Dodaj do ulubionych

Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go!

IP: 168.143.113.* 21.04.02, 04:41
Rozum, ateizm, wiara

Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest
oczyszczeniem pojęcia Boga.

Być może, każda rzecz zła ma swój drugi aspekt, który
na drodze postępu do dobra stanowi oczyszczenie, a
także trzeci - który jest dobrem nadrzędnym.

Trzeba te trzy aspekty rozróżniać, bo pomieszanie ich
stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla myśli i dla
skutecznego kierowania życiem.

Z dwóch ludzi, którzy nie doświadczyli sami istnienia
Boga, ten, który przeczy Jego istnieniu, jest Mu być
może bliższy. Fałszywy Bóg, który we wszystkim
przypomina prawdziwego, z wyjątkiem tego, że nie można
się z nim zetknąć, będzie zawsze przeszkodą w dojściu
do Boga prawdziwego.



Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w
prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest
oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest
przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród
ludzi, u których nie obudziła się nadprzyrodzona część
ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie
mają.



Za pośrednictwem rozumu wiemy, że to, czego rozum nie
ogarnia, jest bardziej rzeczywiste niż to, co może
ogarnąć.

Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony
przez miłość.

Tylko, że tę wyższość miłości rozum powinien uznać
przechodząc właściwą sobie drogę stwierdzenia i
dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy,
kiedy wie dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i
jasny. Bez tego podporządkowanie się jest błędem, a
to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew etykietce
nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym.
Może to być na przykład wpływ środowiska.



Wiara nie jest zetknięciem z Bogiem: w tym wypadku nie
byłaby nazwana nocą, zasłoną. Jest to poddanie tych
części duszy, które nie stykają się z Bogiem, tej
części, która ma z Nim styczność.



Wiara i dobro

Aby być posłusznym Bogu, trzeba otrzymywać rozkazy.
Jak to się stało, że otrzymywałam je we wczesnej
młodości, kiedy wyznawałam ateizm ? Wierzyć to mieć
przeświadczenie, że pragnienie dobra jest zawsze
nagrodzone; ktokolwiek je ma, nie jest ateistą.
Wierzyć w jednego Boga, który może pozostawić w
ciemnościach tych, którzy pragną światła - to nie mieć
wiary.



Istota wiary: niepodobieństwem jest naprawdę pragnąć
dobra i nie osiągnąć go.

Albo odwrotnie: to, czego można naprawdę pragnąć i nie
otrzymać, nie jest naprawdę dobrem.

Niepodobna otrzymać dobra, kiedy się go nie pragnęło.



Gdyby wszystkie rzeczy poddać posłuszeństwu wobec Boga
bez żadnych zastrzeżeń i z tą myślą: Jeśli Bóg
istnieje rzeczywiście, wszystko przez to zyskam -
choćby nawet chwila śmierci miała przynieść nicość;
gdyby to słowo nie odpowiadało niczemu poza
złudzeniem, nie straciłam nic, bo w tym wypadku nie ma
w ogóle żadnego dobra, nie ma zatem nic, co można by
utracić; zyskałam nawet, docierając do prawdy, bo
odrzuciłam złudne dobra, które istnieją, ale które nie
są dobrem, dla rzeczy, która (wedle tego
przypuszczenia) nie istnieje, ale która, gdyby
istniała, byłaby przecież jedynym dobrem ...

Jeśli w ten sposób pokierować swoim życiem, żadne
odkrycie w chwili śmierci nie zdoła wywołać w nas
żalu; bo choćby wszystkimi światami rządził los albo
szatan, nie musielibyśmy żałować, żeśmy tak życie
przeżyli.

To o wiele lepsze od zakładu Pascala.

Choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie,
pozostaje On jedyną rzeczywistością, jeśli chodzi o
dobro. Tu mogę mieć pewność, bo to jest definicja.



Za ten przywilej, aby przed śmiercią osiągnąć stan
duszy w doskonały sposób podobny do stanu duszy
Chrystusa, kiedy wisząc na krzyżu mówił: "Boże mój,
czemuś mnie opuścił ?" - za ten przywilej wyrzekłabym
się chętnie wszystkiego co nazywa się rajem.

Bo całe Jego pragnienie było bez reszty skierowane ku
Bogu, a zatem posiadał Boga w sposób doskonały.

Cierpiał męki niemal piekielne, ale czyż to taki ważny
szczegół ?



Zasadniczy punkt chrystianizmu (i platonizmu):

Tylko myśl o doskonałości wytwarza dobro - dobro
niedoskonałe. Jeśli stawiamy sobie za cel
niedoskonałość, czynimy zło.



Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał
współczucia na widok nieszczęść przedstawianych w
teatrze. Bo nie dążąc do niczego, nie starając się
niczego zdobyć, nie czując się zagrożonym żadnym
niebezpieczeństwem, żadnym brudem, wciela się w
oglądane postacie.

Daje ujście swojemu współczuciu, bo wie, że znajduje
się poza rzeczywistością. Gdyby to była rzeczywistość,
stałby się zimny jak lód.

Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków
ukrzyżowanie Chrystusa nie wzruszyłoby się wcale
widząc Go na krzyżu. Łzy ich były bezpłodne.

Człowiek, który całe swoje pragnienie przelał na
dobro, jest ustawicznie skłonny do współczucia, tak
jak człowiek w teatrze.

Myśl jego nie ucieka od obrazu nieszczęścia, bo wie,
że nieszczęście nie jest złem. Cierpi jednak na jego
widok, bo wie, że nieszczęście sprawia ból. A
cierpienie skłania go do tego, by próbował mu zaradzić.

I to wszystko. Nie ma nic poza tym. To jest tak
proste, że w tejże chwili, kiedy próbuje zaradzić
cierpieniu, prawa jego ręka nie wie, co czyni lewa.



Sens wszechświata

Jesteśmy częścią, która ma naśladować całość.

Atman. Niech dusza człowieka wcieli się w cały
wszechświat. Niech z całym wszechświatem nawiąże ten
związek, jaki kolekcjonera wiąże z jego kolekcją,
żołnierza umierającego ze słowami: "Niech żyje
Cesarz !" - z Napoleonem. Dusza potrafi przenieść się
z ciała, w którym mieszka, w coś innego. Niech więc
przeniesie się w cały wszechświat.

Utożsamić się z całym wszechświatem. Wszystko, co jest
mniejsze od wszechświata, poddane jest cierpieniu.

Cóż z tego, że umrę, wszechświat istnieje nadal. Nie
pocieszy mnie to, jeżeli jestem czymś innym niż
wszechświat. Ale jeśli wszechświat jest dla mojej
duszy jak gdyby drugim ciałem, własna śmierć staje się
dla mnie czymś równie mało ważnym, jak śmierć jakiegoś
nieznajomego. I tak samo cierpienie.



Bóg osobowy i nieosobowy

Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i
nieosobowy. Jest nieosobowy w tym sensie, że Jego
nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się
nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...)

Niektórzy święci o bardzo wysokim stopniu
uduchowienia, jak święty Jan od Krzyża, pojęli
równocześnie i z równą siłą osobowy i nieosobowy
aspekt Boga. (...)

Ponieważ na Zachodzie słowo "Bóg" w zwykłym jego
użyciu oznacza osobę, ludzie, których cześć, wiara i
miłość skierowane są niemal wyłącznie na nieosobowy
aspekt Boga, mogą uważać się i podawać za ateistów,
choć w duszy ich mieszka miłość nadprzyrodzona. Ci
będą z całą pewnością zbawieni.

Poznać ich można po stosunku, jaki maja do rzeczy
ziemskich. Ci wszyscy, którzy mają w sobie w czystym
stanie miłość bliźniego i godzą się na istniejący ład
świata włącznie z cierpieniem; wszyscy ci, nawet jeśli
żyją i umierają pozornie jako ateiści, są z pewnością
zbawieni.

Ci, którzy w stopniu doskonałym posiadają te dwie
cnoty, nawet jeśli żyją i umierają jako ateiści, są
święci. Spotykając takich ludzi, nie trzeba starać się
ich nawracać. Oni są w pełni nawróceni, choć nie w
sposób widoczny; nawet jeśli nigdy nie byli
ochrzczeni, zostali na nowo zrodzeni z wody i z ducha;
nawet jeśli nigdy nie przyjmowali komunii świętej,
spożywali chleb życia.



Wszechmoc i słabość Boga

Bóg jest na ziemi wszechmocny tylko w tym sensie, że
zbawia tych, którzy chcą być przez Niego zbawieni.
Całą resztę swojej mocy oddał księciu tego świata i
bezwładnej materii. Jego moc jest tylko duchowa. Ale
to co duchowe, ma tu na ziemi tylko tyle mocy, ile jej
trzeba, żeby istnieć. Ziarno gorczyczne, perła, zaczyn
chlebowy, sól.



Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
jest wszechmocny
Obserwuj wątek
    • Gość: obcy Re: Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go! cd. IP: 168.143.113.* 21.04.02, 04:49

      Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
      Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
      jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej
      władzy z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie
      ich.



      Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z
      głodu. Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może
      zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe
      szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek
      chleba. To moja jedyna wyższość nad Bogiem.

      "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić
      o chleb dla nędzarzy, ale nie może go im dać.



      Miłość

      W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych
      istot ludzkich, które kochamy.

      Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako
      takie, jest miłością.



      Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo.
      Świadczy to najlepiej, że przeznaczeniem jej nie jest
      użytek naturalny, ale miłość Boga.



      Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi
      nazywają stanem rozdwojenia, rozdzieleniem podmiotu i
      przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe,
      pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest
      już tylko jeden przedmiot, a reszta nie istnieje; stać
      się za tym jednym i tym samym z owym przedmiotem
      oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem
      rozdwojenia; w ten sposób miłość, osiągnąwszy cel
      swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem myśli
      Wedanty. Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu
      swego pożądania. Musi przebić Niebo i przedostać się
      na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni, zamienia się
      częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu
      człowiekowi, że wciąż jest inny ?



      Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność
      budzi w nas i radość i cierpienie.



      Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego.
      Tylko miłość każe nam przystać na to, że nie jesteśmy
      Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się
      czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez reszty
      myśl, że Bóg jest. Trzeba tak kochać albo być jak
      Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem.



      Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek
      myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej
      fałszywym.

      Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą
      władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej,
      to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy
      farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko
      tą władzą możemy kochać, innej nie mamy. Można by
      zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie,
      kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest
      przesądem, którego zwalczanie stawia sobie jako misję,
      a mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie.



      Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o
      niewiele Boga prosi i kocha niewiele.

      Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie
      wiedzieć, że ma grzechów wiele, bo społeczeństwo nie
      zostawi jej w tej nieświadomości.

      Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje
      w sobie wszystkie możliwe zbrodnie i za wszystkie,
      choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć łaskę
      kochania Boga tak jak prostytutka.



      Jeśli miłość nie znajduje żadnego przedmiotu, ten, kto
      kocha, musi pokochać samą swoją miłość, pojętą jako
      coś z zewnątrz. Wtedy znalazło się Boga.



      Prawdziwość innych religii

      Pomiędzy mistykami prawie wszystkich tradycji
      religijnych istnieje rzeczywiście wspólnota dochodząca
      niemal do identyczności. Oni stanowią o prawdzie
      każdej z tych tradycji.

      Kontemplacja, praktykowana w Indiach, Grecji, Chinach
      itd. jest w równym stopniu nadprzyrodzona, jak
      kontemplacja u mistyków chrześcijańskich. Szczególnie
      silne pokrewieństwo istnieje na przykład pomiędzy
      Platonem i świętym Janem od Krzyża. A także pomiędzy
      Upaniszadami a świętym Janem od Krzyża. Bardzo bliski
      mistyce chrześcijańskiej jest również taoizm.



      Religia katolicka mieści w sobie i formułuje wyraźne
      prawdy, które w innych religiach zawarte są w sposób
      ukryty. Ale i odwrotnie: inne religie zawierają w
      sobie sformułowane prawdy, które w chrystianizmie są
      zawarte w sposób ukryty. Najbardziej wykształcony
      chrześcijanin może się jeszcze wiele nauczyć o
      sprawach Boskich, czerpiąc z innych tradycji
      religijnych; choć wewnętrzne światło, może mu także
      ukazać to wszystko poprzez jego własna tradycję
      religijną. Niemniej jednak byłoby niepowetowaną
      stratą, gdyby te inne tradycje religijne znikły z
      powierzchni ziemi. Misjonarze aż nadto przyczynili się
      do ich zanikania.

      Święty Jan od Krzyża wiarę porównuje do odblasków
      srebra, podczas gdy prawda jest złotem. Różne
      autentyczne tradycje religijne to różne i być może
      równie cenne odblaski tej samej prawdy. Ale nie
      zdajemy sobie z tego sprawy, bo każdy żyje tylko jedną
      spośród tych tradycji, a inne ogląda z zewnątrz. A
      tymczasem religię można poznać tylko od wewnątrz, jak
      to, całkiem słusznie, powtarzają bez przerwy katolicy
      ludziom niewierzącym.

      To tak jakby dwóch ludzi, mieszkających w dwóch
      połączonych ze sobą pokojach, widziało słońce - każdy
      przez swoje okno - a jednocześnie ścianę w pokoju
      sąsiada, oświeconą odblaskiem słońca, i każdy z nich
      był przeświadczony, że on tylko widzi słońce, a
      sąsiad - tylko jego odblask.

      Kościół uznaje różnorodność powołań za rzecz cenną.
      Trzeba by rozszerzyć tę myśl i na powołania istniejące
      poza Kościołem. Bo są i takie.



      Każda religia jest jedynie prawdziwa, to znaczy, że
      myśląc o niej trzeba jej okazywać tyle uwagi, jakby
      poza nią nie istniała żadne inna. (...) W
      pojęciu "syntezy" różnych religii zawiera się niższy
      stopień uwagi.



      Chrześcijaństwo - Kościół

      Izrael oparł się Rzymowi, bo jego Bóg, chociaż
      niematerialny, był doczesnym władcą na poziomie
      Cesarza. Dzięki temu mógł narodzić się chrystianizm.
      Religia Izraela nie była dosyć szlachetna, aby być
      krucha i, dzięki tej odporności, mogła chronić wzrost
      tego, co jest najbardziej szlachetne.



      Święty Augustyn (przeciw Pelagiuszowi). Jeśli
      niewierny przyodzieje tych, co są nadzy itd., czyni
      źle, choć uczynek jego jest dobry. Bo złe drzewo
      przynosi złe owoce. A drzewo jest złe, bo "bez wiary
      nie można się Bogu podobać".

      To coś dokładnie przeciwnego niż słowa Chrystusa,
      który mówił: "Po ich owocach poznacie ich" - a nie po
      drzewie poznacie owoce. I przeciwnie - to zupełnie
      przypomina postawę faryzeuszy wobec Chrystusa. To
      społeczne bałwochwalstwo, bałwochwalcza cześć oddawana
      Kościołowi, podobna do bałwochwalczej czci Izraela u
      Żydów. To coś zupełnie przeciwnego niż historia o
      Samarytaninie (heretyku tamtych czasów).

      Oto totalitaryzm.

      W jaki sposób chrystianizm może przepoić wszystko, nie
      stając się totalitarnym ? Wszystko we wszystkich - i
      nie stać się totalitarnym.



      W totalitarnej ortodoksji Kościoła jest jakiś
      niedostatek wiary. Ktokolwiek prosi Boga o chleb, nie
      otrzyma kamieni. Jeśli temu, kto pragnie prawdy, ukaże
      się jakieś błędne rozwiązanie, jest ono dla niego
      widocznie tylko etapem na drodze do prawdy, i jeśli
      nie ustanie w drodze do prawdy, dojrzy, że to był
      błąd. Ten, kto nie pragnie prawdy, tkwi w błędzie, ale
      tkwi w błędzie nawet wtedy, gdy recytuje Credo.
      Potępienie błędów było słuszne, ale nie anathema sit
      (ekskomunika). Skąd można wiedzieć, że taki właśnie
      błąd nie był dla danego umysłu konieczny jako
      przejściowy etap ?Wystarczyło powiedzieć: "Ktokolwiek
      mówi, że ... nie doszedł jeszcze do prawdy". Chronić
      maluczkich ? A czy nie można ich było chronić
      modlitwą ?

      Jeśli modlę się o prawdę, każda myśl, która mi się
      wydaje prawdziwa, pochodzi od Boga, choćby sama była
      błędem, i nie mam prawa jej odtrącać przez uległość
      wobec autorytetu, choćby z własnej woli przyjętego.



      Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie
      wszystkie narody, chrzcząc je ...", to znaczy te,
      które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie
      powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się
      wszystkiego
      • Gość: obcy Re: Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go! cd. IP: 168.143.113.* 21.04.02, 05:04

        Ten tekst nie jest moj ale niejakiej
        Simone Weil, ktora kochala Boga napewno
        wiecej niz ja!!!
        obcy, :)
        • Gość: Maya Re: Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go! cd. IP: *.nsw.bigpond.net.au 23.04.02, 17:29
          ....Dokladnie tak...dziekuje ci, ze zamiesciles
          te prawdziwe slowa Simone.
          Spotkalam Boga.
          Poznanie prawdy...to sens mojego zycia.
          Pozdrawiam cie serdecznie!
          maya.
        • Gość: Kagan Re: Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go! cd. IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 05:08
          Gość portalu: obcy napisał(a):

          >
          > Ten tekst nie jest moj ale niejakiej
          > Simone Weil, ktora kochala Boga napewno
          > wiecej niz ja!!!
          > obcy, :)
          K: Tak mi sie wydawalo, iz pisala to przemadrzala zachodnia feministka,
          co ma niezly burdelik w mozgu... :)
          >

      • Gość: Kagan Re: Do Kagana: Bog istnieje,spotkalem Go! cd. IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 05:01
        Gość portalu: obcy napisał(a):
        ) Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
        ) Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
        ) jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej
        ) władzy z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie ich.
        K: Czyli, ze w/g ciebie BOG NIE JEST BOGIEM! :)

        ) Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z
        ) głodu. Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może
        ) zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe
        ) szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek
        ) chleba. To moja jedyna wyższość nad Bogiem.
        K: Twoj Bog ma wszystkie cechy SZATANA! :(

        ) "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić
        ) o chleb dla nędzarzy, ale nie może go im dać.
        K: Czyli, ze NIE jest Bogiem! :(

        ) Miłość
        ) W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych istot ludzkich, które kochamy.
        K: ??? A tych, ktorych nienawidzimy?

        ) Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako takie, jest miłością.
        K: Dziwna def. milosci... :(

        ) Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo.
        ) Świadczy to najlepiej, że przeznaczeniem jej nie jest
        ) użytek naturalny, ale miłość Boga.
        K: ??? Kopulacja z bezosobowym i bezplciowym Bogiem? :)

        ) Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi
        ) nazywają stanem rozdwojenia, rozdzieleniem podmiotu i
        ) przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe,
        ) pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest
        ) już tylko jeden przedmiot, a reszta nie istnieje; stać
        ) się za tym jednym i tym samym z owym przedmiotem
        ) oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem
        ) rozdwojenia; w ten sposób miłość, osiągnąwszy cel
        ) swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem myśli
        ) Wedanty. Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu
        ) swego pożądania. Musi przebić Niebo i przedostać się
        ) na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni, zamienia się
        ) częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu
        ) człowiekowi, że wciąż jest inny ?
        K: Ale ci jakis guru z Kalkuty (Bombaju?) zamieszal w glowie, nieboraku... :(

        ) Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność budzi w nas i radość i cierpienie.
        ) Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego. Tylko miłość każe nam przystać na to, że nie
        ) jesteśmy Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez
        ) reszty myśl, że Bóg jest. Trzeba tak kochać albo być jak Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem.
        K: Lucyfer to "SWIATLOSC" !

        ) Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek
        ) myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej fałszywym.
        K: Na ten temat napisano setki tomow... :)

        ) Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą
        ) władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej,
        ) to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy
        ) farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko
        ) tą władzą możemy kochać, innej nie mamy. Można by
        ) zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie,
        ) kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest
        ) przesądem, którego zwalczanie stawia sobie jako misję,
        ) a mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie.
        K: ???

        ) Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o niewiele Boga prosi i kocha niewiele.
        ) Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie wiedzieć, że ma grzechów wiele, bo społeczeństwo
        ) nie zostawi jej w tej nieświadomości.
        K: ???

        ) Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje
        ) w sobie wszystkie możliwe zbrodnie i za wszystkie,
        ) choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć łaskę
        ) kochania Boga tak jak prostytutka.
        K: Co sie przyczepiles do cizeko pracujacych kobiet?
        Gorszymi qurvami sa np. politycy!

        ) Jeśli miłość nie znajduje żadnego przedmiotu, ten, kto
        ) kocha, musi pokochać samą swoją miłość, pojętą jako
        ) coś z zewnątrz. Wtedy znalazło się Boga.
        K: METNE!!!

        ) Prawdziwość innych religii
        ) Pomiędzy mistykami prawie wszystkich tradycji
        ) religijnych istnieje rzeczywiście wspólnota dochodząca
        ) niemal do identyczności. Oni stanowią o prawdzie każdej z tych tradycji.
        K: ???
        ) Kontemplacja, praktykowana w Indiach, Grecji, Chinach
        ) itd. jest w równym stopniu nadprzyrodzona, jak
        ) kontemplacja u mistyków chrześcijańskich. Szczególnie
        ) silne pokrewieństwo istnieje na przykład pomiędzy
        ) Platonem i świętym Janem od Krzyża. A także pomiędzy
        ) Upaniszadami a świętym Janem od Krzyża. Bardzo bliski
        ) mistyce chrześcijańskiej jest również taoizm.
        K: A mistycyzm zydowski, wyraznie antychrzescijanski? Znasz Talmud?

        ) Religia katolicka mieści w sobie i formułuje wyraźne
        ) prawdy, które w innych religiach zawarte są w sposób
        ) ukryty. Ale i odwrotnie: inne religie zawierają w
        ) sobie sformułowane prawdy, które w chrystianizmie są
        ) zawarte w sposób ukryty. Najbardziej wykształcony
        ) chrześcijanin może się jeszcze wiele nauczyć o
        ) sprawach Boskich, czerpiąc z innych tradycji
        ) religijnych; choć wewnętrzne światło, może mu także
        ) ukazać to wszystko poprzez jego własna tradycję
        ) religijną. Niemniej jednak byłoby niepowetowaną
        ) stratą, gdyby te inne tradycje religijne znikły z
        ) powierzchni ziemi. Misjonarze aż nadto przyczynili się
        ) do ich zanikania.
        K: I wciaz nad tym pracuja, np. nawracjac prawoslawnych Rosjan na katolicyzm rzymski!

        ) Święty Jan od Krzyża wiarę porównuje do odblasków
        ) srebra, podczas gdy prawda jest złotem. Różne
        ) autentyczne tradycje religijne to różne i być może
        ) równie cenne odblaski tej samej prawdy. Ale nie
        ) zdajemy sobie z tego sprawy, bo każdy żyje tylko jedną
        ) spośród tych tradycji, a inne ogląda z zewnątrz. A
        ) tymczasem religię można poznać tylko od wewnątrz, jak
        ) to, całkiem słusznie, powtarzają bez przerwy katolicy ludziom niewierzącym.
        K: Po co mam poznawac te falszywe religie? Zeby stac sie taka swina jak wiekszosc katolikow?

        ) To tak jakby dwóch ludzi, mieszkających w dwóch
        ) połączonych ze sobą pokojach, widziało słońce - każdy
        ) przez swoje okno - a jednocześnie ścianę w pokoju
        ) sąsiada, oświeconą odblaskiem słońca, i każdy z nich
        ) był przeświadczony, że on tylko widzi słońce, a sąsiad - tylko jego odblask.

        ) Kościół uznaje różnorodność powołań za rzecz cenną. K: ???
        ) Trzeba by rozszerzyć tę myśl i na powołania istniejące poza Kościołem. Bo są i takie.

        ) Każda religia jest jedynie prawdziwa, to znaczy, że
        ) myśląc o niej trzeba jej okazywać tyle uwagi, jakby
        ) poza nią nie istniała żadne inna. (...) W pojęciu "syntezy" różnych religii zawiera się niższy
        ) stopień uwagi.
        K: To czemu tak walcza one ze soba?

        ) Chrześcijaństwo - Kościół
        ) Izrael oparł się Rzymowi, bo jego Bóg, chociaż niematerialny, był doczesnym władcą na poziomie
        ) Cesarza. Dzięki temu mógł narodzić się chrystianizm.
        K: ??? Rzym przyjal zydowska religie w jej splyconej wersji dla gojow! :(

        ) Religia Izraela nie była dosyć szlachetna, aby być
        ) krucha i, dzięki tej odporności, mogła chronić wzrost tego, co jest najbardziej szlachetne.
        K: Co jest szlachetnego w postepowaniu judaistow w okupowanej Palestynie?

        (...)
        (Agustyn vs Jeszu)
        ) To coś dokładnie przeciwnego niż słowa Chrystusa,
        ) który mówił: "Po ich owocach poznacie ich" - a nie po
        ) drzewie poznacie owoce. I przeciwnie - to zupełnie
        ) przypomina postawę faryzeuszy wobec Chrystusa. To
        ) społeczne bałwochwalstwo, bałwochwalcza cześć oddawana
        ) Kościołowi, podobna do bałwochwalczej czci Izraela u
        ) Żydów. To coś zupełnie przeciwnego niż historia o
        ) Samarytaninie (heretyku tamtych czasów).
        K: Ow Dobry Samarytanin to (niestety) tylko legenda!

        ) W jaki sposób chrystianizm może przepoić wszystko, nie
        ) stając się totalitarnym ? Wszystko we wszystkich - i nie stać się totalitarnym.
        K: Juz sie stal, i to dawno temu!

        ) W totalitarnej ortodoksji Kościoła jest jakiś
        ) niedostatek wiary. Ktokolwiek prosi Boga o chleb, nie
        ) otrzyma kamieni. Jeśli temu, kto pra
      • Gość: telecast Re: Do Kagana: LICHE ...ENIE ! IP: *.teleton.pl 26.04.02, 15:25
        pesudointelektualne, oparte na new age, bzdety
        szkoda mi czasu na komentowanie sprzecznosci
        logicznych wewnatrz Twoich wypowiedzi.

        Stawiam na chorobe psych. i zakladam, ze odzew
        Cie cieszy. Jutro jednak wez leki...
      • Gość: zybi Do obcego. Spotkales Go w barze? Po ktorym? IP: 2.4.STABLE* / 10.0.12.* 08.05.02, 02:47
      • Gość: bocian obcy - proszę przeczytaj IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 09.05.02, 18:13
        Na wstępie powiem iż znalazłem Boga Prawdziwego, iż czuję jego obecność,
        wielkość, potęgę, dobroć, miłość, ....
        Bóg jest wszystkim co nas otacza, Bóg jest każdą prawdą życia, Bóg jest sensem
        istnienia. I z własnego doświadczenia powtórzę: BÓG JEST SENSEM ISTNIENIA!!! -
        Utrata Boga to zachwianie własnej tożsamości, sensu istnienia a wkońcu to
        największa tragedia jaka może człowieka spotkać. Ważna tez jest świadomość!
        Resztę napiszę w komentarzach do Twojego postu:

        Gość portalu: obcy napisał(a):

        >
        > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
        > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
        > jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej
        > władzy z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie
        > ich.

        Nie wydaje Ci się ze to absurdalne? Stwórca nie jest wszechmocny? Stworzyciel
        (czyli autor, kreator) tworzący wszystko (a mogacy stworzyć wiele więcej) nie
        jest wszechmocny? To kto jest? Stwarzanie nie jest zrzekaniem się władzy, to nie
        ma związku. Jednym z dowodem Jego wielkosci jest to iż zrzeka się władzy i daje
        wybór człowiekowi. Ale jednym thnieniem mógłby pozbawić i Ciebie i mnie i
        wszystkich innych życia. Istniejemy z woli Bożej!

        > Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z
        > głodu. Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może
        > zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe
        > szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek
        > chleba. To moja jedyna wyższość nad Bogiem.

        Może mu zesłać chleb. Jednak czym było by oddanie nam możliwości wyboru gdyby
        podsuwano nam zawsze złoto, i wszystko czego pragniemy? Pomyśl że zgóry dostałeś
        wszystko co możesz sobie wyobrazić - i tak samo każdy. I jakie masz możliwości
        wyboru? JAk masz wszystko! Jesteś marnym prochem - danie chleba to akt
        miłosierdzia przed którego mozliwością postawił cię Bóg byś mógł wybrac między
        dobrem a złem. I nie robisz tego z niemocy Bożej tylko z jego łaski. Z ŁASKI
        CZYNIENIA DOBRA!!!!!!!!!!!!!!

        > "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić
        > o chleb dla nędzarzy, ale nie może go im dać.

        TO były dni próby.
        Idąc za ciosem możesz stwierdzić iż sam sobie Bóg nie mógł wziąść chleba! CO za
        bzdura. Tylko nie wpadnij w samouwielbienie i poczucie wyższości nad Bogiem
        (które zresztą też miał byś z woli Bożej po przez pozostawienie CI możliwości
        kreowania własnej rzeczywistości).

        > Miłość
        >
        > W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych
        > istot ludzkich, które kochamy.

        Ktoś kiedyś mądrze napisał: Największymi naszymi wrogami nie są CI którzy nas
        nienawidzą lecz ci których my nienawidzimy! Zapewniam CIę że nienawiść pod
        względem siły uświadomienia może być znacznie większa od miłości!

        > Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako
        > takie, jest miłością.

        > Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo.
        > Świadczy to najlepiej, że przeznaczeniem jej nie jest
        > użytek naturalny, ale miłość Boga.

        ????

        > Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi
        > nazywają stanem rozdwojenia, rozdzieleniem podmiotu i
        > przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe,
        > pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest
        > już tylko jeden przedmiot, a reszta nie istnieje; stać
        > się zatem jednym i tym samym z owym przedmiotem
        > oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem
        > rozdwojenia; w ten sposób miłość, osiągnąwszy cel
        > swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem myśli
        > Wedanty.

        Jedynym przedmiotem który istnieje jest jak rozumiem przedmiot pożądania
        zmysłowego. Dalej piszesz że że miłość osiągnęła by cel swego pożądania gdybyśmy
        stali się jednym i tym samym z tym przedmiotem! Coś mi tu zaczyna pachnieć
        niezłym narcyzmem i samouwielbieniem a może i prowokacją. Jesteśmy wszyscy tak
        głupi by idealnym było pożadanie samych siebie? Nie jesteś przebudzony.

        > Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu
        > swego pożądania. Musi przebić Niebo i przedostać się
        > na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni, zamienia się
        > częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu
        > człowiekowi, że wciąż jest inny ?

        To jest piękne że każdy jest inny! To jest piękne że mam się od kogo uczyć
        wszystkiego łącznie z tolerancją inności! Dziękuję że wszyscy sa inni. Nie ma nic
        do przebaczania!

        > Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność
        > budzi w nas i radość i cierpienie.

        OK. Piękne słowa.

        > Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego.
        > Tylko miłość każe nam przystać na to, że nie jesteśmy
        > Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się
        > czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez reszty
        > myśl, że Bóg jest. Trzeba tak kochać albo być jak
        > Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem.

        OK.

        > Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą
        > władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej,
        > to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy
        > farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko
        > tą władzą możemy kochać, innej nie mamy. Można by
        > zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie,
        > kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest
        > przesądem, którego zwalczanie stawia sobie jako misję,
        > a mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie.

        Bzdury. Po pierwsze miłość seksualna nie jest pełna. Miłość seksualna nie jest
        jedyna. Miłość seksualna jest prosta i uzupełniająca największa miłość - nie
        mająca związku z miłością seksualną. Oczyść i otwórz serce. Zachłyśnij sie
        miłością prawdziwą - miłośćią Bożą którą mamy radość od niego otrzymywać. I
        pomyśl że miłość seksualna jest darem od niego jako uzupełnienie dla prawdziwej
        miłości, mającym inny cel.

        > Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o
        > niewiele Boga prosi i kocha niewiele.

        Ja bym powiedział ze kto nie ma pokory o niewiele Boga prosi i kocha niewiele.
        Ilosć grzechów nie ma z tym chyba nic wspólnego.

        > Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie
        > wiedzieć, że ma grzechów wiele, bo społeczeństwo nie
        > zostawi jej w tej nieświadomości.

        truizm

        > Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje
        > w sobie wszystkie możliwe zbrodnie i za wszystkie,
        > choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć łaskę
        > kochania Boga tak jak prostytutka.

        Bogu nie zależy na płaszczeniu się przed nim. Bogu zależy na naszym zrozumieniu!
        Bogu zależy na naszej radości z bycia z Nim, z miłości, i ze wszystkiego. Przy
        prawdziwym przebudzeniu nie musisz się płaszczyć i przepraszać. Bo nie będziesz
        miał do końca za co, ale zachowaj pokorę!

        Przepraszam, nie mam czasu teraz na wiecej, mam nadzieję na komentarz. Pozdrawiam
        i ... z Bogiem! ;-)
    • Gość: Orion Też kiedyś spotkałem Boga IP: 217.153.53.* 23.04.02, 17:41
      Gość portalu: obcy napisał(a):

      > [...]
      > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
      > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
      > jest wszechmocny

      Też kiedyś spotkałem Boga, ale już mi to przeszło. Nie martw się, można z tego
      wyjść.
      • Gość: Maya Re: Też kiedyś spotkałem Boga IP: *.nsw.bigpond.net.au 23.04.02, 18:19
        .....ja sie nie martwie.
        Mozna z tego wyjsc? Ale dokad?

        Nie spotkales prawdziwego Boga...jeszcze.
        Pzdr.
        Dobranoc.
        • Gość: Dr.FröJD Tylu tych bogow jest ...ile gwiazd na niebie.... IP: *.cm-upc.chello.se 24.04.02, 02:00
          i istnieja na tyle na ile maja swoich wyznawcow....
        • Gość: Orion Re: Też kiedyś spotkałem Boga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 06:38
          Gość portalu: Maya napisał(a):

          > .....ja sie nie martwie.
          > Mozna z tego wyjsc? Ale dokad?
          >
          > Nie spotkales prawdziwego Boga...jeszcze.
          > Pzdr.
          > Dobranoc.

          I jak się spało?
      • Gość: KAGAN Re: Też kiedyś spotkałem Boga IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 05:09
        Gość portalu: Orion napisał(a):

        > Gość portalu: obcy napisał(a):
        >
        > > [...]
        > > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
        > > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
        > > jest wszechmocny
        >
        > Też kiedyś spotkałem Boga, ale już mi to przeszło. Nie martw się, można z tego wyjść.
        K: :)
        • Gość: Orion Re: Też kiedyś spotkałem Boga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 06:40
          Gość portalu: KAGAN napisał(a):

          > Gość portalu: Orion napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: obcy napisał(a):
          > >
          > > > [...]
          > > > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
          > > > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
          > > > jest wszechmocny
          > >
          > > Też kiedyś spotkałem Boga, ale już mi to przeszło. Nie martw się, można z
          > tego wyjść.
          > K: :)

          Witam, witam kolegę. :)
          • Gość: Kagan Re: Też kiedyś spotkałem Boga IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 06:47
            Gość portalu: Orion napisał(a):

            > Gość portalu: KAGAN napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Orion napisał(a):
            > >
            > > > Gość portalu: obcy napisał(a):
            > > >
            > > > > [...]
            > > > > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
            > > > > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale
            > > > > jest wszechmocny
            > > >
            > > > Też kiedyś spotkałem Boga, ale już mi to przeszło. Nie martw się, można z
            > > tego wyjść.
            > > K: :)
            >
            > Witam, witam kolegę. :)
            K: Nawzajem! :)
            Ksieza na ksiezyc, zakonnicy do zakonow, biskup Rzymu do Rzymu!

    • Gość: Kagan Kagan: Bog istnieje,spotkalem Go! IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 04:41
      Ale niestety, nie jest on starszym panem mowiacym po hebrajsku do Moska (Mojzesza),
      ani dwudziestokilkuletnim wedrownym rabinem z Palestyny, nie urodzil
      sie on w Wadowicach z Ukrainki ani w Betlejem z Zydowki, nie nazywa sie ani Allach, ani Jeszu
      (Jezus), nie jest osoba, ani nawet inteligencja...
      Istnieje on calkowicie realnie, jako prawa przyrody, zarowno te, ktore nam sie wydaje, ze je
      znamy, jak i te, o istnieniu ktorych nie mamy nawet pojecia...

      Gość portalu: obcy napisał(a):
      ) Rozum, ateizm, wiara
      ) Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest oczyszczeniem pojęcia Boga.
      ) Być może, każda rzecz zła ma swój drugi aspekt, który
      ) na drodze postępu do dobra stanowi oczyszczenie, a
      ) także trzeci - który jest dobrem nadrzędnym.
      K: Strasznie to metne... :( Zalatuje jezuita... :)

      ) Trzeba te trzy aspekty rozróżniać, bo pomieszanie ich
      ) stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla myśli i dla
      ) skutecznego kierowania życiem.
      ) Z dwóch ludzi, którzy nie doświadczyli sami istnienia
      ) Boga, ten, który przeczy Jego istnieniu, jest Mu być
      ) może bliższy. Fałszywy Bóg, który we wszystkim
      ) przypomina prawdziwego, z wyjątkiem tego, że nie można
      ) się z nim zetknąć, będzie zawsze przeszkodą w dojściu
      ) do Boga prawdziwego.
      K: Tu sie jakbym zgadzal...

      ) Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w
      ) prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest
      ) oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest
      ) przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród
      ) ludzi, u których nie obudziła się nadprzyrodzona część
      ) ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie mają.

      ) Za pośrednictwem rozumu wiemy, że to, czego rozum nie
      ) ogarnia, jest bardziej rzeczywiste niż to, co może ogarnąć.
      ) Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony przez miłość.
      K: Milosc zabija rozsadek, to NIE jest oswiecenie, ale "ociemnienie"... :)

      ) Tylko, że tę wyższość miłości rozum powinien uznać
      ) przechodząc właściwą sobie drogę stwierdzenia i
      ) dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy,
      ) kiedy wie dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i
      ) jasny. Bez tego podporządkowanie się jest błędem, a
      ) to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew etykietce
      ) nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym.
      K: Nasz swiat NIE jest pelen prawdziwej milosci, a raczej zawisci i nienawisci,
      szczegolnie w kapitalizmie, ktory jest nieustanna konkurencja wszystkich
      ze wszystkimi! W kapitalizmie nie ma miejsca na milosc!

      ) Może to być na przykład wpływ środowiska.
      ) Wiara nie jest zetknięciem z Bogiem: w tym wypadku nie
      ) byłaby nazwana nocą, zasłoną. Jest to poddanie tych
      ) części duszy, które nie stykają się z Bogiem, tej
      ) części, która ma z Nim styczność.
      K: Wiara to wylaczenie rozumu... Credo quia absurdum est!

      ) Wiara i dobro
      ) Aby być posłusznym Bogu, trzeba otrzymywać rozkazy.
      ) Jak to się stało, że otrzymywałam je we wczesnej
      ) młodości, kiedy wyznawałam ateizm ? Wierzyć to mieć
      ) przeświadczenie, że pragnienie dobra jest zawsze
      ) nagrodzone; ktokolwiek je ma, nie jest ateistą.
      ) Wierzyć w jednego Boga, który może pozostawić w
      ) ciemnościach tych, którzy pragną światła - to nie mieć wiary.
      K: Po co prawdziwemu, WSZECHMOCNEMU Bogu nasze posluszenstwo?

      ) Istota wiary: niepodobieństwem jest naprawdę pragnąć dobra i nie osiągnąć go.
      ) Albo odwrotnie: to, czego można naprawdę pragnąć i nie otrzymać, nie jest naprawdę dobrem.
      K: Czyzby? Pamietaj, dobra jest malo, zla natomiast do woli...

      ) Gdyby wszystkie rzeczy poddać posłuszeństwu wobec Boga
      ) bez żadnych zastrzeżeń i z tą myślą: Jeśli Bóg
      ) istnieje rzeczywiście, wszystko przez to zyskam -
      ) choćby nawet chwila śmierci miała przynieść nicość;
      ) gdyby to słowo nie odpowiadało niczemu poza
      ) złudzeniem, nie straciłam nic, bo w tym wypadku nie ma
      ) w ogóle żadnego dobra, nie ma zatem nic, co można by
      ) utracić; zyskałam nawet, docierając do prawdy, bo
      ) odrzuciłam złudne dobra, które istnieją, ale które nie
      ) są dobrem, dla rzeczy, która (wedle tego
      ) przypuszczenia) nie istnieje, ale która, gdyby
      ) istniała, byłaby przecież jedynym dobrem ...
      K: ???

      ) Jeśli w ten sposób pokierować swoim życiem, żadne
      ) odkrycie w chwili śmierci nie zdoła wywołać w nas
      ) żalu; bo choćby wszystkimi światami rządził los albo
      ) szatan, nie musielibyśmy żałować, żeśmy tak życie przeżyli.
      K: Szatan rzadzi tym swiatem, bo jest w nim wiecej zla niz dobra!

      ) To o wiele lepsze od zakładu Pascala.
      ) Choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie,
      ) pozostaje On jedyną rzeczywistością, jeśli chodzi o
      ) dobro. Tu mogę mieć pewność, bo to jest definicja.
      K: Dobro moze pochodzic tez od Szatana, abysmy mogli zrozumiec "zlo zla"... :(

      ) Za ten przywilej, aby przed śmiercią osiągnąć stan
      ) duszy w doskonały sposób podobny do stanu duszy
      ) Chrystusa, kiedy wisząc na krzyżu mówił: "Boże mój,
      ) czemuś mnie opuścił ?" - za ten przywilej wyrzekłabym
      ) się chętnie wszystkiego co nazywa się rajem.
      K: Jak Bog (Jehowa) mogl opuscic samego siebie (Jeszu)?

      ) Bo całe Jego pragnienie było bez reszty skierowane ku
      ) Bogu, a zatem posiadał Boga w sposób doskonały.
      K: To w/g ciebie Jeszu NIE byl Bogiem?

      ) Cierpiał męki niemal piekielne, ale czyż to taki ważny szczegół ?
      K: Czyli Jeszu byl slabszy od Szatana! :)

      ) Zasadniczy punkt chrystianizmu (i platonizmu):
      ) Tylko myśl o doskonałości wytwarza dobro - dobro
      ) niedoskonałe. Jeśli stawiamy sobie za cel niedoskonałość, czynimy zło.
      ) Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał
      ) współczucia na widok nieszczęść przedstawianych w
      ) teatrze. Bo nie dążąc do niczego, nie starając się
      ) niczego zdobyć, nie czując się zagrożonym żadnym
      ) niebezpieczeństwem, żadnym brudem, wciela się w oglądane postacie.
      K: ???
      ) Daje ujście swojemu współczuciu, bo wie, że znajduje
      ) się poza rzeczywistością. Gdyby to była rzeczywistość, stałby się zimny jak lód.
      ) Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków
      ) ukrzyżowanie Chrystusa nie wzruszyłoby się wcale
      ) widząc Go na krzyżu. Łzy ich były bezpłodne.
      K: To byla kara (okrutna, ale czasy byly wtedy okrutne) za podawanie sie z Boga!

      ) Człowiek, który całe swoje pragnienie przelał na
      ) dobro, jest ustawicznie skłonny do współczucia, tak jak człowiek w teatrze.
      ) Myśl jego nie ucieka od obrazu nieszczęścia, bo wie,
      ) że nieszczęście nie jest złem.
      K: Jest dobrem? :(

      ) Cierpi jednak na jego widok, bo wie, że nieszczęście sprawia ból. A
      ) cierpienie skłania go do tego, by próbował mu zaradzić.
      ) I to wszystko. Nie ma nic poza tym. To jest tak
      ) proste, że w tejże chwili, kiedy próbuje zaradzić
      ) cierpieniu, prawa jego ręka nie wie, co czyni lewa.
      K: ???

      ) Sens wszechświata
      ) Jesteśmy częścią, która ma naśladować całość.
      ) Atman. Niech dusza człowieka wcieli się w cały
      ) wszechświat. Niech z całym wszechświatem nawiąże ten
      ) związek, jaki kolekcjonera wiąże z jego kolekcją,
      ) żołnierza umierającego ze słowami: "Niech żyje
      ) Cesarz !" - z Napoleonem. Dusza potrafi przenieść się
      ) z ciała, w którym mieszka, w coś innego. Niech więc
      ) przeniesie się w cały wszechświat.
      K: Jaki masz dowod na istnienie tzw. duszy?

      ) Utożsamić się z całym wszechświatem. Wszystko, co jest
      ) mniejsze od wszechświata, poddane jest cierpieniu.
      ) Cóż z tego, że umrę, wszechświat istnieje nadal. Nie
      ) pocieszy mnie to, jeżeli jestem czymś innym niż
      ) wszechświat. Ale jeśli wszechświat jest dla mojej
      ) duszy jak gdyby drugim ciałem, własna śmierć staje się
      ) dla mnie czymś równie mało ważnym, jak śmierć jakiegoś
      ) nieznajomego. I tak samo cierpienie.
      K: Czemu tak sie boisz smierci?

      ) Bóg osobowy i nieosobowy
      ) Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i
      ) nieosobowy. Jest nieosobowy w tym sensie, że Jego
      ) nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się
      ) nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...)
      K: Jak mialbym
    • Gość: KAGAN Kagan: Bog istnieje,spotkalem Go! CD1 IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 24.04.02, 04:45
      > Bóg osobowy i nieosobowy
      > Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i
      > nieosobowy. Jest nieosobowy w tym sensie, że Jego
      > nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się
      > nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...)
      K: Jak mialbym szukac madrosci, to na pewno nie w biednych i brudnych Indiach!

      > Niektórzy święci o bardzo wysokim stopniu
      > uduchowienia, jak święty Jan od Krzyża, pojęli
      > równocześnie i z równą siłą osobowy i nieosobowy aspekt Boga. (...)
      K: Juz ci tlumaczylem, ze Bog NIE jest osoba!

      > Ponieważ na Zachodzie słowo "Bóg" w zwykłym jego
      > użyciu oznacza osobę, ludzie, których cześć, wiara i
      > miłość skierowane są niemal wyłącznie na nieosobowy
      > aspekt Boga, mogą uważać się i podawać za ateistów,
      > choć w duszy ich mieszka miłość nadprzyrodzona. Ci
      > będą z całą pewnością zbawieni.
      K: Z czego zbawieni?

      > Poznać ich można po stosunku, jaki maja do rzeczy
      > ziemskich. Ci wszyscy, którzy mają w sobie w czystym
      > stanie miłość bliźniego i godzą się na istniejący ład
      > świata włącznie z cierpieniem; wszyscy ci, nawet jeśli
      > żyją i umierają pozornie jako ateiści, są z pewnością zbawieni.

      > Ci, którzy w stopniu doskonałym posiadają te dwie
      > cnoty, nawet jeśli żyją i umierają jako ateiści, są
      > święci. Spotykając takich ludzi, nie trzeba starać się
      > ich nawracać. Oni są w pełni nawróceni, choć nie w
      > sposób widoczny; nawet jeśli nigdy nie byli
      > ochrzczeni, zostali na nowo zrodzeni z wody i z ducha;
      > nawet jeśli nigdy nie przyjmowali komunii świętej, spożywali chleb życia.
      K: W/g kosciola kat. beda oni potepieni!

      > Wszechmoc i słabość Boga
      > Bóg jest na ziemi wszechmocny tylko w tym sensie, że
      > zbawia tych, którzy chcą być przez Niego zbawieni.
      > Całą resztę swojej mocy oddał księciu tego świata i
      > bezwładnej materii. Jego moc jest tylko duchowa.
      K: czyli Szatan jest potezniejszy od Boga!

      > Ale to co duchowe, ma tu na ziemi tylko tyle mocy, ile jej
      > trzeba, żeby istnieć. Ziarno gorczyczne, perła, zaczyn chlebowy, sól.
      > Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą.
      > Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale jest wszechmocny
      K: ????
      • Gość: Maya Re: Kagan: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.04.02, 12:21
        ......Jesli powie mi pan, ze jest dobrze wychowany.
        To moze opowiem, "jak sie spalo"(?)
        Cheers!
        • Gość: Maya Re: Do Szanownych Panow Kilku IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.04.02, 12:56
          ...Jesli, niektorzy z was nie wiedza,
          czym jest MILOSC..tzn: BYC MOZE, NIE JESTESCIE DO NIEJ ZDOLNI,
          BYC MOZE UBODZY DUCHOWO..INTELEKTUALNIE..(mam na mysli wrodzona inteligencje).
          BEZROZUMNI ZYCIOWO...NIEDOJRZALI EMOCJONALNIE(czyt.Pan Kagan),
          BEZ WSPOLCZUCIA DLA SWIATA ZEWNETRZNEGO(tak naprawde!)..
          TO WASZA JALOWA DUSKUSJA, JEST BEZSENSOWNA,
          BEZ WZGLEDU NA TO, ILE JESZCZE SWYCH WYPOCIN,
          ZAMIESCICIE NA TYM FORUM.
          WRACAM DO SPRAW WAZNYCH I KONKRETNYCH..W ZYCIU!
          A PROPOS...CZY WY NIE ZAJMUJECIE SIE SPRAWAMI NAPRAWDE WAZNYMI
          I ISTOTNYMI...ZYCIEM CODZIENNYM?
          OPROCZ OPETANCZEGO WYSIADYWANIA PRZY INTERNECIE?
          TOZ TO DOPIERO MANIA...BARDZO NIEZDROWY NAWYK, JESLI NIE - NALOG.
          DLACZEGO TU JESTESCIE..A NIE np: W KINIE, LUB NA SPACERZE Z DZIECKIEM,
          ZROBCIE WRESZCIE TE PORZADKI W GARAZU, POZMYWAJCIE NACZYNIA ABY ZONA M0GLA
          ODPOCZAC..(JESLI JA MACIE?), NAMALUJCIE OBRAZ(najlepiej wazon z kwiatami),
          ABY NIE BYLO ZADNYCH PODEJRZEN O ODCHYLY ARTYSTY, ZROBCIE COS POZYTECZNEGO,
          DLA SIEBIE, DLA RODZINY, SASIADA...ALBO IDZCIE Z PRZYJACIELEM NA PIWO.
          ..LUB DO TEATRU...ZDROWIEJ BEDZIE DO KINA NA GLUPIA KOMEDIE(CZYZ NIE?)
          ...ZROBCIE COS....ZAMIAST "BREDZIC ABSOLUTNIE SENSOWNIE(oczywiscie)"
          przy klawiaturze komputera.
          ZYJCIE NORMALNIE ! ZYJCIE !
          CO TU JESZCZE ROBICIE...SZANOWNI PANOWIE? WSZYSCY ZDROWI,AZ Z EKRANU TRYSKA!
          MILEGO...ZYCIA!


          • Gość: U Re: Do Szanownych Panow Kilku IP: *.gis.net 26.04.02, 06:42
            Gość portalu: Maya napisał(a):

            > ...Jesli, niektorzy z was nie wiedza,
            > czym jest MILOSC..tzn: BYC MOZE, NIE JESTESCIE DO NIEJ ZDOLNI,
            > BYC MOZE UBODZY DUCHOWO..INTELEKTUALNIE..(mam na mysli wrodzona inteligencje).
            > BEZROZUMNI ZYCIOWO...NIEDOJRZALI EMOCJONALNIE(czyt.Pan Kagan),
            > BEZ WSPOLCZUCIA DLA SWIATA ZEWNETRZNEGO(tak naprawde!)..
            > TO WASZA JALOWA DUSKUSJA, JEST BEZSENSOWNA,
            > BEZ WZGLEDU NA TO, ILE JESZCZE SWYCH WYPOCIN,
            > ZAMIESCICIE NA TYM FORUM.
            > WRACAM DO SPRAW WAZNYCH I KONKRETNYCH..W ZYCIU!
            > A PROPOS...CZY WY NIE ZAJMUJECIE SIE SPRAWAMI NAPRAWDE WAZNYMI
            > I ISTOTNYMI...ZYCIEM CODZIENNYM?
            > OPROCZ OPETANCZEGO WYSIADYWANIA PRZY INTERNECIE?
            > TOZ TO DOPIERO MANIA...BARDZO NIEZDROWY NAWYK, JESLI NIE - NALOG.
            > DLACZEGO TU JESTESCIE..A NIE np: W KINIE, LUB NA SPACERZE Z DZIECKIEM,
            > ZROBCIE WRESZCIE TE PORZADKI W GARAZU, POZMYWAJCIE NACZYNIA ABY ZONA M0GLA
            > ODPOCZAC..(JESLI JA MACIE?), NAMALUJCIE OBRAZ(najlepiej wazon z kwiatami),
            > ABY NIE BYLO ZADNYCH PODEJRZEN O ODCHYLY ARTYSTY, ZROBCIE COS POZYTECZNEGO,
            > DLA SIEBIE, DLA RODZINY, SASIADA...ALBO IDZCIE Z PRZYJACIELEM NA PIWO.
            > ..LUB DO TEATRU...ZDROWIEJ BEDZIE DO KINA NA GLUPIA KOMEDIE(CZYZ NIE?)
            > ...ZROBCIE COS....ZAMIAST "BREDZIC ABSOLUTNIE SENSOWNIE(oczywiscie)"
            > przy klawiaturze komputera.
            > ZYJCIE NORMALNIE ! ZYJCIE !
            > CO TU JESZCZE ROBICIE...SZANOWNI PANOWIE? WSZYSCY ZDROWI,AZ Z EKRANU TRYSKA!
            > MILEGO...ZYCIA!
            >
            >
            >

            Milosc,to zew natury do przedluzenia gatunku.
          • Gość: U Re: Do Szanownych Panow Kilku IP: *.gis.net 26.04.02, 07:53
            Gość portalu: Maya napisał(a):

            > ...Jesli, niektorzy z was nie wiedza,
            > czym jest MILOSC..tzn: BYC MOZE, NIE JESTESCIE DO NIEJ ZDOLNI,
            > BYC MOZE UBODZY DUCHOWO..INTELEKTUALNIE..(mam na mysli wrodzona inteligencje).
            > BEZROZUMNI ZYCIOWO...NIEDOJRZALI EMOCJONALNIE(czyt.Pan Kagan),
            > BEZ WSPOLCZUCIA DLA SWIATA ZEWNETRZNEGO(tak naprawde!)..
            > TO WASZA JALOWA DUSKUSJA, JEST BEZSENSOWNA,
            > BEZ WZGLEDU NA TO, ILE JESZCZE SWYCH WYPOCIN,
            > ZAMIESCICIE NA TYM FORUM.
            > WRACAM DO SPRAW WAZNYCH I KONKRETNYCH..W ZYCIU!
            > A PROPOS...CZY WY NIE ZAJMUJECIE SIE SPRAWAMI NAPRAWDE WAZNYMI
            > I ISTOTNYMI...ZYCIEM CODZIENNYM?
            > OPROCZ OPETANCZEGO WYSIADYWANIA PRZY INTERNECIE?
            > TOZ TO DOPIERO MANIA...BARDZO NIEZDROWY NAWYK, JESLI NIE - NALOG.
            > DLACZEGO TU JESTESCIE..A NIE np: W KINIE, LUB NA SPACERZE Z DZIECKIEM,
            > ZROBCIE WRESZCIE TE PORZADKI W GARAZU, POZMYWAJCIE NACZYNIA ABY ZONA M0GLA
            > ODPOCZAC..(JESLI JA MACIE?), NAMALUJCIE OBRAZ(najlepiej wazon z kwiatami),
            > ABY NIE BYLO ZADNYCH PODEJRZEN O ODCHYLY ARTYSTY, ZROBCIE COS POZYTECZNEGO,
            > DLA SIEBIE, DLA RODZINY, SASIADA...ALBO IDZCIE Z PRZYJACIELEM NA PIWO.
            > ..LUB DO TEATRU...ZDROWIEJ BEDZIE DO KINA NA GLUPIA KOMEDIE(CZYZ NIE?)
            > ...ZROBCIE COS....ZAMIAST "BREDZIC ABSOLUTNIE SENSOWNIE(oczywiscie)"
            > przy klawiaturze komputera.
            > ZYJCIE NORMALNIE ! ZYJCIE !
            > CO TU JESZCZE ROBICIE...SZANOWNI PANOWIE? WSZYSCY ZDROWI,AZ Z EKRANU TRYSKA!
            > MILEGO...ZYCIA!
            >
            >
            >

            Milosc,to zew natury do przedluzenia gatunku.
            • Gość: Kagan Re: Do Szanownych Panow Kilku IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 26.04.02, 08:08
              Gość portalu: U napisał(a):

              ...Jesli, niektorzy z was nie wiedza, czym jest MILOSC..tzn: BYC MOZE, NIE JESTESCIE DO NIEJ ZDOLNI,
              BYC MOZE UBODZY DUCHOWO..INTELEKTUALNIE..(mam na mysli wrodzona inteligencje).
              K: Zdefinuj "milosc".. :)

              BEZROZUMNI ZYCIOWO...NIEDOJRZALI EMOCJONALNIE(czyt.Pan Kagan),
              K: Ludzie dojrzali nie pisza takich bzdur jak ty... :(

              BEZ WSPOLCZUCIA DLA SWIATA ZEWNETRZNEGO(tak naprawde!)..
              K: Co temu swiatu da twoje wspolczucie! :(

              TO WASZA JALOWA DUSKUSJA, JEST BEZSENSOWNA, BEZ WZGLEDU NA TO, ILE JESZCZE SWYCH
              WYPOCIN, ZAMIESCICIE NA TYM FORUM.
              K: To po co sie do niej wlaczasz? :)

              WRACAM DO SPRAW WAZNYCH I KONKRETNYCH..W ZYCIU!
              K: Wracaj, i to szybko! :)

              A PROPOS...CZY WY NIE ZAJMUJECIE SIE SPRAWAMI NAPRAWDE WAZNYMI
              I ISTOTNYMI...ZYCIEM CODZIENNYM?
              K: Zyciem codzienym zajmuja sie tez zwierzeta... :(

              OPROCZ OPETANCZEGO WYSIADYWANIA PRZY INTERNECIE?
              L: A co, nie wolno nam? :)

              TOZ TO DOPIERO MANIA...BARDZO NIEZDROWY NAWYK, JESLI NIE - NALOG.
              L: Lepszy niz np. religianctwo albo klerykalizm... :)

              DLACZEGO TU JESTESCIE..A NIE np: W KINIE, LUB NA SPACERZE Z DZIECKIEM,
              ZROBCIE WRESZCIE TE PORZADKI W GARAZU, POZMYWAJCIE NACZYNIA ABY ZONA M0GLA
              ODPOCZAC..(JESLI JA MACIE?), NAMALUJCIE OBRAZ(najlepiej wazon z kwiatami),
              ABY NIE BYLO ZADNYCH PODEJRZEN O ODCHYLY ARTYSTY, ZROBCIE COS POZYTECZNEGO,
              DLA SIEBIE, DLA RODZINY, SASIADA...ALBO IDZCIE Z PRZYJACIELEM NA PIWO.
              L: Kino tez meczy oczy, naczynia zmywa zmywarka, spacry z dzieckiem zalatwia niania
              (trzeba dac ludziom zarobic) itp. itd...
              Piwo to tez alkohol! :)

              > > ..LUB DO TEATRU...ZDROWIEJ BEDZIE DO KINA NA GLUPIA KOMEDIE(CZYZ NIE?)
              > > ...ZROBCIE COS....ZAMIAST "BREDZIC ABSOLUTNIE SENSOWNIE(oczywiscie)"
              > > przy klawiaturze komputera.
              L: A twoje wypociny, to co? :(

              > > ZYJCIE NORMALNIE ! ZYJCIE !
              > > CO TU JESZCZE ROBICIE...SZANOWNI PANOWIE? WSZYSCY ZDROWI,AZ Z EKRANU TRYSKA!
              > > MILEGO...ZYCIA!
              L: Nawzajem!!! :)

              > Milosc,to zew natury do przedluzenia gatunku.
              L: Czyli SEX!!! :)
        • Gość: Orion Re: Kagan: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 13:46
          Gość portalu: Maya napisał(a):

          > ......Jesli powie mi pan, ze jest dobrze wychowany.
          > To moze opowiem, "jak sie spalo"(?)
          > Cheers!

          Jestem dobrze wychowany. Napisałem tak, a nie inaczej, bo tylko to przyszło mi do
          głowy, gdy zobaczyłem rano Twój wpis.

          Pozdrowienia
          • Gość: Maya Re: Kagan: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.04.02, 15:40
            To dobrze, ze jestes dobrze wychowany.
            Wiec,
            "Spalo sie WYSMIENICIE".
            Dobranoc, znow musze isc spac..jutro, jak kazdego dnia,
            mnostwo obowiazkow..od switu do wieczora.Pa!
            Pozdrawiam rowniez.

            Oblok Magellana.
            • Gość: Orion Re: Kagan: Do Szanownego Pana Oriona IP: 217.153.53.* 24.04.02, 16:01
              Gość portalu: Maya napisał(a):

              > To dobrze, ze jestes dobrze wychowany.
              > Wiec,
              > "Spalo sie WYSMIENICIE".

              To świetnie.

              > Dobranoc, znow musze isc spac..jutro, jak kazdego dnia,
              > mnostwo obowiazkow..od switu do wieczora.Pa!
              > Pozdrawiam rowniez.
              >
              > Oblok Magellana.

              Miłego snu:)
              • Gość: Maya Re: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.04.02, 03:28
                ...Sny byly kosmiczne!
                Snilo mi sie,ze KONSTELACJE ORIONA wchlonela CZARNA DZIURA.
                Ale, ostatnio DWOCH TAKICH odkrylo,ze CZARNYCH DZIUR
                prawie nie ma, wiec musial to byc w takim razie
                maya-k.

                cheers!

                Oblok Magellana.
                • Gość: Orion Re: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 07:48
                  Gość portalu: Maya napisał(a):

                  > ...Sny byly kosmiczne!
                  > Snilo mi sie,ze KONSTELACJE ORIONA wchlonela CZARNA DZIURA.
                  > Ale, ostatnio DWOCH TAKICH odkrylo,ze CZARNYCH DZIUR
                  > prawie nie ma, wiec musial to byc w takim razie
                  > maya-k.
                  >
                  > cheers!
                  >
                  > Oblok Magellana.

                  Ale ty masz kosmiczne sny:) Ja takich nie mam:(

                  Cześć!
                  • Gość: Maya Re: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.04.02, 12:45
                    ....Przypuszczalam,
                    ze Pan Orion ma poczucie humoru.
                    Polecam tez innym...poczucie humoru.

                    Oblok Magellana.(:
                    • Gość: Kraken Re: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.ipt.aol.com 26.04.02, 14:51
                      ZESZLISCIE Z TEMATU-mialem nadzieje,ze dowiem sie czegos na temat boga,a tu
                      wciaz te same "wypociny"
                      • Gość: Maya Re: Do Szanownego Pana Oriona..oraz KRAkena. IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.04.02, 17:42
                        Orion Pozdrawiam :) Z humorem bez humorow.

                        Panie Kraken...dowiedziec sie czegos o Bogu,
                        to nie tak CHOP-SIUP...tak chcialby pan wszystko natychmiast,
                        co za despota z ciebie Kraken, w tym temacie (jak mawial Bolek i Lolek),
                        trzeba sie samemu troche napracowac, zglebic, poszukac we wlasnym
                        sercu, umysle i duszy....sporo sciezek przebiezyc, troche sie napocic.
                        Ot wsjo.
                        Kangury i Koale mowia
                        Dobranoc.
                    • Gość: Orion Re: Do Szanownego Pana Oriona IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 15:21
                      Gość portalu: Maya napisał(a):

                      > ....Przypuszczalam,
                      > ze Pan Orion ma poczucie humoru.
                      > Polecam tez innym...poczucie humoru.
                      >
                      > Oblok Magellana.(:

                      Tu chodziło nie tyle o humor, co o miłe słowa. A humor przy okazji.

                      Pozdrowienia :)
                      • Gość: Maya Re: Korekta Hop - Siupa. IP: *.nsw.bigpond.net.au 27.04.02, 05:48
                        Przepraszam....emigrantka "ustrzelila byka".
                        ..To mialo byc samo H...wiec Hop-Siup..dla pana Krakena.
                        • Gość: Kraken Re: Korekta Hop - Siupa.-do Maya IP: *.ipt.aol.com 27.04.02, 19:33
                          Panie Kraken...dowiedziec sie czegos o Bogu,
                          to nie tak CHOP-SIUP...tak chcialby pan wszystko natychmiast,
                          co za despota z ciebie Kraken, w tym temacie (jak mawial Bolek i Lolek),
                          trzeba sie samemu troche napracowac, zglebic, poszukac we wlasnym
                          sercu, umysle i duszy....sporo sciezek przebiezyc, troche sie napocic.
                          Ot wsjo.
                          Kangury i Koale mowia
                          Dobranoc.


                          -Kr. Przeciez Kosciol Katolicki podaje GOTOWA RECEPTE!!!Tyle tylko,ze moim
                          zdaniem niemal wszystkie sladniki owej MOCNO SZWANKUJA(bez uwag moge przyjac
                          tylko "Dekalog"-nawet ten "przykrojony" przez katoli)

                          A tak od siebie=przeciez ja NIC INNEGO NI ROBIE<TYLKO STARAM SIE ZROZUMIEC!!!
                          Ale juz to wg,katechizmu jest GRZECHEM-jednym slowem,zarowno biblia,jak i
                          cala "pseudonauka"kosciola(to juz samo w sobie jest satyra-KOSCIOL i NAUKA)
                          zabrania czlowiekowi samodzielnego myslenia(najlepszy przyklad z owym "drzewem
                          poznania)
                          Pozdrowienia z USA
                          • Gość: Maya Korekta Hop - Siupa.-do Krakena IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.04.02, 08:07
                            Panie Kraken...mnie nie obchodza "wariactwa na temat K.K".
                            Jesli ktos wierzyl w ksiezy zamiast w Boga, to ma problemy.
                            Pozostaje tylko Pan i Bog.

                            PROSZE POLEGAC NA SAMYM SOBIE, a tam Pan znajdzie wszystko!
                            "od nitki, do klebka".
                            Jesli znajde czas, odpowiem panu wiecej na temat.

                            Pozdrawiam z Australii.
                            • Gość: Kraken Re: Korekta Hop - Siupa.-do Maya IP: *.ipt.aol.com 28.04.02, 17:14
                              Gość portalu: Maya napisał(a):

                              > Panie Kraken...mnie nie obchodza "wariactwa na temat K.K".
                              > Jesli ktos wierzyl w ksiezy zamiast w Boga, to ma problemy.
                              > Pozostaje tylko Pan i Bog.
                              >
                              -Kr.Mila Pani-Rzecz wlasnie w tym,ze to kosciol uzurpuje sobie prawo do "jedynie
                              slusznej wykladni"praw boskich,wiec sila rzeczy jest z tym bogiem utozsamiany
                              (przynajmniej przez dosc znaczny odsetek wiernych,a juz w szczegolnosci Polaczkow)
                              Mnie osobiscie "wisi to wszystko kalafiorem"-juz dosc dawno temu zaczalem uzywac
                              w celu doscia do "sedna rzeczy" organu raczej nie polecanego przez ZADNA religie
                              swiata-mianowicie mozgu,i caly czas "wychodzi mi w rachunkach",ze wszelkie
                              religie to rzeczywiscie "opium dla ciemnego ludu" majace za zadanie zapewnic swym
                              luminarzom dwie rzeczy-wladze i pieniadze,wobec czego stalem sie
                              agnostykiem,czyli nie zaprzatam sobie glowy istnieniem lub nie jakiej
                              enigmatycznej "praprzyczyny" dopoki nie pojawia sie jakiekolwiek dowody
                              przemawiajace za jej istnieniem,co jednak nie przeszkadza mi wypowiadac sie od
                              czasu do czasu na ten temat z rozbawieniem czytajac wypowiedzi "zatwardzialych w
                              swej niecnocie katolikow"(do ktorych Pani nie zaliczam)-chetnie natomiast
                              dowiedzalbym sie czegos na temat Pani osobistych poszukiwan tej "wlasciwej
                              sciezki",jednak rozumiem,ze nie jest to dyskusja na jeden watek oraz wymaga czasu
                              i skupienia!






                              > PROSZE POLEGAC NA SAMYM SOBIE, a tam Pan znajdzie wszystko!
                              > "od nitki, do klebka".
                              > Jesli znajde czas, odpowiem panu wiecej na temat.
                              >
                              -Kr. Bede czekal z niecierpliwoscia



                              > Pozdrawiam z Australii.

                              -Kr, Uklony z Connecticut
                              • Gość: Maya Re: Korekta Hop - Siupa.-do Krakena IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.05.02, 13:24
                                Szanowny Panie Kraken!

                                Dziekuje za pozdrowienia...a nawet uklony.
                                Niestety...jednak, nie moge wiecej wyjawiac na forum moich
                                osobistych przezyc...sa przeznaczone, tylko dla bliskiej mi osoby.
                                Z nadzieja, ze pan zrozumie.

                                Pozdrawienia z Australii.
                                • Gość: Kraken Re: Korekta Hop - Siupa.-do Maya IP: *.ipt.aol.com 01.05.02, 15:36
                                  Gość portalu: Maya napisał(a):

                                  > Szanowny Panie Kraken!
                                  >
                                  > Dziekuje za pozdrowienia...a nawet uklony.
                                  > Niestety...jednak, nie moge wiecej wyjawiac na forum moich
                                  > osobistych przezyc...sa przeznaczone, tylko dla bliskiej mi osoby.
                                  > Z nadzieja, ze pan zrozumie.
                                  >
                                  > Pozdrawienia z Australii.


                                  -Kr.Oczywiscie,ze rozumiem,niestety forum nie jest miejscem do wynurzen-jak to
                                  okreslaja Rosjanie "po duszam"
                                  Zycze dalszych bogatych przezyc!
                                  • Gość: Kagan Re: Korekta Hop - Siupa.-do Maya IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 02.05.02, 05:37
                                    Gość portalu: Kraken napisał(a):

                                    > Gość portalu: Maya napisał(a):
                                    >
                                    > > Szanowny Panie Kraken!
                                    > >
                                    > > Dziekuje za pozdrowienia...a nawet uklony.
                                    > > Niestety...jednak, nie moge wiecej wyjawiac na forum moich
                                    > > osobistych przezyc...sa przeznaczone, tylko dla bliskiej mi osoby.
                                    > > Z nadzieja, ze pan zrozumie.
                                    > >
                                    > > Pozdrawienia z Australii.
                                    >
                                    >
                                    > -Kr.Oczywiscie,ze rozumiem,niestety forum nie jest miejscem do wynurzen-jak to
                                    >
                                    > okreslaja Rosjanie "po duszam"
                                    > Zycze dalszych bogatych przezyc!

                                    K: I ja tez! :)
                                    • Gość: Maya Re: Korekta Hop - Siupa.-do Krakena i Galgana. IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.05.02, 14:30
                                      Dziekuje wam koledzy z forum...ZYCZE WAM,
                                      ABYSCIE ROWNIEZ...ZNALEZLI SWOJE SZCZESCIE,
                                      JA ZNALAZLAM.

                                      Tymi slowy, chyba sie pozegnam.
                                      Wracam do...rzeczywistosci..(nierzeczywistej).

                                      GOOD LUCK :)
                                      • Gość: Kraken Re: Korekta Hop - Siupa.-do Krakena i Galgana. IP: *.ipt.aol.com 02.05.02, 15:49
                                        Gość portalu: Maya napisał(a):

                                        > Dziekuje wam koledzy z forum...ZYCZE WAM,
                                        > ABYSCIE ROWNIEZ...ZNALEZLI SWOJE SZCZESCIE,
                                        > JA ZNALAZLAM.
                                        >
                                        -Kr.Droga Mayu-ja znalazlem spokoj i mysle,ze pewnego rodzaju no...moze nie
                                        szczescie,ale zadowolenie z pewnoscia ODRZUCAJAC CALA NAUKE KOSCIOLOW(wszystkich)
                                        W NAJCIEMNIEJSZY KAT




                                        > Tymi slowy, chyba sie pozegnam.
                                        > Wracam do...rzeczywistosci..(nierzeczywistej).
                                        >
                                        -Kr.Szkoda interesujaco sie z toba 'rozmawialo"


                                        > GOOD LUCK :)

                                        -Kr. THE SAME TO YOU!!!
                                      • Gość: Kagan Re: Korekta Hop - Siupa.-do Krakena i Galgana. IP: *.latrobe.edu.au / *.lib.latrobe.edu.au 08.05.02, 07:54
                                        Gość portalu: Maya napisał(a):

                                        > Dziekuje wam koledzy z forum...ZYCZE WAM,
                                        > ABYSCIE ROWNIEZ...ZNALEZLI SWOJE SZCZESCIE,
                                        > JA ZNALAZLAM.
                                        K: A wolno wiedziec gdzie: na tym, czy na tamtym swiecie? :)

                                        > Tymi slowy, chyba sie pozegnam.
                                        > Wracam do...rzeczywistosci..(nierzeczywistej).
                                        K: Nierzeczywista rzeczywistosc to nierzeczywistosc... ;)
                                        >
                                        > GOOD LUCK :)
                                        K: Mutual! :)
    • Gość: starzec1 Re: Bardzo to ciekawe ale podziel IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 11:50
      Rezutat myślenia to Twoje pisanie, ale może podziel to na parę przesłań. Nie
      można jednocześnie powiedzieć wszystkiego co się pomyślało.-starzec1@gazeta....
    • starzec1 Re:Podoba mi się co piszesz 09.05.02, 11:59
      -Ale jak dla mnie za dużo naraz. -Napisz jeszcze :-))
      • Gość: Kagan Re:Podoba mi się co piszesz IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 06.06.02, 07:52
        starzec1 napisał(a):

        > -Ale jak dla mnie za dużo naraz. -Napisz jeszcze :-))
        A co takiego mam napisac? :)
    • Gość: Ed Re: W zupełności się z Tobą zgadzam............... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 13:11
      ...z tym, że absolutnie nie masz racji :-)))
      • Gość: Maya Do U..... IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.05.02, 17:27
        Twierdzisz, ze milosc to zew natury...do przedluzania gatunku(??)
        Pomyliles pojecia..MILOSCI z..POPEDEM SEKSUALNYM!
        Wszyscy mezczyzni wiedza, czym jest poped seksualny,
        ale widocznie nie wszyscy..wiedza, czym sa UCZUCIA WYZSZE.

        Tak wiec, jesli ktos wie, czym sa UCZUCIA WYZSZE...ABSOLUTNIE WIE,
        CZYM JEST MILOSC!

        Swoja wypowiedzia, podpisales sie pod stwierdzeniem.."kaleka emocjonalny"!
        • Gość: DrKrisK Re: Do U..... IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 06.06.02, 07:50
          Gość portalu: Maya napisał(a):
          > Twierdzisz, ze milosc to zew natury...do przedluzania gatunku(??)
          > Pomyliles pojecia..MILOSCI z..POPEDEM SEKSUALNYM!
          > Wszyscy mezczyzni wiedza, czym jest poped seksualny,
          > ale widocznie nie wszyscy..wiedza, czym sa UCZUCIA WYZSZE.
          Kagan ich NIE ma!
          >
          > Tak wiec, jesli ktos wie, czym sa UCZUCIA WYZSZE...ABSOLUTNIE WIE,
          > CZYM JEST MILOSC!
          > Swoja wypowiedzia, podpisales sie pod stwierdzeniem.."kaleka emocjonalny"!
          I umyslowy!
          DrKrisK
      • Gość: DrKrisK W zupełności się z Tobą zgadzam... IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 06.06.02, 07:51
        ...z tym, że absolutnie nie masz racji :-)))

        • Gość: obcy Do bociana IP: 168.143.113.* 07.06.02, 03:29

          Przeprazsam,ale dopiero teraz zauwazylem Twioj post
          z 9 maja, nie wiem jak to sie stalo, pewnie dlatego
          ze byl gdzies pomiedzy innymi.
          Ja tutaj tylko rzucilem pare jej slow aby zwrocic
          na nia uwage.Po raz pierwszy zwrocil mi nia uwage
          niejaki C.Milosz dla ktorego jest ona swego rodzaju
          bozyszczem,Zaraz jak tylko zaczalem ja czytac
          zauwazylem ze to co pisze jest nezmiernie wazne.
          Na poczatku rozumialem chyba tylko z kilka procent
          z tego co ona pisze.Ale z czasem zaczalem sie nad
          tym co nie rozumiem zastanawiac i dochodzilem do
          wniosku ze niestety ale ma racje.
          Nie nalezy oczywiscie robic z tego jakiegos weilizmu,
          ale ma pewne spojrzenie na Boga wlasnie ktore wydaje
          mi sie ze nie jest trywialne.
          Ona byla mistyczka,tzn.wspolzyla z Bogiem ;
          opisuje np. spacerowala z Nim, mieszkala kilka
          dni gdzies na strychu, jedzac tylko chleb i wode.
          Podczs tych spotkan wlasnie poznawala Go, Jego
          Rzeczywistosc;mozna bt powiedziec ze byla szalona
          ale chyba nie jak mi sie wydaje, gdyz zbyt duzo
          o Nim po takich spotkaniach.
          Jest trudna w zrozumieniu ja ON sam jest rowniez;
          Ona rozumiala go jako nieobecnosc, tzn. wspolzyla
          z Ta Nieobecnoscia; to sa trudne do zrozumienia
          pojecia na pierwszy rzut oka;ale jak sie zaglebiasz
          w to, to coraz bardziej sie Ci moze ukazywac Jego
          obraz widziany przez nia.
          Stad moga pochodzic pewne sprzecznosci w jej
          wypowiedziach; Zreszta sama mowila ze swiatem rzadzi
          tzw. sprzecznosc; Jej definicja sprzecznosci jak
          mowi Milosz jest taka piekna...nie cytuje bo nie
          mam tego pod reka, ale ona rozumiala sprzecznosc
          jako cos co trzeba za wszelka cene pokonac, a jak
          juz wyczerpie sie wszystkie mozliwosci to nalezy
          sie w koncu z nia (sprzecznoscia) pogodzic!
          Sprzecznosc jest poza Bogiem i ON na nia nie ma wplywu
          tylko moze sprwic by czlowiek rozumiejac sprzecznosc
          tkwiaca w tym swiecie mogl ja pokonac, dajac mu
          laske zrozumienia tego, chocby czasami
          nieuswiadomionego do konca, dlatego Boga kochac moga
          nie tylko filozofowie, ale kazdy kto jak mowil
          Camus "jest jednym z nas"; zreszta on po dostaniu
          Nobla poszedl do mieszkania Simone i tam poprosil jej
          matke by podzwolila mu posiedziec troche w jej pokoju,
          gdzie siedzial do rana myslac, ale nikt nie wie o
          czym.Simone zyla 34 lata. ale swa mysla poszla znacznie
          dalej niz Pascal(zyl 39).
          Jej brat Andre Weil jest znanym matematykom.
          Ona mu troche zazdroscila jego kariery,ale chyba
          w koncu go przewyzszyla swoja mysla filozoficzna;
          Ona wlasciwie to nic nie opublikowala, zostaly tylko
          jakies zeszyty, ktorymi chyba Camus sie zajal by
          je opublikowac.
          Ma niewatpliwie nietypowe podejscie do swiata
          i w dodatku trudne;ale mieszcza sie tam wszyscy
          ludzie bez wzgledu na wyznanie czy jego brak.
          Jesli chodzi o jej problem wysuniety w przytoczonym
          przeze mnie tekscie a dotyczace milosci jako paraboli
          seksualnej, to kiedy to przeczytalem po raz pierwszy
          bylem zaszokowany(ale nie tylko tym zreszta);
          myslalem sobie stracilem moja Simone, bo jak mozna
          tak myslec? A wiec ratujac ja w sobie zaczalem myslec
          i doszedlem do wniosku ze ma racje.
          Jest mnostwo sitow jej poswieconych i nawet klubow
          dyskusyjnych nawet po polsku i w Posce,
          Wystarczy tylko zrobic jej search.
          Powodzenia,
          obcy :)
          • Gość: obcy Re: Do bociana cd. IP: 168.143.113.* 07.06.02, 04:43

            Moze na poczatek polece site;

            republika.pl/gosh99/
        • Gość: DrKrisk Re: W zupełności się z Tobą zgadzam... IP: *.its.deakin.edu.au / 139.132.69.* 07.06.02, 07:51
          Gość portalu: DrKrisK napisał(a):

          > ...z tym, że absolutnie nie masz racji :-)))
          >
          Ale ja mam zawsze racje!
          DrKrisK
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka