Dodaj do ulubionych

Manifest polityczny LPR/RM

23.10.04, 17:01
Zadziwiajace jest , ze juz teraz nawolujac do sojuszow, obiecuja ze beda one
tylko ETAPEM PRZEJSCIOWYM do wladzy absolutnej ( bezkompromisowej) LPR/RM.
Polska brunatna na horyzoncie.


Polska oczekuje
Dobrze się składa. Polska znów stanęła wobec szansy. Po trzech latach rządów
lewicy budzi się rozwaga ludzi zawiedzionych jej nieuczciwym działaniem i
niespełnionymi obietnicami wyborczymi. To jest czas na postawienie programu
dla Polski. Idzie o niezbędne minimum. O to, co można realnie zrobić teraz.

Należy złamać siłę układu okrągłostołowego. Należy rozbić gorset grup
korumpujących najwyższe władze państwa i powstrzymać rabunek polskich dóbr.
Należy umocnić polskie podmioty gospodarcze. Należy przeprowadzić reformę
systemu wyborczego i otworzyć przez Narodem możliwość zupełnie nowego
rozdania wyborczego.

Takiego zadania nie wykona żadna z obecnych partii politycznych. Takie
zadanie może wykonać jedynie wielki ruch polityczny, korzystający z bardzo
szerokiego zaplecza społecznego, zdolny w wyborach do osiągnięcia
bezwzględnej większości mandatów w Sejmie. Taki ruch należy powołać, jeżeli
nie mamy zmarnować kolejnej polskiej szansy.

Kto miałby taki ruch powołać? Oczywiście ci, których wyborcy najlepiej
rozumieją, na czym polega współczesne rozgrabianie Polski. To nie gabinetowa
ugoda powinna być podstawą ruchu, choć bez takiej ugody się nie obędzie. Siłą
tego ruchu powinno stać się powszechne oczekiwanie wyborców polskich,
dążących do naprawy państwa.

To oczywiste, że wyborcy Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa
Ludowego, Ligi Polskich Rodzin oraz małych grup prawicowych w Sejmie powinni
stać się podstawą wspólnego działania. To zaś nie będzie możliwe bez
współdziałania tych stronnictw. I bez otwarcia na nowe środowiska.

Czy wewnętrzne problemy tych grup politycznych, ich zewnętrzne uwikłania oraz
wzajemne uprzedzenia nie uniemożliwią wspólnego działania? Jedno jest pewne.
Bez wzajemnego porozumienia będą one mogły walczyć jedynie o wykrojenie dla
siebie możliwie największych kawałków pokładu na tonącym polskim okręcie, a
nie o przetrwanie Polski.

Oczywiście jest to rozwiązanie przejściowe. Raptem jeden krok na drodze do
rozwiązania polskich spraw. Niech pojmą to ci, którzy walczą o swe pozycje w
polskim życiu publicznym w przekonaniu, że jeżeli oni sami Polsce nie pomogą,
to już nikt inny. I że jeżeli nie zdobędą wpływu już dziś, to nigdy.

Może pora, by zamiast marzyć o tym, co doskonałe, pomyśleć konkretnie o tym,
co dziś możliwe i dla Polski pożyteczne? Przecież uczestnictwo w budowaniu
wielkiego ruchu politycznego nie oznacza obowiązku rezygnacji z własnych
programów, z własnych tytułów i organizacji. Łączyć należy się w rzeczach
najważniejszych i niezbędnych.

Prawdą jest, że już kilka razy powoływano w Polsce ruchy polityczne złożone z
wielu podmiotów, a potem jeden z tych podmiotów usiłował zawłaszczyć dla
siebie dorobek wszystkich uczestników ruchu. Nie można skuteczniej rozbijać
jedności. Wspólne działanie należy zabezpieczyć przed takimi manipulacjami.

Pracując, trzymajmy się rzeczywistości. Po moralnej klęsce SLD lewicowy
prezydent podjął szeroko zakrojoną próbę przeformowania szeregów. Były
premier Miller ma zostać kozłem ofiarnym, premier Belka wykonawcą brudnej
roboty dzisiaj, a o jutrze ma zadecydować porozumienie pomiędzy zapleczem
prezydenckim a "Gazetą Wyborczą".

Platforma Obywatelska ma się stać pomostem do przyszłych osiągnięć nowej
lewicy. Nie zdoła jej przecież zaszkodzić, a do roli chłopca do bicia
doskonale się nadaje. Chcąc zbudować rząd, będzie zabiegać o sojusz z PiS,
SKL, może z Unią Wolności, jeżeli ta wejdzie do Sejmu, zapewne jeszcze z kimś.

Kto przyjmie ofertę Platformy Obywatelskiej, dozna klęski i rozpadu. Tym,
którzy chcieliby mimo wszystko podjąć takie ryzyko, na jedno należy zwrócić
uwagę. Niech nikt nikomu nie wmawia, że bierne czekanie na rozwój takich
wydarzeń jest realizacją programu narodowego, walką z korupcją czy obroną
interesów polskiej wsi.

A Polska oczekuje!
Redakcja "Naszego Dziennika"


Obserwuj wątek
    • neceser Re: Manifest polityczny LPR/RM 23.10.04, 17:07
      neceser napisał:

      > Zadziwiajace jest , ze juz teraz nawolujac do sojuszow, obiecuja ze beda one
      > tylko ETAPEM PRZEJSCIOWYM do wladzy absolutnej ( bezkompromisowej) LPR/RM.
      > Polska brunatna na horyzoncie.
      >
      >
      > Polska oczekuje
      > Dobrze się składa. Polska znów stanęła wobec szansy. Po trzech latach rządów
      > lewicy budzi się rozwaga ludzi zawiedzionych jej nieuczciwym działaniem i
      > niespełnionymi obietnicami wyborczymi. To jest czas na postawienie programu
      > dla Polski. Idzie o niezbędne minimum. O to, co można realnie zrobić teraz.
      >
      > Należy złamać siłę układu okrągłostołowego. Należy rozbić gorset grup
      > korumpujących najwyższe władze państwa i powstrzymać rabunek polskich dóbr.
      > Należy umocnić polskie podmioty gospodarcze. Należy przeprowadzić reformę
      > systemu wyborczego i otworzyć przez Narodem możliwość zupełnie nowego
      > rozdania wyborczego.
      >
      > Takiego zadania nie wykona żadna z obecnych partii politycznych. Takie
      > zadanie może wykonać jedynie wielki ruch polityczny, korzystający z bardzo
      > szerokiego zaplecza społecznego, zdolny w wyborach do osiągnięcia
      > bezwzględnej większości mandatów w Sejmie. Taki ruch należy powołać, jeżeli
      > nie mamy zmarnować kolejnej polskiej szansy.
      >
      > Kto miałby taki ruch powołać? Oczywiście ci, których wyborcy najlepiej
      > rozumieją, na czym polega współczesne rozgrabianie Polski. To nie gabinetowa
      > ugoda powinna być podstawą ruchu, choć bez takiej ugody się nie obędzie. Siłą
      > tego ruchu powinno stać się powszechne oczekiwanie wyborców polskich,
      > dążących do naprawy państwa.
      >
      > To oczywiste, że wyborcy Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa
      > Ludowego, Ligi Polskich Rodzin oraz małych grup prawicowych w Sejmie powinni
      > stać się podstawą wspólnego działania. To zaś nie będzie możliwe bez
      > współdziałania tych stronnictw. I bez otwarcia na nowe środowiska.
      >
      > Czy wewnętrzne problemy tych grup politycznych, ich zewnętrzne uwikłania oraz
      > wzajemne uprzedzenia nie uniemożliwią wspólnego działania? Jedno jest pewne.
      > Bez wzajemnego porozumienia będą one mogły walczyć jedynie o wykrojenie dla
      > siebie możliwie największych kawałków pokładu na tonącym polskim okręcie, a
      > nie o przetrwanie Polski.
      >
      > Oczywiście jest to rozwiązanie przejściowe. Raptem jeden krok na drodze do
      > rozwiązania polskich spraw. Niech pojmą to ci, którzy walczą o swe pozycje w
      > polskim życiu publicznym w przekonaniu, że jeżeli oni sami Polsce nie pomogą,
      > to już nikt inny. I że jeżeli nie zdobędą wpływu już dziś, to nigdy.
      >
      > Może pora, by zamiast marzyć o tym, co doskonałe, pomyśleć konkretnie o tym,
      > co dziś możliwe i dla Polski pożyteczne? Przecież uczestnictwo w budowaniu
      > wielkiego ruchu politycznego nie oznacza obowiązku rezygnacji z własnych
      > programów, z własnych tytułów i organizacji. Łączyć należy się w rzeczach
      > najważniejszych i niezbędnych.
      >
      > Prawdą jest, że już kilka razy powoływano w Polsce ruchy polityczne złożone z
      > wielu podmiotów, a potem jeden z tych podmiotów usiłował zawłaszczyć dla
      > siebie dorobek wszystkich uczestników ruchu. Nie można skuteczniej rozbijać
      > jedności. Wspólne działanie należy zabezpieczyć przed takimi manipulacjami.
      >
      > Pracując, trzymajmy się rzeczywistości. Po moralnej klęsce SLD lewicowy
      > prezydent podjął szeroko zakrojoną próbę przeformowania szeregów. Były
      > premier Miller ma zostać kozłem ofiarnym, premier Belka wykonawcą brudnej
      > roboty dzisiaj, a o jutrze ma zadecydować porozumienie pomiędzy zapleczem
      > prezydenckim a "Gazetą Wyborczą".
      >
      > Platforma Obywatelska ma się stać pomostem do przyszłych osiągnięć nowej
      > lewicy. Nie zdoła jej przecież zaszkodzić, a do roli chłopca do bicia
      > doskonale się nadaje. Chcąc zbudować rząd, będzie zabiegać o sojusz z PiS,
      > SKL, może z Unią Wolności, jeżeli ta wejdzie do Sejmu, zapewne jeszcze z kimś.
      >
      > Kto przyjmie ofertę Platformy Obywatelskiej, dozna klęski i rozpadu. Tym,
      > którzy chcieliby mimo wszystko podjąć takie ryzyko, na jedno należy zwrócić
      > uwagę. Niech nikt nikomu nie wmawia, że bierne czekanie na rozwój takich
      > wydarzeń jest realizacją programu narodowego, walką z korupcją czy obroną
      > interesów polskiej wsi.
      >
      > A Polska oczekuje!
      > Redakcja "Naszego Dziennika"
      >
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka