Dodaj do ulubionych

Merytokracja

14.11.16, 22:13
W jaką stronę miałby się zmieniać ustrój wolnych państw, jeśli miałyby one ograniczać element demokratyczny? Arystoteles wskazywał na politeję, czyli synergię filozofii demokratycznej z oligarchiczną, opartą na dominacji klasy średniej, jako ostoi umiarkowanych poglądów politycznych. Sam jednak powątpiwewał w realność szans na realizację takiego modelu, dlatego ostatecznie deklarował się jako zwolennik arystokracji. Idea oparcia systemu politycznego na klasie średniej jest zapewne trafną ideą, która jednak w obecnych czasach borykałaby się z wyzwaniem pogłębiającego się kryzysu klasy średniej, którego znakiem jest właśnie radykalizacja poglądów politycznych tej warstwy społecznej. Oligarchia natomiast ma we współczesnym świecie jednoznacznie negatywne konotacje, ze względu na fakt opierania się takich struktur wyłącznie na dbałości o interesy materialne uprzywilejowanych klik. Analiza przyczyn kryzysu demokracji równocześnie wskazuje na kierunki potrzebnych zmian. Skoro suweren przestał cenić elity wiedzy i ekspertów, a na urzędy pragnie wybierać ludzi gwarantujących rozrywkę w codziennych serwisach informacyjnych oraz osoby, przy których wiedzy tzw. przeciętny obywatel nie musi mieć żadnych kompleksów, to demokracja wymaga uzupełnienia o mechanizmy gwarantujące wzmocnienie elementu merytokratycznego w procesach politycznych. To właśnie merytokracja jest kierunkiem potrzebnych zmian. Merytokracja jest jedną z formacji elitarnych, ale pośród elitaryzmów jest stosunkowo najmniej antyegalitarna. Pod warunkiem istnienia równości szans w systemie edukacyjnym, droga do elity władzy w merytokracji może być otwarta dla każdej utalentowanej i gotowej do ciężkiej pracy i nauki osoby. Owszem, merytokracja jest podatna na zagrożenia, zarówno oligarchiczne (przekształcenie się rządów wiedzy w rządy zorganizowanej kliki, która obsiadłszy urzędy poczęłaby reglamentować dostęp do kasty władzy, udając, iż wiedza pozostała decydującym kryterium, ale w rzeczywistości kontrolować rekrutację tak, by na szczyty władzy nie dotarły osoby przez klikę niesterowalne), jak i plutokratyczne (większa łatwość zdobywania wiedzy o odpowiednio wysokim poziomie przez osoby wywodzące się z dobrze sytuowanych rodzin). Ale nie jest to żadna wada w porównaniu z demokracją, która od dawna cierpi na dokładnie te same dolegliwości (ich egzemplifikacjami niechaj będą odpowiednio Misiewicze polscy i faktyczne zarezerwowanie możliwości kandydowania na urzędy prezydenta, senatorów czy gubernatorów w USA dla osób należących do finansowych elit kraju, a przynajmniej danego stanu). Merytokracja stanęłaby jednak dodatkowo przed dalszymi wyzwaniami. Podstawowym byłby problem legitymizacji. Poszerzanie praw wyborczych nigdy nie natrafiało na taką barierę. Podobnie jak z przywilejami socjalnymi: nadawanie nowych jest łatwe, cięcia w uprawnieniach są natomiast niepopularne. czy to dobra propozycja?
Obserwuj wątek
    • czekam.na.lewice Re: Merytokracja 15.11.16, 07:05
      Trafny jest ten fragment:
      W świecie sieci 2.0 pogląd głupca i chama staje się równouprawniony poglądowi eksperta, a liczebna przewaga głupców i chamów nie tylko dodaje im animuszu w głoszeniu przez nich tych poglądów, ale jest dla nich niepodważalnym dowodem na to, że mają rację"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka