Dodaj do ulubionych

PWPW obraziło się za Newsweeka

21.07.16, 13:34
Nie wiadomo czy tylko na Newsweeka i na jak długo bo może w ogóle zarząd postanowi wprowadzić spółkę do klasztoru...

Pisaliśmu tu o tym, jak to zarząd PWPW zorganizował mszę za siebie samego (czyli zarząd) i zaprosił wszystkich pracowników.

Wygląda na to, że Michał Krzymowski z Newsweeka przygotowując materiał dot. PWPW zadał także pytanie na temat tamtego zdarzenia.
Michał Krzymowski tłumaczy, że przygotowuje materiał o sytuacji w PWPW, m.in. sporze władz ze związkami zawodowymi dotyczącym zwolnień. W rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl przyznał, że chciał spotkać się z prezesem spółki Piotrem Wojciechowskim, a kiedy okazało się to niemożliwe, wysłał do niej kilkadziesiąt pytań.
- Wątek tych nabożeństw jest raczej poboczny, a w pytaniach znalazł się dlatego, że pracownicy PWPW w liście do ministra skarbu, pełnym skarg na prezesa Wojciechowskiego, napisali, że prezes zamówił mszę w intencji zarządu i zachęcił wszystkich pracowników, żeby na nią przyszli. Pracownicy twierdzą, że powstała atmosfera: wypadałoby przyjść, bo a nuż ktoś się będzie rozglądał - opisuje dziennikarz Newsweeka. Dodaje, że jego intencją było pokazanie panującej w spółce atmosfery.
Krzymowski zapowiada, że jego artykuł będzie opisywał negatywne działania zarządu PWPW i to może być prawdziwy powód oświadczenia w sprawie pytania o mszę.


W tym miejscu należy przypomnieć:
Art. 53. - Konstytucja RP
6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.

Zarząd PWPW jak to PiSięta, przystąpił do odwracania kota ogonem i podniósł rwetes do samych niebiesiech:
"Podobne praktyki, podejmowane przez dziennikarza, kojarzą się z latami 1944-1989, kiedy to osoby pełniące funkcje publiczne, musiały ukrywać swoje praktyki religijne, chcąc zachować stanowisko i zaufanie reżimowych przełożonych. Zachowanie redaktora Krzymowskiego przywodzi więc na myśl bardziej praktyki Służby Bezpieczeństwa lub Departamentu IV MSW PRL, a nie dziennikarza wychowanego w wolnej Polsce" - czytamy w oświadczeniu PWPW.

oraz, że kroki, skargi itp.

PWPW to przedsiębiorstwo państwowe. Ciekawe czy zarząd tę mszę opłacał z prywatnych czy państwowych?
I tak właśnie wygląda terror religijny: Pracownicy muszą iść na mszę bo nieobecność może być zauważona a konsekwencje wyciągnięte ale zapytać zarządu państwowej spółki o to czy organizował taką imprę już nie można, bo to prześladowanie na tle religijnym.

Chory system tworzy chore społeczeństwo, które oczekuje jeszcze bardziej chorych działań... A potem stosy trupów, łzy, gruzy... I walenie się w piersi, że nigdy więcej...


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka