pluton232
21.01.13, 23:49
Jak widzę co robi dzisiaj w Polsce prawica, a konkretnie PiS ( bo tylko ta partia ma wpływ na rzeczywistość) to przypomina mi się historia z podstawówki. Prawdziwa. I co istotne, w obecnej sytuacji wręcz alegoryczna.
Wszystko działo się pod koniec lat 70-tych.
W czwartej klasie gospodarzem klasy została przez nas wybrana Iwąka, wówczas wzorowa uczennica. Wcześniej uczynna, koleżeńska i miła dla wszystkich, po wyborze stała się wzorem lizusa.
Aby przypodobać się nauczycielom, donosiła na lekcji wychowawczej o wszystkim. Co kto powiedział na nauczycieli, kto ściągał a co najgorsze, ubarwiała swoje donosy o nieprawdziwe sytuacje.
Jak się domyślacie w piątej klasie przegrała wybory. Gospodarzem została Beatka. Też wzorowa, ale do tego drużynowa w Harcerstwie i jak to się mówi dziś popularna.
Dobrze się uczyła, była ładna i miała kilka ciuchów z Pewexu. Do tego nie robiła nikomu krzywdy.
Iwąka wytrzymała pierwsze półrocze. Liczyła, że może klasa zrozumie swój błąd. Tak się nie stało.
I to, co potem nastąpiło do dziś wspominam.
Najpierw Beatce ginęły zeszyty i książki nie tylko do nauki ale i te wypożyczone z biblioteki, które przyniosła by oddać. W szóstej klasie pojawiły się plotki, a w siódmej nawet posądzenie o złamanie nogi na huśtawce(Kucharki ze stołówki widziały wydarzenie, ale nie widziały tam nikogo poza Iwąką).
W ósmej klasie do gry wkroczyły matki. Potem jak się domyślam moja podstawówka odetchnęła z ulgą, że pozbyła się konfliktu. A co z dziewczynami?
Dowiedziałam się dzięki naszej klasie. Iwąka zrobiła studium pomaturalne, od 4 lat nie ma pracy. I obwinia...rząd, że nie ma pracy. Beatka jest dzisiaj księgową z 20-letnim stażem w dużej firmie.