Dodaj do ulubionych

Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiada GW

IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 03.07.04, 10:18
Moim zdaniem to typowa dla "Naszego Dziennika" polemika: wszystko co
pisze "Gazeta Wyborcza" to kłamstwa, ale brak ustosunkowania sie do
konkretnych zarzutów wobec Kobylańskiego.
Fragment:
"Tekst w "Gazecie Wyborczej" dotyczący osoby prezesa Unii Stowarzyszeń i
Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej Jana Kobylańskiego to zwykłe
pomówienia. Można się było tego spodziewać po tej gazecie. "Gazeta Wyborcza",
podobnie jak wiele innych mediów polskojęzycznych, reprezentuje opcję, która
nie jest życzliwa naszemu państwu i Narodowi. W tych środkach masowego
przekazu już nie raz mieliśmy wiele różnych przykładów obrzucania błotem
ludzi bardzo wartościowych - mówi Zbigniew Sulatycki"
Dla ciekawych:
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040703&id=my11.txt
Obserwuj wątek
    • Gość: alina Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.04, 11:12
      > "Tekst w "Gazecie Wyborczej" dotyczący osoby prezesa Unii Stowarzyszeń i
      > Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej Jana Kobylańskiego to zwykłe
      > pomówienia. Można się było tego spodziewać po tej gazecie.

      Nasz Dziennik ma rację: artykuł w GW był w najgorszym stylu PZPR-owskim. Poza
      tym same pomówienia bez żadnych dowodów. Nikt się już na to nie daje nabierać!
      GW kupuje się dla ogłoszeń, a nie dla informacji - niestety. Po prawdę trzeba
      iść gdzie indziej, np. do Naszego Dziennika.
      • Gość: Jan Jakie pomowienia,kobieto ? IP: 203.214.63.* 03.07.04, 12:13
        Lizut napisal przeciez (o ile czytalas artykul) ze w archiwach zadnego obozu
        koncentracyjnego nie ma sladu po KObylanskim, a jego tzw. zaswiadczenie o
        pobycie w Auschwitz nie zostalo nawet podpisane przez czerwony krzyz.Napisal
        tez,ze Kobylanski nie potrafi podac zadnych szczegolow rzekomego pobytu jako
        wieznia w jakimkolwiek z obozow. Napisal tez o jego niezwykle szybko powstalym
        zaraz pow wojnie majatku. Czy slyszalas o prawdziwym wiezniu obozu
        koncentracyjnego sponiewieranego w nim pobytem, ktory stal sie w niejasny
        sposob milionerem w ciagu kilku miesiecy. Kobylanski daje bzdurne wyjasnienia.
        Dalej Lizut mowi o koneksjach Kobylanskiego z poludniowoamerykanskimi
        dyktatorami (wiesz chyba, ze to oni ulatwili ucieczke nazistom,zwlaszcza
        Peron), o jego dorobku przy produkcji falszywych znaczkow. Kobylanski do
        dzisiaj nimi handluje nawet przez Internet (mozna to zobaczyc na jego stronie).
        Dalej Lizut laczy niezwykla kariere finansowa Kobylanskiego z operacja Odessa i
        slusznie, bo Kobylanski znalazl sie w Ameryce poludniowej po przebyciu typowej
        nazistowskiej trasy.Jego paranoiczna nienawisc do Zydow jakby podkreslala, ze
        mogl byc ich oprawca, a nie kolega z obozu koncentracyjnego i towarzyszem ich
        martyrologii.
        • Gość: alina Re: Jakie pomowienia,kobieto ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.04, 13:39
          Czy nie rozumiesz, że to są właśnie pomówienia a nie udowodnione zarzuty? Na tej
          samej zasadzie Lizut mógl, że PODOBNO Ojciec Rydzyk handluje starymi rosyjskimi
          śmigłowcami bo ktoś mu o tym kiedyś powiedział.
          • trevik Re: Jakie pomowienia,kobieto ? 03.07.04, 22:16
            Czy informacja, ze "Kobylanskiego nie ma w zadnym spisie wiezniow oraz nie ma
            potwierdzenia z CK o pobycie w Auschwitz" to jest pomowienie?
            To jest BARDZO POWAZNY ZARZUT dla kogos, kto sie stara byc uznany za ofiare
            nazizmu. Ten zarzut mozna obalic w ciagu 5 min. jesli nie jest zgodny z prawda,
            mozna sie bronic bardzo dobrze - wiesz o tym?!?

            Pomowienie, ze Rydzyk handluje helikopterami nie jest proste do zaprzeczenia -
            ja rozumiem, ze wielu ludzi rozumuje nazwijmy to logika "specyficzna", ale bez
            przesady.
            • Gość: irka Re: Jakie pomowienia,kobieto ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 11:11
              > Czy informacja, ze "Kobylanskiego nie ma w zadnym spisie wiezniow oraz nie ma
              > potwierdzenia z CK o pobycie w Auschwitz" to jest pomowienie?

              Czy zarzut Kobylańskiego, iż Bartoszewski "wydostał się" z Auschwitz
              PRAWDOPODOBNIE za współpracę z Niemcami jest DOWODEM winy Bartoszewskiego? To,
              że Kobylańskiego nie ma w spisie więźniów absolutnie NIC nie znaczy zważywszy
              chaos wojny. Proszę sobie przpomnieć, jak to wszystko wtedy wyglądało. Już przed
              końcem wojny Niemcy zaczęli palić dokumenty i niszczyć dowody (tak, jak PZPR w
              Polsce).
              • Gość: Jan dlaczego przedstawil sfalszowany dowod IP: 194.78.71.* 04.07.04, 13:29
                z czerwonego krzyza ? Nikt nie chcial nawet tego swistka podpisac ? Niemcy
                palili archiwa, zgoda ale nie spalili wszystkich swiadkow. Ten pan podobno byl
                w kilku obozach. Dlaczego przez prawie 60 lat nie byl w stanie znalezc
                chociazby jednego swiadka swojego w nich pobytu i zaktualizowac swoje archiwa.
                czyzby sie bal zdemaskowania ?
              • trevik Re: Jakie pomowienia,kobieto ? 04.07.04, 18:24
                Ale tutaj o dowodach winy nikt nie dyskutuje.

                Co do chaosu wojny to bez przesady - moze dokumentacja jest niekompletna, bo
                czesc zostala zniszczona, ale istnieje wiele dokumentacji bardzo dobrze
                zachowanej a chaos wojny chaosem wojny, ale dokladnosc faszystow to jeszcze co
                innego - byloby prawdziwym ewenementem, aby ktos byl w obozie i nie potrafil
                tego po wojnie w zaden sposob udowodnic.

                Ten jednak jest faktycznie specyficzny i jesli to, co pisze gazeta jest prawda,
                to nic u tego goscia sie kupy nie trzyma - kompletnie nic. I nawet jednego
                swistka, zeby to poswiadczyc - to juz chyba wiecej niz pech.
                Oczywiscie nie mozna faceta za to sadzic, ale histericzna obrona to chyba jednak
                troche na wyrost - lepiej byloby, gdyby RM znalazlo kilku wiarygodnych swiadkow,
                ze ten facet tam byl i ze braki w dokumentacji to przypadek.

                Zarzuty nie sa w kij dmuchal bez wzgledu na motywy GW. Jesli to prawda to trzeba
                bedzie sie chwileczke powstydzic.
          • Gość: Jan w jakim obozie jest po nim slad ? IP: *.marketscore.com / *.or4.marketscore.com 04.07.04, 13:23
            Dlaczego przedstawia falszywe zaswiadczenie ? Czy to sa pomowienia czy dowody
            przeciw jego bajkom ?
          • Gość: Sentencius meandry jasiowej logiki IP: *.introweb.nl 05.07.04, 14:12
            Gość portalu: alina napisał(a):
            Czy nie rozumiesz, że to są właśnie pomówienia a nie udowodnione zarzuty? Na te
            j samej zasadzie Lizut mógl, że PODOBNO Ojciec Rydzyk handluje starymi
            rosyjskimi śmigłowcami bo ktoś mu o tym kiedyś powiedział.

            Juz sie ktos ponizej z tym rozprawil,ale powtorze jeszcze raz dla
            formalnosci,ze zadne kartoteki wiezienne w kacetach nie zachowaly sie w
            calosci.W Auschwitz wysadzono krematoria a ,"zapomniano" by o spisach wiezniow?
            W pozniejszym okresie zaniechano nawet tatuowania numerow i fakt ten zostal z
            premedytacja wykorzystany przez wielu "kombatantow".Znam to ,bo w mojej
            rodzinie mamy -juz niezyjacego-b.haftlinga KL.Auschwitz!Sprawa Kobylanskiego
            jest o tyle pikantna,ze mianowany w przeszlosci honorowym konsulem przez szefa
            dyplomacji RP nagle ni stad ni zowad okazal sie byc kapem(!?)."Grzech" ten
            dziwnym trafem ujrzal swiatlo dzienne dopiero po tym ,jak sie okazalo ,ze
            b.honorowy konsul finansuje ...Radio Maryja.I na tym wlasciwie mozna by
            zakonczyc komentarz do calej afery,pozostaje jeszcze casus jasia,ktory ma
            obsesje na tle wszystkiego ,co sie laczy z Polska- wiec LPR i Radio Maryja.Juz
            raz bowiem dowiodl on ,ze Dmowski byl honosiem pozostawiajac sobie i nam
            tlustszy kasek na pozniej ,mianowicie fakt,ze tenze Dmowski w 35' odbywal z
            Hitlerem milosne schadzki na zamku w Ksiazu Wielkim.
        • Gość: babariba ja tam pamiętam, że 'Gazeta' pisała... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 12.07.04, 13:07
          ...kiedyś także o dziesiątkach paszportów Tymińskiego i o śladzie libijskim w jego życiorysie. 'Libijskim', czyli terrorystycznym oczywiście...
          I na to mieli mieć dowody :)))
      • Gość: czytacz Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.04, 10:11
        A jaki naklad ma wasz dziennik?Czy informacje w nim zawarte sa skierowane do
        normalnych,przecietnych ludzi?Przecietny Polak odnosi wrazenie ze pisany jest
        do czytelnikow(lepiej pacjentow)z plaskoglowiem,i w beretach z piorunochronami.
      • Gość: Hania Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 20:31
        > Nasz Dziennik ma rację: artykuł w GW był w najgorszym stylu PZPR-owskim.

        Zgadzam się całkowicie.
    • nowytor Lizut jest(?) współpracownikiem ABW i ściemnia 03.07.04, 14:51
      sprawy związane z przekrętami SLD(rządu).
      Nowy
      Ps. polecam przeczytać ustawę o ABW
      lex.sztab.org/ustawa-ABWiAW.htm
      • Gość: miki Re: Lizut jest(?) współpracownikiem ABW i ściemni IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.04, 22:36
        Dajcie spokoj.Bez sensu jest nawet proba polemiki z polskojezycznym medium
        zwanym "nasz dziennik"."Nasz",czyli wasz?To znaczy Czyj?
        • Gość: eee A CO MÓWI SAM KOBYLAŃSKI ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 11:16
          "Mówiąc w skrócie: wielokrotnie mające miejsce wystąpienia antypolskie, takie
          jak "Jedwabne" itp., to działalność lobby prożydowskiego w Polsce. Wielokrotnie
          występowaliśmy w obronie wartości patriotycznych i katolickich, czego przykładem
          może być chociażby poparcie przez USOPAŁ listu adresowanego do ministra
          Cimoszewicza, którego autorem jest pan Edward Moskal, prezes największej
          organizacji polonijnej, Kongresu Polonii Amerykańskiej. Chcę podkreślić, że w
          sposób wyjątkowo obłudny i fałszywy postępuje "przyjaciel" grup żydowskich, były
          minister Władysław Bartoszewski, który twierdzi, iż będąc więźniem politycznym
          Oświęcimia w 1941 został z niego zwolniony (sic!). Dotyka mnie to, tym bardziej
          iż sam przeszedłem przez obozy koncentracyjne. W Oświęcimiu miałem numer 156 228
          i wiem, że jedyną drogą wyjścia było krematorium. Nie zwalniano żadnych więźniów
          politycznych. W ich przypadku jedyną możliwością "zwolnienia" było pójście na
          współpracę z gestapo i zostanie agentem.

          - Przypomnijmy, że właśnie za obronę Polski przed atakami i obronę wartości
          patriotycznych i katolickich został Pan odwołany przez Bartoszewskiego, który
          był ministrem spraw zagranicznych w rządzie premiera Jerzego Buzka, z funkcji
          honorowego konsula RP w Urugwaju...

          - Bartoszewski w napisanym do mnie liście twierdził, iż konsulem honorowym RP
          nie może być osoba, która nie popiera linii politycznej samego ministra spraw
          zagranicznych ani osoba o odmiennych zapatrywaniach politycznych. Jest to o tyle
          zaskakujące, iż nigdzie na świecie konsule honorowi nie reprezentują programowo
          ani żadnej linii politycznej, ani tym bardziej partii politycznej. Tak naprawdę
          chodziło o poparcie, jakiego USOPAŁ udzielił prezesowi Moskalowi, który zarzucił
          Bartoszewskiemu działania niepatriotyczne i prożydowskie, a faworyzujące tzw.
          żydokomunę. Dla Polonii nie do przyjęcia jest, by minister spraw zagranicznych
          państwa polskiego działał na jego szkodę, popierając działania antypolskie.
          Takie stanowisko zajmowali i poplecznicy pana Krzaklewskiego, premiera Buzka.
          Takie stanowisko zajmuje dziś i rząd Millera, i urząd prezydenta, czego
          przykładem - zarówno sprawa Jedwabnego jak i przeprosiny Ukraińców z UPA za
          polskie zbrodnie, przy jednoczesnym puszczeniu w niepamięć ponad 100 tysięcy
          Polaków wymordowanych w okrutny sposób przez UPA. Są to sprawy znane polskiemu
          społeczeństwu. Nadszedł więc chyba najwyższy czas, by stanąć w obronie interesów
          katolickich i patriotycznych."
          • Gość: KKK [...] IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.07.04, 13:12
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Jan [...] IP: *.filtercube.com / 66.250.68.* 04.07.04, 13:30
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: wuk Re: ty jestes niewyobrazalna szmata i kanalia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 13:42
                ... szkoda więc zwracać uwagę na szmaty i kanalie, choć czasem puszczają nerwy.
                Jedno pozwolę sobie zauważyć co do kapo Kobylańskiego: ukrywa się, nie lubi
                wracać do Polski i na pewno nie pozwie red. Lizuta do sądu, bo wyjawiłoby się
                kim jest ten stary pryk.
                • Gość: Jan Re: ty jestes niewyobrazalna szmata i kanalia IP: 211.184.45.* 04.07.04, 16:47
                  Lizuta napewno tez nie pozwie Rydzyk. Pyskowanie ND to zwykla maglowka. Oni
                  sobie zdaja doskonale sprawe, ze tylko maglowka i kazde pozwanie GW w tej
                  sprawie skonczyloby sie kompromitacja pozywajacych.
            • mogiliani KKK - dla ciebie 04.07.04, 17:36
              Gość portalu: KKK napisał(a):

              > pociągnie.Ale będzie sabat na jego pochówku!

              Jesteś chory ćwoku i możesz mnie
              w1.322.telia.com/~u32215002/kiss_my_ass1024.jpg
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad 04.07.04, 13:27
      Michnikowcom nie wsmak że coś jest poza ich kontrolą i stad te ataki na prezesa
      USOPAŁu...wytykaja mu że robił biznesz dyktatorem ze zgarnial wszystkie
      zamówienia publiczne..tak jak by Kulczyk Gudzowaty czy Krauze robili co innego
      ale tych Michnik n ie tyka bo sa swoi czyli jego...
      • Gość: wuk Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 13:37
        Cześć, prowokatorze! Wytrzeźwiałeś? chyba jeszcze nie, skoro nie mogę się
        rozeznać w twoim bełkocie.
        • Gość: qpo Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 12:05
          Jaki belkot?
      • Gość: chala [...] IP: *.rdu.bellsouth.net 07.07.04, 23:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Leon Kobylanski wyszedl z benderowskiego sanatorium IP: *.vento.com.br / *.vento.com.br 04.07.04, 13:47
      Wszystko sie zgadza. Oboz koncentracyjny byl przeciez wg bendera sanatorium.
      Wypoczety Kobylanski nie musial sie wiec leczyc jak ci ktorzy wedlug lewackich
      klamliwych opowiastek cierpieli na niedozywienie, kalectwo, tyfus i nie wiadomo
      co pow wyjsciu z obozu. Kobylanski po wyjsciu z sanatorium z zregenerowanymi
      silami mogl sie wiec zabrac natychmiast za robienie biznesu. Wypoczeta,zdrowa
      glowa pozwolila na osiagniecie ogromnych dochodow, na ktore czlowiek ktory nie
      zaznal dobrodziejstw sanatorium w Auschwitz musialby pracowac przez kilka
      pokolen.
      • Gość: ircha Re: Michnik i forsa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 16:37
        > Michnikowcom nie wsmak że coś jest poza ich kontrolą i stad te ataki na
        > prezesa USOPAŁu...wytykaja mu że robił biznesz dyktatorem ze zgarnial
        > wszystkie zamówienia publiczne..tak jak by Kulczyk Gudzowaty czy Krauze robili
        > co innego ale tych Michnik n ie tyka bo sa swoi czyli jego...

        Wiadomo: założenie Okrągłego Stołu było takie, że Polacy Katolicy taką biedę
        będą klepać, że nigdy nie będą mieli własnych mediów. A tu jakiś bezczelny
        zakonnik zrobił radio i gazetę, z których można się wszystkiego dowiadywać.
        Gdyby tego Rydzyka można było w jakiś sposób pozbawić funduszów ... Może jakiś
        skandal? Wtedy ludzie przestaliby go finansować.
        • oszolom.z.radia.maryja Re: Michnik i forsa 04.07.04, 18:44
          jakby ks Rydzyka nie było to Michnik sam by go wymyślił
          • Gość: ahs Re: Michnik i forsa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 22:48
            ?
    • g_shark Ciąg dalszy: ND (05.07.04) odpowiada GW 05.07.04, 08:44
      "Kalumnie i oszczerstwa"
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040705&id=my11.txt
      Fragment: "Koronnym argumentem przemawiającym za pobytem Jana Kobylańskiego w
      KL Auschwitz powinien być także jego numer obozowy, który zapewne ma
      wytatuowany na ramieniu." Zgadzam się z autorem - to chyba koronny argument w
      rozwikłaniu zagadki pobytu Kobylańskiego w Auschwitz.
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Ciąg dalszy: ND (05.07.04) odpowiada GW 05.07.04, 14:41
        Michnikowcy i tak zrobia. wszystko byle tylko wcisnać narodowi kit że w sprawie
        Kobylańskiego to oni maja racje...
        • Gość: antek Re: SPRAWA POBYTU W OŚWIĘCIMIU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 17:53
          5/07/2004
          Drukuj artykuł
          Prawda o Janie Kobylańskim

          Z dużym zainteresowaniem, lecz z bardzo mieszanymi uczuciami, przeczytałem
          artykuł Mikołaja Lizuta "Sponsor Leppera i Ojca Rydzyka. Podwójne życie don
          Juana", opublikowany w "Gazecie Wyborczej" w numerze 149 z 28 czerwca br. Wynika
          z niego, że jestem pracownikiem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i
          członkiem Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu,
          które działa aktywnie, wydając m.in. od dziesięciu lat kartalnik "Wołyń i Polesie".


          W numerze 36 z 2002 r. tego kwartalnika opublikowałem tekst dotyczący Jana
          Kobylańskiego, urodzonego 21 lipca 1923 r. w Równem na Wołyniu, więźnia KL
          Auschwitz, przywiezionego z więzienia na Pawiaku do tego obozu 5 października
          1943 roku, gdzie otrzymał numer 156228. Za swoją obozową przeszłość Kobylański
          po latach został uhonorowany Krzyżem Oświęcimskim.

          Nazwisko Jana Kobylańskiego i jego współtowarzyszy obozowej gehenny zostało
          opublikowane w wydanej w 2000 r. przez Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem i
          Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu trzytomowej "Księdze Pamięci.
          Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940-1944".

          O wystawienie formalnego zaświadczenia, potwierdzającego pobyt Jana
          Kobylańskiego w KL Auschwitz, zwróciła się za pośrednictwem miejscowej
          prokuratury w Oświęcimiu jego znajoma w 1997 r. W zdekompletowanych aktach
          byłego obozu Auschwitz figurował jednak tylko numer obozowy zainteresowanego, a
          na tej podstawie nie mogła ona otrzymać takiego zaświadczenia. Nie było
          natomiast i nie ma również obecnie podstaw, aby zaprzeczać, że Jan Kobylański
          posiadał w KL Auschwitz numer 156228.

          Wydaje się nawet, że wprost przeciwnie, za prawdziwością tego faktu przemawiają:
          - numery więźniom z jego transportu nadawano głównie w kolejności alfabetycznej,
          stąd też przed nim, Janem Kobylańskim, figuruje Kłusek Antoni - nr 156227,
          natomiast po nim Kok Stefan - nr 156229 (w swoim artykule Mikołaj Lizut mylnie
          podaje te nazwiska jako Kłoś i Klusek),

          - w obecnym wykazie więźniów przywiezionych do KL Auschwitz 5 października 1943
          r. brak jest danych kilkudziesięciu więźniów, ponieważ istniejąca dokumentacja w
          dużej mierze została zniszczona przez SS przed ewakuacją obozu, a więc sprawa
          braku dokumentów potwierdzających pobyt Jana Kobylańskiego w Oświęcimiu nie jest
          odosobnionym przypadkiem,

          - ponadto przez ponad pięćdziesiąt lat od chwili wyzwolenia KL Auschwitz nikt
          inny nie twierdził, że przebywając w obozie, był oznaczony tym numerem i nie ma
          podstaw, aby wiązać ten numer z innym nazwiskiem niż Jan Kobylański.

          Koronnym argumentem przemawiającym za pobytem Jana Kobylańskiego w KL Auschwitz
          powinien być także jego numer obozowy, który zapewne ma wytatuowany na ramieniu.
          Z powyższymi moimi rozważaniami zapoznał się sam Jan Kobylański, któremu
          redakcja "Wołynia i Polesia" przesłała numer 36 z 2002 r. z moim tekstem.
          Zaznaczam, że wcześniej tekst ten był również opublikowany, jako list, na łamach
          "Naszego Dziennika". Wkrótce wspomniana redakcja "Wołynia i Polesia" otrzymała
          list od Jana Kobylańskiego, datowany 28 stycznia 2003 r. przytaczam obszerne
          fragmenty tego listu:

          "Jestem bardzo wdzięczny za przesłanie mi egzemplarza wydawanego przez Państwa
          biuletynu 'Wołyń i Polesie' (nr 4/36 z listopada 2002 r.). Państwa biuletyn jest
          dla mnie publikacją o charakterze bardzo sentymentalnym, stanowi bowiem więź z
          Ziemią mojego dzieciństwa i wspomnieniami z nią związanymi. (...) Bardzo
          dziękuję Państwu za opublikowanie listu do redakcji autorstwa Adama Cyry,
          którego osobiście nie znam, ale któremu to chciałbym - za Państwa pośrednictwem
          - przekazać podziękowania w moim imieniu. (...) Powracając do listu Adama Cyry
          pozwolę sobie poinformować, iż służby specjalne postkomunistycznej Polski
          starały się usunąć moje nazwisko z listy więźniów Oświęcimia. Czynili to również
          inni przedstawiciele władz polskich. Jednakże na szczęście Międzynarodowy
          Czerwony Krzyż (...) a konkretnie działające przy nim Międzynarodowe Biuro
          Poszukiwań (...), odpowiadając na zapytanie polskiego Ministerstwa Spraw
          Zagranicznych (nr ref. MSZ 390-11/95) poinformowało polskie ministerstwo w dniu
          27 lipca 1998 (nr ref. 1 806 786), iż w archiwum Międzynarodowego Czerwonego
          Krzyża mają mnie zarejestrowanego jako więźnia politycznego nr 156228 obozu
          koncentracyjnego w Oświęcimiu. Kopię owego dokumentu przesyłam Państwu w
          załączeniu. Ponadto, 30 sierpnia 2002 r., w ramach programu odszkodowań za pracę
          przymusową i niewolniczą w Niemczech, biuro Międzynarodowej Organizacji ds.
          Migracji w Genewie (International Organization for Migration - IOM) przyznało mi
          odszkodowanie za pobyt w niemieckich obozach koncentracyjnych. Kopię owej
          decyzji przesyłam Państwu w załączeniu. (...) wielokrotnie już bowiem wytwarzano
          i rozpowszechniano nieprawdopodobne kalumnie i oszczerstwa na temat mojej osoby
          po to, aby osłabić i zniszczyć pozycję Polonii południowoamerykańskiej, która to
          zawsze staje w obronie przeszłości historycznej narodu polskiego. Czyniono to
          wszystko pod moim adresem, zważywszy na fakt, iż jestem prezesem Unii
          Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej, prezesem zarządu Związku
          Polaków w Argentynie, skupiającego 32 organizacje polskie, oraz prezesem
          jedynych polskich organizacji patriotycznych w Urugwaju (Towarzystwo im.
          Marszałka Józefa Piłsudskiego i Unii Polsko-Urugwajskiej). My, Polacy, żyjący
          poza granicami kraju, mamy nadzieję, iż w najbliższej przyszłości powstanie
          patriotyczny rząd polski, działający w interesie całego narodu, również jego części
          > rozsianej poza granicami kraju. Jak Państwo widzą, z kopii dokumentów wynika
          (...), iż byłem więźniem obozu w Oświęcimiu i posiadałem nr obozowy 156228.
          (...) Wszystkich zaś zainteresowanych chciałbym poinformować, że mój ojciec
          nazywał się Stanisław Kobylański i był adwokatem w Równem. Cała nasza rodzina
          uciekła z Wołynia tuż przed nadejściem okupacji sowieckiej. Wszystkie dane oraz
          dokumenty, które Państwu przesyłam, przekazuję do Państwa dyspozycji, mogą więc
          Państwo (...) opublikować je w części bądź w całości lub też przekazać innym
          organizacjom czy instytucjom".

          Na zakończenie chciałem wyjaśnić, że z zaświadczenia Biura Poszukiwań
          Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Arolsen z 27 lipca 1998 roku,
          udostępnionego przez Jana Kobylańskiego, wynika, iż był on nie tylko więźniem KL
          Auschwitz, lecz potem także KL Mauthausen-Gusen, KL Gross-Rosen, KL Flossenbürg,
          KL Natzweiler i ostatecznie został wyzwolony w KL Dachau przez żołnierzy
          amerykańskich wiosną 1945 roku.

          Zaświadczenie jest wprawdzie wystawione na nazwisko: Janusz Kobylański, ur. 21
          lipca 1919 r., a Jan Kobylański urodził się 21 lipca 1923 r., lecz on sam zwraca
          uwagę na tę rozbieżność, tłumacząc ją pomyłką w ewidencji obozowej. Ponadto
          znany on jest również nawet dzisiaj pod imieniem Janusz, na co w swoim artykule
          zwrócił uwagę Mikołaj Lizut.

          Czy autor tekstu z "Gazety Wyborczej" ma rację, zaprzeczając jakoby Jan
          Kobylański był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych? Mam co do tego
          wątpliwości, tym bardziej że w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w
          Oświęcimiu znalazłem opracowanie byłego więźnia KL Gross-Rosen Romana Olszyny.
          Pochodzi ono z 1971 r. i zawiera częściowy spis więźniów KL Gross-Rosen za okres
          od 2 sierpnia 1940 r. do 9 maja 1945 r. Wynika z niego, że Janusz Kobylański,
          ur. 21 lipca 1919 r., był więźniem KL Gross-Rosen, skąd wywieziony został do KL
          Flossenbürg, gdzie otrzymał numer 49971. Numer ten jest także wymieniony we
          wspomnianym piśmie Biura Poszukiwań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z Arolsen.

          Autor pracuje w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.
          dr Adam Cyra
          • Gość: berlo CZY LIZUT TERAZ PRZEPROSI ZA KŁAMSTWA? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:46
            I czy dalej będzie pisał brednie na zamówienie?
          • Gość: Sentencius jasie i inne leony, gdzie jestescie? IP: *.introweb.nl 08.07.04, 10:06
          • Gość: syndyk3RzP kolejna kompromitacja Michnika i jego lizusów IP: 67.43.131.* 09.07.04, 13:22
            (Nasz Dziennik)
            Poniedziałek, 5 lipca 2004, Nr 155 (1954)


