buldog2
01.04.18, 22:32
Tylko tłumaczenie. Niekończąca się historia pis - partii "niebieskiej agentury" cz. I.
**
Андрей ВЕЛИГЖАНИН (15.02.2008)
Andrej BELIGŻANIN
Jak zawerbować agenta, który będzie pracować dla służb, wyśledzić i unieszkodliwić zdrajcę, wydobyć cudze tajemnice wojskowe i dowiadywać się o ważnych decyzjach kierownictwa innego kraju w kilka dni po ich podjęciu?
Wszystko razem – praca służb specjalnych, odpowiedzialna, niebezpieczna, związana z ryzykiem. Dziś z niektórych operacji Łubianki zdejmuje się gryf tajności, uczestnicy mogą opowiadać o nich. Były funkcjonariusz służb kontrwywiadu Igor Atamanienko niedawno wydał książkę „O czym milczała Łubianka”, w której opowiada o działalności rodzimych i zagranicznych służb specjalnych, znanej autorowi z własnego doświadczenia i odtajnionych akt.
Spotkanie
... Zwyczajne mieszkanie w wieżowcu. Igor Grigoriewicz zaprosił mnie do kuchni i przyjął turecką kawą, ale najpierw poprosił o okazanie legitymacji służbowej i dowodu. Na wszelki wypadek. Niewielkie napięcie, które na początku pojawiło się między nami, szybko minęło, a rozmowa w kuchni potoczyła się gładko i swobodnie.
- Dziś technika tworzy takie cuda że, jak się wydaje, nie można zachować żadnych tajemnic. Satelity fotografują numery na samochodach, hakerzy włamują się do komputerów ministerstw... Czy w związku z tym zmieniły się cele i zadania wywiadu? - zapytałem rozmówcę.
- O ile w czasie wojny główne wysiłki zwiadowców miały na celu poznanie planów operacji bojowych, zdobycie informacji o wojsku i uzbrojeniu przeciwnika, dziś chodzi raczej o zdobywanie tajemnic politycznych, strategicznych planach państw. Środki techniczne pozyskiwania informacji odgrywają tu ogromną rolę. Na przykład za czasów Stalina sowiecka „pluskwa” unikalnej konstrukcji została wmontowana w herb Stanów Zjednoczonych,
który całe osiem lat wisiał w gabinecie czterech kolejnych amerykańskich ambasadorów w Moskwie. Stalin dowiadywał się o tajnych raportach wysłanych do USA wcześniej, niż otrzymywano je w Waszyngtonie!
Ale nawet najbardziej zaawansowana technologia nie zastąpi zwerbowanych agentów. Najcenniejszym z nich są agenci wpływu, wprowadzane zwykle do otoczenia najważniejszych osób w państwie: doradcy, urzędnicy aparatu państwowego itd. Z ich pomocą można wpływać na procesy polityczne w państwie, na podejmowanie wygodnych decyzji. Każde państwo ma takich agentów. CIA, na przykład, nie szczędzi sił, aby informatorów i orędowników swoich pomysłów znaleźć wśród naszych polityków...
Moim zdaniem, najlepiej udawało się im to za Gorbaczowa. Oto przykład. Pamięta pan Helmuta Kohla - kanclerza zjednoczonych Niemiec, który był przyjacielem Gorbaczowa? Michaił Siergiejewicz pewnego razu przyjął go w willi koło Stawropola, gdzie decydowanie o wyprowadzeniu naszych wojsk z Niemiec (550 000 oficerów i żołnierzy). Jak wiadomo, związek niemieckich przemysłowców za wycofanie naszych wojsk gotów był zapłacić 100 miliardów marek. Ale Gorbaczowowi, jeden z naszych „życzliwych”, podpowiedział inną liczbę – wszystkiego 15 miliardów. Sekretarz generalny, nie zwracając uwagi na wyliczenia analityków, przedstawił kanclerzowi tę absurdalną „sumę wykupu”. Kohl natychmiast zorientował się, że ma do czynienia z człowiekiem, odległym od gospodarki. I zaczął się targować, widzisz, 15 miliardów – to zbyt wiele. Stanęło na 14.
Wiem, że musiał pan mieć do czynienia z naszymi oficerami wywiadu, którzy pracowali za granicą jako obcokrajowcy. Czy oni mogli zabierać ze sobą rodzinę: żonę, dzieci?
- Praktycznie nigdy, za wyjątkiem przypadków, kiedy były to specjalnie przygotowane pary (jak Erwin i Kate w „Siedemnastu mgnieniach wiosny”). Kiedy byłem w szkole specjalnej wywiadu, odwiedził nas słynny as wywiadu Rudolf Abel. Rozmowa była bardzo szczera, i jego, w szczególności, zapytano: „Jak tyle czasu można było obejść się bez kobiet?” I mistrz wywiadu powiedział, że korzystał z usług „call girls”, albo spotykał się z niezamężnymi kobietami. Ale z jedną i tą samą można było spotkać się tylko kilka razy. Jeśli się jej spodobasz, może wysłać za tobą prywatnego detektywa. A to katastrofa.
- Czy nie może wywołać podejrzenia to, że agent w obcym kraju pracuje, płaci podatki, ma dom, samochód i nie ma żony?
- Udaje, że ma kochankę.
- Czy pan był żonaty, kiedy wyjeżdżał za granicę wykonywać zadania wywiadowcze?
- Nie.
- Przed wysłaniem za granicę wyposażano was w Moskwie?
- Sprzęt i kapitał początkowy otrzymywałem u nas. Ale wielu naszych wywiadowców przechodziło na samowystarczalność. Sam też zarobiłem trochę pieniędzy. Na przykład agent Konon Young (prototyp bohatera filmu „The Dead Season”) pod koniec 1955 roku stał się partnerem właściciela fabryki maszyn do sprzedaży gumy do żucia, sam zarabiał miliony funtów szterlingów dla KGB. Kiedy wrócił, otrzymał trzypokojowe mieszkanko i „Wołgę”...
„Złoty róg obfitości” służb specjalnych
- Teraz jest mnóstwo filmów o "szpiegach", a w nich głównym orężem rekrutacji są kobiety. Czy to odpowiada rzeczywistości?
- W latach 30 - 40 minionego stulecia głównym motywem tajnej współpracy ze służbami specjalnymi był antyfaszyzm. Wtedy agenci pracowali dla idei. Dzisiaj kandydatów do rekrutacji motywują nie zwyczajnie ziemskie, ale również niskie pobudki. Pracują dla pieniędzy. No, tak się stało, że jednymi z najlepszych agentów są kobiety i... homoseksualiści. Francuzi mówią: „Tajemnica, której nie jest w stanie wydobyć kobieta, nie zdobędzie nikt”. Homoseksualiści z natury są bardziej kobietami niż mężczyznami: spostrzegawczy i przenikliwi. Dlatego umiejętnie wykorzystując te cechy, służby specjalne rekrutują przyszłych agentów spośród homoseksualistów z kobiecą orientacją. Był w latach 50-ych we Francji taki attache wojskowy Gibot, który był aktywnym homoseksualistą. Zręcznie podstawiono mu ślicznego chłopczyka, który wykonując zadanie, nieco przegiął: żądał od attache sekretów wojskowych. Gibot, przestraszywszy się skandalu, zastrzelił się w swoim gabinecie.
Homoseksualiści to złoty rezerwuar każdej służby specjalnej. A jeśli „homoseksualista” osiągnął jakich tam społecznych szczytów, to tym bardziej budzi wielkie zainteresowanie. Obawiając się skandalu, idzie na współpracę. Daleko nie każdy zechce ujawnić swoje nietradycyjne skłonności. W zależności od politycznego statusu - im wyższe stanowisko, tym głośniejszy będzie skandal po ujawnieniu. I tym szybciej go skompromituje.
--
Predateli i Swołoczi