l_zaraza_l
13.03.17, 13:43
Ordo Iuris organizuje cykl wykładów amerykańskiej działaczki antyaborcyjnej na polskich uczelniach. Koła studenckie, które protestują przeciwko prelekcjom, otrzymały od Instytutu wezwanie przedprocesowe. Ordo Iuris chce 100 tys. zł zadośćuczynienia.
Rebecca Kiessling to działaczka anti-choice (czy też pro-life), na rzecz całkowitego zakazu aborcji. Kobieta została wychowana przez żydowską rodzinę w Detroit (potem przeszła na chrześcijaństwo). Kiedy Rebecca osiągnęła pełnoletność, spotkała się ze swoją biologiczną matkę Joann. Kiessling miała być poczęta w wyniku brutalnego gwałtu. Biologiczna matka nie przerwała ciąży, ponieważ wówczas zabraniało tego prawo stanowe w Michigan i obawiała się warunków sanitarnych w podziemiu aborcyjnym. Zaraz po porodzie oddała dziecko do adopcji.
Rebecca Kiessling sprzeciwia się terminacji ciąży również, gdy pochodzi ona z gwałtu i kazirodztwa.
Uniwersyt Warszawski: Wydarzenie miałoby formę promowania określonego stanowiska światopoglądowego, a nie dyskusji akademickiej - czytamy w komunikacie. Spotkanie może odbyć się w późniejszym terminie, jeśli organizatorzy zaproponują istotne zmiany w programie.
Jak widzimy, dziecko nie jest efektem świadomej decyzji ofiary zbrodni ale gwałtu dokonanego przez zwyrodniały system na już zgwałconej kobiecie.
Organizatorem prelekcji na Uniwersytecie Warszawskim jest Koło Nauk o Państwie i Prawie "Pro Patria". W jednej z facebookowych dyskusji osoba pisząca z konta koła przekonywała, że życie Kiessling to "dowód na to, że zgwałcenie to nie jest dla kobiety koniec świata".
Ale tu znowu nie ma nic o ofierze gwałtu. Mamy tylko promocję gwałtu, oswajanie z tą zbrodnią.