erte2
17.01.17, 14:03
W wielu gazetach, programach telewizyjnych czy innych dyskusjach o polityce często czyta się i słyszy porównanie kaczyńskiego do Józefa Piłsudskiego, nazywa naczelnikiem i próbuje znaleźć jakieś inne paralele.
Otóż muszę stanowczo przeciw temu zaprotestować.
Marszałek Józef Piłsudski jest człowiekiem utożsamianym z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918. roku, twórcą Legionów, więźniem politycznym zarówno carskiej Rosji jak i Rzeszy niemieckiej; wodzem naczelnym podczas wojny polsko-bolszewickiej, niekłamanym autorytetem zarówno w kraju jak i za granicą. A poza tym normalnym mężczyzną, kawalerzystą, posiadającym rodzinę i potrafiący przeciwstawić się zbyt daleko idącym zapędom Kościoła.
A kimże jest jarosław kaczyński? "Kombatantem" od pączków i "fałszywej" lojalki? Człowieczkiem z czwartego rzędu KOR-u, śpiącym do południa u mamusi pod spódnicą "działaczem opozycji" w latach '80., osobnikiem o nieokreślonej orientacji seksualnej ("przyszedł Lech Kaczyński z żoną i jarosław kaczyński z mężem" - że zacytuje klasyka), właścicielem kota i zepsutych zębów?
Porównanie tych dwóch ludzi jest po prostu uwłaczające dla Naczelnika; stawianie ich obok siebie jest nie tylko nadużyciem - jest po prostu zwykła hucpą i bezczelnością.