Dodaj do ulubionych

Definicja libka

15.08.22, 17:46
Pytaliście mnie kiedyś, kogo uważam za libka. No i nawinęła mi się całkiem fajna, krótka i trafna definicja.
Według niej libek to gościu, który od lat dziewięćdziesiątych się nie apdejtował :)

oko.press/gdzie-sa-te-libki-zatrzasnely-sie-w-latach-90-tych-i-wciaz-walcza-z-komuna
Obserwuj wątek
    • no-popis Re: Definicja libka 15.08.22, 19:42
      jureek napisał:

      > Pytaliście mnie kiedyś, kogo uważam za libka. No i nawinęła mi się całkiem fajn
      > a, krótka i trafna definicja.
      > Według niej libek to gościu, który od lat dziewięćdziesiątych się nie apdejtowa
      > ł :)
      >
      > oko.press/gdzie-sa-te-libki-zatrzasnely-sie-w-latach-90-tych-i-wciaz-walcza-z-komuna
      Komuna oczywiście jest i to na jawie a wcale nie w rojeniach. To tylko odmiana komuny neotrockizm. Realizuje , podobnie jak za komunizmu ideę państwa bez granic w Europie od Władywostoku po Lizbonę czy Porto.
      • oby.watel Re: Definicja libka 17.08.22, 09:46
        no-popis napisała:

        > Komuna oczywiście jest i to na jawie a wcale nie w rojeniach. To tylko odmiana
        > komuny neotrockizm. Realizuje , podobnie jak za komunizmu ideę państwa bez gran
        > ic w Europie od Władywostoku po Lizbonę czy Porto.

        Od Władywostoku po pół Berlina to raczej marzenie sojuszników Putina.
    • pozytonium Re: Definicja libka 15.08.22, 20:47
      jureek napisał:

      > Pytaliście mnie kiedyś, kogo uważam za libka. No i nawinęła mi się całkiem fajn
      > a, krótka i trafna definicja.
      > Według niej libek to gościu, który od lat dziewięćdziesiątych się nie apdejtowa
      > ł :)
      >
      > oko.press/gdzie-sa-te-libki-zatrzasnely-sie-w-latach-90-tych-i-wciaz-walcza-z-komuna

      Z tekstu ostatecznie dowiadujemy się, że mityczne „libki” nie istnieją, ponieważ – pozwolę sobie na duże uproszczenie – w Polsce mieszka raptem pół miliona osób zamożnych i bogatych, a po polskich ulicach jeździ mniej niż 200 tysięcy aut klasy premium. Tymczasem wyborcy PO to aż pięć milionów osób, zatem zaledwie niewielka część z nich mieściłaby się w tak zrekonstruowanej definicji „libka”.

      Z powyższego wynika, że tzw. libek sam nie wie czego chce.
      Żyjemy w społeczeństwie i każdemu potrzeba osłony socjalnej. Nie dziś to jutro. Choćby dostęp do SOR. Dla każdego. Wiele rzeczy można zrzucić na obywatela. Ale już powyższy cytat świadczy, że obywatel sam, jeśli mu się stanie QQ nie da sobie rady. Lata 90te to był czas młodych wilczków. Ilu z nich zostało? Mniej niż 200 tys.
      Mnie przyświeca ideologia Ignacego Solarza.
      wolnemedia.net/wolnosciowy-agraryzm-ignacego-solarza/
      Te wartości oddaje pielęgnuje też sport. Nie ma sukcesów w sporcie bez współpracy i narzuceniu sobie spartańskich warunków życia. Sport to to systematyczność.

      Mentalność mieszkańców wsi kształtuje się pod wpływem związków z przyrodą i zachodzących w niej procesów. Praca na roli jest znakomitą szkołą: zmaganie z siłami natury nie ma postaci bezwzględnej walki, lecz przypomina współpracę i naznaczone jest szacunkiem wobec realiów przyrodniczych, stanowi próbę dostosowania się do nich i odnalezienia swojego miejsca w łańcuchu życia. To właśnie praca w styczności z przyrodą jest najważniejszym czynnikiem kształtującym kulturę wiejską.

      Drugim ważnym aspektem jest prowadzenie gospodarstwa. Przyczynia się do ukształtowania odpowiedzialności, umiarkowania, rozsądku, umiejętności przystosowania się do zmiennych warunków, wszechstronności. Sprzyja poczuciu własnej godności i niezależności oraz postawom indywidualistycznym, zmusza do wytężonego wysiłku będącego jedynym sposobem na osiągnięcie sukcesu (jest jednym z niewielu sposobów zaspokajania potrzeb i osiągania dochodu w oparciu o własną pracę, umiejętności i talent, bez bazowania na wysiłku innych – jest to więc najsprawiedliwsza forma własności).

      Innym istotnym czynnikiem jest życie wspólnotowe, charakterystyczne dla mieszkańców obszarów wiejskich. Niewielkie wspólnoty, częstokroć niemal samowystarczalne, oparte na wysiłku fizycznym i uzależnione od łaskawości natury, są podłożem, na którym wyrasta szczególny rodzaj stosunków międzyludzkich. Wzajemna zależność, konieczność współpracy, zbieżność losów i uczestnictwo w podobnym doświadczeniu kulturowym sprawiają, że naturalnym efektem takiego bytowania jest silnie rozwinięte poczucie solidarności, jedności i braterstwa, poszanowanie innych, współodpowiedzialność za losy macierzystej zbiorowości etc.


      Rzecz dziwna, każdy na wsi szanuje swoją prywatność. Jednocześnie może liczyć na sąsiadów.
    • sverir Re: Definicja libka 16.08.22, 00:42
      Zatem liberalizm libków to tak naprawdę egoizm i nic poza tym. A ów egoizm bierze się często z niewiedzy, jak funkcjonuje państwo, jego budżet, jego instytucje. Śmiać mi się chce, jak dumni przedstawiciele klasy średniej mówią, że utrzymują jakąś patologię, choć ich dwójka dzieci w przedszkolu kosztuje budżet więcej, niż świadczenia pobieranie przez ową "patologię". Plus ta kwintesencja - ja coś chcę, ale nie chcę płacić. Przy czym, niestety, to dotyczy ludzi wszelkiego spektrum poglądów (może poza ciut bardziej radykalną lewicą).
      • pozytonium Re: Definicja libka 16.08.22, 20:57
        sverir napisał:

        > Zatem liberalizm libków to tak naprawdę egoizm i nic poza tym. A ów egoizm bier
        > ze się często z niewiedzy, jak funkcjonuje państwo, jego budżet, jego instytucj
        > e.

        Coraz bardziej podejrzewam, że stajesz się lewakiem :)
        Ale nie jakimś oszołomem wyznającym nierealne idee. Tylko normalnym obywatelem, troszczącym się o innych. Mieszkańcem. I tak trzymać. Etos wiejski - wspólnota i jednocześnie prywata.
        • sverir Re: Definicja libka 17.08.22, 06:59
          " Coraz bardziej podejrzewam, że stajesz się lewakiem :)"

          Na razie bliżej mi do idei chadeckiego solidaryzmu, niż "lewackiej" redystrybucji dóbr, ale kto wie, gdzie skończę:)
          • pozytonium Re: Definicja libka 17.08.22, 20:47
            sverir napisał:

            > " Coraz bardziej podejrzewam, że stajesz się lewakiem :)"
            >
            > Na razie bliżej mi do idei chadeckiego solidaryzmu, niż "lewackiej" redystrybuc
            > ji dóbr, ale kto wie, gdzie skończę:)

            Masz mój szacunek. Nie spotkałem się byś był niesolidarny, lub napastliwy. Dajesz żyć ludzikom. To wszystko o co naprawdę chodzi. Niestety nie masz szans w polityce, bo jesteś zbyt uczciwy.
            Kto z nas nie dąży do bogactwa? To naturalne. Ale nie po trupach.
            • jureek Re: Definicja libka 18.08.22, 06:43
              pozytonium napisał(a):

              > Kto z nas nie dąży do bogactwa? To naturalne.

