man_sapiens
25.04.13, 23:13
PSLowscy ministrowie rolnictwa zadbali o przepisy, które pozwalają rolnikowi zabijać zwierzęta w ramach "uboju gospodarczego" w swoim gospodarstwie. Bez ograniczenia ilości i niekoniecznie z własnej hodowli. Kiedy te przepisy powstawały próbowano ograniczyć to do zwierząt wyhodowanych w tym samym powiecie, ale minister rolnictwa był czujny.
Chłop ogłusza zwierzę obuchem siekiery i podrzyna mu gardło, potem oprawia na drzwiach od chlewu. Bez jakiegokolwiek nadzoru weterynarza. Takie mięso i wyroby z niego są potem sprzedawane jako "wyroby regionalne". jeszcze niedawno czarną i szarą strefę w mięsie oceniali na 10–15 proc. rynku. Teraz rozrosła się do 25 proc. W drugim obiegu sprzedaje się obecnie nawet milion ton mięsa. Co piątą świnię, 70 proc. cieląt oraz 80 proc. owiec.
Kto ma mocne nerwy i nie jadł dzisiaj polskich wędlin czy mięsa - więcej tutaj.
Nie dziwię się Czechom że sieją panikę przed mięsem z Polski. Jak gdzieś za granicą wykryją w polskim mięsie włośnie - to będzie cyrk. Na szczęście większość wieprzowiny sprzedawanej przez duże sieci pochodzi z Niemiec. Bo polska produkcja jest droższa - ale to inny temat.