witek.bis
23.10.20, 10:11
W ostatnich tygodniach i miesiącach wielokrotnie miałem okazję zdziwić się tym, że coraz częściej zgadzam się z niejakim ojcem Fanatykiem, przeorem dwuosobowego klasztoru terliciańskiego. Do takich incydentów dochodziło szczególnie wtedy, gdy rzeczony przeor zabierał głos w kwestiach dotyczących seksualnego wykorzystywania dzieci przez sługi naszego dobrego Pana.
I oto wczoraj z niemal całkowicie wypełnionej świętymi księgami celi ojca Fanatyka dobiegło gromkie "Yes, yes, yes!" (to zapewne po łacinie, bo nie wyobrażam sobie, by ów przeor mógł wołać tak wielkim głosem w jakiejś lingua profana).
Z czego tak bardzo ucieszył się nasz obrońca życia, ojciec Fanatyk? Ano z tego, że odtąd nie można będzie ulżyć w cierpieniu kobiecie i jej niezdolnemu do życia płodowi. Na przykład takiemu, które nie ma mózgu, albo - co gorsza - takiemu, które mózg posiada, a więc jest zdolne do odczuwania fizycznych katuszy, ale dobry Bóg nie wyposażył go w ścianę jamy brzusznej, przez co jego wnętrzności pozostają na wierzchu, zrastając się z łożyskiem.
I tak wielka radość ojca Fanatyka uświadomiła mi, że on nic a nic się nie zmienił, a w każdym razie nie na lepsze.
On tylko od czasu do czasu ma inne niż kler poglądy na technikę gwałcenia dzieci Bożych.