              Jeśli ktoś nie dąży do bogactwa, to jest nienormalny?
              • oby.watel Re: Definicja libka 18.08.22, 08:20
                jureek napisał:

                > Jeśli ktoś nie dąży do bogactwa, to jest nienormalny?

                Nie.
              • pozytonium Re: Definicja libka 18.08.22, 14:48
                jureek napisał:

                > pozytonium napisał(a):
                >
                > > Kto z nas nie dąży do bogactwa? To naturalne.
                >
                > Jeśli ktoś nie dąży do bogactwa, to jest nienormalny?

                Problem w tym, że większość ludzi potrafi się powstrzymać, gdy osiągnie pewien standard bogactwa.
                Byś miał dodatkowy miliard, ten miliard musisz zabrać biedakom.
                A na uj ci więcej niż miliard €? Jak będziesz miał 100 € to więcej skonsumujesz? A liczbę biedaków powiększyłeś razy 100.
                Ludzkość dąży do rozwoju i ten można osiągnąć poprzez własne środki, lub środki grantowe od mecenasów nauki.
                • oby.watel Re: Definicja libka 18.08.22, 16:45
                  pozytonium napisał(a):

                  > Problem w tym, że większość ludzi potrafi się powstrzymać, gdy osiągnie pewien
                  > standard bogactwa.
                  > Byś miał dodatkowy miliard, ten miliard musisz zabrać biedakom.

                  Doprawdy? Jeśli napiszesz książkę, to sprzedając ją zabierasz biedakom? Gdy za zarobione pieniądze budujesz fabrykę, zatrudniasz ludzi i produkujesz i stajesz się coraz bardziej bogaty, to zabierasz biedakom? Lepiej dla nich będzie jak tą fabrykę zamkniesz po zarobieniu miliarda?
                  • pozytonium Re: Definicja libka 19.08.22, 10:38
                    oby.watel napisał:

                    > pozytonium napisał(a):
                    >
                    > > Problem w tym, że większość ludzi potrafi się powstrzymać, gdy osiągnie p
                    > ewien
                    > > standard bogactwa.
                    > > Byś miał dodatkowy miliard, ten miliard musisz zabrać biedakom.
                    >
                    > Doprawdy? Jeśli napiszesz książkę, to sprzedając ją zabierasz biedakom? Gdy za
                    > zarobione pieniądze budujesz fabrykę, zatrudniasz ludzi i produkujesz i stajesz
                    > się coraz bardziej bogaty, to zabierasz biedakom? Lepiej dla nich będzie jak t
                    > ą fabrykę zamkniesz po zarobieniu miliarda?

                    Różne są powodu pisania. Norwid pisał wierz, za kieliszek.
                    Nie o tym jednak mowa. Mowa o kapitalizmie w najgorszym wydaniu, coś w rodzaju sporu Fryderyka Wielkiego z młynarzem. Tam system państwa zadziałał.
                    vulpianplus.wordpress.com/2005/11/28/o-sadach-w-berlinie/
                    Chodzi mi o wyzysk ludzi w szwalniach w Bangladeszu.
                    Czy walkę synów twórcy Ikei z ojcem, założycielem Ikea.

                    Dzięki temu twórca słynnej sieci sklepów z meblami otrzymywał niewielki procent z dochodów firmy i przez ponad 30 lat uzbierał majątek szacowany na 20-30 miliardów koron szwedzkich (2,3-3,5 mld euro).

                    Kiedy synowie Kamprada - Peter, Jonas i Mathias - dowiedzieli się o tej fortunie, postanowili pieniądze przejąć, choć wcześniej ojciec przekazał im firmę. „"Chłopcy otrzymali już wystarczająco dużo. Co chcą zrobić z tymi wszystkimi pieniędzmi?”" - miał pytać cytowany w książce Kamprad.

                    www.fakt.pl/pieniadze/finanse/zalozyciel-ikei-stracil-majatek-na-rzecz-synow/2p19d3y
                    Ujawniono testament twórcy Ikei. Dzieci dostaną tylko połowę majątku
                    Twórca Ikei tylko połowę majątku zapisał rodzinie. Resztę przeznaczył na fundusz dobroczynny.
                    • oby.watel Re: Definicja libka 19.08.22, 14:27
                      pozytonium napisał(a):

                      > Różne są powodu pisania. Norwid pisał wierz, za kieliszek.
                      > Nie o tym jednak mowa. Mowa o kapitalizmie w najgorszym wydaniu, coś w rodzaju
                      > sporu Fryderyka Wielkiego z młynarzem. Tam system państwa zadziałał.
                      > vulpianplus.wordpress.com/2005/11/28/o-sadach-w-berlinie/
                      > Chodzi mi o wyzysk ludzi w szwalniach w Bangladeszu.
                      > Czy walkę synów twórcy Ikei z ojcem, założycielem Ikea.

                      Problem z... nie chcę nikogo urazić, więc uogólnię. Problem z lewicą, nawet nie z lewicą, z fanatyzmem lewicowym polega na tym, że jej przedstawiciele wiedzą lepiej. Użalają się na przykład nad ciężką dol szwaczek w Bangladeszu i tak długo walczą o ich prawa, aż te kobiety znajdą się na bruku. Wtedy w poczuciu spełnionego obowiązku przystępują do walki o innych ciemiężonych. Jest dużo nieprawości i niesprawiedliwości, ale nie da się ich zminimalizować waląc na oślep, bo można tylko pogłębić nieszczęście. Bolszewicy nie przekształcili Rosji w kraj mlekiem i miodem płynący.
                      • pozytonium Re: Definicja libka 19.08.22, 18:06
                        oby.watel napisał:

                        > Problem z... nie chcę nikogo urazić, więc uogólnię. Problem z lewicą, nawet nie
                        > z lewicą, z fanatyzmem lewicowym polega na tym, że jej przedstawiciele wiedzą
                        > lepiej. Użalają się na przykład nad ciężką dol szwaczek w Bangladeszu i tak dłu
                        > go walczą o ich prawa, aż te kobiety znajdą się na bruku. Wtedy w poczuciu speł
                        > nionego obowiązku przystępują do walki o innych ciemiężonych. Jest dużo niepraw
                        > ości i niesprawiedliwości, ale nie da się ich zminimalizować waląc na oślep, bo
                        > można tylko pogłębić nieszczęście. Bolszewicy nie przekształcili Rosji w kraj
                        > mlekiem i miodem płynący.

                        Nie da się uszczęśliwić wszystkich, jeśli tego nie chcą. Ale jeśli chcą to należy im pomóc.
                        To, że znajdę gdzieś Murzyna, który będzie dla mnie pracował za miskę ryżu podczas, gdy ja będę sprzedawał owoc jego pracy za 1000 misek chluby mi nie przynosi.

                        Ujawniono testament twórcy Ikei. Dzieci dostaną tylko połowę majątku
                        Twórca Ikei tylko połowę majątku zapisał rodzinie. Resztę przeznaczył na fundusz dobroczynny.

                        Facet do końca troszczył się o swoich bliskich, ale też o biednych.
                        1 G€ w zupełności wystarczy by żyć godnie. Jeszcze godniejszym jest takie życie, że nie dąży się do skumulowania nG€, a te środki się przekazuje na pomoc potrzebującym.
                        Problem redystrybucji środków jest problemem otwartym. Nie jestem za przymusowym oddaniem środków, jak bolszewicy. Cenię własność prywatną, prywatność. Ale coś jest nie tak, że 99.99% zasobów posiada kilka procent społeczeństwa. Tak globalnie mówiąc.
                        To tak jak z pianistami. Bodajże Oscar Wilde stworzył "Nie strzelajcie do pianisty, on bardzo się stara".

                        Rozumiem hitech, gdzie trzeba zainwestować duże środki z marną szansą na ich zwrócenie.
                        Ale przy szyciu koszulek podział zysków w rodzaju 100000 do jednego nie uważam za sprawiedliwy.
                        Redystrybucją jednak nie powinno się zajmować państwo.
                        Ingvar Kamprad dał przykład.
                        Feodor Ingvar Kamprad – szwedzki przemysłowiec, założyciel i wieloletni prezes IKEA. W 2013 roku Forbes szacował jego majątek na 3,3 mld USD. Do 2010 roku był najbogatszym Szwedem z majątkiem ok. 23 mld USD, ale swoje akcje przetransferował do fundacji i swoich synów.
                        • oby.watel Re: Definicja libka 19.08.22, 19:23
                          pozytonium napisał(a):

                          > Nie da się uszczęśliwić wszystkich, jeśli tego nie chcą. Ale jeśli chcą to nale
                          > ży im pomóc.
                          > To, że znajdę gdzieś Murzyna, który będzie dla mnie pracował za miskę ry
                          > żu podczas, gdy ja będę sprzedawał owoc jego pracy za 1000 misek chluby mi nie
                          > przynosi.

                          > Problem redystrybucji środków jest problemem otwartym. Nie jestem za przymusowy
                          > m oddaniem środków, jak bolszewicy. Cenię własność prywatną, prywatność. Ale co
                          > ś jest nie tak, że 99.99% zasobów posiada kilka procent społeczeństwa. Tak glob
                          > alnie mówiąc.
                          > To tak jak z pianistami. Bodajże Oscar Wilde stworzył "Nie strzelajcie do piani
                          > sty, on bardzo się stara".

                          > Rozumiem hitech, gdzie trzeba zainwestować duże środki z marną szansą na ich zw
                          > rócenie.
                          > Ale przy szyciu koszulek podział zysków w rodzaju 100000 do jednego nie uważam
                          > za sprawiedliwy.
                          > Redystrybucją jednak nie powinno się zajmować państwo.
                          > Ingvar Kamprad dał przykład.
                          > Feodor Ingvar Kamprad – szwedzki przemysłowiec, założyciel i wieloletni prez
                          > es IKEA. W 2013 roku Forbes szacował jego majątek na 3,3 mld USD. Do 2010 roku
                          > był najbogatszym Szwedem z majątkiem ok. 23 mld USD, ale swoje akcje przetransf
                          > erował do fundacji i swoich synów.


                          Nie rozumiem. Polemizujesz czy potakujesz? Ci o których mówisz to pojedyncze przypadki, nie reguła. A reguły ustala państwo. Jeśli państwo pozwala na takie praktyki, to trzeba je zmusić do egzekwowania prawa, szukać rozwiązań systemowych, a nie użalać się nad losem pojedynczych osób. Podobnie jest z szalonym rozziewem między bogatymi a biednymi. Problem polega na tym, ze bogaci są w stanie wynająć dowolna liczbę biednych, którzy ich będą popierać i chronić. Odwrotnie to nie działa. Bolszewicy i pisiory tak długo doili, dopóki było co i kogo doić. W miarę upływu czasu bogatych ubywa, i trzeba skubać coraz biedniejszych.
                          • pozytonium Re: Definicja libka 21.08.22, 17:35
                            oby.watel napisał:


                            > Nie rozumiem. Polemizujesz czy potakujesz? Ci o których mówisz to pojedyncze pr
                            > zypadki, nie reguła. A reguły ustala państwo. Jeśli państwo pozwala na takie pr
                            > aktyki, to trzeba je zmusić do egzekwowania prawa, szukać rozwiązań systemowych
                            > , a nie użalać się nad losem pojedynczych osób. Podobnie jest z szalonym rozzie
                            > wem między bogatymi a biednymi. Problem polega na tym, ze bogaci są w stanie wy
                            > nająć dowolna liczbę biednych, którzy ich będą popierać i chronić. Odwrotnie to
                            > nie działa. Bolszewicy i pisiory tak długo doili, dopóki było co i kogo doić.
                            > W miarę upływu czasu bogatych ubywa, i trzeba skubać coraz biedniejszych.

                            Najprężniejsze firmy UE zatrudniają Azjatów i Afrykańczyków. Wykazują wielki wzrost wartości. Ale kosztem tych ludzi.
                            Genialnie ujęto to w Wyścigu z Czasem.

                            • oby.watel Re: Definicja libka 21.08.22, 18:35
                              pozytonium napisał(a):

                              > Najprężniejsze firmy UE zatrudniają Azjatów i Afrykańczyków. Wykazują wielki wz
                              > rost wartości. Ale kosztem tych ludzi.
                              > Genialnie ujęto to w Wyścigu z Czasem.

                              Jeśli odbywa się to zgodnie z prawem, to w czym problem?
    • jureek Re: Definicja libka 16.08.22, 14:47
      Fajne są chińskie libki i podobne do naszego forumowego belgijskiego psa :)

      www.donald.pl/artykuly/mpqYddTG/chiny-przezywaja-dyskusje-o-matce-ktora-oskarzyla-nauczyciela-ze-jezdzac-rowerem-daje-zly-przyklad-jej-synkowi-w-bmw
      • sverir Re: Definicja libka 16.08.22, 18:07
        Upór przy trzymaniu się samochodu nie zależy od poglądów politycznych. Powiedziałbym raczej, że samochód to wymarzony sposób transportu elektoratu socjalnego.
        • jureek Re: Definicja libka 16.08.22, 18:19
          sverir napisał:

          > powiedziałbym raczej, że samochód to wymarzony sposób transportu elektoratu socjalnego.

          Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze swoją miłością do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)
          • pozytonium Re: Definicja libka 16.08.22, 20:48
            jureek napisał:

            > sverir napisał:
            >
            > > powiedziałbym raczej, że samochód to wymarzony sposób transportu elektora
            > tu socjalnego.
            >
            > Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze swoją miłoś
            > cią do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)

            Z tego co wiem, to sverir bardzo chętnie korzysta z transportu publicznego. A, że w jego rejonie jest on do rzyci to inna sprawa. Sverir bardzo pozytywnie wyrażał się zawsze o kolejach. Narzekał tylko, że do stacji musi doginać 20 minut i nie ma żadnego transportu MPK. A przecież aż się prosi, by zsynchronizować na wielotysięcznym osiedlu odjazdy i przyjazdy pociągów choćby busikiem. Krótka linia kursująca pomiędzy jego osiedlem a stacją do której ma faktycznie daleko i niebezpiecznie, szczególnie dla dzieci. Przeprawa przez ruchliwą drogę.
            • jureek Re: Definicja libka 16.08.22, 21:43
              pozytonium napisał(a):

              > > Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze swoją
              > miłoś
              > > cią do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)
              >
              > Z tego co wiem, to sverir bardzo chętnie korzysta z transportu publicznego.

              Ale ja przecież nie ze Sverira (którego zresztą jako dyskutanta bardzo szanuję) się nabijam, tylko z belgijskiego Psa, który nie raz dawał tu na forum wyraz swojej miłości do indywidualnej motoryzacji.
              • pozytonium Re: Definicja libka 16.08.22, 21:48
                jureek napisał:

                > pozytonium napisał(a):
                >
                > > > Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze
                > swoją
                > > miłoś
                > > > cią do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)
                > >
                > > Z tego co wiem, to sverir bardzo chętnie korzysta z transportu publiczneg
                > o.
                >
                > Ale ja przecież nie ze Sverira (którego zresztą jako dyskutanta bardzo szanuję)
                > się nabijam, tylko z belgijskiego Psa, który nie raz dawał tu na forum wyraz s
                > wojej miłości do indywidualnej motoryzacji.

                Pies w tym wątku nie gości.
                • jureek Re: Definicja libka 17.08.22, 09:33
                  pozytonium napisał(a):

                  > Pies w tym wątku nie gości.

                  Nie udziela się w tym wątku, ale nie wiadomo, czy nie czyta.
          • oby.watel Re: Definicja libka 17.08.22, 10:16
            jureek napisał:

            > Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze swoją miłoś
            > cią do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)

            Dyskutujesz z nieobecnym? Na tym polega lewicowość?
            • jureek Re: Definicja libka 17.08.22, 10:56
              oby.watel napisał:

              > jureek napisał:
              >
              > > Widzisz, Pies? Zdemaskowali Cię, na middle class się kreujesz, a ze swoją
              > miłoś
              > > cią do auta to zwykły elektorat socjalny jesteś :)
              >
              > Dyskutujesz z nieobecnym? Na tym polega lewicowość?

              Pies nie jest zablokowany, a Ty się czepiasz xD

              • oby.watel Re: Definicja libka 17.08.22, 11:51
                jureek napisał:

                > Pies nie jest zablokowany, a Ty się czepiasz xD

                Pies jest nieobecny w tym wątku, a Ty go szczypiesz. xD.
                • jureek Re: Definicja libka 18.08.22, 06:47
                  oby.watel napisał:

                  > Pies jest nieobecny w tym wątku, a Ty go szczypiesz. xD.

                  W Giertycha się bawisz?
                  • oby.watel Re: Definicja libka 18.08.22, 08:21
                    jureek napisał:

                    > W Giertycha się bawisz?

                    Nie.
      • oby.watel Re: Każdy kto przeżył to nigdy nie będzie libkie 17.08.22, 19:25
        pozytonium napisał(a):

        > jureek napisał:
        >
        > Ziemia się dosłownie trzęsła. Taka jest nasza spokojna Odra.

        To w sumie dobrze, że wysycha, prawda?
    • oby.watel PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 09:44
      Libek to wróg największy zarówno narodowych socjalistów jak i neobolszewików. Dziwne jest tylko jedno — gdy rządzi libek kraj rozwija się, gdy rządzą jedni albo drudzy zwija się. Co ciekawe neobolszewicy z jednej strony przekonują, że trzeba mieć progresywne, liberalne podejście do inności, trzeba szanować wszystkich, bez względu na kolor skóry, orientację seksualną czy wiarę, z drugiej multiplikują wrogów do zwalczania.

      Kraj balansuje nad przepaścią. Zamiast zewrzeć szeregi i wspólnie poszukiwać dróg ratunku neobolszewicy ramię w ramię z narodowymi socjalistami biją w tych, którzy mają największe poparcie. W związku z tym nasuwa się proste pytanie: jeśli libki są takie złe, to dlaczego to neoblszewicy balansują na skraju progu wyborczego, a nie oni?
      • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 19:09
        oby.watel napisał:

        > Libek to wróg największy zarówno narodowych socjalistów jak i neobolszewików.

        Bo liberałowie są z reguły grzeczni, rozważą inny punkt widzenia, nie narzucają swojego zdania, lubią mieć spokój, a jak wiadomo walić w tego grzecznego najbezpiecznej.
        "Libek" nie naśle milicjanta z prokuratorem, nie przyjdzie z karnistrem spalić w odwecie rowery pod siedzibą, więc z braku laku najłatwiej uderzać lewicy w "libka", nie mając innego pomysłu na siebie. Stąd te ciągłe farmazony o Balcerowiczu, prywaciarzach, spekulantach...
        • oby.watel Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 19:44
          mefi100feles napisał:

          > Bo liberałowie są z reguły grzeczni, rozważą inny punkt widzenia, nie narzucają
          > swojego zdania, lubią mieć spokój, a jak wiadomo walić w tego grzecznego najbe
          > zpiecznej.
          > "Libek" nie naśle milicjanta z prokuratorem, nie przyjdzie z karnistrem spalić
          > w odwecie rowery pod siedzibą, więc z braku laku najłatwiej uderzać lewicy w "l
          > ibka", nie mając innego pomysłu na siebie. Stąd te ciągłe farmazony o Balcerowi
          > czu, prywaciarzach, spekulantach...

          To właśnie libki pozwoliły zadłużonej po uszy Polsce, z kilkusetprocentową inflacją, niewymienialną walutą, przestarzałym, niewydolnym przemysłem, stanąć na nogi, dołączyć do grona krajów cywilizowanych. Polska rosła w siłę, a ludzie żyli coraz dostatniej nie w sloganach, lecz w rzeczywistości. Potem libkizm stał się passé, Balcerowicz musiał odejść, z radością powrócono do starych, sprawdzonych wzorców, na przykład kontraktację trzody chlewnej adoptując na potrzeby ochrony zdrowia, wprowadzając socjalistyczne zasady finansowania przez monopolistę-molocha. Eksperyment powiódł się do tego stopnia, że brakuje nie tylko pieniędzy, ale i personelu medycznego. To oczywiście nie jedyny przejaw odchodzenia od libkizmu. Rozmontowano system emerytalny, nacjonalizując składki bez odszkodowania. Przywrócono i rozbudowano system rozdawnictwa dzięki czemu inflacja powróciła do poziomu z roku 1997 i zmierza w kierunku lat osiemdziesiątych.
        • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 20:15
          "Bo liberałowie są z reguły grzeczni, rozważą inny punkt widzenia, nie narzucają swojego zdania, lubią mieć spokój, a jak wiadomo walić w tego grzecznego najbezpiecznej. "

          Przeczytałeś artykuł stanowiący punkt wyjścia i komentarz Jurka do tego? Libek to nie to samo, co liberał.
          • oby.watel Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 20:26
            sverir napisał:

            > "Bo liberałowie są z reguły grzeczni, rozważą inny punkt widzenia, nie narzucaj
            > ą swojego zdania, lubią mieć spokój, a jak wiadomo walić w tego grzecznego najb
            > ezpiecznej. "
            >
            > Przeczytałeś artykuł stanowiący punkt wyjścia i komentarz Jurka do tego? Libek
            > to nie to samo, co liberał.

            „»Libkizm« to ideologia panująca w Polsce po 1989 roku. Składa się na nią między innymi to, co nazywamy liberalizmem konserwatywnej prawicy, czyli przekonanie, że państwo powinno jak najmniej ingerować w wolność jednostki. Drugim filarem jest duma z Polski po 89 roku, zwłaszcza z Unii Wolności, rządu Mazowieckiego, Bronisława Geremka, reform Leszka Balcerowicza.
          • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 22:20
            sverir napisał:

            > Przeczytałeś artykuł stanowiący punkt wyjścia i komentarz Jurka do tego? Libek to nie to samo, co liberał.

            Przeczytałem, w skrócie przesłanie artykułu jest jasne i typowe dla tego rodzaju tekstów - łatkę libka można przypiąć w zasadzie dowolnemu wyborcy opozycji, który powinien uderzyć się w piersi, jeśli nie "updajtował" na socjaldemokratę, co niby ma być niby praczyczyną zwycięstw PiS.
            Moim zdaniem prawda jest nieco bardziej prozaiczna - pisi okazali się po prostu znacznie brutalniejsi i sprawniejsi propagandowo w walce o władzę.
            • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 17.08.22, 23:43
              "Przeczytałem, w skrócie przesłanie artykułu jest jasne i typowe dla tego rodzaju tekstów - łatkę libka można przypiąć w zasadzie dowolnemu wyborcy opozycji, który powinien uderzyć się w piersi, jeśli nie "updajtował" na socjaldemokratę, co niby ma być niby praczyczyną zwycięstw PiS."

              Czyżby konserwatywni wyborcy PSL również kwalifikowali się do miana libków? Nie sądzę. Nie z każdym podanym w tekście opisem można się zgodzić (np. Galopujący nie ma racji pisząc o liberalizmie konserwatywnej prawicy), ale generalnie nie chodzi wcale o liberalizm per se. Raczej o tę kategorię ludzi, którzy żyją w błędnym przekonaniu, że żadne transfery socjalne ich nie dotyczą i tylko dopłacają do budżetu, a przez to twierdzą, że wszystko dzieje się z ich pieniędzy i są temu przeciwni - nie z powodów pryncypialnych, tylko z powodu owego przekonania.

              Podam zjawisko wzorcowego mieszkańca pewnego wrocławskiego osiedla. Sporo tam lekarzy, informatyków i innych młodych ludzi, przekonanych, że do wszystkiego doszli całkowicie własnymi siłami, bez jakiegokolwiek wsparcia państwa.
              W ostatnich latach osiedle zostało skanalizowane za 136 mln złotych. Oczywiście nie sama kanalizacja tyle kosztowała, ale także drogi, chodniki, elektryka, nasadzenia zieleni, ale owszem, wszystko ku chwale mieszkańców. Mieszkańcy oczywiście musieli się podłączyć do kanalizacji, co w przypadku domów jednorodzinnych oznaczało budowę przyłącza "na własny koszt". W tamtym czasie wynosiło to ok. 7-10 tysięcy złotych. Część finansowała to samodzielnie, ale większość korzystała z dobrodziejstw tzw. bezzwrotnej pożyczki ze środków wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska, więc de facto nie zapłaciła za to grosza. W każdym razie po wybudowaniu dróg, nie stoją one bezczynnie. Są praktycznie rozjeżdżane przez masy kierowców. Można się zżymać na temat jakości utrzymania, ale bezwzględnie jakieś koszty w związku z tym są ponoszone. I znów - ze środków publicznych. Na osiedlu są szkoły i przedszkola. Do tych szkół i przedszkoli rodzice z osiedla posyłają swoje dzieci. Szkoły i przedszkola oczywiście utrzymywane są z tzw. środków publicznych, także te "prywatne", za które rodzice płacą kupę kasy - o ile mieszczą się w systemie polskiej edukacji, otrzymują dotacje na ucznia. We Wrocławiu dotacja dla ucznia w szkole to ok. 15 tysięcy zł na osobę, w przedszkolu 12 tysięcy.
              Samo osiedle ma też komunikację miejską - w dosyć opłakanym stanie, ale cóż, mimo wszystko ona tam jest. Spóźniona, bo osiedle zakorkowane, i generalnie mało wydajna, ale i tak w ciągu doby oznacza to ok. 250 połączeń w dni robocze. Większość ludzi jedzie co najmniej do centrum - co najmniej 5 km trasy - czyli mamy 1250 km dziennie na komunikację z osiedla. To istotne dla rozliczeń z przedsiębiorstwem komunikacyjny, bo rozliczane jest za wozokilometr. Obecnych stawek nie znam, ale przyjmując te sprzed kilku lat dawałoby ok. 14 tysięcy złotych w dniu roboczym, ponad 250 tysięcy w ciągu 20 dni roboczych w miesiącu. Lekką ręką policzę, że z tej komunikacji korzysta regularnie połowa mieszkańców.
              Dochody podatkowe miasta - udział w PIT i podatek od nieruchomości (one mają największe znaczenie i są powszechne) to ok. 2 mld złotych. Czynnych podatników PIT jest u mnie ok. 500 tysięcy osób, średnio więc podatnik odprowadza do miasta ok. 4 tysięcy złotych (oczywiście jeśli wykonuje inne operacje, na przykład kupuje mieszkanie, płaci pcc itd. ale to zwykle jednorazowe wpłaty, no i nie są powszechne).
              Nie będę sumował i porównywał, bo nie chodzi o dokładne kwoty, tylko pewien obraz. Przeciętny mieszkaniec otrzymuje więcej, niż odprowadza swoich podatków. Co mu nie przeszkadza. Dopiero kiedy podobne zestawienie dotyczy innych osób, w innych transferach środków publicznych, wtedy się budzi w nim liberalizm i mówi, że non possumus. Powiedz mu, że chętnie sprywatyzujesz sferę publiczną, tak żeby państwo się nie wtrącało, a szybko przeliczy, że koszty wymienionych usług będą dla niego znacznie wyższe, a już nie będzie taki wolnorynkowy.
              I to jest mniej więcej libek.
              • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 01:24
                sverir napisał:

                > Czyżby konserwatywni wyborcy PSL również kwalifikowali się do miana libków? Nie
                > sądzę. Nie z każdym podanym w tekście opisem można się zgodzić (np. Galopujący
                > nie ma racji pisząc o liberalizmie konserwatywnej prawicy), ale generalnie nie
                > chodzi wcale o liberalizm per se. Raczej o tę kategorię ludzi, którzy żyją w b
                > łędnym przekonaniu, że żadne transfery socjalne ich nie dotyczą i tylko dopłaca
                > ją do budżetu, a przez to twierdzą, że wszystko dzieje się z ich pieniędzy i są
                > temu przeciwni - nie z powodów pryncypialnych, tylko z powodu owego przekonania.

                Sęk w tym, że osób o postawie tak radykalnie prorynkowej jest niewiele. KORWiNowcy, może część młodych zwolenników Bosaka i to wszystko.
                Tymczasem Jurek wraz z Galopującym Majorem i innymi cytowanymi w artykule nie odwołują się do tej akurat kategorii, raczej próbują przyprawiać gębę libka wszystkim oprócz sympatyków PiS i Lewicy, co jest nonsensem.
                • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 06:48
                  "Sęk w tym, że osób o postawie tak radykalnie prorynkowej jest niewiele. KORWiNowcy, może część młodych zwolenników Bosaka i to wszystko."

                  Ale to jest ten niuans dzielący "radykalnych wolnorynkowców" od "libków" opisanych w artykule. Ci pierwsi są mniej lub bardziej przyjaźnie nastawieni do prywatyzacji usług publicznych, bo żyją w przekonaniu, że prywatne będzie tańsze, np. przez obniżkę kosztów administracyjnych (wiadomo, brak rozdętej biurokracji), presję konkurencji (skoro sfera prywatna, to wymusi to konkurencję cenową) czy też po prostu przez odpłatność wyłącznie za usługi, z których się korzysta (czyli nie płacisz na szkołę, jeśli dziecka nie masz). Ów "libek" z artykułu niekoniecznie zaś jest "wolnorynkowcem", za to prawie zawsze przekonanym, że to on dopłaca do systemu i temu jest przeciwny.
                • jureek Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 06:55
                  mefi100feles napisał:

                  > Tymczasem Jurek wraz z Galopującym Majorem i innymi cytowanymi w artykule nie o
                  > dwołują się do tej akurat kategorii, raczej próbują przyprawiać gębę libka wszy
                  > stkim oprócz sympatyków PiS i Lewicy, co jest nonsensem.

                  Po pierwsze to nieprawda, bo nawet w tym wątku pisałem, że i w PiS-ie libków masz zatrzęsienie, nie mówiąc już o takiej "lewicy" jak Miller, Rozenek czy Kwiatkowski.
                  A po drugie, to jakoś nie oburzałeś się, gdy przyprawia się gębę neobolszewika wszystkim oprócz sympatyków KO
                  • oby.watel Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 08:32
                    jureek napisał:

                    > Po pierwsze to nieprawda, bo nawet w tym wątku pisałem, że i w PiS-ie libków ma
                    > sz zatrzęsienie, nie mówiąc już o takiej "lewicy" jak Miller, Rozenek czy Kwiat
                    > kowski.
                    > A po drugie, to jakoś nie oburzałeś się, gdy przyprawia się gębę neobolszewika
                    > wszystkim oprócz sympatyków KO

                    Czyli najpierw wymamlajmy jakieś, najlepiej pogardliwe określenie, a potem deliberujemy kto się na nie załapuje, a kto nie. Jaki problem takie działanie rozwiąże? Żaden, ale pozwala poczuć swoją wyższość. W PiS-ie, którego członkowie na dźwięk słowa Balcerowicz dostają piany jest "zatrzęsienie libków". Równie naganne jest przyprawianie gęby neobolszewików członkom Razem. Oczywiście przyprawianie nie usprawiedliwia przyprawiającego tyle, że czarna rozpacz ogarnia gdy kraj tonie, a ludzie z pełną gębą frazesów o równości i szacunku szukają wrogów w tych, którzy znajdują się po tej samej stronie barykady co oni zamiast współpracować dla dobra kraju.
                    • oby.watel Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 08:34
                      oby.watel sprostował:

                      Jest 'wymamlajmy', ma być 'wymyślamy'.
              • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 09:17
                sverir napisał:

                "Dochody podatkowe miasta - udział w PIT i podatek od nieruchomości (one mają największe znaczenie i są powszechne) to ok. 2 mld złotych. Czynnych podatników PIT jest u mnie ok. 500 tysięcy osób, średnio więc podatnik odprowadza do miasta ok. 4 tysięcy złotych (oczywiście jeśli wykonuje inne operacje, na przykład kupuje mieszkanie, płaci pcc itd. ale to zwykle jednorazowe wpłaty, no i nie są powszechne). Nie będę sumował i porównywał, bo nie chodzi o dokładne kwoty, tylko pewien obraz. Przeciętny mieszkaniec otrzymuje więcej, niż odprowadza swoich podatków. Co mu nie przeszkadza. Dopiero kiedy podobne zestawienie dotyczy innych osób, w innych transferach środków publicznych, wtedy się budzi w nim liberalizm i mówi, że non possumus. Powiedz mu, że chętnie sprywatyzujesz sferę publiczną, tak że by państwo się nie wtrącało, a szybko przeliczy, że koszty wymienionych usług będą dla niego znacznie wyższe, a już nie będzie taki wolnorynkowy.
                I to jest mniej więcej libek."

                Z tą tezą trudno się zgodzić, poza podatkiem PIT państwo potrąca VAT, akcyzę, podatek bankowy itp. Polska nie jest Norwegią, pieniądze w budżecie nie biorą się z eksportu gazu i ropy, tylko od podatników. Samorządy na niektóre z realizowanych celów częściowo otrzymują dotacje z budżetu centralnego, zaciągają kredyty, które ktoś musi bankom spłacić (w ostateczności państwo) itd. Możesz wprowadzić 90% PIT, i tak nie będziesz miał usług na zachodnioeuropejskim poziomie, z tej prostej przyczyny, że dochody nie są na zachodnioeuropejskim poziomie. Inwestycje w stylu CPK czy wydatki Błaszczaka, których nikt nie kontroluje, już pominę.
                • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 11:38
                  "Z tą tezą trudno się zgodzić, poza podatkiem PIT państwo potrąca VAT, akcyzę, podatek bankowy itp. Polska nie jest Norwegią, pieniądze w budżecie nie biorą się z eksportu gazu i ropy, tylko od podatników."

                  Owszem, od podatników, przy czym wbrew powszechnemu przekonaniu, nie każdy podatnik jest obywatelem, osobą fizyczną. Tajemnicą znaną nielicznym jest to, że jeżeli nie przedsiębiorcą i nie dokonujesz zakupów/sprzedaży w ramach działalności gospodarczej, to "płacę VAT" oznacza tyle samo co "ponoszę ciężar ekonomiczny podatku VAT", tak samo jak każdy nabywca końcowy ponosi ciężar ekonomiczny kosztów wyprodukowania jednostki towaru. O ile jednak nikt się nie upiera "to przecież ja płacę za wynajem lokalu pod ten sklep", gdy tylko w nim dokonuje zakupów, o tyle chętnie każdy przyznaje się do płacenia podatku VAT, którego podatnikiem zazwyczaj nie jest.
                  Samorządy, owszem, otrzymują dotacje, ale dotacje celowe. Dotacja na świadczenia w ramach pomocy społecznej, realizowane jako zadanie zlecone, nie zostanie przeznaczona na budowę dróg. Inwestycja drogowa może dostać dofinansowanie ze środków "państwowych", ale najczęściej nie otrzymuje, samorządy przeznaczają na to dochody własne. Czyli nie VAT, nie akcyzę, nie opłatę paliwową, nie podatek bankowy, tylko dochody z PIT, podatku od nieruchomości czy ze sprzedaży majątku.
                  Masz rację pisząc o dochodach, ale w tym właśnie sęk - dochód relatywnie niski, to i relatywnie niskie daniny publiczne przypadające na osobę. I o ile pewne transfery środków publicznych uzależnione są od dochodu, o tyle nie dotyczy to wszystkich. Wspomniana przeze mnie dotacja na ucznia nie jest uzależniona od tego, ile zarabiają jego rodzice. Wynosi tyle samo na ucznia milionerów, co ucznia z domu osób żyjących z zasiłków. Milioner rzeczywiście do tego interesu dopłaca, ale nie trzeba być osobą żyjącą z zasiłków, żeby wyjść na tym korzystnie, tj. bez dopłacania.
                  Natomiast generalnie - podsumowując - m.in. dlatego mam się za liberała, nie za lewicowca, że wg mnie najpierw trzeba mieć bogactwo, dopiero potem je dzielić. A nie przystępować do dzielenia, zanim bogactwo się pojawi. Wchodzi na rynek dopiero drugie pokolenie ludzi, którzy się czegoś dorobili - to wciąż za wcześnie, żeby mówić trwale o jakimś bogactwie społeczeństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że więcej osób korzysta na "komunistycznej redystrybucji", niż ma tego świadomość.
                  • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 12:34
                    sverir napisał:

                    > Owszem, od podatników, przy czym wbrew powszechnemu przekonaniu, nie każdy poda
                    > tnik jest obywatelem, osobą fizyczną. Tajemnicą znaną nielicznym jest to, że je
                    > żeli nie przedsiębiorcą i nie dokonujesz zakupów/sprzedaży w ramach działalnośc
                    > i gospodarczej, to "płacę VAT" oznacza tyle samo co "ponoszę ciężar ekonomiczny
                    > podatku VAT", tak samo jak każdy nabywca końcowy ponosi ciężar ekonomiczny kos
                    > ztów wyprodukowania jednostki towaru. O ile jednak nikt się nie upiera "to prze
                    > cież ja płacę za wynajem lokalu pod ten sklep", gdy tylko w nim dokonuje zakup
                    > ów, o tyle chętnie każdy przyznaje się do płacenia podatku VAT, którego podatni
                    > kiem zazwyczaj nie jest.

                    Różnica jest taka, że koszty przedsiębiorcy (w tym czynsz za wynajem lokalu pod sklep) nie trafiają do US, a podatek VAT tak. Przecież to klient sklepu pokrywa jego kwotę, a dla sprzedawcy (mającego obowiązek go odprowadzić), jest on transparentny.

                    > Samorządy, owszem, otrzymują dotacje, ale dotacje celowe. Dotacja na świadczeni
                    > a w ramach pomocy społecznej, realizowane jako zadanie zlecone, nie zostanie pr
                    > zeznaczona na budowę dróg. Inwestycja drogowa może dostać dofinansowanie ze śro
                    > dków "państwowych", ale najczęściej nie otrzymuje, samorządy przeznaczają na to
                    > dochody własne. Czyli nie VAT, nie akcyzę, nie opłatę paliwową, nie podatek ba
                    > nkowy, tylko dochody z PIT, podatku od nieruchomości czy ze sprzedaży majątku.

                    Ale to nie jest wina mieszkańców rzeczonego wzorcowego osiedla z Twojego przykładu, że rząd w taki sposób prowadzi politykę fiskalną, żeby zagłodzić "nieprzyjazne" mu samorządy.

                    > Natomiast generalnie - podsumowując - m.in. dlatego mam się za liberała, nie za
                    > lewicowca, że wg mnie najpierw trzeba mieć bogactwo, dopiero potem je dzielić.
                    > A nie przystępować do dzielenia, zanim bogactwo się pojawi.

                    A wg mnie najpierw trzeba mieć jeszcze administrację, która je sensownie podzieli, a nie zmarnotrawi.
                    • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 14:58
                      "Różnica jest taka, że koszty przedsiębiorcy (w tym czynsz za wynajem lokalu pod sklep) nie trafiają do US, a podatek VAT tak"

                      Różnic pomiędzy VAT a innymi składowymi ceny jest więcej, ale żadna z nich nie powoduje, że jako konsument nie ponoszę kosztu ekonomicznego. Możemy operować innymi przykładami, na przykład czynszem za najem mieszkania. Czy właściciel kupił to mieszkanie na kredyt, czy odziedziczył po kimś, to i tak będzie tzw. cena rynkowa. Oczywiście, że w pierwszym przypadku właściciel będzie płacił ratę kredytu ze środków, które otrzyma od najemcy, ale to nie oznacza, że najemca staje się kredytobiorcą.

                      "Ale to nie jest wina mieszkańców rzeczonego wzorcowego osiedla z Twojego przykładu, że rząd w taki sposób prowadzi politykę fiskalną, żeby zagłodzić "nieprzyjazne" mu samorządy"

                      Ja nie piszę o winie, tylko o tym, jak to funkcjonuje. I to nie od kilku, tylko od 30 lat.

                      "A wg mnie najpierw trzeba mieć jeszcze administrację, która je sensownie podzieli, a nie zmarnotrawi"

                      W samorządach pieniądze dzielą przede wszystkim politycy - rady gmin, powiatów i sejmiki województw. Od tego się zaczyna, od uchwał budżetowych. Administracja odpowiada potem za wykonanie, ale ogólne kierunki wyznaczają wybierani przez nas politycy.
                      • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 15:50
                        sverir napisał:

                        > Różnic pomiędzy VAT a innymi składowymi ceny jest więcej, ale żadna z nich nie
                        > powoduje, że jako konsument nie ponoszę kosztu ekonomicznego.

                        Tak, ponoszę także koszt innych składowych, ale akurat rozmawiamy o tym, że płacona przeze mnie składowa w postaci kwoty VAT na paragonie jest transferowana do budżetu państwa (oczywiście za pośrednictwem przedsiębiorcy).
                        Podobnie z podatkiem Belki od zysków na koncie oszczędnościowym czy od obligacji - przecież one
                        wędrują z kont klientów banku do budżetu, co z tego że technicznie nalicza je bank.
                        Reasumując, chodzi mi o to, że jeśli spojrzymy szerzej, biorąc pod uwagę podatki pośrednie i ogół obciążeń obywatela ze strony państwa, to nieco przeczy to Twojej tezie, że "przeciętny mieszkaniec otrzymuje więcej, niż odprowadza swoich podatków".

                        > W samorządach pieniądze dzielą przede wszystkim politycy - rady gmin, powiatów
                        > i sejmiki województw. Od tego się zaczyna, od uchwał budżetowych. Administracja
                        > odpowiada potem za wykonanie, ale ogólne kierunki wyznaczają wybierani przez n
                        > as politycy.

                        No właśnie, politycy, a skoro komuś ci decydenci nie odpowiadają, to trudno żeby reagował entuzjastycznie na pomysł szerszej redystrybucji przez nich dóbr.
                        • sverir Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 21:10
                          "Tak, ponoszę także koszt innych składowych, ale akurat rozmawiamy o tym, że płacona przeze mnie składowa w postaci kwoty VAT na paragonie jest transferowana do budżetu państwa (oczywiście za pośrednictwem przedsiębiorcy)."

                          Ano owszem. A kwota zarobiona na Tobie stanowi przychód, który po pomniejszeniu o koszty transferowany jest w formie podatku dochodowego do budżetu państwa. Jak nie spojrzysz to jako nabywca końcowy ponosisz ciężar ekonomiczny całego procesu, z tym, że w jednym przypadku masz wprost środki transferowane na jakieś dedykowane subkonta, a w innym trafiają one najpierw do jakiegoś wora. Sumarycznie jednak to na nabywcach końcowych przecież kręci się biznes.

                          "Reasumując, chodzi mi o to, że jeśli spojrzymy szerzej, biorąc pod uwagę podatki pośrednie i ogół obciążeń obywatela ze strony państwa, to nieco przeczy to Twojej tezie, że "przeciętny mieszkaniec otrzymuje więcej, niż odprowadza swoich podatków".

                          Ja wiem, o co chodzi. I od początku zaznaczam, że właśnie chodzi o "patrzenie szerzej". Dlatego piszę, jak to wygląda w miarę obiektywnie, bez zależności od percepcji.
                          • mefi100feles Re: PiS to partia drugiego wyboru lewicy 18.08.22, 23:16
                            Spoko, wszystko już mamy wyjaśnione - miasto / gmina dalej będzie jechać na debecie, a jej mieszkańcy dalej będą twierdzili (nie bez swoich racji), że przecież na każdym kroku płacą podatki i ponoszą jakieś opłaty :)
    • adam.eu Re: Definicja libka 17.08.22, 09:46
      No i wszystko jasne.
      PISowca libkiem nie nazwiesz, ani forumowego popisa i doktorka.
      Innego określenia też z lubością nie używasz.
      • jureek Re: Definicja libka 17.08.22, 11:03
        adam.eu napisał:

        > No i wszystko jasne.
        > PISowca libkiem nie nazwiesz,

        A skąd takie dziwne przypuszczenie, że nie nazwę?
        W pisie takich nieapdejtowanych libków zatrzęsienie. Kto wydał ponad 300 miliardów przedsiębiorcom na różne tarcze, jak nie pis? Kto robi milionowe prezenty jednemu z najbogatszych banków świata (JP Morgan) jak nie pis? Kto głosuje przeciw przyznaniu polskim kierowcom tirów takich samych praw pracowniczych, jakie mają kierowcy na miejscu, jak nie europosłowie pis (oraz część ke)?
        • oby.watel Re: Definicja libka 17.08.22, 12:09
          jureek napisał:

          > A skąd takie dziwne przypuszczenie, że nie nazwę?
          > W pisie takich nieapdejtowanych libków zatrzęsienie. Kto wydał ponad 300 miliar
          > dów przedsiębiorcom na różne tarcze, jak nie pis? Kto robi milionowe prezenty j
          > ednemu z najbogatszych banków świata (JP Morgan) jak nie pis? Kto głosuje przec
          > iw przyznaniu polskim kierowcom tirów takich samych praw pracowniczych, jakie m
          > ają kierowcy na miejscu, jak nie europosłowie pis (oraz część ke)?

          Uszy do góry. GUS podał dane. Zaczęła się recesja. Jak pana firmy, to ich pracowników oczywiście nie zostawi na lodzie tylko zorganizuje protest w obronie miejsca pracy. W programie przemowy Zandberga i Zawiszy.

          Po okresie ponad przeciętnie szybkiej odbudowy gospodarki po pandemii 2q22 przyniósł silne hamowanie. -2,3% q/q plasuje 🇵🇱 na ostatnim miejscu wśród państw UE dla których mamy już dane. Wpływ wojny jest w 🇵🇱 silniejszy niż w bardziej odległych państwach.

          Takiego wyniku nie powstydziła by się nawet lewica.
        • sverir Re: Definicja libka 17.08.22, 20:24
          " A skąd takie dziwne przypuszczenie, że nie nazwę?"

          A powiedz mi: przyklepanie rozdawnictwa 9,5 mld złotych na "poprawę konkurencyjności gospodarki" i tworzenie miejsc pracy to jest już libkowanie, czy jeszcze nie?
          • jureek Re: Definicja libka 18.08.22, 06:46
            sverir napisał:

            > A powiedz mi: przyklepanie rozdawnictwa 9,5 mld złotych na "poprawę konkurencyj
            > ności gospodarki" i tworzenie miejsc pracy to jest już libkowanie, czy jeszcze
            > nie?

            Prawdopodobnie nie jest to libkowanie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Nie jestem dogmatykiem, żeby z góry coś oceniać bez wiedzy, o co dokładnie chodzi
            • oby.watel Re: Definicja libka 18.08.22, 08:40
              jureek napisał:

              > Prawdopodobnie nie jest to libkowanie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach
              > . Nie jestem dogmatykiem, żeby z góry coś oceniać bez wiedzy, o co dokładnie ch
              > odzi

              A powiedz mi: potajemne ustawki z partią rządzącą, wynegocjowanie zapewnienia, że wynik dodawania dwóch do dwóch w najbliższym czasie nie zostanie zmieniony i głosowanie za przyznaniem PiS-owi setek miliardów złotych w ramach KPO na kampanię wyborczą i korupcję polityczną to... co to jest?
            • sverir Re: Definicja libka 18.08.22, 11:41
              "Prawdopodobnie nie jest to libkowanie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Nie jestem dogmatykiem, żeby z góry coś oceniać bez wiedzy, o co dokładnie chodzi"

              Chodzi oczywiście o KPO poparte przez Lewicę. 9,5 mld złotych. Zastanawiam się w czym dotacja na utworzenie 2500 miejsc pracy dla osób z wyższym wykształceniem jest gorsza, niż dofinansowanie 10 mln złotych na utworzenie 800 miejsc pracy dla osób bez względu na wykształcenie.
              • jureek Re: Definicja libka 18.08.22, 16:42
                sverir napisał:

                > Chodzi oczywiście o KPO poparte przez Lewicę. 9,5 mld złotych. Zastanawiam się
                > w czym dotacja na utworzenie 2500 miejsc pracy dla osób z wyższym wykształcenie
                > m jest gorsza, niż dofinansowanie 10 mln złotych na utworzenie 800 miejsc pracy
                > dla osób bez względu na wykształcenie.

                Ale co jest z KPO, a co z innej dotacji i o jaką dotację chodzi? Te 2.500 jest z KPO, a 800 z czegoś innego?
    • buldog2 Re: Definicja libka 21.08.22, 15:42
      Wyjątkowo głupia ta "definicja". Szkoda czasu.
      • oby.watel Re: Definicja libka 21.08.22, 16:19
        buldog2 napisał:

        > Wyjątkowo głupia ta "definicja". Szkoda czasu.

        Przecież nie chodzi o sens, ale o przywalenie przeciwnikom PiS-u.
    • czan-dra Re: Definicja libka 21.08.22, 16:46
      Fajny ten wątek, pełen bzdur, pełen pomówień, np ja mam dwa rowery, jak również dwa samochody, tzn, jeden ja, jeden żona, i jesteśmy libkami, cokolwiek to oznacza, nie czerwona zaraza pisia, tylko winni są "libki/owie, a ja nie tak dawno temu zadeklarowałem iż oddam głos na Lewiznę i Włodasa Cz. a tu masz, pewien czerwony pajęczak ustalił nową klasyfikację, oczywiście z określeniami pejoratywnymi, ale jakoś nie wzmiankował o pisie, czyli "libki/owie{" są złem całym, a swołocz pisia jest cacy.
      • jureek Re: Definicja libka 21.08.22, 21:16
        czan-dra napisał:

        > ale jakoś nie wzmiankował o pisie

        Albo nieuważnie przeczytałeś wątek, albo celowo kłamiesz. Oczywiście, że o pisie wzmiankowałem i wcale nie było to pozytywne wzmiankowanie.
        • adam.eu Re: Definicja libka 22.08.22, 14:28
          Tak, tak wzmiankowałeś i to pod moim postem, ale mam wrażenie, że główne wtedy to robisz, jak Ci się coś
          tam wypomni.
          • jureek Re: Definicja libka 22.08.22, 15:27
            adam.eu napisał:

            > Tak, tak wzmiankowałeś i to pod moim postem, ale mam wrażenie, że główne wtedy
            > to robisz, jak Ci się coś
            > tam wypomni.

            Przepraszam, że nie jestem wzorowym kodziarzem, który wali w PiS zawsze i wszędzie. Tak jak ci tutaj na przykład:
            www.facebook.com/1281744509/videos/476096007351795
            • adam.eu Re: Definicja libka 22.08.22, 19:27
              Cokolwiek byśmy nie mówili, czy myśleli, to tylko libków z PO przepraszasz, innych nie masz potrzeby.
              Ja natomiast muszę przeprosić, że nieświadomie swego czasu zagłosowałem na Kukiza, który później skumał się z PISem.
              Być może nie rozumieją tego Ci, co nie dostrzegają dążenia do totalizmu obecnej władzy albo akceptują obecne zmiany.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka