basia.basia
24.05.15, 23:17
Zastanawiałam się jak to się stało, że urzędujący prezydent, który w czasie sprawowania urzędu miał średnie poparcie 65% w ciągu paru miesięcy stracił poparcie na rzecz człowieka, o którego istnieniu przed 11.11.2014 r. wiedziało 0,5% obywateli.
Doszłam do wniosku, że można tak rozhuśtać nastroje społeczne, że możliwe jest wmówienie
ludziom wszystkiego, gruszki na wierzbie... Polska pójdzie specjalnym nurtem (nie głównym)
itp.
Większość z nas to kupiła.
Utkwiło mi w pamięci to, że podczas drugiej debaty kandydat Duda mówił do urzędującego prezydenta per "proszę pana". To zła wróżba, przecież nie musiał skorzystać z tej rady swego sztabu.
Obawiam się, że będzie tak jak z Lechem Kaczyńskim czyli w krótkim czasie te 56% zacznie
się kurczyć. I co wtedy?