piotr7777
29.10.15, 19:26
Nie wiem, czy wątek się utrzyma czy nie trafi na forum "kultura" albo "muzyka". Mimo wszystko chodzi mi o aspekt polityczny sprawy.
Otóż perkusista wspomnianego zespołu zrobił coming out, w czym nie ma nic specjalnie nadzwyczajnego. Zespół w ramach solidarności z nim wsparł Kampanię Przeciw Homofobii.
GW informując o tym doniosłym (dla niej i innych lewicowych mediów) wydarzeniu napisała, że zespół Lao Che jest "w ostatnim czasie znany głównie z piosenek powstańczych"
Otóż zespół faktycznie wydał płytę poświęconą Powstaniu Warszawskiemu, ale w roku 2005. Potem były np. płyta "Gospel", owszem inspirowana Biblią, ale na pewno nie religijna, "Soundtrack", z deklaracją ateizmu (piosenki "Dym" i "Zombi") a ostatnie ich dzieło to album "Dzieciom" gdzie można znaleźć treści hedonistyczne (Tu) czy pacyfistyczne (Wojenka).
Tak więc może i faktycznie laicy kojarzą Lao Che z płytą powstańczą (tak jak np. Gajosa z Jankiem Kosem a Olbrychskiego z Kmicicem) ale raczej nie jest to skojarzenie "ostatnie".
Zasadny jest wniosek, że GW chodziło o proste skojarzenie - zespół raczej prawicowy, nawiązujący do tradycji powstańczej także wspiera KPH, więc nie jest to żadne lewactwo a zwykła przyzwoitość. I w tym duchu idą (nierzadko wredne) wpisy pod artykułem.
Tyle, że lider zespołu Hubert "Spięty" Dobaczewski w wywiadzie dla tej samej GW zdawał się od tej płyty powstańczej odcinać, więc raczej ich obecne progejowskie zaangażowanie jest naturalną konsekwencją tej retoryki właśnie.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19033021,coming-out-w-lao-che-i-deklaracja-zespolu-muzycy-wsparli-kampanie.html