maaax
15.08.04, 07:41
Śmierć, pogrzeb i wniebowzięcie Najświętszej Panny.
Otworzono potem modlitewnik i ustawiono w nim ołtarz przed krzyżem, stojącym
w tabernakulum. Na ołtarzu postawiono płonące świece, a Piotr przystąpił do
odprawiania Mszy świętej w ten sam sposób, jak i przedtem odprawiał Mszę w
kościele przy sadzawce Betesda. Przez całą Mszę siedziała Maryja na posłaniu.
Piotr był ubrany w albę, pallium, mieniące się czerwonym i białym kolorem, i
swój wielki płaszcz; czterej asystujący mu Apostołowie mieli na sobie także
szaty obrzędowe. — Przyjąwszy sam Komunię świętą, podał Piotr i innym Najśw.
Sakrament. Podczas Mszy św. przybył Filip, spieszący prosto z Egiptu. Płacząc
rzewnie, przyjął błogosławieństwo Najśw. Panny, a potem spożył osobno Komunię
świętą.
Maryi zaniósł Piotr Najśw. Sakrament w owym krzyżu o pięciu schowkach. Jan
niósł za nim na czaszy kielich z Krwią Przenajświętszą. Kielich to był mały,
barwy białej, jakby lany z masy jakiej, kształtem podobny był do kielicha, w
którym Jezus konsekrował wino przy ostatniej wieczerzy; nóżka była tak
krótka, że tylko dwoma palcami można ją było ująć. Tadeusz niósł przed nimi
małą kadzielnicę. Najpierw udzielił Piotr Najświętszej Pannie Sakramentu
Ostatniego Namaszczenia w zupełnie podobny sposób, jak to się odbywa teraz. —
Następnie podał Jej Komunię świętą, którą Maryja spożywała wyprostowana, nie
opierając się; zaraz jednak potem opadła na poduszkę i dopiero po krótkiej
modlitwie, odmówionej przez Apostołów, podniosła się znowu, ale nie tak już
wysoko, by przyjąć Krew Przenajświętszą z kielicha, podanego Jej przez Jana.
Po Komunii nic już nie mówiła Maryja. Leżała spokojnie, zwróciwszy oczy w
górę; twarz Jej uśmiechnięta była i kwitnąca, jak za czasów młodości. Wtem
ujrzałam cudowne zjawisko. Znikła mi z oczu powała sypialni, lampa zdawała mi
się wisieć wolno w powietrzu, szeroka struga światła unosiła się od ciała
Maryi w górę ku niebiańskiej Jerozolimie, ku Tronowi Trójcy Przenajświętszej.
Po obu bokach tej smugi widać było świetliste obłoczki, z pośród których
przezierały twarze Aniołów. Maryja wzniosła z utęsknieniem ręce ku tej
niebiańskiej Jerozolimie, ciało Jej uniosło się wraz z całym okryciem ponad
posłanie, z ciała zaś zdawała się występować dusza w postaci świetlistej,
wyciągającej także ręce w górę. Dwa chóry Aniołów złączyły się w jedno pod tą
postacią i uniosły Ją ze sobą w górę, oddzielając od ciała, które martwe już
opadło na posłanie z rękoma, skrzyżowanymi na piersiach. Duszy Maryi wyszło
naprzeciw mnóstwo dusz Świętych, między którymi poznałam dusze Józefa, Anny,
Joachima, Jana Chrzciciela, Zachariasza i Elżbiety. W ich orszaku uniosła się
dusza Maryi ku Swemu Boskiemu Synowi, którego rany błyszczały jeszcze
wspanialszym światłem, niż blask Go otaczający. On zaś przyjął Ją radośnie i
oddał Jej zaraz berło władzy nad całym kręgiem ziemskim. Równocześnie
ujrzałam ku wielkiej radości, że wielka ilość dusz, uwolnionych z czyśćca,
spieszyła za Maryją do nieba; dowiedziałam się zarazem, i to na pewno, że
corocznie w święto Wniebowzięcia Najśw. Panny uzyska wielu Jej czcicieli
uwolnienie z mąk czyśćcowych. Piotr i Jan musieli także widzieć tę chwałę i
tryumf Najśw. duszy Maryi, bo stali zapatrzeni w niebo, podczas gdy inni
Apostołowie klęczeli pochyleni ku ziemi, toż samo uczniowie i niewiasty.
Zwłoki Najświętszej Panny spoczywały na posłaniu, blaskiem otoczone; oczy
były zamknięte, ręce złożone na krzyż na piersiach. Maryja umarła o godzinie
dziewiątej według rachuby żydowskiej, podobnie jak Jezus na krzyżu.
Przekonawszy się, że śmierć nastąpiła rzeczywiście, nakryły niewiasty święte
zwłoki całunem; odstawiły na bok i pozakrywały wszystkie sprzęty w domu, tak
samo i ognisko. Następnie same pobrały zasłony na twarz i zebrawszy się w
przedniej komnacie, modliły się wspólnie, to klęcząc, to siedząc. Apostołowie
także, nakrywszy głowy szalem, noszonym na szyi, ustawili się w porządku do
wspólnej modlitwy, dwóch zaś uklękło, jeden w głowach, drugi w nogach przy
łożu Maryi na cichą modlitwę. Zmieniali się tak przy łożu cztery razy na
dzień. Także „Drogi Krzyżowej" nie zaniedbali Apostołowie odprawić.
Andrzej i Maciej zajęli się zaraz przysposobieniem grobu; obrano na to ową
grotę, w której Maryja i Jan urządzili stację grobu Chrystusa. Grota nie była
tak wielka, jak grób Jezusa; wysoka była najwyżej na chłopa. Wkoło groty był
ogródek, ogrodzony żerdkami. Ze wzgórka schodziło się w dół do groty. W głębi
znajdowało się łoże grobowe z kamienia, podobne do wąskiego ołtarza, w którym
było wyżłobienie kształtu owiniętego ciała; w miejscu, gdzie miała spocząć
głowa, było małe podwyższenie. Na pobliskim wzgórku obok groty była stacja
Kalwarii. Nie stał tam krzyż osobny, tylko w kamieniu był wyżłobiony. Andrzej
z wielką gorliwością pracował nad przysposobieniem grobu Maryi; przed
grobowcem umieścił lekkie drzwi.
Tymczasem niewiasty, między którymi widziałam córkę Weroniki i matkę Jana
Marka, zajęły się balsamowaniem świętego ciała Maryi według przepisów
żydowskich. Naznosiły korzeni różnych i świeżych ziół w wazonach, poczym za-
mknęły drzwi wejściowe, jak również drzwi od przedniej komnaty, zapaliły
światła i wzięły się do roboty. Rozebrały zupełnie namiocik sypialny Najśw.
Panny, by mieć więcej miejsca. Nie składano go już więcej na powrót, owszem
zaraz po pogrzebie usunęła służebna także przepierzenie, gdzie schowane były
suknie, i uprzątnęła to wszystko z komnaty. Pozostawiono tylko ołtarz przed
krzyżem w modlitewniku Maryi, a tak cała komnata przemieniła się w małą
kapliczkę, gdzie modlili się Apostołowie i składali Najświętszą bezkrwawą
Ofiarę. Podczas gdy niewiasty zajęte były koło świętych zwłok, odmawiali
Apostołowie modły chóralne, częścią w przedniej komnacie, częścią z zewnątrz
domu. — Niewiasty święte balsamowały z największym nabożeństwem i czcią ciało
Maryi w ten sam sposób, jak balsamowano Najświętsze Ciało Jezusa. Zdjęły
zwłoki z łoża śmierci wraz z całym okryciem i złożyły je w długi kosz,
wyścielony suknami tak grubo, że ciało wystawało ponad kraj kosza. Święte
Ciało wydawało się nadzwyczaj suche, bielutkie, blaskiem otoczone, a tak
lekkie, jakby w tych powiciach nic nie było; więc też z łatwością
przychodziło niewiastom dźwigać je. Lica były świeżutkie, jaśniejące.
Niewiasty poucinały bujne loki włosów, by schować je sobie na pamiątkę,
poczym obłożyły całe ciało korzeniami i ziołami, najwięcej wkoło szyi i
głowy, koło ramion i pod pachami.
Zanim owinięto tak przygotowane zwłoki w białe całuny, odprawił Piotr przy
ołtarzu modlitewnika bezkrwawą Ofiarę i podał wszystkim Apostołom Komunię
świętą. Następnie przystąpili Piotr i Jan do zwłok, ubrani w swe płaszcze
obrzędowe. Jan trzymał w ręku naczynie z Olejem świętym, a Piotr, modląc się
i maczając w nim palce, pomazał olejem na krzyż czoło, ręce i nogi Maryi,
poczym niewiasty owinęły zwłoki zupełnie w całuny. Na głowę włożyły Maryi
wieńce z białych, czerwonych i niebieskich kwiatów, jako godło Jej
dziewictwa; twarz przykryły przejrzystą chustą, przez którą widać było
oblicze Maryi, okolone wieńcem kwiatów. Nogi, obłożone ziołami, także można
było rozpoznać przez przejrzyste okrycie. Owinięte ręce skrzyżowane były na
piersi. Tak przygotowane ciało złożono do trumny z bielutkiego drzewa i
przykryto szczelnie przylegającym, obłączastym wiekiem, które przymocowano do
trumny trzema szarymi taśmami. Trumnę ułożono na marach, podobnych do hamaka,
lub wiszącej kołyski, przyczepionej na rzemykach do drążków. Obrzęd ten cały
odbywał się z rozrzewniającą uroczystością. Żałość i smutek widać było na
wszystkich twarzach, smutek więcej zewnętrzny i więcej ludzki, niż przy
pogrzebie Jezusa. Wtenczas przytłumiała ludzkie uczucie smutku święta trwoga
i cześć i groza tajemna.
Wyruszył wreszcie orszak żałobny do groty, oddalonej stą