Dodaj do ulubionych

Epidemia dysleksji

    • Gość: Andy Bez sensu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 11:23
      A jak nazwac schorzenie polegajace na braku checi do pracy zwane popularnie
      lenistwem? Czy to tez doczeka sie jakiejs fachowej nazwy? Moze nawet jakis
      papierek sie dostanie i razem z tym jakies ulgi w pracy???
      • Gość: WM Już są próby w tym kierunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:44
        Brak koncentracji, niemożność skupienia uwagi (to dla leniwców ruchliwych,
        którzy nie robią tego, co powinni). Jest też apatia, depresja itp. dla leniwców
        klasycznych (leżę i myślę sobie). Brakuje jednak jakiejś ładnej oryginalnej
        nazwy... Co by tu.... "niedowład czynnościowy uogólniony", "sychosomatyczna
        katalepsja wtórna". Nauka czeka na propozycje!
        • Gość: NoName Re: Już są próby w tym kierunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 15:51
          > Jest też apatia, depresja itp.

          Trafiłeś/łaś jak kulą w płot. Depresja to bardzo ciężka choroba, na dodatek
          śmiertelna. Śmiertelność przy depresji wynosi podobno ok. 15%. Dawniej była
          nazywana melancholią, co świadczy o tym, że nie jest wymysłem ostatnich czasów.
          Znam kogoś kto na nią cierpi i nie życzę nikomu aby został dotknięty depresją.

          Jakiś czas temu przeczytałem w dodatku do Gazety Wyborczej w wywiadzie ze
          szwedzką terapeutką, że w Szwecji na wypalenie psychiczne można spędzić nawet 5
          lat na zwolnieniu. To chyba świadczy o skali problemu. Co prawda można założyć,
          że Szwedzi nie mają co robić z kasą z (bardzo wysokich) podatków, to jednak
          fakt jest znamienny.
    • Gość: titt Re: Epidemia dysleksji IP: *.botany.gu.se 16.09.04, 12:11
      Zupelnie inaczej bys mowil gdybys to ty mial klopot z czytaniem lub pisaniem.
      No i jak zawsze - przez oszustow cierpia ci ktorzy naprawde maja problemy.
    • Gość: włodek KONKURS- kto wymysli nową : "dys......." ? ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:27
      nowa złota żzyła dla psychologow i pedagogów- niedawno wymyslono jeszcze
      dyskalkulię-czyli trudnosci w .....liczeniu!
      a może tak wszystkim w ogole uczniom dac "dyspense" od nauki- ale radośc będzie!
      • Gość: JA Dys-kusja. Też choroba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:46
        .
        • Gość: vertigo Re: Dys-kusja. Też choroba... IP: *.ftj.agh.edu.pl 16.09.04, 13:47
          Moje dzieci kiedyś wymyśliły dys-myślność, jako
          najbardziej ogólną formę takiej przypadłości !
          • Gość: wlodek Re: Dys-kusja. Też choroba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:58
            świetne!
    • Gość: X11 Re: Epidemia dysleksji IP: *.ift.uni.wroc.pl 16.09.04, 12:49
      Jak ktoś się nie nadaje do nauki, to do szkoły specjalnej. Myślę że nietrudno odróżnić tekst średnio rozgarniętego dyslektyka od teksyu lenia, któremu się nie chce nawet sformułować opinii, nie mówiąc już o przelaniu jej na papier czy klawiaturę.
    • Gość: kozan Re: Epidemia dysleksji IP: *.tvk.wroc.pl / *.api.net.pl 16.09.04, 13:31
      Mam nadzieję, że w świadectwie będzie informacja o tym fakcie.
    • Gość: krm Re: Epidemia dysleksji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:43
      Dysleksja to wygodna wymówka.
      Należy zlikwidować wszelkie przywileje wynikające z takiego zaświadczenia.
      Dlaczego moje dziecko ma przegrać walkę o dobrą szkołę z kimś kto nawet nie
      umie poprawnie pisać. Które z nich jest lepsze? Bo mi wydaje się, że moje.
      I nie piszcie mi tu tylko, ze nie lepszych i gorszych bo to nieprawda. Zawsze
      byli i zawsze będą.
      • Gość: krm Re: Epidemia dysleksji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:47
        I jeszcze jedno. Gdy sam byłem w podstawóce z dyktand zawsze dostawałem pałę, w
        liceum również, teraz nie mam zadnych problemów z ortografią. Teraz zostałbym
        zakwalifikowany jako dyslektyk, a wynikało to tylko i wyłącznie z mojego
        lenistwa. Nigdy się nie nauczyłem regół ortograficznych.
    • Gość: xxx Re: Epidemia dysleksji IP: *.codn.edu.pl 16.09.04, 13:44
      To po prostu efekt gigantycznej niekompetencji w poradniach psychologiczno-
      pedagogicznych. Niektóre są fabrykami takich zaświadczeń, wydają je niejako "z
      automatu" - i tylko dlatego, że ludzie, którzy tam pracują, nie chcą lub nie
      potrafią przeprowadzić z uczniami podstawowych badań. Ale tytuły magistrów
      psychologii mają!
    • Gość: R2D2 Re: Epidemia dysleksji IP: *.de.ibm.com 16.09.04, 13:44
      Że dysleksja jest - to pewnik. Że są dzieci i dorosli, którzy maja problemy
      spowodowane dysleksją - to też pewnik. Zgadzam się z opinią, że obecnie
      znacząca większość dyslektyków nie wie o tym, co to jest dysleksja i skąd się
      bierze - to właśnie przyszli uczciwi Polacy, którym rodzice fundują lepszą
      przyszłość. Kosztem uczciwych - i tych bez dysleksji i tych z dysleksją. Jestem
      jak najbardziej za ulgowym traktowaniem osób dotkniętych dysleksją. Z tym, że
      jezeli mają mieć "ulgę" to powinni także zdawać sobie sprawę z tego, że na
      przykład ulga nie powinna dawać im większych szans na dostanie się do szkół o
      profilu humanistycznym - bo to byłoby trochę nie fair gdyby przyszły historyk
      czy polonista nie umiał bez błedów ortograficznych zapisać swoich myśli. Jest
      wiele dziedzin nauki, w których dysleksja nie dyskwalifikuje. Jeżeli mamy więc
      wyrównywać szanse, to róbmy to uczciwie. Jak ktoś na lewo załatwi papierek o
      dysleksji dla leniwego dziecka to autmatcznie zamknie mu drogę na niektóre
      kierunki studiów. NAtomiast prawdziwy dyslektyk, który będzie chciał coś
      osiągnąć będzie nadal miał szanse - bo jemu będzie zależało.
      Uważam, że należy werbalnie, przy "ludziach" potepiać cwaniaków od dysleksji. I
      pomagać tym, ktorzy dyslektykami są.
      • Gość: NoName Więcej takich tekstów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 15:09
    • Gość: Filemon Re: Epidemia dysleksji IP: *.zielman.pl 16.09.04, 14:04
      Miałem kolegę w liceum. Maturę zdał tylko dlatego, że na egzaminie pisemnym z
      polskiego pomogli mu koledzy i przychylność kolegów. To aktualnie jeden z
      najwybitniejszych umysłów w mikrobiologii, profesor uniwersytecki na północy
      Polski, autorytet światowy w swojej dziedzinie. Był ewidentnym dyslektykiem.
      Jemu nikt nie chciał wystawić zaświadczenia ale chłopak pracował nad sobą!
      Aktualnie dominuje postawa: jestem dyslektykiem więc nic nie muszę powodująca,
      że młodzi ludzie przenoszą swą niedoskonałość na wszystkie dziedziny i uciekają
      w totalne nieróbstwo. Ostrożnie więc z nadmierną tolerancją.
    • lavender34 Re: Epidemia dysleksji 16.09.04, 14:05
      Mój syn ma dysleksję. Opierałam się jak mogłam, ale niemożność nauczenia się
      przez niego pewnych rzeczy niemal doprowadzała mnie do furii.Wydawało mi się
      zawsze, że nie ma rzeczy niemożliwych. Można ładnie pisać (choćby czytelnie),
      robić mało (najlepiej wcale )błędów, nauczyć się np. nazw miesięcy jak tylko
      się chce.Niedowiarkom powiem, że wcale tak nie jest.Setki razy uczyłam syna
      nazw miesięcy a on i tak je myli. Wyrywałam kartki z zeszytu, bo nie mogliśmy
      przeczytać notatki z lekcji. Siedział obok mnie i przepisywał a jego rączka
      nadal gryzmoliła. Starał się jak mógł. Nie jestem katem. Powiedziałam stop.
      Dręczę własne dziecko. Poszłam do poradni i mając zaświadczenie mogłam zapisać
      syna na szkolne zajęcia z pedagogiem i polonistą, które mają mu pomóc. Tzw.
      męczliwość ręki jest tak duża, że syn pisze powoli i w związku z tym wydłużony
      czas na egzaminie mu pomoże.Ćwiczę z nim pisanie i ortografię, bo mam
      świadomość, że kiedyś, kiedy będzie dorosły i np. napisze pismo z "bykami" i
      nieczytelnie, to nie przyczepi do niego zaświadczenia z poradni o dysleksji czy
      dysortografii. A czasy jak wiemy są okrutne.Ogólnie jest zdolnym i pojętnym
      uczniem. Znam osob bardzo uzdolnioną plastycznie, oczytaną, elokwentną, która
      ma wykształcenie podstawowe, bo kiedyś moi drodzy nikt nie diagnozował
      podobnych problemów i ona niestety nie mogła ze swoimi przypadłościami
      kształcić się dalej. A wielka szkoda. Takim ludziom trzeba pomóc.
      Oczywiście wszelkie przekupstwa i fałszerstwa dokumentów pozostawiam bez
      komentarzy ze względów wiadomych.
      Proszę nie pakować wszystkich do jednego wora. Jeśli ktoś ma pytania to chętnie
      udzielę odpowiedzi. lavender34@gazeta.pl
      • Gość: Cc Re: Epidemia dysleksji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 14:19
        Rozumiem opór "nie_dyslektyków". Sam miałem zawsze tego pecha, że byłem zdrowy, zdolny i
        normalny, i jako takiemu nie przysługiwały mi nigdy i nigdzie żadne ulgi i prawa. A było ich wokół tyle,
        że ktoś taki mógł w tym durnym kraju czuć się poszkodowanym! W szkole, urzędzie, na wczasach,
        ciągle wokół kłębił się tłum uprzywilejowanych. Miejsca siedzące dla inwalidów, kolejka tylko dla nas
        zdrowych, reszta bez kolejki, nawet lepsze żarcie na kolonii (lata 80-te) było dla niepełnosprawnych.
        Żeby chociaż jakaś padaczka, a tu NIC. I jak żyć? Nosz kurde balans, nie da się! Norrrmalnie się nie da.
    • Gość: SOP78 Re: Epidemia dysleksji IP: *.biol.uni.lodz.pl 16.09.04, 14:08
      Ale w czym problem? Jak ktos ma dyslekcję, to od razu powinno się go eliminować
      z możliwości ubiegania się o przyjęcie do pewnych szkół. Nie wyobrażam sobie by
      przyszły humanista z dyplomem magistra nie znał ortografii. Jeśli ma wrodzoną
      wadę, którą potwierdzają specjaliści, to niech studiuje np. na AWF lub w szkole
      muzycznej. Do tych ostatnich jakoś nie przyjmuje się ludzi chorych,
      niepełnosprawnych lub z brakiem słuchu muzycznego, chocby bardzo chcieli i mieli
      stosowne zaświadczenia (np. o braku nogi, co nie powinno byc przyczyną, idąc
      tokiem myslenia "dyslektyków", przyczyną odrzucenia kandydatanp. do szkoły
      komandosów).
    • wroc1 Potem dyslektycy - studia, praca 16.09.04, 14:11
      Potem dyslektycy z Trójmiasta i Warszawy ukończą studia (o ile ukończą) i będą mieli poważne kłopoty ze znalezieniem trwałej pracy z dyplomem na dobrą ocenę. Pracodawcy nie będzie interesowało, że zatrudnia dyslektyka lub nie. Jego interesują predyspozycje zatrudnionego do jak największej wydajności. Koniec, końców spadną w rankingach uczelnie warszawskie i trójmiejskie. Ale ludzie do noszenia beczek też są potrzebni, nawet jak mają dyplom na pięc.
    • Gość: antek Re: Epidemia dysleksji IP: 216.223.64.* 16.09.04, 14:11
      "nowoczesne" spoleczenstwa amerykanskie i kanadyjskie dawno zastapily nauczanie
      w szkolach tlumaczeniami dlaczego nic z nauki nie wychodzi i staraja sie
      dopasowac programy do mozliwosci kazdego ucznia , co sprowadza sie do obnizania
      wymagan do poziomu bliskiemu anafalbetyzmowi, w efekcie do tej samej szkoly
      chodza dzieci normalne i specjalne, jak to sie ladnie nazywa,szkoly srednie
      nauczaja gotowania na gazie , zmiany opon samochodowych i fizyki na dobrym
      poziomie uniwersyteckim i jest jak w nowoczesnej polsce uniwersytet jagielonski
      i akdemia polonijna w czestochowie czyli i to szkola wyzsza i to ale...;rodzice
      jako absolwenci tych programow nie rozumieja potrzemy edukacji i modziez chodzi
      do szkoly bardziej w celach towarzysko-rozrywkowych niz pobierania nauki; a
      kiedy na dysleksje byl jeden ale skuteczny lek: "rozmowa" z wlasnym ojcem
    • Gość: Tomson I bardzo dobrze, Język Polski ma najdurniejsze IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 14:26
      zasady ortografii. Jeśli ktoś niema zamiaru studiować na kierunkach
      humanistycznych, to po jaką cholerę katować go duracką ortografią, jak uczeń
      może przeznaczyć ten czas na naukę matematyki czy fizyki, które mu się dużo
      bardziej przydadzą.
    • Gość: Acme Re: Epidemia dysleksji IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 14:32
      zwykłe lenistwo dzieciaków i ich podopiecznych - nic więcej.
      • Gość: X11 Re: Epidemia dysleksji IP: *.ift.uni.wroc.pl 16.09.04, 15:25
        pisząc "podopieczni" masz na myśli np. pluszowe misie ew. lalki barbie?
    • Gość: JOHNY WALKER Re: Epidemia dysleksji IP: *.gdm.pl / *.gdm.pl 16.09.04, 14:48
      "Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką,znalazłyśmy, więc wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeżeli już skończyłam pranie i sprzątanie, które daje mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nieumiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia."

      FRAGMENT Z: Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w rodzinie", podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
    • Gość: Maciek Re: Epidemia dysleksji IP: *.postech.ac.kr 16.09.04, 14:51
      Wszystkich tzw. "psychologow" wydajacych falszywe zaswiadczenia o dysleksji
      powinno sie dozywotnio pozbawic prawa do wykonywania tego zawodu. Poza tym
      dlaczego wciaz blokowana jest "Ustawa o zawodzie psychologa" ?
    • Gość: kola Re: Epidemia dysleksji IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 16.09.04, 14:53
      Dawno temu w podstawowce mialem JEDNEGO kolege dyslektyka. Pisal "chelikopter"
      i inne takie. Byl usprawiedliwiony - mimo nieobecnosci wtedy takich diagnoz i
      specjalistow - szatan byl z niego jesli chodzi o fizyke i matme.

      Niestety popularna teraz komunikacja via SMS albo za pomoca czegos tak
      debilnego jak "netspeak" powoduje, ze malolaty oduczaja sie zdan zlozonych,
      ortografii i stylistyki wypowiedzi wogole.

      Mam nieprzyjemnosc uczestniczyc w innych netowych forach dyskusyjnych, gdzie
      taki golowas jeden z drugim wypisuja glupoty az zeby bola, a pozniej sie
      zaslaniaja, ze maja zaswiadczenia. Niestety ci mlodzi leniuszkowaci debile
      czynia ogromna krzywde ludziom naprawde obciazonym ta dolegliwoscia (choroba to
      za duze slowo)

      Jakies dwa lata temu, jak ta "epidemia" dysleksji zaczynala zataczac coraz
      szersze kregi, tak sobie pomyslalem: oho! idealny instrument do wylgania sie z
      nauki! Nie spodziewalem sie, ze az tak daleko to zajdzie. Solennie sobie wtedy
      obiecalem, ze naucze moje dzieci wyslawiac sie i pisac poprawnie - bedzie to
      dla mnie punkt honoru.

      I na koniec - jak ktos pisze cos w stylu "boshe" albo "3msie", od razu mam
      ochote zapytac: "Kto Cie stroogal, baranie?"
    • Gość: Krzysztof Re: Epidemia dysleksji IP: *.oepd.com.pl / 83.136.227.* 16.09.04, 15:13
      Dziwne czasy - przecież nie każdy musi zostać redaktorem naczelnym gazety czy
      też poetą. Niektórzy kończą edukację na podstawówce - nie potrafią pisać to
      trudno - w życiu można zaznać szczęścia niekoniecznie zdobywając tytuł mgr lub
      inż. Kiedyś, jak ja chodziłem do szkoły na uczniów robiących błędy ortograficzne
      mówiono "tuman", teraz zmienono kwalifikację na dyslektyk. Wybaczcie Państwo ale
      ja zostanę przy starym nazewnictwie tego zjawiska.
    • Gość: Alicja Re: Epidemia dysleksji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.04, 15:15
      Moja siedemnastoletnia córka też jest dyslektykiem. Zapewniam: żadnych forów w
      szkole - przedłużony czas na sprawdzainach, klasówkach to fikcja, która
      wpędziła dziecko w większe stresy. Nauczyciele nie przestrzegają zaleceń
      poradni, papier gdyby nie był taki twardy skończył by w naszej wiejskiej
      toalecie
      • michalfront nie każdy ma zdolności 16.09.04, 16:02
        w tym, czy w innym kierunku
        nie każdy ma słuch absolutny, nie każdy narysuje perfekcyjny portret itp.

        przywileje i udogodnienia dla dyslektyków to błąd...
        to tak, jakby osobom kompletnie bez słuchu ułatwiać przyjęcie do akademii
        medycznej albo osobom bez zdolności plastycznych na asp

        nie umiesz ortografii, nie pójdziesz na filologię tylko np. na archeologię i
        tyle...

        inna sprawa że idea egzaminu po gimnazjum jest bez sensu - potknięcie w tak
        młodym wielu może młodemu człowiekowi zamknąć raz na zawsze drogę dalszej nauki
        (kiepski egzamin, kiepskie liceum, kiepskie studia-albo i nie- kiepska praca,
        kiepskie życie)

        w efekcie 12, 13 latkowie (chyba tyle się ma lat kończąc podstawówkę) stają
        przed ogromnym stresem i jedną oceną, która zadecyduje o ich całym dalszym
        zyciu, także rodzicom załatwiającym na lewo zaswiadczenia też się nie dziwię...
    • Gość: gonzalez zmienic ortografie IP: *.a.006.ade.iprimus.net.au 16.09.04, 16:04
      Ortografia jest skomplikowana. Utrudnia, a nie ulatwia komunikowanie sie w
      formie pisemnej. Powinna zostac przeprowadzona reforma polskiej ortografii, tak
      jak w Chinach kontynentalnych przeprowadzono reforme "krzakow" z bardzo
      ozdobnych, na mniej ozdobne. Zrobiono to po to, aby LUD mial mniej trudnosci z
      czytaniem i pisaniem.
    • Gość: les Re: rośsnie banda magistrów tumanów IP: *.devs.futuro.pl 16.09.04, 16:29
      ale perspektywa
      • vip-1 Kiedys taki sie nazywal "len" , "matol" a dzis ... 16.09.04, 16:48
        Kiedys to pani mowila:" glupcze, gamoniu,matole, leniu...." i baran jeden z
        drugim zapamietywal jak sie co pisze.
        Dzis to sie nazywa dyslektyk, ale oznacza to samo: tepaka, lenia, gamonia :)
        I kretyna bez zyciowych perspektyw, bo jak taki leniwy idiota poradzi sobie
        potem w pracy?
        A wlasnie: Prawdziwych dyslektykow jest ok. 1%.
    • Gość: Lektyk Re: Epidemia dysleksji IP: 137.158.128.* / *.uct.ac.za 16.09.04, 17:21
      Proponuje wprowadzenie nowej choroby: niezdolnosc do wszelkiej pracy. To by sie
      uczenie nazywalo pewnie "dysergia". Bede sobie zyl na koszt spoleczenstwa i nic
      nie robil, bo mam dwie lewe rece. Au-shalalala, pojde do doktora, Au-shalalala
      bede teraz chora, Au-shalalala, z moim dokumentem, Au-shalalala ze mam dwie
      lewe rece.
    • Gość: Ania Re: Epidemia dysleksji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 17:39
      W mojej klasie nie bylo dyslektykow. A jesli byli, po zetknieciu z moja
      polonistka nauczyli sie poprawnie pisac. I zapomnieli, ze maja klopoty z
      ortografia:).
      Wiem, ze zjawisko dysleksji wystepuje i nie chce negowac potrzeby wystawiania
      takich zaswiadczen. Przeraza mnie natomiast, ze dzieci, ktore naprawde maja
      uzasadnione klopoty z czytaniem i pisaniem, takze beda posadzane o zalatwianie
      sfalszowanych zaswiadczen. Poza tym ktos te zaswiadczenia przeciez zalatwia.
      Moze tak zajac sie "pseudoporadniami" i ich pracownikami?
    • Gość: Jan Re: Epidemia dysleksji IP: *.ibch.poznan.pl 16.09.04, 17:53
      wprowadzic szczepienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka