Tymochowicz o pedofilach

IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 23.07.04, 22:28
Ja jestem w szoku.
(...)"A od czego to chcemy odwrócić uwagę? Od Dworca Centralnego, na
przykład! Do tej pory ludzie nie poznali konkretnych nazwisk osób związanych
z tą aferą. A wiemy, że są wśród nich bardzo znani politycy i dziennikarze. I
jest reżyser. Zresztą - dość z hipokryzją - zapytajmy, kto to jest. Czy jest
to A.W.? Wśród ludzi niedoinformowanych panuje fałszywe przekonanie, że
chodzi o K.Z. To nieprawda, czy podejrzanym jest zatem nasz wielki reżyser
narodowy?. Jeśli tak ujawnijmy jego nazwisko także. Dlaczego funkcjonuje ono
na wielu salonach tak zwanej „warszawki”? a żadna z gazet nie podała jego
nazwiska ? Zbyt silną pozycję ma ten człowiek? Silniejszą niż Andrzej
S.?"(...)
tu cały wywiad
www.super-nowa.pl/artyil.php?id=4565&curpg=3
    • Gość: kataryna Re: Tymochowicz o pedofilach IP: *.devs.futuro.pl 23.07.04, 22:40
      Hipokryta Tymochowicz sam nie ma odwagi podać nazwisk. A skąd pan Tymochowicz
      wie, że to nie K.Z. tylko A.W.? Jakieś wtyczki w prokuraturze czy może z innych
      źródeł? Zarzuca wszystkim histerię i plotkarstwo a sam co robi? Rzuca kolejną
      plotkę. Co za kretyn!
      • Gość: Janusz Re: Tymochowicz o pedofilach IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 23.07.04, 22:57
        Tymochowicz być może jest cynicznym skurwysynem, ale idiotą z pewnością nie. I
        jeśli w autoryzowanym wywiadzie mówi takie rzeczy, to przynajmniej możemy
        stwierdzić że mowi to, o czym się mówi na tzw. "salonach".
        Pisało o tym również "Nie" (bez inicjałów):
        www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=4005&zaznacz=iks
        • Gość: kataryna Re: Tymochowicz o pedofilach IP: *.devs.futuro.pl 23.07.04, 23:14
          Gość portalu: Janusz napisał(a):

          > Tymochowicz być może jest cynicznym skurwysynem, ale idiotą z pewnością nie.
          I
          > jeśli w autoryzowanym wywiadzie mówi takie rzeczy, to przynajmniej możemy
          > stwierdzić że mowi to, o czym się mówi na tzw. "salonach".


          Jeśli Tymochowicz coś wie, to niech biegnie z tym do prokuratora albo chociaż
          odważnie poda nazwiska bo kryć się za inicjałami każdy potrafi. Ja
          na "salonach" słyszę różne rzeczy i nigdy ich na forum nie przynoszę, nie
          rozumiem dlaczego Tymochowicz tak się emocjonalnie zaangażował w tę sprawę. I
          dlaczego posuwa się do powtarzania plotek. To akurat każdy potrafi. Tchórz i
          obłudnik. A może tylko cwaniak próbujący odwrócić uwagę?
          • Gość: Janusz Re: Tymochowicz o pedofilach IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 23.07.04, 23:21
            Ja głupi zupełnie jestem. Fakt, że sprawa pedofili z Centralnego wyszła jakiś
            czad temu, że mówiło się o głośnych nazwiskach, i że wszystko jakoś przycichło
            z czasem. I teraz tem wywiad...Inicjały, które podaje są chyba dla wszystkich
            czytelne. Ja bym teko nie kwitował w taki sposób, że tchórz, obludnik...Choć
            chyba bym wolał, kilka filmów obu Panów uwielbiam.
    • Gość: kataryna Re: Tymochowicz o pedofilach IP: *.devs.futuro.pl 23.07.04, 22:51
      A może pan Tymochowicz ujawni co szepczą warszawskie salony o jego nad wyraz
      emocjonalnym zaangażowaniu się w sprawę Andrzeja S. Bo szepczą różnie. Ja tylko
      pytam, jak Andrzej L. i Piotr T. Ale mogę przestać pytać i zacząć powtarzać to
      co słyszałam i panu P.T. będzie trochę głupio. Więc może niech pan Tymochowicz
      się zdecyduje i albo biegnie do prokuratury jak coś wie, albo zamknie dziub i
      nie prowokuje spokpojnych ludzi do powtarzania plotek jakie o nim krążą.
      • Gość: jeden z członków Zapytajcie towarzyszko prokoratorów. IP: *.czajen.pl / 195.205.230.* 23.07.04, 23:47
        Mnie to wygląda na jakiś układ na najwyższym szczeblu z GW w tle.
    • basia.basia Zmowa milczenia! 23.07.04, 23:50
      http://www.wprost.pl/ar/?O=38984

      fragmenty:

      Zmowa milczenia
      Tygodnik "Wprost", Nr 1054 (09 lutego 2003)

      Pedofilska ośmiornica, wykryta przez dziennikarzy "Wprost" i Polsatu,
      paraliżuje policję i prokuraturę

      Kto osłania pedofilską ośmiornicę, kto blokuje dochodzenie w tej sprawie? Jak
      daleko sięgają wpływy polskich pedofilów? Po czterech miesiącach w miejscu stoi
      śledztwo w sprawie największej w Polsce afery pedofilskiej wykrytej przez
      reporterów "Wprost" i telewizji Polsat. Gorzej - wszystko zmierza do tego, by
      sprawa skończyła się niczym lub oskarżeniem płotek. Policjanci z Centralnego
      Biura Śledczego przez cztery miesiące byli odsuwani od sprawy. Pedofilską
      ośmiornicą zajmowały się dotychczas zaledwie dwie osoby: prokurator oraz
      policjantka dysponująca telefonem i maszyną do pisania. Kilka dni temu
      funkcjonariuszkę tę od śledztwa odsunięto, co oznacza cofnięcie go do początku.
      "Doskonała współpraca dziennikarzy, policji i prokuratury przyniosła efekty. To
      sprawa bez precedensu. Śledztwa na taką skalę jeszcze w Polsce nie było" -
      mówił cztery miesiące temu szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zygmunt
      Kapusta. "Dziękujemy dziennikarzom za świetną pracę i pomoc" - wtórował mu
      Karol Napierski, szef Prokuratury Krajowej. "Dla nikogo nie będzie pobłażania,
      niezależnie od tego, jak wysoko taka osoba byłaby umocowana" - deklarował
      Grzegorz Kurczuk, minister sprawiedliwości. Po czterech miesiącach okazuje się,
      że były to tylko słowa.
      (...)

      Pozorowana wojna z pedofilami

      Dziennikarze "Wprost" i Polsatu dostarczyli polskim organom ścigania dowody
      pozwalające aresztować co najmniej pięćdziesiąt osób, które wykorzystują
      seksualnie dzieci, zajmują się stręczycielstwem oraz produkują pedofilskie
      materiały. W Wielkiej Brytanii na podstawie znacznie skromniejszych dowodów
      wydano wojnę pedofilom, w Polsce zapału wystarczyło na kilka dni.
      W Centralnym Biurze Śledczym powstała specjalna grupa, która dzięki informacjom
      otrzymanym od dziennikarzy zatrzymała pierwszych czterech podejrzanych. Wtedy
      do akcji wkroczyła prokuratura. Policjantom z CBŚ zabroniono wszelkich
      kontaktów z dziennikarzami, a wkrótce odebrano śledztwo. Czynności przejął
      wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy Stołecznej Policji. Określenie "wydział"
      jest tu na wyrost, bo sprawą zajęła się jedna policjantka - starszy aspirant
      Renata Fundalska. To ona przesłuchiwała świadków wskazanych przez prokurator
      Agnieszkę Ważną z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przesłuchania nie zaczęły
      się od osób podejrzewanych o pedofilię i przebywających w areszcie, lecz od
      dziennikarzy "Wprost", którzy sprawę ujawnili. Podczas wielogodzinnych sesji
      pytano nas o nic nie znaczące szczegóły albo sformułowania zawarte w tekstach
      opublikowanych we "Wprost". Próbowano nawet udowodnić, że zatailiśmy niektóre
      informacje.
      (...)

      Krąg podejrzanych i aresztowanych w tej sprawie nie zmienia się. Czekamy na
      opinie biegłych z zakresu informatyki, od których będą zależeć dalsze kroki w
      tej sprawie - mówi prokurator Maciej Kujawski. Opinie biegłych nie są jeszcze
      gotowe, bo przez trzy miesiące nie można było ich zlecić - oficjalnie z powodu
      braku pieniędzy (jedna ekspertyza kosztuje 10 tys. zł). Pieniądze znalazły się
      dopiero w tym roku - w nowym budżecie. W sprawie pedofilii na wielką skalę,
      czyli jednego z najohydniejszych przestępstw kryminalnych, zabrakło 20 tys. zł
      na ekspertyzy. Kolejny zbieg okoliczności czy torpedowanie śledztwa?

      Zmowa milczenia
      - Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w sprawie pedofilii panuje zmowa
      milczenia. Policjanci i prokuratorzy znajdują się pod presją, by nie ujawniać
      pewnych rzeczy, bo mogłoby to uderzyć w niektóre bardzo wpływowe środowiska -
      mówi Stanisław Iwanicki, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
      Potwierdzają to policjanci z warszawskiego Śródmieścia. Od lat wiedzą, że na
      ich terenie działają pedofile, z których jeden był w III RP ministrem, drugi
      jest znanym autorem programów telewizyjnych, inny - wiceprezesem dużego banku,
      kolejny - posłem, jeszcze inny - znanym reżyserem filmowym. Kiedy policjanci
      przesłuchiwali pedofilów o głośnych nazwiskach, naciskano na nich, by nie
      sporządzali z tych przesłuchań protokołów. Kiedy opisali te naciski i złożyli
      raport komendantowi stołecznej policji, od oficera wydziału spraw wewnętrznych
      otrzymali ustne polecenie, żeby przestali się tą sprawą zajmować, a raport
      uznali za niebyły. Raport nigdy zresztą do komendanta nie dotarł.
      Walka z pedofilami nigdzie się nie udała, dopóki nie przerwano zmowy milczenia
      wokół tej zbrodni. Tak stało się w Belgii, potem we Francji, a niedawno w
      Wielkiej Brytanii. Operacja "Ore" była częścią operacji "Lawina" prowadzonej
      przez Departament Sprawiedliwości USA. Ujawniono globalną pedofilską sieć
      obejmującą 75 tys. osób. Aresztowano m.in. Thomasa Reedy'ego, konsultanta
      komputerowego z Teksasu, który na wielką skalę rozprowadzał pornografię
      dziecięcą. Sąd skazał go na 1335 lat więzienia. W Belgii kampanię przeciw
      pedofilom zainicjowała głośna przed kilkoma laty sprawa Marca Dutroux, pedofila
      mordercy z Charleroi, który więził, gwałcił, a potem zabił co najmniej cztery
      dziewczynki. Wspólnikiem Dutroux był znany biznesmen Michel Nihoul. O seksualne
      wykorzystywanie nieletnich oskarżano wtedy także byłego wicepremiera Elio di
      Rupio. Wciąż wychodzą na jaw powiązania Dutroux z wpływowymi osobistościami,
      także ze świata polityki.
      (...)

      Kto i kiedy odważy się na takie posunięcia w Polsce?
      - Środowisko pedofilów ma tak duże wpływy i szerokie poparcie, że praktycznie
      to oni decydują, jak się w Polsce z tą patologią walczy. Co oznacza, że się z
      nią nie walczy - mówi Lech Kaczyński, były minister sprawiedliwości i
      prokurator generalny, obecnie prezydent Warszawy.

      Jak utrudnić śledztwo?
      - Nie wiem, dlaczego śledztwo w sprawie pedofilskiej ośmiornicy tak się
      ślimaczy - mówi Krzysztof Janik, minister spraw wewnętrznych i administracji. -
      Nie podejrzewam prokuratorów o celowe zaniechania. Już wcześniej jednak
      zauważyłem, że nawet sędziom i prokuratorom brakuje odwagi w sprawach przeciwko
      pedofilom. Są one zazwyczaj prowadzone po cichu, by nikogo nie bulwersować. A i
      wyroki, które dotychczas zapadały, nie były zbyt wysokie. Nawet dziennikarze
      zachowują się w tych sprawach dziwnie. Poza kilkoma dużymi tytułami, z
      tygodnikiem "Wprost" na czele, prasa udaje, że problemu pedofilii w Polsce nie
      ma.
      (...)

      Jakie są skutki pozorowanej wojny z pedofilami?
      Zmowa milczenia w sprawie pedofilów rozzuchwala samych pedofilów. Bezkarnie
      kontynuują oni swój zbrodniczy proceder, a prokuratorzy i policjanci otrzymują
      sygnały, że nie mogą ścigać przestępców. Po publikacjach "Wprost" i programach
      Polsatu pedofile wymieniają się w Internecie informacjami, jak uniknąć losu
      tych, którzy zostali aresztowani we wrześniu 2002 r. Przypominają, że w Polsce
      posiadanie pedofilskich materiałów nie jest karalne. Nie wolno się tylko dać
      przyłapać na handlu lub produkcji. "Uważajcie na nowych ludzi, bo to mogą być
      dziennikarze. W ubiegłym roku we 'Wprost' było zdjęcie całego zespołu, więc
      można sprawdzić, czy wasz rozmówca nie jest jednym z nich" - radzi pedofilom
      niejaki Rastaman. Oferujący pedofilskie materiały wykorzystują skrzynki na
      polskich portalach, na przykład w Wirtua-lnej Polsce. Osoba o pseudonimie Poy
      proponuje sprzedaż bądź wymianę dużej kolekcji płyt ze zdjęciami i filmami
      pornograficznymi z udziałem małych dzieci - jako punkt kontaktowy podaje adres
      w portalu Wirtualna Polska.
      Tylko we wrześniu i październiku 2002 r. pedofile na chwilę ograniczyli swoją
      aktywność, zaczęli się lepiej kamuflować. Obecnie znowu działają niemal
      otwarcie. Sprawdziliśmy, co się dzieje w miejscowości, gdzie pedofile
      wykorzystywali czteroletnią Ewę i sześcioletnią Karolinę. Okazuje się, że wciąż
      tam przyjeżdżają i znajdują dzie
Pełna wersja