Dodaj do ulubionych

To świat bez uczuć

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 09:45
Szkoda,że tutaj jeszcze nikt nic nie napisał.
Przyznacie wszyscy,że łatwiej piszemy gdy możemy popluć na kogoś, powściekać
się, zarządzić kastrację, powyzywać.
A ja chciałam podziękować Gazecie za zebranie tych wypowiedzi.Od początku tej
sprawy chciałam wypowiedzi jakiegoś autorytetu.Liczyłam na innych
psychoterapeutów,ale ich konferencja ujawniła tylko inne brudy (np sposób
dawania licencji).A tu, tych zebranych kilka opinii przywraca na nowo wiarę w
to,że świat się jednak nie konczy.Mnie najbardziej podoba się wypowiedź prof.
Osiatyńskiego-najbliższa jest moim poglądom.
Nie dajmy się zwariować,miejmy własne krytyczne umysły,nie budujmy obrazu
świata na podstawie mediów.
Dzięki Gazecie za tę inicjatywę.
Obserwuj wątek
    • Gość: mordal Re: To świat bez uczuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 09:46
      o własciwie brawa dla METRA
    • Gość: MM Re: To świat bez uczuć IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 09.07.04, 11:02
      Drodzy Panstwo! Przestancie lamentowac. Na swiecie zawsze zdarzaly sie dramaty.
      Dzisiejszy swiat nie jest okrutniejszy niz byl kiedykolwiek. Media szaleja,
      dlatego tak nam sie wydaje.
      • Gość: tete Re: To świat bez uczuć IP: *.2-0.pl 09.07.04, 11:22
        Zgadzam się z MM. Dla odmiany podaję fragment wywiadu z B.Kaczyńskim (Kulisy):

        ...Hip-hop rulez, czai Pan bazę?
        To nie jest ładne, co pan mówi.

        To język współczesnej młodzieży. Nie podoba się Panu?
        Nie chciałbym go kolportować ani naśladować. Uważam, że powinno się używać
        języka pięknego, spełniającego wszystkie wymogi komunikacji człowieka z
        otaczającym go światem.

        Namawia Pan młodzież do odwiedzania oper. Używanie do tego salonowego języka
        nie ułatwia zadania.
        Mówię językiem tak zrozumiałym, że niektórzy przedstawiciele mojej profesji
        mają mi to za złe. Z młodzieżą też porozumiewam się doskonale. Kiedyś
        zaproszony zostałem do młodzieżowego radia i tam mówiono do mnie tak, jak pan
        to zaprezentował. Ale młodzi ludzie, którzy telefonowali do studia, wyrażali
        się o mnie i o mojej pracy z największym szacunkiem i nie było ani jednego
        rozmówcy, który powiedziałby, że jestem starym ramolem, popularyzowaniem opery
        zatruwającym świat.

        Ale dla większości młodych ludzi ważniejszy jest dziś hip-hop. To zupełnie inna
        kultura.
        Zawsze tak było, że jedni rodzili się w pałacach, inni w salonach, a jeszcze
        inni w czworakach. To samo jest z kulturą, wrażliwością, wykształceniem.

        Blokersi, dla których najważniejszy jest hip-hop, są mniej wrażliwi? To gorsza
        kultura?
        Z pewnością! Czy ludzie, którzy zamiast „Pana Tadeusza” wybierają kryminalne
        opowiastki, są mniej wrażliwi na literaturę? Oczywiście, że tak! Ja przez całe
        życie zachęcam - nie tylko blokersów - by się trochę oświecili. Namawiam do
        równania w górę! Ale to, co się dzieje w mediach, w tym także w prasie, jest
        zachęcaniem do równania w dół.

        Chce Pan przekonać blokersów, że otaczającą ich rzeczywistość lepiej opisuje
        opera niż hip-hop?
        Zdecydowanie! Uważam, że stan ducha człowieka, bez względu na miejsce
        urodzenia, lepiej oddaje IX Symfonia Ludwiga van Beethovena czy nokturny
        Chopina. Z całą pewnością! Stan ducha blokersa również! Potrzeby kulturalne nie
        zależą od miejsca urodzenia, ale od wrażliwości, z jaką człowiek przychodzi na
        świat. Znam ludzi, którzy urodzili się w chatce za wioską, ukończyli gimnazjum
        w małym miasteczku, po czym przyjechali do Warszawy i pierwsze kroki skierowali
        do Filharmonii i Teatru Wielkiego, zachwycili się pięknem wielkiej sztuki.
        Teraz prowadzają tam swoje dzieci.

        Język hip-hopowców Panu nie odpowiada. A stroje?
        A te akurat mi się podobają! Są może trochę pokraczne, ale młody człowiek ma
        prawo do takich ekstrawagancji. Ja w ich wieku chodziłem w czerwonych
        spodniach, co w owym czasie było szokiem, wyzwaniem. Młodość ma niewyobrażalne
        zalety, młodości wszystko przystoi. Opowieść dziewczyny i chłopca o ich
        wzajemnej miłości jest piękna! Oburzają mnie natomiast tego typu wynurzenia w
        wykonaniu ludzi starszawych.

        Na przykład?
        Pani z twarzą już zdecydowanie nie do kokardy, relacjonująca z detalami swój
        ostatni romans. Jak zdradziła męża i co robiła ostatniej nocy z kochankiem.
        Budzi to we mnie odrazę! Jest okropne!

        Nie rozumiem. Odmawia Pan starszym ludziom prawa do miłości?
        Opowiadania o tym! Bo to jest nieestetyczne! Jest taki starszy pan, który w
        kółko opowiada o swoich żonach, kochankach, rozwodach... Chce się wyłączyć
        telewizor! Na wszystko jest w życiu czas - na zrywy miłosne też. Romeo i Julia
        nie przez przypadek mieli po 16 lat, a nie po 66. W tych sprawach trzeba się
        miarkować i tę zasadę stosuję w życiu bardzo zdecydowanie, rygorystycznie. W
        pewnym wieku trzeba przestać się wygłupiać i opowiadać o frywolnościach, bo to
        nie przystoi! Nie chcę tego słuchać! Trzeba się przeżegnać i napić święconej
        wody, najlepiej z Lourdes. I nie okazywać publicznie swoich niezaspokojonych
        potrzeb i tęsknot.
        ... Ja wiem, jak zreformować Teatr Wielki i operę w Polsce. A jeśli w człowieku
        chęć realizacji takiej idee fixe jest bardzo silna, jeśli się wie, jak to
        zrobić, to trzeba walczyć! Nawet jeśli się słyszy - nie! Jestem zodiakalnym
        Bykiem - walę całe życie rogami w mury. Jedne są lepiej skonstruowane, inne
        słabsze... W niektórych murach wybiłem dziury, na innych ponabijałem sobie
        guzy. Również na murach Teatru Wielkiego. Trudno. Niech teatr żałuje, że mnie
        tam nie ma.

        ... To, co ja robiłem i robię - festiwale w Krynicy i Łańcucie, później jako
        dyrektor Teatru Roma - to były instytucje, o których mówiła cała Polska i pół
        Europy! Na bilety do Romy czekało się trzy miesiące! Ludzie stali w kolejce na
        zimnie, a ja do nich wychodziłem z gorącą herbatą, z każdym się witałem,
        rozmawiałem.

        To nic wyjątkowego. Pana następca w Teatrze Roma, Wojciech Kępczyński, też
        sprzedaje bilety na pniu, a w dodatku potrafi na tym zarabiać.
        W przeciwieństwie do pana nie mogę uznać obecnego Teatru Roma za instytucję
        kultury! To jest komercyjny teatrzyk, który ma w repertuarze jedną sztukę i nie
        utrzymuje stałego zespołu artystycznego. Tymczasem prawdziwy teatr to taki,
        który ma ogromny, zmienny repertuar, co najmniej cztery premiery w roku, w
        którym od rana do nocy trwają próby, codziennne przedstawienia... Chór, balet,
        orkiestra, soliści, dyrygenci, gwiazdy, ale też pedagodzy, korepetytorzy i
        praca, praca, praca...

        Obecny szef Romy mówi, że w sytuacji kryzysu finansowego zatrudnianie setek
        pracowników to anachronizm.
        To powinien przekonać ministra kultury, żeby zwolnił wszystkich pracowników z
        Teatru Wielkiego, z Filharmonii, z Teatru Narodowego, Polskiego, z Ateneum. Ja
        myślę, że to dyrektor Kępczyński jest anachroniczny. Proszę spojrzeć na teatry
        świata. Wszystkie działają według zasad należnych profesjonalnej instytucji
        kultury. Dyrektor Kępczyński usiłuje naśladować prywatne teatry z Broadwayu czy
        West Endu. Tych teatrów nie sponsoruje ani państwo, ani miasto, bo są to
        komercyjne placówki, jak przenośny stragan, na którym sprzedaje się odpustowe
        figurki. Z tego właśnie powodu Związek Artystów Scen Polskich kilka lat temu
        cofnął dyrektorowi Kępczyńskiemu rekomendację. Oznacza to całkowitą dezaprobatę
        najwyższego gremium skupiającego ludzi teatru w Polsce dla poczynań dyrektora
        Romy. Ciekawi mnie, kiedy prezydent Warszawy Lech Kaczyński, profesor prawa,
        dostrzeże wreszcie, że miasto bezpodstawnie i bezprawnie finansuje teatr, który
        nie jest w żadnym stopniu profesjonalną instytucją kultury.

        Taka kultura nie zasługuje na dotacje?
        Uważam, że komercyjne i amatorskie poczynania nie powinny być dotowane ani
        przez miasto, ani przez państwo.

        Kto ma decydować, gdzie przebiega granica między lepszą a gorszą kulturą.
        Urzędnicy?
        Powinni decydować ludzie, którzy sprawują władzę w dziedzinie kultury. Bardzo
        ubolewam, że najczęściej są to urzędnicy z klucza partyjnego, którzy nie
        wykazują żadnego rozeznania w tej dziedzinie, nie dysponują żadną fachową
        wiedzą.

        O komercji mówi Pan z pogardą. W reklamie jednak wystąpił.
        A dlaczego to pana dziwi? Wystąpiłem w radiowej reklamie sprzętu, którego
        akurat na co dzień używam. W domu mam wyłącznie sprzęt tej firmy. Ja nie
        traktowałem tego jako działalności komercyjnej. Uznałem, że jeżeli słuchacze
        rozgłośni, które na co dzień nie prezentują muzyki poważnej, będą mogli kilka
        razy dziennie, przy okazji mojej reklamy, usłyszeć arię z opery „Pajace” - to
        już dobrze. To była świetna okazja, by wszyscy posłuchali pięknej muzyki i
        głosu Mario del Monaco.
        Jednym zdaniem - operowa ewangelizacja nawet w reklamach?
        Tak, to jeden ze sposobów na realizowanie mojej misji! I - wracając do
        finansowania teatrów - ono też powinno wynikać z misji, którą te instytucje
        pełnią. Misja - to bardzo ważne słowo! W moim Teatrze Roma była misja -
        wystawialiśmy „Dziadka do orzechów”, „Coppelię”, „Czarodziejski flet” Mozarta
        dla tysięcy, dziesiątek tysięcy dzieci z całej Polski. Uczyłem te dzieci
        kultury muzycznej, zachowania w teatrze, ale także miłości do tradycji, do
        piękna. Te dzieci były zasłuchane, przenosiłem je do in
      • jago Wlasnie..Po co sobie psuc nastroj? Holocaustem... 09.07.04, 16:06
        9/11; Zdziczeniem obyczajow. Upadkiem wartosci, Rozkladem rodziny,
        spoleczenstwa, oceanem ubostwa, wzrostem przestepczosci, relatywizmem moralnym,
        dziecieca prostytucja i pornografia - zawsze byly miliony zdjec w sieci i
        miedzynarodowy sexbiznes. My pieknoduchy zaspiewajmy kulturalnie wesola
        piosenka (literacka). MM - Marylin Manson
        • Gość: tete Re: Wlasnie..Po co sobie psuc nastroj? Holocauste IP: w3cache.* / 81.219.246.* 09.07.04, 17:28
          Kaczyński pewnie jest pięknoduchem. Ale mam do niego szacunek za odwagę
          mówienia niepoprawnie politycznie. Określenie HH jako kultury niskiej wymaga
          odwagi. Wymaga odwagi i od człowieka znanego i od gimnazjalisty/licealisty.
          Młodzian jak tylko pomyśli, że można powiedzieć głośno, że HH jest denny od
          razu robi w gacie. Ze strachu przed kolesiami.
          • Gość: tete Re: Wlasnie..Po co sobie psuc nastroj? Holocauste IP: w3cache.* / 81.219.246.* 09.07.04, 17:38
            Ale ja wole takiego pięknoducha w kulturze niż w sprawach karnych:
            (pan Piesiewicz): ...W swojej praktyce broniłem ludzi, o których inni
            mówili "zwierzęta". Broniłem nie ich czynów, ale ich prawa do sprawiedliwego
            procesu... Pan Kaczyński mam wrażenie mimo swego idealizmu ma kontakt z
            rzeczywistością i nazywa czarne czarnym, białe białym. Raczej nie popełniłby
            takiego nonsensu jak Kieślowski z tym "Krótkim filmem o zabijaniu". Ale ja
            pewnie mam inne spojrzenie na świat bo "Przełamując fale" też mi się nie
            podobał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka