witek.bis
29.04.17, 14:45
Pomyłka uczennicy, niedopatrzenie nauczycielki i niedbalstwo oraz ignorancja historyków
przyczynami katastrofy lubelskiego IPN, który rozbił się o... "Brzozę".
Na wystawie w lubelskim IPN znalazł się portret Czesława Boreckiego, wysokiego funkcjonariusza bezpieki, szefa UB w Łodzi i Zielonej Górze. Narysowała go gimnazjalistka, której pomylił się z "żołnierzem wyklętym". Mimo, że portret był opisany, pracownicy instytut przez dwa miesiące nie zorientowali się o kogo chodzi.
lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,21746650,historycy-lubelskiego-ipn-przez-dwa-miesiace-nie-zorientowali.html