tw_wielgus
10.05.12, 18:20
Nie dalej jak parę tygodni temu zadałem na tym forum pytanie o osiągnięcia Lecha Kaczyńskiego, które predestynowałby go do tytułu męża stanu i usprawiedliwiały do nachalne dążenie pisowskich środowisk do postawienia mu pomnika na każdym większym placu w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców. Czekałem na odpowiedź biegłych w temacie, czekałem i nie doczekałem się.
Postanowiłem sam poszukać.
I co udało mi się wygrzebać? Otóż jednym z najważniejszych osiągnięć nieżyjącego już prezydenta była polityka zagraniczna, którą rzekomo podniósł był z kolan. Tak twierdzą, co niektórzy jego apologeci. Polityka zagraniczna a w szczególności ta wschodnia.
I okazuje się, że największym sukcesem ( tu przyznaję, że w odkryciu pomógł mi Piotr Gursztyn z RzP) było uściśnięcie... ręki gloryfikatora morderców z UPA.