Profesor.

06.08.12, 09:40
Tomasz Nałęcz, podobno lewica, historyk.

Mamy wspaniałą konstytucję, nic nie trzeba zmieniać w relacjach prezydent - rząd.

Tylko głąb zapomniał, że ten wpisany w konstytucję konflikt wzmocniony przez dwóch egoistycznych przygłupów doprowadził w najnowszej historii do największej katastrofy w dziejach tysiącletniego państwa.

Mamy takich historyków na jakich zasłużyły polskie uczelnie, pętające się w rankingach w n-tej setce.

Znowu zbanują?
    • zapijaczony_ryj A oryginał wątku wyparował 06.08.12, 09:43
      w kosmos!
      Ciekawe jak oni potem liczą te milionowe posty; 1,2,7,33,54,81...
    • wujaszek_joe Re: Profesor. 06.08.12, 09:43
      paranoiczny prezydent potrafi sobie zrobić krzywdę przy każdej konstytucji.
    • zoil44elwer Re: Profesor. 06.08.12, 09:49
      Tych egoistycznych przygłupów było TRZECH.POPiSowych w swych chorych ambicjach.Gdyby nie Miller lewicy killer ,nie urośli by tak.
      • haen2010 Re: Profesor. 06.08.12, 10:27
        Oczywiście. Ale do konstytucji wpisany był jeden z nich. Zresztą tych dwóch to dwie połówki całości.
    • zzarda32 Re: Profesor. 06.08.12, 10:33
      Heniek - tam gdzie jest Prezydent i Premier - tam jest konflikt - wyjątek dwie Kaczki !
      • nowy_rok2012 Re: Profesor. 06.08.12, 19:37
        zzarda32 napisał:

        > Heniek - tam gdzie jest Prezydent i Premier - tam jest konflikt - wyjątek dwie
        > Kaczki !


        Jasne,pan prezydĘt Komorowski jest od pilnowania żyrandola, a to uniemożliwia powstawanie jakiegokolwiek konfliktu.
        Pan Komorowski strzeże żyrandola jak kiedyś Jaruzelski socjalizmu.
        Co się zmieniło?
    • erte2 Re: Profesor. 06.08.12, 10:46
      haen2010
      Heniu ptaszyno - w ustrój demokratycznego państwa konflikt jest wpisany niejako z założenia. Istnienie partii politycznych, rządzących i opozycji, wolne media czy wreszcie instytucje kontrolne - to wszystko jest nieustannym źródłem konfliktów. Tylko w PRL-u istniał Front Jedności Narodu czy też funkcja Przewodniczącego Rady Państwa (taka proteza prezydetury), który to figurant nie miał nic do powiedzenia i ew. podpisywał to co mu gensek kazał.
      Ale inną sprawą jest ów konstytucyjny konflikt, a inną patologiczna nienawiść obu braci do Donalda Tuska za to że ośmielił się wygrać z nimi wybory ( czego klinicznym wręcz przejawem było wspomniane już tu wręczenie nominacji premierowskiej Tuskowi - nieomalże na schodach, w ostatnim możliwym terminie i prawie bez podania ręki).
      • haen2010 Re: Profesor. 06.08.12, 10:59
        Zgadzam się, że w demokrację jest wpisany konflikt programowy. To znaczy, że wygrywająca większość wprowadza w życie swoje przedwyborcze zobowiązania i przegrani nie mają prawa ich blokować. U nas mogą, i to skutecznie, na mocy konstytucji. Jednoosobowo.

        Od pilnowania lege artis tych zobowiązań jest Trybunał Konstytucyjny, który już niektórym politycznym kreaturom przeszkadzał.

        Jeżeli tego nie widzisz, to przykre, ale głąb jesteś. Ja nie jestem historyk, ale nasi historycy to głąby, które najprostszego rachunku nie kapują.

        Nie da się udowodnić, że 2+2=5 pomimo największych kłamstw i wygibasów tzw inteligencji.
        • erte2 Re: Profesor. 06.08.12, 17:33
          haen2010
          Może i jestem głąb ( dobrze chociaż że czasmi mogę wymienić poglądy z kimś takim jak ty i czerpać ze źródła twej niewyczerpywalnej wiedzy i przenikliwości), ale ze swoich głąbianych nizin z pokorą muszę cię poprawić: otóż Trybunał Konstytucyjny nie jest od pilnowania przestrzegania przedwyborczych zobowiązań - tylko od czegoś zupełnie innego, a mianowicie, jak sama nazwa wsakuje, od kontroli przestrzegania Konstytucji w ustawach i decyzjach rządzących. Po to został powołany i to robi. A od rozliczania rządzących z zobowiązań są po prostu wyborcy.

          Ale może cioś się zmieniło i ty wiesz lepiej. Zapewne tak jest, bo jak mogłoby być inaczej....

          No i na koniec - widzisz Heniutku, w zamierzchłych czasach jeden Pan w ogólniaku usiłował mnie przez cztery lata nauczyć łaciny. Niewiele już z tego po latach zostało, ale powiem ci tylko jedno: zwrotu "lege artis" w tym kontekście bym nie zastosował.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja