zadyma1
27.10.07, 08:59
Cena baryłki ropy naftowej po raz kolejny przekroczyła wczoraj czasu
polskiego pułap 90 dolarów. Naftowa koniunktura ma wielki wpływ na
światową politykę - osłabia Stany Zjednoczone, a wzmacnia ich
wrogów - Rosję, Iran i Wenezuelę. Paradoks ekonomiczny jest
porażający: im więcej kosztuje baryłka ropy, tym silniejsze stają
się dyktatury i autorytarne reżimy - pisze DZIENNIK
"Niedługo cena sięgnie 100 dol. za baryłkę" - komentował na gorąco
prezydent Wenezueli Hugo Chavez, który z napięciem czekał na
informacje z nowojorskiej giełdy. 53-letni pułkownik - populista
może zacierać ręce z radości. W czasie gdy cena baryłki ropy na
światowych giełdach przekraczała historyczny pułap, parlament w
Caracas rozpisywał na 2 grudnia referendum konstytucyjne. Dzięki
nowej "socjalistycznej" ustawie zasadniczej Chavez rządzący krajem
od 1999 r. będzie mógł w nieskończoność przedłużać swoją władzę na
kolejne siedmioletnie kadencje, a jej zakres wzrośnie niepomiernie.
Niektórzy już wieszczą, że zamieni się w "wenezuelskiego Fidela
Castro".
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=65544