Dodaj do ulubionych

Polska plus

02.06.16, 23:37
Nowa inicjatywa rządu Beaty Szydło ma dać dostęp do mieszkań ludziom, którzy w realiach rynkowych na własne M nie mogli sobie pozwolić. Politycznie to świetny ruch. Pytanie tylko, skąd wziąć na to pieniądze.W rozmowie z ?Newsweekiem? socjolog prof. Andrzej Rychard przekonuje, że kluczowe znaczenie miałby on dla młodych osób. Tych, które zaskakująco licznie poparły PiS w ostatnich wyborach, być może przesądzając o zwycięstwie partii Jarosława Kaczyńskiego. - Pieniądze, mieszkania i w perspektywie także praca - kto wie, czy nie będziemy kiedyś mieć do czynienia z programem ?Praca Plus? - to rzeczy, które dla młodych osób są najbardziej istotne. Nie jest przypadkiem, że PiS skutecznie zabiegał o ten elektorat i otrzymał od niego więcej poparcia niż w poprzednich wyborach - wyjaśnia prof. Rychard. Czy PiS stara sobie na drodze socjalnych podarunków zapewnić wierność młodych wyborców, by móc na nich liczyć za 3,5 roku? - Każda partia, która chce być skuteczna, myśli o tym, żeby coś takiego zrobić i przygotować sobie grupę wyborców. PiS właśnie to robi. To spójne z diagnozą, którą trafnie wcześniej postawił i która przyczyniła się do zwycięstwa wyborczego - nie pozostawia złudzeń kierownik Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.
Na czym polega ta diagnoza PiS? Na wskazywaniu nierówności społecznych i ekonomicznych, do których doprowadziła transformacja ustrojowa. I powtarzaniu do znudzenia, że wykluczeni z konsumpcji Polacy powinni uzyskać pomoc państwa. - Właśnie dlatego program ?Rodzina 500 Plus? trafił na podatny grunt. I tym bardziej będzie trafiało ?Mieszkanie Plus? - zauważa socjolog. Zanim jednak sen tysięcy Polaków o własnych czterech ścianach się spełni, ktoś musi wyłożyć na jego realizację pieniądze. I to niemałe, bo z informacji ?Gazety Wyborczej? wynika, że program może kosztować nawet 50 mld zł. Oznaczałoby to budowę nawet kilkudziesięciu tysięcy lokali rocznie. W pierwszej kolejności sfinansuje to Bank Gospodarstwa Krajowego, który na Fundusz Mieszkań na Wynajem przeznaczył 5 mld zł (wykorzystano z tego zaledwie 20 proc.). Pojawił się też pomysł emisji obligacji i udzielania kredytów przez Fundusz. Zabezpieczenie stanowiłyby grunty przekazane przez państwowe agencje i spółki (np. PKP), ale również samorządy, spółdzielnie, Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS), a nawet prywatne firmy budowlane i deweloperskie. Dlaczego miałyby to robić? Dla certyfikatów inwestycyjnych, które w zamian by im przekazano. Gwarantowałyby one uczestniczącym w przedsięwzięciu stronom kilkuprocentowy zysk. Szczegółów finansowych na razie jednak brakuje. Najkorzystniej na promowanym przez rząd projekcie wyszliby na pewno biorący w nim udział Polacy. Nie tylko mogliby ?dojść do własności? wynajmowanych mieszkań, ale także wycofać się z niego bez specjalnych konsekwencji. Co prawda, gdyby przestali spłacać raty, nie podlegaliby ochronie lokatorskiej (brak szans na lokal socjalny od gminy), ale Fundusz oddałby im wcześniejsze wpłaty (chociaż w nominalnej kwocie, bez waloryzacji). Rzecz w tym, że plany PiS może pokrzyżować proza życia, a konkretniej - realia budżetowe. Już dzisiaj wiadomo, że utrzymanie programu ?Rodzina 500 Plus? w kolejnych latach będzie od obozu rządzącego wymagało niezwykle dużej pomysłowości. W 2016 roku udało się uruchomić program głównie dzięki aukcji LTE, z której budżet zasiliło ok. 7 mld zł (miało być 9 mld, ale jeden ze zwycięzców przetargu nadal nie zapłacił). A należy pamiętać, że świadczenie i tak jest wypłacane od kwietnia, bez refundacji za wcześniejsze miesiące. W tym roku budżet wyda na nie ok. 17 mld zł. Co miesiąc z państwowej kasy do rodzin płynie ok. 2 mld zł. Tymczasem na razie nie widać skąd miałyby się wziąć tak pokaźne kwoty w budżetach na rok 2017 i 2018. Jak dotąd rządowi nie udało się wprowadzić szumnie zapowiadanego podatku od hipermarketów ani uszczelnić systemu podatkowego (na razie żadna z zapowiadanych ustaw nie weszła nawet w życie). - Nie widzę żadnego odciążenia w postaci realizacji konkretnych pomysłów prorozwojowych i proinnowacyjnych - przestrzega prof. Rychard. - W tej kwestii wciąż pozostajemy na poziomie ogólnych, ładnie brzmiących, ale niekonkretnych enuncjacji pana ministra i wicepremiera Morawieckiego - podsumowuje.
czyli zadłużyć na rozdawnictwo i może uda się doczekać do końca kryzysu
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka