Dodaj do ulubionych

Pamięci Prymasa Hllonda

23.10.04, 14:05
prawy.pl/czytaj.php?id=2344&dz=felietony
Takich ludzi jak. ks. kardynał Hllond nam trzeba we współczesnej Polsce!
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: Pamięci Prymasa Hllonda 23.10.04, 14:13
      To ten co dal noge razem z Rydzem-Smiglym zeby byc blizej, bliziutko wladzy?
    • Gość: * Re: Pamięci Prymasa Hllonda - warto pamiętać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:17
      Prymas Polski, kardynał August Hlond (1881-1948) był jednym z pierwszych,
      którzy uciekli z kraju po napaści Hitlera. 14 września 1939 przekroczył granicę
      polsko-rumuńską, a następnie po trzech dniach wyjechał do Rzymu. Jego dezercję
      usprawiedliwia się rzekomym zamiarem przedstawienia Piusowi XII tragedii
      ludności polskiej. Papież nie był jednak zadowolony z wyjazdu Hlonda. Ppłk
      Marian Romejko, polski attache wojskowy przy Kwirynale, nie kryjąc zdziwienia
      zachowaniem Hlonda, pisał w swoich wspomnieniach:. "Zazwyczaj, w najgorszych
      nawet sytuacjach wojennych, duszpasterze i lekarze pozostawali przy chorych na
      duchu i ciele...". W czerwcu 1940 r. przybył do Lourdes. W lutym roku 1944
      aresztowany przez gestapo został wywieziony do Paryża. Hitlerowcy proponowali
      mu współpracę, którą rzekomo odrzucił. Ale w Paryżu zachowanie Hlonda było
      odbierane dwuznacznie. Prasa francuska ujawniła fakty świadczące o jego
      kontaktach z gestapo. Miał otrzymywać spore subwencje za pośrednictwem księdza
      Filipiaka, wypłacane przez gruppenführera SS, Fischera.

      Dzisiaj takie same wartości prezentuje Młodzież Wszechpolska z Giertychem na
      czele i innymi wspierającymi tę organizację.

      Yossariqn18 - jesteś idiotą!!!
      • marekpfef Re: Pamięci Prymasa Hllonda - warto pamiętać 23.10.04, 17:32
        zwykły palant
        • yossariann18 Re: Potwierdzam 23.10.04, 19:05
          Up!
    • Gość: Ed Re: Warto o tym pamiętać IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 19:15
      By sprowadzać yossarona18 częściej na ziemię.
    • Gość: Bursztyn Ja czekam na pamientniki Bursztynowego Pralata! IP: *.sympatico.ca 23.10.04, 19:34
      • swarozyc Fragmencik... 23.10.04, 19:43
        "Wszelka władza pochodzi od Boga i szanować ją należy". - Zdawałoby się, że
        maksyma owa, tak niebezpieczna w okresie niewoli, po odzyskaniu niepodległości
        może oddać Państwu Polskiemu pewne usługi. Jeżeli bowiem w myśl tej zasady
        przed rokiem 1918-tym kler starał się urabiać naród polski na wiernych
        poddanych państw zaborczych, to teraz - w myśl tej samej zasady - należałoby
        przypuszczać, że będzie co najmniej z równym, a może i z większym zapałem
        pracował na rzecz Państwa Polskiego, będzie starał się obudzić w masach
        szerokich poszanowanie własnego rządu, własnego prawa, własnych urządzeń
        państwowych.
        Takby się zdawało. - A jednak rzeczywistość przeczy temu. Większość kleru
        spotyka się nie tam, gdzie się Państwo buduje, ale tam, gdzie się temu Państwu
        rzuca kiedy pod nogi. Niejednokrotnie społeczeństwo jest świadkiem różnych
        złośliwostek, mających na celu obniżenie autorytetu Państwa lub autorytetu jego
        zwierzchników.
        Przed niedawnym czasem opinja publiczna poruszona została wiadomością, że
        biskup Łukomski z Łomżyńskiego zabronił odprawienia nabożeństw z okazji imienin
        Pana Prezydenta Rzeczypospolitej. Za czasów zaborczych nie słyszało się o tem,
        by który biskup ośmielił się odmówić odprawienia nabożeństwa galowego; za
        polskich czasów odmowy nabożeństw w dniach uroczystych dla Państwa są
        zjawiskiem niemal codziennem.
        A kiedy kler z jednej strony dość często odmawia urządzenia nabożeństwa w dniu
        imienin Prezydenta. Państwa lub Marszałka Piłsudskiego, kiedy pisma klerykalne
        pozwalają sobie na ten temat na różne niepoczytalne wycieczki, to z drugiej
        strony, z zapałem urządza się w całym kraju szumne i corazto okazalsze akademje
        papieskie, obchody jubileuszowe i t. p. uroczystości.
        I kiedy z jednej strony odmówienie nabożeństwa w dniu 19 marca., czy 11-go
        listopada godzi kler cudownie ze swem poczuciem lojalności państwowej, to z
        drugiej strony, o ile chodzi o uroczystości klerykalne, słyszy się pod adresem
        dostojników państwowych niesłychane wprost uroszczenia. Oto "Goniec Śląski" z
        dnia 4.L1926 r. oburza się, że na ingresie śląskiego biskupa w Katowicach nie
        zjawił się Prezydent Rzeczypospolitej osobiście, lecz wysłał na ingres jako
        swego przedstawiciela ministra sprawiedliwości.

        Charakterystycznym wielce przykładem dzisiejszego ustosunkowania się kleru do
        ludzi zasłużonych w Państwie jest list pasterski ks. biskupa Łozińskiego z
        Pińska, skierowany do tamtejszego korpusu oficerskiego. O liście tym
        pisze "Gazeta Podlaska"
        Trzeba sobie przeczytać kilka razy list ks. biskupa do oficerów garnizonu
        pińskiego, trzeba go dobrze rozgryźć, aby dojść do ukrytego celu, wśród
        miodopłynnych słów zawartego. Gdyby w szkole uczono, jak to napisać pismo pełne
        nienawiści w formie listu, pełnego miłości chrześcijańskiej - to, doprawdy,
        list ten mógłby być uważany za wzór.
        Istotnie list ten jedynie przytoczony, w całości, mógłby oddać całą głębię
        nienawiści, obłudy i perfidji, z jaką kler do spraw drogich sercu Polaka
        potrafi się odnosić. Z braku miejsca przytaczam tylko niektóre myśli, dotyczące
        Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego:
        Marszałek Piłsudski jest człowiekiem, na którym leży odpowiedzialność ogromna i
        który ma przed sobą bardzo wielkie trudności do pokonania.
        Pierwszem życzeniem naszem i pierwszą modlitwą za niego powinno być, aby nie
        zapominał, że główny i najważniejszy obowiązek jego jest ten sam, co każdego
        człowieka: zbawić swą duszę, bo P. Jezus powiedział, jaką korzyść mieć będzie
        człowiek, jeśliby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł (Mat. 162
        b.). Życzcie mu też i módlcie się, aby wszystko dla Boga robił, o grzechach
        popełnionych nie zapomniał, ale za nie pokutował i żeby nie ulegał tak łatwym w
        jego pozycji pokusom próżności i zarozumiałości, które największego człowieka
        czynią małym i w zarodku niszczą wszelką, zasługę i tak łatwo nadają
        postępowaniu naszemu kierunek zgubny.
        Życzcie mu r proście Boga, aby trwała w nim i oczyszczała się wciąż miłość
        prawdziwa dla Polski, aby w każdem swem zarządzeniu r posunięciu jej dobro
        rzeczywiste miał na celu, żeby pamiętał, iż można jej służyć tylko takiemi
        środkami, jakie katechizm, nasz zwykły katechizm nazywa uczciwemi i honorowemi;
        żeby też umiał wszystkich do pracy dla Ojczyzny pociągnąć r jednoczyć, nie zaś
        przez swój charakter i metodę rozbijać siły narodu.
        Zausznik Watykanu, prawiący w pobożnych słowach obłudne kazanie na temat
        miłości Ojczyzny pod adresem Marszałka Piłsudskiego - to pełen wyrazu obraz
        polityki kleru wobec Państwa Polskiego. Na taką rzecz jedynie w Polsce biskup
        ważyć się ośmielił.
        List pasterski ks. biskupa Łozińskiego mimowoli przypomina list inny: księdza
        arcybiskupa Teodorowicza z 2 maja 1931 r., w którym to liście ks. arcybiskup
        sławi jako bohatera narodowego Wojciecha Korfantego.
        Dwa listy biskupie - dwie opinje - pełne entuzjazmu pismo pod adresem
        Korfantego i inne pismo, pełne jadu nienawiści dla Budowniczego Polski
        Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jakże pisma te charakteryzują dosadnie kler
        polski!

        Przed kilkunastu miesiącami ukazał się list pasterski ks. kardynała i prymasa
        Hlonda p. t.: "O chrześcijańskie zasady życia państwowego". Czytamy u' nim
        takie zdania:
        Państwo jest dla obywateli, a nie obywatele dla Państwa. Nie można z prawem
        przyrodzonem pogodzić pewnych współczesnych dążeń do zupełnego podporządkowania
        obywateli celom państwowym, do wyznaczenia obywatelom jakiejś służebnej roli r
        do rozciągnięcia zwierzchnictwa państwowego na wszystkie dziedziny życia.
        Poglądu, aby młode pokolenia należały do Państwa całkowicie i bez wyjątku, od
        pierwszych lat aż do ostatnich, katolik nie może pogodzić z przyrodnem prawem
        rodziny.
        Taką opinję o Państwie głosi najwyższy zwierzchnik Kościoła w Polsce. A opinja
        ta, o ile o kler chodzi, nie jest odosobniona. I. Stanisław Adamski, biskup
        śląski, tak poucza, ("Szkoła wyznaniowa czy mieszana". str. 36)
        Państwo nie jest naszym panem, którego my jesteśmy niewolnikami, ale ono jest
        stworzone na to, żeby nam pomagać, ułatwiać zadania wychowawcze.
        Logicznie w myśl tych poglądów ustosunkowuje się kler do różnych aktualnych
        spraw państwowych. Żywo tkwią nam w pamięci te listy biskupie, te rozliczne
        artykuły, odczyty, wyklinania i t. p., jakie publikowano w związku z projektem
        prawa małżeńskiego. Ileż tam czytało się pogróżek i podburzań przeciw własnemu
        Państwu. Ks. prymas Hlond pisze:
        Już z okazji ostatniego święta papieskiego napiętnowałem niesłychany projekt
        ustawy o małżeństwie, jako zamach, jako zuchwałą próbę wydania rodziny polskiej
        na bezeceństwa bolszewizmu. Komisja kodyfikacyjna ośmieliła się jednak
        zlekceważyć i t. d. i t. d.
        • Gość: Bursztyn Re: Fragmencik... IP: *.sympatico.ca 23.10.04, 19:49
          Przy tych bzdetach to nawet idiotyzmy Bartniaka lepiej wyglondajom ... mudlmy siem do matki
          boskiej laskawej, a wsio budiet w pariadkie!
    • Gość: atheist Re: Pamięci Prymasa Hllonda-dezertera i kolaborant IP: *.crowley.pl 23.10.04, 21:01
      ku przestrodze.
      • swantevit Ku pamieci... 23.10.04, 21:04
        "Odezwa episkopatu Polski w sprawie antyreligijnych wystąpień na zjeździe
        Związku Nauczycieli Szkól Powszechnych w Krakowie w lipcu 1930 r.
        Ze względu właśnie na ten rozgłos przytaczam odezwę w całości:

        Pomyślna przyszłość narodu opiera się przedewszystkiem na jego wartościach
        duchowych i moralnych. Największy- dobrobyt materjalny, najsprawniejsze rządy,
        najsilniejsza potęga militarna, jakkolwiek wielką w życiu pokoleń odgrywają
        rolę, nie dają istotnej i trwałej podstawy pomyślności i prawidłowego rozwoju
        społeczeństwom.
        Natomiast oświata, oparta na zasadach religijnych, wszczepianie cnót religijno-
        moralnych we wszystkie społeczne warstwy stanowią niewzruszalne warunki
        zdrowych i do dalszego rozwoju zdolnych społeczeństw.
        Zrozumienie owych cnót, a równocześnie zachętę do ich zdobywania czerpią
        społeczeństwa z depozytu wiary, złożonej w Kościele Bożym, w Kościele z woli
        swego Założyciela Jezusa Chrystusa, nieomylnym i niezniszczalnym. Zadaniem
        Kościoła jest stawianie przed oczy jednostek i społeczeństwa tych kryterjów, z
        wiary wypływających, które jednostkom i społeczeństwom mają nadawać ich
        prawdziwą wartość i wskazywać im niezawodne środki do pomyślności doczesnej, a
        w ostatnim stopniu do Boga wiodące.
        Bez prawd wiary, bez stałych zasad moralnych, bez silnego oparcia się o Stwórcę
        i Jego objawioną wolę traci człowiek, a tem więcej tracą społeczeństwa kierunek
        swe go postępowania, gubią się w działaniu, sprzeniewierzają się swoim
        obowiązkom i zadaniom.
        Z pokoleń składa się naród, który jest takim, jakim go uczyniło wychowanie
        młodzieży. Wychowanie bezreligijne, a więc pozbawione wskazań Bożych, tworzy
        narody bez jasnej i prostej drogi życiowej, czyni je igraszką zmiennych,
        dorywczych losów i daje do nich przystęp prądom niebezpiecznym, szkodliwym i
        zatruwającym ich siły żywotne.
        Pragnąc przyczynić się do wykrzesania w narodzie naszym jak najwyższych
        wartości moralnych, a tem samem podnieść go na jak najwyższy stopień prawdziwej
        kultury, Kościół katolicki nie ustawał w spełnianiu swego od Boga danego mu
        posłannictwa. Tak w czasie niewoli, jak i po odzyskaniu niepodległości
        państwowej szedł Kościół w Polsce przez owe duchowieństwo i wiernych na czele
        tych, którzy dla dobra ogólnego pracują, wśród których szkole zajmuje
        wybitniejsze miejsce.
        Niestety, Kościół, w tej swojej, tak doniosłej pracy, doznaje niejednokrotnie
        przeszkody. Co gorsza, wpływ jego na życie społeczne stara się podrywać pewna
        organizacja nauczycielska, która się nazywa Związkiem nauczycielstwa szkół
        powszechnych.
        W pierwszych dniach lipca b. r. odbył się w Krakowie Zjazd tego związku.
        Zdawaćby się powinno, że Zjazd członków tak licznego związku wychowawców naszej
        polskiej młodzieży, cieszącej się poparciem i opieką władz szkolnych, poświęci
        wszystkie chwile i narady swoje rozważaniu, jakiemi środkami należałoby
        pogłębić oddziaływanie wychowawcze na dusze młodzieży, czemby można rozbudzić w
        młodych tych duszach, nauczycielowi przez rodziców powierzonych, miłość do
        Stwórcy i do życia nadprzyrodzonego, jak nastroić piękne struny pobożności
        dziecka, aby przez całe dalsze życie grały hymny wdzięczności dla Boga za Jego
        niezliczone dary na duszę nieśmiertelną zlewane.
        Tymczasem, jak ze sprawozdań ze Zjazdu tego wynika, wygłaszano na nim postulaty
        tak sprzeczne z wymaganiami zdrowego wychowania, tak nienawistne w stosunku do
        Kościoła i sług Jego, że wzbudziły w społeczeństwie powszechne uczucie zgrozy i
        lęku o dusze naszej młodzieży szkolnej.
        Już niejednokrotnie miał Episkopat Polski smutną sposobność słyszeć z kół tego
        Związku nauczycielskiego głosy, zmierzające do osłabienia, a nawet do usuwania
        wpływu religijnego na wychowanie szkolne. Jednakże pocieszaliśmy się tem, że
        oderwane glosy nie znajdą posłuchu w szerokich kołach całego nauczycielstwa i
        że przycichną, skoro o szkodliwości swych postulatów na wychowanie młodych
        pokoleń się przekonają.
        Tymczasem złowrogie te głosy powtarzają się coraz częściej i odzywają się coraz
        silniej, bez ogólnego sprzeciwu tych tysięcy katolickich nauczycieli, do
        Związku wpisanych.
        Wobec tego dłużej milczeć nie możemy. Walka ta bowiem jest walką o Boga, o Jego
        panowanie w duszach młodzieży, o Jego rządy w szkołach polskich, a nawet w
        Polsce całej. Walka ta z religijnością w nauczaniu i wychowaniu szkolnem
        prowadzi do znieprawienia duszy młodego pokolenia tak, jak znieprawiła dusze w
        sąsiednim kraju rosyjskim.
        Tej walce, przez odpowiedzialne czynniki Związku nauczycieli szkół powszechnych
        tak niedwuznacznie wypowiedzianej religijności w szkole, jest naszym pasterskim
        obowiązkiem się przeciwstawić.
        Przeto w imieniu całego Episkopatu Polski my, Komisja, przez tenże Episkopat
        wybrana, postulaty, jakie na wzmiankowanym zjeździe krakowskim wypowiedziano.
        piętnujemy jako bezbożne i wrogie wierze, Kościołowi katolickiemu, a zgubne dla
        Narodu i Państwa. Protestujemy przeciwko temu, aby w takim duchu wpływano na
        nasze nauczycielstwo i aby usiłowano w takim duchu prowadzić młodzież szkolną.
        Młodzież nasza należy naprzód do rodziców, potem do Kościoła, a wreszcie do
        Państwa. Ponieważ rodzice, Kościół i Państwo zgodnie wymagają, by
        nauczycielstwo młoda pokolenie wychowywało w duchu religijnym, nauczycielstwo
        całe do tego zastosować się jest obowiązane.
        Wiemy, że wielka ilość nauczycieli, nawet należących do Związku, nie podziela
        tych wyżej napiętnowanych dążeń, dlatego zwracamy się do nich z wezwaniem a
        jasne zajęcie stanowiska w stosunku do tych dążeń, z sumieniem katolickiego i
        Państwu oddanego wychowawcy niezgodnych. A jeśliby ich glos i żądanie
        zaprzestania tej walki z religją w szkole nie doznały w tym Związku nauczycieli
        uwzględnienia, nie pozostaje katolickiemu nauczycielowi inna droga, jak Związek
        taki opuścić, a poprzeć taką organizację nauczycielską, która religijnemu
        oddziaływaniu na duszę dziecka, poświęca odpowiednie zrozumienie i poparcie.
        Rodzicom zaś katolickim zwracamy uwagę na to wielkie niebezpieczeństwo ich
        dzieciom ze strony takich nauczycieli niereligijnych grożące, z tem, aby pilnie
        badali, jakim nauczycielom powierzają swe dzieci. Dla nauczyciela, uczącego
        według zasad Kościoła i przyświecającego dziecku pobożnością niech chowają
        wdzięczność. Jeśliby atoli spostrzegli, że nauczyciel przepisy wiary lekceważy
        i swych obowiązków, jako katolicki wychowawca, wobec dzieci nie spełnia,
        powinni rodzice wespół ze swymi duszpasterzami zażądać przez Rady i Opieki
        szkolne od Władz szkolnych zmiany wychowawcy.
        Warszawa, dnia 9 sierpnia 1930 r.
        (-) Aleksander Kardynał Kakowski, August Kardynał Hlond, Adam Sapieha,
        Arcybiskup Krakowski. Bolesław Twardowski, Arcybiskup Lwowski, Romuald
        Jałbrzykowski, Arcybiskup Wileński, Henryk Przeździecki, Biskup Podlaski,
        Stanisław Łukomski, Biskup Łomżyński, Ad. Szelążek, Biskup Łucki.
        • Gość: Bursztyn Bursztynowy Pralat nie lubi Jaguarow! IP: *.sympatico.ca 23.10.04, 21:16

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka