Gość: Ed
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
21.08.04, 13:41
Od samego początku moje przekonanie, że wszelkie oświadczenia abp
Gocłowskiego mają się z prawdą na bakier nie po raz pierwszy znajdują
potwierdzenie w praktyce. Ten wyświęcony po katolicku hierarcha kościelny
wydaje sie prezentować sobą, wszystko co w tym katolicyźmie jest
najbardziej "wartościowe". Udana postać wpasowująca się w budowaną linię
nowego dekalogu typu trele-morele Glempo-Michalik.
Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego
"Trybuna": Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski zbiera informacje na
temat wydarzeń, które miały miejsce w parafii św. Brygidy.
Według "Gazety Wyborczej", Gocłowski zapoznał się z zeznaniami 16-letniego
Sławomira R., w których jest mowa o alkoholu i narkotykach na plebanii i
określił je jako "przerażające". Z jakich źródeł korzysta jedna z najbardziej
wpływowych na Wybrzeżu osobistości? Rzecznik prokuratury Konrad Kornatowski i
sekretarz prasowy kurii metropolitalnej w Gdańsku ks. Witold Bock zapewniają,
że Gocłowski nie miał dostępu do akt sprawy - pisze "Trybuna".
"Już w maju br. matka Sławomira R. informowała metropolitę gdańskiego o
swoich podejrzeniach dotyczących skłonności prałata. To znaczy, że Gocłowski
wiedział o sprawie wcześniej, niż sąd rodzinny, który w lipcu poinformował
prokuraturę o podejrzeniach matki. Jednak o sprawie milczał" - podaje
dziennik. "Już po sierpniowej publikacji w »Dzienniku Bałtyckim«, który jako
pierwszy zapowiedział wybuch skandalu z udziałem wpływowego księdza
gdańskiego, Gocłowski utrzymywał, że nie wie, o kogo chodzi. Zgodnie z
krążącymi w Gdańsku pogłoskami, źródłem wiedzy metropolity jest nie tylko
matka byłego ministranta" - informuje "Trybuna".
"Hierarcha ma być na bieżąco informowany o wszystkim, co dzieje się w
sprawie. Jako pierwszy miał poznać treść lipcowych zeznań matki Sławomira R.
przed sądem rodzinnym. Podobno żadne z tzw. przecieków do prasy nie są
zaskoczeniem dla arcybiskupa, bo ich treść już zna z własnych źródeł.
Kornatowski powiedział nam, że według jego wiedzy, dostęp do materiałów
śledztwa ma tylko prokurator prowadzący. Skąd więc wiedza gdańskiego
metropolity? Oględnie wyjaśnił to ks. Bock" - pisze gazeta. "Wiedza
arcybiskupa ma charakter ogólny. Nie było powodów, aby zapoznawał się z
aktami sprawy. Być może zrobi to, kiedy zostaną postawione komuś zarzuty i
postępowanie będzie przeciwko konkretnej osobie, a nie w sprawie. Wiedza
metropolity pochodzi z innych źródeł, z kierowanych do niego zapytań i
spotkań z ludźmi" - poinformował "Trybunę".
info.onet.pl/968165,11,item.html