Dodaj do ulubionych

Lasek do "ekspertow" Macierewicza

15.05.13, 17:47
pokazcie dowody.
Ja moge byc naiwny, ale ktos taki jak pan Lasek raczej nie powinien, i co on sadzi ze Biniendy z Macierewiczami pokaza dowody?
Te dowody sa sprokurowane na uzytek przymulonych pelikanow, ktorym, oczywiscie za oplata, Biniendy sie objawiaja i belkocza cos o jakims szeregu wybuchu, ale zeby od razu pokazywac, czy ten Lasek zmysly postradal, odcinac sie od kasy, to nie po PiSowemu.
A teraz Macierewicz uciekl z kraju z zaproszeniami dla "ekspertow", i po powrocie bedzie bredzil ze nie dostal zaproszenia, akbo ze Tusk mu ukradl

wyborcza.pl/1,75248,13915714,Lasek_do_ekspertow_Macierewicza__Dosyc_tych_oswiadczen_.html
--
PiSowcy, dyskusja z Wami jest stratą czasu, więc od razu przejdźcie do obelg.
Obserwuj wątek
    • tik-tak-tik-tak-nowak Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 15.05.13, 18:13
      Tuskowa Targowica zrobiła wszystko - i nadal robi - żeby utrudnić śledztwo. Pewnie gdyby MAK wiedział, że jest jakiś Binienda, Berczyński itd., którzy się nie przestraszą i zrobią własne ekspertyzy, to wymyśliłby teorię, którą trudniej obalić. A tak mamy zarzut zdrady i współudziału w zbodni dla całej wierchuszki PO, z Tuskiem i Komorowskim na czele.
      • etta2 Re: Lasek to "dr" od zrzucania pojemników z samol 15.05.13, 20:00
        Cóż, każdy się w czymś specjalizuje, TY z lizaniu kaczych kuprów, śmierdzących wyjątkowo, ale to ci nie przeszkadza. Widać lubisz ten fetor. Tylko bądź tak rozsądna i nie oskarżaj Laska - specjalisty w branży badania wypadków lotniczych, jesteś na to za głupia PiSdo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • 1normalnyczlo.w.i.e.k Maciej Lasek jest oszustem i kłamcą!Każdy rozsądny 16.05.13, 17:50
          etta2 napisała: Tylko bądź tak rozsądna i nie oskarżaj Laska - specjalisty w branży badania wypadków lotniczych, jesteś na to za głupia PiSdo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          ---> ... człowiek to widzi, choćby na podstawie jego występów medialnych, w których, jak najęty, wygaduje bzdury i kłamstwa.

          > Cóż, każdy się w czymś specjalizuje, TY z lizaniu kaczych kuprów, śmierdzących wyjątkowo, ale to ci nie przeszkadza. Widać lubisz ten fetor.

          ---> Opisujesz, jak widać, swoje bliskie spotkania z rzopą Anodiny i Millera

          --
          inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
    • indeed4 Mówiłem, że osioł i tuman patentowany. 15.05.13, 21:00
      Najpierw bełkocze, że "nie będzie rozmawiał z politykami", a potem pisze do polityka Macierewicza, zamiast Biniendy i reszty ekspertów. Zaprzecza sam sobie w co drugim zdaniu - szkoda na tego ciężko myślącego urzędniczego gamonia naszych pieniędzy i czasu, Macierewicz go połknie z kopytami.

      • wujcio44 Re: Mówiłem, że osioł i tuman patentowany. 16.05.13, 11:14
        indeed4 napisał:

        > Najpierw bełkocze, że "nie będzie ro
        > zmawiał z politykami
        ", a potem pisze do polityka Macierewicza

        Czy ty umiesz czytać? Jaki list do Macierewicza? Napisał do sekretarza zespołu.

        >zamiast Biniendy i reszty ekspertów

        Może nie zna ich adresów domowych. Ty znasz?
    • 1normalnyczlo.w.i.e.k Takim oszustom i kłamcom jak M.Lasek, W.Jedynak 15.05.13, 22:14
      czan-dra napisał: Ja moge byc naiwny, ale ktos taki jak pan Lasek raczej nie powinien, i co on sadzi ze Biniendy z Macierewiczami pokaza dowody?

      ---> ... P.Lipiec pokazać można tylko palec ... by oddali pieniądze i sp ...

      > Te dowody sa sprokurowane na uzytek przymulonych pelikanow ...

      ---> ... takich jak ty, wierzących w dogmaty Świętej Anodiny i Błogosławionego Millera.

      --
      inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
        • 1normalnyczlo.w.i.e.k Twoją NKWD-owską rodzinę,bolszewiku,pod Ossowem... 16.05.13, 17:07
          piq napisał: zatkaj się, bolszewicki analfabeto,... ...bo ci przyleję płazem mojej rodzinnej szwoleżerskiej szabli z 1920 roku na gołą dupę i będziesz się mazał jak twoi przodkowie przepędzani z Polski z powrotem do sowiecji w samych kalesonach.

          ---> ... tak dorżnęliśmy, że dopiero ubecny lokator Pajacu na Krakowskim Przedmieściu usiłował ich odgrzebać i dopieścić ...
          Żadna polska rodzina nie wydałaby na świat czegoś takiego jak ty, 3,14qsiu_siusiu, piesku Putina i Anodiny.

          --
          inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
          • piq a jednak wydała, polskojęzyczny cieciu z Łubianki 16.05.13, 20:31
            Wydała też (licząc ostatnie 200 lat) kapitana piechoty w powstaniu listopadowym (którego - i całą jego rodzię - za to car wyzuł z rodzinnego majątku), 4 uczestników powstania styczniowego, 2 legionistów, 4 kombatantów wojny z wami bolszewikami w 1920 roku, w tym jednego, którego przestrzelony zakrwawiony mundur jest w muzeum wojska polskiego oraz jednego, który zmarł z powodu choroby nabytej w okopach, 4 żołnierzy AK - wszyscy odznaczeni Krzyżami Walecznych przez rząd emigracyjny (i ci sami ukrywali po wojnie przed wami ubekami poszukiwanych patriotów aż do 1957 roku), w tym jeden skazany na karę śmierci (nie zdążyliście na szczęście), a w końcu 3 aktywnych członków opozycji lat 80.

            Nie podskakuj mi więc, złogu z gieeru, bo jesteśmy przyzwyczajeni dawać sobie radę z takimi durniami jak wy, tawariszcz enkawudist. Won, bo każę was wybatożyć.
    • niegracz Lasek kryje klamstwa MAK 15.05.13, 22:53
      sam nie ma materiałow dowodowych
      daltego metoda:
      _ lapaj złodzieja
      wskazuje an kogos innego

      Czego Lasek nie mial a co powinien był miec aby móc pisac raport n/t katastrofy

      1. udokomentowane miejsce zdarzenia
      Lasek nie wie nawet gdzie był punkt uderzenia samolotu o ziemie

      2. wyniki sekcji zwlok
      -dostal rosyjskie podróbki

      3. rekonsrtrukcja i badanie
      - nie mamy wraku nie mozna go rekonstruowąc

      nie zbadano nawet skrzydła

      4. brzoza
      - Lasek nawet n jej nie badał( bada dopiero teraz prokuratura)
      przyjał wersję rosyjska
      bo takie dostał z góry polecenie


        • piq oto one, tawariszcz zaptad:... 16.05.13, 12:32
          ...na 4 minuty przed katastrofą widzialność pozioma wynosiła na lotnisku 200 metrów (meldunek z jaka40), a podstawa chmur wg załogi jaka40, tawariszcz praporszczik iz gieeru, "grubo poniżej 50 metrów". 200 metrów samolot z prędkością lądowania przelatuje w nieco ponad 2,5 sekundy (trzeba doliczyć czas reakcji pilota na ew. przeszkodę oraz wziąć pod uwagę bezwładność 70-tonowego samolotu i konfigurację do lądowania z klapami i wypuszczonym podwoziem, która wyklucza szybkie manewry w pionie i poziomie), czyli jakakolwiek reakcja na cokolwiek na kursie samolotu była niemożliwa.

          22/23 X 2012 roku na Okęciu, dobrze wyposażonym lotnisku z ILS 2. kategorii pozwalającym lądować przy ograniczonej widoczności (w Smoleńsku nie było, tawariszcz zadtop, ILSu) widoczność w poziomie wynosiła 250 metrów, a podstawa chmur ok. 30 metrów. ŻADEN samolot nie zszedł niżej niż 250 metrów i żaden nie wykonał procedur oraz konfiguracji do lądowania, gdyż jest to sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa w lotniczym ruchu pasażerskim.

          Widzicie, tawariszcz ruskij agient, reguły bezpieczeństwa w przelotach głowy państwa są ZNACZNIE bardziej restrykcyjne niż w zwykłych lotach pasażerskich. Ten samolot nie miał prawa znaleźć się tam, gdzie się znalazł, tawariszcz dozpat, nawet gdyby wiózł zwykłych pasażerów. A wiózł głowę państwa.

          Kiedy wspólnie z tawariszczem Antonem Matieriewiczem Smolienskim bełkoczecie o zamachu na wysokości 30 metrów nad ziemią, to oskarżacie pilotów o współudział w spisku, bo tego samolotu nie miało prawa tam być.

          W związku z obchodzonym w tym roku 95-leciem GRU składam wam, tawariszcz, i całej waszej arganizacyi najserdeczniejsze życzenia job waszu mat'.
          • aw2139 Re: oto one, tawariszcz zaptad:... 17.05.13, 08:04
            piq napisał:

            > 22/23 X 2012 roku na Okęciu, dobrze wyposażonym lotnisku z ILS 2. kategorii poz
            > walającym lądować przy ograniczonej widoczności (w Smoleńsku nie było, tawarisz
            > cz zadtop, ILSu) widoczność w poziomie wynosiła 250 metrów, a podstawa chmur ok
            > . 30 metrów. ŻADEN samolot nie zszedł niżej niż 250 metrów i żaden nie wykonał
            > procedur oraz konfiguracji do lądowania, gdyż jest to sprzeczne z zasadami bezp
            > ieczeństwa w lotniczym ruchu pasażerskim.

            Ktoś mija się tutaj z prawdą, bądź nie zna zasad wykonywania lotów, ponieważ jeżeli samolot znalazł się bliżej niż 4 NM od progu pasa musiał być skonfigurowany do lądowania, co więcej, każdy samolot pasażerski zanim zacznie wykonywać podejście końcowe musi mieć wypuszczone podwozie, klapy i reflektory, aby była możliwość zmniejszenia prędkości, a to równoznaczne jest z zasadami bezpieczeństwa ze względu na wykonywanie lotu na bardzo małej prędkości.

            > Widzicie, tawariszcz ruskij agient, reguły bezpieczeństwa w przelotach głowy pa
            > ństwa są ZNACZNIE bardziej restrykcyjne niż w zwykłych lotach pasażerskich. Ten
            > samolot nie miał prawa znaleźć się tam, gdzie się znalazł, tawariszcz dozpat,
            > nawet gdyby wiózł zwykłych pasażerów. A wiózł głowę państwa.

            Jeżeli chodzi o te procedury, to niestety nie wyglądało to tak różowo. Wspomniałeś wcześniej o procedurach kompanijnych, które jednoznacznie wskazują jak wykonywać lot w konkretnych sytuacjach, ale nie dodałeś, że te same procedury kompanijne pozwalają zniżać się do wysokości decyzji, bądź określonej pozycji na podejściu końcowym, gdy warunki są poniżej minimalnych, a są spełnione konkretne kryteria (gdzie samolot musi być skonfigurowany do podejścia końcowego - tak samo jak tupolew feralnego dnia), a dla wojskowych takimi procedurami był RL, który mówił, kiedy należy przerwać zniżanie podczas podejścia do pasa startowego i jakie czynności załoga (dowódca załogi) ma podjąć po osiągnięciu konkretnej pozycji w czasie dolotu do drogi startowej.

            > Kiedy wspólnie z tawariszczem Antonem Matieriewiczem Smolienskim bełkoczecie o
            > zamachu na wysokości 30 metrów nad ziemią, to oskarżacie pilotów o współudział
            > w spisku, bo tego samolotu nie miało prawa tam być.

            Póki co, tylko Ty tutaj bełkoczesz coś łamaną polszczyzną, a nie bierzesz pod uwagę faktu, że nie sprawdzono czy fizycznie samolot był sprawny w 100% i czy nie było jakiegoś problemu, który nie koniecznie był zapisany przez rejestrator parametrów lotu, a jednocześnie mógł wprowadzić w błąd załogę tamtego samolotu, a błąd ten utwierdzany był przez fatalne naprowadzanie na pas przez kontrolera, który uspokajająco mówił, że są na kursie i ścieżce. Nawet E. Klich mówił o tym, że podkomisja techniczna KBWLLP nie zbadała wraku, a jedynie przekazała informacje do raportu, które otrzymała od MAK-u i nic ponad to.

            A przy okazji, Tobie też życzę wszystkiego dobrego z okazji okrągłej 95-tej rocznicy trwania organizacji:)
            • piq przynajmniej jest co zniszczyć,... 17.05.13, 22:07
              ...choć tu przynajmniej są jakieś konkrety. Widać jednak, że nie przeczytałeś o co chodzi, tylko zacząłeś się wymądrzać. 4 NM (masz na myśli INM oczywiście) to około 7,5 km, a ostateczny komunikat o warunkach wykluczających lądowanie na Siewiernym (200 m widzialności i "grubo poniże 50 m" podstawy; pierwszy też wykluczał, bo widzialność pozioma wynosiła 400 m) przyszedł 4 minuty przed katastrofą, w odległości od lotniska między 18 a 20 km.
              Na Okęciu było oprzyrządowanie do lądowania przy ograniczonej widoczności, na Siewiernym nie, na Okęciu nikt nie podszedł po ścieżce i tylko jeden samolot przeleciał nad lotniskiem na wysokości (wg komunikatu prasowego) 250 m "obczajając sytuację". Wszystkie pozostałe odeszły wcześniej na lotniska zapasowe, ten po przelocie też.

              Przyjmuje się u nas na Okęciu, że przy ILS 2 kat. dopuszczalne warunki lądowania to 400 m widzialności dla samolotów pasażerskich normalnej wielkości i to na dłuższym pasie o wymiarach 3690 x 60 m, przy pułapie chmur minimum 60 m. Na Siewiernym jest pas 2500 x 50 m, a minimalne warunki określone w papierach to 100 m podstawy chmur i 1000 m widzialności. Protasiuk miał uprawnienia do lądowania według papierów 60 m podstawy i 800 m widzialności.
              Nic zatem nie uprawniało polskiego samolotu do wejścia w chmurę, zwłaszcza gdy wg meldunków z jaka40 warunki się pogarszały, a nie polepszały.
              Ił76 z wyposażeniem wizyty podchodził 2 razy, pierwszy raz przy widzialności 600 m, drugi raz przy widzialności 300 m i o mało się nie rozbił. Nawiasem mówiąc: w związku z tym na lotnisku nie było sprzętu do transportu naziemnego głowy państwa polskiego, przeto lądowanie tu154m 101 tym bardziej nie miało sensu.

              A zatem: pilot przekroczył własne uprawnienia o 300% (4-krotnie), normy lotniska o 400% (5-krotnie), procedury bezpieczeństwa Prezydenta RP nieskończenie wiele razy, a normy dla ILSu 2 kat. na Okęciu o 100% (2-krotnie). Co niszczy twój nieszczęsny bełkot doszczętnie.

              Ale jeszcze rozprawię się z tym legendarnym "kursem i ścieżką": naczelna zasada lotnicza lądowania na lotniskach bez systemów lądowania przy ograniczonej widoczności to "nie widać - nie lądować", to po pierwsze. Po drugie system NDB na Siewiernym ma dokładność w poziomie +-80 m, a w pionie +-40 m, więc podejście do lądowania bez widoczności na podstawie komunikatów kontrolera to kompletny idiotyzm. Kontroler mówił to, co mu mówił system, i tyle. A po trzecie z przybliżonego wykresu lotu który sobie zrobiłem ściągając profil terenu na ścieżce podejścia (można sobie to łatwo zrobić w guglu) wynika, że na kilkuset metrach różnice poziomu terenu potrafiły sięgać 80 m; przy poziomie płyty lotniska 255 m npm. poziom doliny około 3 km przed lotniskiem to 180 m npm.. Odczyty na radiowysokościomierzu zatem wskazywały np. 100 metrów, gdy samolot w stosunku do lotniska był na wysokości 30-40 m, a tuż przed zerwaniem autopilota, gdy pilot (moim zdaniem) złapał kontakt wizualny (zachodnie zbocze parowu z rzeczką Stabna) samolot mógł być poniżej poziomu lotniska.

              Najlepsze życzenia w związku z praznikom pobiedy nad nacistskoj giermanijej, który obchodzicie 9 maja. Reszta świata 8 maja, a my nie mamy za bardzo co świętować, ponieważ w tym czasie już okupowaliście nasz kraj.
              • niegracz dokładnosc radaru typu RSP. 17.05.13, 22:23
                piq napisał:

                >
                > Ale jeszcze rozprawię się z tym legendarnym "kursem i ścieżką": naczelna zasada
                > lotnicza lądowania na lotniskach bez systemów lądowania przy ograniczonej wido
                > czności to "nie widać - nie lądować", to po pierwsze. Po drugie system NDB na S
                > iewiernym ma dokładność w poziomie +-80 m, a w pionie +-40 m,

                bzdura
                RSP to radar wojskowy ktory umozliwia posadzenie samolotu w sytuacji awaryjnej przy widocznosci bliskiej zeru

                do do jego dokladnosci

                Wielu Rosjan twierdzi ze jest to +/- 10m w odleglości 1km
                inne dana mówia o max. +/-16 m


                co do meritum czyli dokładnosci okreslenia wysokości przez radar RSP na
                lotnisku w Smolńsku to na forum rosyjskim toczyl się spór
                jedni twierdzili że ma rozdzielczośc 5,33m na odległości 1km
                drudzy że realna dokładnośc to 10m z odległosci 1 km

                www.forumavia.ru/forum/7/1/66361175468984106921274260171_79.shtml?topiccount=3935
                Я гoвoрил o тoм, чтo Вы не cмoжете нa yдaлении 1 км oпределить oтклoнение метки
                нa 5,33 метрa, глядя нa кoнкретный глиccaдный индикaтoр РСП-10МН.

                Нa тaкoм yдaлении тoчнocть oпределения гyляет в пределaх 10 метрoв
                --
                Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
                • piq niepłacz, przestań bredzić,... 18.05.13, 02:20
                  ...na lotnisku był RSP 6M2; podaję przeznaczenie - po rosyjsku ze strony:

                  vzrto.ru/services/19.html
                  Рaдиoлoкaциoннaя cиcтемa пocaдки РСП-6М2 преднaзнaченa для регyлирoвaния движения нa дaльних и ближних пoдхoдaх к aэрoдрoмy пocaдки a тaк же для пocледoвaтельнoгo вывoдa caмoлётoв (вне видимocти земли) нa взлётнo-пocaдoчнyю пoлocy aэрoдрoмa и кoнтрoля зa их cнижением дo выcoты 150-200 м. в cлoжных метеoрoлoгичеcких ycлoвиях пyтём пoдaчи кoмaнд экипaжaм caмoлётoв через рaдиocтaнции cвязи.

                  Tłumaczę:

                  "Radiolokacyjny system lądowania RSP-6M2 jest przeznaczony do kierowania ruchem na dalszych i bliższych podejściach do lądowania na lotnisku a także dla seryjnego wyprowadzania samolotów (przy wszystkich widzialnościach ziemi) na pas lotniska i dozór ich zniżania do wysokości 150-200 m w złożonych warunkach meteo poprzez podawanie komend załogom samolotów przez urządzenia łączności radiowej."

                  A zatem ten twój RSP działa dobrze do wysokości 150-200 m, poniżej nie działa lub działa źle i jest wymagane zachowanie widoczności wzrokowej ziemi. Sam zresztą piszesz że to urządzenie wojskowe, które działa w sytuacjach wojskowych, gdzie procedury bezpieczeństwa są zupełnie inne. Inaczej bowiem sprowadza się su27 na resztach paliwa nie mogący z tego powodu odlecieć na zapasowe lotnisko, a inaczej samolot nawet pasażerski mający paliwo i zdolny do lotu. Samolot pasażerski po prostu ma spadać na lotnisko zapasowe.

                  A gdyby nawet był tam RSP-10MN, to on sprowadza samoloty tylko do wysokości 60, a tylko w superwarunkach do 30 m. Na wysokości 60 m pilot musi już widzieć ziemię. A na Siewiernym podstawa chmur była "grubo poniżej 50 m", samolot miał konfigurację do lądowania i wypuszczone podwozie, leciał z klapami i zwisającą dupą, jak zwykle przy podejściach do lądowania. Kabina pilotów była od 5 do 10 metrów ponad najniższym punktem samolotu. Pilot zobaczył ziemię pewnie nawet nie pod sobą, tylko przed, w postaci zachodniego zbocza parowu. Przy widzialności 200 m miał mniej więcej 2 sekundy na działanie (licząc optymistycznie 0,5-0,7 s na reakcję fizyczną); zerwanie autopilota, samolot musi awarynie w niekorzystnej aerodynamicznie konfiguracji z klapami przyspieszyć i pójść w górę. To i tak cud, że nie wyrżnął w ścianę parowu.

                  Nawiasem mówiąc fora internetowe to marne źródło informacji. Lepiej szukaj stron oficjalnych, bo jak będziesz czytał ruskie fora, to się dowiesz, że w Katyniu Polacy sami się zastrzelili. Podawanie jakichś danych z forów jest kompromitujące, bo tam może pisać każdy cokolwiek.

                  A poza tym ja nie pisałem, matołku, o RSP, tylko o NDB, czego nie zauważyłeś i co popieprzyłeś. Oczywiste jest, że kontroler lotu brał komunikaty "z czapy". ale to nie ma żadnego znaczenia.

                  Samolot prezydencki nie miał prawa wejść w chmurę znając warunki na Siewiernym, a ponadto dodam, że Protasiuk nie miał uprawnień również do lotów (nie lądowań) przy zerowej widoczności. Był uprawniony do lotów przy widzialności minimum 800 m. Wejście w chmury było naruszeniem uprawnień.

                  Twój bełkot zatem, niepłacz, niczego nie zmienia. Wina leży w 99% po polskiej stronie.
                    • niegracz Re: wariat_b, przestań bredzić,... 18.05.13, 10:31
                      wariant_b napisał:

                      >
                      > Pilotowi "zrobiono papiery" bez przejścia wymaganych procedur.
                      .
                      nie ma to zupelnie wpływu na katastrfoę

                      przyczyny sa inne i bedą pokazane udowodnione

                      --
                      Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
                        • aw2139 Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 21.05.13, 10:17
                          piq napisał:

                          > ...gdyby samolot odleciał na lotnisko zapasowe, jak powinien był zrobić zgodnie
                          > z procedurami i uprawnieniami, to by nie było katastrofy. Czyli w języku debil
                          > i "zamachu".

                          Zgodnie z obowiązującymi procedurami i uprawnieniami mogli zniżyć się do wysokości 100, czy 120m (minimalna wysokość zniżania), a zarzucanie załodze, że błędem było zniżanie się poniżej 500m, jest idiotyzmem, ponieważ prawo nie zabrania takiego manewru i nie jest to błąd.
                          • wariant_b Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 21.05.13, 10:39
                            aw2139 napisał:
                            > ... ponieważ prawo nie zabrania takiego manewru i nie jest to błąd.

                            Prawo drogowe również nie zabrania wyboru gorszej i dłuższej drogi.

                            O braku możliwości lądowania w Smoleńsku załoga wiedziała już
                            nad Białorusią i w Mińsku lub w Witebsku (jeśli ten był gotów na przyjęcie)
                            powinien lądować samolot, żeby zapewnić bezpieczeństwo pasażerom
                            i zminimalizować spóźnienie na uroczystości. I po to Kazana był w kabinie,
                            żeby wiedzieć, czy kanałami dyplomatycznymi organizować transport.
                            Inna sprawa, że Łukaszenka zapewne skorzystałby z okazji organizując
                            naprędce jakieś uroczyste powitanie gościa, żeby opóźnić wyjazd.
                            • aw2139 Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 21.05.13, 11:16
                              Moim zdaniem, skoro mieli odpowiedni zapas paliwa, nic nie stało na przeszkodzie, aby kontynuować lot. Informacja o braku warunków do lądowania, na wiele minut przed manewrem nie jest informacją zakazującą kontynuowania lotu, bo można rozpocząć procedurę oczekiwania, przelot na lotnisko zapasowe bądź lotnisko startu. Dodatkowo w regulaminie wojskowym jest informacja, która wskazuje, że dowódca załogi po przerwaniu podejścia na wysokości, bądź odległości opisanej jako minimalna, sam decyduje, czy wykonać jeszcze jedno zajście, czy odlecieć na lotnisko zapasowe (bądź startu).
                                • aw2139 Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 21.05.13, 12:23
                                  wariant_b napisał:

                                  > O zdrowym rozsądku chyba zapominasz, który nakazywał co innego.
                                  > A faktyczne przeszkody zapewne stały w kabinie i siedziały w salonce.

                                  Zdrowy rozsądek nakazywał, aby to Prezydent podał informację, czy chce wykonywać lot do Warszawy, czy na zapasowe. A załoga oczekując na tą informację wykonywała zadanie, które zakończone miałobyć odejściem na następne i podaniem informacji, że wykonują lot powrotny np. do Warszawy. A propos, mówiąc o zdrowym rozsądku, co sądzisz o kontynuowaniu lotu przez ocean, gdy załoga boeinga 767 zaraz po starcie w USA nie mogła schować podwozia z powodu awarii instalacji hydraulicznej i zdecydowała się mimo wszystko kontynuować lot, gdzie lotnisk zapasowych nad oceanem raczej nie uświadczysz, albo gdy samolot boeing 737 zaraz po starcie z Warszawy uległ rozhermetyzowaniu i załoga zdecydowała się lądować na tym lotnisku poniżej minimum, zamiast lecieć np. do Łodzi!?
                                  • wariant_b Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 21.05.13, 14:53
                                    aw2139 napisał:
                                    > Zdrowy rozsądek nakazywał, aby to Prezydent podał informację, czy chce
                                    > wykonywać lot do Warszawy, czy na zapasowe.

                                    Toż samo pisze w raporcie MAK, wskazując brak decyzji o wyborze lotniska zapasowego
                                    obok obecności gen. Błasika w kabinie jako na czynniki, które mogły spowodować
                                    niewłaściwe zachowania załogi samolotu. Raport Millera to rozmydla wobec
                                    braku wystarczających dowodów przekazanych przez stronę rosyjską i zupełny
                                    brak zainteresowania strony polskiej tym kierunkiem dochodzenia.

                                    > A propos, mówiąc o zdrowym rozsądku, co sądzisz o kontynuowaniu lotu...

                                    Że była to nadmiernie ryzykowna decyzja i komisja powinna wyjaśnić, czy nie została
                                    podjęta ze względu na chęć oszczędności przewoźnika z narażeniem bezpieczeństwa.
                                    Nie otrzymaliśmy takich wyjaśnień, a wiemy, że koszt zapewnienia pasażerom innych
                                    możliwości przelotu, ew. ich zahotelowania i naprawy samolotu ponosiłby LOT.
                                    Aby było w pełni śmieszniej - okazało się, że była możliwe usunięcie problemu
                                    i być może obsługa lotniska w USA mogłaby zapewnić niezbędną pomoc fachową
                                    drogą radiową, bo przecież mają łatwiejszy dostęp do odpowiednich osób.

                                    > albo gdy samolot boeing 737 zaraz po starcie z Warszawy uległ rozhermetyzowaniu
                                    > i załoga zdecydowała się lądować na tym lotnisku poniżej minimum, zamiast lecieć
                                    > np. do Łodzi!

                                    W przypadkach awaryjnych pilot w porozumieniu z kontrolą lotu decyduje co robić.
                                    Poza tym coś kręcisz z tym minimum, bo samolot nie wystartowałby z Okęcia.
                                    Odległość z Łodzi do Warszawy każe domniemywać, że nie panowały tam zupełnie
                                    odmienne warunki atmosferyczne. Zapewne zdecydowało wyposażenie lotniska.
                                    • aw2139 Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 22.05.13, 09:02
                                      wariant_b napisał:

                                      > obok obecności gen. Błasika w kabinie jako na czynniki, które mogły spowodować
                                      > niewłaściwe zachowania załogi samolotu. Raport Millera to rozmydla wobec

                                      Tylko komisja Millera w swoim geniuszu i teraz laska jest w stanie powiedzieć jakim cudem zidentyfikowali głos Błasika w kokpicie skoro ani jedna ekspertyza przed i po ogłoszeniu raportu tego nie potwierdziła - KPINA i jawne poświadczanie nieprawdy przez urzędników państwowych, którymi się stali w momencie wejścia na listę osób badających katastrofę.

                                      > Poza tym coś kręcisz z tym minimum, bo samolot nie wystartowałby z Okęcia.

                                      Nie wiem czy wiesz, ale do startów są znacznie niższe minima niż do lądowań, a poza tym na wysokości 3000m można polecieć nawet do Sczecina, a nie ryzykować lądowania niesprawnym samolotem poniżej minimów podejścia do lądowania.
                                      • wariant_b Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 22.05.13, 11:13
                                        aw2139 napisał:
                                        > Tylko komisja Millera w swoim geniuszu i teraz laska jest w stanie powiedzieć
                                        > jakim cudem zidentyfikowali głos Błasika w kokpicie skoro ani jedna ekspertyza
                                        > przed i po ogłoszeniu raportu tego nie potwierdziła

                                        Ani też nie wykluczyła. Cudownie zniknął głos Błasika, a pojawił się pana NN.
                                        I dwóch anonimowych generałów. Ale już nie tabelka z prawdopodobieństwami,
                                        że zarejestrowane głosy mogły należeć do takiej a nie innej osoby, w tym generała.

                                        A wytłumacz nam, dlaczego nie wysłano nagrań z CVR do któregoś z czołowych
                                        światowych laboratoriów, a na pomysł zweryfikowania głosów przez rodziny
                                        wpadli ostatnio dopiero Rosjanie. Dlaczego we wraku szukano trotylu, a nie
                                        śladów organicznych potwierdzających/wykluczających obecność generała
                                        w kabinie. Czemu dotychczas nie ekshumowano jego zwłok? No, dlaczego?

                                        Raport MAK nic nie wspominał o wybuchu trotylu, ale mówił o możliwych
                                        naciskach na pilotów. Raport Millera ani o jednym, ani o drugim. Chcemy
                                        obalić obowiązujący raport MAK nie dotykając zawartych w nim ustaleń?

                                        Odpowiem krótko - jako kraj nie jesteśmy zainteresowani wyjaśnieniem
                                        kwestii odpowiedzialności najwyższych władz za doprowadzenie do katastrofy.
                                        Szczebel zastępcy dowódcy pułku satysfakcjonuje nas w pełni i nikt nie będzie
                                        się zajmował dowódcą Sił Powietrznych czy śp. Prezydentem. Nie nasz interes,
                                        by określić ich udział w katastrofie. Podobno prestiż Polski by na tym ucierpiał.
                                        Więc budujemy ten prestiż przy pomocy ewidentnych kłamstw, manipulacji
                                        ale i niedomówień również. Chciejstwem i niekompetencją.
                                          • wariant_b Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 22.05.13, 14:43
                                            aw2139 napisał:
                                            > Moim zdaniem IES można zaliczyć do światowej klasy laboratorium...

                                            Owszem i nie mamy się czego wstydzić, niemniej w tej akurat sprawie
                                            lepiej by było, gdyby analiz dokonało jakieś renomowane laboratorium
                                            z kraju nie dotkniętego wojną polsko-rosyjską czy polsko-polską o Smoleńsk.
                                            Oczywiście, jeżeli chcemy wyjaśnić wątek nacisków na pilotów, bo jeśli
                                            nie jesteśmy tym zainteresowani, to ekspertyza IES lub jej brak wystarczy.

                                            > ... to są one niestety tendencyjne i były wałkowane wiele miesięcy temu.

                                            Wiem, bo sam je w kółko wałkuję. Nikt nie chce się wypowiedzieć w sprawie,
                                            dlaczego nasz prezydent bez zaproszenia ze strony swojego rosyjskiego
                                            odpowiednika znalazł się z tak wielką obstawą medialną na terenie Rosji,
                                            czy MSZ miał prawo i obowiązek załatwić mu wizy, skoro wizyta nie leżała
                                            w interesie naszych stosunków międzynarodowych, kto za co odpowiadał
                                            w lotnictwie, skoro istniał konflikt między ministerstwem a zwierzchnikiem
                                            sił zbrojnych i mianowanymi przez niego dowódcami, kto miał obowiązek
                                            nadzorować lot i zawrócić samolot etc.
                                            • aw2139 Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 23.05.13, 08:46
                                              Dotykasz problemów, które nie zostaną wyjaśnione, ponieważ w znacznej części odpowiedzialność ponoszą rządzący poprzez cywilny nadzór i procedury przez nich i z nimi stworzone w tle politycznej wojny. A czy były one właściwe (a wnioskuję, że nie) i jakie miały skutki (chociażby brak nowoczesnego sprzętu wojskowego, a przez to brak dostępu do nowoczesnej formy szkolenia) z powodu ich niedorzeczności, to inna sprawa. Po katastrofie cofnęliśmy się o conamniej 20 lat poprzez powołanie na dowódcę sił powietrznych gen. Majewskiego, który mentalnie zatrzymał się na latach 70-tych, a w otoczeniu gen. Cieniucha i gen. Kozieja słyszymy, że gwarantem bezpieczeństwa Polski jest ścisła współpraca militarna z Rosją. Co to jest!?
                                              • wariant_b Re: przyczyna, tow. matołku, jest oczywista:... 23.05.13, 15:35
                                                aw2139 napisał:
                                                > Dotykasz problemów, które nie zostaną wyjaśnione, ponieważ w znacznej części
                                                > odpowiedzialność ponoszą rządzący...

                                                Ależ oczywiście i to w dodatku właściwie wszystkie ekipy po 1990 roku.

                                                Można było sprawy rozwiązać wcześniej - wyjaśnić katastrofę CASY i zwolnić dowódcę,
                                                można było wszcząć impeachment prezydenta Kaczyńskiego po gruzińskich wyczynach.
                                                Nikt nie przewidywał, że wymuszą katastrofę w Smoleńsku.

                                                > powołanie na dowódcę sił powietrznych gen. Majewskiego

                                                Zastępcę dowódcy Sił Powietrznych z czasów rządów PiS. Ale kogo można
                                                było twoim zdaniem powołać, skoro katastrofa CASY przetrzebiła kadry dowódcze
                                                naszego lotnictwa. Przynajmniej ma już jakieś doświadczenie dowódcze,
                                                bo generałem broni jest od 2005 roku, kiedy to Błasik otrzymał pierwszy stopień
                                                generalski, by cudownie w ciągu trzech miesięcy 2007 awansować na generała broni.
                                                No i póki co, odpukać nie było nowych katastrof i nowych skandali w lotnictwie.

                                                > Co to jest!?

                                                Pokłosie rozmów Obamy z Putinem.
                                                Nie mamy z czym na Rosjan, bo nam Ameryka i NATO nie da.
                    • aw2139 Re: niepłacz, przestań bredzić,... 21.05.13, 10:10
                      wariant_b napisał:

                      > piq napisał:
                      > > Był uprawniony do lotów przy widzialności minimum 800 m.
                      >
                      > Zostało to zresztą zakwestionowane przez raport Millera.
                      > Pilotowi "zrobiono papiery" bez przejścia wymaganych procedur.

                      Raport Millera dokonał tutaj nadużycia, ponieważ nie ma fizycznej możliwości, aby "zrobić papiery" człowiekowi, który by nie przeszedł pełnego szkolenia.
                      • piq Protasiuk nie miał uprawnień... 22.05.13, 14:09
                        ...do lotów na tu154m bez widoczności; wolno mu było latać przy widzialności poziomej min. 800 m. Tę kwalifikację wg przepisów potwierdza się co 3 miesiące wykonaniem lotu i lądowania w takich warunkach, na jakie ma się uprawnienia, inaczej się je traci. Raport Millera zarzucił 36. pułkowi, że lot kwalifikacyjny z lądowaniem w Brukseli, w którym potwierdzono uprawnienia Protasiuka, wg danych meteo na ten dzień i godzinę odbył się w znacznie lepszych warunkach, przy widzialności poziomej o ile pamiętam powyżej 10 km. I tyle.

                        Dlatego, drogi kolego, wejście w chmurę (zerowa widzialność, a nie 800 m) było naruszeniem uprawnień przez Protasiuka. Albowiem nie chodzi o wysokość, tylko o warunki. A powtarzam jak kozie na miedzy: w zasadach bezpieczeństwa dla przewozu głowy państwa nie wolno podejmować ŻADNEGO ryzyka ponad normalne wynikające z samego startu, lądowania i zdarzeń niezależnych (np. uderzenie pioruna). Podkreślam: ŻADNEGO.

                        Wyjątkiem są WYŁĄCZNIE wizyty głów państw prowadzących działania wojenne w okolicach objętych konfliktem.

                        Jeżeli napomykasz o lądowaniach samolotów uszkodzonych na lotniskach poniżej minimum jako analogiach, to oznacza, że nic nie kumasz. W sytuacjach skrajnych podejmuje sie decyzje skrajne. Mając na zjeździe z góry niedziałające hamulce w aucie masz do wyboru próbować zjechać ryzykując wszystko, ale i że wszyscy przeżyją, albo wjechać w dupę jakiemuś samochodowi i liczyć, że przynajmniemniej część ludzi wyjdzie cało, albo wjechać do rowu i liczyć na to samo. Decyzję podejmuje kierowca i już wtedy nie liczy się, która była słuszniejsza. Podejmuje taką, jaką subiektywnie uważa za słuszną.
                  • niegracz Re:piq, przestań bredzić,... 18.05.13, 10:29
                    przestudiowałem ten temat dawno dawno temu
                    moje posty sa na KwS

                    wystarczy powiedzeic ze RSP w Smolensku pracuje na identycznej zasadzie jak pierwszy w swiecie radar amerykanski
                    za pomoca którego sprowadzono na lotnisko samoloty w 1948 roku przy blokadzie Berlina

                    o jego mozliwosciach swiadczy fakt
                    gdy
                    na Tempelhoff wyladował samolot przy

                    zerowej widoczności

                    a potem słuzby lotniskowe szukały do na lotnisku jeżdząc jeepami
                    przez poł godziny

                    ( nie ma mozliwości by taki radar jak RSp sprowadzil samolot w jar


                    - RSP nie zapewnia miekkiego lądowania przy złej widocznosci
                    --
                    Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
                    • piq widać nie zrozumiałeś, niepłacz,... 18.05.13, 13:57
                      ...bo przeczytać bez zrozumienia każdy potrafi. To może przytoczysz straty poniesione przez transportowce wskutek wypadków na Tempelhofie? To po pierwsze.

                      Po drugie procedury bezpieczeństwa (wbij sobie to w miejsce po mózgu) dla samolotów wojskowych w trakcie operacji, na dodatek przewożących towary a nie ludzi, są zupełnie inne niż dla samolotów pasażerskich, a te dla samolotów pasażerskich są wielokrotnie mniej ostre niż dla samolotów przewożących głowy państw.

                      Przytoczyłem dane techniczne tego twojego RSP ze strony oficjalnej. Twoje niezdarne usiłowania zakrzyczenia tego, co tam jest napisane, przez twoje wymysły na forum K(Z)wS (zapewne równie wiarygodne i logiczne, jak to, co pierniczysz bez sensu tutaj) byłyby śmieszne, gdyby nie były ośmieszające. Daj sobie już, dziecko, spokój, bo bełkoczesz.
                  • aw2139 Re: niepłacz, przestań bredzić,... 21.05.13, 10:08
                    piq napisał:

                    > A zatem ten twój RSP działa dobrze do wysokości 150-200 m, poniżej nie działa l
                    > ub działa źle i jest wymagane zachowanie widoczności wzrokowej ziemi. Sam zresz
                    > tą piszesz że to urządzenie wojskowe, które działa w sytuacjach wojskowych, gdz
                    > ie procedury bezpieczeństwa są zupełnie inne. Inaczej bowiem sprowadza się su27
                    > na resztach paliwa nie mogący z tego powodu odlecieć na zapasowe lotnisko, a i
                    > naczej samolot nawet pasażerski mający paliwo i zdolny do lotu. Samolot pasażer
                    > ski po prostu ma spadać na lotnisko zapasowe.

                    Nie tak do końca, ponieważ na lotnisku w Smoleńsku stacjonowały samoloty IŁ-76, które zapewne często wykonywały podejścia według tego systemu naprowadzania i minimum lotniska dla takiego podejścia w połączeniu z NDB wynosi 100m podstawy i 1000m widzialności.
                        • piq no i co z tego wynika, poza tym, że... 24.05.13, 22:01
                          ...piszesz kolejny post nie na temat? Na przykład tak jak poprzedni powyżej? Jakoś nie wyczaiłoś ironii w mojej odpowiedzi na twoje bezsensowne elukubracyje, albowiem najwyraźniej brakuje ci... ehm,... czegoś w głowie.
                          • aw2139 Re: no i co z tego wynika, poza tym, że... 27.05.13, 08:15
                            Rozmowa była o RSP, a Ty tutaj coś o pasażerskich? CO ma piernik do wiatraka geniuszu. Minima lotniska, to minima lotniska, a samolot lekki, czy cięzki - to samolot, a czy będzie przewoził skrzynie, czy ludzi - jakie to ma znaczenie!? No chyba, że nie wiesz co oznaczają literki A,B,C lub D i jedynie dzielisz samoloty na te cargo i pasażerskie - ale wówczas kto tutaj pisze nie na temat!?
              • niegracz zakłamujesz katastrofę jak MAK 18.05.13, 11:30
                piq napisał:


                >
                > Ale jeszcze rozprawię się z tym legendarnym "kursem i ścieżką": system NDB na S
                > iewiernym ma dokładność w poziomie +-80 m,
                .\
                a dokładnie to 20 m na odległosci 1 km od pasa

                - Tu-154 leciał ok 60 m od osi pasa
                co jest przesłanką by twierdzić
                ze mamy tu do czynienia
                z celowym naprowadzaniem samolotu obok pasa
                przeciez tym Rosjanom zaeżało aby samolot niewylądowa
                a jak sie sam rozp... to dla nich lepiej

                -- o celowej robocie służb swiadczy tez fakt zniszczenia zapisu wvideo z wieży

                tylko ktoś naiwny do kwadratu uwierzy że akurat wtedy doszło do awarii sprzętu ;;

                oraz wymuszenie zmiany zeznań kontrolerów

                - Komisja Laska wolała nie wgłebiac sie w temat
                jakim cudem samolot wyposazonyw nowoczesne urządenia nawigacyjne nie trafia w oś pasa

                ani dlaczego kontoler widzac że samolot jest poza osia pasa uparcie wprwadzał załogę w bląd.




                --
                Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
                • piq gdybyście, towarzyszu pajacu,... 18.05.13, 14:06
                  ...czytali coś więcej niż fora internetowe, to byście wiedzieli, że ruscy chcieli także w takim razie zrobić zamach na iła76, który za pierwszym razem nie trafił w pas (przy widzialności 600m!) a za drugim trafił ledwo ledwo i za daleko (widzialność 300 m), więc się odbił od pasa i odleciał na lotnisko zapasowe.

                  Widzialność przy lądowaniu tu154m 101 wynosiła - przypominam - 200 m. Była 3-krotnie gorsza niż przy pierwszym lądowaniu iła76.

                  Spadajcie, tawariszcz, kupić sobie coś na korę mózgową, bo trochę trudno wytrzymać waszą tępotę.
                  • wariant_b Re: gdybyście, towarzyszu pajacu,... 21.05.13, 10:16
                    > ...czytali coś więcej niż fora internetowe, to byście wiedzieli

                    I wiedzielibyście również, że największym zagrożeniem, jakie szacowali
                    piloci Tupolewa nie było lądowanie w mgle, ale odmowa lądowania.
                    A w przypadku próby lądowania - nie katastrofa przy podejściu do lotniska,
                    ale wyhamowanie poza pasem.
                    • niegracz Re: gdybyście, towarzyszu pajacu, oszczerco 21.05.13, 20:35
                      wariant_b napisał:

                      > > ...czytali coś więcej niż fora internetowe, to byście wiedzieli
                      >
                      > I wiedzielibyście również, że największym zagrożeniem, jakie szacowali
                      > piloci Tupolewa
                      nie było lądowanie w mgle, ale odmowa lądowania.
                      ,
                      bzdura

                      niemożliwe psychologicznie

                      instynkt zycia jest najsilniejszy

                      robisz z pilotów samobojców
                      a z siebie glupka




                      --
                      Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
                      • wariant_b Re: gdybyście, towarzyszu pajacu, oszczerco 21.05.13, 20:51
                        niegracz napisał:
                        > niemożliwe psychologicznie

                        Akurat na tą tezę materiał dowodowy jest.
                        Szkoda, że nie został wykorzystany przed katastrofą, bo można jej było uniknąć.
                        I szkoda, że nie rozwinięty szerzej w Raporcie Millera, ale faktycznie nie mamy się
                        czym chwalić.


                        > robisz z pilotów samobojców

                        Robię z pilotów ludzi, którzy realnie kalkulują ryzyko.
                        Oni umieją latać - przemawiać w mediach nie.
                        Oczekuję propozycji opisu sytuacji, która miałaby miejsce, gdyby pilot
                        nie doczekawszy się na decyzję dysponenta lotu, zawrócił do Warszawy.
                        Dla ułatwienia powiem, że gotowce można znaleźć w prasie z 2008 roku.
                  • aw2139 Re: gdybyście, towarzyszu pajacu,... 21.05.13, 10:27
                    piq napisał:

                    > ...czytali coś więcej niż fora internetowe, to byście wiedzieli, że ruscy chcie
                    > li także w takim razie zrobić zamach na iła76, który za pierwszym razem nie tra
                    > fił w pas (przy widzialności 600m!) a za drugim trafił ledwo ledwo i za daleko
                    > (widzialność 300 m), więc się odbił od pasa i odleciał na lotnisko zapasowe.

                    A skąd masz takie rewelacyjne informacje odnośnie warunków atmosferycznych!?
                    Z wiarygodnego źródła wiem, że pierwsze podejście IŁ-a musiało odbyć się przy widzialności 1000m i większej (informacja KBWLLP).
              • aw2139 Re: przynajmniej jest co zniszczyć,... 21.05.13, 10:03
                Dlaczego upierasz się, że próbowali lądować, a nie bierzesz pod uwagę, że mogły zaistnieć inne przyczyny, które mogły doprowadzić do błędnej interpretacji informacji o położeniu samolotu w przestrzeni i załoga mogła sądzić, że znajduje się zupełnie w innym miejscu niż była w rzeczywistości. Dodatkowo zniżanie się do wysokości decyzji nie jest błędem, zwłaszcza, że gdy weźmiemy pod uwagę przepisy RL, które tego nie zabraniają i prawo lotnicze, które mówi jedynie o spełnianiu kryteriów w sytuacji kontynuowania zniżania poniżej wysokości decyzji.
                • piq powtarzam jeszcze raz:... 22.05.13, 14:53
                  ...po pierwsze Protasiuk nie miał uprawnień do lotów bez widoczności na tu154, więc samo wejście w chmurę było naruszeniem uprawnień. Po drugie: bezpieczeństwa głowy państwa nie wystawia się na ŻADEN hazard. Po trzecie: oni nie zeszli na 100 m, tylko (narysuj sobie profil terenu) poniżej poziomu lotniska polegając na radiowysokościomierzu, a nie na wysokościomierzu barycznym.

                  O tym, że alarm wysokości był przestawiony ze 120 na 60 m nie wspominam, bo dla wielu nie są to informacje wiarygodne, a ja jestem poważnym człowiekiem i argumentuję na poziomie informacji bezwzględnie wiarygodnych dla każdego. Jeśli to jednak prawda, to pilot założył zejście do podstawy chmur komunikowanej z jaka40. Przy 120 m wyrównuje się lot na 100 m i odchodzi, przy 60 m wyrównuje się lot na 40-50 m i...szuka widoczności poniżej podstawy chmury? Jeśli tak, to oznacza decyzję o lądowaniu.
                  • aw2139 Re: powtarzam jeszcze raz:... 23.05.13, 15:29
                    Po pierwsze Protasiuk miał przebyte szkolenia na samolocie, a tym samym miał uprawnienia do wykonywania lotów na tym typie, a gadanie o zejściu poniżej 100m, aby na wysokości poniżej 40 m szukać kontaktu wzrokowego z ziemią przy widoczności 200m jest absurdem, który wymyślił wcześniej Y-K-W. Podajcie sobie ręce. Poza tym komisja nie zainteresowała się ogromną prędkością zniżania poniżej 100m, co samo w sobie jest niewiarygodne.
                    • piq boszszsz, można mieć papiery do latania... 23.05.13, 20:09
                      ...samolotem określonego typu, ale nie bezwarunkowe. Piloci mieli uprawnienia do określonych warunków i te uprawnienia były potwierdzane. Protasiuk miał uprawnienia do lotów 800/60 w dzień, a przy lądowaniu 1200/100 też w dzień, czyli wolno mu latać do widzialności 800 m w poziomie i 60 m w pionie, a lądować przy widzialności 1200 m w poziomie i 100 m w pionie. Przy widoczności w chmurze żadnej w poziomie i żadnej w pionie przez wlecenie w nią naruszył uprawnienia do lotu, a schodzenie bez widoczności po komunikacie, że jest 200/mniej niż 50 naruszy uprawnienia do lądowania.

                      O metodzie lądowania "szczurem" w polskim lotnictwie było swego czasu głośno i pisali o tym i piloci, i ludzie od lądowania. To manewr ryzykowny polegający na zejściu przez chmurę nieco dalej od lotniska niż przy normalnym schodzeniu, wyrównaniu poniżej podstawy i szukaniu kontaktu wzrokowego z ziemią i lądowanie "na wzrok". Jednak, jak pamiętam wypowiedź jednego z nich, to facet stwierdził, że tak się robi na lotniskach, gdzie "się wie, gdzie są wszystkie meble". Hipoteza "szczura" jest równie uprawniona jak każda inna, a na pewno bardziej niż "seria wybuchów", zwłaszcza że warunki były do tego wręcz klasyczne.

                      "Ogromna prędkość zniżania" poniżej 100 m (po kilku długich sekundach z odczytem "100", czyli teoretycznie z zniżaniem 0, a faktycznym ok. 7 m/s) - to wszystko jest kwestia użycia radiowysokościomierza i olania wysokościomierza barycznego - oraz najważniejszego: ukształtowania terenu. W ciągu 10 sekund lotu od -15 s do -5 s teren wznosi się o 50 metrów, czyli lekko licząc 5 m/s według radiowysokościomierza, a dalej w ostatnich 5 sekundach jeszcze o niemal 10 m. Inaczej: licząc przybliżoną ustawioną prędkość na 300 km/h, czyli około 80 m/s, na 800 metrach jest różnica poziomów 50 m

                      Moim zdaniem, ale to spekulacja, kluczowy moment to dezorientacja pilota między pierwszym odczytem 100 a ostatnim odczytem 100, bo facet widzi przez te 6 sekund prędkość opadania 6-7 m/s na przyrządzie (bo pilot ponoć na tu154m na autopilocie kontroluje prędkość opadania, resztę robi maszyna), a słyszy, że nie traci wysokości i dalej ma 100 m. Usiłując dojść, o co chodzi, opóźnia odejście. Gdy odchodzi, samolot jeszcze traci nieco wysokości z powodu bezwładności i charakterystycznego ponoć dla tu154m (czytałem to w uwadze rosyjskiego pilota tu154 niedługo po katastrofie) lekkiego pochylenia nosa po dodaniu ciągu wynikającego z umieszczenia środkowego silnika powyżej środka ciężkości samolotu. A przecież do ocalenia zabrakło im między 2 a 3 sekundy.

                      Może być i tak, że procedura odejścia została uruchomiona, tylko bezwładność 70 ton żelastwa mknących z prędkością względną w stosunku do gruntu 10 m/s (prawie 40 km/h) i możliwa rekonfiguracja mechaniki skrzydeł z "podejście do lotniska" na "nabranie prędkości i wysokości" opóźniła reakcje samolotu. Tego nie wiem, bo się na tym nie znam.

                      Warto jednak pamiętać, że wychylenie klap (standardowe przy konfiguracji do lądowania) zmienia profil skrzydła tak, że ma się większą "poduchę" pod skrzydłem, czyli, że tak to nazwę, "aerodynamiczny wypór" jest silniejszy, bo dolna powierzchnia płatu staje się w przybliżeniu bardziej "wklęsła", ale jednocześnie przy dodaniu ciągu taka konfiguracja spycha dziób samolotu w dół i hamuje przyrost prędkości. To dodatkowy element w tej układance pechów i błędów.
                      • aw2139 Re: boszszsz, można mieć papiery do latania... 24.05.13, 10:22
                        piq napisał:

                        > idzialności 1200 m w poziomie i 100 m w pionie. Przy widoczności w chmurze żadn
                        > ej w poziomie i żadnej w pionie przez wlecenie w nią naruszył uprawnienia do lo
                        > tu, a schodzenie bez widoczności po komunikacie, że jest 200/mniej niż 50 narus
                        > zy uprawnienia do lądowania.

                        Po pierwsze nie używaj słowa chmura, bo to nie ma sensu. Poza tym z tego co wiem niecałe 500m nad poziomem lotniska było czyste niebo. Schodząc poniżej 500m mógł zniżyć się do minimalnej wysokości zniżania i proces odejścia rozpocząć nad określoną pozycją (np. radiolatarnia). Dlaczego tak się nie stało i dlaczego samolot opadał z prędkością prawie dwukrotnie większą niż mógł - niestety komisja nic na ten temat nie mówi.

                        > O metodzie lądowania "szczurem" w polskim lotnictwie było swego czasu głośno i
                        > pisali o tym i piloci, i ludzie od lądowania. To manewr ryzykowny polegający na
                        > zejściu przez chmurę nieco dalej od lotniska niż przy normalnym schodzeniu, wy
                        > równaniu poniżej podstawy i szukaniu kontaktu wzrokowego z ziemią i lądowanie "
                        > na wzrok".

                        Mogłoby to mieć uzasadnienie w przypadku awarii przyrządów pokładowych, ale nawet wówczas w lotnictwie wojskowym wysyła się drugi samolot, aby w szyku chmurowym sprowadzić drugi samolot do lądowania, w innym przypadku jest to absurd, aby kontynuować schodzenie poniżej minimalnej wysokości i na siłę lądować zamiast odejść na lotnisko zapasowe. No chyba, że nie ma paliwa, wówczas może jest to uzasadnione, ale z tego co wiem w takiej sytuacji należy się katapultować.

                        Jednak, jak pamiętam wypowiedź jednego z nich, to facet stwierdził,
                        > że tak się robi na lotniskach, gdzie "się wie, gdzie są wszystkie meble". Hipot
                        > eza "szczura" jest równie uprawniona jak każda inna, a na pewno bardziej niż "s
                        > eria wybuchów", zwłaszcza że warunki były do tego wręcz klasyczne.

                        Tylko ktoś kto nie wie o czym mówi, może sądzić że taki manewr mógłby być wykonywany przy widzialności 200m, gdy potężny samolot przelatuje ponad 70m w ciągu sekundy. Takie gdybanie nie ma żadnego uzasadnienia, a jest tylko mydleniem oczu i skierowaniem uwagi na pilotów, zamist skoncentrować się na istotnych rzeczach.

                        > "Ogromna prędkość zniżania" poniżej 100 m (po kilku długich sekundach z odczyte
                        > m "100", czyli teoretycznie z zniżaniem 0, a faktycznym ok. 7 m/s) - to wszystk
                        > o jest kwestia użycia radiowysokościomierza i olania wysokościomierza baryczneg
                        > o - oraz najważniejszego: ukształtowania terenu. W ciągu 10 sekund lotu od -15
                        > s do -5 s teren wznosi się o 50 metrów, czyli lekko licząc 5 m/s według radiowy
                        > sokościomierza, a dalej w ostatnich 5 sekundach jeszcze o niemal 10 m. Inaczej:
                        > licząc przybliżoną ustawioną prędkość na 300 km/h, czyli około 80 m/s, na 800
                        > metrach jest różnica poziomów 50 m

                        Mówisz tak, jakby trzech pilotów (nawigator też był pilotem) patrzyło się jedynie na radiowysokościomierz. Takie przedstawienie stanu rzeczy nie ma logicznego wyjaśnienia.

                        > Moim zdaniem, ale to spekulacja, kluczowy moment to dezorientacja pilota między
                        > pierwszym odczytem 100 a ostatnim odczytem 100, bo facet widzi przez te 6 seku
                        > nd prędkość opadania 6-7 m/s na przyrządzie (bo pilot ponoć na tu154m na autopi
                        > locie kontroluje prędkość opadania, resztę robi maszyna), a słyszy, że nie trac
                        > i wysokości i dalej ma 100 m. Usiłując dojść, o co chodzi, opóźnia odejście. Gd
                        > y odchodzi, samolot jeszcze traci nieco wysokości z powodu bezwładności i chara
                        > kterystycznego ponoć dla tu154m (czytałem to w uwadze rosyjskiego pilota tu154
                        > niedługo po katastrofie) lekkiego pochylenia nosa po dodaniu ciągu wynikającego
                        > z umieszczenia środkowego silnika powyżej środka ciężkości samolotu. A przecie
                        > ż do ocalenia zabrakło im między 2 a 3 sekundy.

                        Nie wiem co i kto mówił, ale zasada działania jest taka, że każde dodanie obrotów wiąże się ze zmniejszeniem kąta pochylenia, na co pilot, bądź autopilot reaguje odpowiednim wychyleniem sterów, aby zatrzymać tendencję. Natomiast podstawową zasadą jest to, że jeden zawsze pilotuje obserwując wszystkie przyrządy pokładowe i fakt, że samolot mimo wszystko zniżał się z prędkością nawet ponad 7m/s poniżej 300m (od dalszej radiolatarni), jest zagadką.

                        > Może być i tak, że procedura odejścia została uruchomiona, tylko bezwładność 70
                        > ton żelastwa mknących z prędkością względną w stosunku do gruntu 10 m/s
                        > (prawie 40 km/h) i możliwa rekonfiguracja mechaniki skrzydeł z "podejście do l
                        > otniska" na "nabranie prędkości i wysokości" opóźniła reakcje samolotu. Tego ni
                        > e wiem, bo się na tym nie znam.

                        Możliwe i możliwe, że samolot nie reagował na działanie pilota - tego nie da się określić na podstawie odczytu rejestratorów katastroficznych bez drobiazgowego zbadania wraku.

                        > Warto jednak pamiętać, że wychylenie klap (standardowe przy konfiguracji do ląd
                        > owania) zmienia profil skrzydła tak, że ma się większą "poduchę" pod skrzydłem,
                        > czyli, że tak to nazwę, "aerodynamiczny wypór" jest silniejszy, bo dolna powie
                        > rzchnia płatu staje się w przybliżeniu bardziej "wklęsła", ale jednocześnie prz
                        > y dodaniu ciągu taka konfiguracja spycha dziób samolotu w dół i hamuje przyrost
                        > prędkości. To dodatkowy element w tej układance pechów i błędów.

                        Samo wychylenie klap do lądowania powoduje, że samolot w efekcie zaczyna zwiększać kąt pochylenia i potrzebna jest reakcja na stery, aby tą tendencję zatrzymać, ale jest to element, który wykonywany jest znacznie wyżej niż 100m i to nie mogło mieć wpływu na tor lotu.
                        • wariant_b Re: boszszsz, można mieć papiery do latania... 24.05.13, 11:57
                          aw2139 napisał:
                          > Dlaczego tak się nie stało i dlaczego samolot opadał z prędkością prawie dwukrotnie
                          > większą niż mógł - niestety komisja nic na ten temat nie mówi.

                          Komisja Millera faktycznie obchodzi bokiem ten temat, MAK nazywa obie przyczyny
                          takiego zachowania pilotów po imieniu i nazwisku.

                          > Mogłoby to mieć uzasadnienie w przypadku awarii przyrządów pokładowych...

                          Lądowanie "na szczura" nie dotyczy awarii przyrządów pokładowych, ale warunków
                          ograniczonej widzialności. Pilot wcześniej łapie kontakt wzrokowy z ziemią i dopiero
                          wtedy decyduje, czy rozpocząć manewr lądowania. W przypadku Smoleńska nie
                          stwierdzono jakichkolwiek awarii technicznych, natomiast warunki atmosferyczne
                          uniemożliwiały normalne lądowanie.

                          > Tylko ktoś kto nie wie o czym mówi, może sądzić że taki manewr mógłby być
                          > wykonywany przy widzialności 200m, gdy potężny samolot przelatuje ponad 70m
                          > w ciągu sekundy.

                          O tym, że taki manewr przypuszczalnie był wykonywany świadczą odczyty rejestratorów
                          lotu, które oprócz parametrów pracy samolotu rejestrują również działania załogi.
                          Natomiast sensowność podchodzenia do lądowania w ten sposób samolotem wielkości
                          Tupolewa i z długimi czasami reakcji faktycznie jest bardzo problematyczna.
                          Ale proszę pamiętać, że są to piloci wojskowi i za plecami stoi im również pilot
                          wojskowy a jednocześnie dowódca Sił Powietrznych.

                          > Mówisz tak, jakby trzech pilotów (nawigator też był pilotem) patrzyło się jedynie
                          > na radiowysokościomierz. Takie przedstawienie stanu rzeczy nie ma logicznego
                          > wyjaśnienia.

                          Wiemy z raportów, że wysokościomierz baryczny został zresetowany i nie pokazywał
                          wysokości względem pasa lotniska, a zatem był mniej użyteczny. Wszystkie odczyty
                          na tym etapie wskazywały na korzystanie z wysokościomierza radiowego.

                          > Nie wiem co i kto mówił, ale zasada działania jest taka, że każde dodanie
                          > obrotów wiąże się ze zmniejszeniem kąta pochylenia...

                          A właściwie to odwrotnie - każda zmiana kąta nachylenia skrzydeł powoduje
                          spadek siły nośnej i musi być kompensowana zwiększeniem ciągu silników.

                          > Możliwe i możliwe, że samolot nie reagował na działanie pilota - tego nie da się
                          > określić na podstawie odczytu rejestratorów katastroficznych bez drobiazgowego
                          > zbadania wraku.

                          To wszystko zawarte jest w odczytach "czarnych skrzynek", bo po to one są.
                          Nie musimy się domyślać, jakie manewry wykonywał pilot, bo zostało to zapisane.
                          Nie musimy zgadywać, jaka była reakcja samolotu, bo to jest zapisane również.
                          Wiemy dokładnie, w którym momencie pilot wyłączył wspomaganie autopilota
                          i próbował wykonać manewr odejścia i jest oczywiste, że było to za późno.

                          > ... ale jest to element, który wykonywany jest znacznie wyżej niż 100m
                          > i to nie mogło mieć wpływu na tor lotu.

                          Mogło i musiało, ponieważ samolot leciał z włączonym autopilotem, który wspomaga
                          manewr podchodzenia do lądowania. Pech chce, że akurat zabrakło systemu
                          naprowadzania ILS z którym autopilot powinien zacząć współpracować.
                          Przy okazji - odejście na lotnisko zapasowe powyżej wysokości decyzyjnej
                          nie jest błędem, ale normalną praktyką. Pilot na podstawie komunikatów z wieży
                          i od załogi Jaka-40 miał absolutną pewność, że ze 100 metrów ziemi nie zobaczy.

                          Schodził niżej, bo był to jego "dupochron" - musiał wykazać dowódcy i prezydentowi,
                          że faktycznie nie da się wylądować, albo próbować mimo to lądowania. Inaczej
                          byłby winny temu, że uroczystości prezydenckie w Katyniu zostały uniemożliwione
                          (przez wrogów prezydenta i Narodu Polskiego, jak sądzę). Dokładnie z tego samego
                          powodu wieża kontroli lotu nie zamknęła lotniska i nie odesłała samolotu do Moskwy.
                          Wszyscy próbowali skłonić prezydenta do samodzielnego podjęcia decyzji o rezygnacji
                          z udziału w uroczystościach albo odbycia swojego wiecu już po ich zakończeniu.
                            • wariant_b Re: boszszsz, można mieć papiery do latania... 27.05.13, 10:54
                              aw2139 napisał:
                              > Jedna podstawowa rzecz, ten samolot w automacie był w stanie odejść nawet bez ILS.
                              > A fakt, że komisja przedstawiła to w taki, a nie inny sposób - to oddzielna kwestia...

                              Ale on nie odchodził, tylko podchodził do lądowania.
                              I autopilot wspomagał ten manewr. Bez ILS-a autopilot nie był niestety w stanie
                              prawidłowo korygować działania załogi, więc ta przy lądowaniu powinna autopilota
                              wyłączyć. Zrobiła to niestety za późno.
                              • aw2139 Re: boszszsz, można mieć papiery do latania... 27.05.13, 11:28
                                Skąd możemy wiedzieć co zrobili, a czego nie zrobili - przecież nas tam nie było, tak samo jak nie było tam członków komisji. Jedynym faktem nie podlegającym dyskusji, jest to że samolot znalazł się pod ziemią zanim doleciał do bliższej radiolatarni. Nikt nie wyjaśnił dlaczego znalazł się w tamtym miejscu i dlaczego zniżał się z tak dużą prędkością. I należy rozróżnić zasadniczą kwestię - podejście to nie lądowanie!
                                • wariant_b Re: boszszsz, można mieć papiery do latania... 27.05.13, 11:45
                                  aw2139 napisał:
                                  > Skąd możemy wiedzieć co zrobili, a czego nie zrobili...

                                  W tym właśnie celu instaluje się w samolotach "czarne skrzynki".
                                  Większość działań załogi jest rejestrowana, więc wiemy, kiedy pilot
                                  wykonywał jakieś manewry i jakie reakcje samolotu one wywoływały.

                                  Dodatkowo, komisja Millera wykonywała loty porównawcze na drugim
                                  egzemplarzu Tupolewa, oczywiście nie z dokładnością do rozbicia samolotu.
                                  Jak pamiętasz, nawet z pewnym opóźnieniem wynikającym z braku pilotów
                                  z ważnymi papierami na TU-154. Podobne, rutynowe badania wykonał MAK.
                        • piq wiesz co, dziecko,... 24.05.13, 15:30
                          ...pieprzysz bez sensu. Na dodatek nie wiesz o czym pieprzysz. Były tam stratusy, w momencie katastrofy wręcz 8/8, od wysokości 500 m do poniżej 50 m. Widzialności nieba nie było w ogóle, a w poziomie maksymalnie 200 m. Na filmach choćby widać, jak ci się nie chce meteo znaleźć. Nie będę twoją encyklopedią "panicz wpisujesz - telewizor pokazuje", bo nienawidzę leni, a ty jesteś leniem. Jak ty możesz w ogóle się odzywać na temat nie znając podstawowych faktów? Zajmujesz mój czas, dzidzi, a zajmować mój czas mają prawo wyłącznie ludzie poważni, a nie niedoinformowane matołki.

                          Co do szczura, dziecko: robiono to i było to nielegalne. Procedury w lataniu w czasie pokoju tego zabraniają. Tyle na ten temat, bo zapisałoś mnóstwo miejsca a nic z tego nie wynika poza psuciem powietrza.

                          > Tylko ktoś kto nie wie o czym mówi, może sądzić że taki manewr mógłby być wykon
                          > ywany przy widzialności 200m, gdy potężny samolot przelatuje ponad 70m w ciągu
                          > sekundy. Takie gdybanie nie ma żadnego uzasadnienia, a jest tylko mydleniem ocz
                          > u i skierowaniem uwagi na pilotów, zamist skoncentrować się na istotnych rzecza
                          > ch.
                          Dziękuję za przyznanie mi racji w zasadniczej kwestii, o której jest tu mówione: lądowanie normalne jest wydłużonym szczurem, a żadnego szczura, nawet wydłużonego, nie robi się
                          > przy widzialności 200m, gdy potężny samolot przelatuje ponad 70m w ciągu
                          > sekundy.
                          Koniec, kropka.

                          Co do opadania: dziecinko, znowu nie odrobiłoś zadanka. Może jednak znajdziesz sobie kolejny ELEMENTARNY fakt, który powinien być znany, gdy ktoś chce się wypowiadać na jakimś akceptowalnym merytorycznie poziomie: profil terenu na ścieżce podejścia. To ci wyjaśni prędkość opadania korygowaną przez pilota wg odległości od gruntu. I nie nudź mnie więcej, skoro samo nie potrafisz zrobić minimum wysiłku umysłowego - ja ci nie pomogę.

                          > Nie wiem co i kto mówił, ale zasada działania jest taka, że każde dodanie obrot
                          > ów wiąże się ze zmniejszeniem kąta pochylenia, na co pilot, bądź autopilot reag
                          > uje odpowiednim wychyleniem sterów, aby zatrzymać tendencję.
                          Dziękuję bardzo, żeś wreszcie odkryło to, co ja piszę do ciebie od jakiegoś czasu, zwłaszcza przy konfiguracji skrzydła do lądowania. Plus silnik środkowy ponad środkiem ciężkości. Pracuj nad sobą dalej, to może zaczniesz wiązać ze sobą fakty w jakiś ciąg o elementarnej wartości logicznej.

                          Nawiasem mówiąc: twoje stwierdzenie jest do chrzanu przy konfiguracji przelotowej i laminarnym opływie skrzydła, czyli takim, jaki mają wszystkie współczesne samoloty pasażerskie latające na prędkościach poddźwiękowych poniżej mniej więcej 1000 km/h. Takim właśnie samolotem jest szybki tu154m o prędkości przelotowej około 930 km/h.

                          O tym, dziecko, że nie wiesz, co chrzanisz, świadczy ten wpis:
                          > Samo wychylenie klap do lądowania powoduje, że samolot w efekcie zaczyna zwięks
                          > zać kąt pochylenia i potrzebna jest reakcja na stery, aby tą tendencję zatrzyma
                          > ć, ale jest to element, który wykonywany jest znacznie wyżej niż 100m i to nie
                          > mogło mieć wpływu na tor lotu.
                          Samo wychylenie klap do lądowania opuszcza dziób w dół. Z prostego powodu: klapy w dół powodują, że powietrze z większą siłą naciska na tył skrzydła opuszczając dziób, a ponadto przelotowa geometria laminarna zostaje zmieniona na turbulentną. Dopiero kombinacja siły ciągu (niewielkiej, zwracam uwagę, nieco powyżej prędkości minimalnej) i ustawienia sterów utrzymuje samolot w pożądanej przy lądowaniu pozycji w przestrzeni, czyli "płasko albo lekko dupą w dół". Dopiero to zwiększa kąt nachylenia. I to musi być kontrolowane aż do samej ziemi, dziecko, a nie jest tak, że jest zrobione raz na kilkuset metraxh i szlus, bo się przecież warunki zmieniają.

                          Muszę powiedzieć, że miałem nadzieję na jakiś elementarnie merytoryczny dyskurs z twojej strony, ale się zawiodłem, bo wyszło na jaw, że pierniczysz różne rzeczy nie starając sie nawet pozyskać elementarnych informacji (patrz choćby meteo). Zatem znudziłoś mnie setnie.
                            • piq a ty umiesz czytać ze zrozumieniem?... 25.05.13, 01:26
                              ...Oczywiście, że robienie szczura w takich warunkach to rosyjska ruletka i oczywiście, że to sprzeczne z regulaminami i procedurami bezpieczeństwa.

                              Ale gdyby nie było serii błędów dowódcy załogi, serii naruszeń procedur bezpieczeństwa i kilku pechów, to by nie było żadnego wypadku.

                              Czy ty uważasz, dzidzi, że w tym locie było wszystko w porządku i że załoga nie zrobiła niczego źle? Jeśli tak, to się przyznaj wprost, że jesteś wierzącym w zamach jak towarzysz niepłacz, a nie ściemniaj.
                              • aw2139 Re: a ty umiesz czytać ze zrozumieniem?... 27.05.13, 08:23
                                Nie uważam, że było wszystko w porządku, zwłaszcza że wojsko nie zapewniło odpowiedniej informacji odnośnie pogody na tym lotnisku, a MSZ (ogólnie rząd) nie wpłynął na stronę Rosyjską, aby takie dane docierały.
                                Natomiast zwalając całą odpowiedzialność na nieżyjących po podczytaniu czarnych skrzynek gdy nie zbadało się drobiazgowo wraku, gdy w raporcie jest mnóstwo nadinterpretacji, nieprawdziwych informacji i przypuszczeń - to jest (jak to określiłeś) "zamach", bo jak inaczej nazwać grupę ludzi, którzy zamiast dopełnić swoich obowiązków i zrobić to starannie - spłycili temat.
                                • wariant_b Re: a ty umiesz czytać ze zrozumieniem?... 27.05.13, 11:17
                                  aw2139 napisał:
                                  > Nie uważam, że było wszystko w porządku, zwłaszcza że wojsko nie zapewniło
                                  > odpowiedniej informacji odnośnie pogody na tym lotnisku, a MSZ (ogólnie rząd)
                                  > nie wpłynął na stronę Rosyjską, aby takie dane docierały.

                                  Przypomnę tylko, że Kancelaria Prezydenta Kwaśniewskiego partycypowała wcześniej
                                  finansowo w remoncie płyty lotniska, a każdy z wcześniejszych lotów prezydenckich
                                  do Smoleńska był oficjalną wizytą na zaproszenie Prezydenta Rosji.

                                  Nie notowaliśmy w historii współczesnej Polski, żeby głowa jakiegoś obcego państwa
                                  wprosiła się siłowo na nasz teren i samodzielnie organizowała na nim jakieś własne,
                                  antypolskie uroczystości. Więc nie oczekuj od strony rosyjskiej, żeby na to konto
                                  czuła się w obowiązku wyremontować lotnisko, podnieść jego kategorię lub wydać
                                  niepotrzebnie jakieś dodatkowe pieniądze na nieproszonych i niechcianych gości.

                                  > Natomiast zwalając całą odpowiedzialność na nieżyjących po podczytaniu czarnych
                                  > skrzynek gdy nie zbadało się drobiazgowo wraku...

                                  Wrak leży na terenie innego państwa i dopóki nie zostanie zwrócony do Polski
                                  możemy sobie chcieć. Im bardziej sobie chcemy zamiast współpracować, tym
                                  mniejsze szanse, że Rosja pozwoli naszym ludziom panoszyć się na ich terenie.
                                  Wrak nie zostanie zwrócony tak długo, jak długo toczy się śledztwo, które strona
                                  polska nieustannie przedłuża. Bo nie mają do nas zaufania i nie wierzą, że jakiś
                                  oszołom nie dorwie się do dowodów rzeczowych, żeby je "ulepszyć".
                                    • wariant_b Re: a ty umiesz czytać ze zrozumieniem?... 27.05.13, 12:01
                                      aw2139 napisał:
                                      > a chodzi o jawną wojnę pomiędzy KPRM, a KPRP.

                                      Odkąd pamiętam, tam gdzie Kaczyński, tam wojna. To samo było, kiedy był
                                      przydupasem Wałęsy, kiedy sterował rządem Olszewskiego, to samo za IV RP.

                                      Przyszedł Komorowski i nieustający konflikt KPRP z wszystkimi jak ręką odjął.
                                      Nawet prezydent nie musi latać do Bratysławy, żeby mianować ambasadora.
                                      • aw2139 Re: a ty umiesz czytać ze zrozumieniem?... 27.05.13, 12:55
                                        wariant_b napisał:

                                        > Przyszedł Komorowski i nieustający konflikt KPRP z wszystkimi jak ręką odjął.
                                        > Nawet prezydent nie musi latać do Bratysławy, żeby mianować ambasadora.

                                        Kiedyś jak PIS rządził i L. Kaczyński został wybrany prezydentem, wyszedł przed kamery Tusk i powiedział: "na litość Boską, zostawcie trochę władzy dla innych". Gdy w wyborach po 10.04 wygrał B. Komorowski widać KPRM nie miała nic przeciwko tej kandydaturze i aby objąć pełnię władzy:)
    • dystans4 Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 15:34
      Nie można wykluczyć zamachu, Rosjanie nie udowodnili że mgła była naturalna i to wszystko razem wzięte stanowi niepodważalny dowód zamachu. Machinacje Millera z brzozą pozwalają podejrzewać, że brzoza to zasłona dymna, a rzeczywistą przyczyną katastrofy była pancerna mgła.
      --
      buldog.
      • anwad Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 15:43
        Myślisz, że to, co piszesz jest śmieszne. Tymczasem hipoteza sztucznej mgły wcale nie wydaje się tak śmieszna jak się niektórym wydaje. Po to przecież - jak się wydaje - rozpropagowano teorię helową, by tę o mgle ośmieszyć.

        A słyszałeś o tym, że samolot nie był sprawdzony pod względem pirotechnicznym przed wylotem 10 kwietnia? W tym 870-kilogramowa apteczka techniczna wbudowana 9 kwietnia 2010 r.?


        --
        Smoleńsk - niewygodne fakty (nowe - 24.04.2013. Macierewicz contra Lasek - przejrzystość contra ukrywanie prawdy): www.anwad.blox.pl
        • calun_torunski hipoteza sztucznej mgly nie tylko wydaje sie 16.05.13, 15:49
          smieszna - ono po prostu jest wyjatkowo smieszna

          jeszcze (pomijajac sprawy techniczne) mozna by bylo zroumiec akcje "sztuczna mgla", gdyby bylby tu efekt zaskoczenia, ale o sztucznej mgle piloci TU 154 M wiedzieli z wyprzedzeniem !!!

          a co do sprawdzenia pirotechnicznego - najlepszym sprawdzianem okazala sie sama katastrofa - zadna eksplozja nie nastapila. czyli "min niet"

          ze tez tym twoim szefom z FSB jeszcze sie nie znudzilo ...
        • wariant_b Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 15:57
          anwad napisała:
          > A słyszałeś o tym, że samolot nie był sprawdzony pod względem pirotechnicznym
          > przed wylotem 10 kwietnia? W tym 870-kilogramowa apteczka techniczna wbudowana
          > 9 kwietnia 2010 r.?

          Też uważam, że w związku z tym pan prezydent nie powinien lecieć tym samolotem.

          Zwłaszcza, że tak spory ładunek pewnie wymagał kilku lotów próbnych, bo pewnie
          to 870 kilogramów zmienia rozkład ciężkości i może mieć wpływ na pilotaż.
          Myślisz, że dlatego samolot zniżył się za bardzo, bo pilot zapomniał o tych 870 kg?
          • anwad Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 15:59
            Uważam, że należy sprawdzić, kto zdecydował o jej instalacji, kto był przy niej obecny i kto jest odpowiedzialny za niesprawdzenie pod kątem pirotechnicznym.

            --
            Smoleńsk - niewygodne fakty (nowe - 24.04.2013. Macierewicz contra Lasek - przejrzystość contra ukrywanie prawdy): www.anwad.blox.pl
            • wariant_b Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 16:23
              anwad napisała:
              > Uważam, że należy sprawdzić, kto zdecydował o jej instalacji, kto był przy niej
              > obecny i kto jest odpowiedzialny za niesprawdzenie pod kątem pirotechnicznym.

              Czy zakładając, że wyposażenie samolotu w podstawowe części naprawcze zlecił
              mógł Putin, a wykonali je "przypadkowo" przechadzający się po hangarach 36 pułku
              agenci obcych wywiadów, uważasz, że prezydent miał prawo lecieć takim samolotem,
              czy należało mu odmówić ze względów bezpieczeństwa? Wtedy Kancelaria Prezydenta zamówiłaby inny samolot, na przykład jak wcześniej w Rumunii i nie byłoby katastrofy.
                  • anwad Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 18:58
                    Wybacz, ale nie śledzę Waszych tez propagandowych.
                    Osoby zainteresowane najnowszymi informacjami w sprawie katastrofy smoleńskiej zapraszam na stronę Zespołu Parlamentarnego: www.smolenskzespol.sejm.gov.pl/


                    --
                    Smoleńsk - niewygodne fakty (nowe - 24.04.2013. Macierewicz contra Lasek - przejrzystość contra ukrywanie prawdy): www.anwad.blox.pl
                    • obraza.uczuc.religijnych Ooo, już działa? 17.05.13, 08:12
                      A zamieścili tam wreszcie stenogram z zeznań Marcina Wierzchowskiego?
                      --
                      Co myślę o Polsce? Myślę podobnie jak Ty, bo nie jestem z tym krajem (jeszcze mniej niż TY) związany wspólnotą krwi. Ale ta Erde (ohne Blut) jest m o j a, jak zaraza albo choroba weneryczna i żebym nie wiem jak podskakiwał nie wyzwolę się od tego. - Zbigniew Herbert do Cz. Miłosza z 28.09.1964 r.
        • m.c.hrabia Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 16:12
          anwad napisała:

          >.
          >
          > A słyszałeś o tym, że samolot nie był sprawdzony pod względem pirotechnicznym p
          > rzed wylotem 10 kwietnia? W tym 870-kilogramowa apteczka techniczna wbudowana 9
          > kwietnia 2010 r.?
          >
          >
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13920034,Sledczy___Nasz_Dziennik__napisal_nieprawde__Nie_wznawiamy.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
          • anwad Re: Lasek do "ekspertow" Macierewicza 16.05.13, 16:28
            A nie przyszło Ci do głowy, żeby przeanalizować oświadczenie prokuratury bardziej dogłębnie? Powiedz - czy prokuratura zaprzeczyła, że funkcjonariusze BOR zeznali, że nie sprawdzili samolotu pod kątem pirotechnicznym?

            --
            Smoleńsk - niewygodne fakty (nowe - 24.04.2013. Macierewicz contra Lasek - przejrzystość contra ukrywanie prawdy): www.anwad.blox.pl
            • anwad Wymijające odpowiedzi BOR... 16.05.13, 18:33
              "Wiemy, że apteczka techniczna została zamontowana w samolocie dopiero 9 kwietnia. Ona też została sprawdzona? Sprawdzono wszystkie dodatkowo montowane elementy?

              Nie jestem upoważniony do tego, żeby mówić o szczegółach prowadzonej kontroli pirotechnicznej na łamach mediów. Koledzy stosowne wyjaśnienia złożyli w prokuraturze.

              Sprawdzono wszystko, co zamontowano na pokładzie tupolewa?

              Jak powiedziałem na temat szczegółów kontroli pirotechnicznej koledzy złożyli stosowne wyjaśnienia prokuratorowi".

              wpolityce.pl/wydarzenia/53717-co-z-zabezpieczeniem-tupolewa-przed-10-kwietnia-nikt-jasno-nie-dementuje-doniesien-o-nieprawidlowosciach-tylko-u-nas
              --
              Smoleńsk - niewygodne fakty (nowe - 24.04.2013. Macierewicz contra Lasek - przejrzystość contra ukrywanie prawdy): www.anwad.blox.pl
    • niegracz demonizowanie mgły 16.05.13, 22:13


      demonizowanie warunków pogodowych jako
      niegracz 26.10.10, 20:08
      bezpośredniego powodu katastrofy

      ukraińscy piloci na symulatorze Tu-154 bez problemu trafili na próg pasa w warunkach pogodowych i w warunkach lotniska Smoleńsk


      -Lasek w ogóle zignorował ten fakt
      • wariant_b Re: demonizowanie mgły 16.05.13, 22:19
        niegracz napisał:
        > ukraińscy piloci na symulatorze Tu-154 bez problemu trafili na próg
        > pasa w warunkach pogodowych i w warunkach lotniska Smoleńsk

        A nasi od trzech lat nie mieli kontaktu z symulatorem, więc w rzeczywistych
        warunkach nie trafili na próg pasa.

        Czy to dowód głupoty, czy zbrodniczych zamiarów śp. ministra Szczygło?
        • niegracz Re: demonizowanie mgły 16.05.13, 22:24
          wariant_b napisał:

          > niegracz napisał:
          > > ukraińscy piloci na symulatorze Tu-154 bez problemu trafili na próg
          > > pasa w warunkach pogodowych i w warunkach lotniska Smoleńsk
          >
          > A nasi od trzech lat nie mieli kontaktu z symulatorem, więc w rzeczywistych
          > warunkach nie trafili na próg pasa.
          >
          > Czy to dowód głupoty, czy zbrodniczych zamiarów śp. ministra Szczygło?
          .
          nie to wskazówka
          że Polskim pilotom ktos starał się bardzo przeszkodzic
          w trafieniu w pas

          --
          Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
          • wariant_b Re: demonizowanie mgły 16.05.13, 23:10
            niegracz napisał:
            > nie to wskazówka
            > że Polskim pilotom ktos starał się bardzo przeszkodzic
            > w trafieniu w pas

            Czy był to minister Szczygło? Czy może generał Błasik?
            A może wieża kontroli lotów, która w symulatorze jest lepiej wyposażona
            i dokładniej naprowadza na pas niż w rzeczywistości?
            Czy naturalna mgła, bo w symulatorze dają tylko sztuczną?
              • piq tawariszcz emerytowany enerdowski zomowiec... 16.05.13, 23:38
                ...EinNormalMann, większą pustkę w czaszce niż u was trudno znaleźć, ochotniku do badań wpływu sterydów na mózgi podoficerów stasi. Zasady bezpieczeństwa są jasne i polscy piloci je naruszyli w sposób skandaliczny. Większym patriotyzmem, tawariszcz enerdowiec, u nas Polaków jest przyjąć swój błąd na klatę i wyciągnąć wnioski, niż - jak u was w enerde i w waszej bratniej sowiecji - iść w zaparte wbrew faktom. A teraz spadajcie, bo oberwiecie szpicrutą mojego pradziadka szwoleżera po gestapowskim ryju.
      • kotek.filemon Re: demonizowanie mgły 21.05.13, 11:36
        niegracz napisał:

        > ukraińscy piloci na symulatorze Tu-154 bez problemu trafili na próg pasa w w
        > arunkach pogodowych i w warunkach lotniska Smoleńsk

        > -Lasek w ogóle zignorował ten fakt

        Ba, najlepsi gracze PC z Polski trafiliby w próg pasa do góry kołami i z zawiązanymi oczami.

        --
        Mieląc biologiczne odpady, oglądał na małym telewizorze relację z miejsca po katastrofie prezydenckiego tupolewa. - To przypominało sceny z filmu Fargo - mówi osoba znająca kulisy sprawy.
        • widz102 Re: demonizowanie mgły 23.05.13, 17:01
          Niegracz jaki jest, każdy widzi na forum KwS. A tu widać sam , niebożątko-fałszerzyk nasz smoleński - zapomniał, że to jedna z ofiar tej katastrofy NIE POZWOLIŁA na treningi polskich pilotów na rosyjskich symulatorach lotu tu-154. Więc - chłopaki po popełnieniu błędu - mieli TYLKO JEDNO ŻYCIE.
          • aw2139 Re: demonizowanie mgły 27.05.13, 08:46
            widz102 napisała:

            > Niegracz jaki jest, każdy widzi na forum KwS. A tu widać sam , niebożątko-fałsz
            > erzyk nasz smoleński - zapomniał, że to jedna z ofiar tej katastrofy NIE POZWOL
            > IŁA na treningi polskich pilotów na rosyjskich symulatorach lotu tu-154. Więc -
            > chłopaki po popełnieniu błędu - mieli TYLKO JEDNO ŻYCIE.

            Jedna z ofiar!? Ktoś kolejny raz wykazał się brakiem elementarnej wiedzy. Problem jest bardziej złożony i dotyczy polityki po 89r, kiedy to stwierdzono, że wschód jest bee, a zachód cacy i tym samym nie dawano funduszy na odpowiednie szkolenia za wschodnią granicą, a sprzętu nie wymieniono.
    • niegracz Rosjanin o katastrofie 23.05.13, 20:14
      Mehanicus auto-forum Smoleńsk
      10.4.2010, 21:23
      Цитaтa(S.Beetov @ 10.4.2010, 22:18) *
      Тyмaн был!!! Mgła tam była

      Еcть тaкaя штyкa , кaк кyрc-глиccaдa, недyмaю, чтo рacкрoю тaйнy вoеннyю...пo кyрc-глиccaде , мoжнo caжaтьь caмoлет, дaже еcли емy зaкрacить гyдрoнoм вcе иллюминaтoры sad.gif(((((((((Причем везде...дaже в caлoне......
      Jest taka rzecz jak scieżka schodzenia, nie uważam abym zdradził wojskową tajemnicę... wg glissady( sciezki schodzenia) można sprowadzic samolot na pas , nawet jesli by zamalować asfaltem wszystkie szyby...

      --
      Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
      • piq tjaaa, pajacu smoleński,... 23.05.13, 23:43
        ...dlatego rosyjski ił76 podchodził 2 razy, o mało się nie rozbił (do katastrofy zabrakło 2-3 m wysokości lub nieco większego wychylenia wolantu w bok) i odleciał na lotnisko zapasowe. Bo był na niego zamach kontrolerów i nie sprowadzali go po glissadzie specjalnie, żeby się rozpieprzył.

        Może byś tak zaczął myśleć, zamiast bredzić idiotyzmy usiłując udowodnić, że istnieje to, w co wierzysz jak w obrazek z Jarosławem Kaczyńskim przemawiającym do Rosjan.
Inne wątki na temat: