erka_46
02.03.15, 14:21
udaje głupiego:
Gdy użyłem w tytule swojego poprzedniego wpisu na blogu zwrotu „polski cham”, nie przyszło mi do głowy, że naruszę godność osobistą rasisty, który zaraz ujrzy we mnie „Żyda szkalującego naród polski”, czyli „żydowskiego chama”. Tak daleko moja wyobraźnia nie sięgnęła – oni ciągle potrafią mnie zaskoczyć. Przecież w moim wpisie na temat psa nie było ani słowa o Żydach i antysemityzmie! Ba, ja nawet umyślnie w swojej charakterystyce „polskiego chama” pominąłem ten wątek, żeby szczekanie żydożerców nie wystraszyło mojego zmarłego kundelka. Na nic. Czuwacie – stale w gotowości. Otóż mam dla Was, paranoicy i nienawistnicy, zakały polskości, parę kiepskich wiadomości:
Żydowski cham on , sam siebie tak nazywa,a ja myślałem,że on jyntelygentny jest profesor.
- tu już zmądrzał pan Hartman nie co:
– Tylko zakłamany idiota może wpaść na pomysł, że mówiąc o „polskich chamach”, sugeruję, że wszyscy Polacy to chamy. Tylko ze szczętem załgany kretyn może przeczyć, że naród polski ma wielki problem z codziennym chamstwem i prostactwem. Te tabuny sklętych prymitywów, wrzeszczącej po nocach zapijaczonej hołoty, łobuzerii, każdego dnia eskortowanej przez policję z meczu na mecz, te wszystkie draby, na których nie ma żadnej siły i w ogóle cała ta obrzydliwość, którą opisałem w swoim felietonie, to wielki narodowy problem. Jeden z największych. Wszyscy jesteśmy zakładnikami tych ludzi i wszyscy się ich boimy. Ale nie robimy nic, żeby tę upokarzającą nas wszystkich sytuację zmienić. Ba, nawet o tym nie dyskutujemy – jakby wcale nie było kwestii „polskiego chamstwa”. Ten problem jest – jest naszym wstydem i naszą wielką porażką.
- lecz z tego co wcześniej pisał wyraźnie wynika kogo miał na myśli,więc niech nie udaje głupka:
Oj, znam ja cię, wsi moja sielska, anielska. O, znam ja te gadki małych, zawistnych i okrutnych ciemniaków, pełnych pychy i złości na świat, cwaniaczków i chciwców, patrzących tylko swojej korzyści. Tych, co to śmiecie do lasu wywiozą, dotację wyłudzą, na podaniu o zapomogę bez wstydu nałżą, kocięta potopią, psa zastrzelą.
Zawsze święci i zadowoleni z siebie. Na spowiedzi mówią, że trochę pili, babie przyłożyli, a więcej grzechów nie pamiętają. Dostają rozgrzeszenie i dalej swoje – w codzienną obrzydliwość prostackiego, chamskiego życia, o którego grzeszności nikt im nawet nie wspominał.
Bo gdzieżby! Miałby ksiądz zniżać się i o jakichś parszywych kundlach w kościele mówić? Miałby może o śmieciach gadać? A może miałby wiernych upominać, żeby haracz tym złodziejom, k…, Tuskom, ruskim agentom, płacić? A niby za co? Co chłop z tego ma? Nic, k…, tylko ta sama bieda ciągle. I tak dalej.
Jak ja to znam. Jak ja to znam.
Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas.
A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego psa.