Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
12.04.02, 20:31
"Teraz przemówił Glizdon.Miał roztrzęsiony głos, znać było, że umiera ze
strachu. Podniósł różdżkę i wyrecytował: "Kości ojca, dana nieświadomie, odnów
swego syna!" Powierzchnia grobu u stóp Harrego pękła Przerażony patrzył jak ze
szczeliny wzbija się w powietrze smuga pyłu i wpada łagodnie do kotła.(...).
Glizdon zaczął skomleć. Wyciągnął długi, cienki, srebrzysty nóż. Głos mu się
załamywał w przeraźliwym szlochu. "Ciało...sługi...dane z ochotą...ożyw...swego
pana." Wyciągnął przed siebie prawą rękę-rękę z brakującym palcem. Zacisnął
mocno palce lewej ręki na rękojeści noża i uniósł ją. Harry zrozumiał co
Glizdon ma zamiar zrobić na sekundę przed tym, gdy to się stało-zacisnął mocno
powieki, ale nie mógł nie usłyszeć krzyku, który rozdarł noc,który przeszył mu
ciało, jakby to on otrzymał cios nożem. Usłyszał jak coś upada na ziemię, w
uszach brzmiał mu chrapliwy oddech Glizdona, a potem dobiegł go ochydny plusk
jakby coś wpadło do kotła. (...). Glizdon dyszał i jęczał w agonii. Harry zdał
sobie sprawę,z tego że sługa Voldemorta stoi tuż przed nim, gdy poczuł jego
udręczony oddech na twarzy. "K-rwi wroga...odebrana siłą...wskrześ swego
przeciwnika" Harry nie mógł temu przeszkodzić, był zbyt ciasno
związany...Zezując w dół(...) ujrzał lśniący nóż drżący w dłoni Glizdona.
Poczuł jak jego koniec wbija się w zgięcie jego ramienia i jak po ręce spływa
krew. Glizdon nadal dysząc z bólu, wydobył z kieszeni szklaną fiolkę i
przyłozył ją do rany, tak aby krew skapywała do niej. Kiedy napełnił fiolkę,
odwrócił się i powlókł chwiejnym krokiem w stronę kotła. Wlał do środka krew
Harrego. Tym razem eliksir natychmiast zbielał. Glizdon osunął się na kolana
obok kotła, a potem zachwiał się i upadł na ziemię, tuląc do piersi krwawiący
kikut prawej ręki, dysząc i łkając.(...).Nagle eliksir przestał pryskać iskrami.
(...). (Hary)Widział tylko mętny wapor wiszący w powietrzu. "Nie udało się..."-
pomyślał-"...Utopiło się...Błagam...żeby to już było martwe...". Ale własnie
wtedy, poprzez mętną mgłę ujrzał ciemny zarys postaci, wysokiej i bardzo chudej
wynurzającej się z kotła. "Odziej mnie"-rozległ się piskliwy, zimny glos spoza
kłębów pary. Glizdon jęcząc i szlochając, wciąż tuląc do piersi swoje
okaleczone ramię zebrał z ziemi czarną szatę i narzucił ją na głowę swojego
pana.(...). Lord Voldemort odrodził się na nowo."
J.K. Rowling, Harry Potter i czara ognia, s.666-667-668.