witek.bis
27.10.17, 09:56
Od samego początku była żałosna, bo jeszcze jako kandydatka na premiera popisała się ordynarnym łgarstwem w sprawie obsady MON, a kiedy prezes formował "jej rząd", wysłał ją na urlop, który spędziła w kolejce po pasztet. Nic więc dziwnego, że kiedy mówiła o "swoim rządzie", statywy mikrofonów gięły się ze śmiechu w chiński paragraf. Podobno prezes ma już serdecznie dość jej nierozgarnięcia, ale kłopot polega na tym, że w kraju nie ma dla niej dostatecznie godnej posady. "Zwykła Polka" nieogarniająca Polski mogłaby oczywiście próbować ogarnąć Europę, ale nie jest pewne, czy Europa zechce stworzyć stanowisko komisarza ds. walki z brukselskimi elitami. Nie pozostaje więc nic innego, jak stworzyć dla niej jakieś całkiem nowe i wystarczająco prestiżowe stanowisko. Proponuję powołanie do życia Naczelnej Dyrekcji Drogi Mlecznej. Ta ostatnia jest podobno "galaktyką spiralną z poprzeczką" i właśnie na tej poprzeczce można by posadzić byłą "panią premier". Ani trochę nie znam się na astronomii, więc nie wiem, gdzie ta poprzeczka się znajduje, ale mam nadzieję, że dostatecznie daleko stąd.
www.newsweek.pl/polska/polityka/dymisja-beaty-szydlo-co-dalej-,artykuly,418118,1.html?src=HP_Section_1