pies_na_czarnych
21.10.16, 15:11
Miejsce akcji: Polska, Port Gdańsk i spółki od niego zależne
Czas akcji. Czerwiec 2016, dokładnie: osiem dni czerwca.
Streszczenie, czyli przychodzi prezes do portu
Zaczyna się tak jak w wielu historiach ostatniego roku. W marcu rząd Beaty Szydło wymienił swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej Zarządu Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) i wprowadził do niej działaczy PiS-u. Dwa miesiące później nowa rada powołała na prezesa Łukasza Greinkego, formalnie apolitycznego 40-letniego radcę prawnego, który pracował m.in. w gdańskiej skarbówce, był partnerem w kancelarii prawnej, wspólnikiem i prezesem kilku spółek.
Akcja nabiera tempa 22 czerwca. Zarząd ZMPG pod przywództwem Greinkego zwołał wtedy zgromadzenia wspólników trzech spółek zależnych portu. Bardzo szybko wymienił w nich rady nadzorcze - usunął pracowników ZMPG (a więc swoich podwładnych), którzy mieli doświadczenie w nadzorze nad spółkami, wiedzę o funkcjonowaniu portu i uprawnienia do zasiadania w radach. Ich stanowiska obsadził głównie działaczami PiS-u.
Zwrot nastąpił równie nieoczekiwanie. Okazało się, że nowi nie mają uprawnień do zasiadania w radach nadzorczych. Jak się dowiadujemy, do zarządu portu miało w tej sprawie przyjść nawet pismo z Ministerstwa Gospodarki Morskiej. - Pojawiły się kłopoty i trzeba było zrobić porządek - przypomina sobie Marian Szajna z PiS-u, członek rady nadzorczej ZMPG.
Zdradzamy koniec: Greinke odwołuje w osiem dni
Prezes musiał przyspieszyć. Z dokumentów rejestrowych spółek wynika, że już osiem dni później - 30 czerwca - zwołał ponownie zgromadzenia wspólników spółek. Usunął z rad nadzorczych działaczy, których wskazał kilka dni wcześniej, i przywrócił osoby, które dopiero co odwołał. Efekt? Znów wszyscy członkowie rad mają uprawnienia państwowe bądź z mocy ustawy są z nich zwolnieni (są radcami prawnymi).
Czyli happy end?
Greinke przyznaje, że ośmiu z dziewięciu nowo powołanych członków rad nie miało państwowych uprawnień. - Ale zdaniem prawników ZMPG w wypadku spółki powstałej na podstawie ustawy o portach i przystaniach morskich nie są one konieczne. Dotychczasowa praktyka potwierdzała ten pogląd - tłumaczy się prezes.
Nie odpowiada na pytanie, jakimi kryteriami kierował się, wybierając do rad działaczy związanych z PiS-em, za to bez prawa zasiadania w nich.
Fabuła jest rozwojowa. Wadliwie powołani członkowie rad zdążyli przez osiem dni podjąć decyzje, które być może będzie można podważać. - Decyzje są legalne, gdyż brak zdanego egzaminu nie jest równoznaczny z wygaśnięciem mandatu z mocy prawa, nie ma też rygoru bezskuteczności powołania - przekonuje Greinke.
Jak w szczegółach wyglądała „dobra zmiana” w gdańskim porcie?
Scena 1.: Młodzieżówka w straży portowej
Straż Ochrony Portu Gdańsk to jedna z trzech wspomnianych spółek zależnych. Zajmuje się zabezpieczeniem mienia portu i ochroną przeciwpożarową. 22 czerwca w jej trzyosobowej radzie nadzorczej pozostała tylko prawniczka portu. Odwołani zostali:
* Julian Skelnik, dawny wiceprezes ZMPG, który kierował Organizacją Portów Bałtyckich i jest konsulem honorowym Danii w Gdańsku,
* Karolina Gościniak, doktor zarządzania z bogatym doświadczeniem w nadzorze nad spółkami.
Ich miejsca zajęli:
* Paweł Żytkiewicz, 27 lat, szef młodzieżówki PiS-u w Gdyni,
* Michał Bełbot, radny PiS-u w Gdyni, 31-letni były asystent Marcina Horały, posła partii Jarosława Kaczyńskiego. Ekonomista i historyk, pracował w spółkach należących do grupy SKOK. Kilka miesięcy temu został doradcą zarządu spółki Energa Oświetlenie kontrolowanej przez polityków PiS-u.
Zmieniona rada zdążyła powołać na wiceprezesa spółki Wojciecha Gończa, który przed laty zasiadał w radzie nadzorczej SKOK Eurokredyt, a w ostatnich wyborach kandydował z listy PiS-u na radnego Kościerzyny.
Finał znamy. Po ośmiu dniach Żytkiewicza i Bełbota odwołano z rady nadzorczej, Greinke przywrócił do niej m.in. odwołanego wcześniej Juliana Skelnika.
Scena 2.: Młoda Gdynia w Rezerwie
Kolejna spółka to Przedsiębiorstwo Usług Portowych "Rezerwa" - świadczy usługi przeładunkowe, sprząta, utrzymuje zieleń i jest agencją pracy tymczasowej. Zatrudnia około 50 osób.
Scenariusz ten sam. 22 czerwca Greinke odwołuje z rady trzech swoich pracowników: radcę prawną oraz specjalistów od inwestycji i nieruchomości. Członkami rady zostaje m.in. dwóch działaczy PiS-u z Gdyni:
* Marek Dudziński, 24-letni radny dzielnicowy w Gdyni, student ekonomii i politologii. Znany z tego, że ostatnio złożył doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez grupę Behemoth w związku ze znieważeniem publicznym godła narodowego. Teraz stanął na czele rady nadzorczej Rezerwy,
* Roman Dambek, sekretarz zarządu powiatowego PiS-u w Gdyni, asystent Anny Fotygi, współpracownik Janusza Śniadka.
Jak to się stało, że właśnie oni dostali te posady? - Ojej, co to za pytania. Jestem przecież inżynierem, mam doświadczenie w administracji - dziwi się Dambek. Nie chce mówić, kto go rekomendował do rady.
Jak łatwo się domyślić, 30 czerwca Greinke odwołał nową radę nadzorczą Rezerwy i przywrócił poprzednich członków z uprawnieniami do zasiadania w niej. Ale zmiany w spółce już się potoczyły.
W czasie krótkiej kariery w radzie nowi członkowie zdążyli odwołać dotychczasowego prezesa Rezerwy Mirosława Pacana (pięć tygodni przed końcem kadencji), a na jego miejsce powołać 27-letniego Patryka Felmeta, radnego Gdyni i asystenta posła PiS-u Marcina Horały. Wcześniej Felmet był menedżerem w spółce Learning System Poland, prowadzącej m.in. szkoły nauki języka angielskiego. Ukończył dziennikarstwo ze specjalnością marketingu medialnego. Z mediów zrezygnował, choć ma na koncie staże w stacjach telewizyjnych.
Trzyletnia kadencja oznacza dla nowego prezesa comiesięczną pensję w wysokości 3,7 przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (dziś to 15,7 tys. zł brutto miesięcznie).
- Od siedmiu lat pracuję dla prywatnych spółek, także dla tych notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Na początku zajmowałem się sprzedażą i obsługą klienta, a następnie byłem menedżerem. Odpowiadałem za stworzenie struktur sprzedażowych, byłem dyrektorem handlowym, pracowałem jako rekruter i szkoleniowiec dla dużego banku. Od podstaw stworzyłem w Gdyni dobrze prosperującą restaurację - wymienia osiągnięcia Felmet.
Wiceprezesem Rezerwy (z pensją ok. 14,8 tys. zł) została Joanna Grykiel-Figielska, ekonomistka, była radna PiS-u w Elblągu. Wcześniej pracowała w marketingu spółki Warmińsko-Mazurskiego Funduszu „Poręczenia Kredytowe” w Działdowie. Przed laty była związana z terminalem przeładunkowym.
To nie koniec akcji w Rezerwie. Nowy prezes sprowadził do spółki Łukasza Kaźmierczaka, z którym działał w stowarzyszeniu Młodzi dla Gdyni (pierwszy był wiceprezesem, a drugi - skarbnikiem). Posadę dostała też żona Artura Dziambora, prezesa Młodych dla Gdyni i wiceprezesa Kongresu Nowej Prawicy. Emilia Dziambor nadzoruje w spółce pracę sprzątaczek, może się pochwalić doświadczeniem w tej dziedzinie zdobytym w jednej z dużych spółek.
Scena 3. Zmiana w Eksploatacji
Największą i najważniejszą ze spółek podległych jest Port Gdański Eksploatacja, trzeci pod względem przeładunków operator w porcie. Zatrudnia blisko pół tysiąca osób, rocznie ma ok. 80 mln zł przychodów.
Scenariusz podobny. 22 czerwca zarząd ZMPG odwołał radę nadzorczą i powołał nową, m.in. z Jackiem Milewskim, prawnikiem, synem wpływowego radnego PiS-u z Gdańska.
Nowa rada nie odwołała dotychczasowej prezes Marii Kowalewskiej-Koski (przed laty była kandydatką w wyborach z listy PO), lecz nie musiała, bo skończyła jej się kadencja. Nowym prezesem został Piotr Karczewski z PiS-u, radny sejmiku i były wicewojewoda pomorski.
W PGE nowa rada funkcjonowała... osiem dni i 30 czerwca Greinke ją odwołał. Była prezes Maria Kowalewska-Koska nabawiła się kontuzji ręki, poszła na zwolnienie lekarskie i pozostaje pracownikiem spółki.
Na drugim planie: prezydent Gdańska nic nie wie
Wymianę rad w spółkac