antiproton
26.02.16, 08:36
Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności karnej :) tylko 3.5 lektury godzinny dziennie i każdy obywatel wie, za co odpowiada :)
Przecież za tym nie nadążają nawet Papugi, nie mówiąc już o Prokuratorach, czy szanownych Sędziach. W Polsce w 2014 roku powstało tyle aktów prawnych w ciągu tygodnia, ile w Szwecji powstaje przez ponad rok.
Używając terminów ścisłych mamy inflację prawa.
pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja_prawa
Koszmar przedsiębiorców
Spośród ponad 25 tys. stron nowych przepisów, jakie weszły w życie w 2014 roku, niemal 10 tys. stron dotyczyło bezpośrednio działalności przedsiębiorstw. Najczęściej były to przepisy produktowe, prawno-sądowe i infrastrukturalne.
Należy jednak zaznaczyć, że Grant Thornton ujął w swym badaniu jedynie przepisy w formie ustaw, które muszą być publikowane w Dzienniku Ustaw. A to przecież nie wszystko. Każdy przedsiębiorca powinien być również na bieżąco ze zmianami w prawie wprowadzanymi za pomocą aktów prawnych niższej rangi, a przecież samo Ministerstwo Finansów wydaje rocznie 30 tys. interpretacji podatkowych.
W 1980 roku, kiedy Stanisław Bareja kręcił legendarnego „Misia”, naśmiewając się z tego, że aparat państwowy za pomocą ustaw i dekretów próbuje regulować każdą dziedzinę życia, władze przyjęły łącznie 326 stron aktów prawnych. Od tamtego czasu „produkcja” regulacji wzrosła aż 79-krotnie, a w życie weszło 304 tys. stron nowych przepisów. Dziś Bareja musiałby nakręcić serial przynajmniej tak długi, jak „Moda na sukces”.
Gdyby każdy konsument lub przedsiębiorca chciał być na bieżąco ze zmianami, jakie zachodzą w prawie, musiałby codziennie przeczytać 103 strony maszynopisu publikowane w Dzienniku Ustaw, co zajęłoby mu 3,5 godziny każdego dnia. Na przestrzeni ostatnich 90 lat rekord w „produkcji” ustaw pobił rząd Donalda Tuska, któremu do pięt nie dorasta nawet reformatorski rząd Władysława Grabskiego czy Józefa Piłsudskiego.
By żyło się lepiej.