            Kalumnie i oszczerstwa
            ======================

            Z dużym zainteresowaniem, lecz z bardzo mieszanymi uczuciami, przeczytałem
            artykuł Mikołaja Lizuta "Sponsor Leppera i Ojca Rydzyka. Podwójne życie don
            Juana", opublikowany w "Gazecie Wyborczej" w numerze 149 z 28 czerwca br.
            Wynika z niego, że jestem pracownikiem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i
            członkiem Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w
            Oświęcimiu, które działa aktywnie, wydając m.in. od dziesięciu lat
            kwartalnik "Wołyń i Polesie".
            W numerze 36 z 2002 r. tego kwartalnika opublikowałem tekst dotyczący Jana
            Kobylańskiego, urodzonego 21 lipca 1923 r. w Równem na Wołyniu, więźnia KL
            Auschwitz, przywiezionego z więzienia na Pawiaku do tego obozu 5 października
            1943 roku, gdzie otrzymał numer 156228. Za swoją obozową przeszłość Kobylański
            po latach został uhonorowany Krzyżem Oświęcimskim.
            Nazwisko Jana Kobylańskiego i jego współtowarzyszy obozowej gehenny zostało
            opublikowane w wydanej w 2000 r. przez Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem i
            Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu trzytomowej "Księdze Pamięci.
            Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940-1944".
            O wystawienie formalnego zaświadczenia, potwierdzającego pobyt Jana
            Kobylańskiego w KL Auschwitz, zwróciła się za pośrednictwem miejscowej
            prokuratury w Oświęcimiu jego znajoma w 1997 r. W zdekompletowanych aktach
            byłego obozu Auschwitz figurował jednak tylko numer obozowy zainteresowanego, a
            na tej podstawie nie mogła ona otrzymać takiego zaświadczenia. Nie było
            natomiast i nie ma również obecnie podstaw, aby zaprzeczać, że Jan Kobylański
            posiadał w KL Auschwitz numer 156228. Wydaje się nawet, że wprost przeciwnie,
            za prawdziwością tego faktu przemawiają:
            - numery więźniom z jego transportu nadawano głównie w kolejności
            alfabetycznej, stąd też przed nim, Janem Kobylańskim, figuruje Kłusek Antoni -
            nr 156227, natomiast po nim Kok Stefan - nr 156229 (w swoim artykule Mikołaj
            Lizut mylnie podaje te nazwiska jako Kłoś i Klusek),
            - w obecnym wykazie więźniów przywiezionych do KL Auschwitz 5 października 1943
            r. brak jest danych kilkudziesięciu więźniów, ponieważ istniejąca dokumentacja
            w dużej mierze została zniszczona przez SS przed ewakuacją obozu, a więc sprawa
            braku dokumentów potwierdzających pobyt Jana Kobylańskiego w Oświęcimiu nie
            jest odosobnionym przypadkiem,
            - ponadto przez ponad pięćdziesiąt lat od chwili wyzwolenia KL Auschwitz nikt
            inny nie twierdził, że przebywając w obozie, był oznaczony tym numerem i nie ma
            podstaw, aby wiązać ten numer z innym nazwiskiem niż Jan Kobylański.
            Koronnym argumentem przemawiającym za pobytem Jana Kobylańskiego w KL Auschwitz
            powinien być także jego numer obozowy, który zapewne ma wytatuowany na ramieniu.
            Z powyższymi moimi rozważaniami zapoznał się sam Jan Kobylański, któremu
            redakcja "Wołynia i Polesia" przesłała numer 36 z 2002 r. z moim tekstem.
            Zaznaczam, że wcześniej tekst ten był również opublikowany, jako list, na
            łamach "Naszego Dziennika".
            Wkrótce wspomniana redakcja "Wołynia i Polesia" otrzymała list od Jana
            Kobylańskiego, datowany 28 stycznia 2003 r. Przytaczam obszerne fragmenty tego
            listu: "Jestem bardzo wdzięczny za przesłanie mi egzemplarza wydawanego przez
            Państwa biuletynu 'Wołyń i Polesie' (nr 4/36 z listopada 2002 r.). Państwa
            biuletyn jest dla mnie publikacją o charakterze bardzo sentymentalnym, stanowi
            bowiem więź z Ziemią mojego dzieciństwa i wspomnieniami z nią związanymi. (...)
            Bardzo dziękuję Państwu za opublikowanie listu do redakcji autorstwa Adama
            Cyry, którego osobiście nie znam, ale któremu to chciałbym - za Państwa
            pośrednictwem - przekazać podziękowania w moim imieniu. (...) Powracając do
            listu Adama Cyry pozwolę sobie poinformować, iż służby specjalne
            postkomunistycznej Polski starały się usunąć moje nazwisko z listy więźniów
            Oświęcimia. Czynili to również inni przedstawiciele władz polskich. Jednakże na
            szczęście Międzynarodowy Czerwony Krzyż (...) a konkretnie działające przy nim
            Międzynarodowe Biuro Poszukiwań (...), odpowiadając na zapytanie polskiego
            Ministerstwa Spraw Zagranicznych (nr ref. MSZ 390-11/95) poinformowało polskie
            ministerstwo w dniu 27 lipca 1998 (nr ref. 1 806 786), iż w archiwum
            Międzynarodowego Czerwonego Krzyża mają mnie zarejestrowanego jako więźnia
            politycznego nr 156228 obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Kopię owego
            dokumentu przesyłam Państwu w załączeniu.
            Ponadto, 30 sierpnia 2002 r., w ramach programu odszkodowań za pracę przymusową
            i niewolniczą w Niemczech, biuro Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji w
            Genewie (International Organization for Migration - IOM) przyznało mi
            odszkodowanie za pobyt w niemieckich obozach koncentracyjnych. Kopię owej
            decyzji przesyłam Państwu w załączeniu. (...) wielokrotnie już bowiem
            wytwarzano i rozpowszechniano nieprawdopodobne kalumnie i oszczerstwa na temat
            mojej osoby po to, aby osłabić i zniszczyć pozycję Polonii
            południowoamerykańskiej, która to zawsze staje w obronie przeszłości
            historycznej narodu polskiego. Czyniono to wszystko pod moim adresem, zważywszy
            na fakt, iż jestem prezesem Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki
            Łacińskiej, prezesem zarządu Związku Polaków w Argentynie, skupiającego 32
            organizacje polskie, oraz prezesem jedynych polskich organizacji patriotycznych
            w Urugwaju (Towarzystwo im. Marszałka Józefa Piłsudskiego i Unii Polsko-
            Urugwajskiej). My, Polacy, żyjący poza granicami kraju, mamy nadzieję, iż w
            najbliższej przyszłości powstanie patriotyczny rząd polski, działający w
            interesie całego narodu, również jego części rozsianej poza granicami kraju.
            Jak Państwo widzą, z kopii dokumentów wynika (...), iż byłem więźniem obozu w
            Oświęcimiu i posiadałem nr obozowy 156228. (...) Wszystkich zaś
            zainteresowanych chciałbym poinformować, że mój ojciec nazywał się Stanisław
            Kobylański i był adwokatem w Równem. Cała nasza rodzina uciekła z Wołynia tuż
            przed nadejściem okupacji sowieckiej.
            Wszystkie dane oraz dokumenty, które Państwu przesyłam, przekazuję do Państwa
            dyspozycji, mogą więc Państwo (...) opublikować je w części bądź w całości lub
            też przekazać innym organizacjom czy instytucjom".
            Na zakończenie chciałem wyjaśnić, że z zaświadczenia Biura Poszukiwań
            Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Arolsen z 27 lipca 1998 roku,
            udostępnionego przez Jana Kobylańskiego, wynika, iż był on nie tylko więźniem
            KL Auschwitz, lecz potem także KL Mauthausen-Gusen, KL Gross-Rosen, KL
            Flossenbürg, KL Natzweiler i ostatecznie został wyzwolony w KL Dachau przez
            żołnierzy amerykańskich wiosną 1945 roku. Zaświadczenie jest wprawdzie
            wystawione na nazwisko: Janusz Kobylański, ur. 21 lipca 1919 r., a Jan
            Kobylański urodził się 21 lipca 1923 r., lecz on sam zwraca uwagę na tę
            rozbieżność, tłumacząc ją pomyłką w ewidencji obozowej. Ponadto znany on jest
            również nawet dzisiaj pod imieniem Janusz, na co w swoim artykule zwrócił uwagę
            Mikołaj Lizut.
            Czy autor tekstu z "Gazety Wyborczej" ma rację, zaprzeczając jakoby Jan
            Kobylański był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych?
            Mam co do tego wątpliwości, tym bardziej że w archiwum Państwowego Muzeum
            Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu znalazłem opracowanie byłego więźnia KL Gross-
            Rosen Romana Olszyny. Pochodzi ono z 1971 r. i zawiera częściowy spis więźniów
            KL Gross-Rosen za okres od 2 sierpnia 1940 r. do 9 maja 1945 r. Wynika z niego,
            że Janusz Kobylański, ur. 21 lipca 1919 r., był więźniem KL Gross-Rosen, skąd
            wywieziony został do KL Flossenbürg, gdzie otrzymał numer 49971. Numer ten jest
            także wymieniony we wspomnianym piśmie Biura Poszukiwań Międzynarodowego
            Czerwonego Krzyża z Arolsen.
            dr Adam Cyra

            Autor pracuje w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.







            • Gość: czas Re: kolejna kompromitacja Michnika i jego lizusów IP: *.avenel01.nj.comcast.net 16.07.04, 10:10
              Czy można się czegoś spodziewać po Lizucie związanym z kliką G Wyborczej
          • hydy kapo to też więzień 12.07.04, 13:33
            "w obecnym wykazie więźniów przywiezionych do KL Auschwitz 5 października 1943
            r. brak jest danych kilkudziesięciu więźniów, ponieważ istniejąca dokumentacja
            w dużej mierze została zniszczona przez SS przed ewakuacją obozu, a więc sprawa
            braku dokumentów potwierdzających pobyt Jana Kobylańskiego w Oświęcimiu nie
            jest odosobnionym przypadkiem"

            nikt nie przeczy że on tam był - nie znalazłem takiej sugestii w art. Lizuta

            również nic dziwnego nie ma w tym, że zniszczono jego akta - byc kapo to żaden
            powód do chwały.
            • Gość: babariba Re: kapo to też więzień IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 12.07.04, 14:11
              masz jakieś przesłanki, żeby tak twierdzić, czy to intuicja tylko na podstawie 'rewelacji' Lizuta wysnuta?
              Przypominam, kiedyć 'Gazeta' miała 'dowody' o 'libijskim śladzie' związanym z Tymińskim
              • hydy Re: kapo to też więzień 13.07.04, 16:17
                Gość portalu: babariba napisał(a):

                > masz jakieś przesłanki, żeby tak twierdzić, czy to intuicja tylko na podstawie
                > 'rewelacji' Lizuta wysnuta?
                > Przypominam, kiedyć 'Gazeta' miała 'dowody' o 'libijskim śladzie' związanym z T
                > ymińskim

                ja nie twierdzę że Kobylański był "kapo" tylko, że każdy "kapo" był również
                jednocześnie więźniem - bo tak było.

                w tym sensie polemika ND jest pozbawiona sensu - bo fakt, że Kobylański był w
                tym czy innym KL nie dowodzi jeszcze że nie był "kapo", a przecież "GW" to
                właśnie sugeruje - a nie to iż nie był więźniem KL.
                • Gość: michal Re: kapo to też więzień IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 18:02
                  Najzabawniejsze jest wlasnie to, ze Lizut z jednej strony powatpiewa czy K. byl
                  w jakims obozie (pisze o braku dokumentacji) a zarazem sugeruje ze byl kapo. To
                  przeciez czysty absurd. Ta wersja z kapo jest o tyle malo prawdopodobna, ze
                  choc to czlowiek majetny, a co za tym idzie znany, to przez tyle lat nie zostal
                  przez zadna z "ofiar" rozpoznany. Tak jawny antysemita jakim jest K. z
                  pewnoscia nie uszedlby uwadze wywiadu izraelskiego, gdyby rzeczywiscie byly
                  jakies przeslanki swiadczace o jego wspolpracy z hitlerowcami.
                  • hydy Re: kapo to też więzień 14.07.04, 11:22
                    Gość portalu: michal napisał(a):

                    > Najzabawniejsze jest wlasnie to, ze Lizut z jednej strony powatpiewa czy K.
                    byl
                    >
                    > w jakims obozie (pisze o braku dokumentacji) a zarazem sugeruje ze byl kapo.
                    To
                    >
                    > przeciez czysty absurd. Ta wersja z kapo jest o tyle malo prawdopodobna, ze
                    > choc to czlowiek majetny, a co za tym idzie znany, to przez tyle lat nie
                    zostal
                    >
                    > przez zadna z "ofiar" rozpoznany. Tak jawny antysemita jakim jest K. z
                    > pewnoscia nie uszedlby uwadze wywiadu izraelskiego, gdyby rzeczywiscie byly
                    > jakies przeslanki swiadczace o jego wspolpracy z hitlerowcami.

                    tu akurat trudno się z Tobą zgodzić - wielu znacznie bardzoiej znanych
                    zbrodniarzy hilterowskich uszło po wojnie cało, pomimo iż wywiad izraelski
                    intensywnie ich poszukiwał, więc to słaby argument.
                    • Gość: michal Re: kapo to też więzień IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.04, 12:44
                      > tu akurat trudno się z Tobą zgodzić - wielu znacznie bardzoiej znanych
                      > zbrodniarzy hilterowskich uszło po wojnie cało, pomimo iż wywiad izraelski
                      > intensywnie ich poszukiwał, więc to słaby argument.

                      Jezeli Lizut mogl sie spotkac z Kobylanskim, to dla agentow Mossadu to fraszka.
                      • hydy Re: kapo to też więzień 15.07.04, 06:24
                        Gość portalu: michal napisał(a):

                        > > tu akurat trudno się z Tobą zgodzić - wielu znacznie bardzoiej znanych
                        > > zbrodniarzy hilterowskich uszło po wojnie cało, pomimo iż wywiad izraelsk
                        > i
                        > > intensywnie ich poszukiwał, więc to słaby argument.
                        >
                        > Jezeli Lizut mogl sie spotkac z Kobylanskim, to dla agentow Mossadu to
                        fraszka.

                        sam wiesz, że spotkanie to jedno, a udowodnienie konkretnych zarzutów to
                        drugie - zaś fakt iz pozyskanie konkretnych dowodów jest trudne nie jest
                        równoznaczne z niewinnością, tylko implikuje jej domniemanie.
                • Gość: babariba twórcza bardzo jest to logika IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 06:46
                  hydy napisał:
                  (...)fakt, że Kobylański był w tym czy innym KL nie dowodzi jeszcze że nie był "kapo", a przecież "GW" to właśnie sugeruje - a nie to iż nie był więźniem KL.
                  *****
                  jak się nie ma dowodów czyjejś winy, a nawet przesłanek mocnych, że taka wina występuje - to takie 'sugerowanie' jest zwykłym skurwysyństwem wyłącznie i dowodem na brak dziennikarskiego profesjonalizmu
                  • hydy Re: twórcza bardzo jest to logika 16.07.04, 06:47
                    Gość portalu: babariba napisał(a):

                    > hydy napisał:
                    > (...)fakt, że Kobylański był w tym czy innym KL nie dowodzi jeszcze że nie
                    był
                    > "kapo", a przecież "GW" to właśnie sugeruje - a nie to iż nie był więźniem KL.
                    > *****
                    > jak się nie ma dowodów czyjejś winy, a nawet przesłanek mocnych, że taka wina
                    w
                    > ystępuje - to takie 'sugerowanie' jest zwykłym skurwysyństwem wyłącznie i
                    dowod
                    > em na brak dziennikarskiego profesjonalizmu

                    powiedz mi który ekswięzień KL chciałby robić lukratywne interesy z nazistami
                    jeszcze zanim opadły dymy na powojennych zgliszczach?

                    chyba zgodzisz się, iż to bardzo nietypowe?
      • na_opak Re: Ciąg dalszy: ND (05.07.04) odpowiada GW 15.07.04, 17:53
        g_shark napisał:

        > "Kalumnie i oszczerstwa"
        > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040705&id=my11.txt
        > Fragment: "Koronnym argumentem przemawiającym za pobytem Jana Kobylańskiego w
        > KL Auschwitz powinien być także jego numer obozowy, który zapewne ma
        > wytatuowany na ramieniu." Zgadzam się z autorem - to chyba koronny argument w
        > rozwikłaniu zagadki pobytu Kobylańskiego w Auschwitz.

        Biedni czytelnicy Gaz. Wyb. ZNOWU zostali oszukani...
        Jacy to pojemni ludzie, ile klamstw w nich sie zmiesci.

    • Gość: janusz lewandowski Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 09:45
      jeśli ofiary żyją to czemu milczą?
      • Gość: ute NOWE REWELACJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 16:34
        W "Wyborczej" z 28 czerwca pan Lizut w dreszczowcu "Don Kobylański" insynuuje,
        że pan J. Kobylański nie był więźniem KL, a jego oświęcimskie świadectwo jest
        falsyfikatem. "GW" nie zamieściła jednak owego świadectwa, a Lizutowy paszkwil
        okrasiła malunkiem zażywnego pana w obozowym pasiaku wspartego nonszalancko na
        limuzynie. Widać zdaniem "GW" więźniowie KL byli dobrze odżywiani a do pracy
        jeździli limuzynami.

        Zdziwienie w "Naszym Dzienniku" z 1 lipca brakiem owego świadectwa nie pomogło.
        Dopiero dr A. Cyra nadrobił te zaniedbanie "GW", publikując w "Naszym Dzienniku"
        z dnia 5 lipca dokumenty dotyczące obozowych losów pana J. Kobylańskiego. Nawet
        gdyby pan J. Kobylański przekazał "studentowi", którego widział po raz pierwszy
        w życiu, kopie swoich obozowych dokumentów, jak utrzymuje "GW", to tylko dobrze
        świadczyłoby to o jego prawdomówności i o tym, że nie ma on nic do ukrycia.
        Jeszcze lepiej jest to widoczne przez porównanie jego postawy z postępowaniem
        pana Nowaka-Jeziorańskiego. W opublikowanym w kwietniu 1972 r. drugim wydaniu
        książki "Siedem trudnych lat" pojawiło się zdjęcie notarialnego oświadczenia J.
        Kassnera z 1970 r. o związkach Nowaka-Jeziorańskiego z Kommissarische
        Verwaltung. Informację tę powtórzył 20 września 1974 r. J. Goerlich w
        "Rheinisher Merkur". Dając do druku pierwsze wydanie tej książki w 1973 r., SB
        nie wiedziała więc jeszcze o istnieniu tego oświadczenia. O jego autentyczności
        świadczą także błędnie podane imiona braci Jeziorańskich, co jest zrozumiałe w
        oświadczeniu pisanym po 25 latach. Gdyby oświadczenie to było pisane pod
        dyktando funkcjonariuszy SB, to zadbaliby oni o prawidłowość imion. Dopiero w
        grudniu 1974 r., po przegranym procesie, a nie natychmiast, pan
        Nowak-Jeziorański na łamach "Deutsche Tagepost" oświadczył, że był
        administratorem domów. Jest to tym dziwniejsze, że już w połowie 1972 r. władze
        amerykańskie otrzymały to notarialne oświadczenie Kassnera, a
        Zawadzki-Żenczykowski miał według Nowaka-Jeziorańskiego złożyć wtedy w
        konsulacie amerykańskim w Monachium notarialne anglojęzyczne oświadczenie, że to
        AK skierowała Nowaka-Jeziorańskiego do Kommisarische Verwaltung jako
        administratora domów. Tekst mający być polskim tłumaczeniem owego notarialnego
        oświadczenia Zawadzkiego-Żenczykowskiego ukazał się dopiero w "Gazecie Polskiej"
        nr 35/2001, a bezskuteczne starania o otrzymanie kopii anglojęzycznego oryginału
        pan S. Wysocki opisał w "Naszej Polsce" nr 5/2002. Także kilkakrotne apele w
        "Naszym Dziennku" o zamieszczenie tego anglojęzycznego oryginału w portalu
        "Wyborczej" po zeskanowaniu okazały się daremne. Także niedawne przypomnienie
        sprawy przez prezesa KPA E. Moskala nie zmieniło postawy pana Nowaka-Jeziorańskiego.

        Porównanie tych jakże odmiennych postaw najlepiej świadczy o prawdomówności pana
        J. Kobylańskiego. Adam Hojda
      • Gość: trup Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 23:36
        No właśnie!
        • Gość: miki Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.04, 23:56
          W starych ksiazkach adresowych w Rownym nie wstepuje zaden
          Kobylanski.Sprawdzilem.
          • Gość: maus Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 08:57
            A miał telefon?
            • Gość: alfons Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 11:08
              Gdzie jest Lizut? Jeszcze nie przeprosił za fałszywe oskarżenia?
              • Gość: dawid Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 11:26
                Kolejna kompromitacja GW - nie pierwsza i nie ostatnia.
                • Gość: terens Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 11:28
                  Tak naprawdę chodzi o konkurencyjne media. GW panicznie się boi, że ludzie
                  zaczną czytać Nasz Dziennik!
                  • Gość: ariel Re: NASZ DZIENNIK SIĘ UPOMINA (13 07 2004) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 11:43
                    "Licentia michnica Karygodna bierność władz

                    W "Wyborczej" z 28.06 w dreszczowcu "Don Kobylański" pan Lizut bajdurzy także,
                    jakoby panu J. Kobylańskiemu nadano Krzyż Oświęcimski i godność honorowego
                    konsula RP (pan Lizut pisze "konsulata") za łapówkę, co świadczyłoby o moralnym
                    upadku urzędników RP. Upłynęły już dwa tygodnie od tej dramatycznej rewelacji, a
                    prokurator generalny jeszcze nie wszczął czynności wyjaśniających.
                    Nie zareagował on podobnie na wstrząsające odkrycie pana Michnika, że wraże
                    wywiady podsłuchują telefon komórkowy premiera Millera, który nie może nawet
                    bezpiecznie zadzwonić do Lwa z podziękowaniami. Od tej chwili pan Michnik boi
                    się nawet wychodzić z domu! Prokurator generalny nie zareagował wreszcie na
                    zdemaskowanie przez "GW" nieustającego "zamachu terrorystycznego" Radia Maryja
                    polegającego na rzekomym zagłuszaniu międzynarodowego lotniska Warszawa Okęcie
                    na częstotliwości, której to lotnisko nie używa. Obywatelu prokuratorze
                    generalny, opamiętajcie się! Takie postępowanie świadczy o karygodnym braku
                    szacunku dla "Wyborczej". Pan Lizut ma jeszcze szansę zrehabilitować się poprzez
                    wysłanie listu do pana Nowaka-Jeziorańskiego, w którym napisze, że jest
                    studentem, nazywa się Aleksander Kwaśniewski i do pracy magisterskiej koniecznie
                    potrzebuje kopii anglojęzycznego oryginału notarialnego oświadczenia
                    Zawadzkiego-Żenczykowskiego z 1972 r. w sprawie Kommissarische Verwaltung.

                    Adam Hojda"
            • Gość: miki Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.04, 20:39
              Adresowych a nie telefonicznch baranie.Takie cos bylo."Ksiazka adresowa".Po
              drugie;czy wyobrazas sobie adwokata bez telefonu?Nawet przed wojna w Rownym?
              • Gość: uyt Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 23:31
                A czy wszyscy musieli być w tej książce? Nawet dzisiaj są ludzie, którzy mają
                telefony a książce nie widnieją (zresztą nie zawsze z własnej winy!).
    • na_opak Re: Sprawa Kobylańskiego - dzisiejszy ND odpowiad 14.07.04, 09:21
      OBYWATELE z polskimi paszportami. Nie draznijcie Niedzwiedzia (Polakow), bo sie
      wkurzy i was zje. DOSC KLAMSTW i POTWARZY! Albo wynocha z Polski!
      • Gość: jeden z członków Towarzyszu Lizut dajcie głos! IP: 212.244.182.* 14.07.04, 12:38
        Pora dać odpór tym oszczerczym pomówieniom.
        • Gość: waldemar Re: Towarzyszu Lizut dajcie głos! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 16:36
          Cała ta sprawa pokazuje, że lepiej opłaca się czytać "Nasz Dziennik" - mniej
          reklam ale za to dużo rzetelnej informacji o tym, co się rzeczywiście dzieje w
          Polsce i na świecie. Nie ma tam także kretyńskich sensacji wyssanych z palca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka