sverir
18.01.17, 09:14
Pani premier, zanim premierem została, obiecywała błyskawiczne zniesienie tzw. podatku miedziowego. Na razie nie tylko nic takiego nie nastąpiło, ale nawet nie poczyniono przymiarek. Dotychczas "Solidarność", która tak krytycznie była nastawiona do tzw. podatku, traktowała rząd łagodnie. Wprawdzie dość szybko przypomniała rządowi o danej obietnicy, ale gładko łyknęła deklarację, że w rządzie "trwają intensywne prace nad rozwiązaniem negatywnego wpływu podatku od miedzi i srebra".
Teraz, jak gazeta.pl donosi: Solidarność działająca w KGHM przypomniała premier Beacie Szydło jej niezrealizowaną obietnicę o zniesieniu podatku miedziowego. Związkowcy uważają, że źle wpływa on na sytuację spółki, i pytają, czy wobec tego nie trzeba będzie zamykać kopalń i zwalniać pracowników.
Trzeba przyznać, że stanowisko związkowców w tej sprawie jest - jak na związkowców - krytyczne wobec pani premier. W piśmie do pani Szydło pytają m.in.:
"Wskutek wprowadzenia podatku jedna z trzech kopalń jest trwale nierentowna, a rentowność pozostałych kopalń systematycznie spada. Czy to zamierzony skutek wkalkulowany w analizy Rządu?".
Ciekawostką jest, że pismo do wiadomości przekazane zostało panu prezydentowi (RP) i przewodniczącemu "Solidarności". Żaden z nich w ostatnim czasie nie zajął stanowiska w sprawie. Pana prezydenta mogę nawet zrozumieć, być może nawet o piśmie tym nie wie, ale dlaczego pan przewodniczący więcej czasu stracił na przykrywanie czapkami, niż na załatwienie palącej kwestii upadającego zagłębia miedziowego?