimi poglądami.
          • basia.basia Re: przy okazji jeszcze o tym tępym cynicznym zew 30.05.04, 01:14
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Gość portalu: myśl złota napisał(a):
            >
            > > "Budzi to mój smutek, gdyż był Pan dla mnie i wielu ludzi mojego pokolenia
            >
            > > symbolem kunsztu dziennikarskiego".
            > >
            > > to z listu do Urbana. Czy znacie kogoś oprócz Anity, dla kogo Urban był
            > > symbolem kunsztu dziennikarskiego? Np. podczas stanu wojennego.
            > > To chyba też dużo mówi o tej kobiecie, tym razem nie o jej IQ, lecz o jej
            > > moralności.
            >
            >
            > Może nie w sprawie autorytetów, ale kończąc dzisiejszy piękny dzień, powiem
            > tylko, że kiedyś Tomasz Lis na jakimś czacie powiedział, że jego zdaniem
            Urban
            > to jedno z najlepszych piór dziennikarskich w Polsce, tylko szkoda, że to
            taki
            > człowiek i z takimi poglądami.

            Zdarzyło mi się czytać jego kryminalne felietony (publikowane chyba
            w Panoramie Śląskiej, czy czymś takim) zebrane w książce. Świetne:)
    • iza.bella.iza Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 29.05.04, 21:00
      Anita nie dość, że okazuje się straszną prostaczką (Lepper przy niej to arbiter
      elegantiarum), to jeszcze kłamie w żywe oczy:

      ""NIE" rozmawia z posłanką SLD ANITĄ BŁOCHOWIAK.

      – Kto jest twoim ulubionym kolegą w SLD?

      – Nie mam kolegów w klubie.

      – A Leszek Miller?

      – On jest moim szefem, jesteśmy per pan i pani. "

      Wczoraj, w czasie kolejnej przerwy między głosowaniami, uchwyciła ją kamera
      TVN, kiedy to podeszła do Millera i mówiła do niego "Chodź Leszek - ja CI
      wytłumaczę..." Wyjaśniała magistrowi Millerowi, jak ma SLD głosować w tej turze
      głosowania.
      TVN przyłapał ją jeszcze na moment w chwili ogłaszania ostatecznych wyników - z
      jej ust odczytać można było soczyste słówko "qurva".
      • kunce Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 29.05.04, 21:18
        coż, za najkrótszą recenzję wyrafinowanej umysłowości posłanki "Pionowe
        Korytarze" uchodzic może zdanie z listu polemicznego Urbana:
        "Koleżanki i koledzy łajali ją za ten wywiad słowami urażającymi
        jej kwalifikacje polityka i kwestionującymi sprawność umysłową."
        • Gość: wartburg zaawansowana schizofrenia IP: *.b.dial.de.ignite.net 29.05.04, 21:54
          kunce napisała:

          > coż, za najkrótszą recenzję wyrafinowanej umysłowości posłanki "Pionowe
          > Korytarze" uchodzic może zdanie z listu polemicznego Urbana:
          > "Koleżanki i koledzy łajali ją za ten wywiad słowami urażającymi
          > jej kwalifikacje polityka i kwestionującymi sprawność umysłową."

          Moim zdaniem najkrótszą recenzją umysłowości koleżanki B. jest stwierdzenie, że
          nie rozumie otaczającego ją świata. To może wydawać się zabawne, choć jako
          takie jest tragiczne, gdyż świadczy - a nie sposób nie zauważyć tego nawet po
          pobieżnej analizie zawartości wywiadu - o zaawansowanej schizofrenii. Założę
          się, że luźne uwagi na temat "kto z kim się bzyka w klubie SLD" rzeczywiście
          padły z jej ust w rozmowie z dziennikarką "Nie". Trzeba doprawdy wyjątkowej
          głupoty albo schorzenia psychicznego, żeby w takim tonie udzielać wywiadu.
          Anita wpadła w sidła własnego stylu rozumowania, który charakteryzuje się
          lekceważeniem zasad rządzących światem poznawalnym. Poza tym wykazała się
          całkowitym brakiem instynktu samozachowawczego. Cóż, schizofrenia z głupotą
          chadzają parami. Nawet do głowy jej nie przyszło, że polityczny aliant, za
          jakiego niewątpliwie uważała Urbana, może zjeść ją bez zmrużenia oka na drugie
          świadanie.
          • basia.basia Muszę zaprotestować!!! 30.05.04, 01:21
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Cóż, schizofrenia z głupotą
            > chadzają parami.

            To jest kompletna bzdura! Obraźliwa dla paru osób, które znam
            a które cierpią na tę chorobę. Choroby psychiczne nie wybierają
            ani wg statusu społecznego, ani wg wysokości IQ! Nie dokońca są
            zbadane ale jedno jest pewne: zaburzenia w procesach chemicznych
            zachodzących w organiźmie zaburzają czynności umysłowe.
            Wielu tych ludzi mijasz na ulicy nie mając o tym pojęcia.



            Nawet do głowy jej nie przyszło, że polityczny aliant, za
            > jakiego niewątpliwie uważała Urbana, może zjeść ją bez zmrużenia oka na
            drugie
            > świadanie.

            • Gość: wartburg błędne koło IP: *.b.dial.de.ignite.net 30.05.04, 12:06
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: wartburg napisał(a):
              >
              > > Cóż, schizofrenia z głupotą
              > > chadzają parami.
              >
              > To jest kompletna bzdura! Obraźliwa dla paru osób, które znam
              > a które cierpią na tę chorobę. Choroby psychiczne nie wybierają
              > ani wg statusu społecznego, ani wg wysokości IQ! Nie dokońca są
              > zbadane ale jedno jest pewne: zaburzenia w procesach chemicznych
              > zachodzących w organiźmie zaburzają czynności umysłowe.
              > Wielu tych ludzi mijasz na ulicy nie mając o tym pojęcia.
              >
              >
              >
              > Nawet do głowy jej nie przyszło, że polityczny aliant, za
              > > jakiego niewątpliwie uważała Urbana, może zjeść ją bez zmrużenia oka na
              > drugie
              > > świadanie.
              >

              Ja nie schizofrenię chciałem na nowo zdefiniować, tylko Anitę. Jeśli przy
              okazji obraziłem jakiegoś Bogu ducha winnego schizofrenika , to najmocniej
              przepraszam.

              Niech będzie, że Anita jest po prostu głupia. A objawy owej głupoty są tak
              niebywałe, że pomylić je można ze schizofrenią. Błędne koło.
              • basia.basia Schizofrenia jako inwektywa:( 30.05.04, 12:14
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > >
                >
                > Ja nie schizofrenię chciałem na nowo zdefiniować, tylko Anitę. Jeśli przy
                > okazji obraziłem jakiegoś Bogu ducha winnego schizofrenika , to najmocniej
                > przepraszam.
                >
                > Niech będzie, że Anita jest po prostu głupia. A objawy owej głupoty są tak
                > niebywałe, że pomylić je można ze schizofrenią. Błędne koło.

                Ostatnio jest taka moda, by wyzywać np. polityków stosując
                psychiatryczne pojęcia - dopiero co GW nazwała Rokitę schizofrenikiem.
                Mnie to oburza, bo jest obrzydliwe:( Wyobraź sobie co by było gdybyśmy
                stosowali taką metodę posługując się epilepsją, cukrzycą czy inwalidztwem!

                Anita wcale nie jest głupia. Ona jest po prostu źle wychowana,
                prymitywna, ma braki tzw. środowiskowe ale przede wszystkim jest
                załgana jednak realizuje polityczne zamówienie i musi się załgiwać:)
                Da się wiele powiedzień o jej postawie etycznej, morale itp. ale
                chyba szkoda czasu, by się oddawać studiom nad jej osobą:(



                • Gość: wartburg to Anita pogrzebala SLD IP: *.b.dial.de.ignite.net 30.05.04, 12:47
                  basia.basia napisała:

                  >
                  > Anita wcale nie jest głupia. Ona jest po prostu źle wychowana,
                  > prymitywna, ma braki tzw. środowiskowe ale przede wszystkim jest
                  > załgana jednak realizuje polityczne zamówienie i musi się załgiwać:)
                  > Da się wiele powiedzień o jej postawie etycznej, morale itp. ale
                  > chyba szkoda czasu, by się oddawać studiom nad jej osobą:(
                  >
                  Nie zgadzam się i obstaję przy swoim. Anita jest głupia. Do tego stopnia, że
                  upiera się, że to ona mówi prawdę, mimo iż zdaje sobie sprawę, że istnieją
                  dowody na to, że kłamie.

                  Takim dowodem jest np. nagranie wywiadu z Kosmalą. Urban, jeśli poczuje się
                  obrażony, może je upublicznić i to będzie gwóźdź do trumny dla kariery
                  politycznej Błochowiak.

                  Jest tak tępa, że to do niej nawet nie dociera. Idzie w zaparte, wymyśla coraz
                  to nowe kłamstwa i wybiegi, zgodnie z zasadą, że w zamieszaniu, jakie wywołam,
                  wszyscy się pogubią i może mi ujdzie na sucho. Tak postępują osobnicy
                  wyjątkowo małointeligentni - nie będący w stanie przewidzieć skutków tego, co
                  robią i mówią.

                  Ale to obciąża głównie tych, którzy na nią postawili. Im dłużej sie nad tym
                  zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że to nie afera Rywina pogrążyła
                  SLD w oczach opinii publicznej, tylko fakt, że na obronę swoich interesów w
                  Komisji Śledczej partia ta wybrała kogoś tak durnego jak Anita.

                  Nie wykluczam, że to właśnie z tego powodu Urban tak jej nie cierpi. I teraz
                  się mści. Podstawia jej nogę. Co mnie osobiście wprawia w dobry nastrój.
                  • goniacy.pielegniarz Re: to Anita pogrzebala SLD 30.05.04, 12:50
                    Wtrącę swoje trzy grosze. Wydaje mi się, że za upadek SLD, Urban obwinia
                    Millera, w którego wali już od dłuższego czasu.
                    • kataryna.kataryna Re: to Anita pogrzebala SLD 30.05.04, 12:58
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > Wtrącę swoje trzy grosze. Wydaje mi się, że za upadek SLD, Urban obwinia
                      > Millera, w którego wali już od dłuższego czasu.


                      Tak, a Anita to najwierniejsza Millerowa służka. A Urban nawet nie musi
                      publikować nagrania tego wywiadu, wystarczy, że napisał, że ma taśmę, na to
                      samo wychodzi. Zresztą w starciu idiotki z inteligentnym Urbanem, Błochowianka
                      ma zero szans, ośmieszył ją już swoim artykułem w odpowiedzi na jej jęki.
                  • kataryna.kataryna Re: to Anita pogrzebala SLD 30.05.04, 12:55
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    > basia.basia napisała:
                    >
                    > >
                    > > Anita wcale nie jest głupia. Ona jest po prostu źle wychowana,
                    > > prymitywna, ma braki tzw. środowiskowe ale przede wszystkim jest
                    > > załgana jednak realizuje polityczne zamówienie i musi się załgiwać:)
                    > > Da się wiele powiedzień o jej postawie etycznej, morale itp. ale
                    > > chyba szkoda czasu, by się oddawać studiom nad jej osobą:(
                    > >
                    > Nie zgadzam się i obstaję przy swoim. Anita jest głupia. Do tego stopnia,
                    że
                    > upiera się, że to ona mówi prawdę, mimo iż zdaje sobie sprawę, że istnieją
                    > dowody na to, że kłamie.
                    >
                    > Takim dowodem jest np. nagranie wywiadu z Kosmalą. Urban, jeśli poczuje się
                    > obrażony, może je upublicznić i to będzie gwóźdź do trumny dla kariery
                    > politycznej Błochowiak.
                    >
                    > Jest tak tępa, że to do niej nawet nie dociera. Idzie w zaparte, wymyśla
                    coraz
                    >
                    > to nowe kłamstwa i wybiegi, zgodnie z zasadą, że w zamieszaniu, jakie
                    wywołam,
                    > wszyscy się pogubią i może mi ujdzie na sucho. Tak postępują osobnicy
                    > wyjątkowo małointeligentni - nie będący w stanie przewidzieć skutków tego, co
                    > robią i mówią.
                    >
                    > Ale to obciąża głównie tych, którzy na nią postawili. Im dłużej sie nad tym
                    > zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że to nie afera Rywina pogrążyła
                    > SLD w oczach opinii publicznej, tylko fakt, że na obronę swoich interesów w
                    > Komisji Śledczej partia ta wybrała kogoś tak durnego jak Anita.
                    >
                    > Nie wykluczam, że to właśnie z tego powodu Urban tak jej nie cierpi. I teraz
                    > się mści. Podstawia jej nogę. Co mnie osobiście wprawia w dobry nastrój.



                    Zgadzam się. Anita jest wyjątkowo głupia, czego najlepszym dowodem jest to, że
                    mając jedno jedyne zadanie do spełnienia - wybronienienie SLD - pogrążyła
                    partię kompletnie. Upadek SLD to w dużej mierze także zasługa Anity. Gdyby była
                    ciut mądrzejsza, rozegrałaby to inaczej, chociażby przygotowując mniej
                    ostentacyjnie zakłamany raport. A ona poszła na całość, chciała wybielić GTW,
                    oskarżyć Agorę i zrobiła to tak nieudolnie, że się skończyło przyjęciem raportu
                    Ziobry. Głupiej tego nie mogła rozegrać, słowo daję.
                    • Gość: wartburg Re: to Anita pogrzebala SLD IP: *.b.dial.de.ignite.net 30.05.04, 13:18
                      kataryna.kataryna napisała:

                      >
                      > Zgadzam się. Anita jest wyjątkowo głupia, czego najlepszym dowodem jest to,
                      że
                      > mając jedno jedyne zadanie do spełnienia - wybronienienie SLD - pogrążyła
                      > partię kompletnie. Upadek SLD to w dużej mierze także zasługa Anity. Gdyby
                      była
                      >
                      > ciut mądrzejsza, rozegrałaby to inaczej, chociażby przygotowując mniej
                      > ostentacyjnie zakłamany raport. A ona poszła na całość, chciała wybielić GTW,
                      > oskarżyć Agorę i zrobiła to tak nieudolnie, że się skończyło przyjęciem
                      raportu
                      >
                      > Ziobry. Głupiej tego nie mogła rozegrać, słowo daję.

                      Wbrew pozorom było tu widoczne dla każdego na pierwszy rzut oka. Nawet dla
                      tych, którzy pracami kś specjalnie się nie interesowali i tracili orientację w
                      formalnych rozgrywkach Anity oraz jej suflerów. Tak zwana opinia publiczna nie
                      mogła tego nie dostrzec. Żałosny poziom posłanki B. stał się barometrem upadku
                      popularności SLD. W oficjalnych komentarzach nikt nie brał jej na serio.
                      Zżymano się na nią i wyśmiewano, ale to właśnie ona, no i może jeszcze hucpiara
                      Jakubowska, najbardziej pogrążyła partię Millera.
        • keksz Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 29.05.04, 21:58
          Pewnie, że nie przyszło jej do głowy, bo Urban
          był jej autorytetem :))
      • keksz Anita, mów mi "Leszek"! 29.05.04, 21:51
        nie no, pewnie ten wywiad, to dawno robiony
        był! Jak szeregowy poseł może byc szefem
        posłanki? ;)) Ja myślę, że rzeczona para
        walneła brudzia po ostatnim trzygodzinnym
        spiczu Anity, z którego przynajmniej 1,5
        godziny autorka poświęciła na wybielanie
        roli Leszka w aferze Rywina (co ja mówię!
        żadnej roli i żadnego Leszka w aferze Rywina
        nie było!!)
    • Gość: b ona jest perwersyjnie głupia IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 30.05.04, 00:12
      Straszne. Zatkało mnie. Wcześniej znałem tylko fragmenty z komentarza
      Andermana, ale całość dobija. Już chyba wolę Oszołoma z RM.
    • wojcd Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 30.05.04, 00:59
      Co za glupi zdemoralizowny do spodu babsztyl.
      Mam nadzieje, ze nie wejdzie do Sejmu w nastepnej kadencji.
    • agnes6 Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 30.05.04, 01:30
      W dniu 28.05.2004 na tym forum w temacie; • ZIOBRO - 190, Łączny - 142!!! (
      basia.basia)

      kataryna.kataryna napisała: Szmata Oleksy



      Jednak powszechnie wiadomo, że największą szmatą na tym forum jest
      kataryna.kataryna.

      • Gość: Józek i Anita Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" IP: *.chello.pl 30.05.04, 01:41
        agnes6 napisała:


        > Jednak powszechnie wiadomo, że największą szmatą na tym forum jest
        > kataryna.kataryna.

        Agnes, twoje "jak powszechnie wiadomo" jest gówno warte - jak wszystko co
        raczysz wklepać w klawiaturę. Nie odbieraj nam prawa do posiadania tytułu
        największych szmat - długo na to pracowaliśmy. Daruj sobie i zajmij się sobą.
        My sobie sami poradzimy.

        Buziaczki - Józek i Anitka

        • Gość: Wunderbar Z całym szacunkiem IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 30.05.04, 11:20
          Agnes, mimo Twoich usilnych starań, to ja jestem największą szmatą, nie Ty. Ty
          jesteś dopiero druga. Niech Ci będzie, ex aequo z Józkim i Anitą.
    • elde23 Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 30.05.04, 06:39
      Ona jest pod każdym względem "inaczej".
      Albo w poprzek.
    • goniacy.pielegniarz Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 30.05.04, 12:08
      Jestem pod takim "wrażeniem" tego wywiadu, że nie wiem, co napisać.
      • basia.basia Re: Anita Błochowiak - "Piekny umysł" 30.05.04, 12:15
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Jestem pod takim "wrażeniem" tego wywiadu, że nie wiem, co napisać.

        Przed chwilą napisałam wartburgowi, że chyba nie warto się zajmować
        jej osobą ale można się pośmiać:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka