ukos
27.01.19, 13:24
Po zmianie władzy TVPiSzczujnia do likwidacji! Nie wolno tego "naprawiać", bo skończy się to tylko przestawieniem wajchy i dalszą zależnością od władzy. Nawet jeśli nie będzie tak żałosne jak obecnie, to i tak obrzydliwe.
Jedynkę, Dwójkę i Trójkę TVP należy przekształcić w spółki akcyjne, dać każdemu obywatelowi (łącznie z dziećmi, za które działają opiekunowie prawni) prawo do objęcia w terminie jednego roku jednej akcji każdej ze spółek i wprowadzić na giełdę. Skarb Państwa powinien na początku otrzymać 5% akcji oraz wykonywać prawo głosu z akcji jeszcze nieodebranych, żeby zapewnić początkowe zarządzanie. Przepis dotyczący tylko tych spółek powinien przewidywać, że po roku Skarb Państwa byłby zobowiązany do zbycia swoich akcji (5% + nieodebranych, wyłącznie w transakcjach giełdowych, nie wybranemu inwestorowi), jeżeli wniosek w tej sprawie zostanie uchwalony na WZA lub NWZA zwykłą większością głosów. Obrót akcjami można ograniczyć do obywateli polskich i osób prawnych z większością kapitału polskiego oraz objąć przepisami dekoncentracyjnymi (żeby np. wszystkich tych telewizji nie kupił Polsat), pod rygorem konfiskaty nabytych akcji. Taki charakter prywatyzacji gwarantowałby jej apolityczność jednocześnie dając rodzinom, a nawet dzieciom w sierocińcach drobne, ale jednak jakieś pieniądze (co najmniej 100 zł na osobę).
Telewizja publiczna powinna zaś ograniczyć się do prowadzenia wyłącznie kanałów kulturalnych, oświatowych, sportowych itp., do których emisji, w wymiarze czasowym określonym w nieusuwalnych, określonych ustawą punktach statutu, sprywatyzowane spółki byłyby zobowiązane. Dotyczyłoby to też kanału politycznego, dzielonego przez ustalony algorytm pomiędzy różne siły polityczne (mogłyby one porozumiewać się łącząc te udziały we wspólnych blokach).
Archiwa TVP powinny być przekazane Bibliotece Narodowej i udostępniane na zasadzie płatnego wypożyczenia - nie komercyjnego, ale koniecznego dla konserwacji, przetwarzania (np. digitalizacji) i dalszej rozbudowy zasobów.
Oczywiście niemałych trudności nastręczałby podział infrastruktury technicznej wykorzystywanej równolegle przez poszczególne programy, przydział konkretnych redakcji, studiów itp. Wszystko to jest jednak do pokonania, a praca nad tym warta zapłaty w postaci przekształcenia źródła jadu w normalne (chociaż obarczone opisanymi wyżej szczególnymi obowiązkami) telewizje.