behemot17-13
19.05.13, 18:49
i kompetentni. wbrew temu co się wypisuje na forum - kraj, nie istnieją żadne podziały, a jest solidarność ludzka. pojechałem na wycieczkę rowerową do Złotego Potoku, kiedy dojeżdżałem do źródeł Zygmunta i Elżbiety, usłyszałem trzask rozbijanych samochodów i niecenzuralne okrzyki. minuta jazdy i widzę samochód osobowy stojący w poprzek drogi, rozbity "ścigacz" oraz motocyklistę leżącego na jezdni. i teraz najważniejsze, ów motocyklista jak się okazało miał profesjonalną opiekę, tak tak, zobaczyłem kobietę w średnim wieku, która poszkodowanemu udzielała pomocy. założyła wenflon, podłączyła kroplówkę, zabandażowała rękę, instruowała jak podtrzymywać głowę, poprosiła aby kocem osłonić biedaka od słońca. w tym czasie kilkadziesiąt osób czyniło próby połączenia się z pogotowiem, niestety, brak zasięgu (też sprawdzałem, zero kresek)co robią przypadkowi motocykliści (było wielu) rozjeżdżają się w obu kierunkach, po to aby złapać zasięg. gdzieś po około 20 minutach dociera straż pożarna z pobliskiego Janowa, po upływie kolejnych minut zjawia się radiowóz i na samym końcu karetka pogotowia, zabierają rannego do ambulansu. Wiecie co mnie podbudowało gdy śledziłem owe wydarzenia, piękne postawy ludzi, przecież w większości obcych dla siebie. nikt, powtarzam nikt, poza osobami zaangażowanymi bezpośrednio w ratowanie życia, nie robił za upierdliwego gapia, takiego co to z bliska chce popatrzyć na krew. do przyjazdu straży, policji zmotoryzowani turyści powyciągali kamizelki odblaskowe i kierowali ruchem, a ta babeczka (jak się okazało lekarka) była cudowna, gdy już po wszystkim odjeżdżała swoim samochodem (rejestracja warszawska)dostała całusa od jednego z obserwujących jej profesjonalizm i zaangażowanie.
powtarzam, ludzie są dobrzy dla siebie.
wiem wiem, temat bardziej pasuje do działu - społeczeństwo, ale dlaczego raz na jakiś czas nie podzielić się historią, taką w skali mikro, bez ideologii, nabzdyczania się.